no błysnąłeś mistrzu . Kolejny zaprogramowany . Wystarczy wcisnąć odpowiedni guzik z napisem a wyświetli ci żądaną regułkę . Dobra @Sosnowiczanin , zmieniam tego z wąsikiem na Stalina . Co teraz ?? Co to ma wspólnego z głównym tematem rozmowy ? Gdybyś dobrze wczuł sie w rozmowę z @Tilem ( a najlepiej odszukał sobie nasze poprzednie do której się odwołałem ) to może powstrzymałbyś ten odruch . Ja wiem , chciałeś wziąć udział w rozmowie . Cieszę się ,że jesteś.

p.s.. osłabiacie mnie . Wrzuciłem ten wpis i czytam zdumiony wpis kolejny Tila . Czy naprawdę emocjonalne słowa - kody tak bardzo zryły Wam głowy ? Swoją drogą skoro już wywołałem wilka z lasu ( niechcący ) to czy ktoś z was przeczytał " Mein Kampf " czy też wiedzę o Adolfie macie z Hollywodzkich produkcji i sfałszowanej historii ?
Ostatnio edytowano 16 paź 2011, 22:37 przez easy russian, łącznie edytowano 1 raz
- easy russian
phillip napisał(a):Wiedza to jedna, a wyobraźnia to drugie.
A innym razem mówisz, że wszystko to Jedność.
o co tu chodzi?
Wiedza : 1+0=1
Wyobraźnia : 1+0=1
Wiedza = Wyobraźnia = Myśl
/tak mi się widzi
dałam przykład matematyczny, ale matematyka to wiadomo..inny temat na inny wątek/

Intencja jest przenikającą wszystko siłą, która sprawia, że postrzegamy. Nie dlatego stajemy się świadomi , że postrzegamy - do percepcji dochodzi pod naciskiem napierającej intencji..
[C. Castaneda]
[C. Castaneda]
-
sinsemilla
- Posty: 1675
- Dołączył(a): 26 maja 2010, 15:45
Faktycznie. Ależ jestem zaprogramowany.
Po prostu nie spodobało mi się że kwestionujesz działania przyzwoitych ludzi, jakby to było oczywiste i rdzennie mądre.
Nie wiem, czy faktycznie w internecie wystarczy mieć awatar niczym jakiś Gandalf żeby każda bzdura była łykana z połykiem ? LOL
Po prostu nie spodobało mi się że kwestionujesz działania przyzwoitych ludzi, jakby to było oczywiste i rdzennie mądre.
Nie wiem, czy faktycznie w internecie wystarczy mieć awatar niczym jakiś Gandalf żeby każda bzdura była łykana z połykiem ? LOL
-
sosnowiczanin
patrzy w horyzont wydarzeń - Imię: Bartosz Kazibudzki
- Posty: 167
- Dołączył(a): 04 wrz 2011, 02:55
- Lokalizacja: Sosnowieś
- Zodiak: Ognisty Tygrys
Nie, wiem sporo o motywacji Hitlera, wiem sporo o motywacji lekarzy. Wiem sporo o skutkach działań Hitlera, wiem sporo o skutkach działań lekarzy.
Jak wyłuszczyłem już powyżej, nie dostrzegam podobieństw, dlatego uważam takie opinie za obraźliwe. 95 jeśli nie 99% ludzi nie jest w stanie wyleczyć się za pomocą siły swojego umysłu, wiary itd. dlatego właśnie działania lekarzy są jak najbardziej potrzebne i dopóki nie będzie inaczej uważam że osoby radzące odrzucić medycynę działają na szkodę tych ludzi którym medycyna może pomóc, a przez osoby odradzające zdarza się że nikt im nie pomaga bo szamani tym razem bez kitli dziwnym cudem mimo ziół i przykładania rąk zawiedli (pomimo że miały to być metody lepsze) i pacjent z zaawansowanym, ciężkim stadium choroby trafia dopiero do lekarza - zamiast trafić do niego od razu.
Widziałem to. Znam to. Jaką osobę którą znasz, widziałeś na własne oczy skrzywdzili lekarze tak że mówisz że czynią źle?
Jak wyłuszczyłem już powyżej, nie dostrzegam podobieństw, dlatego uważam takie opinie za obraźliwe. 95 jeśli nie 99% ludzi nie jest w stanie wyleczyć się za pomocą siły swojego umysłu, wiary itd. dlatego właśnie działania lekarzy są jak najbardziej potrzebne i dopóki nie będzie inaczej uważam że osoby radzące odrzucić medycynę działają na szkodę tych ludzi którym medycyna może pomóc, a przez osoby odradzające zdarza się że nikt im nie pomaga bo szamani tym razem bez kitli dziwnym cudem mimo ziół i przykładania rąk zawiedli (pomimo że miały to być metody lepsze) i pacjent z zaawansowanym, ciężkim stadium choroby trafia dopiero do lekarza - zamiast trafić do niego od razu.
Widziałem to. Znam to. Jaką osobę którą znasz, widziałeś na własne oczy skrzywdzili lekarze tak że mówisz że czynią źle?
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
-
Til
Poszukujący - Posty: 1614
- Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
- Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
- Droga życia: 11
- Zodiak: tygrys
Til napisał(a):...............wiem sporo o skutkach działań lekarzy.
Jak wyłuszczyłem już powyżej, nie dostrzegam podobieństw, dlatego uważam takie opinie za obraźliwe. 95 jeśli nie 99% ludzi nie jest w stanie wyleczyć się za pomocą siły swojego umysłu, wiary itd. ....................... zamiast trafić do niego od razu.
Widziałem to. Znam to. Jaką osobę którą znasz, widziałeś na własne oczy skrzywdzili lekarze tak że mówisz że czynią źle?
Til- chłopie złoty. Nie jesteśmy na forum Akademii Medycznej lecz na takim, które stara się naświetlić dużo głębiej sprawy . Pominę już to o czym piszesz bo jest już samonakręcaniem się . Lekarze starają się dziś " naprawić" to co najpierw przez swoja pychę sami psują. Próbowałem Ci już kiedyś coś z tego wyjaśnić . Obawiam się ,że i tym razem nie podołam zadaniu.
To co dziś czyni się w medycynie to leczenie skutków zamiast przyczyn . Wiedza nie jest całościowa - nie ma wiedzy holistycznej . Są osobni lekarze od uszu, jeszcze inni od nerek- samo to jest totalnym głupstwem. jakikolwiek chiński medyk złapałby sie za głowę . Wspomniałeś o chirurgii jako super osiągnięciu . Czy wiesz ,że cięcie skalpelem w drastyczny sposób narusza energetyczną matrycę (biopole ) człowieka ?? Robi się tym czasem więcej szkody na całe lata niż pożytku . Jeśli już w ogóle ciąć ( bo większość chorób nie wymaga interwencji chirurga ) to należałoby stosować noże z krzemienia . Ja wiem- pukasz się w czoło . Na AM nikt o tym nie mówi . Puszczają Cię w świat z kawałkami wiedzy lub z wiedzą zupełnie szkodliwą.
Matryca energetyczna ( energetyczne odwzorowanie ciała fizycznego -pierwsze , najbardziej gęste z subtelnych ciał człowieka ) jest odwzorowaniem ciała fizycznego . Leczenie powinno przebiegać na trzech poziomach - nie tylko na cielesnym bo choroba powróci .Trzecim poziomem ( po naprawie błędów w ciele energetycznym ) jest zmiana nawyków człowieka , zmiana na poziomie psychiki. Wyjaśnienie człowiekowi dlaczego chorował . To tak jakbym klientowi w moim warsztacie usunął sadzę z elementów wydechowych ale nie uregulował silnika . Do tego nie pouczył klienta co nieprawidłowego robił podczas eksploatacji maszyny.
dosyć na dziś ..... dobrej nocy.
Ostatnio edytowano 16 paź 2011, 23:11 przez easy russian, łącznie edytowano 2 razy
- easy russian
sinsemilla,
Oczywiście wszystko już jest. W jądrze atomu 1+0 = nieskończoność.
Proponuję odszukanie w sobie czegoś, co można uznać za własne i odpowiedzenie sobie samemu szczerze dlaczego próba ta skończyła się fiaskiem.
Oczywiście wszystko już jest. W jądrze atomu 1+0 = nieskończoność.
Proponuję odszukanie w sobie czegoś, co można uznać za własne i odpowiedzenie sobie samemu szczerze dlaczego próba ta skończyła się fiaskiem.

- phillip
phillip napisał(a):Proponuję odszukanie w sobie czegoś, co można uznać za własne i odpowiedzenie sobie samemu szczerze dlaczego próba ta skończyła się fiaskiem.
Operujesz słowami typu "własność" ? ...
Mr Zoob - Mój jest ten kawałek podłogi
Dobre. haha
Intencja jest przenikającą wszystko siłą, która sprawia, że postrzegamy. Nie dlatego stajemy się świadomi , że postrzegamy - do percepcji dochodzi pod naciskiem napierającej intencji..
[C. Castaneda]
[C. Castaneda]
-
sinsemilla
- Posty: 1675
- Dołączył(a): 26 maja 2010, 15:45
Indianie rozdali ziemię, przybyszom z ameryki, ponieważ nie mogli dojść do tego jak ziemia może być czyjaś.
- phillip
phillip napisał(a):Indianie rozdali ziemię, przybyszom z ameryki, ponieważ nie mogli dojść do tego jak ziemia może być czyjaś.
No i jaki z tego morał ?

Intencja jest przenikającą wszystko siłą, która sprawia, że postrzegamy. Nie dlatego stajemy się świadomi , że postrzegamy - do percepcji dochodzi pod naciskiem napierającej intencji..
[C. Castaneda]
[C. Castaneda]
-
sinsemilla
- Posty: 1675
- Dołączył(a): 26 maja 2010, 15:45
Pijcie Pepsi- Colę !!!sinsemilla napisał(a):No i jaki z tego morał ?
- easy russian
A jaki z tego morał ?
- phillip
Kochany, ja wiem że narusza, z resztą chirurgię stosuje się w przypadkach kiedy wiemy że dłuższe czekanie i próby leczenia zachowawczego w większości przypadków zdają się na nic. Nikt ci nie zoperuje pacjenta którego można wyleczyć np. lekami albo rehabilitacją (chyba że jest idiotą albo nieukiem).
Tak, noże z krzemienia... Możliwe że byłyby lepsze pod względem energetycznym, nawet prawie pewne. Z drugiej strony powiedz mi proszę jak chciałbyś je wysterylizować, bo jestem pewien że nie wytrzymałyby tyle co metalowe, jak byś je ostrzył, bo krzemień bardzo szybko się może tępić w przeciwieństwie do metalu... Ponadto, nawet gdybyś mi dał do ręki skalpel z krzemienia - nie mógłbym nim operować zwyczajnie dlatego że nie przebadałeś go odpowiednio żeby sprawdzić czy nie będzie szkodliwy, tudzież jak będą oddziaływały na organizm człowieka odłamki pozostawione w ranie (bo nie wiem czy wiesz, ale krzemień podczas krojenia czegokolwiek odłupuje się, jeśli ostrze jest wykonane prawidłowo i prawidłowo używane, dzięki temu właśnie zachowuje ostrość że odłupuje się w odpowiedniej płaszczyźnie - co nie zmienia faktu, że odłamki zostają).
Lekarze od uszu... Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę (bo sporo osób pyta studentów medycyny 'to robisz już jakąś specjalizację?') że w naszym systemie nauczania medycyny pierwsze 7 lat medycyny to są studia (i staż) ogólne. Uczy się na nich pełnego zakresu medycyny, a nie tylko uszu. Właśnie dokładnie po to, żeby pacjenta móc potraktować w miarę możliwości całościowo. Z resztą coraz bardziej i bardziej zwraca się uwagę na udział całego ciała we wszystkich procesach, bo wiemy że wszystko jest połączone w naszych organizmach. Może jacyś wioskowi lekarze wyszkoleni 50 lat temu którzy nie dbali o swoją wiedzę nie wiedzą o tym. Większość lekarzy jakich znam (a znam nie tylko lekarzy z uniwersytetu ale i z mniejszych miejscowości) wie.
Ach... I nie zakładaj że pukam się w czoło z jakiegokolwiek powodu, bo pewne rzeczy dla mnie też są znane, nie bez powodu jestem na tym forum od wielu lat. Problem w tym, że większość ludzi tego nie wie. Ba, większość ludzi którzy wiedzą nie ma wystarczającej wiedzy i mocy żeby wyleczyć innych z ciężkich przypadłości, a na pewno jest ich za mało żeby pomóc wszystkim. Dlatego trzeba pomagać tak jak można.
Dodam jeszcze że z najwyższą radością zaburzę energetykę ciała fizycznego wielu ludziom na wiele lat, pod warunkiem że dzięki temu będą mogli żyć te wiele lat zamiast żyć jeszcze tydzień, bo jakoś wszelcy znachorzy nie rzucają się na ropniak wyrostka robaczkowego, bo większość z nich wie że jak pacjent zejdzie po ich zabiegu, to rodzina może nie być zadowolona... A chirurg by wyciął metalowym nożem i osoba by żyła, choć z nadszarpniętą powłoką fizyczną.
Tak, noże z krzemienia... Możliwe że byłyby lepsze pod względem energetycznym, nawet prawie pewne. Z drugiej strony powiedz mi proszę jak chciałbyś je wysterylizować, bo jestem pewien że nie wytrzymałyby tyle co metalowe, jak byś je ostrzył, bo krzemień bardzo szybko się może tępić w przeciwieństwie do metalu... Ponadto, nawet gdybyś mi dał do ręki skalpel z krzemienia - nie mógłbym nim operować zwyczajnie dlatego że nie przebadałeś go odpowiednio żeby sprawdzić czy nie będzie szkodliwy, tudzież jak będą oddziaływały na organizm człowieka odłamki pozostawione w ranie (bo nie wiem czy wiesz, ale krzemień podczas krojenia czegokolwiek odłupuje się, jeśli ostrze jest wykonane prawidłowo i prawidłowo używane, dzięki temu właśnie zachowuje ostrość że odłupuje się w odpowiedniej płaszczyźnie - co nie zmienia faktu, że odłamki zostają).
Lekarze od uszu... Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę (bo sporo osób pyta studentów medycyny 'to robisz już jakąś specjalizację?') że w naszym systemie nauczania medycyny pierwsze 7 lat medycyny to są studia (i staż) ogólne. Uczy się na nich pełnego zakresu medycyny, a nie tylko uszu. Właśnie dokładnie po to, żeby pacjenta móc potraktować w miarę możliwości całościowo. Z resztą coraz bardziej i bardziej zwraca się uwagę na udział całego ciała we wszystkich procesach, bo wiemy że wszystko jest połączone w naszych organizmach. Może jacyś wioskowi lekarze wyszkoleni 50 lat temu którzy nie dbali o swoją wiedzę nie wiedzą o tym. Większość lekarzy jakich znam (a znam nie tylko lekarzy z uniwersytetu ale i z mniejszych miejscowości) wie.
Ach... I nie zakładaj że pukam się w czoło z jakiegokolwiek powodu, bo pewne rzeczy dla mnie też są znane, nie bez powodu jestem na tym forum od wielu lat. Problem w tym, że większość ludzi tego nie wie. Ba, większość ludzi którzy wiedzą nie ma wystarczającej wiedzy i mocy żeby wyleczyć innych z ciężkich przypadłości, a na pewno jest ich za mało żeby pomóc wszystkim. Dlatego trzeba pomagać tak jak można.
Dodam jeszcze że z najwyższą radością zaburzę energetykę ciała fizycznego wielu ludziom na wiele lat, pod warunkiem że dzięki temu będą mogli żyć te wiele lat zamiast żyć jeszcze tydzień, bo jakoś wszelcy znachorzy nie rzucają się na ropniak wyrostka robaczkowego, bo większość z nich wie że jak pacjent zejdzie po ich zabiegu, to rodzina może nie być zadowolona... A chirurg by wyciął metalowym nożem i osoba by żyła, choć z nadszarpniętą powłoką fizyczną.
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
-
Til
Poszukujący - Posty: 1614
- Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
- Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
- Droga życia: 11
- Zodiak: tygrys
Phillip, nieładnie odpowiadać pytaniem na pytanie. 
Aaa, wiem co jest moje własne - Śmiech
i Uśmiech 

phillip napisał(a):odszukanie w sobie czegoś, co można uznać za własne
Aaa, wiem co jest moje własne - Śmiech

Intencja jest przenikającą wszystko siłą, która sprawia, że postrzegamy. Nie dlatego stajemy się świadomi , że postrzegamy - do percepcji dochodzi pod naciskiem napierającej intencji..
[C. Castaneda]
[C. Castaneda]
-
sinsemilla
- Posty: 1675
- Dołączył(a): 26 maja 2010, 15:45
To bardzo cenny Śmiech i Uśmiech, najprawdziwszy ten dziecięcy 
- phillip
Nano, piszesz:
Otóż właśnie. Ale o jakim doświadczeniu mówisz? Jeśli przez zmysły fizyczne – to znam je od podszewki. Miałem poglądy materialistyczne przez kilkanaście lat. W tym aspekcie nie rozumiem jednak Twoich dalszych słów: „Im więcej myśli tym dalej od prawdy”. Przecież bez myślenia nie mogłaby rozwinąć się cywilizacja, a w ogóle nie byłoby komunikacji społecznej. Czy znaczy to, że poszukujesz materialnej prawdy, ale objawionej poza procesem myślenia? Wybacz, ale tego naprawdę nie mogę pojąć.
Moje doświadczenia wykraczają poza obszar świata fizycznego. Po raz pierwszy gdy doświadczyłem śmierci klinicznej. Wtedy doznałem opuszczenia ciała fizycznego (to było szokujące, przy moich ówczesnych poglądach materialistycznych). A po raz drugi, dużo później, w czasie ćwiczeń medytacyjnych. Napisałem o tym w końcowej części mego pierwszego postu w tym temacie. To było doświadczenie nadzwyczajne. Później nazwałem je przejęciem mojej podmiotowości przez Jaźń. Tego się nie da opisać. Olbrzymia radość i jasność, pozbycie się wszelkich lęków, poczucie rodzicielskiej opieki i miłości. Ale przy tym nie utraciłem poczucia swojej tożsamości. Wielka wiedza została mi później zatarta, ale pozostała pamięć ogólnego nastroju, pozbycie się lęku i nieco rozwinięta intuicja.
Jako były materialista wiem, że można te doświadczenia zwalić na karb halucynacji i wyobraźni. Dlatego nie usiłuję przekonywać lecz po prostu dzielę się swoimi doświadczeniami. Wiem, że mogą one być bliskie i zrozumiałe dla innych.
Powiadasz, że cogito ergo sum to największe przekleństwo ludzkości. Cytujesz Rudolfa Steinera:
Byłbym bardzo zobowiązany, gdybyś mi dokładnie podała źródło. Ja zajmowałem się antropozofią i pracami Steinera przez długi czas, ale na takie stwierdzenia nie natrafiłem. Co więcej, to by przeczyło całej idei duchowej Steinera. Przypuszczam, że to jest jakaś fałszywka.
Chciałbym też poznać Twój pogląd na cały proces przejawienia (w tym czy i jak uznajesz istnienie Ducha i jaka jest Jego natura?)
Tak więc, nano, obawiam się że trudno nam będzie się porozumieć. Na razie widzimy świat pod różnym kątem.
Możemy oczywiście przerzucać się cytatami, nie przewyższy to nigdy wartości doświadczenia.
Otóż właśnie. Ale o jakim doświadczeniu mówisz? Jeśli przez zmysły fizyczne – to znam je od podszewki. Miałem poglądy materialistyczne przez kilkanaście lat. W tym aspekcie nie rozumiem jednak Twoich dalszych słów: „Im więcej myśli tym dalej od prawdy”. Przecież bez myślenia nie mogłaby rozwinąć się cywilizacja, a w ogóle nie byłoby komunikacji społecznej. Czy znaczy to, że poszukujesz materialnej prawdy, ale objawionej poza procesem myślenia? Wybacz, ale tego naprawdę nie mogę pojąć.
Moje doświadczenia wykraczają poza obszar świata fizycznego. Po raz pierwszy gdy doświadczyłem śmierci klinicznej. Wtedy doznałem opuszczenia ciała fizycznego (to było szokujące, przy moich ówczesnych poglądach materialistycznych). A po raz drugi, dużo później, w czasie ćwiczeń medytacyjnych. Napisałem o tym w końcowej części mego pierwszego postu w tym temacie. To było doświadczenie nadzwyczajne. Później nazwałem je przejęciem mojej podmiotowości przez Jaźń. Tego się nie da opisać. Olbrzymia radość i jasność, pozbycie się wszelkich lęków, poczucie rodzicielskiej opieki i miłości. Ale przy tym nie utraciłem poczucia swojej tożsamości. Wielka wiedza została mi później zatarta, ale pozostała pamięć ogólnego nastroju, pozbycie się lęku i nieco rozwinięta intuicja.
Jako były materialista wiem, że można te doświadczenia zwalić na karb halucynacji i wyobraźni. Dlatego nie usiłuję przekonywać lecz po prostu dzielę się swoimi doświadczeniami. Wiem, że mogą one być bliskie i zrozumiałe dla innych.
Powiadasz, że cogito ergo sum to największe przekleństwo ludzkości. Cytujesz Rudolfa Steinera:
Popełniono wielki błąd w ostatnich stuleciach, właśnie u schyłku ostatniej epoki rozwoju ludzkości, identyfikując byt z myśleniem jako takim. „Cogito, ergo sum” jest największym błędem, jaki postawiono na samym szczycie nowoczesnego poglądu na świat. Albowiem w całym zakresie „cogito” leży nie „sum” lecz „non sum”. To znaczy, że tak daleko, jak sięga moje poznanie, nie ja jestem, lecz jest tylko obraz. A więc myśl niejako nie kontaktuje z rzeczywistością.
Byłbym bardzo zobowiązany, gdybyś mi dokładnie podała źródło. Ja zajmowałem się antropozofią i pracami Steinera przez długi czas, ale na takie stwierdzenia nie natrafiłem. Co więcej, to by przeczyło całej idei duchowej Steinera. Przypuszczam, że to jest jakaś fałszywka.
Chciałbym też poznać Twój pogląd na cały proces przejawienia (w tym czy i jak uznajesz istnienie Ducha i jaka jest Jego natura?)
Tak więc, nano, obawiam się że trudno nam będzie się porozumieć. Na razie widzimy świat pod różnym kątem.
Marian Wasilewski
-
M. Wasilewski
Meandry życia - Imię: Marian
- Posty: 68
- Dołączył(a): 01 sty 2007, 20:17
- Lokalizacja: USA
- Droga życia: 7
- Zodiak: baran
Kto przegląda forum
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości
