Prądy religijne, wielkie religie i małe nurty. Sekty, założyciele, wiadomości.
Basia, a powiedz- czy roztkliwianie sie nad ofiara zapobiegnie nastepnym kradziezom, gwaltom, zabojstwom? Sadze ze juz abstrahujac od ogolnie przyjetych norm bo one sa wzglednie zmienne, w kazdym z nas zapisane, wpisane sa opory przed siegnieciem po czyjas wlasnosc, przed krzywdzeniem czy odbieraniem zycia, naturalnym odruchem normalnego, zdrowego czlowieka jest jest wyciagnieta w strone drugiego czlowieka reka- ale z pomoca, dajaca a nie bioraca lub niosaca cierpienie. Co wiec kieruje tymi ktorzy nie maja tego instynktownego odruchu? Zauwaz do jakiego stopnia jest on silny i nie podlegajacy wladzy ego w sytuacjach gdy nie ma czasu na zastanawianie sie, gdy od natychmiastowej reakcji zalezy czyjes zycie...skaczemy do wody, wbiegamy w plomienie. Ratujemy zagrozona czastke tego zycia ktorym i my jestesmy. To instynkt zycia przypomina nam ze zycie jest jednoscia nas wszystkich, jego czastek. Co wiec kieruje tymi dla ktorych instynkt samozachowawczy staje sie wazniejszy, ktorzy pra bezwzglednie do przodu po ludzkich trupach, ktorzy nie wahaja sie niesc cierpienie dla zaspokojenia swoich celow , zadzy? Nie robia tego bez powodu, choc dla nas- zdrowyvh te powody sa chore. Jesli nie znajdziemy tych powodow, nie uporamy sie z choroba i wciaz beda cierpiec niewinni ludzie. Oczywiscie , wspolczucie tym ofiarom ktore juz sa jest normalna ludzka rzecza, ale samo wspolczucie niczego nie zalatwi w ogolnym obrazie swiata. Nikomu nie bedzie przez to zylo sie bezpieczniej. Wiec chodzi o wlasciwa postawe- stajesz pomiedzy katem a ofiara, potencjalna ofiara- zaslaniajac soba tego kto sam nie jest w stanie sie obronic, ale twarza do kata. Gdzies gleboko tkwi w nim czlowiek, co sprawia ze az tak sie schowal, co zagluszylo ten instynkt zycia, przeroslo go? Jesli tego nie odnajdziemy, pozostanie nam plakac nad juz rozlanym mlekiem, a od tego nikomu sie nie polepszy.Jedyna droga jest podjecie proby zrozumienia kata, odwracanie sie plecami by uzalac sie i ocierac lzy ofierze. nie sprawi ze nie bedzie nastepnych. W czasie gdy my uzalamy sie nad jedna- zlo atakuje kolejne i kolejne istnienia. A z kolei nie zrozumiesz co kieruje oprawca jesli nie spojrzysz na dana sytuacje jego oczyma aby wiedziec co nim powoduje. Kazde zlo jest choroba i kazda choroba ma jakies podloze, jakies zrodlo zakazenia.Wiekszosc bylaby uleczalna gdybysmy nie bali sie tej choroby, odwracajac sie od chorych. I nie chodzi o litowanie sie nad przestepca a normalne, rzeczowe podejscie celem zapobiegania rozprzestrzenianiu sie tego co uniemozliwia badz zagraza zyciu. Nam wszystkim, prawda? Sadze ze to ma na mysli Tramp. A sedzia. Sedzia litujacy sie nad ofiara a nie potrafiacy dostrzec w kacie czlowieka- nie jest dobrym sedzia, emocje uniemozliwiaja bowiem bezstronna ocene faktow.
ayalen
 
" Ł. mówi, że im ktoś bardziej znajduje cel życia w świecie materialnym, tym bardziej traci na zdrowiu.

W organizmie człowieka jest wiele komórek. Jednak priorytetem jest zdrowie i dobrostan całego organizmu, a nie pojedynczej komórki.

"Podobnie jest z człowiekiem i Wszechświatem. Człowiek jest jak komórka we Wszechświecie, w Boskiej przestrzeni. Komórka powinna najpierw pracować na cały organizm, a potem na samą siebie. Jeśliby komórka najpierw się zajmowała sobą, to z czasem to “swoje” przeważy i komórka przekształci się w komórkę rakową.

Priorytetem dla komórki nie jest ona sama, a organizm, i dlatego cały organizm, jako zbiór komórek się nie rozpada, może żyć i to żyć w zdrowiu.

Paradoksem jest to, że komórka nie jest w stanie dostrzegać całego organizmu. Otaczające ją komórki dają jej tlen i pokarm. Jeśli komórka skupi się na samej sobie – będzie ciężarem dla organizmu.

Podobnie i z człowiekiem. Widzi wokoło siebie żonę, dzieci, samochód, dom. Jeśli będzie uważał, że to wszystko są źródła jego szczęścia to się pomyli, będzie się degenerował duchowo. Będzie podobny do komórki rakowej na ciele Wszechświata. "

fragment ze strony http://swiatducha.wordpress.com/2009/08/21/lazariew/ ciekaw jestem waszych opinii
pozdrawiam
calaripayat Mężczyzna
 
Posty: 61
Dołączył(a): 03 maja 2013, 22:58
Jeśli kobieta nie potrafi korzystać z mocy, to boli ją kręgosłup.
To zapamiętałam z nauk szamańskich, bo akurat mnie to dotyczyło.
" Komórka co zajmuje się sobą "--- Sytuacja u mnie była odwrotna, tzn. zbyt myślałam o innych, zbyt dużo dawałam z siebie.- i zaczęłam chorować, bo nie korzystałam z mocy, czyli z wewnętrznej siły, wiedzy i umiejętności itp.
Jeśli każda komórka będzie zdrowa, to cały organizm będzie zdrów.
Tak mi podpowiada praktyka, nie teoria.

Jeśli człowiek będzie dbał o własne szczęście i szczęście rodziny, to ludzie będą szczęśliwsi.
Szczęśliwe społeczeństwo składa się ze szczęśliwych ludzi.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec
dbanie o wlasne szczescie, zdrowie, spokoj. To jeszcze zalezy co komu daje szczescie i spokoj, i na ile odbywa sie to kosztem otoczenia.
Calari, przepiekne i madre porownanie, sadze ze trzeba to po prostu wyposrodkowac.
Nie potrafie byc spokojna i szczesliwa jesli komus w moim otoczeniu dzieje sie krzywda. Mysle ze naszym moralnym obowiazkiem jest nie tyle dbalosc o wszystko bo to niemozliwe, a o slabszych, po prostu. Tych ktorzy maja mniej sily by przetrwac burze, ktorzy pogubili sie w sobie- w wymiarze materialnym o tych ktorzy nie przezyja bez naszej pomocy. Wszystkim sie nie da, komus zawsze. I to chyba najlepszy przepis na szczescie- zadbac by zycie wokol nas bylo szczesliwe. Ale prawda jest ze czlowiek nieszczesliwy nikogo nie uszczesliwi, wiec najpierw trzeba odnalezc w sobie te niezmacona przestrzen ciszy. W niej jest wszystko. A potem promieniowac...promieniowac i promieniec. Nigdy nic nie jest ,,wlasne" i ,,niewlasne" .Sa wspolzalezne od siebie.
ayalen
 
Łazariew - Przypomniał mi się film / a właściwie fragment/ , który kiedyś oglądałam.
Budowa kolei trans -syberyjskiej. Młodzi, pełni zapału ludzie przyjeżdżają, by budować kolej.
Siedzą w namiocie, w podkoszulkach.- do tej pory wszystko się w filmie zgadzało.
Takie warunki faktycznie tam były.
Tłumy tam jechały, bo propaganda była na najwyższym poziomie i chętnych nie brakowało.
Zapomnieli tylko dodać, że mróz sięgał -50 stopni, że nie było tam jedzenia, odpowiedniego ubrania i odp. mieszkań. I ci młodzi marli tysiącami z głodu i zimna.
Jedna komórka - człowiek- nie była dla nich ważna. Liczyło się dobro ogółu, a ogół potrzebował kolei.

Czyli dla mnie teoria o tej zbędnej komórce, bo większość jest tylko ważna, jest taka sama, jak wyżej. Taka typowo radziecka propaganda.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec
Basia, ale ogol to sa wlasnie te pojedyncze komorki, a oni o tym zapomnieli. Liczy sie kazdy czlowiek, tylko nie dla siebie a dla innych. My nie jestesmy dla siebie, sobie. Ja bym powiedziala ze na tyle jestesmy na ile jestesmy dla innych.
ayalen
 
No dobra a jeśli jestem w stanie myśleć o innych pod warunkiem, że na to zasługują? Choćby w ten sposób, że jawnie nie popierają oglądania telewizyjnego badziewia, mają w sobie wolę walki i pieprzą bzdur jak potłuczeni? Niestety sam wydostając się poza moje skromne i zarazem ciasne progi zwykle dostrzegam coś odwrotnego. Dla takiego odmóżdżonego plebsu nie będzie jakichkolwiek oznak sympatii bądź nawet braterstwa.
Nie chcesz już konfrontacji na światopoglądy? Tu rozwija się miejsce, gdzie dyskusja ma się do tego nie sprowadzać:
ozzy89a.pl/wordpress
vegan
 
Posty: 8
Dołączył(a): 27 maja 2013, 04:34
Telewizja i oglądanie badziewia....Nie do końca wiem, jak to rozumiesz. Ja oglądałam wszystko co tyczyło polityki, na różnych stacjach, aby mieć własne zdanie. Zbyt mnie to denerwowało, więc przestałam.
Ale nawoływanie, by nie oglądano wybranych stacji, by słuchano tylko tych przekazów, które pochodzą od nich, jest dla mnie sprytną manipulacją . To jest robienie wody z mózgu.
Odmóżdżony plebs ..... Zależy, za którą stroną się opowiadasz. Bo jeśli walka ci imponuje, to z kimś chcesz walczyć.
Biedne skołowane babcie, karmione wrogą ideologią, też zaliczasz do odmóżdżonych?
O jakiej wrogiej ideologii myślę? O nawoływaniu do nienawiści, podziałów, walki...
To dla mnie jest tragiczne, bo podzielony naród, jest słaby.
Aby coś osiągnąć, trzeba w to wierzyć, a jeśli czuje się tylko bezradność, niemoc, bezsens, to brakuje wtedy chęci do działania. I nie myślę o walce, tylko o poprawie własnego bytu.
Jeśli każdy z nas będzie bogatszy, to i społeczeństwo będzie dostatniej żyło.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec
Miałem na myśli programy rozrywkowe, bo to już idzie uznać za 100% plankton. W sumie to z polityką w naszym kraju jest tak, że w ujęciu społecznym dana partia stanowi prawicę, a w ujęciu gospodarczym już bardziej lewicę. Problem w tym wszystkim polega na tym, że nazywanie siebie nawzajem prawakami i lewakami na pewno nie będzie niczemu dobremu służyć. Babcie to nawet się nie liczą, bo nie są zdolne do wielu działań, więc ich tu nie mieszajmy.
Mogę zdradzić tyle, że wg numerologii mam liczbę 7, więc teraz to nie dziwne, że mam taki a nie inny charakter. Zresztą kiedyś to byłem niemalże przeciwieństwem w wielu kwestiach, ale po zweryfikowaniu wszystkiego wybuchło we mnie co trzeba i najchętniej to chwyciłbym za samurajski miecz.
Nie chcesz już konfrontacji na światopoglądy? Tu rozwija się miejsce, gdzie dyskusja ma się do tego nie sprowadzać:
ozzy89a.pl/wordpress
vegan
 
Posty: 8
Dołączył(a): 27 maja 2013, 04:34
Nie tędy droga. Dużo trzeba zmienić w naszym kraju, ale każda krwawa rewolucja przynosi ból i nędzę.
I jak zwykle nowi się bogacą.
Trzeba myśleć o zmianach systemu, nie o rozróbach.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec
calaripayat napisał(a):" Ł. mówi, że im ktoś bardziej znajduje cel życia w świecie materialnym, tym bardziej traci na zdrowiu.

W organizmie człowieka jest wiele komórek. Jednak priorytetem jest zdrowie i dobrostan całego organizmu, a nie pojedynczej komórki.

"Podobnie jest z człowiekiem i Wszechświatem. Człowiek jest jak komórka we Wszechświecie, w Boskiej przestrzeni. Komórka powinna najpierw pracować na cały organizm, a potem na samą siebie. Jeśliby komórka najpierw się zajmowała sobą, to z czasem to “swoje” przeważy i komórka przekształci się w komórkę rakową.

Priorytetem dla komórki nie jest ona sama, a organizm, i dlatego cały organizm, jako zbiór komórek się nie rozpada, może żyć i to żyć w zdrowiu.

Paradoksem jest to, że komórka nie jest w stanie dostrzegać całego organizmu. Otaczające ją komórki dają jej tlen i pokarm. Jeśli komórka skupi się na samej sobie – będzie ciężarem dla organizmu.

Podobnie i z człowiekiem. Widzi wokoło siebie żonę, dzieci, samochód, dom. Jeśli będzie uważał, że to wszystko są źródła jego szczęścia to się pomyli, będzie się degenerował duchowo. Będzie podobny do komórki rakowej na ciele Wszechświata. "

fragment ze strony http://swiatducha.wordpress.com/2009/08/21/lazariew/ ciekaw jestem waszych opinii
pozdrawiam


teraz przeczytałam otym zdrowiu. Jeny, to ja współczuję wszystkim, którzy tak myślą,szczególnie, gdy jednym z celów w świecie materialnym było odzyskanie zdrowia, udało się to trochę jak mnie iwtedy całe to zdanie psu na budę

a jakie schematy myślowe to zdanie wdrukowuje innym i jakie opory przed życiem w świecie i dążeniem do swych celów... Czytałam dwie książki Łazariewa i gdybym jego zdanie ojednej z chorób miała przyjąć ze jakiś pewnik to nie osiąnęłabym tego cozrobiłam choćby ze swoim synem. A codo opisów biologii lub opisów jako porównań przez niego używanych jego wiedza jest błędna a często w kilku zdaniach obok siebie zaprzecza innym słowom, które były "za" i robi się masło maślane.

Była jedna jego myśl, którą długo trawiłam bo wewnętrznie się z nią nie zgadzałam ale nie wiedziałam i nie czułam czemu. I odkryłam to: nie zgadzam się z jego twierdzeniem, że nasze strachy, myślokształty , lęki,życzeniowe myślenie itp. materializuje się w ciągu jakiegoś czasu, że wywołujemy coś podobnego albo przez złe życzenia przyczyniamy się do czyiśch chorób a z drugiej strony mówi on, że gdy przyjmował pacjentów starał się by sami zrozumięli co myśleli niewłaściwie i zmienili myślenie o swoich strachcach, o żonach, mężach itp i że temu poświęcał spotkania terapetuczne po początkowyych leczeniach i naprawach aury, która potem przez to myślenie się psuła, rozrywała ponownie i wracali do niego bo w życiu osobistym podobne nieszczęcścia też znowu się pojawiały.
Napiszę tak, to,że zdarzały się podobne nieszczęścia, problemy świadczy tylko o tym,że ludzie nie trafili w sobie i/lub z pomocą innych ludzi na taki rozwój by zrozumieć siebie, swoje błędy i iść dalej. I, że czasem albo zawsze nie jest to wina tych pacjentów, każdy szuka jak umie. Czemu jednemu daje to efekty a innemu człowiekowi nie? trudno powiedzieć mi czy karma czy inaczej to określić, takie zapętlenie w życiu? Nie zgadzam się,że naprawianie aury przez Łazariewa powodowało tylko poprawę na moment, ja uważam, że to on jest/był złym terapeutą. To on swoje lęki, strachy, swojąduszę przenosił na pacjentów.Czytałam m.in. książkę autorstwa Ann Brennan, ona też pomagała leczyć aure ludzi ale jednocześnie opisuje jak z tymi ludźmi rozmawiała, jak się uczyła patrząc na ich aurę jak ich myślenie zmienia aurę, jak ich zmiana przy kolejnych wiztyach poprawia ich aurę a oni opowiadali co zrozumięli, co naprawili itp.

Uważam,że to Łazariew nie wiedział, nie umiał słuchać pacjentów i odpowiednio im pomagać bo skupiał się tylko na fizyczności, na naprawianiu ich ciała, gdy to zrozumiał, zmienił taktykę ale on sam nadal ma wiele do naprawienia wsobie i to on raczej ma problemy ze światem materialnym patrząc na jego stronę, wykłady w Rosji i ilość książek. Takich ludzi jak on lub lekarzy spotykałam wielu:skolko godno, wszyscy byli podobni do niego, gdy spotykałam ludzi, którzy w pierwszej kolejności uważali na rozwój człowieka, na nauczenie go czegoś, przekazanie swej wiedzy ja zawsze też się uczyłam i szłam do przodu. Tyle. Dla mnie Łazariew to tylko piękna wydmuszka "pomagacza".

Polecam: Ann Brennan, nawet obie książki o aurze, czakrach. Ja trafiłam na nie gdy były przeceniane w któres księgarni, grube cegły, ciągle do nich wracam.
by kiedyś zobaczyć tęczę w sobie:)
Avatar użytkownikaVioletHill
Fiolet i Biel we mnie już jest
 
Imię: VioletHill
Posty: 163
Dołączył(a): 24 gru 2012, 13:52
Odnośnie Łazariewa mamy podobne zdanie.
Wydaje mi się ,że jednak sobie zaprzeczasz. Z jednej strony negujesz, że myślenie ma wpływ na świat materialny /"że nasze strachy, lęki materializują się..."/
a przy A. Brennan piszesz, że " jak ich myślenie zmienia aurę"
Zapewne zbyt skrótowo to napisałaś i stąd ta niespójność, jednak zwróć na to uwagę.

U mnie też nastąpiła wyraźna poprawa zdrowia, dzięki zmianie sposobu myślenia, pracy nad sobą.
Co do aury, to w trudnych momentach mego życia, robiłam jej zdjęcie. Już interesowałam się rozwojem duchowym, już myślałam pozytywnie -aurę miałam piękną, bez skazy, mimo choroby, mimo kłopotów osobistych.
Drugie zdjęcie zrobiłam gdy więcej zaczęłam rozumieć ze świata duchowego, za to byłam w trudniejszej sytuacji osobistej. Aura była jeszcze piękniejsza, zachwycali się nią.
Z mojego doświadczenia wydaje mi się, że zdjęcie pokazuje potencjał duchowy, czyli prościej - jak zaczynasz prawidłowo myśleć to i aura jest coraz doskonalsza.
To prawidłowe myślenie przyniosło pozytywne zmiany w moim życiu, zdrowie się poprawiło i rozwiązałam osobiste problemy.
Nie, zaklinanie myślowe męża /że będzie cudownie i wspaniale/ , nie przyniosło pozytywnych zmian. Po prostu się z nim rozwiodłam.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec
Co do myślenia, które zmienia aurę i materializacji z drugiej strony, to dłuższa wypowiedź. Czytałam taką małą, i stare wydanie książke z mojej biblioteki gdzie było m.in. o tym jak autorka gdy była mała i widziała aurę bo miała prawie ze wrodzone te zdolności widziała aurę robionego masła z mleka i to opisywała i opisała róznicę jak to samo masło widziała jak jest kolorozywone marchewką bo już mleko było mniej bogate w składniki odzywcze gdy mijało lato-dokładnie nie pamiętam. - wkażdym razie chodzi o cos takiego, że jak najbliżej "prawdy w nas" nasza aura jest "lepsza" a jak nawet jak nie będziemy wiedzieć ale będziemy dalej od siebie, albo na poziomie nieświadomym może czasem robili coś wbrew sobie to że widać to w aurze. I o to mi chodzi, że myśli są w aurze bo autorka Brennan opisuje w książkach całe rozmowy podczas których opisuje jak widziała aurę gdy dana osoba przerabiała z nią jakiś temat i jak mówiła co myśli i ona porównywała jej aurę z tą która była potem gdy dana kwestia jakoś została po nowemu okreslona, przerobiona przez tę osobę, nawet opisuje i to z rysunkami kolorowymi jak osoba myśli jakie są kolory np. koło głowy. W tym sensie nasze myśli mają zawsze jakiś kontekst, często ocenę siebie, innych i to wg niej widać w kolorystyce energii która wokół nas. w tym sensie się materializują moim zdaniem myślokształty jak się to popularnie określa .
by kiedyś zobaczyć tęczę w sobie:)
Avatar użytkownikaVioletHill
Fiolet i Biel we mnie już jest
 
Imię: VioletHill
Posty: 163
Dołączył(a): 24 gru 2012, 13:52
Ciekawe z tym mlekiem.
Niby wszystko jest energetyczną formą, ale jakoś tego nie czułam, nie brałam pod uwagę tego, że wszystko promieniuje, czyli wydala energią, którą można widzieć, lub dzięki wynalazkowi Kirjana, sfotografować.

Jednak nieco inaczej rozumiem aurę. Nie sądzę, by to myślokształty zmieniały aurę.
Na zdjęciach człowieka bez nogi czy ręki, widać aurę dookoła całego ciała, łącznie z brakującymi częściami.
Skoro nie ma nogi, a aura jest, musi to być inna energia, nie związana z danymi myślami.
Ale wierzę, że pod wpływem pewnych przemyśleń, aura mogła się zmienić.
Po pracy z Brennan /jak piszesz/ nastąpiło zrozumienie, czyli większe uduchowienie, zmieniły się wibracje - a konsekwencją jest zmiana aury.
Tak to rozumiem.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec
Pina napisał(a):Jestem katoliczką, i formalnie moja wiara zakazuje mi praktykowania wszystkiego co niezgodne z tą religią. A czy to złe że chce poznawać.
Ostatnio w pewien sposób próbuje stworzyć własne przekonania, filozofię, nie wiem . Doszłam do wniosku, że wszystkie religie to w sumie jedno. Czy ktoś zastanawiał może nad tym? A może to jest tak, że wszystkie religie pochodzą od jednego Boga ? ( nie mówię tu o jakiś tam nowych odłamach , sektach czy jakoś tak) a mianowicie o najstarszych religiach świata. Czy to nie jest przypadkiem tak, że jeden Bóg (niezależnie od tego jak każda wiara go nazywa) dawał znaki swojego istnienia w różnych częściach świata i tak jak różnie interpretują ludzie Pismo Święte tak samo każdy naród na swój sposób miał prawo zinterpretować znaki dane przez Boga. Kiedyś nie można było przecież tak przekazywać informacji na całym świecie jak dziś.. I co teraz z tym zrobić, jak pogodzić te wiary skoro kościół katolicki mówi zdecydowane NIE na wszystko co inne ... a może właśnie te inne, nowe zbliży nas jeszcze bardziej do Boga . :wink:


Każda religia jest filozofią ludzi. Biblia - źródło wiedzy, wiary i świadomości, bo jest zbieżna z odkryciami nauki. Jezus Zbawiciel wzór człowieka dla człowieka, życia w systemie duchowo - informacyjnym.
waleriana Kobieta
Tłumacz Pisma Świętego
 
Posty: 16
Dołączył(a): 13 sty 2010, 11:58
{ PREV }

Powrót do działu „Religie i wierzenia”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość