Dyskusje na temat wszelakich praktyk duchowych - medytacji, pracy z energią, aurą, czakrami, itp.
Witam Wszystkich...

Czy jesteśmy świadomi siebie? Czy na pewno wiemy, kim jesteśmy naprawdę? Czy można przebudzić Świadomość tworząc kolejne koncepcje umysłowe na temat Miłości Bezwarunkowej? Są to pytania, które coraz częściej sami sobie zadajemy...

Co to znaczy być naprawdę świadomym siebie? Na pewno bycie sobą wiąże się z podążaniem własną indywidualną wewnętrzną drogą, która jest wolna od wszelkich zewnętrznych uwarunkowań, które wcześniej nieświadomie sami sobie stworzyliśmy. Na tej drodze jesteśmy od zawsze, jednak z powodu tego, że zagubiliśmy się w gąszczu własnych myśli, to nie jesteśmy w stanie poczuć, że tak naprawdę jesteśmy wolni i nawet nie mamy z czego się przebudzić. Cała Prawda na ten temat jest bardzo prosta, ale aby jej doświadczyć w sposób bezpośredni, konieczne jest odrzucenie wszelkich wyobrażeń na temat „ja”, jak również jakichkolwiek systemów wierzeń, oraz zasad, norm i tradycji społecznych, jednocześnie akceptując to i wszystkich tych, którzy nadal chcą w tym pozostawać. Wszelkie logiczne postępowanie również powinno odpaść. Nie jest możliwe bycie sobą, gdy bez przerwy poszukujemy idoli czy mistrzów duchowych, analizując nieustannie to, czy słowa których oni nauczają są dla nas „dobre”, czy „złe”. Chcemy być Jezusami, Buddami, Mahometami, Ramthami itp. ale zapominamy o tym, że każdy z tych mistrzów nauczał samoświadomości i podążania za samym sobą. Nauczali oni również, że wszyscy jesteśmy mistrzami i nauczycielami samych siebie. Jeśli chcemy być np. Jezusem, to nigdy nie będziemy SOBĄ, a umysł będzie wyznaczał nam do wykonania kolejne zadania rozłożone w czasie, który tak naprawdę nie istnieje. Są to tylko iluzoryczne koncepcje, które sami sobie stworzyliśmy.

Zbyt mocno utożsamiliśmy się z pojęciami na temat tego, że jesteśmy ludźmi, kobietami, mężczyznami i żyjemy w świecie w którym, aby móc egzystować, to należy prowadzić walkę o przetrwanie i rywalizację z innymi istotami, gdyż z punktu postrzegania umysłu, życie to jest zbyt krótkie, ponieważ ogranicza je czas. Dualistyczny, czyli analityczny umysł, fizyczne ciała i świat materialny tak bardzo ograniczyły nasze postrzeganie, że zapomnieliśmy o tym, że jesteśmy tylko Najczystszą Energią Życiową, Najwyższą Świadomością lub Miłością, która jest WSZYSTKIM-CO -ISTNIEJE. Szukamy tej Miłości na zewnątrz siebie, jak również ludzi, którzy pomogliby nam jej doświadczyć, tworzymy coraz to inne pojęcia na Jej temat i tak naprawdę jesteśmy w nieustannym konflikcie z samym sobą.

Czym naprawdę jest ta Miłość o której tak bardzo lubimy dyskutować? Czy dyskusje i rozważania na Jej temat powodują, że kochamy coraz bardziej? Jak można Ją poczuć i doświadczyć w sposób bezpośredni?

Miłością jest po prostu świadome ISTNIENIE lub BYCIE, którym jesteśmy jako Całość tego Istnienia. Gdy chcemy poznawać tą Miłość, tworząc kolejne wyobrażenia, czy wierzenia na ten temat, to pozwalamy egoistycznemu umysłowi na to, aby w sprytny sposób oddalał nas od tego. Poczuć i doświadczyć tego można tylko wtedy, gdy w sposób coraz bardziej świadomy zaczynamy obserwować z uważnością i w ciszy to, co nasz umysł w postaci myśli próbuje nam jeszcze zasugerować. Jest to możliwe tylko TU i TERAZ. Jeśli będziemy przebywać myślami, tam gdzie życie nie istnieje, czyli w przeszłości, lub przyszłości, to będziemy tworzyć kolejne iluzje i koncepcje umysłowe, które odbierają nam życiodajną energię i moc do tworzenia trwałego szczęścia. TU i TERAZ jest magicznym punktem, poza czasem i przestrzenią, które tworzy Miłość w sposób naturalny i łączy nas tą Miłością ze Wszystkim-Co-Istnieje w sposób trwały. Następuje wtedy koniec konfliktu (walki) z samym sobą. Zewnętrzna iluzja oparta na strachu zaczyna zanikać i otwiera się Nowy Świat, który nie jest już wytworem egoistycznego umysłu, lecz Miłości, którą ponownie się stajemy. Miłość ta nie tworzy już konfliktów. Umysł musi się poddać tej niesamowitej mocy i wszystko wraca do naturalnej równowagi i harmonii. Kochając i akceptując siebie mamy świadomość, że nie jest to miłość egoistyczna. W naturalny sposób i bez żadnego wysiłku czujemy coraz bardziej, że Miłość do samego siebie jest miłością do WSZYSTKIEGO, co wypływa z naszego wnętrza na zewnątrz. Nic już nie jest oddzielone od siebie. Cały ten zewnętrzny świat kładzie się u naszych stóp. Największy wróg staje się naszym największym przyjacielem i dzięki temu Świadomość zostaje trwale przebudzona, wchodząc na coraz wyższe poziomy, pozbawione już wszelkich iluzji opartych na lęku.

JESTEM w TU i TERAZ – oto cała tajemnica naszego życia, która tworzy wewnętrzny spokój i powoduje, że WSZYSTKO staje się coraz bardziej cudowne, niesamowite i często nieprzewidywalne...

W Jedności...
Miracle
 
Posty: 32
Dołączył(a): 05 sty 2012, 14:38
Jeśli chodzi o mnie, to całkowicie ten tekst do mnie trafia. Sama czysta prawda.
Ale znam też osoby narcystyczne, zapatrzone w siebie i już ten tekst staje się nieprawdziwy.
Oni kochają siebie nie mając pojęcia, że w brutalny sposób krzywdzą innych, bo zawsze ich JA, jest na pierwszym miejscu.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec
Ten tekst trafia do mnie jako piękny idealizm. Ja nie wiem co ja jestem ale poglądy mam ustalone i nie uśmiecha mi si.ę w Tu i Teraz zapierdalać w imię jakiejś miłości i służby. Miracle jest z Warszawy bodajże. A ja ze smrodu gnoju. Ja bym Jezusowi założył homonto za to że na jego przykładzie wyrósł świat oparty na nierówności, A dla buddy sciął bym drzewo pod którym medytował. Oto jest ma miłość. Jestem sobą bez nich obu.
Listen to my muscle memory.
Avatar użytkownikafalko Mężczyzna
wysłuhaj pamięci mych muskułów
 
Posty: 706
Dołączył(a): 13 lip 2007, 19:40
No cóż falko, bycie w " tu i teraz " jest naturalnym efektem przebudzenia.
shanti Kobieta
 
Posty: 14
Dołączył(a): 24 maja 2013, 18:09
Owszem wiem, jednakże w tu i teraz jest więcej obowiązków i zobowiązań niż w bytowaniu w przeszłosci i przyszłości. Pewien filozof napisał ze chwile ulgi mamy własnie w rozmyslaniu o przyszłosci i we wspomnieniach z przeszłosci. Tu i teraz jest tylko punktem do rozwazań swojej zawartosci umyslu, bezwymiarowym punktem. Nie jest to jakies nowum w spojrzeniu na życie gdyż czysto abstrakcyjnie patrząc punkt bezwymiarowy między przyszłoscią a przeszłością nie posiada zadnej ale to zadnej jakosci.
Shanti pisz wiecej zdan.

Tu i Teraz ten postulat filozofii i bycie w nim, jak ja to widzę moze być skamienieniem w bryle czasu i przestrzeni, widzi sie więcej ale mniej miejsca na akcję.
A moze jest w tym dobrze, jak tłum wiernych patrzy tu i teraz w ołtarz podczas mszy.

Często potykam sie o to coś czytając, to tu i teraz jakby wszyscy złapali boga za pięty i czuli swój moment zawsze i wszędzie.

Pewnie jest to coś prostego co sie oczywiscię czuje a ja podchodze do tej formuły ''tu i teraz'' i dzielę włos na czworo tak jakbym wjezdzał z drugiej strony miasta.\


-Co tam słychać? pyta A
-A no stukają i pukają, cos budują. mówi B
-Ale ja pytam co tam słychac u pana, mówi A
- Co tam to ja nie wiem, co tu to ja wiem. Odpowiada B
Listen to my muscle memory.
Avatar użytkownikafalko Mężczyzna
wysłuhaj pamięci mych muskułów
 
Posty: 706
Dołączył(a): 13 lip 2007, 19:40
falko napisał(a):Owszem wiem, jednakże w tu i teraz jest więcej obowiązków i zobowiązań niż w bytowaniu w przeszłosci i przyszłości.

Skąd ten pomysł ?
Odpowiadasz na to co się wydarza.
Czy to jest więcej ?
Pewien filozof napisał ze chwile ulgi mamy własnie w rozmyslaniu o przyszłosci i we wspomnieniach z przeszłosci. Tu i teraz jest tylko punktem do rozwazań swojej zawartosci umyslu, bezwymiarowym punktem. Nie jest to jakies nowum w spojrzeniu na życie gdyż czysto abstrakcyjnie patrząc punkt bezwymiarowy między przyszłoscią a przeszłością nie posiada zadnej ale to zadnej jakosci.

Nie znam się na filozofii, ale z doświadczenia wiem , że w "teraz" nie ma myśli o przeszłości i przyszłości.
Shanti pisz wiecej zdan.

Ha, to jest tak, że mało myślę , mało mówię, mało piszę.

Tu i Teraz ten postulat filozofii i bycie w nim, jak ja to widzę moze być skamienieniem w bryle czasu i przestrzeni, widzi sie więcej ale mniej miejsca na akcję.

Jeżeli traktujesz to jak filozofię, to rzeczywiście jest to skamienienie. Jeśli jak doświadczenie - jest to życie, pełne akcji.
A moze jest w tym dobrze, jak tłum wiernych patrzy tu i teraz w ołtarz podczas mszy.

Nie , nie jest dobrze jak robi się z tego ołtarz.
Tworzy się wtedy następną religię.
shanti Kobieta
 
Posty: 14
Dołączył(a): 24 maja 2013, 18:09
Bycie tu i teraz.
Każdy z nas spokojnie przejdzie po desce, leżącej na ziemi.
Postawimy ją pół metra wyżej, już wielu nie odważy się przejść.
A na wysokości 20 metrów?
Niewielu się odważy.
Co tu jest istotne?
Nasza wyobraźnia. Deska jest ta sama i tu i wyżej, ale nasza wyobraźnia podpowiada nam, że możemy spaść i td.

Podobnie jest z wyobrażeniami o przyszłości.
Nie wiemy co nas czeka, nasza wyobraźnia może nam pisać fatalne scenariusze, albo zbyt optymistyczne, nie trzymające się realiów.
Rzeczywistość może być całkiem różna od naszych wyobrażeń.
Więc istotne jest TERAZ.
TERAZ robimy plany na przyszłość, ciągle to jest Teraz.
Teraz jesteśmy w określonej sytuacji, a jutro może być inne.
Więc bycie tu i teraz , ma istotny sens.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec
Świadome kreowanie rzeczywistości.
Pomyślałam, że to co napisałam , trochę kłóci się z tym ci pisałam, że przyszłość zależy od nas, że można mieć na nią wpływ.

Można. Ale trzeba mieć konkretne plany i dążyć konsekwentnie do ich realizacji.
I wcale to nie oznacza, że wszystko przebiegnie cudownie, bez problemów.
Może się coś nie udać, mogą być problemy.
1- Nie jesteśmy sami, żyjemy wśród ludzi i oni też mają na nas wpływ.
2- Nie wszystkie nasze plany są sensowne, czy realne i wtedy trzeba je zmienić. Po prostu trzeba być elastycznym.
3- Jeśli mamy przekonanie, wiarę w sens działań, to trzeba próbować dalej, do skutku.

Wszystko co człowiek wymyślił, zostało zrealizowane. Nie od razu, z poślizgiem, z trudnościami. Jednak wszystko to STAŁO SIĘ. I JEST.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec
Napisałam, że wszystko co człowiek wymyślił, realizuje się.
A teraz sobie pomyślałam, że wszystko to co jest, to pokazano w filmach katastroficznych.
Tornada, trzęsienia ziemi, powodzie... wszystko to się realizuje, a wszystko było w filmach.... A TO JEST!!! w realu!!
Miliony ludzi to oglądało i wierzyło w taki scenariusz.....I ON JEST!!

A filmy tyczące przyszłości? Jakie one są?
Zagłada ludzi albo zdziczenie?
Czy to też się zrealizuje?
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec
No we filmach coś jest, nie bez powodu scenarzysci trudzą się wizualizując wszytkie nasze lęki i wyolbrzymiając je.
Zycie jednak pisze najlepsze scenariusze:)

Przed chwilą byłem na spacerze, jaki pusty, jaka pusta wedrówka, nie ma nic.Akurat w moim miasteczku wieczorami zycie zamiera a w innych miasteczkach budzi się.
Ale było mi dobrze , prawdziwie. NIe czułem siebie specjalnie a czułem siebie jako cząstkę większej całości, miejskosci
Wróciłem do swej chaty i poczułem jakby inną realnośc, Taką aktywność bez celu, choć tam na ławeczce przy wierzy koscioła nie czułem nic więcej a potrzebowałem wszystkiego zwłaszcza bezpieczenstwa. Ponieważ pustota przeraza. A czuć w sobie pustkę, brak jakiegoś zasadniczego elementu powoduje utratę własnego głosu. Stan bez ja.
Kiedyś musiało tu tętnić skoro wybudowali tak wysoką wieżę.
I co zostaje? jakaś przymuszona aktywność bez wyraznej potrzeby, taki klimat domu z przyzwyczajenia.
To jednak fałsz w porównaniu do tego spaceru, Gdzie siedzi prawdziwe uczucie? Skoro i tam i tu jest niewygodnie. Głód taki jakby mnie przewiało, zaziębiło.
Może wyrazna świadomośc siebie jest tylko poczatkowym stadium a potem traci kontury tak jakby przelało się, i masz pokrewienstwo z miastem domem gwiazdami słoncem księżycem, żdzbłem trawy tylko czemu to "przelanie się" nie daje uczucia szczęścia a jest jak krwawiacy wszechświat. rozumiecie o co chodzi?
Pytanie wątku: czy na prawdę jestesmy sobą?
Listen to my muscle memory.
Avatar użytkownikafalko Mężczyzna
wysłuhaj pamięci mych muskułów
 
Posty: 706
Dołączył(a): 13 lip 2007, 19:40
Drogi Falko...

Cieszy mnie Twój buntowniczy sposób drogi przez życie. W taki sposób nasza dociekliwość powoduje, iż coraz bardziej przybliżamy się do Najwyższych Prawd, które powodują, że odnajdujemy Siebie w całości. Życie w czasie i przestrzeni (świecie zewnętrznym) powoduje, że jesteśmy na drodze donikąd, gdyż przebywamy wtedy w iluzji, która tak naprawdę jest NICZYM i tworzy tylko kolejne iluzje odcinające nas od prawdziwej natury oraz Istoty.

TU i TERAZ rozpatrywane poprzez umysł, jest również iluzją tworzącą kolejne iluzje. Aby jej doświadczyć pozazmysłowo (poza umysłem) należałoby pozostać w swoim wnętrzu, które jest niepodzielne (poza iluzją dwoistości) i nieograniczone (poza iluzją przestrzeni). TU jest właśnie tym wewnętrznym i magicznym punktem, który w połączeniu z nieskończoną i wieczną chwilą TERAZ powoduje, że gdy zagłębiamy się wewnętrznie w Siebie. to jednocześnie wznosimy się na coraz wyższe poziomy świadomości nie oparte już na strachu. Stajemy się wtedy bardziej czujący, niż myślący. Łączymy się ponownie w JEDNOŚĆ i w ten sposób wewnętrzny spokój budzi w nas nieskończone uczucia i emocje powodujące trwałą radość i szczęście...

Dziękuję, że JESTEŚ i pozdrawiam Cię z Miłością w Jedności...
Miracle
 
Posty: 32
Dołączył(a): 05 sty 2012, 14:38
falko napisał(a):Ponieważ pustota przeraza. A czuć w sobie pustkę, brak jakiegoś zasadniczego elementu powoduje utratę własnego głosu. Stan bez ja.

To co napisałeś jest bardzo ważne.
Rozwalanie ego, swojego umysłowego "ja" w początkowej fazie rzeczywiście jest przykre .Ale to mija. Potem jest cisza. Błogość. I powracasz do życia , ale już inaczej.
shanti Kobieta
 
Posty: 14
Dołączył(a): 24 maja 2013, 18:09
Pamiętam momenty, kiedy po raz pierwszy byłam całkowicie obecna w chwili teraźniejszej i nie bardzo mi to odpowiadało. Nie ćwiczyłam tego stanu, jakoś tak samoistnie spłynęło na mnie. Szok i odczucie, ze jestem więźniem. Robiąc najprostsze czynności automatycznie skupiałam się własnie na tym a ja tak bardzo chciałam "bujać w obłokach" albo planować co zrobię jutro, urlop itd. Na początku świadomość bycia "tu i teraz" została mi dawkowana, żeby potem stopniowo się zwiększać.

Aktualnie nie do końca jestem przekonana do tego stanu ale cóż, nie ma już odwrotu. Mam wrażenie, że to nie ja tylko ktoś inny zdecydował za mnie, że zostałam w pewnym stopniu do tego zmuszona. Są też plusy: szybciej wykonuje się jakaś pracę, kiedy czytam/ uczę się robię to w tempie piorunującym, spacerując widzę na drzewach nawet pojedyncze liście, zupełnie inaczej patrzę na naturę-dostrzegam najdrobniejsze elementy, niuanse, zmieniły się moje zwyczaje żywieniowe- jem mniej od jakiegoś czasu bo wiem i czuję kiedy mam pełny żołądek, kiedy coś mnie boli to sam fakt, że nie uciekam od bólu powoduje, że bardzo szybko mija, kontakty z innymi ludźmi nabrały zupełnie innej jakości. Czasami przychodzi mi tylko do głowy, że gdybym mogła wrócić do poprzedniego stanu to chyba bym to zrobiła....
Avatar użytkownikaIsabellaSempere Kobieta
...
 
Imię: Isabella
Posty: 86
Dołączył(a): 23 lis 2012, 00:12
Droga życia: 5
Zodiak: Lew
Brawo Mirecle!
Twój post to artykuł, którego nie powstydziłoby się niejedno ambitne pismo ezoteryczne. Przebyja z niego nie tylko wiedza teoretyczna. W moim odczuciu, tylko praktykujący duchowość jest w stanie z taką pokorą i zrozumieniem odpowiedzieć "buntownikowi". Szkoda tylko, że tak mało zrozumienia zyskała Twoja - jakże ambitna wypowiedź.

Mam w związku w powyższym pytanie. Wiemy, że pięknie i dużo o byciu w TU i TERAZ pisze Eckhart Tolle. Ciekawym mistymiem i folozofem jest Ken Wilber, którego prace dają nam wiele strawy duchowej. Ambitną wiedzę znajdziemy też w filozofii wieczystej. Moje pytanie odnosi się do autorów książek, z których możemy tę wiedzę czerpać. Właśnie taką, z najwyższej półki o praktykowaniu Bycia w Teraz. Jeśli są materiały godne polecenia - podziel się z nami.

Wielkie dzięki i wyrazy szacunku.
hipek50 Mężczyzna
 
Imię: Henryk
Posty: 2
Dołączył(a): 22 maja 2009, 22:34
Lokalizacja: Jelenia Góra
Droga życia: 5
Zodiak: Ryba
Wątpliwe to tu i teraz, załużmy taką konstrukcję: TU- niepodzielana przestrzeń, Teraz- moment, czas. Gdy złaczymy te oba w jedność powstaje jakiś świat medytacji, spokojnego odczuwania, błogości i beztroski, Wtedy nie mijamy się z możliwosćiami, płyniemy.
To dobre dla tych co zawsze uganiali się jak kot z pęcherzem i czuli że swiat jest najpiękniejszy akurat własnie tam gdzie ich niema.
Doświadczenie tego pozazmysłowo jest wyjsciem poza te kategorie czasu i przestrzeni i gdzie się w tedy znajdujemy? w Psychiatryku hehhe, Przecież czas i przestrzen to kategorie dostępne wszystkim ludziom dzieki temu świat doświadczenia jest wspólny wszytkim i to nie są iluzje.
Może Miracle myślisz o jakimś błogosławionym stanie, i opisujesz ten stan tak jak opisujesz który jest troszkę ponad powszechność i bedąc w tym stanie patrzysz jakby z wysoka na to z czego udało się wyrosnąć, co było jest iluzją, czymś nieaktualnym. Chyba chodzi o poziom świadomości ten zdobyty czy odkryty, o światło wyższej świadomosci. Owszem cudownie by było gdyby nigdy nie gasło.

Czy jesteśmy sobą? oczywiści że nie jestesmy, Tak jak szprychy w rowerze mamy setki szprych i zadziała akurat ta która jest na szczycie. Poszukiwanie siebie może prowadzić nawet do zbrodni dość przykładów , a nawet do medytacji ! ;)
Ostatnio edytowano 06 lip 2013, 16:39 przez falko, łącznie edytowano 1 raz
Listen to my muscle memory.
Avatar użytkownikafalko Mężczyzna
wysłuhaj pamięci mych muskułów
 
Posty: 706
Dołączył(a): 13 lip 2007, 19:40

Powrót do działu „Praktyka”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość