Prądy religijne, wielkie religie i małe nurty. Sekty, założyciele, wiadomości.
ojc Tramp, potrafisz spojrzec na cos z drugiej strony, sprobuj zatem takze spojrzec oczyma tych ktorzy Cie nie rozumieja. Wiesz- kiedys zostalam posadzona o to ze bronie pedofili nie zwazajac. na ofiary tylko dlatego ze osmielilam sie zauwazyc ze pedofil nie przyswaja na czym polega zlo ktore wyrzadza. W jego przekonaniu to nie jest zlo. Co nie czyni jego postepku dobrym, a jedynie okresla stopien nieswiadomosci- wiedzac ze cos jest zle nie rozumie na czym to zlo polega. Jak na tej podstawie wysnuc wniosek ze bagatelizuje cierpienie ofiary ? Choc dopoki nie zrozumiemy drogi ktora podazaja motywy zloczyncy- pozostanie nam uzalac sie nad kolejnymi ofiarami, to co sie stalo nie uchroni nastepnych. Zamiast potepiac- trzeba zakasac rekawy i rozbrajac zlo.
ayalen
 
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Nie można zrozumieć danej sytuacji nie będąc w niej postawionym. Proste, można się jedynie domyślać. I oceniać .. a niekoniecznie słusznie .
Pina Kobieta
 
Posty: 12
Dołączył(a): 04 cze 2013, 20:04
Droga życia: 7
Zodiak: Waga
Pino, wiesz- sadze ze dobrze jest mowic o swoich mozliwosciach, lub niemozliwosciach- nie przerzucajac ich na innych, bo ich zasieg okreslamy takze jedynie na podstawie tego co my mozemy lub nie. Innych ludzi stac na wiele rzeczy ktore nam sie wydaja niemozliwe, i odwrotnie. Tym bardziej ze w omawianych przypadkach mowimy o probach zrozumienia innych ludzi, a to zawsze mozna. Przynajmniej probowac. I zawsze warto.
ayalen
 
Hm, mnie to w żaden sposób nie ubodło, to że nie zostałem słusznie zrozumiany nie oznacza, że zacznę czuć się gorzej tylko dlatego, że ktoś umyślnie lub nie ocenia mnie na podstawie tego co pisze. Być może to ja nie potrafię w odpowiedni sposób przekazać swoich myśli.

Tak czy inaczej nie popieram zła w żadnym wypadku, jednak co jest dla mnie złem to jest moja indywidualna sprawa, tak jak dla każdego z osobna.

P.S - Spróbujcie powiedzieć matce naturze, że co jest bez sensu i nie wyjść przy tym na idiotów :)
Tramp
 
uwazasz ze nie istnieje obiektywne zlo? Wiec i dobro?
ayalen
 
Ayalen (do poprzedniego postu, żeby nie było :) )
Tak, warto próbować . Lecz to jest trudne. Sama napisałaś: "mnie sie tez mozg lasuje jak widze proby nazywania goowna zlotem" . Więc nie łatwo jest zrozumieć coś co jest sprzeczne z naszym światopoglądem. I pomimo wielkiej chęci spróbowania, jest to z nas wypierane gdyż nie zgadza się z zasadami według których żyjemy (jakimikolwiek) . A gdybyśmy sami byli postawieni w jakiejś sytuacji, nagle mogłoby sie okazać że całe nasze myślenie zmieniłoby się o 180 stopni.
Pina Kobieta
 
Posty: 12
Dołączył(a): 04 cze 2013, 20:04
Droga życia: 7
Zodiak: Waga
Uważam, że istnieje coś jak efekt setnej małpy. Jeśli człowiek na coś wpadł, powiedzmy że na jakiś olśniewający pomysł to musi liczyć się z tym, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że gdzieś nawet w innej części świata ktoś wpadł na to samo. Jednak myślę, że dobro i zło jako takie nie istnieją. To tylko nasz sposób na ułatwienie sobie pewnych spraw, na łatwiejsze odnalezienie się w tym świecie. Dla jednego przytulanie się jest czymś dobrym a drugi tego nienawidzi, więc przytulanie to dobro czy zło? To pojęcia subiektywne. Wszystko jest zależne od naszego stanu ducha, od naszego podejścia do wydarzeń które nam się przytrafiają. Tak łatwo przyszło niektórym z nas powiedzieć że np. kradzież to zło bo osoba która została okradziona jest skrzywdzona. Ale nikt nie pomyślał o tym, że osoba która została okradziona, bądź została napadnięta i przeżyła, otrzymała "nowe życie", nowe spojrzenia na swoją codzienność, dzięki czemu dokonała totalnego przewartościowania i dzięki temu jest szczęśliwa, bo nie irytuje się już tym na co nie ma wpływu, gdyż zdała sobie sprawę z kruchości życia i jest wdzięczna za to co ma. Tak więc to my oceniamy co jest dobre a co złe, a że wiele osób ma podobne zdanie na temat dobra i zła, to utworzyły się społeczeństwa, które mają swoje zasady i które regulują poprzez system prawny. Jestem w tym więc to akceptuje, mimo że często się z nim nie zgadzam.
Tramp
 
mhmm, ja to sobie- na swoj uzytek zobiektywizowalam- za dobre uwazam to co sluzy zyciu, za zle- co mu szkodzi lub zagraza. Zyciu jako jednosci.
Pina, nie mowie ze latwe. Wlasnie dlatego ze ten moj mozdzek czasem sie lasuje- staram sie zrozumiec motywy ludzkich dzialan. Spojrzec na jakies zdarzenie- niezaleznie od mojego subiektywnego odbioru, choc po czesci - z drugiej strony. To nie jest glupie powiedzenie ze prawda zwykle lezy posrodku. To jest ta wspolna czesc dwoch subiektywnych widzen tworzaca obiektywna prawde. Wiec warto zeby nie oceniac jednostronie.
ayalen
 
ayalen

Podoba mi się Twoje podejście do dobra i zła. Moje jest bardzo podobne, by nie powiedzieć że wręcz identyczne : )
Tramp
 
wiem, to sie wyczuwa miedzy slowami, swoj swojego pozna po ciszy , co?
ayalen
 
Coś w tym jest :) Ciesze się, że tu jesteś.

Czytałem właśnie przypowieści Zen i o to jedna z nich (odnośnie dobra i zła) :

Ilekrość Lieh Tzu nie był zajęty, Yin Sheng wykorzystywał okazje i błagał go o zdradzenie tajemnic. Lieh Tzu wciąż odprawiał go z kwitkiem i milczał jak grób, aż w końcu rzekł : Myślałem, że jesteś bardziej inteligentny - czyżbyś naprawdę był aż takim prostakiem? Powiem Ci zatem, czego nauczyłem się od swojego mistrza. W trzy lata po tym, jak zacząłem służyć mistrzowi, mój umysł nie ośmielał się myśleć o dobru i złu, a usta nie miały odwagi mówić o pożytku i szkodzie. Dopiero wtedy mistrz na mnie spojrzał. Po dalszych pięciu latach mój umysł znów myślał o tym, co jest dobre a co złe, a usta ponownie mówiły o pożyku i szkodzie. Po raz pierwszy na twarzy mistrza pojawił się uśmiech.

Mineło kolejne siedem lat i myślałem o tym, co przyszło mi do głowy, bez rozróżniania czy jest dobre czy złe, i mówiłem to , co przychodziło, bez rozróżniania czy jest pożytkiem czy szkodą. Wtedy po raz pierwszy mistrz zaprosił mnie by usiąść obok niego na tej samej macie.

Po upływie dziewięciu lat, bez zahamowań myślałem o tym co przyszło mi do głowy i bez zahamowań mówiłem wszystko co przychodziło nie myśląc o dobrze i złu, pożytku i szkodzie, i o tym, czy należało to do mnie czy do innych, nie zastanawiając się, czy ten mistrz był moim nauczycielem czy nie. Wszystko było takie samo.

Teraz przychodzisz, by zostać moim uczniem, nawet rok jeszcze nie minał a Ty wciąż oburzasz się i oburzasz!

: )
Tramp
 
dobrze jest milczec o tym samym, mimo roznych slow. Niezaleznie od naszych mysli, wyobrazen, sposobu patrzenia- to co jest jest takim jakim jest. Jednak od naszych mysli, wyobrazen i sposobu patrzenia zalezy jakim bedzie to co jest. Dobrze jest o tym pamietac.
ayalen
 
Dotarłaś do sedna. Właśnie wszystko to kwestia naszych interpretacji. Dobro - zło, szczęście-nieszczęście, dobrobyt-bieda, zdrowie-choroba. To w jaki sposób określamy naszą rzeczywistość wpływa na to jak się czujemy. Według mnie to jest najbardziej istotne, jak dobrze czujesz się właśnie w tej chwili, czy jesteś szczęśliwa czy smutna. A to człowiek tak naprawdę decyduje o tym jak wygląda jego rzeczywistość poprzez to jak ją odbiera. Dlatego warto liczyć swoje błogosławieństwa a nie kłopoty.
Tramp
 
Tramp napisał(a):Uważam, że istnieje coś jak efekt setnej małpy. Jeśli człowiek na coś wpadł, powiedzmy że na jakiś olśniewający pomysł to musi liczyć się z tym, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że gdzieś nawet w innej części świata ktoś wpadł na to samo. Jednak myślę, że dobro i zło jako takie nie istnieją. To tylko nasz sposób na ułatwienie sobie pewnych spraw, na łatwiejsze odnalezienie się w tym świecie. Dla jednego przytulanie się jest czymś dobrym a drugi tego nienawidzi, więc przytulanie to dobro czy zło? To pojęcia subiektywne. Wszystko jest zależne od naszego stanu ducha, od naszego podejścia do wydarzeń które nam się przytrafiają. Tak łatwo przyszło niektórym z nas powiedzieć że np. kradzież to zło bo osoba która została okradziona jest skrzywdzona. Ale nikt nie pomyślał o tym, że osoba która została okradziona, bądź została napadnięta i przeżyła, otrzymała "nowe życie", nowe spojrzenia na swoją codzienność, dzięki czemu dokonała totalnego przewartościowania i dzięki temu jest szczęśliwa, bo nie irytuje się już tym na co nie ma wpływu, gdyż zdała sobie sprawę z kruchości życia i jest wdzięczna za to co ma. Tak więc to my oceniamy co jest dobre a co złe, a że wiele osób ma podobne zdanie na temat dobra i zła, to utworzyły się społeczeństwa, które mają swoje zasady i które regulują poprzez system prawny. Jestem w tym więc to akceptuje, mimo że często się z nim nie zgadzam.


W tym przypadku o kradzieży który przytoczyłeś występuje zło i dobro .Złym jest kradzież ,a dobrym to że ktoś stracil majątek i przez to przewartościował swoje życie.
Może być też tak że jakis uczynek dla jednych będzie znaczyl dobro ,a dla niektorych zło.
I człe szczęście jak mówisz że wiele osób ma podobne zdanie na temat dobra i zła .Ze dla większości zabicie ,kradzież będzie złem .I jest to prawie dla każdego oczywiste.
Zło i dobro jest umowne ,jednak te pojęcia są bardzo potrzebne i lepiej mówić ,że dobro i zlo istnieje.Jest jeszcze coś takiego jak sumienie i ono się odzywa jak się czegos dopuścimy zlego.
mak123
 
Imię: Maciek
Posty: 387
Dołączył(a): 24 lip 2012, 15:01
Typ: 9
Zodiak: strzelec
A co ma powiedzieć ta okradziona osoba, która harowała by zabezpieczyć byt dzieciom, by zapewnić im wykształcenie i po latach wyrzeczeń, została z pustymi rękoma.
A dzieci chodzą głodne, bo złodziej zabrał wszystko. A ta osoba nie ma już sił, by walczyć.
Albo inwalida, który został bez środków do życia.

Zgadzam się z tym, że WSZYSTKO NA TYM ŚWIECIE JEST WZGLĘDNE.
Jednak jestem za tym, by teoretyczne rozważania nie prowadziły do wniosków sprzecznych z ogólnie przyjętymi regułami. /takimi np. jak rozróżnienie dobra i zła./

Nie takie mieliście intencje, to fakt i też to przyjmuję do wiadomości. ROZUMIEM TO.
Problem dla mnie nie leży w tej dyskusji, tylko w tym, że tego typu rozważania są wprowadzane w życie, bo zawsze ta głośno krzycząca mniejszość, która myśli w podobny sposób, wymusi nadmierną tolerancję dla zła.

Chcę być dobrze zrozumiana - Załóżmy, że to czyta jakiś sędzia o miękkiej duszyczce i utwierdza się w przekonaniu, że akurat ten morderca, którego sądzi, miał ciężkie dzieciństwo, więc należy go wypuścić na wolność.
Ale to przekonanie zaburza mój napisany tu osąd sytuacji, więc on się zaczyna wahać,
rozważa inny punkt widzenia.
Może mniej zacznie roztkliwiać się nad mordercą, a bardziej nad ofiarą?
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Powrót do działu „Religie i wierzenia”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość