ssilvia napisał(a):Prawda kojarzy mi się tylko z jednym, z egzaminem z filozofii. Nie mam nic przeciwko filozofii, ale kiedy musisz zdać z tego egzamin i w dodatku twój kierunek nie ma z tym nic wspólnego, to jest makabra![]()
No skad ja to znam... 12 wrzesnia mialem wlasnei poprawke z filozofii... Na kierunku na ktorym filozofia powinna byc formalnoscia (wejsc i od razu dostac wpis
ssilvia napisał(a):na wykładach dowiedziałam się m in, że zeszyt w którym robię notatki nie istnieje. Więc ja chyba tak naprawdę nie robiłam tych notatek... hmm![]()
anilA napisał(a):jezeli mnie nie ma to kto pisze tego posta?![]()
Czasem juz boje sie myslec
Ona: Kocham Cie!!! A Ty mnie tez?
On: Tak, Ciebie TEZ.
xD
On: Tak, Ciebie TEZ.
xD
-
Meph
- Posty: 1056
- Dołączył(a): 06 gru 2005, 14:50
- Droga życia: 4
- Zodiak: Waga, Bawół
anilA napisał/a:
jezeli mnie nie ma to kto pisze tego posta?
Zatrzymaj się na chwilę i zacznij uważnie śledzic umysł. Nie znajdziesz tam nic stałego, co mogłabyś określic "sobą". To prosty eksperyment, zajmie ci dwie minuty
jezeli mnie nie ma to kto pisze tego posta?
Zatrzymaj się na chwilę i zacznij uważnie śledzic umysł. Nie znajdziesz tam nic stałego, co mogłabyś określic "sobą". To prosty eksperyment, zajmie ci dwie minuty

Join to the dark side of the internets:
http://hash.ciemnosc.com/forum/index.php
http://blog.ciemnosc.com
http://massacrum.blogspot.com
http://hash.ciemnosc.com/forum/index.php
http://blog.ciemnosc.com
http://massacrum.blogspot.com
-
Terrorizen
Kill that mind! - Posty: 15
- Dołączył(a): 27 wrz 2007, 12:58
Uczycie się filozofii a parodiujecie jej najpoważniejsze osiągnięcia. Chociaż w przypadku Buddyzmu ZEN trudno mówić o filozofii. Ich mistrzowie nie doszli do swojej wiedzy przez proces rozmyślania lecz przez tzw oświcenie a dokładnie "Przekaz umysłu" inaczej uzyskania nagłego wglądu w istotę stworzenia.
Najważniejszym przesłaniem jest wyzbycie się myślenia dualistycznego, które kotwiczy naszą świadomość w fizycznym świecie, a więc dobre-złe, ładne-brzydkie, isniejące-nieistniejące, prawda-fałsz, itd.
Zachęcam do lektury, np. Huang PO -
rzekaz Umysłu" i wiele innych z tej serii (można kupić w internecie. Europejskim (a raczej amerykańskim) odpowiednikiem jest tzw Kurs Cudów, również do kupienia i posłuchania w internecie. To trudne do wytłumaczenia gdyż każdy może zrozumież to nieco inaczej a są to materiały do indywidualnego, wewnętrznego studiowania. Nawet jeżeli spróbowałbym to wyjaśnić, będzie to moja subiektywna ocena czyli informacje zawarte w książkach przepuszczone przez filtr mojego fizycznego umysłu. Ten filtr powoduje, że każdy z nas postrzega ten świat inaczej. Ten filtr, to nic innego jak programy, którymi jesteśmy od urodzenia programowani(dosłownie) to jest dobre, to złe, to ładne, to brzydkie, itd. Aby być sobą a więc przejawić boskie istnienie, trzeba zerwać z tymi programami, zerwać z przeszłością (głównie emocjonalnie pezez przebaczenie) i zrezygnować z przyszłości. Żyć tu i teraz, każde zdarzenie, myśl odbierając w sposób neutralny. Jakie kolwiek klasyfikowanie kotwiczy naszą świadomość w świecie fizycznym. Traktując wydarzenia obojętnie, stajemy jakby ponad nimi. Widzimy nie tylko naszą wąską i indywidualną ścieżkę życia, przez które idziemy jak koń z klapkami na oczach ale mamy wgląd w całość, po prostu z góry widać więcej.
Jeszcze o istnieniu i nieistnieniu. Większość z Was miała albo przynajmniej słyszała o świadomych snach LD, w których wiemy, że śnimy i możemy kreować wydarzenia w/g naszej woli. Możemy też wchodzić w bardzo realistyczne relacje z otoczeniem (szczególnie sex jest upojny
-full servis. Ludzie, którzy przypadkowo mają taki sen, po przebudzenia są zdezorientowani, myśląc że to było na jawie. Kto może zagwarantować, że to właśnie te sny nie są naszą rzeczywistością, gdzie nie jesteśmy niczym ograniczeni, możemy np. latać.
Czyż Jezus nie powiedział "gdybyś miał wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedziałbyś górze przesuń się a ona by to zrobiła" Z tąd wynika, że ogranicza nas nasz fizyczny umysł a dokładnie informacje, które w nas wpojono, że góra jest wielka i ciężka(materialna) i człowiek ni jak nie może jej przesunąć. A bynajmniej nie chodzi o jakąś magię, która potrafi przesunąć górę, zresztą Jezus nie mówi o działaniu lecz o wierze. Ta wiara to wiedza o nierealności tego świata (góry), że jest on projekcją naszego umysły wyposażonego w filtry przekonań o których pisałem. Jeżeli pozbędziemy się przekonania, że góra jest ciężka i wielka to umieścimy ją w innym miejscu. Postanowimy, że na obrazie świata, który rzutuje nasz umysł, znajduje się ona w innym miejscu. Pamiętacie z Matrixa "Ta łyżeczka nie istnieje".
Najważniejszym przesłaniem jest wyzbycie się myślenia dualistycznego, które kotwiczy naszą świadomość w fizycznym świecie, a więc dobre-złe, ładne-brzydkie, isniejące-nieistniejące, prawda-fałsz, itd.
Zachęcam do lektury, np. Huang PO -
Jeszcze o istnieniu i nieistnieniu. Większość z Was miała albo przynajmniej słyszała o świadomych snach LD, w których wiemy, że śnimy i możemy kreować wydarzenia w/g naszej woli. Możemy też wchodzić w bardzo realistyczne relacje z otoczeniem (szczególnie sex jest upojny
Czyż Jezus nie powiedział "gdybyś miał wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedziałbyś górze przesuń się a ona by to zrobiła" Z tąd wynika, że ogranicza nas nasz fizyczny umysł a dokładnie informacje, które w nas wpojono, że góra jest wielka i ciężka(materialna) i człowiek ni jak nie może jej przesunąć. A bynajmniej nie chodzi o jakąś magię, która potrafi przesunąć górę, zresztą Jezus nie mówi o działaniu lecz o wierze. Ta wiara to wiedza o nierealności tego świata (góry), że jest on projekcją naszego umysły wyposażonego w filtry przekonań o których pisałem. Jeżeli pozbędziemy się przekonania, że góra jest ciężka i wielka to umieścimy ją w innym miejscu. Postanowimy, że na obrazie świata, który rzutuje nasz umysł, znajduje się ona w innym miejscu. Pamiętacie z Matrixa "Ta łyżeczka nie istnieje".
Ostatnio edytowano 29 wrz 2007, 23:19 przez Piramidion, łącznie edytowano 2 razy
-
Piramidion
- Posty: 19
- Dołączył(a): 12 maja 2007, 14:08
Piramidion napisał(a):Uczycie się filozofii a parodiujecie jej najpoważniejsze osiągnięcia.
Wiesz ilu jest ludzi, chociazby na roznych forach, o niebo wybitniejszych myslicieli niz Ci filozofowie o ktorych sie uczymy w szkolach (jak to bywa w wiekszosci pewnie przypadkow, przedmiot ten wcale nas nei interesuje a jest tylko dziwnym dodatkiem np na kierunku technicznym). Mnie osobiscie wykuwanie teorii setek filozofow nie pociaga, nie interesuje, nie jest mi potrzebne, wole byc swoistego rodzaju filozofem ktory sam mysli a nie powiela... A jesli komus sie nie podoba jakas teza to chyba ma prawo wyrazic zdanie.
O ile jestem sklonny uwierzyc ze wiara czyni cuda i "gory przenosi" to tez nie jestes tego pewien ze twoj umysl ma az taka wielka moc bo zapewne sam tego nei doswiadczyles (ja tez nie), bo jak pisales jest za bardzo przywiazany do wpajanych "prawd", regol, czasem jakiejs iluzji, poki co, czlowiekowi nieznane jest jescze okolo 90% mozliwosci umyslu i nie moze powiedziec do czego jest zdolny a poki ktos nie dostanie dowodow i beda to tylko puste slowa to moze z nimi polemizowac. A jesli chodzi o cos w ogole nie namacalnego to i ciezko doswiadczalnego to zdania moga lecie w kierunki wszystkich stron swiata.
Ona: Kocham Cie!!! A Ty mnie tez?
On: Tak, Ciebie TEZ.
xD
On: Tak, Ciebie TEZ.
xD
-
Meph
- Posty: 1056
- Dołączył(a): 06 gru 2005, 14:50
- Droga życia: 4
- Zodiak: Waga, Bawół
Masz racje. Co innego wiedzieć a co innego zgodnie z tą wiedzą żyć (czynić).
Szalenie trudno opanować myśli. Ale trzeba systematycznie ćwiczyć. Efekt prędzej czy później nadejdzie. Paradoks polega na tym, że im bardziej rozwinięty nasz fizyczny umysł tym więcej mamy programujących przekonań. Popatrz na zwierzęta. Mają znacznie większą intuicję od ludzi. Najlepiej byłoby całkiem go wyłączyć (fizyczny umysł), wówczas świat byłby zgodny z zasadmi boskiej "Mądrości" A nam żyłoby sie miło i przyjemnie. No własnie czy nam? Rozważania na ten temat trzeba zacząć od tego, że my to nie to co widzimy w lustrze. Dopóki nie zdołamy tego zaakceptować, nie ma sensu brnąć dalej.
Ten problem jest główną przyczyną, że ludzie nie tyle nie potrafią co nie chcą wierzyć w to, że ten świat jest nie rzeczywisty. Tak bardzo są przywiązani do swoich fizycznych ciał.
Szalenie trudno opanować myśli. Ale trzeba systematycznie ćwiczyć. Efekt prędzej czy później nadejdzie. Paradoks polega na tym, że im bardziej rozwinięty nasz fizyczny umysł tym więcej mamy programujących przekonań. Popatrz na zwierzęta. Mają znacznie większą intuicję od ludzi. Najlepiej byłoby całkiem go wyłączyć (fizyczny umysł), wówczas świat byłby zgodny z zasadmi boskiej "Mądrości" A nam żyłoby sie miło i przyjemnie. No własnie czy nam? Rozważania na ten temat trzeba zacząć od tego, że my to nie to co widzimy w lustrze. Dopóki nie zdołamy tego zaakceptować, nie ma sensu brnąć dalej.
Ten problem jest główną przyczyną, że ludzie nie tyle nie potrafią co nie chcą wierzyć w to, że ten świat jest nie rzeczywisty. Tak bardzo są przywiązani do swoich fizycznych ciał.
-
Piramidion
- Posty: 19
- Dołączył(a): 12 maja 2007, 14:08
-
anilA
- Posty: 145
- Dołączył(a): 11 wrz 2007, 00:23
-
Radunia
- Posty: 250
- Dołączył(a): 05 wrz 2007, 09:08
- Droga życia: 5
- Zodiak: Strzelec/Bawół
Ja też jako Twoje przeciwieństwo nie mam nic przeciwko Twojemu ciału. Na pewno młode i piękne
I widzenie fizyczne i wyobrażenia pochodzą ze świata fizycznego i są tym samym - iluzją, kłamstwem naszego Ego http://www.jednymkursem.hg.pl/modules.p ... page&pid=9 Po lewej stronie tej witryny Tytuł Rozdziały KC to Kurs Cudów.
I widzenie fizyczne i wyobrażenia pochodzą ze świata fizycznego i są tym samym - iluzją, kłamstwem naszego Ego http://www.jednymkursem.hg.pl/modules.p ... page&pid=9 Po lewej stronie tej witryny Tytuł Rozdziały KC to Kurs Cudów.
Ostatnio edytowano 29 wrz 2007, 23:21 przez Piramidion, łącznie edytowano 2 razy
-
Piramidion
- Posty: 19
- Dołączył(a): 12 maja 2007, 14:08
"Czyż Jezus nie powiedział "gdybyś miał wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedziałbyś górze przesuń się a ona by to zrobiła" Z tąd wynika, że ogranicza nas nasz fizyczny umysł a dokładnie informacje, które w nas wpojono, że góra jest wielka i ciężka(materialna) i człowiek ni jak nie może jej przesunąć. A bynajmniej nie chodzi o jakąś magię, która potrafi przesunąć górę, zresztą Jezus nie mówi o działaniu lecz o wierze. Ta wiara to wiedza o nierealności tego świata (góry), że jest on projekcją naszego umysły wyposażonego w filtry przekonań o których pisałem. Jeżeli pozbędziemy się przekonania, że góra jest ciężka i wielka to umieścimy ją w innym miejscu."
Przepiekne wyjasnienie tej przenosni, dziekuje bardzo Piramidionie
Przepiekne wyjasnienie tej przenosni, dziekuje bardzo Piramidionie

-
annabell
- Imię: Anna
- Posty: 19
- Dołączył(a): 24 wrz 2007, 01:38
- Droga życia: 1
- Typ: 5w4
- Zodiak: Rak/Tygrys
Uczycie się filozofii a parodiujecie jej najpoważniejsze osiągnięcia
Nie wiem co masz na myśli, bo ja nie zauważyłem żadnego parodiowania. Ale fakt...
z dziedziny ontologii i epistemologii "największe osiągnięcia" filozofii zachodu godne są jedynie parodiowania.
Chociaż w przypadku Buddyzmu ZEN trudno mówić o filozofii
Nieprawda. Buddyzm Zen posiada swoją filozofię, opierającą się przede wszystkim na logice paradoksu. Za ojca filozofii Zen uznaje się Kitaro Nishidę, polecam poczytac jakieś opracowanie. Bardzo fascynująca sprawa.
Ich mistrzowie nie doszli do swojej wiedzy przez proces rozmyślania lecz przez tzw oświcenie a dokładnie "Przekaz umysłu" inaczej uzyskania nagłego wglądu w istotę stworzenia
Pomieszanie z poplątaniem.
Primo - są różne katalizatory oświecenia i do niektórych z nich należy rozmyślanie (koany, które mają prowadzic do "wielkiego zwątpienia" po części polegają na rozmyślaniu).
Secundo - przez oświecenie, nie otrzymuje się żadnej wiedzy. Gdyby tak było - oświecenie byłoby jakąś konceptualizacją.
Tertio - pojęcia przekaz umysłu i oświecenie nie są dokładnie tym samym. Każde z nich kładzie emfazę na jakiś inny aspekt tego "zjawiska".
Quattro - uzyskanie nagłego wglądu w istotę stworzenia...? A to ciekawe, nie sądziłem, że w Zen jest jakaś absolutna istota stworzenia (skąd w ogóle słowo "stworzenie". Genezyjskie Zen?
)Najważniejszym przesłaniem jest wyzbycie się myślenia dualistycznego
Mówisz o jednym z "wyższych poziomów" poznania, ale nie o ostatecznym. Nie wyzbywasz się niczego na ostatecznym, ponieważ wyzbywając się myślenia dualistycznego...po raz kolejny popadasz w dualizm (warto nadmienic, że się też nie-niewyzbywasz, bo po raz kolejny: duality welcome 2).
fizycznego umysłu
What the fuck? Umiałbyś rzucic w ścianę swoim umysłem?
Aby być sobą a więc przejawić boskie istnienie, trzeba zerwać z tymi programami, zerwać z przeszłością (głównie emocjonalnie pezez przebaczenie) i zrezygnować z przyszłości. Żyć tu i teraz, każde zdarzenie, myśl odbierając w sposób neutralny
Warto wspomniec mistrza Buddyzmu Tybetańskiego Kalu Rinpocze, który mówił, że głupotą jest zarówno zainteresowanie jak i brak zainteresowania (to tak a propos postulowanej przez ciebie neutralności).
Aby być sobą a więc przejawić boskie istnienie, trzeba zerwać z tymi programami, zerwać z przeszłością (głównie emocjonalnie pezez przebaczenie) i zrezygnować z przyszłości
Nie wiem o co ci chodzi z tym boskim istnieniem, bo wygląda to trochę jakbyś robił bigos z Kabały i Zen. Ale powiedzmy, że cię rozumiem
Czy twierdzisz, że moje mechanizmy obronne i inne algorytmy psychologiczne nie są manifestacją tego "mnie", "prawdziwej natury buddy", czy też "boskiego istnienia". Bo mi się wydaje, że tak

Czyż Jezus nie powiedział "gdybyś miał wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedziałbyś górze przesuń się a ona by to zrobiła" Z tąd wynika, że ogranicza nas nasz fizyczny umysł a dokładnie informacje, które w nas wpojono, że góra jest wielka i ciężka(materialna) i człowiek ni jak nie może jej przesunąć.
Jezus tak powiedział, a więc to implikuje, że tak jest? Logika scholastyczna?
Jeżeli pozbędziemy się przekonania, że góra jest ciężka i wielka to umieścimy ją w innym miejscu
A jak będziemy dzieci wychowywac, w wierze mogą latac, to wyrosną im skrzydła...
Najlepiej byłoby całkiem go wyłączyć (fizyczny umysł), wówczas świat byłby zgodny z zasadmi boskiej "Mądrości" A nam żyłoby sie miło i przyjemnie
A jak bez umysłu funkcjonowałaby kategoria przyjemności?
Join to the dark side of the internets:
http://hash.ciemnosc.com/forum/index.php
http://blog.ciemnosc.com
http://massacrum.blogspot.com
http://hash.ciemnosc.com/forum/index.php
http://blog.ciemnosc.com
http://massacrum.blogspot.com
-
Terrorizen
Kill that mind! - Posty: 15
- Dołączył(a): 27 wrz 2007, 12:58
Terrorizen. Masz całkowitą rację. Przez filtr Twojego umysłu wygląda to dookłaadnie tak jak piszesz. Nic dodać nic ująć, łącznie z epitetami typu "What the fuck?" I to właściwie wszystko co mam na temat Twojego postu do powiedzenia panie "Studencie"
Ponieważ jednak posty te czytają również inne osoby muszę kilka kwestii wyjaśnić..
1. Odłamów Buddyzmu jest więcej niż Chrześcijanstwa, uściślę więc, że mówię o ZEN "Jednego Umysłu" a ten nie ma żadnej filozofii.
2.ZEN J.U. nie ma żadnych katalizatorów a tymbardziej rozmyślania.
3. Zgodnie z moim "Filtrem" cała wiedza jest w Bogu (Absolucie czy jak tam wolisz). Oświecenie to podłączenie się do tej wiedzy przez oczyszczenie umysłu z dualności.
4. Pod istotą stworzenia rozumię proces a nie osobę.
5. Jeżeli rozmawiamy o dualiźmie, analizujemy, rozważamy to istotnie cały czas w nim jesteśmy ale to tylko wymóg sytuacji. Normalnie osoba wyzwolona tego nie robi, starając się (przebywając0 w jedności wszystkiego ze wszystkim.
Jezus tak powiedział, a więc to implikuje, że tak jest? Logika scholastyczna?
6. Nie tylko Jezus mówi o sile kreacji naszego umysłu.
7.Polecam książkę "Życie i nauki Mistrzów Dalekiego Wschodu. Wprawdzie tam również nikt nie lata ale za to przemieszcza sie poza czasem i przeszczenią (autentyczny raport)
Umysł o którym mówisz a właściwie EGO, daje Ci chwilowe przyjemności zewnętrzne tylko dlatego, że jest zaprogramowany, że w takich a takich sytuacjach powinieneś czuć przyjemność. Umysł wewnętrzny (DUCH) daje Ci radość bez względu na wydarzenia zewnętrzne. Wszyscy tego doświadczamy, tyle, że nie wszystkich filtry pozwalają to świadomie zauważyć.
Ponieważ jednak posty te czytają również inne osoby muszę kilka kwestii wyjaśnić..
1. Odłamów Buddyzmu jest więcej niż Chrześcijanstwa, uściślę więc, że mówię o ZEN "Jednego Umysłu" a ten nie ma żadnej filozofii.
2.ZEN J.U. nie ma żadnych katalizatorów a tymbardziej rozmyślania.
3. Zgodnie z moim "Filtrem" cała wiedza jest w Bogu (Absolucie czy jak tam wolisz). Oświecenie to podłączenie się do tej wiedzy przez oczyszczenie umysłu z dualności.
4. Pod istotą stworzenia rozumię proces a nie osobę.
5. Jeżeli rozmawiamy o dualiźmie, analizujemy, rozważamy to istotnie cały czas w nim jesteśmy ale to tylko wymóg sytuacji. Normalnie osoba wyzwolona tego nie robi, starając się (przebywając0 w jedności wszystkiego ze wszystkim.
Jezus tak powiedział, a więc to implikuje, że tak jest? Logika scholastyczna?
6. Nie tylko Jezus mówi o sile kreacji naszego umysłu.
7.Polecam książkę "Życie i nauki Mistrzów Dalekiego Wschodu. Wprawdzie tam również nikt nie lata ale za to przemieszcza sie poza czasem i przeszczenią (autentyczny raport)
Umysł o którym mówisz a właściwie EGO, daje Ci chwilowe przyjemności zewnętrzne tylko dlatego, że jest zaprogramowany, że w takich a takich sytuacjach powinieneś czuć przyjemność. Umysł wewnętrzny (DUCH) daje Ci radość bez względu na wydarzenia zewnętrzne. Wszyscy tego doświadczamy, tyle, że nie wszystkich filtry pozwalają to świadomie zauważyć.
-
Piramidion
- Posty: 19
- Dołączył(a): 12 maja 2007, 14:08
No cóż, propaguję trochę "żywszy" styl dyskutowania na forach, co by ludzie rychło nie opuścili samsary z nudów...Mam nadzieję, że nikogo nie urażam stwierdzeniami typy "what the fuck"
Wiem
Moim zdaniem jednak mój opis jest skuteczniejszym katalizatorem oświecenia niż twój. Nie twierdzę, że jest prawdziwszy, czy bardziej absolutny. Spór ma więc charakter czysto pragmatyczny.
Ok...faktycznie w niektórych odłamach Zen nie ma rozmyślania (zwłaszcza w szkole Soto, aczkolwiek nawet tam zdarzały się przypadki stosowania koanów).
Jeśli chodzi o brak katalizatorów, to...sorry...ale pojęcie katalizatora jest stosowane właśnie w filozofii Zen, która jest metaspojrzeniem na ten właśnie odłam buddyzmu
i nie ma tu żadnych wyjątków. Gdyby nie było katalizatorów, nie byłoby żadnej ścieżki, żadnych zaleceń mistrzów itd., więc nie mieszajmy tu poziomu opisu danej ścieżki
z samą praktyką.
Jeżeli jesteśmy przy Zen to odstawmy Boga na bok. Jeżeli bawimy się w mieszanie...to ok. Nie wiem jednak dlaczego nazywasz oświeceniem podłączenie się do jakiejś wiedzy. Wiedza to coś skonceptualizowanego, a jeżeli podłączamy się do czegoś skonceptualizowanego to wciąż prezentujemy postawę jednostronną. Tym samym wciąż tkwimy w dualizmie...co prawda trochę subtelniejszym (o ile pozwolimy sobie na stopniowanie), ale jednak to wciąż ten sam dualizm. Moim skromnym zdaniem niewiele ma to wspólnego z oświeceniem.
A dlaczegóżby nie? Oświecenie nie implikuje konkretnych zachowań, myśli itp. Patologiczne sukinsyny mogą byc oświecone. Myślę, że propagujesz szkodliwy stereotyp osoby oświeconej (święty mędrzec siedzący pod drzewem mający wszystko gdzieś).
Wiem, ale przyczepiłem się do konstrukcji tamtego zdania, która wyglądała tak:
"Jezus coś twierdził więc jest właśnie tak".
"Przemieszczanie się" chyba jednak wymaga istnienia jakiejś przestrzeni, nie? Chyba, że coś źle zrozumiałem.
A jak się ma do tego np. przekaz jednego z mistrzów buddyjskich, którego, po "doznaniu oświecenia" uczniowie zapytali "jak się czuje?", a on odpowiedział "nigdy nie czułem się tak źle"? Atrybut radości związany z oświeceniem, to zabobon buddystów, który faktycznie przejawia się w wielu przypadkach, ale nie dlatego, że jest integralnie związany z oświeceniem, ale ze względu na uwarunkowania kulturowe.
Masz całkowitą rację. Przez filtr Twojego umysłu wygląda to dookłaadnie tak jak piszesz.
Wiem
Moim zdaniem jednak mój opis jest skuteczniejszym katalizatorem oświecenia niż twój. Nie twierdzę, że jest prawdziwszy, czy bardziej absolutny. Spór ma więc charakter czysto pragmatyczny.Odłamów Buddyzmu jest więcej niż Chrześcijanstwa, uściślę więc, że mówię o ZEN "Jednego Umysłu" a ten nie ma żadnej filozofii.
ZEN J.U. nie ma żadnych katalizatorów a tymbardziej rozmyślania.
Ok...faktycznie w niektórych odłamach Zen nie ma rozmyślania (zwłaszcza w szkole Soto, aczkolwiek nawet tam zdarzały się przypadki stosowania koanów).
Jeśli chodzi o brak katalizatorów, to...sorry...ale pojęcie katalizatora jest stosowane właśnie w filozofii Zen, która jest metaspojrzeniem na ten właśnie odłam buddyzmu
i nie ma tu żadnych wyjątków. Gdyby nie było katalizatorów, nie byłoby żadnej ścieżki, żadnych zaleceń mistrzów itd., więc nie mieszajmy tu poziomu opisu danej ścieżki
z samą praktyką.
Zgodnie z moim "Filtrem" cała wiedza jest w Bogu (Absolucie czy jak tam wolisz). Oświecenie to podłączenie się do tej wiedzy przez oczyszczenie umysłu z dualności.
Jeżeli jesteśmy przy Zen to odstawmy Boga na bok. Jeżeli bawimy się w mieszanie...to ok. Nie wiem jednak dlaczego nazywasz oświeceniem podłączenie się do jakiejś wiedzy. Wiedza to coś skonceptualizowanego, a jeżeli podłączamy się do czegoś skonceptualizowanego to wciąż prezentujemy postawę jednostronną. Tym samym wciąż tkwimy w dualizmie...co prawda trochę subtelniejszym (o ile pozwolimy sobie na stopniowanie), ale jednak to wciąż ten sam dualizm. Moim skromnym zdaniem niewiele ma to wspólnego z oświeceniem.
Normalnie osoba wyzwolona tego nie robi, starając się (przebywając0 w jedności wszystkiego ze wszystkim.
A dlaczegóżby nie? Oświecenie nie implikuje konkretnych zachowań, myśli itp. Patologiczne sukinsyny mogą byc oświecone. Myślę, że propagujesz szkodliwy stereotyp osoby oświeconej (święty mędrzec siedzący pod drzewem mający wszystko gdzieś).
Nie tylko Jezus mówi o sile kreacji naszego umysłu.
Wiem, ale przyczepiłem się do konstrukcji tamtego zdania, która wyglądała tak:
"Jezus coś twierdził więc jest właśnie tak".
Wprawdzie tam również nikt nie lata ale za to przemieszcza sie poza czasem i przeszczenią (autentyczny raport)
"Przemieszczanie się" chyba jednak wymaga istnienia jakiejś przestrzeni, nie? Chyba, że coś źle zrozumiałem.
Umysł wewnętrzny (DUCH) daje Ci radość bez względu na wydarzenia zewnętrzne. Wszyscy tego doświadczamy, tyle, że nie wszystkich filtry pozwalają to świadomie zauważyć.
A jak się ma do tego np. przekaz jednego z mistrzów buddyjskich, którego, po "doznaniu oświecenia" uczniowie zapytali "jak się czuje?", a on odpowiedział "nigdy nie czułem się tak źle"? Atrybut radości związany z oświeceniem, to zabobon buddystów, który faktycznie przejawia się w wielu przypadkach, ale nie dlatego, że jest integralnie związany z oświeceniem, ale ze względu na uwarunkowania kulturowe.
Join to the dark side of the internets:
http://hash.ciemnosc.com/forum/index.php
http://blog.ciemnosc.com
http://massacrum.blogspot.com
http://hash.ciemnosc.com/forum/index.php
http://blog.ciemnosc.com
http://massacrum.blogspot.com
-
Terrorizen
Kill that mind! - Posty: 15
- Dołączył(a): 27 wrz 2007, 12:58
Nasze filtry zbytnio sie różnią abyśmy mogli znaleźć wspólny mianownik.
Tak jesteśmy skonstruowani i wszystko jest w porządku. Właściwie nie powinniśmy wogóle wypowiadać się na tematy o których mamy tak szczątkową wiedzę. Ale cóż, EGO dominuje, przynajmniej na razie.
Gdyby nie było katalizatorów, nie byłoby żadnej ścieżki, żadnych zaleceń mistrzów itd., więc nie mieszajmy tu poziomu opisu danej ścieżki z samą praktyką.
Taki własnie jest ZEN J.U. Żadnych katalizatorów, ścieżek, praktyk. Co więc zostaj zapytasz? Uważne, codzienne życie TU i TERAZ w jedności ze wszystkimi nic więcej.
Jeżeli jesteśmy przy Zen to odstawmy Boga na bok. Jeżeli bawimy się w mieszanie...to ok. Nie wiem jednak dlaczego nazywasz oświeceniem podłączenie się do jakiejś wiedzy
Czyżbyś uważał, że Bogów jest tyle ile religii, zawiodłem sie na Tobie. Wszak już dzieci wiedzą, że Bóg jest jeden dla wszystkich bez względu na to jak się go nazywa.
Ty mówisz o wiedzy ziemskiej-książkowej a Ja o Boskiej-o polu torsyjnym, która jest w nas tylko zagłuszona przez fizyczny umysł-EGO, który rwprezentuje wiedzę ziemską -filtr przez który patrzysz na świat. Wyzwolony Umysł z dualności natychmiast wypełnia się tą wiedzą, doznaje wglądu. Napewno słyszałeś o Sai Babie. Potrafii powiedzieć wszystko o każdym człowieku na ziemi, widząc go pierwszy raz na oczy. Zna historie ziemi w najdrobniejszych szczegółach, itd. Takich ludzi obecnie na ziemi jest więcej choć może nie tak spektakularnych.
A dlaczegóżby nie? Oświecenie nie implikuje konkretnych zachowań....,
Owszem, implikuje z tym, że ty nie musisz tego kontrolować, to dzieje się samo, po prostu nieświadomie się zmieniasz.
"Przemieszczanie się" chyba jednak wymaga ....
Nie koniecznie, czas i przeszczeń to atrybuty świata fizycznego a więc tak jak i on są iluzją określaną przez dualizm(znowu on). Np. udowodniono doświadczalnie za pomocą telepatii, że dla naszych myśli czas i przeszczeń nie istniej. Jedna osoba wysyłała, druga odbierała w tym samym czasie, mimo, że byli po przeciwnych stronach globu.
Osoby, które to robią potrafią zdematerializować się w jednym miejscu i zmaterializować w innym. Podróżuje sama świadomość a dla niej czas i przeszczeń nie istniej. W niej jest informacja o całym wszechświecie w tym naszym ciele. a substancja z której ono jest zbudowane czyli cząsteczki pola torsyjnego o nazwie ANU (teoria Szypowa) wypełniają całą przeszczeń. Ciało więc nie musi się przenosić. W jednym miejscu jest rozkładane do antymaterii by w innym miejscu w oparciu o wzorzec zawart w świadomości powstać na nowo z innych ale takich samych cząsteczek.
Aby osiągnąć radośc wewnętrzną nie trzeba oświecenia. Każdy z nas może tego doświadczać przy odrobinie wysiłku a właściwie braku wysiłku. Jakiś kiepski był ten mistrz o którym piszesz albo ...żartowniś.
Tak jesteśmy skonstruowani i wszystko jest w porządku. Właściwie nie powinniśmy wogóle wypowiadać się na tematy o których mamy tak szczątkową wiedzę. Ale cóż, EGO dominuje, przynajmniej na razie.
Gdyby nie było katalizatorów, nie byłoby żadnej ścieżki, żadnych zaleceń mistrzów itd., więc nie mieszajmy tu poziomu opisu danej ścieżki z samą praktyką.
Taki własnie jest ZEN J.U. Żadnych katalizatorów, ścieżek, praktyk. Co więc zostaj zapytasz? Uważne, codzienne życie TU i TERAZ w jedności ze wszystkimi nic więcej.
Jeżeli jesteśmy przy Zen to odstawmy Boga na bok. Jeżeli bawimy się w mieszanie...to ok. Nie wiem jednak dlaczego nazywasz oświeceniem podłączenie się do jakiejś wiedzy
Czyżbyś uważał, że Bogów jest tyle ile religii, zawiodłem sie na Tobie. Wszak już dzieci wiedzą, że Bóg jest jeden dla wszystkich bez względu na to jak się go nazywa.
Ty mówisz o wiedzy ziemskiej-książkowej a Ja o Boskiej-o polu torsyjnym, która jest w nas tylko zagłuszona przez fizyczny umysł-EGO, który rwprezentuje wiedzę ziemską -filtr przez który patrzysz na świat. Wyzwolony Umysł z dualności natychmiast wypełnia się tą wiedzą, doznaje wglądu. Napewno słyszałeś o Sai Babie. Potrafii powiedzieć wszystko o każdym człowieku na ziemi, widząc go pierwszy raz na oczy. Zna historie ziemi w najdrobniejszych szczegółach, itd. Takich ludzi obecnie na ziemi jest więcej choć może nie tak spektakularnych.
A dlaczegóżby nie? Oświecenie nie implikuje konkretnych zachowań....,
Owszem, implikuje z tym, że ty nie musisz tego kontrolować, to dzieje się samo, po prostu nieświadomie się zmieniasz.
"Przemieszczanie się" chyba jednak wymaga ....
Nie koniecznie, czas i przeszczeń to atrybuty świata fizycznego a więc tak jak i on są iluzją określaną przez dualizm(znowu on). Np. udowodniono doświadczalnie za pomocą telepatii, że dla naszych myśli czas i przeszczeń nie istniej. Jedna osoba wysyłała, druga odbierała w tym samym czasie, mimo, że byli po przeciwnych stronach globu.
Osoby, które to robią potrafią zdematerializować się w jednym miejscu i zmaterializować w innym. Podróżuje sama świadomość a dla niej czas i przeszczeń nie istniej. W niej jest informacja o całym wszechświecie w tym naszym ciele. a substancja z której ono jest zbudowane czyli cząsteczki pola torsyjnego o nazwie ANU (teoria Szypowa) wypełniają całą przeszczeń. Ciało więc nie musi się przenosić. W jednym miejscu jest rozkładane do antymaterii by w innym miejscu w oparciu o wzorzec zawart w świadomości powstać na nowo z innych ale takich samych cząsteczek.
Aby osiągnąć radośc wewnętrzną nie trzeba oświecenia. Każdy z nas może tego doświadczać przy odrobinie wysiłku a właściwie braku wysiłku. Jakiś kiepski był ten mistrz o którym piszesz albo ...żartowniś.
-
Piramidion
- Posty: 19
- Dołączył(a): 12 maja 2007, 14:08
Oj to teraz ja się zawiodłem i to srogo...
Myślałem, że po prostu stosujesz pewien język..."może jakieś sentymenty z religijnego wychowania?" - myślałem sobie...
Nie spodziewałem się, że gadam z bezkrytycznym ezo-maniakiem
Terrorizen, wybacz mi
...chyba widziałem kotecka...tfu...projekcję!
...teraz na pewno widziałem projekcję!
(Tweety rulz)
TAK, ale... Samo wskazywanie na brak ścieżki, praktyki, życie tu i teraz i bycie uważnym to jest pewna ścieżka, zaś patrząc z metapoziomu: odrzucanie katalizatorów, ścieżki itd. to właśnie KATALIZATOR. W innym razie owi buddyści w ogóle pozwoliliby zginąc memom rozwoju duchowego. Popatrz z poziomu wyżej!
Nie wiem jakim cudem można było zinterpretowac to co napisałem właśnie w taki sposób. Możesz mi to wyjaśnic? Chodziło mi jedynie o to, że w Zen się o Bogu nie mówi. Sam Siddharta Gautama odsyłał do ciemnej sraki mnichów, którzy pytali go o różne zagadnienia metafizyczne.
Żeby byc na bieżąco z rozmaitymi pseudonaukowymi teoriami, poczytałem sobie nieco o tym polu torsyjnym i muszę z przykrością stwierdzic, że ta teoria stoi zdecydowanie w opozycji do całego, paradygmatycznego dla dzisiejszej nauki nurtu kognitywistycznego. Owo "pierwotne pole wirowania" vel "pole świadomości" vel "pole torsyjne" zakłada model homocentryczny, któremu kopa w dupę dał już Kant w swoim "przewrocie kopernikańskim". Informacja nie istnieje autonomicznie, co więcej...w ogóle nie można mówic o żadnym istnieniu, poza ludzkim poznaniem. Badania na temat takiego "przepływu informacji" między ludzkimi umysłami (załóżmy, że odbywają się one właśnie na "polu torsyjnym") miały miejsce, podobnie jak empiryczna weryfikacja innych ezo-bredni i dziwnym trafem, wyniki mieściły się w granicach błędu statystycznego (korelacja nieistotna). Dlatego też zamknięto katedrę zajmującą się zjawiskami parapsychicznymi przy jednym z uniwersytetów (w tej chwili nie pamiętam nazwy, ale jak bardzo będzie ci zależec, na dokładniejszych informacjach na ten temat to poszperam w notatkach i napiszę). Naukowcy oferują olbrzymie sumy za udowodnienie chocby jednego zjawiska parapsychicznego w warunkach laboratoryjnych...nagrody wciąż są do wzięcia
Do tego dochodzą całe sterty możliwych zniekształceń percepcyjnych i niekontrolowanych zmiennych. Wybacz więc, że nie wierzę w takie bajeczki.
To jest "pain in the ass", że muszę polemizowac z takimi twierdzeniami. Dowody poproszę. W warunkach laboratoryjnych, z zastosowaniem metodologii naukowej. Aha... jeszcze jedno: skoro zna historię ziemi w najdrobniejszych szczegółach, to dlaczego musi ZOBACZYĆ człowieka, aby coś o nim powiedziec? Czyżby logic fail?
Jak już mówiłem, to kwestia uwarunkowań kulturowych. Oświecony naukowiec, będzie inaczej się zachowywał niż oświecony, zabobonny hindus. Zresztą powiedziałem, że nie implikuje KONKRETNYCH zmian w zachowaniu. Jakieśtam prawdopodobnie zachodzą, aczkolwiek nie są one odgórnie określone.
Poproszę o wyniki tych badań, wraz z opisem przeprowadzenia eksperymentu (w szczegółach).
Z jednym twierdzeniem tego wywodu mogę się zgodzic: czas i przestrzeń nie istnieją dla świadomości. Jeżeli sam to zauważasz, to nie wiem, jak możesz popełniac tak straszliwy gwałt na logice. Tak w ogóle to możnaby się zastanawiac czy termin "świadomośc" nie nadaje się do wykoszenia brzytwą Ockhama, ale to materiał na osobny topic; załóżmy, że jest sobie niedualna świadomośc (atman, KIA, jaźń itd).
Dziwnym trafem tak się składa, że (posługując się metaforą informacji), mamy dostęp tylko do określonych pasm informacji (z tym, że te, do których nie mamy dostępu nie są informacjami i w ogóle nie możemy nic o nich powiedziec...nie możemy nawet postulowac ich istnienia, ani nie-istnienia). Do tych pasm informacji, na które nasze zmysły mogą "narzucic" pewną siatkę poznawczą (przepraszam za kalekośc tego opisu...późno jest
), co jest związane z budową naszych zmysłów. To my tworzymy informację, a nie ją odbieramy. Pora nauczyc się takich rzeczy, jest XXI wiek!
W przeciwieństwie do pana Szypowa, ta teoria, jest poparta wieloma poważnymi badaniami, przeprowadzonymi przez czołowych przedstawicieli psychologii poznawczej
(np. Brunner).
To chyba na tyle...pozdrawiam!
Myślałem, że po prostu stosujesz pewien język..."może jakieś sentymenty z religijnego wychowania?" - myślałem sobie...
Nie spodziewałem się, że gadam z bezkrytycznym ezo-maniakiem
Terrorizen, wybacz mi
Właściwie nie powinniśmy wogóle wypowiadać się na tematy o których mamy tak szczątkową wiedzę
...chyba widziałem kotecka...tfu...projekcję!
Ale cóż, EGO dominuje, przynajmniej na razie.
...teraz na pewno widziałem projekcję!
(Tweety rulz)
Taki własnie jest ZEN J.U. Żadnych katalizatorów, ścieżek, praktyk. Co więc zostaj zapytasz? Uważne, codzienne życie TU i TERAZ w jedności ze wszystkimi nic więcej.
TAK, ale... Samo wskazywanie na brak ścieżki, praktyki, życie tu i teraz i bycie uważnym to jest pewna ścieżka, zaś patrząc z metapoziomu: odrzucanie katalizatorów, ścieżki itd. to właśnie KATALIZATOR. W innym razie owi buddyści w ogóle pozwoliliby zginąc memom rozwoju duchowego. Popatrz z poziomu wyżej!
Czyżbyś uważał, że Bogów jest tyle ile religii, zawiodłem sie na Tobie.
Nie wiem jakim cudem można było zinterpretowac to co napisałem właśnie w taki sposób. Możesz mi to wyjaśnic? Chodziło mi jedynie o to, że w Zen się o Bogu nie mówi. Sam Siddharta Gautama odsyłał do ciemnej sraki mnichów, którzy pytali go o różne zagadnienia metafizyczne.
Ty mówisz o wiedzy ziemskiej-książkowej a Ja o Boskiej-o polu torsyjnym, która jest w nas tylko zagłuszona przez fizyczny umysł-EGO, który rwprezentuje wiedzę ziemską -filtr przez który patrzysz na świat
Żeby byc na bieżąco z rozmaitymi pseudonaukowymi teoriami, poczytałem sobie nieco o tym polu torsyjnym i muszę z przykrością stwierdzic, że ta teoria stoi zdecydowanie w opozycji do całego, paradygmatycznego dla dzisiejszej nauki nurtu kognitywistycznego. Owo "pierwotne pole wirowania" vel "pole świadomości" vel "pole torsyjne" zakłada model homocentryczny, któremu kopa w dupę dał już Kant w swoim "przewrocie kopernikańskim". Informacja nie istnieje autonomicznie, co więcej...w ogóle nie można mówic o żadnym istnieniu, poza ludzkim poznaniem. Badania na temat takiego "przepływu informacji" między ludzkimi umysłami (załóżmy, że odbywają się one właśnie na "polu torsyjnym") miały miejsce, podobnie jak empiryczna weryfikacja innych ezo-bredni i dziwnym trafem, wyniki mieściły się w granicach błędu statystycznego (korelacja nieistotna). Dlatego też zamknięto katedrę zajmującą się zjawiskami parapsychicznymi przy jednym z uniwersytetów (w tej chwili nie pamiętam nazwy, ale jak bardzo będzie ci zależec, na dokładniejszych informacjach na ten temat to poszperam w notatkach i napiszę). Naukowcy oferują olbrzymie sumy za udowodnienie chocby jednego zjawiska parapsychicznego w warunkach laboratoryjnych...nagrody wciąż są do wzięcia
Do tego dochodzą całe sterty możliwych zniekształceń percepcyjnych i niekontrolowanych zmiennych. Wybacz więc, że nie wierzę w takie bajeczki. Potrafii powiedzieć wszystko o każdym człowieku na ziemi, widząc go pierwszy raz na oczy. Zna historie ziemi w najdrobniejszych szczegółach, itd. Takich ludzi obecnie na ziemi jest więcej choć może nie tak spektakularnych.
To jest "pain in the ass", że muszę polemizowac z takimi twierdzeniami. Dowody poproszę. W warunkach laboratoryjnych, z zastosowaniem metodologii naukowej. Aha... jeszcze jedno: skoro zna historię ziemi w najdrobniejszych szczegółach, to dlaczego musi ZOBACZYĆ człowieka, aby coś o nim powiedziec? Czyżby logic fail?
Owszem, implikuje z tym, że ty nie musisz tego kontrolować, to dzieje się samo, po prostu nieświadomie się zmieniasz
Jak już mówiłem, to kwestia uwarunkowań kulturowych. Oświecony naukowiec, będzie inaczej się zachowywał niż oświecony, zabobonny hindus. Zresztą powiedziałem, że nie implikuje KONKRETNYCH zmian w zachowaniu. Jakieśtam prawdopodobnie zachodzą, aczkolwiek nie są one odgórnie określone.
Np. udowodniono doświadczalnie za pomocą telepatii, że dla naszych myśli czas i przeszczeń nie istniej. Jedna osoba wysyłała, druga odbierała w tym samym czasie, mimo, że byli po przeciwnych stronach globu.
Poproszę o wyniki tych badań, wraz z opisem przeprowadzenia eksperymentu (w szczegółach).
Osoby, które to robią potrafią zdematerializować się w jednym miejscu i zmaterializować w innym. Podróżuje sama świadomość a dla niej czas i przeszczeń nie istniej. W niej jest informacja o całym wszechświecie w tym naszym ciele. a substancja z której ono jest zbudowane czyli cząsteczki pola torsyjnego o nazwie ANU (teoria Szypowa) wypełniają całą przeszczeń. Ciało więc nie musi się przenosić. W jednym miejscu jest rozkładane do antymaterii by w innym miejscu w oparciu o wzorzec zawart w świadomości powstać na nowo z innych ale takich samych cząsteczek
Z jednym twierdzeniem tego wywodu mogę się zgodzic: czas i przestrzeń nie istnieją dla świadomości. Jeżeli sam to zauważasz, to nie wiem, jak możesz popełniac tak straszliwy gwałt na logice. Tak w ogóle to możnaby się zastanawiac czy termin "świadomośc" nie nadaje się do wykoszenia brzytwą Ockhama, ale to materiał na osobny topic; załóżmy, że jest sobie niedualna świadomośc (atman, KIA, jaźń itd).
Dziwnym trafem tak się składa, że (posługując się metaforą informacji), mamy dostęp tylko do określonych pasm informacji (z tym, że te, do których nie mamy dostępu nie są informacjami i w ogóle nie możemy nic o nich powiedziec...nie możemy nawet postulowac ich istnienia, ani nie-istnienia). Do tych pasm informacji, na które nasze zmysły mogą "narzucic" pewną siatkę poznawczą (przepraszam za kalekośc tego opisu...późno jest
), co jest związane z budową naszych zmysłów. To my tworzymy informację, a nie ją odbieramy. Pora nauczyc się takich rzeczy, jest XXI wiek!
W przeciwieństwie do pana Szypowa, ta teoria, jest poparta wieloma poważnymi badaniami, przeprowadzonymi przez czołowych przedstawicieli psychologii poznawczej
(np. Brunner).
To chyba na tyle...pozdrawiam!
Join to the dark side of the internets:
http://hash.ciemnosc.com/forum/index.php
http://blog.ciemnosc.com
http://massacrum.blogspot.com
http://hash.ciemnosc.com/forum/index.php
http://blog.ciemnosc.com
http://massacrum.blogspot.com
-
Terrorizen
Kill that mind! - Posty: 15
- Dołączył(a): 27 wrz 2007, 12:58
Ezomaniak- cóż przez Twój czysto naukowy filtr tak to może wyglądać. Przez mój podobnie tylko, że wdrugą storonę coś w rodzaju "naukomaniak" Wszystko to filtry, gdyby je zlikwidować, wszyscy jesteśmy dokładnie tacy sami.
Ta różnorodność jest niekwestionowanym atutem życia ziemskiego, mimo, że przynosi często cierpienie. I tu jest rola Zen J.U. Korzystać z życia ale nie angażować się w nie emocjonalnie.
TAK, ale... Samo wskazywanie na brak ścieżki...
W Zen J.U. nie ma żadnego rozwoju duchowego, nie ma żadnych stopni, etapów do zdobywania, "Wgląd"(oświcenie-to nizbyt szczęśliwy termin ze względu na przylepione do niego znaczenia z różnych dziedzin EZO. Żyjesz po prostu normalnym życiem ze świadomością że to co widzisz i co Cię spotyka to tylko hologram Twojego umysłu, który zmienia się tak szybko jak Twoje myśli, a to implikuje Twoje zachowanie w konkretnych sytuacjach. ZJU niczego też nie odrzuca, przynajmniej w tym sensie jak Ty(nauka) to rozumie. Używając porównania np. do kursu samochodowego. Nie uczysz się jeżdzić samochodem, chodząc przez kilka miesięcy na kurs. Dostajesz jedynie instrukcję do czego służą poszczególne elementy w samochodzie, wsiadasz i jedziesz. Odpowiada to informacji o dualistycznej budowie świata i wynikających z tego konsekwencji. Ty jedynie dokonujesz wyboru. Jedynym katalizatorem jest Twoje codzienne życie. Np. Mało kto patrzy na chorobę jak na swojego dobroczyńce, mimo, że sporo sie o tym mówi. Weżmy np. depresje. Czyż nie przychodzi ona gdy cały świat wali nam się na głowe, nic nie wychodzi, a pech wydaje się nie mieć końca. Co wtedy robimy? Jakie są objawy depresji. Ano zaszywamy się w najgłębszą dziurę, nie chcemy nigdzie wychodzić, nikogo widzieć, w końcu mamy wszystkiego dość i wszystko jest nam obojętne. Wyłączamy się z życia!!! A wówczas mając "pusty umysł" do głosu dochodzi nasz wyższy (Boski) umysł, podsuwając rozwiązanie problemu. I oto właśnie chodzi. To jest cel każdej jednej choroby! Często nie chodzi o fizyczne rozwiązanie jakiegoś problemy ale o refleksje nad swoim życiem, jeżeli obraliśmy niewłaściwy kierunek.
Ależ mówi się o Bogu we wszystkich religiach i filozofiach, nadając jedynie inne nazwy, np. Absolut, Jeden Umysł, Pierwotne Żródło, Wielkie Wybuch, itp.
Ezo brednie niczym nie różnią się od nauko bredni. Czy orientujesz się ile nie tylko teorii ale i tez, twierdzeń naukowych jest co roku dyskredytowanych i zastępowanych przez inne mimo, że w swoim czasie były nie do podważenia? Stawianie jednej prawdy nad inną jest dzisiaj bardzo ryzykowne. Mój filtr opowiada się za Szypowem, Twój za czymś innym i na tym pozostańmy. A co powiesz na pierwsze sukcesy w naukowych doświadczeniach potwierdzających istnienie DUSZY?.
Podstawowa różnica pomiędzy wiedzą Duchową a naukową polega na tym, że tej pierwszej się doznaje a drugą zdobywa (doświadczalnie) Nie mają więc wspólnej płaszczyzny, nie może więc być korelacji pomiędzy nimi. (przynajmniej na razie)
Oczywiście, Sai Baba nie musi nikogo widzieć aby powiedzieć o nim najdrobniejsze szczególy. To moje niezręcznie sformuowane zdanie. Czy słyszałeś o "Biblotece palmowych liści w Indiach?. Każdy człowiek ma tam swój liść.?!
Warunki kulturowe czy społeczne nie mają żadnego znaczenia w zachowaniu człowieka "oświconego" przy czym zależy co się pod tym terminem rozumie.
załóżmy, że jest sobie niedualna świadomośc (atman, KIA, jaźń itd). ...
Świdomość niedualna ma dostęp do wszelkiej informacji
I tak, tzn Istotnie nasze zmysły tworzą informację, na podstawie impulsów ze świata zewnętrznego. Ta informacja tworzy filtr, klasyfikujący to co dbierają zmysły. Umysł fizyczny jako kreator tworzy to co przez filtr do niego dociera, chcąc być w zgodzie ze zmysłami i koło się zamyka. Pozbywając się filtra zmieniamy kreacje umysłu, zmieniamy świat i siebie.
I nie, bo pierwotna informacja nie pochodzi od zmysłów ale z naszej wyższej Jażni, DUCHA. Wystarczy zrezygnować z filtrów aby się o tym przekonać.
Ta różnorodność jest niekwestionowanym atutem życia ziemskiego, mimo, że przynosi często cierpienie. I tu jest rola Zen J.U. Korzystać z życia ale nie angażować się w nie emocjonalnie.
TAK, ale... Samo wskazywanie na brak ścieżki...
W Zen J.U. nie ma żadnego rozwoju duchowego, nie ma żadnych stopni, etapów do zdobywania, "Wgląd"(oświcenie-to nizbyt szczęśliwy termin ze względu na przylepione do niego znaczenia z różnych dziedzin EZO. Żyjesz po prostu normalnym życiem ze świadomością że to co widzisz i co Cię spotyka to tylko hologram Twojego umysłu, który zmienia się tak szybko jak Twoje myśli, a to implikuje Twoje zachowanie w konkretnych sytuacjach. ZJU niczego też nie odrzuca, przynajmniej w tym sensie jak Ty(nauka) to rozumie. Używając porównania np. do kursu samochodowego. Nie uczysz się jeżdzić samochodem, chodząc przez kilka miesięcy na kurs. Dostajesz jedynie instrukcję do czego służą poszczególne elementy w samochodzie, wsiadasz i jedziesz. Odpowiada to informacji o dualistycznej budowie świata i wynikających z tego konsekwencji. Ty jedynie dokonujesz wyboru. Jedynym katalizatorem jest Twoje codzienne życie. Np. Mało kto patrzy na chorobę jak na swojego dobroczyńce, mimo, że sporo sie o tym mówi. Weżmy np. depresje. Czyż nie przychodzi ona gdy cały świat wali nam się na głowe, nic nie wychodzi, a pech wydaje się nie mieć końca. Co wtedy robimy? Jakie są objawy depresji. Ano zaszywamy się w najgłębszą dziurę, nie chcemy nigdzie wychodzić, nikogo widzieć, w końcu mamy wszystkiego dość i wszystko jest nam obojętne. Wyłączamy się z życia!!! A wówczas mając "pusty umysł" do głosu dochodzi nasz wyższy (Boski) umysł, podsuwając rozwiązanie problemu. I oto właśnie chodzi. To jest cel każdej jednej choroby! Często nie chodzi o fizyczne rozwiązanie jakiegoś problemy ale o refleksje nad swoim życiem, jeżeli obraliśmy niewłaściwy kierunek.
Ależ mówi się o Bogu we wszystkich religiach i filozofiach, nadając jedynie inne nazwy, np. Absolut, Jeden Umysł, Pierwotne Żródło, Wielkie Wybuch, itp.
Ezo brednie niczym nie różnią się od nauko bredni. Czy orientujesz się ile nie tylko teorii ale i tez, twierdzeń naukowych jest co roku dyskredytowanych i zastępowanych przez inne mimo, że w swoim czasie były nie do podważenia? Stawianie jednej prawdy nad inną jest dzisiaj bardzo ryzykowne. Mój filtr opowiada się za Szypowem, Twój za czymś innym i na tym pozostańmy. A co powiesz na pierwsze sukcesy w naukowych doświadczeniach potwierdzających istnienie DUSZY?.
Podstawowa różnica pomiędzy wiedzą Duchową a naukową polega na tym, że tej pierwszej się doznaje a drugą zdobywa (doświadczalnie) Nie mają więc wspólnej płaszczyzny, nie może więc być korelacji pomiędzy nimi. (przynajmniej na razie)
Oczywiście, Sai Baba nie musi nikogo widzieć aby powiedzieć o nim najdrobniejsze szczególy. To moje niezręcznie sformuowane zdanie. Czy słyszałeś o "Biblotece palmowych liści w Indiach?. Każdy człowiek ma tam swój liść.?!
Warunki kulturowe czy społeczne nie mają żadnego znaczenia w zachowaniu człowieka "oświconego" przy czym zależy co się pod tym terminem rozumie.
załóżmy, że jest sobie niedualna świadomośc (atman, KIA, jaźń itd). ...
Świdomość niedualna ma dostęp do wszelkiej informacji
I tak, tzn Istotnie nasze zmysły tworzą informację, na podstawie impulsów ze świata zewnętrznego. Ta informacja tworzy filtr, klasyfikujący to co dbierają zmysły. Umysł fizyczny jako kreator tworzy to co przez filtr do niego dociera, chcąc być w zgodzie ze zmysłami i koło się zamyka. Pozbywając się filtra zmieniamy kreacje umysłu, zmieniamy świat i siebie.
I nie, bo pierwotna informacja nie pochodzi od zmysłów ale z naszej wyższej Jażni, DUCHA. Wystarczy zrezygnować z filtrów aby się o tym przekonać.
-
Piramidion
- Posty: 19
- Dołączył(a): 12 maja 2007, 14:08
Kto przegląda forum
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość
