Dyskusje na temat wszelakich praktyk duchowych - medytacji, pracy z energią, aurą, czakrami, itp.

Re: Kundalini nigdy dość!

Post 19 wrz 2012, 00:23

lotosik nie lubię tak pisać bo na tym forum już nie rozumięli podobnych słów więc podkreślę dwa razy : TO MOJE DOŚWIADCZENIE OPISUJĘ a inni przyswoją jak zechcą

Z uwagi na moje i każdego człowieka na Ziemi indywidualne i osobiste doświadczenia np. z dietą nie włączam tego do opisu jak i co jem bo już wiem, że to się łączy z rozwojem duszy a co zawiera się w zdaniu: Nie miej do siebie pretensji gdy popełnisz "błąd", gdy uznasz,że zjadłaś/eś coś co Ci nie posłuzyło. Dzisiaj już wiem, że często jest tak w moim przypadku, że jedzenie i mój "błąd" ma mnie podnieść w duchowości i odwrotnie.

A jeśli chodzi o to co opisujesz, nie bój się tego tylko odczuj. Ja mam swoje takie obserwacje, kiedyś nie lubiłam odczuwać swojej skóry bo czułam się jakby chodziły po mnie pajączki, jakby miał mnie ugryżć komar, jakbym miała uczulenie itp. Efekt obserwacji był taki i to jest opis czysto fizyczny, który ma swoje duże przełożenie w psychice: takie odczucia daje np. napięta, może zbyt sucha skóra, daje moje zdenerwowanie no własnie na to, że skupiam się na swoim ciele i jak je odczuwam, daje czasem objaw, który jak już zauważyłam to skojarzyłam w całości. Jest coś takiego jak objaw gęsiej skorki ale często własnie gdy miałam trochę bardziej suchą skórę podobnie tylko tego nie widać zachowuja się pozostałe włoski na ciele, np. na policzkach, brodzie, kobiety też mają taki meszek na skórze, chyba każdy to jest taka warstwa ochronna
a również daje takie uczucie sama skóra, to, że żyje, to, że jemy różne potrawy a nasze zyły i naczynia pod skórą żyją, ruszają się, naciskaja na skórę - stąd skóra może nas swędzić, kłuć, i wiele wiele innych.

Ja ucząc się teraz swego rodzaju odprężenia muszę naprawdę dość się starać by w końcu puścić wszelkie tego typu odczucia: na policzkach, na głowie, chęć podrapania się po głowie, po oku, po nosie, po ręce, odpuścić sobie moje ścięgna i mięśnie by sie rozluźniły co w mojej chorobie chyba by mi nikt nie uwierzył, że mogłam się tego nauczyć lub nawet wpaść na pomysł by uczyć tego swoje nogi. :)

nie bój się, strach jest najgorszym lekiem - lekarstwem (żeby ktoś nie pomyślał że to literówka i miało być lękiem :)

Pozdrawiam
Ziarenko Kobieta
 
Posty: 443
Dołączył(a): 08 sie 2011, 01:11
Droga życia: 5

Re: Kundalini nigdy dość!

Post 19 wrz 2012, 06:25

Dziękuję Ziarenko, za to że próbujesz mi co nieco wyjaśnić. Po przeczytaniu Twojego postu odczuwam że jesteś ciepłym, życzliwym człowiekiem.

Piszesz o diecie, w moim przypadku wszystko się zmieniło! Ja kiedyś smakosz, mięsożerca i naprawdę dobra kucharka, dzisiaj nie jadam już wielu ulubionych potraw. Żadnej wędliny, mięsa, słodyczy, alkoholu, kawy, już nawet ryby przestają mi smakować.
Moja dieta stała się prosta nie wyszukana, jem kiedy jestem głodna i to co pod ręką np. wczorajsza kolacja: tost i kubeczek czerwonego barszczu. I nie ja to zmieniłam, organizm sam odrzuca, powodując u mnie mdłości na sam widok.

Kocham ludzi, a jednak niektórych zaczęłam unikać. Wiem że jestem lubiana, bo zawsze byłam życzliwa i pomocna, kiedyś dusza towarzystwa, teraz wolę być sama.
Ciekawostka: Bliscy nazywali mnie kiedyś "Matka Teresa" albo "MacGyver" :P

Kiedyś telewizja była dla mnie ważna, sport, polityka, jakiś film. Teraz nie oglądam nic!
Przeglądam w internecie wiadomości, i płakać mi się chce bo tyle jest u nas biedy i niesprawiedliwości. Liczy się tylko kasa, nawet zdobyta ludzką krzywdą.

Wierz... ciarki, gęsia skórka to pryszcz! :) To by mnie nie przestraszyło, jestem babą z j.... , ja czasem czuję coś parę centymetrów nad skórą, i to coś jest ruchome i przyczepione do mnie i faluje nad moim ciałem.

Doświadczam prawie co dzień czegoś nowego, i choć nie medytuję i nie myślę o TYM, to TO działa, i cały czas coś we mnie przestawia!

Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę dużo zdrówka :) Marzena
To my dajemy im władzę. Ich pożywieniem są nasze negatywne myśli, emocje, żądze, lęki. Demaskujcie ich, ale nie walczcie z nimi. Przebaczcie im, a potem przesyłajcie światło i miłość. Miłości nikt się nie oprze, bo nikt nie wynalazł broni przeciwko bezwarunkowej miłości.
Wszyscy wyszliśmy z tej samej Iskry Monadycznej i wszyscy do niej wrócimy. „In lak’ech, ala ken” – „JA jestem w TOBIE, tak jak TY jesteś we MNIE”.
Avatar użytkownikalotosik
„In lak’ech, ala ken”
 
Imię: Marzena
Posty: 47
Dołączył(a): 30 sty 2012, 18:23
Droga życia: 8
Typ: Typ 9 - Mediator
Zodiak: lew

Re: Kundalini nigdy dość!

Post 20 wrz 2012, 00:07

lotosik napisał(a):Dziękuję Ziarenko, za to że próbujesz mi co nieco wyjaśnić. Po przeczytaniu Twojego postu odczuwam że jesteś ciepłym, życzliwym człowiekiem.

Piszesz o diecie, w moim przypadku wszystko się zmieniło! Ja kiedyś smakosz, mięsożerca i naprawdę dobra kucharka, dzisiaj nie jadam już wielu ulubionych potraw. Żadnej wędliny, mięsa, słodyczy, alkoholu, kawy, już nawet ryby przestają mi smakować.
Moja dieta stała się prosta nie wyszukana, jem kiedy jestem głodna i to co pod ręką np. wczorajsza kolacja: tost i kubeczek czerwonego barszczu. I nie ja to zmieniłam, organizm sam odrzuca, powodując u mnie mdłości na sam widok.

Kocham ludzi, a jednak niektórych zaczęłam unikać. Wiem że jestem lubiana, bo zawsze byłam życzliwa i pomocna, kiedyś dusza towarzystwa, teraz wolę być sama.
Ciekawostka: Bliscy nazywali mnie kiedyś "Matka Teresa" albo "MacGyver" :P

Kiedyś telewizja była dla mnie ważna, sport, polityka, jakiś film. Teraz nie oglądam nic!
Przeglądam w internecie wiadomości, i płakać mi się chce bo tyle jest u nas biedy i niesprawiedliwości. Liczy się tylko kasa, nawet zdobyta ludzką krzywdą.

Wierz... ciarki, gęsia skórka to pryszcz! :) To by mnie nie przestraszyło, jestem babą z j.... , ja czasem czuję coś parę centymetrów nad skórą, i to coś jest ruchome i przyczepione do mnie i faluje nad moim ciałem.

Doświadczam prawie co dzień czegoś nowego, i choć nie medytuję i nie myślę o TYM, to TO działa, i cały czas coś we mnie przestawia!

Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę dużo zdrówka :) Marzena


no i mi wcięło post, zapomniałam by skopiować przed wysłaniem jesli mnie wyrzuci z forum

no i jak tu powtórzyć magię swoich słów?

tęsknisz gdzieś za gotowaniem? za mało Ci tego gotowania? kiedys doświadczyłam róznych fajnych odczuc gdy uczyłam sie gotować wg diety 5 przemian. Wiele mozna ugotować w 10, 15 minut ale gdy jeszcze nie pamiętasz listy przypraw, w jakiej kolejności dodajesz składniki to inne uczucie od tego gdy odczujesz wolność gdy lista juz ci nie jest potrzebna, gdy mozesz doswiadczyć smaków, zapachów, które gotowanie wyławia, które odkrywasz i w magiczny sposob doswiadczasz tego niesamowitego świata barw, przejrzystosci smaków i zupełnie nowego sposobu smakowania.

Co do Twoich odczuc energii? tego co czujesz poza twoim ciałem, nad nim? Ja jestem jedna z tych osób, które raczej nie mogą napisać,że tego doświadczają, że czują to lub pracują nad tym, roziwjaa się medytacjami itp. Moja drogę jest inna i trudno by mi było ją opisac jako sposób rozwoju, bardziej jako cos dzięki czemu wiele poczułam, posmakowałam, zobaczyłam, odważylam się , pokochałam itp.

Nie mogę Ci więc powiedzieć co Ja zrobiłam by sobie pomóc. Ale mogę Ci powiedziec tak:

szukaj w książkach, slowach, muzyce, ludziach, może kotś ci zaoferuje pomoc i wbrew swemu rozsądkowi lub światu zdecydujesz,że to jest to co mozesz sprawdzić, poznac, porozmawiać? Ja nie mam chyba wielu zdolności i nie czuję wielu rzeczy:energii ...... ale kiedyś wpadła mi w ręce ksiązka E.Nowalskiej : "Tajemnice swiata Energii" i już kilka razy do niej wracałam i za każdym razem coś w niej nowego odkrywam, rozumiem, dociera do mnie.

Ona opisuje tam swoje początki, wątpliowości, strachy, a do tego przedstawia pierwsze kontakty z energiami i Ja ja tak odbieram, jako jedna z niewielu nie straszy ludzi tak jak się zetknęłam z innymi opisami innych autorów.

A co do poszukiwań: rok temu gdyby ś mi napisała, że w ten sposób będe do Ciebie pisać nie uwierzylabym Ci, nie było mi łatwo, tez sie balam kiedyś wielu rzeczy, przeżyłam wiele strachu, złego, nie myślalam,że to co juz udało mi sie przezwycięzyć jeszcze zmieni się na lepsze takie jakie jest dzisiaj. Wbrew światu, temu co inni by zrobili przyjęłam kiedys czyjąs pomoc mimo,że nie do koca wiedziałam jak to będzie, co Ja mogę, co ta osoba może zrobić. Musiałam zaufać choć przyjęłam tę pomoc trochę na swoich warunkach a potem ja byłam z tą osobą na tyle blisko i na tyle daleko, że rozwijałam się, odczuwałam, robiłam krok do przodu, czasem patrzyłam wstecz, czasem wątpilam,że za duzo może chcę od pomocnika a czasem, że za mało sama robię ale coraz mniej się bałam.

Ksiązke Nowalskiej pozyczyłam w bibliotece, mozesz poczytać ją lub innych w internecie, szukaj, może tu na przebudzeniu sa jakie książki czy tematy podane, które ci przypadna do serca.

Nie bój się, strach mnie zamykał a gdy uważałam,że ktos ma rację nie miałam odwagi zobaczyć ,że świat swój mozna poszerzyć.

strona Nowalskiej, teksty jej w necie:

http://nowalska.blog.onet.pl/

Wybieraj sercem, poczuj kto Ci pasuje, jedni strasza, inni piszą ogólnie, czegos nie rozumiesz, odłóż, albo przeskocz jesli chcesz- co zrobisz zawsze będzie jakieś:dobre, lepsze........ cofniesz się też dobrze....

Każdy jest wart wszystkiego co robi, co czuje, co myśli .....
Ziarenko Kobieta
 
Posty: 443
Dołączył(a): 08 sie 2011, 01:11
Droga życia: 5

Re: Kundalini nigdy dość!

Post 20 wrz 2012, 08:36

Jesli moge....zycie unosi nas, pewnie i nieuchronnie....jesli zaufamy fali, jesli stopimy sie z nia w jedno, nie zatopi nas, zycie nie krzywdzi samo siebie. Robi to nasz strach, nasza nieufnosc, wowczas szamoczemy sie z zyciem, miotamy sie...myslac ze to fala nas zatapia. Czasem wchodzimy w sytuacje z ktorymi nie radzi sobie, ktorych nie rozumie nasz umysl, ci ktorzy korzystaja z intuicji beda wiedzieli o czym mowie; wowczas mowi sie ze robimy cos wbrew sobie...kto przeciw komu? My- czastka zycia, jego swiatlo robimy to co trzeba, czego wymaga zycie, a czemu sprzeciwia sie nasz umysl zamkniety w ciasnych scianach swego rozumienia i broniacy sie przed tym czego nie rozumie....a fala unosi nas, i rozumienie tego co bylo przychodzi wraz z poszerzaniem sie pola widzenia, droga staje sie szersza i jasniejsza, pozornie odlegle rzeczy ukladaja sie w oczywista i klarowna calosc...nasze zycie, nasza droge ku sobie:). Niech nie maci przejrzystej jasnej fali ktora jest nasza, dla nas- ciemny strach...nie odpychajmy tego co przychodzi, nawet jesli nasze glowy nie wiedza co z tym zrobic. Nie robmy nic, obserwujmy, dajmy sobie czas...wszystko pouklada sie tak jak powinno byc by bylo dobrze. Gdy zaczynamy ukladac to co sie dzieje na sile starajac sie dopasowac na sile fragmenty ktorych jeszcze nie rozumiemy, rodzimy napiecie, niepewnosc, a potem budzi sie strach ze sobie nie poradzimy, strach ktory zaciemnia te jasna czysta fale zycia...te czastke zycia ktora jestesmy przeciez. Wiec kto nie mialby sobie z czym poradzic, oprocz nas samych ze soba:). Nas kogo z nami kim... To nie my boimy sie, to nie my watpimy, walczymy ze soba, to nasz rozum, nasze mysli, rozum ktory ma nam sluzyc przeciez. Wiec niech sluzy zamiast udawac ze jest nami....fala zycia ktora wie dokad zmierza....
Przepraszam Lotosiku, ponioslo mnie, to Twoj watek, juz zmykam stad. Zaufaj sobie:)
Ania ayalen
 

Re: Kundalini nigdy dość!

Post 21 wrz 2012, 18:17

Wklejam kawał przetłumaczonego tekstu z angielskiego z pewnej tajemnej książki którego sens brzmi narazie dość ogólnie.

"Dziś na Zachodzie, naukowcy i filozofowie, mistycy i osoby ubiegające się o wyższą świadomość intensywnie szukają pomocy uwalniając energię witalną (kundalini), która leży utajona w każdym z nas. Tantra, która nie zaprzecza ciału, ale wykorzystuje swoją energię i uprawnienia w zakresie rozwoju duchowego, jest najbardziej szczegółowym i autorytatywnym sposobem nauczania tego rodzaju istnienia. Proces, w którym energia jest obudzona i rośnie przez cały system centrów energetycznych (czakr) do zjednoczenia z Czystą Świadomością na czubku głowy, w czakrze korony."

Brzmi to pięknie i gładko bo filozoficznie, acz patrząc mniej ogólnie najbardziej soczyste, krwisto-szczególowe historie są w wielu z nas:)
Jaki sens konkretny i do praktycznego zastosowania ma zabawa z tym fenomenem natury(ewolucji) lub poważne jej traktowanie? Przede wszystkim, o ile uda się ominąć negatywne skutki nieodpowiedzialnej zabawy, zawiera się we wzroście świadomości która wznosi się na wyższą płaszczyzne umożliwiającą rozumienie dezorientującej gry życia. Jest w tym magia która polega na opanowaniu siebie a następnym krokiem jest ,magiczne więc, opanowanie świata który nie jest już chaotyczny i bezcelowy( tudzież bezsensowny). Czytając wypowiedzi kobiet zauważam że mają większą intuicję do wyrazania charakteru czakr ( choćby przez kolory i emocje, relacje i uczucia).
Umrzeć i nie poznać tego zjawiska i jego relacji do ego tzn przegapić w życiu coś naprawdę istotnego.
Listen to my muscle memory.
Avatar użytkownikafalko Mężczyzna
wysłuhaj pamięci mych muskułów
 
Posty: 706
Dołączył(a): 13 lip 2007, 19:40

Re: Kundalini nigdy dość!

Post 21 wrz 2012, 19:21

falko napisał(a):Wklejam kawał przetłumaczonego tekstu z angielskiego z pewnej tajemnej książki którego sens brzmi narazie dość ogólnie.

"Dziś na Zachodzie, naukowcy i filozofowie, mistycy i osoby ubiegające się o wyższą świadomość intensywnie szukają pomocy uwalniając energię witalną (kundalini), która leży utajona w każdym z nas. Tantra, która nie zaprzecza ciału, ale wykorzystuje swoją energię i uprawnienia w zakresie rozwoju duchowego, jest najbardziej szczegółowym i autorytatywnym sposobem nauczania tego rodzaju istnienia. Proces, w którym energia jest obudzona i rośnie przez cały system centrów energetycznych (czakr) do zjednoczenia z Czystą Świadomością na czubku głowy, w czakrze korony."

Brzmi to pięknie i gładko bo filozoficznie, acz patrząc mniej ogólnie najbardziej soczyste, krwisto-szczególowe historie są w wielu z nas:)
Jaki sens konkretny i do praktycznego zastosowania ma zabawa z tym fenomenem natury(ewolucji) lub poważne jej traktowanie? Przede wszystkim, o ile uda się ominąć negatywne skutki nieodpowiedzialnej zabawy, zawiera się we wzroście świadomości która wznosi się na wyższą płaszczyzne umożliwiającą rozumienie dezorientującej gry życia. Jest w tym magia która polega na opanowaniu siebie a następnym krokiem jest ,magiczne więc, opanowanie świata który nie jest już chaotyczny i bezcelowy( tudzież bezsensowny). Czytając wypowiedzi kobiet zauważam że mają większą intuicję do wyrazania charakteru czakr ( choćby przez kolory i emocje, relacje i uczucia).
Umrzeć i nie poznać tego zjawiska i jego relacji do ego tzn przegapić w życiu coś naprawdę istotnego.


falko to co pogrubiłam w tekście książki mi aż zgrzytało, więc nie zgadzam się z twoimi słowami, że pięknie, gładko też nie.

Kurcze coraz bardziej się dziwię, co do tego co czuję , i że wchodzę gdzieś i piszę co czuję.
Ciekawe co piszesz o tym jak kobiety odczuwają charakter czakr. Może kiedyś uznam, że to co się dzieje ze mną to są czakry a może nie? ważne już, że czuję "inaczej" niż kiedyś ..... może dlatego odważyłam się napisać lotosikowi bo w jakimś sensie kiedyś czułam jak ona tylko sytuację miałam inną?

dziękuję Wam, lotosik,ania, falko,
Ziarenko Kobieta
 
Posty: 443
Dołączył(a): 08 sie 2011, 01:11
Droga życia: 5

Re: Kundalini nigdy dość!

Post 21 wrz 2012, 23:59

Ania ayalen napisał(a):Jesli moge....zycie unosi nas, pewnie i nieuchronnie....jesli zaufamy fali, jesli stopimy sie z nia w jedno, nie zatopi nas, zycie nie krzywdzi samo siebie. Robi to nasz strach, nasza nieufnosc, wowczas szamoczemy sie z zyciem, miotamy sie...myslac ze to fala nas zatapia. Czasem wchodzimy w sytuacje z ktorymi nie radzi sobie, ktorych nie rozumie nasz umysl, ci ktorzy korzystaja z intuicji beda wiedzieli o czym mowie; wowczas mowi sie ze robimy cos wbrew sobie...kto przeciw komu? My- czastka zycia, jego swiatlo robimy to co trzeba, czego wymaga zycie, a czemu sprzeciwia sie nasz umysl zamkniety w ciasnych scianach swego rozumienia i broniacy sie przed tym czego nie rozumie....a fala unosi nas, i rozumienie tego co bylo przychodzi wraz z poszerzaniem sie pola widzenia, droga staje sie szersza i jasniejsza, pozornie odlegle rzeczy ukladaja sie w oczywista i klarowna calosc...nasze zycie, nasza droge ku sobie:). Niech nie maci przejrzystej jasnej fali ktora jest nasza, dla nas- ciemny strach...nie odpychajmy tego co przychodzi, nawet jesli nasze glowy nie wiedza co z tym zrobic. Nie robmy nic, obserwujmy, dajmy sobie czas...wszystko pouklada sie tak jak powinno byc by bylo dobrze. Gdy zaczynamy ukladac to co sie dzieje na sile starajac sie dopasowac na sile fragmenty ktorych jeszcze nie rozumiemy, rodzimy napiecie, niepewnosc, a potem budzi sie strach ze sobie nie poradzimy, strach ktory zaciemnia te jasna czysta fale zycia...te czastke zycia ktora jestesmy przeciez. Wiec kto nie mialby sobie z czym poradzic, oprocz nas samych ze soba:). Nas kogo z nami kim... To nie my boimy sie, to nie my watpimy, walczymy ze soba, to nasz rozum, nasze mysli, rozum ktory ma nam sluzyc przeciez. Wiec niech sluzy zamiast udawac ze jest nami....fala zycia ktora wie dokad zmierza....
Przepraszam Lotosiku, ponioslo mnie, to Twoj watek, juz zmykam stad. Zaufaj sobie:)


Ania, lotosik to były moje przykłady takie bardziej fizyczne a z tym odczuwaniem czegoś nad sobą, ? zastanawiam się ale chyba nie doświadczyłam, chociaż kiedyś miałam taką sytuację, że wcale nie dostałam gęsiej skorki a moje włosy na ramionach się uniosły ale wtedy to ja jeszcze mniej wiedziałam w temacie, który poznaję. Ale mam wrażenie, że Aniu co piszesz o strachu i o fali gdzieś jest w tym odczuciu nad skórą, przynajmniej dla mnie. Też zauważyłam, że jeśli zaczynam odczuwać pewne fale i przychodzi do mnie odczucie,że to strach to mówię sobie spokojnie, już tyle Ci udało, wiesz więcej o sobie itp. i powoli uczę się się jakiegoś odczuwania w sobie i ten strach, ból, inne uczucia przechodzi sobie łagodnieje. Zawsze sobie myślę wtedy o fali, że przetrzymam to bo znam już też uczucia fali szczęścia, miłości więc fala strachu też przyjdzie i odpłynie.
Ziarenko Kobieta
 
Posty: 443
Dołączył(a): 08 sie 2011, 01:11
Droga życia: 5

Re: Kundalini nigdy dość!

Post 22 wrz 2012, 11:50

Witam :) Chciałabym dowiedzieć się czy to co widzę to rzeczywiście aura. Mianowicie- wczoraj ćwiczyłam skupianie energii w moim ośrodku brwiowym. wykonałam kilka ćwiczeń z internetu i w półmroku udało mi się zobaczyć świetlistą otoczkę dookoła mojej głowy o złotawym kolorze i grubości około 8 cm, która po mrugnięciu oczu i straceniu skupienia zniknęła. tego samego dnia gdy byłam już strasznie zmęczona i śpiąca pod prysznicem zobaczyłam podobną otoczkę dookoła pojemnika z mydłem ta była znacznie cieńsza i bladsza od tej dookoła mnie- miała białawy odcień. Mam wątpliwości czy to była aura, bo zdziwiłam się że po godzinie ćwiczeń osiągnęłam taki rezultat. jeśli tak to czy złotawy kolor dookoła mnie coś oznacza?
Avatar użytkownikaKoliber
 
Imię: Gabriela
Posty: 8
Dołączył(a): 21 wrz 2012, 17:11
Droga życia: 11
Typ: 4 w 5
Zodiak: Strzelec, Świnia

Re: Kundalini nigdy dość!

Post 23 wrz 2012, 16:29

Koliber napisał(a):Witam :) Chciałabym dowiedzieć się czy to co widzę to rzeczywiście aura. Mianowicie- wczoraj ćwiczyłam skupianie energii w moim ośrodku brwiowym. wykonałam kilka ćwiczeń z internetu i w półmroku udało mi się zobaczyć świetlistą otoczkę dookoła mojej głowy o złotawym kolorze i grubości około 8 cm, która po mrugnięciu oczu i straceniu skupienia zniknęła. tego samego dnia gdy byłam już strasznie zmęczona i śpiąca pod prysznicem zobaczyłam podobną otoczkę dookoła pojemnika z mydłem ta była znacznie cieńsza i bladsza od tej dookoła mnie- miała białawy odcień. Mam wątpliwości czy to była aura, bo zdziwiłam się że po godzinie ćwiczeń osiągnęłam taki rezultat. jeśli tak to czy złotawy kolor dookoła mnie coś oznacza?


Może to aura, a może po prostu zjawiska nie mają konturów, w których tak do końca musiałyby się mieścić? : )
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok

Re: Kundalini nigdy dość!

Post 23 wrz 2012, 23:30

hmmm...nad tym nie pomyślałam... :)
Avatar użytkownikaKoliber
 
Imię: Gabriela
Posty: 8
Dołączył(a): 21 wrz 2012, 17:11
Droga życia: 11
Typ: 4 w 5
Zodiak: Strzelec, Świnia

Re: Kundalini nigdy dość!

Post 24 wrz 2012, 06:46

Tak się zastanawiam..., i myślę że każdy z nas może nieco inaczej odczuwać E.K.,
ja nie byłam zupełnie przygotowana na to co mnie spotkało, dla tego tak rozpaczliwie szukałam pomocy. To forum pomaga mi zrozumieć pewne rzeczy, gdyby nie Wasze wyjaśnienia być może wylądowałabym w psychiatryku :) Jakby moja lekarka usłyszała o tym co mi "dolega" z pewnością by mnie tam skierowała.

W moim przypadku (już o tym kiedyś pisałam) mogłam E.K. odczuwać bardzo silnie,
ale podświadomie czułam że coś jest nie tak, że jest jeszcze coś, co nie jest dla mnie dobre. Dla tego (tak myślę) momentami czułam ogromny strach. Dam jeden przykład,
3 - 4 razy czułam "małe rączki lub grabki u góry splotu słonecznego",lub wyżej,na czakrze serca. To "coś" było pod skórą i tkanką tłuszczową, (na brzuchu) nie boleśnie
lecz mocno drapało, ciągnęło... czy to było normalne?
Zapytałam dwie osoby które moim zdaniem znają się na tym dobrze, i Włodka :) Wszyscy stwierdzili że to typowe podłączenie astralne.

Pierwsza zaproponowała mi abym przeprowadziła pewien rytuał:
- cyt. "- napisać na kartce "negatywność atakująca mnie przez x, y lub z (po 1
problemie na 1 kartce)
- otoczyć wpisaną treść 7 okręgami zrobionymi ruchem ciągłym bez
odrywania długopisu
- zrobić nad sobą bandhan (jak w internecie)
- wziąć kartkę w szczypce lub nadziać na coś (np. drut), żeby się nie
poparzyć
- podpalić najlepiej zapalniczką ( na balkonie lub nad sedesem), nie
patrzeć na to w czasie palenia
- po zakończeniu znowu zrobić bandhan

Można tę technikę stosować nawet wielokrotnie w ciągu dnia jeśli bardzo
coś dokucza. Można też palić przyczyny choroby i samą chorobę.
Powodzenia"
To my dajemy im władzę. Ich pożywieniem są nasze negatywne myśli, emocje, żądze, lęki. Demaskujcie ich, ale nie walczcie z nimi. Przebaczcie im, a potem przesyłajcie światło i miłość. Miłości nikt się nie oprze, bo nikt nie wynalazł broni przeciwko bezwarunkowej miłości.
Wszyscy wyszliśmy z tej samej Iskry Monadycznej i wszyscy do niej wrócimy. „In lak’ech, ala ken” – „JA jestem w TOBIE, tak jak TY jesteś we MNIE”.
Avatar użytkownikalotosik
„In lak’ech, ala ken”
 
Imię: Marzena
Posty: 47
Dołączył(a): 30 sty 2012, 18:23
Droga życia: 8
Typ: Typ 9 - Mediator
Zodiak: lew

Re: Kundalini nigdy dość!

Post 24 wrz 2012, 07:07

Druga osoba, gdy zapytałam czy jest sposób abym sobie sama pomogła odpowiedziała,
cyt. " Tak, oczywiście, należałoby zainicjować Panią w 2 silne częstotliwości
ochronne i oczyszczające i nauczyć Panią z nimi pracować.
Można również wtedy pomagać innym również na odległość lub bezpośrednio.
Jeżeli egzorcysta nie pomógł, to jest to jedyna skuteczna metoda.

Trzecią osobą której się radziłam był Włodek, skontaktowałam się z nim na Skype,
i on stwierdził że mam podczepione do splotu słonecznego dwie duszyczki, i jeszcze jakieś tam byty żerujące w mojej aurze. Zrobił odprowadzenie i pousuwał tą resztę towarzystwa.
Teraz mam spokój, czuję energię i mam wrażenie że nic więcej. :)
Być może zostałam zaatakowana przez nieodpowiednią medytację i pootwierane czakry.
W trakcie tego oczyszczającego "rytuału" czułam jak coś się odrywa, odkleja ode mnie,
silne dreszcze, jakąś energię która ciągnęła się ciężko po mojej skórze w dół, aż do stóp, i... spokój! :)

Ciekawa jestem co o tym myślicie?
To my dajemy im władzę. Ich pożywieniem są nasze negatywne myśli, emocje, żądze, lęki. Demaskujcie ich, ale nie walczcie z nimi. Przebaczcie im, a potem przesyłajcie światło i miłość. Miłości nikt się nie oprze, bo nikt nie wynalazł broni przeciwko bezwarunkowej miłości.
Wszyscy wyszliśmy z tej samej Iskry Monadycznej i wszyscy do niej wrócimy. „In lak’ech, ala ken” – „JA jestem w TOBIE, tak jak TY jesteś we MNIE”.
Avatar użytkownikalotosik
„In lak’ech, ala ken”
 
Imię: Marzena
Posty: 47
Dołączył(a): 30 sty 2012, 18:23
Droga życia: 8
Typ: Typ 9 - Mediator
Zodiak: lew

Re: Kundalini nigdy dość!

Post 24 wrz 2012, 13:16

Sinbard napisał:
Może to aura, a może po prostu zjawiska nie mają konturów, w których tak do końca musiałyby się mieścić? : )


Jeśli masz rozeznanie przekraczające potoczne rozumienie wtedy lepiej jest gdy obłe pozostaje obłe a kanciaste ma kąty:)
Listen to my muscle memory.
Avatar użytkownikafalko Mężczyzna
wysłuhaj pamięci mych muskułów
 
Posty: 706
Dołączył(a): 13 lip 2007, 19:40

Re: Kundalini nigdy dość!

Post 24 wrz 2012, 13:33

falko napisał(a):Sinbard napisał:
Może to aura, a może po prostu zjawiska nie mają konturów, w których tak do końca musiałyby się mieścić? : )


Jeśli masz rozeznanie przekraczające potoczne rozumienie wtedy lepiej jest gdy obłe pozostaje obłe a kanciaste ma kąty:)


Jeśli ktoś potrafi podróżować, i wyruszać na eksapady w nieznane dotąd okruchy i po zaznaniu wracać do Domu, twoje słowa są miłe, i pojawia się wdzięczność za troskę, i tak jak jest oko, które bezsłownie tego dogląda, to nie istnieje żadna myśl, która musi się kłopotać pamiętaniem.

Uwolnić swój punkt postrzegania.
Bo tak ostatecznie...
Kto powiedział, że to ciało ma mieć tylko "jedno życie" i kropka?
Jeden promień gdy widać wszystkie inne i nic, całkowicie nic nie odgradza nas od tego wszystkiego, czym możemy się stać.

Widzieć to.
Widzieć te linie.
Dotykać ich.
Grać jak na strunach.

Patrzeć przez pryzmaty, patrzeć przez pryzmat tego nie robienia.
Żyć, doświadczać, uczyć się, dążyć ku swojemu najwyższemu zamysłowi.

Stawać się bardziej i bardziej tym co sami pragniemy dawać.

Cóż piękniejszego jest?

Gdy poruszasz się wśród łuków i kątów i jednocześnie potrafisz ich nie widzieć.
Iść na wskroś, przez materię, barwię, kształt....
Jednocześnie doglądając wszystkich spraw, które trzymają to ciało w zdrowiu.

Jedzmy, pijmy, doświadczajmy i dzielmy się swoimi przygodami. : )

Zaprawdę nie ma nic więcej.

Tylko to.
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok

Re: Kundalini nigdy dość!

Post 24 wrz 2012, 15:18

bardzo pięknie powiedziane Sinbard :)
Avatar użytkownikaKoliber
 
Imię: Gabriela
Posty: 8
Dołączył(a): 21 wrz 2012, 17:11
Droga życia: 11
Typ: 4 w 5
Zodiak: Strzelec, Świnia
{ PREV }

Powrót do działu „Praktyka”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości