Kwestia leży nie w mówieniu sobie że coś się dzieje, tylko w uwierzeniu w to. Mówić sobie można ile się chce, ale jeśli się w to nie wierzy w głębi serca, to nic z tego nie wyjdzie...
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
-
Til
Poszukujący - Posty: 1614
- Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
- Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
- Droga życia: 11
- Zodiak: tygrys
A więc trzeba wierzyć że jest coś czego nie ma... Nie wydaje mi się to zdrowe...
-
Arantasar
- Imię: Janusz
- Posty: 27
- Dołączył(a): 16 paź 2007, 07:15
- Lokalizacja: Toruń
- Droga życia: 1
- Typ: 4w5
- Zodiak: Byk/Tygrys
Cóż, skoro są osoby które potrafią dostrzegać przyszłość, a większość ludzi choć raz w życiu miała jakiś przebłysk jasnowidzenia... Równie dobrze można wierzyć w coś co już i tak się zdarzyło, tyle że w przyszłości... Kto powiedział że czas jest tylko tu i teraz, a nie jest tylko kolejnym wymiarem w którym się poruszamy?
Z resztą, nawet jeśli to niezdrowe - to jednak działa. Poza tym na co dzień wmawiamy sobie mnóstwo rzeczy które po dogłębnej analizie okazują się jednak nieprawdziwe, mimo że parę dni wcześniej, czy rok wcześniej dalibyśmy sobie rękę uciąć że tak właśnie jest... Więc to jest tylko świadome naśladowanie naturalnego procesu wmawiania sobie różnych rzeczy dla udogodnienia sobie życia...
A jeśli o mnie chodzi, wielokrotnie to pisałem - ja uważam, że wszystko co widzę, słyszę, postrzegam, wszyscy których znam, to co piszę i do kogo piszę na forum, jak i cała rzeczywistość jest tak na prawdę chorym wytworem mojej chorej wyobraźni, a moje prawdziwe ciało jest zamknięte gdzieś w miłym pokoju bez klamek. Teoria równie prawdopodobna jak każda inna, jako że z tego co wiemy np. autyści mogą odbierać rzeczywistość zupełnie inną niż ta wspólna rzeczywistość na którą wszyscy się godzimy... Może to oni mają rację? A taki pogląd daje tą moc, że łatwo jest uznać, że skoro to tylko w mojej głowie, to potrafię zmienić tą rzeczywistość... Co dziwniejsze, to działa, więc może rzeczywiście to prawda?
Cóż, podobno geniusz jest oddzielony bardzo cieniutką linią od szaleństwa... Kto powiedział że w rozwoju duchowym jest inaczej? Uważam wręcz, że w RD jest to o wiele bardziej uwydatnione niż gdziekolwiek indziej, bo rozmawiamy i wierzymy w rzeczy niewidzialne i niepostrzegalne dla większości ludzi... Najważniejsze to stąpać ostrożnie i nie potknąć się, żeby nie spaść na drugą stronę kreski ;P
Z resztą, nawet jeśli to niezdrowe - to jednak działa. Poza tym na co dzień wmawiamy sobie mnóstwo rzeczy które po dogłębnej analizie okazują się jednak nieprawdziwe, mimo że parę dni wcześniej, czy rok wcześniej dalibyśmy sobie rękę uciąć że tak właśnie jest... Więc to jest tylko świadome naśladowanie naturalnego procesu wmawiania sobie różnych rzeczy dla udogodnienia sobie życia...
A jeśli o mnie chodzi, wielokrotnie to pisałem - ja uważam, że wszystko co widzę, słyszę, postrzegam, wszyscy których znam, to co piszę i do kogo piszę na forum, jak i cała rzeczywistość jest tak na prawdę chorym wytworem mojej chorej wyobraźni, a moje prawdziwe ciało jest zamknięte gdzieś w miłym pokoju bez klamek. Teoria równie prawdopodobna jak każda inna, jako że z tego co wiemy np. autyści mogą odbierać rzeczywistość zupełnie inną niż ta wspólna rzeczywistość na którą wszyscy się godzimy... Może to oni mają rację? A taki pogląd daje tą moc, że łatwo jest uznać, że skoro to tylko w mojej głowie, to potrafię zmienić tą rzeczywistość... Co dziwniejsze, to działa, więc może rzeczywiście to prawda?
Cóż, podobno geniusz jest oddzielony bardzo cieniutką linią od szaleństwa... Kto powiedział że w rozwoju duchowym jest inaczej? Uważam wręcz, że w RD jest to o wiele bardziej uwydatnione niż gdziekolwiek indziej, bo rozmawiamy i wierzymy w rzeczy niewidzialne i niepostrzegalne dla większości ludzi... Najważniejsze to stąpać ostrożnie i nie potknąć się, żeby nie spaść na drugą stronę kreski ;P
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
-
Til
Poszukujący - Posty: 1614
- Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
- Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
- Droga życia: 11
- Zodiak: tygrys
Widziałem "The Secret" i z głębi serca mogę wyznać, że jest to pranie mózgu i robienie z ludzi baranów. Podobne techniki psychologiczne stosują koncerny Amway, Avon itp. celem motywacji pracowników do uzyskiwania większej wydajności. Bardzo zły efekt uboczny: stymulowanie egoizmu, kult własnego szczęścia i wzmacnianie życzeniowego nastawienia do świata ("mnie się należy", "świecie daj mi to, to i to"), samooszukiwanie się do pewnego stopnia, co w praktyce prowadzi do konfliktów międzyludzkich, samotności, rozczarowania życiem albo nawet problemów psychicznych (szczególnie, gdy mimo wszystko jednak nie udaje nam się posiąść tego "zameczku nad oceanem").
- T1000
- Imię: T1000
- Posty: 108
- Dołączył(a): 26 cze 2009, 01:15
- Zodiak: chyba robot
T1000 napisał(a):Bardzo zły efekt uboczny: stymulowanie egoizmu, kult własnego szczęścia i wzmacnianie życzeniowego nastawienia do świata ("mnie się należy", "świecie daj mi to, to i to"), samooszukiwanie się do pewnego stopnia, co w praktyce prowadzi do konfliktów międzyludzkich, samotności, rozczarowania życiem albo nawet problemów psychicznych (szczególnie, gdy mimo wszystko jednak nie udaje nam się posiąść tego "zameczku nad oceanem").
Hmm znowu osądy. Skąd masz taką pewność, że rzeczywistość jest bezwzględna - tj. obiekt jest całkowicie niezależny od jego obserwatora?
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
-
Enlil
Earth is my home now - Imię: Enlil
- Posty: 828
- Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
- Lokalizacja: An
- Droga życia: 7
- Zodiak: Panteon
secret jest zwyczajnym filmem z dzialu filmow motywujacych jakich jest pelno w branrzy biznesowej/reklamowej
poza pozytywna trescia i wprowadzaniu w lekka hipnoze nic wiecej nie ma w sobie
serdecznie go polecam
z takiego powodu ze hipnoza to nie jest NLP i moze byc stosowana nagminnie bez skotkow ubocznych dla odbiorcy
jest jedna zasada zadziala na ciebie (ten pozytywny przekaz) tylko jak bedziesz chcial jak nie bedziesz chcial (czyli nie chcesz sie zmotywowac do dzialania) to odbierzesz go jedynie jako propagandowy filmik
[offtop mode on]
cieszcie sie ze nie pisze odrecznie (har har har)
ps.
mam worda po angielsku i urzywam safari wiec :P
[/offtop mode off]
poza pozytywna trescia i wprowadzaniu w lekka hipnoze nic wiecej nie ma w sobie
serdecznie go polecam
z takiego powodu ze hipnoza to nie jest NLP i moze byc stosowana nagminnie bez skotkow ubocznych dla odbiorcy
jest jedna zasada zadziala na ciebie (ten pozytywny przekaz) tylko jak bedziesz chcial jak nie bedziesz chcial (czyli nie chcesz sie zmotywowac do dzialania) to odbierzesz go jedynie jako propagandowy filmik
[offtop mode on]
cieszcie sie ze nie pisze odrecznie (har har har)
ps.
mam worda po angielsku i urzywam safari wiec :P
[/offtop mode off]
-
dupek
SPAMER - Posty: 24
- Dołączył(a): 30 cze 2009, 16:41
- Lokalizacja: krakow
- Droga życia: 33
- Typ: 8w7
- Zodiak: baran lub dzik
Enlil napisał(a):Hmm znowu osądy. Skąd masz taką pewność, że rzeczywistość jest bezwzględna - tj. obiekt jest całkowicie niezależny od jego obserwatora?
Co to jest "obiekt"?
No i co to jest "obserwator" u licha??
- T1000
- Imię: T1000
- Posty: 108
- Dołączył(a): 26 cze 2009, 01:15
- Zodiak: chyba robot
Słowo "obiekt" jest często używane w nauce na określenie przedmiotu badań i/lub obserwacji, np. obiektem może być ciało fizyczne (chociażby atom) i niefizyczne (chociażby idea).
Obserwator - to z kolei podmiot, który obserwuje i/lub bada obiekt badania.
Obserwator - to z kolei podmiot, który obserwuje i/lub bada obiekt badania.
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
-
Enlil
Earth is my home now - Imię: Enlil
- Posty: 828
- Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
- Lokalizacja: An
- Droga życia: 7
- Zodiak: Panteon
Enlil napisał(a):Słowo "obiekt" jest często używane w nauce na określenie przedmiotu badań i/lub obserwacji, np. obiektem może być ciało fizyczne (chociażby atom) i niefizyczne (chociażby idea).
Obserwator - to z kolei podmiot, który obserwuje i/lub bada obiekt badania.
Ale mnie chodzi o znaczenie słowa "obiekt" u Ciebie, nie w nauce. Wszak to Ty oń pytasz. Czym jest?
- T1000
- Imię: T1000
- Posty: 108
- Dołączył(a): 26 cze 2009, 01:15
- Zodiak: chyba robot
Nie wiem, czy nawiązujesz tutaj do słownictwa, którym się posługuję, i czy Twoje pytanie ma drugie dno. Niemniej oznaczają dla mnie właśnie to, co napisałem wyżej.
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
-
Enlil
Earth is my home now - Imię: Enlil
- Posty: 828
- Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
- Lokalizacja: An
- Droga życia: 7
- Zodiak: Panteon
T1000
Czyżby niechęć do wysiłku umysłowego?
Czyżby niechęć do wysiłku umysłowego?
Niesłuszna droga wiedzie tam, gdzie żadne kary mnie nie ruszą.Mój los wykuwam sobie sam i sam steruję swoją duszą.
-
Katty
- Imię: Lynx
- Posty: 39
- Dołączył(a): 28 cze 2009, 12:17
- Droga życia: 9
- Typ: 5w4
- Zodiak: panna/ryby,
Że słowo "obiekt" jest używane często w nauce, to fakt, który nam niewiele o "obiekcie" mówi. A ja bym chciał wiedzieć, co masz na myśli, kiedy mówisz "obiekt". To samo, co nauka? Ale przecież nauka nic nie wie o takich słowach, bo "obiekt" jest w nauce dany, a nie badany. Inaczej: obiekt jako obiekt, w znaczeniu ogólnym, o które Cię proszę, jest w nauce kategorią a nie przedmiotem badań. Bada się różne "obiekty", ale nie bada się Obiektu, czyli tego, co im wszystkim jest wspólne. Tak jak ludzie często używają w życiu słowa "życie", chociaż nie potrafią powiedzieć co to jest. Od Ciebie tyle wiem o obiekcie, że (chyba, zgaduję) jest jakoś zależny od obserwatora. Ale to jakby za mało powiedzieć o czymś, że jest od czegoś zależne.. To jakby nie wyczerpuje pojęcia obiektu. Może raczej "subiekt" należałoby powiedzieć, skoro jest zależny.
Co jeszcze mógłbyś powiedzieć o obiekcie? Dla mnie np. obiekt jest pewno jednością, pewnym zespoleniem, stopieniem się pewnej wielości w jedno. Co więcej, obiekt ma granice, albo granicę. Może też wchodzić w pewne relacje. Ale to wszystko chyba nie ma znaczenia. Tym bardziej, że to prowadzi w stronę mojego, obiektywnego rozumienia obiektu, a Ty raczej chyba preferujesz rozumienie subiektywne. Dla mnie jest ono np. dość intrygujące, bo trudno mi sobie wyobrazić "subiektywny obiekt", ale, znów, może to tylko kwestia językowa. Z chwilą, kiedy coś staje się ode mnie zależne jest częścią mnie, więcej - ja jestem w tym, to jest częścią mnie i już nie mogę nazwać tego jakimś tam "obiektem". Długopis leżący w szufladzie jest czym innym, niż ten, który przedłuża moją wolę i przelewa moje myśli na papier gdy trzymam go w dłoni.
Ja to tak czuję, w zarysie pisząc. Ale jak Ty rozumiesz "obiekt"? Powiedz, wtedy odpowiem, czy jest zależny od obserwatora. To powinno wynikać w tego, czym on jest w pewnym, czyimś rozumieniu i czym jest obserwator. Czy np. obserwator jest obiektem? Czy obiekt jest obserwatorem? "Czym jest obserwacja?" - to pytanie rozgranicza tak wiele światopoglądów.
Co jeszcze mógłbyś powiedzieć o obiekcie? Dla mnie np. obiekt jest pewno jednością, pewnym zespoleniem, stopieniem się pewnej wielości w jedno. Co więcej, obiekt ma granice, albo granicę. Może też wchodzić w pewne relacje. Ale to wszystko chyba nie ma znaczenia. Tym bardziej, że to prowadzi w stronę mojego, obiektywnego rozumienia obiektu, a Ty raczej chyba preferujesz rozumienie subiektywne. Dla mnie jest ono np. dość intrygujące, bo trudno mi sobie wyobrazić "subiektywny obiekt", ale, znów, może to tylko kwestia językowa. Z chwilą, kiedy coś staje się ode mnie zależne jest częścią mnie, więcej - ja jestem w tym, to jest częścią mnie i już nie mogę nazwać tego jakimś tam "obiektem". Długopis leżący w szufladzie jest czym innym, niż ten, który przedłuża moją wolę i przelewa moje myśli na papier gdy trzymam go w dłoni.
Ja to tak czuję, w zarysie pisząc. Ale jak Ty rozumiesz "obiekt"? Powiedz, wtedy odpowiem, czy jest zależny od obserwatora. To powinno wynikać w tego, czym on jest w pewnym, czyimś rozumieniu i czym jest obserwator. Czy np. obserwator jest obiektem? Czy obiekt jest obserwatorem? "Czym jest obserwacja?" - to pytanie rozgranicza tak wiele światopoglądów.
- T1000
- Imię: T1000
- Posty: 108
- Dołączył(a): 26 cze 2009, 01:15
- Zodiak: chyba robot
cyt."Widziałem "The Secret" i z głębi serca mogę wyznać, że jest to pranie mózgu i robienie z ludzi baranów. Podobne techniki psychologiczne stosują koncerny Amway, Avon itp. celem motywacji pracowników do uzyskiwania większej wydajności. Bardzo zły efekt uboczny: stymulowanie egoizmu, kult własnego szczęścia i wzmacnianie życzeniowego nastawienia do świata ("mnie się należy", "świecie daj mi to, to i to"), samooszukiwanie się do pewnego stopnia, co w praktyce prowadzi do konfliktów międzyludzkich, samotności, rozczarowania życiem albo nawet problemów psychicznych (szczególnie, gdy mimo wszystko jednak nie udaje nam się posiąść tego "zameczku nad oceanem")."
Chciałam sprowokować T1000 do dalszych wypowiedzi, ale się nie udało. Jednak Jego wypowiedź jest tak charakterystyczna, że nie mogę przejść obojętnie.
Po pierwsze – pranie mózgu. Przepraszam, ale to był film z pewnymi propozycjami przedstawionymi przez ludzi, którym się coś udało i są z tego powodu szczęśliwi (niezależnie co inni o tym sądzą). A że jest to tylko przedstawienie sprawy – to przecież nikt nie został zmuszony do stosowania się do ich rad. Nie musi nawet tego czytać czy oglądać. Jego wybór. Pranie mózgu masz na co dzień w telewizji i nie robisz tragedii używając takiej a nie innej wody po goleniu, po czterdziestej sugestii że wszelkie półnagie nastolatki na Ciebie polecą.
Po drugie – nie spotkałam , a już trochę żyję - szczęśliwego człowieka, który uprawia „kult własnego szczęścia”, bo szczęśliwy człowiek niczego nie musi udowadniać i nie drży ze strachu, że czegoś dla niego zabraknie. Szczęście to jedyny stan, który się pomnaża gdy jest dzielony. A to właśnie ludzie nieszczęśliwi i niespełnieni są najczęściej największymi egoistami i to oni uważają „mnie się należy”, i to oni tłuką się na ulicach i kopniakami pozbawiają życia spotkanych przechodniów.
Po trzecie – myślę, że nie zrozumiałeś zasady prawa przyciągania, chociaż żyjesz z nim na co dzień. To nie jest guziczek, który po naciśnięciu wybuduje Ci piękny apartament, czy przeniesie Cię do „zameczku nad oceanem”. To jest stymulacja twojego umysłu, aby działał w takim kierunku jaki w danym czasie sobie wymyśliłeś. Dobrze zmotywowany umysł będzie działał w zasadzie bez Twojej świadomości i dlatego często wydaje się, że marzenia się same spełniają. Ale prawo przyciągania działa także w drugą stronę – gdyż nie ocenia Twoich myśli pod kątem czy przyniosą Ci one korzyści czy nie – dostajesz tylko to o czym zdecydowanie myślisz – jeśli umysł masz napakowany wątpliwościami, obawami, lękami czy niechęcią – to takie same sytuacje będziesz otrzymywał. Podobne przyciąga podobne.
To takie proste – ale niestety nie łatwe, bo w naszym świecie właśnie sianie wątpliwości, straszenie czy krytykanctwo jest oceniana jako najwyższa forma rozwoju intelektualnego ( ileż się trzeba nawysilać, ile argumentów przedstawić aby wykazać że coś czy ktoś jest nie do przyjęcia – a taki „prostaczek” co się cieszy ze wszystkiego i wszystko mu się podoba to pewno nawet swojego intelektu w połowie nie rozwinął). Dlatego właściwe korzystanie z prawa przyciągania nie jest proste. Musimy się od nowa uczyć pozytywnego nastawienia, włożyć w to dużo wysiłku, aby nie zmarnować tego co już nam się udało. Bo wbrew powszechnej opinii krytykowanie wszystkiego, sianie wątpliwości czy „upadanie na duchu” jest dużo łatwiejsze i właściwie już to mamy we krwi. Tylko, że świata nie budują ci co krytykują – oni go niszczą, bo najpierw trochę, a potem coraz więcej im się nie podoba, a jeśli się nie podoba – to trzeba to unicestwić, zburzyć, odizolować czy zabić.
Chciałam sprowokować T1000 do dalszych wypowiedzi, ale się nie udało. Jednak Jego wypowiedź jest tak charakterystyczna, że nie mogę przejść obojętnie.
Po pierwsze – pranie mózgu. Przepraszam, ale to był film z pewnymi propozycjami przedstawionymi przez ludzi, którym się coś udało i są z tego powodu szczęśliwi (niezależnie co inni o tym sądzą). A że jest to tylko przedstawienie sprawy – to przecież nikt nie został zmuszony do stosowania się do ich rad. Nie musi nawet tego czytać czy oglądać. Jego wybór. Pranie mózgu masz na co dzień w telewizji i nie robisz tragedii używając takiej a nie innej wody po goleniu, po czterdziestej sugestii że wszelkie półnagie nastolatki na Ciebie polecą.
Po drugie – nie spotkałam , a już trochę żyję - szczęśliwego człowieka, który uprawia „kult własnego szczęścia”, bo szczęśliwy człowiek niczego nie musi udowadniać i nie drży ze strachu, że czegoś dla niego zabraknie. Szczęście to jedyny stan, który się pomnaża gdy jest dzielony. A to właśnie ludzie nieszczęśliwi i niespełnieni są najczęściej największymi egoistami i to oni uważają „mnie się należy”, i to oni tłuką się na ulicach i kopniakami pozbawiają życia spotkanych przechodniów.
Po trzecie – myślę, że nie zrozumiałeś zasady prawa przyciągania, chociaż żyjesz z nim na co dzień. To nie jest guziczek, który po naciśnięciu wybuduje Ci piękny apartament, czy przeniesie Cię do „zameczku nad oceanem”. To jest stymulacja twojego umysłu, aby działał w takim kierunku jaki w danym czasie sobie wymyśliłeś. Dobrze zmotywowany umysł będzie działał w zasadzie bez Twojej świadomości i dlatego często wydaje się, że marzenia się same spełniają. Ale prawo przyciągania działa także w drugą stronę – gdyż nie ocenia Twoich myśli pod kątem czy przyniosą Ci one korzyści czy nie – dostajesz tylko to o czym zdecydowanie myślisz – jeśli umysł masz napakowany wątpliwościami, obawami, lękami czy niechęcią – to takie same sytuacje będziesz otrzymywał. Podobne przyciąga podobne.
To takie proste – ale niestety nie łatwe, bo w naszym świecie właśnie sianie wątpliwości, straszenie czy krytykanctwo jest oceniana jako najwyższa forma rozwoju intelektualnego ( ileż się trzeba nawysilać, ile argumentów przedstawić aby wykazać że coś czy ktoś jest nie do przyjęcia – a taki „prostaczek” co się cieszy ze wszystkiego i wszystko mu się podoba to pewno nawet swojego intelektu w połowie nie rozwinął). Dlatego właściwe korzystanie z prawa przyciągania nie jest proste. Musimy się od nowa uczyć pozytywnego nastawienia, włożyć w to dużo wysiłku, aby nie zmarnować tego co już nam się udało. Bo wbrew powszechnej opinii krytykowanie wszystkiego, sianie wątpliwości czy „upadanie na duchu” jest dużo łatwiejsze i właściwie już to mamy we krwi. Tylko, że świata nie budują ci co krytykują – oni go niszczą, bo najpierw trochę, a potem coraz więcej im się nie podoba, a jeśli się nie podoba – to trzeba to unicestwić, zburzyć, odizolować czy zabić.
Niesłuszna droga wiedzie tam, gdzie żadne kary mnie nie ruszą.Mój los wykuwam sobie sam i sam steruję swoją duszą.
-
Katty
- Imię: Lynx
- Posty: 39
- Dołączył(a): 28 cze 2009, 12:17
- Droga życia: 9
- Typ: 5w4
- Zodiak: panna/ryby,
prenie muzgu... hahaha
podstawowe techniki motywujace bez skotkow negatywnych chyba ze ktos jest slaby psychicznie i ma konkretne zaburzenia osobowosci w tedy sie nie nadaje do roboty w dziedzinie sprzedarzy bezposredniej i nie oglada takich filmow
co chca ludzie osiagnac z poza branrzy ogladajac takie filny szczerze mowiac nie mam bladego pojecia
ale to tgz selekcja naturalna
serdecznie polecam filmik ten i inne temu podobne przyjemne i tyle nic pozatym dla osob co nie zatracily kontaktu z rzeczywistoscia calkowicie niegrozne
mowie to wam ja
podstawowe techniki motywujace bez skotkow negatywnych chyba ze ktos jest slaby psychicznie i ma konkretne zaburzenia osobowosci w tedy sie nie nadaje do roboty w dziedzinie sprzedarzy bezposredniej i nie oglada takich filmow
co chca ludzie osiagnac z poza branrzy ogladajac takie filny szczerze mowiac nie mam bladego pojecia
ale to tgz selekcja naturalna
serdecznie polecam filmik ten i inne temu podobne przyjemne i tyle nic pozatym dla osob co nie zatracily kontaktu z rzeczywistoscia calkowicie niegrozne
mowie to wam ja
-
dupek
SPAMER - Posty: 24
- Dołączył(a): 30 cze 2009, 16:41
- Lokalizacja: krakow
- Droga życia: 33
- Typ: 8w7
- Zodiak: baran lub dzik
No dobra, "pranie mózgu" to przesada, bo trzebaby być rzeczywiście miętkim, żeby ulec tej wyszczerzonej w uśmiechu propagandzie. Niemniej uważam, że to, co proponują, to nie jest racjonalne podejście do życia. Co to za bzdurna mowa "Chcij - a spełni się"? Nie można samorealizacji, czy jakiejś "optymalnej ścieżki życiowej" sprowadzać do sloganów, bo świat, wbrew naszym życzeniom, jest skomplikowany - ujmując rzecz po przedszkolakowemu.
To fajnie brzmi, te wszystkie hasełka, tylko, statystycznie i racjonalnie rzecz biorąc, nie działa, co potwierdzą ci, co bardzo chcieli, a jakoś nie wyszło. Takich ludzi jest na świecie większość, bo większość społeczności ziemskiej to biedota. I wszyscy chcą i marzą do grobowej deski o tej Poprawie, której nie otrzymują mimo pozytywnego nastawienia.
Natomiast sukces odnoszą ludzie mądrzy (że zasunę takim banałem) lub tacy, co mieli fart (kolejny banał), lub też coś pośredniego. Optymizm z sukcesu wynika, to oczywiste, optymizm może przyczynić się do sukcesu w sprzyjających okolicznościach - w to też uwierzę. Ale nie uwierzę, że ludzie będą szczęśliwsi, jeśli zwrócą swoje zachcianki do całego świata i cały świat będą traktować jako narzędzie swojego sukcesu.
Katty, dzięki za przysłowia, jest takie przysłowie: "przysłowia głupotą narodów". Mówisz: "Podobne przyciąga podobne." - co to ma być? Bo np. w mojej wsi mówią, że "przeciwieństwa się przyciągają". Więc jak to jest u licha??? Prawdziwa zagwozdka.
Nie golę się, a telewizorek mam malutki, czarno-biały i na ogół wyłączony, hehe. Najzgrabniejsza laska nieszczególnie się w nim prezentuje. Nie wspominając o tym, że jestem chyba robotem i ludzkie samice mnie nie nęcą.. aż tak.
Kult własnego szczęścia oddala szczęście od człowieka, idealizuje je, albo przenosi w sferę sacrum, do którego człowiek dąży bez końca, niejako z własnego założenia. To dlatego nie spotkałaś.
Nieprawda. Co za przysłowia znowu? Miłość, ból, zdziwienie, strach i tak dalej tym psycho-tropem, Katty.
Ano właśnie: myślą frustraci "mnie się należy", bo się "Secret"ów naoglądali. Wszak film ten to myślenie propaguje, nieprawdaż? Ino nie chciało wyjść. Henryk Dederko, "Witajcie w życiu".
Istotnie, mam umysł napakowany wątpliwościami - a ich rozwiązywanie, zwalczanie, przeciskanie się przez nie i logiczna rozkminka jest dla mnie praktyką niezwykle uszczęśliwiającą. Coś jak intelektualny sport, który tylko przyczynia się do mojego całościowego poczucia szczęścia. Oczywiście nie można być szczęśliwym permanentnie... dlatego też czasem mam wątpliwość... odnośnie Nieba!
Twórczość i krytyka koegzystują w swoistej równowadze i dopełniają się. Mam nadzieję, że nie pojmujesz krytyki jako jakiejś pejoratywnej wypowiedzi przeciw czemuś.
Wszystko chce żyć, azali chwasty plewić trzeba. - takie spontaniczne przysłowie na koniec.
To fajnie brzmi, te wszystkie hasełka, tylko, statystycznie i racjonalnie rzecz biorąc, nie działa, co potwierdzą ci, co bardzo chcieli, a jakoś nie wyszło. Takich ludzi jest na świecie większość, bo większość społeczności ziemskiej to biedota. I wszyscy chcą i marzą do grobowej deski o tej Poprawie, której nie otrzymują mimo pozytywnego nastawienia.
Natomiast sukces odnoszą ludzie mądrzy (że zasunę takim banałem) lub tacy, co mieli fart (kolejny banał), lub też coś pośredniego. Optymizm z sukcesu wynika, to oczywiste, optymizm może przyczynić się do sukcesu w sprzyjających okolicznościach - w to też uwierzę. Ale nie uwierzę, że ludzie będą szczęśliwsi, jeśli zwrócą swoje zachcianki do całego świata i cały świat będą traktować jako narzędzie swojego sukcesu.
Katty, dzięki za przysłowia, jest takie przysłowie: "przysłowia głupotą narodów". Mówisz: "Podobne przyciąga podobne." - co to ma być? Bo np. w mojej wsi mówią, że "przeciwieństwa się przyciągają". Więc jak to jest u licha??? Prawdziwa zagwozdka.
Katty napisał(a):Pranie mózgu masz na co dzień w telewizji i nie robisz tragedii używając takiej a nie innej wody po goleniu, po czterdziestej sugestii że wszelkie półnagie nastolatki na Ciebie polecą.
Nie golę się, a telewizorek mam malutki, czarno-biały i na ogół wyłączony, hehe. Najzgrabniejsza laska nieszczególnie się w nim prezentuje. Nie wspominając o tym, że jestem chyba robotem i ludzkie samice mnie nie nęcą.. aż tak.
Katty napisał(a):Po drugie – nie spotkałam , a już trochę żyję - szczęśliwego człowieka, który uprawia „kult własnego szczęścia”, bo szczęśliwy człowiek niczego nie musi udowadniać i nie drży ze strachu, że czegoś dla niego zabraknie.
Kult własnego szczęścia oddala szczęście od człowieka, idealizuje je, albo przenosi w sferę sacrum, do którego człowiek dąży bez końca, niejako z własnego założenia. To dlatego nie spotkałaś.
Katty napisał(a):Szczęście to jedyny stan, który się pomnaża gdy jest dzielony.
Nieprawda. Co za przysłowia znowu? Miłość, ból, zdziwienie, strach i tak dalej tym psycho-tropem, Katty.
Katty napisał(a):A to właśnie ludzie nieszczęśliwi i niespełnieni są najczęściej największymi egoistami i to oni uważają „mnie się należy”, i to oni tłuką się na ulicach i kopniakami pozbawiają życia spotkanych przechodniów.
Ano właśnie: myślą frustraci "mnie się należy", bo się "Secret"ów naoglądali. Wszak film ten to myślenie propaguje, nieprawdaż? Ino nie chciało wyjść. Henryk Dederko, "Witajcie w życiu".
Katty napisał(a):– jeśli umysł masz napakowany wątpliwościami, obawami, lękami czy niechęcią – to takie same sytuacje będziesz otrzymywał.
Istotnie, mam umysł napakowany wątpliwościami - a ich rozwiązywanie, zwalczanie, przeciskanie się przez nie i logiczna rozkminka jest dla mnie praktyką niezwykle uszczęśliwiającą. Coś jak intelektualny sport, który tylko przyczynia się do mojego całościowego poczucia szczęścia. Oczywiście nie można być szczęśliwym permanentnie... dlatego też czasem mam wątpliwość... odnośnie Nieba!
Katty napisał(a):Tylko, że świata nie budują ci co krytykują – oni go niszczą, bo najpierw trochę, a potem coraz więcej im się nie podoba, a jeśli się nie podoba – to trzeba to unicestwić, zburzyć, odizolować czy zabić.
Twórczość i krytyka koegzystują w swoistej równowadze i dopełniają się. Mam nadzieję, że nie pojmujesz krytyki jako jakiejś pejoratywnej wypowiedzi przeciw czemuś.
Wszystko chce żyć, azali chwasty plewić trzeba. - takie spontaniczne przysłowie na koniec.
- T1000
- Imię: T1000
- Posty: 108
- Dołączył(a): 26 cze 2009, 01:15
- Zodiak: chyba robot
Kto przegląda forum
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości
