Dyskusje na temat wszelakich praktyk duchowych - medytacji, pracy z energią, aurą, czakrami, itp.

Re: W POSZUKIWANIU JAŹNI

Post 17 paź 2011, 08:02

Til napisał(a):...............
1. Tak, noże z krzemienia... Możliwe że byłyby lepsze pod względem energetycznym, nawet prawie pewne. Z drugiej strony powiedz mi proszę jak chciałbyś je wysterylizować, bo jestem pewien że nie wytrzymałyby tyle co metalowe............................odłamki zostają).

...........................

2. Dodam jeszcze że z najwyższą radością zaburzę energetykę ciała fizycznego wielu ludziom na wiele lat, pod warunkiem że dzięki temu będą mogli żyć te wiele lat zamiast żyć jeszcze tydzień, bo jakoś wszelcy znachorzy nie rzucają się na ropniak wyrostka robaczkowego, bo większość z nich wie że jak pacjent zejdzie po ich zabiegu, to rodzina może nie być zadowolona... A chirurg by wyciął metalowym nożem i osoba by żyła, choć z nadszarpniętą powłoką fizyczną.


Cześć , witam wszystkich czytających w tym pięknym ( u mnie mroźnym ) dniu .
Temat jaki poruszamy to materiał na długą debatę . Wycinam z Twojej wypowiedzi dwa wątki by nie zostały jakoś tak bez częściowej puenty.

1. O tych skalpelach podałem przykład. Ja rzuciłem hasło krzemień w zasadzie po to by zwrócić uwagę na sam fakt . Jeśli już w ogóle ciąć to znalazłoby się lepsze narzędzia niż stalowy skalpel-trzeba by chcieć , ja twierdzę ,że wiele tych technologii CELOWO I UMYŚLNIE jest wdrażanych by nieść szkodę człowiekowi . Powtarzam - są sposoby by operacji w ogóle unikać ale trzeba by zreorganizować ponad 80% nawyków współczesnego środowiska medycznego . Rozmawiałem dawno temu z kobitką - w zasadzie to był jej wykład w grupie osób ( szkoła medycyny naturalnej ) , dzieliła się swoim doświadczeniem. Babka ta poprzez konsekwencję działania - masażem stóp usunęła sobie raczysko narządów rodnych. zakwalifikowana była na operację , miała zdjęcia potwierdzające jej stan . Opisywała postęp leczenia w szczegółach , Po jakimś czasie od zaczęcia działań obserwowała niemal czarny cuchnący mocz . Nie przerywała . WSZYSTKO !! zostało usunięte bezinwazyjnie . Kobita była w 100% zdrowa . Dlaczego nie propaguje się tak prostych metod ?? Skąd te tajemnice ? Kto straci wtedy pracę i swoje przekonanie o niezastąpieniu ?? Odpowiedz sobie sam.

Te same właściwości jak podałem powyżej ma masaż uszu . Wynajdźcie sobie - szanowni czytelnicy- zgrubienia na swoich małżowinach usznych . Ciśnięcie ich bywa bolesne . Należy to konsekwentnie rozmasować . Obserwujcie przy tym reakcję swojego organizmu a będziecie zdumieni. . DLACZEGO - szanowny @Til -u , dlaczego ukrywa się przed nami wiedzę,że sami w domowym zaciszu możemy zaprowadzić harmonię w swoim organizmie ? Komu jest potrzebne morze cierpienia powodowane operacjami, chemioterapią i masa innych okropnych metod " mniejszego zła" jak to nazwałeś. To całe propagowane uparcie " mniejsze zło" jest przyczyną całej patologii wokół. Nie ma konieczności tak postępować . Skoro są środki dające 100% sukcesu po co ktoś ( nakładem milionów $) propaguje metody wątpliwe, z masą skutków ubocznych ???


No a już skoro piszesz :
choć z nadszarpniętą powłoką fizyczną.....
to przytoczę mądrość jaką nauczany przez mędrców ze wschodu ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Trzej_Kr%C3%B3lowie ) słusznie propagował Jezus :
" lepiej dla was byście bez ręki weszli do królestwa Niebieskiego " .
Człowiek nie jest ciałem fizycznym !!! Dla zobrazowania : ciało jest jak samochód a wewnątrz jest kierowca . Współcześni lekarze zamiast "naprawiać "( udoskonalić, nauczyć - wszak jesteśmy tu po to by się uczyć ) kierowcę -naprawiają samochód ( przyjrzyjcie się konstrukcji słowa " na-prawiać ", skierować na prawo , ) .
Powodujecie obecnie degenerację duchową społeczeństwa ludzkiego . W zamian za kilka dni/ miesięcy/ lat życia w cierpieniu ludzie robią sobie krzywdę duchową -sprzedają swą duszę . nic się nie uczą a jeszcze dodatkowo degradują wyprzedając dorobek duchowy swoich przodków . Lepiej jest " zmienić samochód " jeśli uległ zmasakrowaniu na wskutek błędów kierowcy ( narodzić się na nowo w zdrowym ciele - takie jest prawo natury , liście na drzewach robią to każdej wiosny i nie lamentują ) . Wy podtrzymujecie satanistyczne rytuały , rozwiązania rodem z piekieł . Już od dawna otwarcie propaguje się jakieś zastąpienie narządów mechanicznymi substytutami czyniąc z ludzi niewolników cywilizacji- "czyniąc z nich formę zamkniętą " ( wyjaśnienie poniżej) .JHWH ma wielką radochę z tego powodu . Lekarze stali się jego ślepym orężem . Gdyby serwis na szosie zaoferował kierowcy za dodatkową opłatą zamiast wymiany opony specjalną przyczepkę podstawianą pod tę część samochodu to chyba każdy w miarę zdrowo myślący człowiek puknąłby się w czoło . Odnośnie ludzkiego ciała fizycznego nie takie głupstwa nam się dziś propaguje . Ludzie to kupują tkwiąc w lęku . Nie ma nic złego w godnej śmierci . To nie jest koniec -to tylko jedna z "pór roku".
Przytoczę tu fragmenty tekstu do jakiego dała wczoraj ponownie link Asia
66.

Planem Jod He Vau He jest posiąść cały Chaos na własność. Uczynić z wszechświata formę zamknietą.

67.

Jod He Vau He gardzi słabością i tym co proste i zwyczajne. Cierpi na manię wielkości.

68.

Forma zamknięta, to taka, która nie ma możliwości wyboru. Forma taka zmuszona jest trwać bezczynnie lub działać w ramach zamkniętego programu "błędnego koła", jak naczynie w którym uwięziono chaos.

69.

98.

Drzewa i inne rośliny uczą nas prawdy o rozwoju i wzrastaniu. kontrolowane i zniewalane drzewo zmienia się w skarlałe i zniekształcone bonzai.

Naturalną tendencją drzewa jest pełne wykorzystanie wszystkich warunków dających sposobność wzrostu.


Jedno co nie podoba mi się w tym tekście to nazywanie istot mroku Bogami . choć w pewnym sensie są one również cząstką Boskości . Są " lewą ręką Boga ".
easy russian
 

Re: W POSZUKIWANIU JAŹNI

Post 17 paź 2011, 09:56

Czy wiesz , czym jest "uczelnia " bogów ?

Co to jest , soook, co to jest swan ?
Kto , Kluczami otwiera Drzwi ?
I mówi , bez prawiu NIE ?

Areopag Stwórców .


.
soook Mężczyzna
Pomocnik moralny. Czas .
 
Imię: Różne
Posty: 209
Dołączył(a): 19 lip 2011, 19:53
Droga życia: 00
Typ: -
Zodiak: -

Re: W POSZUKIWANIU JAŹNI

Post 17 paź 2011, 11:42

Easy, nie przejmuj się zaśmiecaniem tematu. Ta rozmowa jest potrzebna, choćby dlatego by ukazać postawę sekciarską, zwykle nieświadomą, oszukiwanych osób. Niewątpliwie większość lekarzy stanowią przyzwoici ludzie, ale sterowanie służbą zdrowia i farmakologią pozostawia dużo do życzenia. Pazerność przemysłu farmakologicznego widać jak na dłoni. Do tego dochodzi embargo na handel lekami, ograniczanie zielarstwa i w ogóle leków naturalnych.

Dzieje się tak w różnych innych dziedzinach. Spójrzmy na kryzysy socjalne i ekonomiczne. W krajach arabskich jest bunt przeciw dyskryminacji, uszczuplaniu praw obywatelskich, w tym kobiet. W ostatni weekend w tysiącu miast na świecie protestowano przeciw nadużyciom banków. Powstaje gromkie wołanie: Gdzie są, do cholery, pieniądze?! Klasa średnia ubożeje, a garstka ludzi bogaci się.

Widać, że czekają nas wielkie zmiany. Systemy społeczne i ekonomiczne "pochylają się", a narasta walka między postawą postępową i zachowawczą. Taka jest kolej rzeczy.
Marian Wasilewski
Avatar użytkownikaM. Wasilewski Mężczyzna
Meandry życia
 
Imię: Marian
Posty: 68
Dołączył(a): 01 sty 2007, 20:17
Lokalizacja: USA
Droga życia: 7
Zodiak: baran

Re: W POSZUKIWANIU JAŹNI

Post 17 paź 2011, 13:32

M. Wasilewski napisał(a):Byłbym bardzo zobowiązany, gdybyś mi dokładnie podała źródło. Ja zajmowałem się antropozofią i pracami Steinera przez długi czas, ale na takie stwierdzenia nie natrafiłem. Co więcej, to by przeczyło całej idei duchowej Steinera. Przypuszczam, że to jest jakaś fałszywka.

Rudolf Steiner "Ogólna wiedza o człowieku jako podstawa pedagogiki", wyd. II, strona 31
wykład II, Stuttgart, 22.08.1919 r.

Polecam przeczytać cały wykład...
Im prędzej zburzy się cała misternie budowana przez lata konstrukcja przekonań, tym lepiej...
Przyznaję, że ja też czytałam prace Steinera dawno temu, jeszcze filtrując je przez "ja" - chcę do nich teraz wrócić. Warto wracać do najciekawszych lektur i weryfikować je "na czysto". Bez filtrów ego pojawia się całkowicie inne, szybsze i jaśniejsze, przyswajanie wiedzy.

Ale skończmy z zewnętrznymi autorytetami, Marianie. Podstawą jest zobaczenie prawdy wewnątrz.
Przyznaj szczerze, czy umysł jest w stanie ogarnąć "istnienie Ducha i przejaw jego natury"? Nie chcę na razie rozmawiać na ten temat, dopóki rzucasz klisze na postrzeganie.
Funkcje umysłu, owszem, są genialne i bardzo potrzebne w pewnych sytuacjach, ale służą do czego innego - ludzie przypisują im nieadekwatną rolę. Myśl o doświadczeniu nie zastąpi doświadczenia. Ocena analityczna często zniekształca obraz doświadczenia. Prawdę można jedynie zobaczyć, poczuć, doświadczyć, nie wystarczy jej pojąć.

Wracając zatem do doświadczenia, piszesz...
M. Wasilewski napisał(a):(...) nie utraciłem poczucia swojej tożsamości

Poczucie tożsamości jest poczuciem tożsamości. Czym jednak jest sama tożsamość? Potrafisz przyjrzeć się temu i potwierdzić, że jest czymś konkretnym i realnym? Czy pozostaje jedynie w sferze "poczucia" - wyobrażenia? Patrz po kolei, gdzie owa tożsamość ukryła się w Tobie.
Uwaga! groźna sekta, która może pozbawić Cię najcenniejszego skarbu - iluzji!
http://www.bezlitosnaprawda.pl
Avatar użytkownikanona
 
Imię: człowiek
Posty: 56
Dołączył(a): 26 sie 2011, 23:07
Typ: nieistniejący

Re: W POSZUKIWANIU JAŹNI

Post 17 paź 2011, 13:46

M. Wasilewski napisał(a):Easy, nie przejmuj się zaśmiecaniem tematu. Ta rozmowa jest potrzebna, choćby dlatego by ukazać postawę sekciarską, zwykle nieświadomą, oszukiwanych osób. Niewątpliwie większość lekarzy stanowią przyzwoici ludzie, ale sterowanie służbą zdrowia i farmakologią pozostawia dużo do życzenia. Pazerność przemysłu farmakologicznego widać jak na dłoni. Do tego dochodzi embargo na handel lekami, ograniczanie zielarstwa i w ogóle leków naturalnych.

.................

Co do większości mam ostatnio duże wątpliwości. Nadal jest ich wielu ale coraz mniej. Jestem spokojny ,że @Til to jeden z naszych Judymów - niedobitków . Z kim innym nie chciałoby mi się toczyć tej rozmowy . Coraz częściej jednak ( są statystyki ) studenci - kandydaci na lekarzy jako czynnik motywujący swojego wyboru życiowego wskazują bez żenady duże finanse (kilka lat temu twierdziło tak ponoć 60% studentów akademii medycznych , następne 20% nie miało zdania ) .

Poruszyłeś Marianie temat pazerności koncernów związanych ze " szpitalnictwem " ( tak to ujmę , długo się zastanawiałem jak to nazwać bo " służba zdrowia " mi nie pasuje ) . Chirurgia jest mocno powiązana z rynkiem porównywanym poprzez wielkość obrotu a także styl działania z rynkiem narkotykowym -ogólnie z działaniem "mafijnym ". Chodzi tu o handel narządami do przeszczepów. Sprzedawanie swoich narządów przez ubogich wieśniaków gdzieś tam w Indiach to wszystko nic. Materializują się scenariusze , które jeszcze niedawno były podstawą filmów S-F . Sądzę,że działania opisywane w filmie "WYSPA" , reż. Michael Bay są juz dawno realiami. http://www.youtube.com/watch?v=CnievsTG ... re=related Obecnym rządom potrzeba sprawnych bio-robotów . Po co im tam dbać o jakieś duchowe sprawy mieszkańców Ziemi.
easy russian
 

Re: W POSZUKIWANIU JAŹNI

Post 17 paź 2011, 15:05

Marianie, proszę na jedne dzień nie korzystać z funkcji myślenia,
będziesz zaskoczony ile rzeczy można w tym stanie zrobić i z iloma ludźmi podyskutować :)
phillip
 

Re: W POSZUKIWANIU JAŹNI

Post 17 paź 2011, 15:14

nona napisał(a):Myśl o doświadczeniu nie zastąpi doświadczenia. Ocena analityczna często zniekształca obraz doświadczenia.

Życie to doświadczanie myśli tu i teraz :)

nona napisał(a):Prawdę można jedynie zobaczyć, poczuć, doświadczyć, nie wystarczy jej pojąć.

Uzupełnię.
Wystarczy i nie wystarczy. :)
To tak jak znać pojęcie życia
np takie...:
życie to zespół tzw. procesów życiowych - swoistych, wysoko zorganizowanych funkcjonalnie (w cykle i sieci), przemian fizycznych i reakcji chemicznych, zachodzących w swoistych, wysoko zorganizowanych morfologicznie (o hierarchicznej strukturze), otwartych termodynamicznie i względnie odosobnionych (wyodrębnionych z otoczenia) układach fizycznych (zawierających zawsze, w znanych obecnie nauce przypadkach, kwasy nukleinowe i białka), tzw. organizmach (osobnikach), składających się z jednej lub wielu komórek (tworzących funkcjonalną całość), oraz swoistych zjawisk biologicznych, zachodzących z tych organizmów udziałem, istniejący na Ziemi, a być może też na innych planetach[
http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBycie /nic z tego nie rozumiem ^^/
... a czuć i doświadczać życia.
Czy czytanie i wnikanie w tekst, dotyczący definicji życia nie jest doświadczaniem życia ?
:)

nona napisał(a):Poczucie tożsamości jest poczuciem tożsamości. Czym jednak jest sama tożsamość? Potrafisz przyjrzeć się temu i potwierdzić, że jest czymś konkretnym i realnym? Czy pozostaje jedynie w sferze "poczucia" - wyobrażenia? Patrz po kolei, gdzie owa tożsamość ukryła się w Tobie.

Sama naprowadzasz, jakoby to "ja" było. :-k
Intencja jest przenikającą wszystko siłą, która sprawia, że postrzegamy. Nie dlatego stajemy się świadomi , że postrzegamy - do percepcji dochodzi pod naciskiem napierającej intencji..
[C. Castaneda]
Avatar użytkownikasinsemilla
 
Posty: 1675
Dołączył(a): 26 maja 2010, 15:45

Re: W POSZUKIWANIU JAŹNI

Post 17 paź 2011, 15:26

Hmmm... Szczerze, jeśli chcemy dyskutować na tym poziomie, to ja równie dobrze mogę powiedzieć że to co robi wielu zielarzy, homeopatów i 'masażystów' jest szatańskimi sztuczkami często kończącymi się bardzo źle, w dodatku istnieje ogromna rzesza sekt propagujacych rozmaite medytacje i inne praktyki często ze zwracaniem się do człowieka jako do bóstwa, guru itd...
Bardzo piękne uogólnienie, wyolbrzymienie i zdemonizowanie wartości bronionej przez oponenta w rozmowie, dokładnie jak ty to robisz pisząc o lekarzach.

Napiszę to co już kiedyś pisałem.
Skoro te metody są tak skuteczne, czemu nikt nie przebada ich odpowiednio i nie zatka zachodniej medycynie ust?
Świetnymi przykładami są niektóre metody masaży, akupunktura oraz hipnoza, które po odpowiednim przebadaniu zostały wpisane między dopuszczane metody lecznicze bo ktoś je przebadał! Aktualnie stają się coraz bardziej i bardziej popularne - tak samo jak każda nowa metoda lecznicza potrzebują trochę czasu zanim przebiją się przez przyzwyczajenia tudzież brak wyszkolenia w nowych technikach aktualnego personelu, ale tak samo jest i z nowymi 'szatanistycznymi' metodami i lekami.
W bardzo wielu schorzeniach stosuje się leki ziołowe albo ich pochodne - często ekstrakty, bo dowiedziono ich skuteczności.
Coraz więcej uwagi przykłada się już praktycznie w każdych schorzeniach do prawidłowego odżywiania, do aktywności fizycznej, do dbania o siebie, rezygnowania z używek - bo dowiedziono w badaniach że ruch i odpowiednie odżywianie mają znaczący pozytywny skutek, a używki są szkodliwe (poczynając od pewnych dawek, choć nikotyna np. nawet w śladowej ilości, ale np. alkohol czy kofeina już mają pewną dozwoloną dawkę która jak dowiedziono w długofalowych badaniach nie jest szkodliwa).

Skoro uważa się że jakaś metoda jest skuteczna, to trzeba ją przebadać. I wcale nie trzeba do tego jakichś strasznych środków, trzeba tylko prowadzić odpowiednią dokumentację, badać pacjentów, sprawdzać czy to na prawdę działa czy może to tylko efekt placebo albo wręcz oszustwo (opierające się z resztą często na efekcie placebo). Ja sobie zdaję sprawę że istnieją metody które nie są akceptowane przez zachodnią medycynę i lekarze jak już pisałem choćby chcieli, nie mogą zalecić takiego leczenia, bo mogą stracić licencję na wykonywanie zawodu albo pójść siedzieć. Lekarz może co najwyżej mimochodem napomknąć że słyszał o czymśtam, sam nie może polecić - bo jak poleci może mieć problem.
Rozmaitych uzdrowicieli i tym podobnych nie obowiązuje kodeks etyki lekarskiej tudzież cały stos przepisów prawnych które dotyczą lekarzy i zawodów medycznych/paramedycznych. Zawsze w razie czego może się wyprzeć, bo nie musi prowadzić dokumentacji. ŻADNEJ! Nie ma odpowiedzialności prawnej innej niż Kwiatkowska która poradziła etopirynę sąsiadce z zaburzeniami krzepliwości, która to sąsiadka potem wylądowała w szpitalu po utracie 2 litrów krwi. Żadnej! Uzdrowiciel zawsze może powiedzieć że 'on nie wiedział', 'jego tego nie uczyli', 'on nie jest lekarzem'.
Proszę pamiętaj o tym.
Bycie lekarzem to nie tylko prawo do wypisywania nazw leków (nie wszystkich) i procedur medycznych (nie wszystkich) na papierkach ścisłego zarachowania opatrzonych numerami które jak zginą LEKARZ będzie miał problem. To też, a właściwie przede wszystkim ogromna odpowiedzialność. Bo każdy lekarz z łatwością tym do czego ma dostęp byłby w stanie zabić każdego pacjenta.

Zważ też na to, że większość ciężko chorych jednak chodzi do lekarzy którzy sporo z nich leczą, albo pomagają im żyć w miarę możliwości komfortowo z tymi uszkodzeniami jakie już mają, starając się łagodzić skutki. Jakiekolwiek 'okaleczenie' kogokolwiek jest tylko efektem kalkulacji - nie mamy alternatywy i jeżeli tego nie zrobimy, stanie się najprawdopodobniej albo na pewno coś o wiele gorszego.

W kwestii narzędzi medycznych - jeśli potrafisz znaleźć lepszy materiał na skalpel niż metal którego używamy - zrób to. Przysłużysz się milionom ludzi, w dodatku pewnie zarobisz grube pieniądze jeśli będziesz chciał.
Dlaczego tego nie zrobisz?
Jak myślisz, dlaczego nie zrobią tego te paskudne, pazerne koncerny farmaceutyczne i im podobne?
Bo jak do tej pory nie znaleziono odpowiednio dobrego zamiennika.
Tak samo z resztą z wszystkimi innymi narzędziami.
Nie popadaj w myślenie że nic się nie zmienia i wszystko jest coraz szkodliwsze, bo rzesze ludzi pracują, badają, żeby wszystko było jak najmniej szkodliwe. I o ile pewnych rzeczy współczesna nauka nie widzi, to te rzeczy i tak wychodzą w badaniach, tylko nauka nie potrafi wyjaśnić dlaczego. Bo prowadzi się badania w taki sposób żeby sprawdzić odległe skutki używania leku A i leku B, nie użycia żadnego oraz użycia placebo, podobnie z resztą z badaniami, testami itd.
Co do sztucznych narządów - podobnie jak transplantacje, to zawsze jest metoda ostatniej szansy - staraliśmy się wszystkimi sprawdzonymi metodami uratować organ. Z wieloletnich doświadczeń, z wielu badań wynika że jeśli teraz nie przeszczepimy, to pacjent pożyje jeszcze miesiąc - dwa i umrze, natomiast po przeszczepie może i będzie musiał brać leki do końca życia, natomiast to życie potrwa jeszcze 20 lat... Na prawdę to takie złe? A sztuczne narządy o których teraz się myśli i próbuje konstruować (tudzież produkty inżynierii tkankowej nad którymi się pracuje) są takie złe bo pozwolą uratować tych ludzi którzy chcą żyć, ale umrą oczekując na przeszczep - którego się nie doczekają zanim umrą?


Co do studentów medycyny - nie mam pojęcia skąd masz te dane. Muszę powiedzieć że z 4 roczników jakie w miarę dobrze znam na moim wydziale na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, znam tylko 2-3 osoby które poszły na te studia dla pieniędzy z co najmniej kilkudziesięciu (jak nie więcej) osób z którymi rozmawiałem o tym.
Owszem, większość z nas zdaje sobie sprawę że ta praca daje dobre pieniądze. Ale to dla prawie nikogo nie jest pierwszym celem. Na prawdę są o wiele łatwiejsze sposoby i krótsze studia żeby zarobić duże pieniądze.

A, i dodam jeszcze w kwestii dużych pieniędzy... Na prawdę nie do końca rozumiem ludzi oburzonych płacami lekarzy... Czy uważają że ludzkie życie i zdrowie które tysiącami przewija się przez ręce i umysły lekarzy jest warte tak mało? Czy na prawdę to że lekarz nie śpi po nocach bo zastanawia się czy wykonał dobrego wyboru... Czy nie zapomniał, czy nie przeoczył czegoś... Czy na pewno wszystko jest dokładnie tak jak się wydaje...
Pamiętając tych wszystkich pacjentów którzy im umarli...
Większość ludzi chyba nie zdaje sobie sprawy co to znaczy siedzieć przy umierającym. I to nie przy członku rodziny, nic tak błahego. Przy osobie która powierzyła właśnie tobie swoje zdrowie i życie, ty zrobiłeś wszystko co mogłeś, czasem także i więcej niż możliwe, to czego ci nie wolno... A i tak zawiodłeś to zaufanie... I w dodatku masz świadomość że będą jeszcze w twoim życiu tysiące innych którzy powierzą bezpośrednio w twoje ręce swoje życie... A tobie mimo wszelkich starań co najmniej kilka tych żyć przecieknie przez palce...

Wszyscy studenci medycyny których znam wiedzą o tym, mają świadomość...
Ci którzy nie wytrzymują presji (i największą wcale nie są egzaminy, a właśnie ta świadomość) albo rezygnują jeszcze w trakcie studiów, albo zostają przedstawicielami firm farmaceutycznych, ewentualnie jeśli chcą się przydać poświęcają się pracy naukowej nie wykonując de facto pracy lekarskiej (choć wielu pracujących naukowo pracuje też jako lekarze), albo zostaje dermatologami przyjmującymi w prywatnych gabinetach, a nie pracującymi w szpitalach z ciężko chorymi...

P.S. Co do godnej śmierci - ja akurat jestem zwolennikiem eutanazji na życzenie pacjenta. Natomiast to nie jest sprawa lekarzy tylko prawników akurat. Polskie prawo zabrania w jakikolwiek sposób celowo i przez zaniedbanie doprowadzić do czyjejś śmierci. Natomiast każdy kto ma styczność z medycyną wie że lekarze wykonują eutanazję jeśli pacjent cierpiący na prawdę sobie tego życzy. Poza tym istnieje coś takiego jak odstąpienie od uporczywej terapii. Także coraz mocniej promowane z resztą.

P.P.S. Możliwe że miałeś okazję spotkać się tylko z lekarzami zmęczonymi latami pracy, wypalonymi przez odpowiedzialność, albo też z tymi którzy poszli w łatwy zysk kosztem zarzucenia pewnych kwestii moralnych... Natomiast jak szaman zły, to napiętnować należy szamana i wypędzić z wioski tudzież powiedzieć sąsiadom że szarlatan, a nie mówić że skoro szaman zły, to wszyscy szamani źli a bogowie nie istnieją ciągnąc analogię ;P
Z tego z kim ja się spotykam tak pośród studentów jak i pośród kadry dydaktycznej oraz pracowników klinik, a także w szpitalach 'na obwodzie', takich Judymów, tych którym zależy na ratowaniu ludzkiego życia i pomaganiu, jest o wiele więcej niż by się wydawało...

I o wiele więcej niż różne populistyczne media chciałyby wmówić ludziom.
Pamiętaj że dane i statystyki można manipulować na różne sposoby.
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
Avatar użytkownikaTil Mężczyzna
Poszukujący
 
Posty: 1614
Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
Droga życia: 11
Zodiak: tygrys

Re: W POSZUKIWANIU JAŹNI

Post 17 paź 2011, 16:51

nona napisał(a):"Skok" to również tylko słowo - dawni szamani meksykańscy używali go w całkiem innym kontekście (i bardziej o to chodziło, niż o jakąkolwiek propagandę, broń Boże, polityczną).


Możesz rozwinąć ten kontekst meksykańskich szamanów i ich skoku ? :)

Swoją drogą, szaman Don Juan nie powiedział Castanedzie na pierwszym spotkaniu "skacz" :lol:
Intencja jest przenikającą wszystko siłą, która sprawia, że postrzegamy. Nie dlatego stajemy się świadomi , że postrzegamy - do percepcji dochodzi pod naciskiem napierającej intencji..
[C. Castaneda]
Avatar użytkownikasinsemilla
 
Posty: 1675
Dołączył(a): 26 maja 2010, 15:45

Re: W POSZUKIWANIU JAŹNI

Post 17 paź 2011, 19:32

Nigdy tego nie powiedział. Nawet gdy szli w stronę skarpy, pożegnali się z Castenadą i skoczyli bez niego.
Wyrocznia nie powiedziała Noemu, że jest wybrańcem - bo nie był do póki sobie uświadomił, że jednak jest.
De Mello, Tolle, Bashar, Mojio, Adyashanti i reszta oświeconych też nie mówią 'skacz', a wszyscy mówią o tym samym.

Ang.
http://www.youtube.com/watch?v=ESVoQzOhZNQ
phillip
 

Re: W POSZUKIWANIU JAŹNI

Post 17 paź 2011, 19:41

sinsemilla napisał(a):Życie to doświadczanie myśli tu i teraz

Ogarniczona definicja. No, ale, życia nie należy definiowac, bo to bezsensowne, więc nie będę Cię poprawiac.
sinsemilla napisał(a):Wystarczy i nie wystarczy.

Z punktu widzenia pełnej akceptacji (do którego człowiek, który utożsamia się z czymkolwiek nie jest zdolny) - wszystko wystarczy i dzieje się w porzadku.
Z punktu widzenia dotyczącego prawdy jest tak albo inaczej - skrót myślowy - chodzi mi o fakt, że z prawdą nie ma kompromisów. Albo stwierdzenie w całości jest prawdziwe, albo nie. Drzewo albo istnieje, albo nie. (Nie czepiajcie się etykietek, są konieczne, żeby cokolwiek, zwłaszcza przez net powiedziec) Nie ma innej opcji.
sinsemilla napisał(a):Czy czytanie i wnikanie w tekst, dotyczący definicji życia nie jest doświadczaniem życia ?

Cokolwiek byś w tej kwestii nie wymyśliła - będzie to jedynie myślą. Myśli, emocje, odczucia etc. istnieją. Jest to fakt. Ale kto jest tym odczuwającym? Czy sądzisz, że jesteś świadomością?
sinsemilla napisał(a):Sama naprowadzasz, jakoby to "ja" było.

Wyjaśnię Ci to - używamy języka. Żeby nie mówic - "bodziec dotarł do mózgu, mózg wygenerował impuls, który został odpowiednio zinterlpretowany przez receptory, co wynikło tym, że palec stuka w klawiaturę.. bla bla bla", byłoby łatwo się dogadac? no więc praktyczne w komunikacji jest używanie formy "ja".
cytryna Kobieta
nieistniejąca
 
Posty: 12
Dołączył(a): 24 sie 2011, 17:04

Re: W POSZUKIWANIU JAŹNI

Post 17 paź 2011, 20:29

cytryna napisał(a): (Nie czepiajcie się etykietek, są konieczne, żeby cokolwiek, zwłaszcza przez net powiedziec) .

Biorę to wspólnie z Tobą - do Siebie :D

cytryna napisał(a):Czy sądzisz, że jesteś świadomością?

Nie sądzę.
Mój osąd w tej materii lub niematerii - mi ani nikomu - nie jest potrzebny :)
Jeżeli tego potrzebujesz, sama osądz, a ja przytaknę, bez osądu..

cytryna napisał(a):no więc praktyczne w komunikacji jest używanie formy "ja".

Tak, w rzeczy samej.
Uważam, że nie można przywiązać sie do słowa, formy "ja" ?
Choć forsujecie (bezlitośnie Ty i in. z bezlitosnej prawdy) tu coś zupełnie odwrotnego..


Pozdrowienia cytrynko O:)
Intencja jest przenikającą wszystko siłą, która sprawia, że postrzegamy. Nie dlatego stajemy się świadomi , że postrzegamy - do percepcji dochodzi pod naciskiem napierającej intencji..
[C. Castaneda]
Avatar użytkownikasinsemilla
 
Posty: 1675
Dołączył(a): 26 maja 2010, 15:45

Re: W POSZUKIWANIU JAŹNI

Post 17 paź 2011, 21:24

sinsemilla napisał(a):Mój osąd w tej materii lub niematerii - mi ani nikomu - nie jest potrzebny

To co tu jeszcze robisz? :D
sinsemilla napisał(a):Jeżeli tego potrzebujesz, sama osądz, a ja przytaknę, bez osądu..

Po co? Po co masz przytakiwac? To coś zmienia? Nic. Jedynie odwraca wzrok od tego, co jest istotne.
sinsemilla napisał(a):Uważam, że nie można przywiązać sie do słowa, formy "ja" ?

Uważasz tak, czy pytasz, czy jedno i drugie?
Nie można się przywiązac do czegoś, czego nie ma. Jednak istnieje cała koncepcja ja, a do idei, poglądu, wierzenia, wartości, wiedzy, osądu można się przywiązac, z beznadziejnym skutkiem, nieprawdaż? To, że koncepcja ja istnieje nie oznacza, że odnosi się do czegoś rzeczywistego.
sinsemilla napisał(a):Choć forsujecie (bezlitośnie Ty i in. z bezlitosnej prawdy) tu coś zupełnie odwrotnego..

Dlaczego bezlitośnie? Nic Ci nie wciskam na siłę do gardła. Lepiej się nie zgadzac pytając, negując, kwestionując, niż bezmyślnie kiwajc głową. Tak, bo tak; nie bo nie.
Co forsuję? Mówię, pytam, przedstawiam prawidłowości, podobnie, jak ludzie z Areny
cytryna Kobieta
nieistniejąca
 
Posty: 12
Dołączył(a): 24 sie 2011, 17:04

Re: W POSZUKIWANIU JAŹNI

Post 17 paź 2011, 22:14

cytryna napisał(a):
sinsemilla napisał(a):Jeżeli tego potrzebujesz, sama osądz, a ja przytaknę, bez osądu..

Po co? Po co masz przytakiwac? To coś zmienia? Nic. Jedynie odwraca wzrok od tego, co jest istotne.

Dobrze. Nie przytaknę. :)

cytryna napisał(a):
sinsemilla napisał(a):Uważam, że nie można przywiązać sie do słowa, formy "ja" ?

Uważasz tak, czy pytasz, czy jedno i drugie?

Poświęciłam swą uwagę temu zagadnieniu.

cytryna napisał(a):Nie można się przywiązac do czegoś, czego nie ma. Jednak istnieje cała koncepcja ja, a do idei, poglądu, wierzenia, wartości, wiedzy, osądu można się przywiązac, z beznadziejnym skutkiem, nieprawdaż? To, że koncepcja ja istnieje nie oznacza, że odnosi się do czegoś rzeczywistego.

Tak samo można przywiązać się do koncepcji "brak ja".
Wskazałam to na arenie - http://www.bezlitosnaprawda.pl/viewtopic.php?f=9&t=220&start=80
FiSH napisał:

Ujmijmy to wprost.
Utożsamilas sie z "jednością".
Utożsamilas się z brakiem ja.
Myślisz ze ja nie ma. Ze jest jedność miłość itp.
Ale to tylko myśl, z która jesteś tożsama.
Zaufaj mi. To widać.

Tu nie chodzi o jakiekolwiek koncepcje, tylko o przywiązanie.

"Niczego się nie wyrzekać, do niczego sie nie przywiązywac" A. De Mello. - dwie strony medalu.

cytryna napisał(a):
sinsemilla napisał(a):Choć forsujecie (bezlitośnie Ty i in. z bezlitosnej prawdy) tu coś zupełnie odwrotnego..

Dlaczego bezlitośnie? Nic Ci nie wciskam na siłę do gardła. Lepiej się nie zgadzac pytając, negując, kwestionując, niż bezmyślnie kiwajc głową. Tak, bo tak; nie bo nie.
Co forsuję? Mówię, pytam, przedstawiam prawidłowości, podobnie, jak ludzie z Areny

Bawicie się ładnie i grzecznie w swej piaskownicy, często sypiąc piach w oczy innym dzieciom.
Rozumiem. Synek miał takiego przyjaciela w przedszkolu, sypali się piachem i się śmiali.. :D
Tylko dlaczego na arenie nie słychać śmiechu ?

Piszesz, że "lepiej się nie zgadzać", no ale właśnie na co ? Chcecie zbawiać Świat, czy co ? :lol:

cytryna napisał(a):To co tu jeszcze robisz? :D

Cieszę się i śmieję :D

C. Castaneda w "Odrębna Rzeczywistość napisał(a):Na przykład musimy patrzeć swoimi oczami, żeby się śmiać – powiedział – ponieważ tylko wtedy, kiedy patrzymy, możemy uchwycić zabawną stronę świata. Z drugiej strony, kiedy nasze oczy widzą, wszystko staje się do tego stopnia jednakowe, że nic już nie jest śmieszne.
[...]
– Chcesz powiedzieć, don Juanie, że człowiek, który widzi, nigdy się nie śmieje? Przez chwilę nie odpowiadał.
– Bardzo możliwe, że są tacy ludzie wiedzy, którzy nigdy się nie śmieją – powiedział. – Jednakże ja nie znam nikogo takiego. Ci, o których wiem, że widzą, potrafią także patrzeć, więc się śmieją.
– Czy człowiek wiedzy może również płakać?
– Myślę, że tak. Nasze oczy patrzą, więc możemy śmiać się, płakać, cieszyć się, być smutni albo szczęśliwi. Ja osobiście nie lubię być smutny, więc kiedy tylko jestem świadkiem czegoś, co zwykle mnie smuci, po prostu przestawiam oczy i widzę zamiast patrzeć. Za to kiedy spotykam coś śmiesznego, patrzę i śmieję się.
– Wtedy jednak, don Juanie, twój śmiech jest prawdziwy, nie jest kontrolowanym kaprysem.
Don Juan wpatrywał się we mnie przez chwilę.
– Rozmawiam z tobą, bo mnie rozśmieszasz :lol:
[...]
– Mój śmiech, jak wszystko inne, co robię, jest rzeczywisty – rzekł – ale jest to również kontrolowany kaprys, ponieważ nie ma z niego żadnego pożytku, niczego nie zmienia. Wciąż jednak tak postępuję.
– Lecz z tego, co zrozumiałem, don Juanie, wynika, że twój śmiech nie jest bezużyteczny. On cię uszczęśliwia.
– Nie! Jestem szczęśliwy, ponieważ wybieram patrzenie na rzeczy, które mnie uszczęśliwiają, a wtedy moje oczy dostrzegają ich zabawną stronę, więc się śmieję. Powtarzam ci to niezliczoną ilość razy. Żeby robić to, co dla ciebie najlepsze, swoją ścieżkę musisz wybierać zawsze sercem. Zapewne tak samo można się zawsze śmiać.
Intencja jest przenikającą wszystko siłą, która sprawia, że postrzegamy. Nie dlatego stajemy się świadomi , że postrzegamy - do percepcji dochodzi pod naciskiem napierającej intencji..
[C. Castaneda]
Avatar użytkownikasinsemilla
 
Posty: 1675
Dołączył(a): 26 maja 2010, 15:45

Re: W POSZUKIWANIU JAŹNI

Post 17 paź 2011, 22:34

sinsemilla napisał(a):
cytryna napisał(a): (Nie czepiajcie się etykietek, konieczne, żeby cokolwiek, zwłaszcza przez net powiedziec) .

Biorę to wspólnie z Tobą - do Siebie :D

cytryna napisał(a):Czy sądzisz, że jesteś świadomością?

Nie sądzę.
Mój osąd w tej materii lub niematerii - mi ani nikomu - nie jest potrzebny :)
Jeżeli tego potrzebujesz, sama osądz, a ja przytaknę, bez osądu..

cytryna napisał(a):no więc praktyczne w komunikacji jest używanie formy "ja".

Tak, w rzeczy samej.
Uważam, że nie można przywiązać sie do słowa, formy "ja" ?
Choć forsujecie (bezlitośnie Ty i in. z bezlitosnej prawdy) tu coś zupełnie odwrotnego..


Pozdrowienia cytrynko O:)


używać słów bez etykietek by porozmawiać na forum
nie szydzić z słów, z języka pisanego, mówionego bo przekazywac siebie telepatycznie większość z nas nie umie
etykietka tak jak na ubraniu naznacza człowieka a tutaj rozmawiamy by skończyć z naznaczeniem drugiego, okreslenie słowami człowieka a etykietkowanie to dla mnie 2 różne sprawy

używamy słów nawet chcąc wyrazic coś dobrego, które w innych wywołują uczucia I EMOCJE.
DOŚWIADCZYŁAM TEGO CZYTAJĄC TEKST SINBARDA w którym jest i zdanie o mnie czyli ziarenku
można użyć języka wojny i języka pokoju, można użyć słowa rozkład albo słowa rozpad, każdemu każde słowo przywiedzie obraz czegoś innego bo każdy ze słowami ma wbudowane obrazy mimo, że o tym nie myśli. Rozkład dla jednego może być słowem ok, a ktoś inny będzie kojarzył gdzieś odlegle zawsze np. słowo rozkład z trupem.

Szydzimy tutaj na forum ze słów, że ich używamy, że przywiązujemy do nich wagę ale po to zdecydowaliśmy się tutaj być.

To jedno z wazniejszych co chciałam od siebie napisać.

Oddajemy słowom siłę i kreację, którą możemy wykorzystać w rozmowie ze sobą bo słowa to tylko narzędzie nie chcę zawsze się powoływać na historie biblijne ale takie wychowanie w tej religii mimo zmiany swojego podejścia do swojej wiary poqoduje,że najlepiej znam akurat biblię choć za mało. Przecież wieża babel to pokazuje, że słowa, język to narzędzie tak samo jak wieża sama w sobie była tylko narzędziem dojścia do boga. Ludzie sami to sobie udowodnili bo weszli ponad trudności i nauczyli się mowy innych języków.

Piszę wiersze od wielu lat, doświadczyłam oceny innych, ich interpretacji, ich pytań, nauczyłam się poigrywać sama ze sobą pisząc je bo po napisaniu czegoś tylko ja wiem jaką histoirę miałam w głowie gdy je pisałam a ktoś odnosi i tak to do siebie. Gdy doszłam do momentu, że pisałam dla siebie, by coś wyrazić i nie oczekiwałam oceny innych mimo umieszczania tego publicznie w internecie poczułam większą wolność. Mogłam nie bać pobawić się słowem, nauczyć się nowego itp. Pisząc tak jak czasem nawet w tym wątku piszecie czasem mam wrażenie pozbawiacie się wolności swojej i chcecie ograniczać ją innym.
Ziarenko Kobieta
 
Posty: 443
Dołączył(a): 08 sie 2011, 01:11
Droga życia: 5

Powrót do działu „Praktyka”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości