Prądy religijne, wielkie religie i małe nurty. Sekty, założyciele, wiadomości.
Maciek, wiec upraszczajac to co powiedziales- czucie jest podstawa zycia. Ale tez dobrze jest rozumiec to co sie czuje, skad i dlaczego. Zeby tylko nie zachwiac proporcji zlotego srodka. Przy zachowaniu nadrzednej roli serca - ktoremu rozum sluzy do przeksztalcania mysli powstalych z czucia/ odczucia/ uczucia- w dzialanie. Problemem wspolczesnego swiata jest odwrocenie proporcji- rozum kierowany przez ego zepchnal serce do defensywy, stajac niejako w opozycji podczas gdy sa do siebie przypisane. Stad trudnosci w porozumieniu sie- rozum wszystko komplikuje podczad gdy serce upraszcza sprowadzajac do wspolnego mianownika. Zauwazcie jak bardzo nienormalne jest to co stanowi najoczywistsza norme- dobre slowa, szczere intencje, wzajemna troska. Normalnymi stala sie podejrzliwosc, nieufnosc, manipulacje, ciosy. Karmieni sensacyjna sieczka medialna zaczynamy postrzegac zycie jako plac bitwy gdzie wszyscy sa wrogami. Nawet rozmowy nabieraja kszaltu walki na argumenty. To powoduje ciagle napiecie, stan zagrozenia ktory przeradza sie w agresje. Strach zniewala zycie, odbiera zycie, czyni je koszmarem w ktorym gubia sie ludzie. To porazajace.
ayalen
 
Każde działanie ma sens dla danego człowieka. - Z tym się całkowicie zgadzam.
To jest dla mnie oczywiste.
Podkreślam to, bo widać niezbyt jasno to uprzednio przedstawiłam.

Jednak cała dyskusja była dla mnie retoryką, bo chcieliście mi udowodnić to, co jest dla mnie oczywiste.

Padają tu argumenty typu karma, przeznaczenie, zdobywanie doświadczeń, a nawet to, że czyniąc zło uczymy się kochać - /nie cytuję, to tylko podsumowanie moich wrażeń/
Z tym się nie zgadzam.
Duszyczka schodząc na ziemię ma czyste intencje. Ona może założyć sobie krótkie życie, bo może chcieć mieć doświadczenia tylko z narodzin albo z dzieciństwa.
A to wiąże się z tym, że musi ODEJŚĆ dość wcześnie ze świata materii.
Żadna dusza schodząc na ziemię nie zakłada, że będzie mordercą własnych dzieci.
Nawet jak w poprzednim życiu doznała przemocy.
TAM jest miłość, szczęście, dobroć - wielu z was pięknymi słowami opisywało to odczucie.
Jednak schodząc na ziemię, korzystamy z WOLNEJ WOLI.
A na ziemi są emocje. Miłość i nienawiść, spokój i niecierpliwość itp.
I dopiero na ziemi , korzystając z wolnej woli, wybieramy ścieżkę, którą kroczymy.
Wybieramy nienawiść, to będziemy krzywdzić innych.
Wybieramy niecierpliwość, to głośny płacz dziecka doprowadza nas do szału i prowadzi do morderstwa.

To nie jest karma ani przeznaczenie, to NASZ wybór drogi życiowej. Tu, na ziemi.
Więc w moich oczach nic nie usprawiedliwia tego, kto wybiera takie działanie.
W tonie waszych wypowiedzi było coś takiego, co usprawiedliwiało każde działanie człowieka, każdą podłość, każdy niecny uczynek.
Uważam więc, że dyskutując nie można tracić z oczu SENSU życia na ziemi, bez względu na to, że dla każdego jest jakiś sens.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec
tak Basia, mnie sie tez mozg lasuje jak widze proby nazywania goowna zlotem. Mysle ze robia to ludzie nie radzacy sobie z cierpieniem i szukajacy dla jego istnienia jakiegos racjonalnego uzasadnienia, z czego rodza sie bzdury w postaci stwierdzen ze meczenska smierc dzieciaka zakatowanego przez zwyrodnialych rodzicow byla jego wyborem doswiadczenia. Trzeba nie miec serca ani rozumu chyba zeby cos takiego wydumac. Mnie ktos kiedys wmawial ze smierc mojego meza byla wyborem mojej sklerotycznej duszyczki, zacichl dopiero na pytanie - co w takim razie z moim mezem- dobrowolnie sie podstawil w charakterze krolika doswiadczalnego? Zadne cierpienie nie ma sensu, sens ma dopiero to co z nim uczynimy, czego nas nauczy. Sens ma nasze staranie aby bylo go jak najmniej, sens ma podanie reki tym ktorzy cierpia i pomoc w jego przetrwaniu. Ksztalt swiata zalezy od nas, od naszej zgody i uzasadniania istnienie cierpienia ,, wyzsza racja" , lub koncentracji wysilku aby go nie bylo. Tylko ze do tego jedyna droga wiedzie przez siegniecie korzeni, przyczyn tego ze ludzie wobec zycia zachowuja sie czasem jak bestie w ludzkich skorach. Tylko w ten sposob, poprzez zrozumienie istoty, podloza na ktorym wyrasta zlo, mozna pomoc z tej bestii wydostac sie czlowiekowi ktory w niej tkwi. Tylko ze to bywa trudniejsze niz uzasadnienie istnienia bestii.
Sens ma podnoszenie jakosci zycia jako jednosci- poprzez usuwanie cierpienia. Kazda probe nadawania mu sensu uwazam za przyzwolenie na istnienie zla. Tego czego byc nie powinno bo jest wbrew zyciu. To czy bedzie go mniej - zalezy od naszej postawy. Wprawdzie z niektorego guana moze byc nawoz konieczny by cos wyroslo, ale nie z kazdego i jakby nie patrzec- to nie jest zloto.
ayalen
 
W tonie waszych wypowiedzi było coś takiego, co usprawiedliwiało każde działanie człowieka, każdą podłość, każdy niecny uczynek.
Uważam więc, że dyskutując nie można tracić z oczu SENSU życia na ziemi, bez względu na to, że dla każdego jest jakiś sens.


Myślę Basiu że to odnosiło się akurat do moich wypowiedzi jeśli nie to mnie popraw.
W moim poście nie było próby usprawiedliwiania kogokolwiek. Po prostu chęć zrozumienia życia to jakim ono jest a wiadomo ze jest zbyt dużo cierpienia na tej planecie. No właśnie jeśli każdy mówi o tych światłych ideach dlaczego nie wszyscy idą tą drogą tak wielu ludzi wybiera krzywdę sobie i innym ?
Dobre pytanie a dodając jeszcze fakt że są świadomi swoich czynów pomijając fakt braku świadomości. Czy nie jest tak że godzą się na wszystkie konsekwencję złych czynów? Skoro wiedzą że najlepiej to iść w stronę światła dlaczego wybierają drugi koniec kija bo jak wiadomo każdy kij ma dwa końce.
Krzywdzenie dziecka jest bardzo przykre w ogóle krzywdzenie każdego człowieka niesie ze sobą dużo konsekwencji takiego czynu lecz czy taki człowiek zadający krzywdę idzie na wieczne potępienie? Religia katolicka mówi że miłość boska jest bezwarunkowa Bóg kocha tych dobrych jak i tych złych ludzi oni też mają szanse się poprawić wejść na właściwą ścieżkę.

mnie sie tez mozg lasuje jak widze proby nazywania goowna zlotem. Mysle ze robia to ludzie nie radzacy sobie z cierpieniem i szukajacy dla jego istnienia jakiegos racjonalnego uzasadnienia, z czego rodza sie bzdury w postaci stwierdzen ze meczenska smierc dzieciaka zakatowanego przez zwyrodnialych rodzicow byla jego wyborem doswiadczenia. Trzeba nie miec serca ani rozumu chyba zeby cos takiego wydumac


Widzę że tu też bezosobowa ocena wypowiedzi odnosząca się prawdopodobnie do tego co napisałem jeśli nie to proszę mnie poprawić.

To jest forum do dyskusjji aby wymieniać poglądy porozmawiać niestety niektórzy tak chcący iść w stronę światła dorzucają sporo epitetów próbują oceniać twierdzą już nawet o braku serca i rozumu. Może właśnie ktoś tak ładnie pisał o sobie bo podobno według george kavassilas to co nie podoba nam się u innych ludzi nie podoba się tak naprawdę w nas samych.
calaripayat Mężczyzna
 
Posty: 61
Dołączył(a): 03 maja 2013, 22:58
upss Krystian, nie wiem skad pomysl ze ktokolwiek moglby chciec Cie poprawiac- polepszac? To nalezy do kazdego z nas. Natomiast z checia skoryguje Twoj punkt widzenia- moje slowa byly odpowiedzia na post Basi i wyrazaly poparcie dla tego co napisala. A Basia jak sadze zareagowala na rozmowe pomiedzy Trampem a Mackiem, skad wiec pomysl ze cokolwiek tu jest ocena Ciebie? Tym bardziej ze oceniam rodzaj postawy a nie czlowieka- poniewaz uwazam ze uzasadnianie istnienia cierpienia latwo przeradza sie w jego usprawiedliwienie, a nastepnie brak reakcji. No trudno - jesli ktos twierdzi ze czyjas smierc jest potrzebna zeby sie czegos nauczyc , to nie wiadomo smiac sie czy plakac. Zadne cierpienie nie jest nam dane po cos. To co jest, to co sie zdarza- my klasyfikujemy jako dobre lub zle i zgodnie z tym reagujemy. Pograzajac sie w piekle lub siegajac nieba. I tylko od nas zalezy ile tego zla bedzie wokol nas, pewnie ze swiata nie zbawimy, ale kazdy gest dobrej woli to odrobinka zla mniej. To nie urojony Bog ma nas zbawic od zla, a my wybawic swiat.
Natomiast co znaczy ,, isc w strone swiatla"? My jestesmy swiatlem Krystian podazajacym w strone coraz szerzej otwierajacej sie przed nami przestrzeni swiadomosci. W strone jasnosci widzenia, moze tak?
Chyba jestes odrobinke przewrazliwiony, moze zastanow sie dlaczego moje i Basi slowa - ktora takze nie ocenia ludzi, nie zauwazylam tego- tak wlasnie odebrales- w kontekscie ostatniego akapitu Twojego postu? Czy przypadkiem nie odwrociles oceniania ludzi?
ayalen
 
No trudno - jesli ktos twierdzi ze czyjas smierc jest potrzebna zeby sie czegos nauczyc , to nie wiadomo smiac sie czy plakac


Możesz się śmiać możesz też płakać od Ciebie zależy Gdyż to stwierdzenie nie ma pokrycia w żadnej mojej wypowiedzi. Często używałem słowa krzywda inaczej mówiąc tortury nie używałem słowa śmierć. Tak wiem może przykład wojny był mylący ale to tylko przykład mający za zadanie uzmysłowić naukę empatii poprzez zadawanie cierpienia. Wiem ze jest to dla Was niezrozumiałe czy nawet szokujące ale po to się tu komunikujemy aby poszerzać nasze horyzonty.

Chyba jestes odrobinke przewrazliwiony, moze zastanow sie dlaczego moje i Basi slowa - ktora takze nie ocenia ludzi, nie zauwazylam tego- tak wlasnie odebrales- w kontekscie ostatniego akapitu Twojego postu? Czy przypadkiem nie odwrociles oceniania ludzi?


Nie mam do Was animozji macie swoje zdanie swój punkt odniesienia wizualizacji świata chciałem nawiązać tylko do takich padajacych zdań "Trzeba nie miec serca ani rozumu chyba zeby cos takiego wydumac" czy aby nie jest to próba oceniania czy szufladkowania.
calaripayat Mężczyzna
 
Posty: 61
Dołączył(a): 03 maja 2013, 22:58
Tutaj macie ładnie opowiedziane to o czym pisałem
http://www.youtube.com/watch?v=vyb6hvfvH8s
calaripayat Mężczyzna
 
Posty: 61
Dołączył(a): 03 maja 2013, 22:58
ech, zdaje sie ze mowie po polsku; nie jest moja ani wina ani zasluga ze slowa ktore nie byly o Tobie - wziales do siebie. Nie szufladkuje ludzi, natomiast stwierdzam jasno ze niektore postawy wobec tego czego byc nie powinno - uwazam za chore. Byc moze komus moja postawa takze wyda sie taka, trudno- mamy prawo do indywidualnego postrzegania swiata. A moze powiesz mi czym kieruje sie czlowiek- czy raczej co kieruje czlowiekiem patrzacym na swiat przez pryzmat ego- bo ani rozum , ani serce. nie maja nic wspolnego z ego?
Ciekawa jestem skad bierze Ci sie ten rozdzial: Ty kontra my? My tu wszyscy jestesmy ty, ja, ona i on. My- po prostu my, a Ty z nami Krystian. My majacy rozne zdania, i majacy prawo do roznych zdan. Moje jest najmojsze a Twoje najtwojsze, zaraz przyleci Niebieski Ptak i tez sie po swojemu. wymadrzy, i fajnie- kazdy jest jakos tam inaczej madry. A teraz olewajac osobiste urazy i wyrazy moze powiedz co Ty sadzisz o podejsciu do zla i cierpienia ktore powoduje zlo? Co Twoim zdanie jest jego powodem? To znacznie ciekawsze niz doszukiwanie sie tego czego nie ma. My z Mackiem caly czas i wylacznie mamy inne poglady na wszystko chyba, a wcale nam to nie przeszkadza cieszyc sie mozliwoscia wymiany tych naszych pogladow. Male lustereczka z ktorych sklada sie. obraz swiata. Twoje, moje= nasze.
Ostatnio edytowano 09 cze 2013, 19:28 przez ayalen, łącznie edytowano 1 raz
ayalen
 
Mili moi. Nie odnosiłam się do osoby, tylko do TEMATU.
Przyznam, nawet nie wiem co i kto, nie zainteresowało mnie to. Mogę sprawdzić, ale mi się nie chce.
Przeczytałam dwa razy całość.
Za pierwszym razem oburzyłam się. Dokładnie. Oburzyło mnie tłumaczenie zbrodni, BO TAK JA ODEBRAŁAM TEN TEKST.
JA, tak to pojęłam.
Potem pomyślałam, że widocznie ja zbyt skrótowo, zbyt nieczytelne przekazałam swe myśli, więc wyjaśniłam to.

Taka dyskusja nas wzbogaca, nas wszystkich. Można zgadzać się z tezami lub nie, ale to zmusza do myślenia i do precyzyjnego wyrażania swych opinii.
Takie dyskusje NAS UCZĄ.
A mnie, na pewno.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec
niom, czyli sa dobre. Szczerze mowiac tez nie chcialo mi sie cofac o strone sprawdzajac co kto powiedzial, znacznie bardziej interesujace jest czemu akurat tak a nie inaczej ktos postrzega swiat. Wiele rzeczy moze nam sie nie podobac w tym innym spojrzeniu, wiele mozna przemilczec, nazwac oglednie, albo nie nazwac. Ale do licha- nie zgodze sie na motywowanie cierpienia, zla jakimikolwiek wzgledami. wyzszymi czy nizszymi. Na tej samej zasadzie na jakiej gdy w dzien gasnie swiatlo- dostaje cholery, bo pojawia sie cos czego byc nie powinno.I zadne rozumowe tlumaczenia na temat awarii elektrowni nie przemawiaja do mnie. Nikt tez nie ma prawa wmawiac ludziom ze cierpia bo tak sobie wybrali- to jest przyzwolenie na cierpienie. Sciema . Zaden normalny czlowiek nie zyczy sobie cierpiec, chyba ze masochista- a to jest zaburzenie.A jesli dusza cos wybrala- to niech spada bujac sie sama w niebycie, to czlowiek zyje, doswiadcza i cierpi. I rzecza ludzka jest zrobic wszystko aby nie bylo tego czego byc nie powinno a nie jeszcze to tlumaczyc -moja dusza w takim razie jest sadystyczna i ja jej sobie nie zycze, w koncu to ona moja a nie ja- jej. Ja sobie nie wybralam cierpienia, jesli ona tak wybrala to niech sobie doswiadcza, a mnie co do tego? Mnie- czlowiekowi- jednosci duszy, ciala i swiadomosci. To wlasnie jest slepa uliczka religii- jedna wmawia ze czlowiek to czysta swiadomosc. Inna- ze dusza wcielona. I to sa kawaleczki calosci, traktowane jako calosc, niestety - z przeoczeniem istoty tej calosci- zywego, czujacego i myslacego czlowieka. A nikt nie ma prawa pomijac czlowieka bo bez niego wszystko traci sens. Mowilam ze dostaje cholery. jak ktos sciemnia to co jest jasne. A to juz szkodzi zyciu ktorego jakosc zalezy od nas wszystkich. Mamy to na co sie zgadzamy. Jeszcze. to uzasadniajac zamiast szukac rozwiazania tego co nas unieszczesliwia. Bardzo podoba mi sie to wielostronne postrzeganie Trampa- nie ograniczajace sie do jednego , swojego punktu. Jasne ze nie oznacza to aprobaty dla patologii, bo i nie o to chodzi zeby zgadzac sie a - zeby zrozumiec dlaczego jest. Tu na ziemi, miedzy nami- ludzmi , a nie gdzies tam czort wie gdzie. Bo inaczej zatopi nas a my jak durnie bedziemy wierzyc ze to jedyna droga zeby nauczyc sie plywac. Topielec nie plywa, dryfuje jedynie. A to roznica. A styl plywania zalezy od nas - ludzi, a nie dusz.
ayalen
 
ayalen napisał(a):Maciek, wiec upraszczajac to co powiedziales- czucie jest podstawa zycia. Ale tez dobrze jest rozumiec to co sie czuje, skad i dlaczego. Zeby tylko nie zachwiac proporcji zlotego srodka. Przy zachowaniu nadrzednej roli serca - ktoremu rozum sluzy do przeksztalcania mysli powstalych z czucia/ odczucia/ uczucia- w dzialanie. Problemem wspolczesnego swiata jest odwrocenie proporcji- rozum kierowany przez ego zepchnal serce do defensywy, stajac niejako w opozycji podczas gdy sa do siebie przypisane. Stad trudnosci w porozumieniu sie- rozum wszystko komplikuje podczad gdy serce upraszcza sprowadzajac do wspolnego mianownika. Zauwazcie jak bardzo nienormalne jest to co stanowi najoczywistsza norme- dobre slowa, szczere intencje, wzajemna troska. Normalnymi stala sie podejrzliwosc, nieufnosc, manipulacje, ciosy. Karmieni sensacyjna sieczka medialna zaczynamy postrzegac zycie jako plac bitwy gdzie wszyscy sa wrogami. Nawet rozmowy nabieraja kszaltu walki na argumenty. To powoduje ciagle napiecie, stan zagrozenia ktory przeradza sie w agresje. Strach zniewala zycie, odbiera zycie, czyni je koszmarem w ktorym gubia sie ludzie. To porazajace.

To nie jest takie proste Aniu .To zależy jak się posługujemy rozumem .Rozum moze faktycznie komplikować ,utrudniać ,ale moze też ułatwiać .Logika przecież upraszcza tak naprawdę .Dochodzę do jakiś logicznych wniosków i w ten sposób mogę rozwiązać jakiś problem.
Wyobrazmy sobie że mamy jakąś sprawę sądową .Ktoś nas o coś oskarżył ,znalazł fałszywych świadków.lecz my mamy mocne argumenty,dowody to czy nie chcielibyśmy żeby sędzia był osobą,która ma świetne zdolności analityczne i nie kieruje się wrażeniami emocjami?
Taki sędzia może też dostrzegać więcej niż zwykłe paragrafy i np w innym przypadku uwzględni też że przestępca działał pod wpływem afektu i daje się odczuć że tak naprawdę zdaje sobie sprawę ze swego czynu ,że zle postąpił .zauwaza też że ma ciężki okres w swoim życiu ,czy też miał trudne dzieciństwo.Posłuży się wtedy sercem ,wyjdzie ponad często bezdusznymi paragrafami.
Myślę że dyskusje powinny opierać się na jakiś argumentach ,bo tak jest prościej i tak jest najłatwiej dotrzeć do prawdy .Ja w tym walki nie widzę,ani nie czuję strachu .Mnie nie zależy na swojej racji za wszelką cenę ,lecz na prawdzie ,więc jeśli coś napisałem glupiego czy niezgodnego z prawdą to nawet chciałbym żeby ktoś to sprostował. No bo po co się tak na siłę upierać .Tu wychodzi czyjeś ego tak naprawdę.

Niestety taki jest świat że ludzie są tacy że lubią bazować na naszej naiwności i to wykorzystywać.
Dla mnie jest to duża różnica ufać zwykłym ludziom ,a zwłaszcza znajomym ,rodzinie niż jakimś politykom którzy zatrudniają specjalistów po to żeby nas umiejętnie oszukiwać.
Także z rezerwą podchodzę do jakiś sensacyjek z youtuba(zresztą w czym problem przecież to często nie takie trudne sprawdzić),no chyba że to są ludzie mówiący o jakiś swoich przeżyciach i wtedy w grę wchodzą emocje tych ludzi ,i wtedy się czuje że te osoby raczej kłamać nie mogą ,i wtedy rozum schodzi na plan dalszy.

Uważam że jak ktos jest nadmiernie ufny to chyba lepiej jak się stanie trochę bardziej ostrożny.Jednak nadmierna podejrzliwość jest o wiele gorsza od nadmiernej ufności.
Wtedy taka osoba ze swoją nadętą podejrzliwością nie jest wstanie z nikim się dogadać i tylko non stop kogoś o cos podejrzewa i non stop wchodzi w konflikty.
Znam taką osobę i jest ona skłócona ze wszystkimi właśnie dlatego że w każdym doszukuje się złych zamiarów i wystarczy bardzo niewiele jakieś pozory .
Lepiej widzieć w czlowieku dobro dore zamiary niż zlo .Jak się chce zobaczyć w kimś wroga to się go znajdzie.
mak123
 
Imię: Maciek
Posty: 387
Dołączył(a): 24 lip 2012, 15:01
Typ: 9
Zodiak: strzelec
Manipulacja.
Trochę odbiegnę od tematu, ale takie mam skojarzenie.
Kupiłam cudowny odkurzacz, co sam pierze, odkurza, jest klimatyzacją i tak w ogóle, to jest super coś, co powinnam mieć.
Tyle tylko że nie miałam pieniędzy, nie chciałam go i cena absolutnie mi nie odpowiadała.
Ale kupiłam, bo ktoś umiejętnie mi go wcisnął.
Teraz mam świadomość tego, że umiejętna manipulacja potrafi człowieka ogłupić,
Trzeba o tym wiedzieć i potrafić się bronić i nie chodzi tu tylko o odkurzacz, ale o każdą dziedzinę naszego życia.
Związki partnerskie. Jest ślub cywilny, więc jeśli ktoś chce zarejestrować związek, to ma ku temu możliwość.
To oczywiście tyczy się par dwupłciowych.
Więc walka o równe prawa, tyczy się par jednopłciowych.
Chcą być małżeństwem.
Nie walczą o samo zarejestrowanie, tylko o to, by uznać ich za męża i żonę, w naszym pojęciu.
Jak to się ma do odkurzacza?
Jest to taka sama manipulacja, jak w tamtym przypadku.
Ktoś nam wciska ciemnotę, ktoś nami manipuluje i my się na to godzimy.

Mąż i żona to para, która może dać potomstwo.
Para jednopłciowa, nie ma na to szans.
Niech się rejestrują jako związki partnerskie, ale nie biorą ślubów jak małżonkowie.
Oprawa może być godna, wspaniała, to nie ma znaczenia.

I nie chodzi tu tylko o gejów, ale o wiele dziedzin z naszego życia, w którym zatracamy trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość.
Morderca, gwałciciel jest uznany często za biednego , poszkodowanego, bo w dzieciństwie "miał pod górkę"
Ale dorósł, obrał taką a nie inną drogę i nic go nie tłumaczy.
Wściekłego psa usypiamy, jest to normalna nasza reakcja.
A dzieciobójcę, wielokrotnego mordercę, wypuszczamy na wolność, bo...
I wychodzi, by dalej mordować...
To normalne?
Wychodzi, bo go usprawiedliwiamy, bo znajdujemy jakiś SENS jego działań.
A ofiary?
Czy nikt się nad nimi nie zastanowi?
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec
wiesz Maciek, z ta wiara i zaufaniem- to zalezy co kieruje czyimis postepkami, slowami, jesli serce- mozna mu ufac, jesli ego- nie wierzyc za grosz. Dla mnie wierzyc oznacza nie odrzucac tylko dlatego ze nie m pewnosci, ale nie jest to jednoznaczne z ufnoscia. Natomiast absolutnie sie zgadzam- znacznie lepiej jest szukac dobrego niz dopatrywac sie zlego, swiat po drugiej stronie oczu jest taki jak go potraktujemy- jesli podejrzliwie, odpowie nam tym samym. Jezeli przyjaznie- odpowie przyjaznia. Jakos nie potrafie w ludziach widziec wrogow, moze dlatego ich nie mam- maja go ci ktorzy w innych dostrzegaja zagrozenie, pozostaje wspolczuc, to musi byc straszne tak zyc ma kazdym kroku wypatrujac wrogow. Moze nie umiemy przyjmowac tego co jest normalnie, takim jakim jest, dorabiamy ukryte motywy, weszymy. manipulacje. Ja jestem prosta baba i mowie prosto, lubie- nie lubie, wiem- nie wiem, itd. Po co krecic?
Basiu, bo to jest zle pojeta tolerancja. Od zla nie ma co uciekac ani tez przymykac oczu na jego istnienie. W. ten sposob nigdy nie siegnie sie przyczyn- a tylko poprzez rozpoznanie i zlikwidowanie przyczyny mozemy przynajmniej ograniczyc jego rozrost. Ale tak jak mowisz- jesli sie przymyka oczy na male goowienka to nic dziwnego ze sie siedzi w goownie po czubek nosa. Zlo jest choroba i trzeba ja nazywac po imieniu a nie traktowac jak inne normy- te wynikajace z natury zycia sa jedne i niezmienne.
ayalen
 
Co do manipulacji. Chodzi o istotę strachu. Jeśli się przed czymś bronisz, bądź też przygotowujesz się na coś obronić, oznacza to tylko tyle, że spodziewasz się ataku. Tak działa prawo przyciągania o którym mówi fizyka kwantowa (wchodzę na płaszczyznę porozumienia z Twoim uwielbieniem do wiedzy). Gdybyś czuł się na tyle silny by nie dać się zmanipulować to byś się nie obawiał manipulacji i byś się nie przygotowywał na odpieranie jej ataków. Jeśli czuje się silny to nie chodzę trenować boksu by jak ktoś mnie napadnie móc się bronić, jeśli to robię to oznacza to tyle, że spodziewam się ataku i obawiam się go, że bez przygotowania (treningu) nie będę wstanie go odeprzeć. Co oznacza "sprawdzone informacje"? Doskonale wiem o jakich informacjach mówisz, jednak zadaje Ci to pytanie abyś zastanowił się nad tym, czy właśnie w tym momencie nie jesteś manipulowany słysząc o badaniach "sprawdzonych" grup, które tak naprawdę mogą jeść z ręki politykom którym nie wierzysz. Jak widzisz jest tu dużo słów, dużo myśli a to prowadzi do tego, że w pewnym momencie gdy zaczynasz to wszystko rozumieć, możesz starać się tylko uprościć. I wtedy nie ma dla Ciebie znaczenie czy masz racje czy nie i nie decydujesz o tym kto ma sprawdzone informacje. Sprawdzone informacje to te w które wierzysz.



Wydaje mi się że że nie nastawiam się na obronę lecz na dojście do jakiejs prawdy ,czy też rozważenie na ile może być jakis pogląd prawdopodobny.
U mnie to jest rzecz naturalna od dziecka i zawsze lubiłem nad czymś się zastanawiać ,coś dociekać ,szukać prawdy .Zeby znalezć jakąś prawdę bądz prawdopodobieństwo prawdy to trzeba włożyć w to trochę wysiłku .Sprawdzić jakąś informację ,zobaczyć co sądzą inni i dlaczego,i postawić sobie to pytanie czy rzeczywiście mam rację ,a jak juz to dlaczego?
Wiem że świat jest przesiąknięty manipulacją i kłamstwem ale mimo wszystko uważam że można to jakoś ograniczyć przez jakąś dociekliwość ,odpowiednie umiejętności które każdy może sobie wypracować,czy też wiedzę.
Nie żyję jakimiś zagrożeniami że zostanę zmanipulowany ,czy okłamany ponieważ mniej więcej znam ich tricki i jak słucham manipulanta to od razu włacza mi się jakaś czerwona lampka i to się dzieje automatycznie i nie ze strachu .Może to kwestia praktyki.
Czuję nawet jakąś radość w dochodzeniu do prawdy .Różne opinie na dany temat a ty musisz wybrać ,sprawdzić kto się może mylić.
Ja wiem że i tak każdy podlega manipulacji i ja też i na to nie ma rady,ale jest dla mnie oczywistym że o wiele bardziej wiarygodne są zródła ktore są napisane przez znanych,cenionych naukowców ,ale mimo to ja i tak lubię dowiedzieć się co sądzą inni ,mający odmienne poglądy i jakie mają argumenty.
Wiadomo że są tematy wybitnie zmanipulowane zwłaszcza z dziedziny historii ,religii ,polityki i tu w tym przypadku rzeczywiście politycy mogą mieć wpływ na naukowców tak jak mówisz. Tak samo jeśli jakis guru wypowiada się na temat religii to zwykle opiera się na pólprawdach ,bądz zupełnym braku prawdy i pojmuje dane zagadnienie bardzo płytko.
Zresztą oni tak naprawdę pojęcia o religii nie mają.
W tym przypadku o wiele bardziej wiarygodni są religioznawcy ,antropolodzy religii czy filozofowie i na pewno mają jakąś wiedzę.
Jeśli najważniejsze dla Ciebie staje prawda to swój światopogląd traktujesz z dystansem i jeśli ktoś znjdzie luki w twoim światopoglądzie to jestes wstanie zmienic swój pogląd.


.
mak123
 
Imię: Maciek
Posty: 387
Dołączył(a): 24 lip 2012, 15:01
Typ: 9
Zodiak: strzelec
Nie bylo mnie tu trochę czasu i obserwując dalszą cześć dyskusji, nie mogę nadziwić się, jak poprzez brak zrozumienia bardzo prostych wniosków, można kogoś próbować oceniać i to w sposób negatywny. Parę osób przypisało mi tu pogląd że zgadzam sie na czynienie zła bo według mnie to ma sens. Wybaczcie ale to świadczy o braku podstawowego zrozumienia mowy pisanej.
Tramp
 

Powrót do działu „Religie i wierzenia”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości