T1000, to, co napisałeś na temat "The secret" (bo to jest temat wątku), a także inne wypowiedzi, potwierdzają jak bardzo rozbieżne są kategorie, na których opieramy decyzje, które na co dzień podejmujemy. Żeby nie ciągnąć wątku w ślepe zaułki, napiszę tylko w skrócie, że logika, którą tak wielbisz (jak piszesz), już wystarczająco wiele razy zwiodła wierzących w jej potęgę na manowce - co nie znaczy w żadnym wypadku, że jest czymś złym. (Jeśli widzę jedną stronę monety, np. "Amway jest zły i wciska ludziom kity", to będę wszystko, co mi się wydaje, że jest podobne, traktował tak samo - zgodnie z logiką, nie dostrzegając jednak często, że "każdy kij ma dwa końce", ale twierdząc za to często, że "rację ma tylko jedna strona").
Jest jednak jeszcze inna właściwość, którą posiada człowiek: świadomość. Jak pokazuje historia, często, by znaleźć właściwą odpowiedź, trzeba było rozluźnić silne więzy logiki i dopuścić do głosu te części umysłu, które zazwyczaj nie są do niego dopuszczane.
Historia odkrycia Ameryki przez Kolumba żywo przypomina mi naszą dyskusję: my jesteśmy tymi, którzy przytaczają w nieskończoność logiczne argumenty na temat tego, czy to możliwe, żeby jakiś "ląd" istniał (tak jak wielu współczesnych Kolumbowi to robiło), zamiast po prostu sprawdzić, czy faktycznie jest? Innymi słowy, chcę zadać Tobie pytanie: czy możesz powiedzieć z czystym sumieniem, że sprawdziłeś na sobie to, o czym mówi "The Secret", czy też są to tylko Twoje "logiczne" teorie na ten temat?
Jest jednak jeszcze inna właściwość, którą posiada człowiek: świadomość. Jak pokazuje historia, często, by znaleźć właściwą odpowiedź, trzeba było rozluźnić silne więzy logiki i dopuścić do głosu te części umysłu, które zazwyczaj nie są do niego dopuszczane.
Historia odkrycia Ameryki przez Kolumba żywo przypomina mi naszą dyskusję: my jesteśmy tymi, którzy przytaczają w nieskończoność logiczne argumenty na temat tego, czy to możliwe, żeby jakiś "ląd" istniał (tak jak wielu współczesnych Kolumbowi to robiło), zamiast po prostu sprawdzić, czy faktycznie jest? Innymi słowy, chcę zadać Tobie pytanie: czy możesz powiedzieć z czystym sumieniem, że sprawdziłeś na sobie to, o czym mówi "The Secret", czy też są to tylko Twoje "logiczne" teorie na ten temat?
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
-
Enlil
Earth is my home now - Imię: Enlil
- Posty: 828
- Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
- Lokalizacja: An
- Droga życia: 7
- Zodiak: Panteon
T1000
Masz prawo myśleć tak jak myślisz - nie mój interes Cię przekonywać. Przedstawiłam swoje zdanie na temat filmu i ogólnie prawa przyciągania. Bo ono istnieje - czy chcesz czy nie (o czym się sama przekonałam nie znając ani książek ani filmów na ten temat).Jeśli jesteś szczęśliwy ze swoimi przekonaniami to dobrze.
Ale dyskutując - rozumuj merytorycznie i nie baw się w szermierkę słowną, której sam nie rozumiesz - nie myl przysłów z powiedzeniami i zwrotami potocznymi, bo to trochę inne kategorie. A że ich nie znasz? No cóż - za mało czytasz.
Masz prawo myśleć tak jak myślisz - nie mój interes Cię przekonywać. Przedstawiłam swoje zdanie na temat filmu i ogólnie prawa przyciągania. Bo ono istnieje - czy chcesz czy nie (o czym się sama przekonałam nie znając ani książek ani filmów na ten temat).Jeśli jesteś szczęśliwy ze swoimi przekonaniami to dobrze.
Ale dyskutując - rozumuj merytorycznie i nie baw się w szermierkę słowną, której sam nie rozumiesz - nie myl przysłów z powiedzeniami i zwrotami potocznymi, bo to trochę inne kategorie. A że ich nie znasz? No cóż - za mało czytasz.
Niesłuszna droga wiedzie tam, gdzie żadne kary mnie nie ruszą.Mój los wykuwam sobie sam i sam steruję swoją duszą.
-
Katty
- Imię: Lynx
- Posty: 39
- Dołączył(a): 28 cze 2009, 12:17
- Droga życia: 9
- Typ: 5w4
- Zodiak: panna/ryby,
Katty, argumenty, gdzie są argumenty? Nie po to by mnie przekonać (bo nikt nikogo nie przekona tam gdzie wszyscy noszą maski i autorytetu brak), tylko by dyskusja miała jakiś poziom...
Enlil, ja nie wiem, czy Ty w ogóle masz jakieś "kategorie", skoro nie odróżniasz nauki od złudzeń (o tym piszesz w innym wątku) i dobierasz sobie przekonania wedle pobudek estetycznych. Po co w ogóle dyskutować z potencjalnymi złudzeniami? To śmieszne przez małe 'ś'.
A tak ogólnie, gdyby ktoś się przejął zdaniem Enlil nt. logiki, powiem, że nie logika zwodzi na manowce, tylko mylne przekonania. Logika jest jedynie instrumentem myślenia. I tylko małe dziecko się tłumaczy, że to rower sam zawiózł je w pokrzywy.
Jeszcze a propos „siły przyciągania”. Fakt, że pewne przejawy optymizmu wywołują pozytywne emocje u innych jest błędnie interpretowany jako fakt, że optymizm jest zaraźliwy i on sam się jakoś bezpośrednio „rozprzestrzenia”. To oczywiście byłby jakiś psychologiczny cud, nie musielibyśmy się spotykać, żeby się zarażać optymizmem. Autorzy filmu jakby tego nie zauważają. Oto moja alternatywa dla ich „nauk”: zamiast wmawiać sobie, że „jest fajnie”, poćwiczmy lepiej robienie wrażenia szczęśliwości na innych. Będziemy być może kogoś oszukiwać, będziemy dwulicowi, fałszywi - ale przynajmniej nie wobec siebie, hehe...
Enlil, ja nie wiem, czy Ty w ogóle masz jakieś "kategorie", skoro nie odróżniasz nauki od złudzeń (o tym piszesz w innym wątku) i dobierasz sobie przekonania wedle pobudek estetycznych. Po co w ogóle dyskutować z potencjalnymi złudzeniami? To śmieszne przez małe 'ś'.
A tak ogólnie, gdyby ktoś się przejął zdaniem Enlil nt. logiki, powiem, że nie logika zwodzi na manowce, tylko mylne przekonania. Logika jest jedynie instrumentem myślenia. I tylko małe dziecko się tłumaczy, że to rower sam zawiózł je w pokrzywy.
Jeszcze a propos „siły przyciągania”. Fakt, że pewne przejawy optymizmu wywołują pozytywne emocje u innych jest błędnie interpretowany jako fakt, że optymizm jest zaraźliwy i on sam się jakoś bezpośrednio „rozprzestrzenia”. To oczywiście byłby jakiś psychologiczny cud, nie musielibyśmy się spotykać, żeby się zarażać optymizmem. Autorzy filmu jakby tego nie zauważają. Oto moja alternatywa dla ich „nauk”: zamiast wmawiać sobie, że „jest fajnie”, poćwiczmy lepiej robienie wrażenia szczęśliwości na innych. Będziemy być może kogoś oszukiwać, będziemy dwulicowi, fałszywi - ale przynajmniej nie wobec siebie, hehe...
- T1000
- Imię: T1000
- Posty: 108
- Dołączył(a): 26 cze 2009, 01:15
- Zodiak: chyba robot
Siłę przyciągania (grawitacja) pamiętam co nieco z lekcji fizyki. Ale moja wiedza na ten temat jest tak mała, że nie odważę się na dyskutowanie na jej temat.
Natomiast prawo przyciągania jest zupełnie innym zjawiskiem. I nie polemizując z moim poprzednikiem chcę zwrócić uwagę na fakt, że prawo przyciągania niczego nie mówi o jakimkolwiek wmawianiu sobie czegokolwiek. Prawo przyciągania mówi, że jeśli się chce mieć udaną zabawę to należy wyobrazić sobie wszystkie wiadome pozytywne elementy przyszłej zabawy - jak sympatyczni znajomi, fajna kapela, dobre miejsce, możliwość robienia tego co się lubi np. taniec. Unikać należy myślenia wątpiącego: nie wiadomo czy się uda, czy będzie pogoda, czy nie zjawi się ktoś kto będzie zakłócał, kradł, czy nie pękną mi spodnie, nie pobrudzę koszuli, nie zgubię czegoś tam itp. itd. Możliwości jest bardzo wiele. Jeśli takich myśli będzie coraz więcej - to z udanej zabawy nici, bo zgodnie z prawem przyciągania - zostanie przyciągnięte to co więcej kosztuje emocjonalnie. A jak wiadomo - wątpliwości i lęki zawsze są emocjonalnie kosztowniejsze.
Ostatecznie można tylko zarejestrować fakt, że się idzie na dobrą zabawę i nic więcej na ten temat nie myśleć i też jest szansa na udaną zabawę, bo nie przyciąga się złych przewidywań.
Także, jeśli się myśli, aby poprawić swój byt to też należy koncentrować się na wybranych celach. Jeśli te cele są zgodne z posiadanym systemem wartości, są wymarzone - to będą zawsze stymulacją do określonego pozytywnego działania. I myślenie o nich przynajmniej od czasu do czasu w kategoriach przyjemności ( a tak przecież marzymy) zawsze doprowadzi do korzystnych zmian. Natomiast jeśli przy tej okazji, dołączymy wątpliwości w stylu smerfowego marudy ( to się nie uda) lub: ja nigdy nie mam szczęścia, zawsze mam pecha, trzeba być złodziejem żeby się dorobić itd. to do końca życia będziemy mieć okazję potwierdzać "słuszność" tych schematów myślowych.
Doskonałym przykładem pozytywnego działania prawa przyciągania są dla mnie są wywiady Doroty Wellman. W kilku emitowanych już odcinkach przedstawiła ludzi, którym przekonanie o pozytywnym rozwiązaniu ich problemu pozwoliło wyjść z tragicznych często sytuacji życiowych czy zdrowotnych.
Myślę, że prościej wytłumaczyć się nie da. Ale w każdej próbie zrozumienia czegokolwiek musi być przynajmniej minimum chęci. Jeśli ich brak należy sobie dać spokój z tematem.
Natomiast prawo przyciągania jest zupełnie innym zjawiskiem. I nie polemizując z moim poprzednikiem chcę zwrócić uwagę na fakt, że prawo przyciągania niczego nie mówi o jakimkolwiek wmawianiu sobie czegokolwiek. Prawo przyciągania mówi, że jeśli się chce mieć udaną zabawę to należy wyobrazić sobie wszystkie wiadome pozytywne elementy przyszłej zabawy - jak sympatyczni znajomi, fajna kapela, dobre miejsce, możliwość robienia tego co się lubi np. taniec. Unikać należy myślenia wątpiącego: nie wiadomo czy się uda, czy będzie pogoda, czy nie zjawi się ktoś kto będzie zakłócał, kradł, czy nie pękną mi spodnie, nie pobrudzę koszuli, nie zgubię czegoś tam itp. itd. Możliwości jest bardzo wiele. Jeśli takich myśli będzie coraz więcej - to z udanej zabawy nici, bo zgodnie z prawem przyciągania - zostanie przyciągnięte to co więcej kosztuje emocjonalnie. A jak wiadomo - wątpliwości i lęki zawsze są emocjonalnie kosztowniejsze.
Ostatecznie można tylko zarejestrować fakt, że się idzie na dobrą zabawę i nic więcej na ten temat nie myśleć i też jest szansa na udaną zabawę, bo nie przyciąga się złych przewidywań.
Także, jeśli się myśli, aby poprawić swój byt to też należy koncentrować się na wybranych celach. Jeśli te cele są zgodne z posiadanym systemem wartości, są wymarzone - to będą zawsze stymulacją do określonego pozytywnego działania. I myślenie o nich przynajmniej od czasu do czasu w kategoriach przyjemności ( a tak przecież marzymy) zawsze doprowadzi do korzystnych zmian. Natomiast jeśli przy tej okazji, dołączymy wątpliwości w stylu smerfowego marudy ( to się nie uda) lub: ja nigdy nie mam szczęścia, zawsze mam pecha, trzeba być złodziejem żeby się dorobić itd. to do końca życia będziemy mieć okazję potwierdzać "słuszność" tych schematów myślowych.
Doskonałym przykładem pozytywnego działania prawa przyciągania są dla mnie są wywiady Doroty Wellman. W kilku emitowanych już odcinkach przedstawiła ludzi, którym przekonanie o pozytywnym rozwiązaniu ich problemu pozwoliło wyjść z tragicznych często sytuacji życiowych czy zdrowotnych.
Myślę, że prościej wytłumaczyć się nie da. Ale w każdej próbie zrozumienia czegokolwiek musi być przynajmniej minimum chęci. Jeśli ich brak należy sobie dać spokój z tematem.
Niesłuszna droga wiedzie tam, gdzie żadne kary mnie nie ruszą.Mój los wykuwam sobie sam i sam steruję swoją duszą.
-
Katty
- Imię: Lynx
- Posty: 39
- Dołączył(a): 28 cze 2009, 12:17
- Droga życia: 9
- Typ: 5w4
- Zodiak: panna/ryby,
Witam
Katty napisała:.....Natomiast prawo przyciągania jest zupełnie innym zjawiskiem. I nie polemizując z moim poprzednikiem chcę zwrócić uwagę na fakt, że prawo przyciągania niczego nie mówi o jakimkolwiek wmawianiu sobie czegokolwiek. Prawo przyciągania mówi, że jeśli się chce mieć udaną zabawę to należy wyobrazić sobie wszystkie wiadome pozytywne elementy przyszłej zabawy - jak sympatyczni znajomi, fajna kapela, dobre miejsce, możliwość robienia tego co się lubi np. taniec......
To o czym piszesz Katty jest znanym tematem sztuki magicznej. To właśnie tam wykorzystuje się tkwiące w umyśle siły w celach poprawy własnego, bądź cudzego bytu. Dokładnie siłę którą starasz się przedstawić, działa jak miecz obosieczny. Zanim się spostrzeżesz może się okazać że chociaż po trupach, ale dążysz do celu. Prawdą jest tez co powiedział T1000. Rzeczywiście zdolność ta jest na usługach sekt, zarówno tych religijnych jaki i z pod znaku Network Marketing. Istnieją znacznie doskonalsze techniki poprawy ludzkiego bytu. Istotną kwestią jest tutaj to co powiedział Enlil:.
Pozdrawiam
Katty napisała:.....Natomiast prawo przyciągania jest zupełnie innym zjawiskiem. I nie polemizując z moim poprzednikiem chcę zwrócić uwagę na fakt, że prawo przyciągania niczego nie mówi o jakimkolwiek wmawianiu sobie czegokolwiek. Prawo przyciągania mówi, że jeśli się chce mieć udaną zabawę to należy wyobrazić sobie wszystkie wiadome pozytywne elementy przyszłej zabawy - jak sympatyczni znajomi, fajna kapela, dobre miejsce, możliwość robienia tego co się lubi np. taniec......
To o czym piszesz Katty jest znanym tematem sztuki magicznej. To właśnie tam wykorzystuje się tkwiące w umyśle siły w celach poprawy własnego, bądź cudzego bytu. Dokładnie siłę którą starasz się przedstawić, działa jak miecz obosieczny. Zanim się spostrzeżesz może się okazać że chociaż po trupach, ale dążysz do celu. Prawdą jest tez co powiedział T1000. Rzeczywiście zdolność ta jest na usługach sekt, zarówno tych religijnych jaki i z pod znaku Network Marketing. Istnieją znacznie doskonalsze techniki poprawy ludzkiego bytu. Istotną kwestią jest tutaj to co powiedział Enlil:.
A tam istnieje zupełnie inne prawo, bowiem czymś innym jest siła wyobraźni i woli a czymś innym siła świadomości.........."Jest jednak jeszcze inna właściwość, którą posiada człowiek: świadomość. Jak pokazuje historia, często, by znaleźć właściwą odpowiedź, trzeba było rozluźnić silne więzy logiki i dopuścić do głosu te części umysłu, które zazwyczaj nie są do niego dopuszczane....."
Pozdrawiam
Misterium Christi
-
Apollo
- Imię: Apollo
- Posty: 397
- Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
- Lokalizacja: Dublin, Irlandia
- Droga życia: 8
- Zodiak: Wodnik
Apollo napisał(a):Witam
To o czym piszesz [b]Katty jest znanym tematem sztuki magicznej. To właśnie tam wykorzystuje się tkwiące w umyśle siły w celach poprawy własnego, bądź cudzego bytu. Dokładnie siłę którą starasz się przedstawić, działa jak miecz obosieczny. Zanim się spostrzeżesz może się okazać że chociaż po trupach, ale dążysz do celu. Prawdą jest tez co powiedział T1000. Rzeczywiście zdolność ta jest na usługach sekt, zarówno tych religijnych jaki i z pod znaku Network Marketing. Istnieją znacznie doskonalsze techniki poprawy ludzkiego bytu. Istotną kwestią jest tutaj to co powiedział Enlil:.A tam istnieje zupełnie inne prawo, bowiem czymś innym jest siła wyobraźni i woli a czymś innym siła świadomości.........."Jest jednak jeszcze inna właściwość, którą posiada człowiek: świadomość. Jak pokazuje historia, często, by znaleźć właściwą odpowiedź, trzeba było rozluźnić silne więzy logiki i dopuścić do głosu te części umysłu, które zazwyczaj nie są do niego dopuszczane....."
Pozdrawiam
Myślę, że się jednak nie rozumiemy. To o czym pisałam ma się nijak do magii - to nie wyciąganie królika z kapelusza lecz właśnie oddziaływanie na podświadomość. A że bywa to też wykorzystywane przez różnych manipulantów - tego zaprzeczyć się nie da - podobnie jest z wykorzystywaniem innych uczuć tkwiących w podświadomości. Tylko, że jak już osiąga się pewien wiek dojrzałości - to trzeba patrzeć gdzie kończy się własna wola, a zaczyna cudzy interes. To jest właśnie sztuka życia.
Także osiąganie celów po trupach - to też powszechne zjawisko i niekoniecznie związane z prawem przyciągania. Bo zrozumienie jego działania powoduje raczej spokojne działanie niż usilne dążenie do realizacji swojego planu natychmiast, gdyż przy takiej "natarczywości" przyplątują się inne - wcale nie chciane uczucia i często niweczą wszelkie plany. To ładnie opisują Jerry i Ester Hicks oraz - trochę inaczej Barbara Marciniak.
Niesłuszna droga wiedzie tam, gdzie żadne kary mnie nie ruszą.Mój los wykuwam sobie sam i sam steruję swoją duszą.
-
Katty
- Imię: Lynx
- Posty: 39
- Dołączył(a): 28 cze 2009, 12:17
- Droga życia: 9
- Typ: 5w4
- Zodiak: panna/ryby,
Witam
Katty napisała:
Pozdrawiam
Katty napisała:
Rozumiem Katty że masz dobre intencje, ale co w tym złego że siła przyciągania o której piszesz jest elementem magii...? Oddziaływanie na podświadomość jest tym czym jest magia w swej istocie i nie mówimy tu o szarlatanerii... Nie zaprzeczam skutkom jakie wywołuje wizualizacja, pozytywne myślenie itp. Ustawiam je jedynie na właściwej pozycji i staram się wykazać, że nie są to środki ostateczne, a tym bardziej doskonałe, ponieważ powodują wiele zagrożeń i nie zawsze są odpowiednie i bezpieczne dla każdego. Ktoś kto umie z tej maszyny korzystać, niech korzysta - nie ma sprawy. Magia podświadomości jest dla każdego, o ile wykorzystuje ją świadomie, ponieważ w przeciwnym przypadku prowadzi do fałszowania rzeczywistości, a przez to rozczarowania i niespełnienia marzeń..........Myślę, że się jednak nie rozumiemy. To o czym pisałam ma się nijak do magii - to nie wyciąganie królika z kapelusza lecz właśnie oddziaływanie na podświadomość......
Pozdrawiam
Misterium Christi
-
Apollo
- Imię: Apollo
- Posty: 397
- Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
- Lokalizacja: Dublin, Irlandia
- Droga życia: 8
- Zodiak: Wodnik
Cytuję:
"Magia podświadomości jest dla każdego, o ile wykorzystuje ją świadomie, ponieważ w przeciwnym przypadku prowadzi do fałszowania rzeczywistości, a przez to rozczarowania i niespełnienia marzeń"
Podświadomości nie wykorzystuje się świadomie - trzeba ją u m i e j ę t n i e stymulować. A w pozostałym - masz rację.
tylko
Prawo przyciągania to nie siła przyciągania.
Pozdrawiam
"Magia podświadomości jest dla każdego, o ile wykorzystuje ją świadomie, ponieważ w przeciwnym przypadku prowadzi do fałszowania rzeczywistości, a przez to rozczarowania i niespełnienia marzeń"
Podświadomości nie wykorzystuje się świadomie - trzeba ją u m i e j ę t n i e stymulować. A w pozostałym - masz rację.
tylko
Prawo przyciągania to nie siła przyciągania.
Pozdrawiam
Niesłuszna droga wiedzie tam, gdzie żadne kary mnie nie ruszą.Mój los wykuwam sobie sam i sam steruję swoją duszą.
-
Katty
- Imię: Lynx
- Posty: 39
- Dołączył(a): 28 cze 2009, 12:17
- Droga życia: 9
- Typ: 5w4
- Zodiak: panna/ryby,
Witam
Nie był bym tego taki pewny droga Katty. Np. świadome śnienie wygląda na coś więcej aniżeli umiejętne stymulowanie podświadomości. Ponad to istnieje wiele praktyk psychoterapeutycznych opartych na świadomym stawieniu czoła wielu podświadomym treściom, które nierzadko przedkładają się na stan naszego zdrowia......
Pozdrawiam
Nie był bym tego taki pewny droga Katty. Np. świadome śnienie wygląda na coś więcej aniżeli umiejętne stymulowanie podświadomości. Ponad to istnieje wiele praktyk psychoterapeutycznych opartych na świadomym stawieniu czoła wielu podświadomym treściom, które nierzadko przedkładają się na stan naszego zdrowia......
Pozdrawiam
Misterium Christi
-
Apollo
- Imię: Apollo
- Posty: 397
- Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
- Lokalizacja: Dublin, Irlandia
- Droga życia: 8
- Zodiak: Wodnik
Temat do dyskusji na ile przeprogramowanie podświadomości może być świadomym działaniem. Możesz mieć rację i możesz nie mieć. Sama nie jestem do końca przekonana. Także nie jestem do końca przekonana co do ich skuteczności w psychoterapii. Ale wychodzę z założenia, że jeśli chociaż jednej osobie pomogą to mogę je zaakceptować.Natomiast szukanie pozytywnych aspektów w życiu już wypróbowałam - z dobrym skutkiem.
Niesłuszna droga wiedzie tam, gdzie żadne kary mnie nie ruszą.Mój los wykuwam sobie sam i sam steruję swoją duszą.
-
Katty
- Imię: Lynx
- Posty: 39
- Dołączył(a): 28 cze 2009, 12:17
- Droga życia: 9
- Typ: 5w4
- Zodiak: panna/ryby,
Hmm.....
Zacznę może od innej strony. Otóż wszystkie fakty wskazują na to, że człowiek który ma negatywne myśli zaczyna np. spóźniać się do pracy. Potrzebuje więcej czasu na jej wykonanie, przez co staje się mniej wydajny. Niezadowolony pracodawca z takiego pracownika wreszcie go zwalnia. A on załamany z braku dochodów popada np. w długi które z kolei prowadzą go do samobójstwa. Zgodzimy się zapewne, że jest to typowy scenariusz negatywnego myślenia. Analogicznie do niego rzecz ma się z jego przeciwieństwem, czyli myśleniem pozytywnym. Człowiek myślący pozytywnie jest znacznie wydajniejszy w pracy, co umożliwia mu realizację kariery zawodowej. Siłę która się zwielokrotnia pod wpływem pozytywnej energii zazwyczaj wkłada w jeszcze większą pracę, a wszystko po to ażeby osiągnąć sukces w życiu. Zarabia więc więcej i może sobie na wszystko pozwolić. Le czy na tym kończy się jego rzeczywistość...? Nie, ponieważ już więcej czasu spędza w pracy przez co nie widuje się z rodziną. Po jakimś czasie pojawia się rozluźnienie jego związku a z czasem dochodzi do rozwodu, podziału majątku itd. Oczywiście nie jestem przeciwny doświadczaniu pozytywnej strony życia. Samo zaś prawo przyciągania jest w zasadzie ślepym prawem i nie dba o to czy będziesz doświadczała pozytywnych, czy negatywnych skutków. Tak naprawdę jest to nic innego jak prawo karmy. Jesteś tym czym myślisz że jesteś, wraz ze wszystkimi tego konsekwencjami. A to co wmawiają nam mistrzowie pozytywnego myślenia nie jest czymś stałym i niezmiennym, ponieważ kiedy się wspinasz do góry, zawsze po pewnym czasie spadasz w dół. Musimy zdać sobie sprawę że są wzloty i upadki, plusy i minusy, radości i smutki a zatem pozytywy i negatywy czy też według chińskiej filozofii Jing i Jang. Jest to zupełnie naturalne i nie należy z tym walczyć. Zamiast tego możemy osiągnąć zupełnie inny stan umysłu. Stan czystej świadomości, gdzie nie istnieją ani myśli pozytywne, ani negatywne - nie istnieją w ogóle żadne myśli. Kiedy osiągniemy taki stan pojawia się zupełnie inna logika w ogóle nie związana z prawem przyciąganiem oraz wolna od prawa przyczyny i skutku. Tam nie ma podziału na czarne i białe, mężczyzn i kobiety, na Jing i Jang, ponieważ tam wszystko jest jednością i na to chciałbym zwrócić twoją uwagę, czyli na bycie ponad tym co pozytywne i negatywne, gdyż stanowi je iluzja.....
Pozdrawiam
Zacznę może od innej strony. Otóż wszystkie fakty wskazują na to, że człowiek który ma negatywne myśli zaczyna np. spóźniać się do pracy. Potrzebuje więcej czasu na jej wykonanie, przez co staje się mniej wydajny. Niezadowolony pracodawca z takiego pracownika wreszcie go zwalnia. A on załamany z braku dochodów popada np. w długi które z kolei prowadzą go do samobójstwa. Zgodzimy się zapewne, że jest to typowy scenariusz negatywnego myślenia. Analogicznie do niego rzecz ma się z jego przeciwieństwem, czyli myśleniem pozytywnym. Człowiek myślący pozytywnie jest znacznie wydajniejszy w pracy, co umożliwia mu realizację kariery zawodowej. Siłę która się zwielokrotnia pod wpływem pozytywnej energii zazwyczaj wkłada w jeszcze większą pracę, a wszystko po to ażeby osiągnąć sukces w życiu. Zarabia więc więcej i może sobie na wszystko pozwolić. Le czy na tym kończy się jego rzeczywistość...? Nie, ponieważ już więcej czasu spędza w pracy przez co nie widuje się z rodziną. Po jakimś czasie pojawia się rozluźnienie jego związku a z czasem dochodzi do rozwodu, podziału majątku itd. Oczywiście nie jestem przeciwny doświadczaniu pozytywnej strony życia. Samo zaś prawo przyciągania jest w zasadzie ślepym prawem i nie dba o to czy będziesz doświadczała pozytywnych, czy negatywnych skutków. Tak naprawdę jest to nic innego jak prawo karmy. Jesteś tym czym myślisz że jesteś, wraz ze wszystkimi tego konsekwencjami. A to co wmawiają nam mistrzowie pozytywnego myślenia nie jest czymś stałym i niezmiennym, ponieważ kiedy się wspinasz do góry, zawsze po pewnym czasie spadasz w dół. Musimy zdać sobie sprawę że są wzloty i upadki, plusy i minusy, radości i smutki a zatem pozytywy i negatywy czy też według chińskiej filozofii Jing i Jang. Jest to zupełnie naturalne i nie należy z tym walczyć. Zamiast tego możemy osiągnąć zupełnie inny stan umysłu. Stan czystej świadomości, gdzie nie istnieją ani myśli pozytywne, ani negatywne - nie istnieją w ogóle żadne myśli. Kiedy osiągniemy taki stan pojawia się zupełnie inna logika w ogóle nie związana z prawem przyciąganiem oraz wolna od prawa przyczyny i skutku. Tam nie ma podziału na czarne i białe, mężczyzn i kobiety, na Jing i Jang, ponieważ tam wszystko jest jednością i na to chciałbym zwrócić twoją uwagę, czyli na bycie ponad tym co pozytywne i negatywne, gdyż stanowi je iluzja.....
Pozdrawiam
Misterium Christi
-
Apollo
- Imię: Apollo
- Posty: 397
- Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
- Lokalizacja: Dublin, Irlandia
- Droga życia: 8
- Zodiak: Wodnik
Apollo napisał(a):Hmm.....
Zacznę może od innej strony. Otóż wszystkie fakty wskazują na to, że człowiek który ma negatywne myśli zaczyna np. spóźniać się do pracy. Potrzebuje więcej czasu na jej wykonanie, przez co staje się mniej wydajny. Niezadowolony pracodawca z takiego pracownika wreszcie go zwalnia. A on załamany z braku dochodów popada np. w długi które z kolei prowadzą go do samobójstwa. Zgodzimy się zapewne, że jest to typowy scenariusz negatywnego myślenia. Analogicznie do niego rzecz ma się z jego przeciwieństwem, czyli myśleniem pozytywnym. Człowiek myślący pozytywnie jest znacznie wydajniejszy w pracy, co umożliwia mu realizację kariery zawodowej. Siłę która się zwielokrotnia pod wpływem pozytywnej energii zazwyczaj wkłada w jeszcze większą pracę, a wszystko po to ażeby osiągnąć sukces w życiu. Zarabia więc więcej i może sobie na wszystko pozwolić. Le czy na tym kończy się jego rzeczywistość...?
I oto człowiek zaczyna dostrzegać, że właściwie nie ma potrzeby gonić życia. Nie ma potrzeby udowadniania wszystkim, że jest dobry, bardzo dobry. Nie widzi potrzeby ciągłego otrzymywania potwierdzenia swojej wartości. Człowiek widzi sam, że jeśli chce potrafi wszystko i czuje się spokojny. Wie także, że zostały zaspokojone jego potrzeby materialne, i że to nie jest koniec lecz potwierdzenie, że nie teorie ekonomiczne, filozoficzne, psychologiczne dadzą mu możliwość godnego przeżycia, nie nadmierny wysiłek w pracy, którym chciał wszystkich przekonać, że jest niezbędny. Nie jego totalne poświęcenie własnego czasu dla firmy czy jakiejś idei pozwolą mu przez jakiś czas poczuć bezpieczeństwo egzystencji swojej i jego najbliższych. Człowiek przestaje musieć: mieć lepszy samochód, większy dom lepsze ubrania aby udowodnić innym kim jest. Widzi, że jego własne potrzeby bardzo różnią się od lansowanych w mediach czy w opowieściach kolegów.Wreszcie ujrzał, że moc i szczęście znajdują się w nim (a nie w narzucanych wzorcach) i że to właśnie one pozwalają mu na dokonywanie wyborów sprzyjających realizacji marzeń. Widzi spokój i radość z przeżycia każdej godziny, z kontaktów z bliskimi. Oczarowuje go samotna sosna powyginana przez zimne morskie wiatry. Widzi piękno otaczającego świata.Chociaż widzi też i paskudne zjawiska, ale wie, że jego interwencja jest potrzebna tam gdzie dzieje się rzeczywista krzywda. Więc nie pozwala sobie na ocenianie innych, bo wie, że każdy człowiek jest jedyny i niepowtarzalny i nikt nie ma prawa narzucać drugiemu sposobu życia. Chce przekazać swoją radość innym, chociaż dobrze wie, że całego świata nie zmieni. Ale ci, co go będą chcieli słuchać mają taką samą szansę rozjaśnić swoje życie.
Apollo napisał(a): Samo zaś prawo przyciągania jest w zasadzie ślepym prawem i nie dba o to czy będziesz doświadczała pozytywnych, czy negatywnych skutków. Tak naprawdę jest to nic innego jak prawo karmy. Jesteś tym czym myślisz że jesteś, wraz ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Stuprocentowa racja - nigdy nie napisałam, że prawo przyciągania jest czymś nadzwyczajnym, jest właśnie jednym ze zwykłych praw wszechświata, z którym obcujemy bez przerwy, podobnie jak prawo równowagi, które z kolei działa w sytuacji gdy piszesz: cyt. "A to co wmawiają nam mistrzowie pozytywnego myślenia nie jest czymś stałym i niezmiennym, ponieważ kiedy się wspinasz do góry, zawsze po pewnym czasie spadasz w dół. Musimy zdać sobie sprawę że są wzloty i upadki, plusy i minusy, radości i smutki a zatem pozytywy i negatywy czy też według chińskiej filozofii Jing i Jang. Jest to zupełnie naturalne i nie należy z tym walczyć". Tylko, że te efekty doświadcza się gdy coś staje się nadmiernie ważne w naszym życiu.
Apollo napisał(a): Zamiast tego możemy osiągnąć zupełnie inny stan umysłu. Stan czystej świadomości, gdzie nie istnieją ani myśli pozytywne, ani negatywne - nie istnieją w ogóle żadne myśli. Kiedy osiągniemy taki stan pojawia się zupełnie inna logika w ogóle nie związana z prawem przyciąganiem oraz wolna od prawa przyczyny i skutku. Tam nie ma podziału na czarne i białe, mężczyzn i kobiety, na Jing i Jang, ponieważ tam wszystko jest jednością i na to chciałbym zwrócić twoją uwagę, czyli na bycie ponad tym co pozytywne i negatywne, gdyż stanowi je iluzja.....
Pozdrawiam
Tak masz rację, tylko, że ten stan właśnie prowadzi do mojej końcówki Twojego scenariusza. Natomiast jaką drogą do tego dotrzesz - to Twój wybór. Ja wybrałam relaksację. Chociaż nie udało mi się być jednocześnie "ponad tym co pozytywne i negatywne" bo osiągnięty przeze mnie stan jest wyjątkowo pozytywny - może jeszcze nie tak do końca ale wierzę. I nawet nie umiem sobie wyobrazić takiego stanu nirwany, pustki , ale też nie dążę do jakiegoś mistycznego oświecenia.
Pozdrawiam
Niesłuszna droga wiedzie tam, gdzie żadne kary mnie nie ruszą.Mój los wykuwam sobie sam i sam steruję swoją duszą.
-
Katty
- Imię: Lynx
- Posty: 39
- Dołączył(a): 28 cze 2009, 12:17
- Droga życia: 9
- Typ: 5w4
- Zodiak: panna/ryby,
Witam
Nie musimy tego określać w kategoriach nirvany czy mistycznego oświecenia. Terminy te co najwyżej dodają powagi całej sprawie. Czy jest to pustka...? Wiem że nie pytałaś, ale odpowiem....To też jest kwestia interpretacji i zrozumienia. Na pewno pustka jest tutaj stanem zapalnym Nowej Ery w naszym życiu, gdzie nie robimy już podziałów. Wychodzimy wówczas ponad dobro i zło. Droga Katty, to co uważamy za pozytywne bądź negatywne jest po prostu wytworem naszego umysłu, stąd pochodzi słynna maksyma - "jesteś tym czym myślisz że jesteś" o czym wspomnieli także autorzy omawianego tu "The Secret". Idąc dalej tym tropem powiemy, że dla jednych pozytywnym jest coś co dla innych stanowi negatyw, a nawet uosobienie samego zła. Często zdarza się, że wraz z upływem czasu następuje przewartościowanie naszych ideałów i okazuje się, że to co wcześniej uważaliśmy za poprawne obecnie jest zupełnie pozbawione jakiegokolwiek sensu i prowadzi donikąd. Zawartość umysłu zawsze podlega zmianie, natomiast samej natury umysłu nigdy nie zmienisz, choćbyś nie wiem jak się starała. Taki jest nasz umysł i nic na to nie poradzimy. Ale możemy przeprowadzić się na wyższe piętro i przekroczyć te ograniczenia. Wówczas podziały zaczniesz postrzegać zupełnie w innych kategoriach. Przestaniesz osadzać, kategoryzować, dzielić i szufladkować. Zdziwisz się, ale napięcie powstaje właśnie w wyniku pracy naszego umysłu. I nie ma tu znaczenia czy przedmiotem naszych myśli są pozytywne, czy negatywne treści. Samo ich występowanie, zwłaszcza w nadmiarze jest przeszkodą w relaksacji. Chodzi mi o same ich występowanie. Czym szybciej myślimy, tym większe napięcie powstaje w organizmie. Natomiast czym wolniej myślimy to proporcjonalnie do spadku napięcia stajemy się zrelaksowani. Całkowite wyeliminowanie aktywności umysłu oznacza zatem stan najwyższego relaksu a w nim odpoczynek zarówno dla ciała jak i umysłu. Jak sama widzisz, nie ma to zupełnie nic z pozytywnym myśleniem, ale niwelacją jakiegokolwiek myślenia i osiągnięcia naszego pierwotnego stanu oraz odkrycia tego kim naprawdę jesteśmy. Czy stan ten możemy nazwać pozytywnym...? Tak, ale w pewnych kategoriach rozumienia. Po osiągnięciu tego stanu pojawiają się w nas także myśli pozytywne w sposób zupełnie naturalny i bez naszego wysiłku. Tak więc nie wbijasz sobie ich do głowy (np. w stanie alfa), ale są one w tobie automatycznie, są częścią twojej natury. Tkwią w tobie od setek tysięcy lat i zamiast przeprogramowywać się, wystarczy być tym kim już od zawsze jesteś. Wolałbym używać tutaj sformułowania myśli właściwe, ale niech tam będzie. Jaka jest zatem różnica pomiędzy technikami pozytywnego myślenia a tym co tutaj napisałem...? Otóż praktyka pozytywnego myślenia zazwyczaj polega na pracy z afirmacjami typu "jestem wdzięczny za to że jestem", "daję miłość każdemu i na nią zasługuję" itp. Pomimo poprawnych sformułowań oparta jest na przeprogramowaniu umysłu ale nie poznaniu jego natury. Zamiast pomagać nam odkryć siebie takimi jakimi jesteśmy naprawdę stara się przeprogramować nasz umysł tak ażebyśmy byli tym kim myślimy że chcemy być.... Według mojego osobistego wglądu w te zagadnienia, cała ta filozofia mija się z celem, ponieważ to co uznajesz za pozytywne powinno być demonstracją twojej prawdziwej natury, a nie efektem afirmacji..... Same zaś afirmacje, choć często są pomocne w osiąganiu sukcesów, nigdy jednak nie dają trwałego skutku i to należy wyraźnie zaznaczyć. Należy także pamiętać, że prawem wszechświata jest zarówno dzień jak i noc, oraz że jedno i drugie nie jest bez znaczenie. Oczywiście świadomi celu możemy praktykować pozytywne myślenie, ale nie możemy go używać jako narzędzia do osiągnięcia oświecenia. A jeżeli faktycznie nie jest ono przedmiotem twoich poszukiwań, rzeczywiście nic nie stoi ci na przeszkodzie, a tego rodzaju techniki są jest jak najbardziej przeznaczone dla ciebie.....
Pozdrawiam
Nie musimy tego określać w kategoriach nirvany czy mistycznego oświecenia. Terminy te co najwyżej dodają powagi całej sprawie. Czy jest to pustka...? Wiem że nie pytałaś, ale odpowiem....To też jest kwestia interpretacji i zrozumienia. Na pewno pustka jest tutaj stanem zapalnym Nowej Ery w naszym życiu, gdzie nie robimy już podziałów. Wychodzimy wówczas ponad dobro i zło. Droga Katty, to co uważamy za pozytywne bądź negatywne jest po prostu wytworem naszego umysłu, stąd pochodzi słynna maksyma - "jesteś tym czym myślisz że jesteś" o czym wspomnieli także autorzy omawianego tu "The Secret". Idąc dalej tym tropem powiemy, że dla jednych pozytywnym jest coś co dla innych stanowi negatyw, a nawet uosobienie samego zła. Często zdarza się, że wraz z upływem czasu następuje przewartościowanie naszych ideałów i okazuje się, że to co wcześniej uważaliśmy za poprawne obecnie jest zupełnie pozbawione jakiegokolwiek sensu i prowadzi donikąd. Zawartość umysłu zawsze podlega zmianie, natomiast samej natury umysłu nigdy nie zmienisz, choćbyś nie wiem jak się starała. Taki jest nasz umysł i nic na to nie poradzimy. Ale możemy przeprowadzić się na wyższe piętro i przekroczyć te ograniczenia. Wówczas podziały zaczniesz postrzegać zupełnie w innych kategoriach. Przestaniesz osadzać, kategoryzować, dzielić i szufladkować. Zdziwisz się, ale napięcie powstaje właśnie w wyniku pracy naszego umysłu. I nie ma tu znaczenia czy przedmiotem naszych myśli są pozytywne, czy negatywne treści. Samo ich występowanie, zwłaszcza w nadmiarze jest przeszkodą w relaksacji. Chodzi mi o same ich występowanie. Czym szybciej myślimy, tym większe napięcie powstaje w organizmie. Natomiast czym wolniej myślimy to proporcjonalnie do spadku napięcia stajemy się zrelaksowani. Całkowite wyeliminowanie aktywności umysłu oznacza zatem stan najwyższego relaksu a w nim odpoczynek zarówno dla ciała jak i umysłu. Jak sama widzisz, nie ma to zupełnie nic z pozytywnym myśleniem, ale niwelacją jakiegokolwiek myślenia i osiągnięcia naszego pierwotnego stanu oraz odkrycia tego kim naprawdę jesteśmy. Czy stan ten możemy nazwać pozytywnym...? Tak, ale w pewnych kategoriach rozumienia. Po osiągnięciu tego stanu pojawiają się w nas także myśli pozytywne w sposób zupełnie naturalny i bez naszego wysiłku. Tak więc nie wbijasz sobie ich do głowy (np. w stanie alfa), ale są one w tobie automatycznie, są częścią twojej natury. Tkwią w tobie od setek tysięcy lat i zamiast przeprogramowywać się, wystarczy być tym kim już od zawsze jesteś. Wolałbym używać tutaj sformułowania myśli właściwe, ale niech tam będzie. Jaka jest zatem różnica pomiędzy technikami pozytywnego myślenia a tym co tutaj napisałem...? Otóż praktyka pozytywnego myślenia zazwyczaj polega na pracy z afirmacjami typu "jestem wdzięczny za to że jestem", "daję miłość każdemu i na nią zasługuję" itp. Pomimo poprawnych sformułowań oparta jest na przeprogramowaniu umysłu ale nie poznaniu jego natury. Zamiast pomagać nam odkryć siebie takimi jakimi jesteśmy naprawdę stara się przeprogramować nasz umysł tak ażebyśmy byli tym kim myślimy że chcemy być.... Według mojego osobistego wglądu w te zagadnienia, cała ta filozofia mija się z celem, ponieważ to co uznajesz za pozytywne powinno być demonstracją twojej prawdziwej natury, a nie efektem afirmacji..... Same zaś afirmacje, choć często są pomocne w osiąganiu sukcesów, nigdy jednak nie dają trwałego skutku i to należy wyraźnie zaznaczyć. Należy także pamiętać, że prawem wszechświata jest zarówno dzień jak i noc, oraz że jedno i drugie nie jest bez znaczenie. Oczywiście świadomi celu możemy praktykować pozytywne myślenie, ale nie możemy go używać jako narzędzia do osiągnięcia oświecenia. A jeżeli faktycznie nie jest ono przedmiotem twoich poszukiwań, rzeczywiście nic nie stoi ci na przeszkodzie, a tego rodzaju techniki są jest jak najbardziej przeznaczone dla ciebie.....
Pozdrawiam
Ostatnio edytowano 02 wrz 2009, 14:27 przez Apollo, łącznie edytowano 2 razy
Misterium Christi
-
Apollo
- Imię: Apollo
- Posty: 397
- Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
- Lokalizacja: Dublin, Irlandia
- Droga życia: 8
- Zodiak: Wodnik
No cóż. Patrzymy w tę samą stronę, ale każde z nas widzi co innego. Technik w całym pojęciu rozwoju osobistego jest tak wiele, że jeśli zaczniemy mieszać elementy z poszczególnych zakresów to nasza dyskusja przerodzi się w "bicie piany". Jeśli mówię o działaniu prawa przyciągania, a w tym o pozytywnym myśleniu to nie mówię o afirmacjach, ani o żadnych innych technikach stosowanych np. w NLP. Jeśli odnosisz się do moich postów - to ja dość wyraźnie napisałam co uważam za myślenie pozytywne. Nie mieszczą się w tym afirmacje, ani żadne inne zaklinanie rzeczywistości. Moje marzenia się spełniają przynajmniej w znaczącej liczbie. Natomiast zwracam uwagę na tzw. "nadmierne chciejstwo". Nie znaczy to, że nie można wyobrażać sobie sytuacji powszechnie uważanych za niemożliwe do spełnienia, ale marzenie to przyjemność, a zachłanne oczekiwanie czegoś niestety wiąże się z wieloma negatywnymi uczuciami, które zgodnie z prawem przyciągania - jako emocjonalnie silniejsze będą właśnie przyciągnięte. Tak to widzę. Ty możesz widzieć inaczej - Twoje prawo i Twoje efekty.
Faktycznie - jestem tym kim myślę, że jestem. Ale jeśli brzmi mi w głowie myśl, że np. jestem nieciekawa, nudna, mało rozgarnięta -to nie afirmuję, że jest inaczej. Zastanawiam się po pierwsze czy zawsze, a po drugie czy zmiana takiej opinii o sobie ma dla mnie jakieś znaczenie i dlaczego. Często okazuje się, że jak każdy czegoś oczekuję od innych: uwagi, sympatii, podziwu więc muszę pomyśleć czy to nie jest czasem zachwianie wiary w siebie, że sama sobie takiej otuchy nie potrafię dać i czy rzeczywiście ten podziw innych jest dla mnie tak ważny, że jego brak wpływa negatywnie na mój nastrój.
Piszesz: cyt."Zawartość umysłu zawsze podlega zmianie, natomiast samej natury umysłu nigdy nie zmienisz, choćbyś nie wiem jak się starała. Taki jest nasz umysł i nic na to nie poradzimy. Ale możemy przeprowadzić się na wyższe piętro i przekroczyć te ograniczenia."
Nie bardzo rozumiem co masz na myśli pisząc o "naturze umysłu", a także dalszej myśli - jeśli coś naprawdę nie można zmienić to jak można przekroczyć te ograniczenia. Chyba nie zrozumiałam.
Nie "dziwię się" też, że napięcie powstaje w wyniku pracy naszego umysłu - też tak uważam. I masz rację - nadmierny myślotok rzeczywiście przeszkadza w relaksacji - ale tu ja jednak próbuje zmienić "naturę umysłu". Ostatnio odkryłam fantastyczne nagranie relaksacyjne - pierwszy raz ktoś mi nie zabraniał myślenia w trakcie relaksacji, a wręcz pozwolił na to - i niesamowity efekt, bo jeśli nie musiałam zwalczać swoich myśli, to wybrałam sobie takie, które sprawiają mi przyjemność i dzięki temu poczułam się świetnie, aż mi się chciało zajrzeć na forum.
Myślę, że różni nas oczekiwanie w korzystaniu z takich czy innych technik rozwojowych. Jestem minimalistką i pragmatykiem - chcę się po prostu zawsze czuć dobrze i właśnie o to "zawsze" się staram. A, że efekty często znacznie przekraczają moje oczekiwania - staram się być wdzięczna i cieszyć się z tego. Może i kuszące jest osiągnięcie innych stanów świadomości, ale po pierwsze wymagałoby to za dużo wysiłku i czasu, a po drugie jakoś nie widzę się w tej roli. Mędrców mogę podziwiać ale niekoniecznie chciałabym żyć ich życiem.
Faktycznie - jestem tym kim myślę, że jestem. Ale jeśli brzmi mi w głowie myśl, że np. jestem nieciekawa, nudna, mało rozgarnięta -to nie afirmuję, że jest inaczej. Zastanawiam się po pierwsze czy zawsze, a po drugie czy zmiana takiej opinii o sobie ma dla mnie jakieś znaczenie i dlaczego. Często okazuje się, że jak każdy czegoś oczekuję od innych: uwagi, sympatii, podziwu więc muszę pomyśleć czy to nie jest czasem zachwianie wiary w siebie, że sama sobie takiej otuchy nie potrafię dać i czy rzeczywiście ten podziw innych jest dla mnie tak ważny, że jego brak wpływa negatywnie na mój nastrój.
Piszesz: cyt."Zawartość umysłu zawsze podlega zmianie, natomiast samej natury umysłu nigdy nie zmienisz, choćbyś nie wiem jak się starała. Taki jest nasz umysł i nic na to nie poradzimy. Ale możemy przeprowadzić się na wyższe piętro i przekroczyć te ograniczenia."
Nie bardzo rozumiem co masz na myśli pisząc o "naturze umysłu", a także dalszej myśli - jeśli coś naprawdę nie można zmienić to jak można przekroczyć te ograniczenia. Chyba nie zrozumiałam.
Nie "dziwię się" też, że napięcie powstaje w wyniku pracy naszego umysłu - też tak uważam. I masz rację - nadmierny myślotok rzeczywiście przeszkadza w relaksacji - ale tu ja jednak próbuje zmienić "naturę umysłu". Ostatnio odkryłam fantastyczne nagranie relaksacyjne - pierwszy raz ktoś mi nie zabraniał myślenia w trakcie relaksacji, a wręcz pozwolił na to - i niesamowity efekt, bo jeśli nie musiałam zwalczać swoich myśli, to wybrałam sobie takie, które sprawiają mi przyjemność i dzięki temu poczułam się świetnie, aż mi się chciało zajrzeć na forum.
Myślę, że różni nas oczekiwanie w korzystaniu z takich czy innych technik rozwojowych. Jestem minimalistką i pragmatykiem - chcę się po prostu zawsze czuć dobrze i właśnie o to "zawsze" się staram. A, że efekty często znacznie przekraczają moje oczekiwania - staram się być wdzięczna i cieszyć się z tego. Może i kuszące jest osiągnięcie innych stanów świadomości, ale po pierwsze wymagałoby to za dużo wysiłku i czasu, a po drugie jakoś nie widzę się w tej roli. Mędrców mogę podziwiać ale niekoniecznie chciałabym żyć ich życiem.
Niesłuszna droga wiedzie tam, gdzie żadne kary mnie nie ruszą.Mój los wykuwam sobie sam i sam steruję swoją duszą.
-
Katty
- Imię: Lynx
- Posty: 39
- Dołączył(a): 28 cze 2009, 12:17
- Droga życia: 9
- Typ: 5w4
- Zodiak: panna/ryby,
Witam
Właśnie....czy rzeczywiście jesteś tym kim myślisz że jesteś....? Nie do końca jest to prawdą, ponieważ jesteś tym kim jesteś, bez względu na fakt jakie są twoje myśli. Zasadniczo głównie tym się różni filozofia mędrców od przesłania "The Secret". Możesz posiadać myśli i nadawać im rozmaite treści, ale nie jesteś tymi myślami. Myśli to nie jest twoja prawdziwa natura. Tak naprawdę to stoją one pomiędzy tym czym jesteś a całym światem, Stanowią niejako zasłonę oddzielającą to co widzialne od niewidzialnego. Ja nazywam je trzecim światem, ulotnym jak bańka mydlana. Czasami są jak wzburzone morze, a czasami jak cicha i spokojna toń oceanu. To wówczas możesz dostrzec to co znajduje się na dnie. I tak długo jak się identyfikujesz z własnymi myślami tak długo jesteś nieświadoma samej siebie a one nad tobą władają przez co raz czujesz się lepiej a raz gorzej. To już nie jest kwestia filozofii Katty, ale prawdy, bądź nieprawdy. Teraz jednak dalsze pisanie muszę przełożyć na jutro i wtedy bardziej przybliżę wszystko to w czym mnie nie zrozumiałaś....
Pozdrawiam
Właśnie....czy rzeczywiście jesteś tym kim myślisz że jesteś....? Nie do końca jest to prawdą, ponieważ jesteś tym kim jesteś, bez względu na fakt jakie są twoje myśli. Zasadniczo głównie tym się różni filozofia mędrców od przesłania "The Secret". Możesz posiadać myśli i nadawać im rozmaite treści, ale nie jesteś tymi myślami. Myśli to nie jest twoja prawdziwa natura. Tak naprawdę to stoją one pomiędzy tym czym jesteś a całym światem, Stanowią niejako zasłonę oddzielającą to co widzialne od niewidzialnego. Ja nazywam je trzecim światem, ulotnym jak bańka mydlana. Czasami są jak wzburzone morze, a czasami jak cicha i spokojna toń oceanu. To wówczas możesz dostrzec to co znajduje się na dnie. I tak długo jak się identyfikujesz z własnymi myślami tak długo jesteś nieświadoma samej siebie a one nad tobą władają przez co raz czujesz się lepiej a raz gorzej. To już nie jest kwestia filozofii Katty, ale prawdy, bądź nieprawdy. Teraz jednak dalsze pisanie muszę przełożyć na jutro i wtedy bardziej przybliżę wszystko to w czym mnie nie zrozumiałaś....
Pozdrawiam
Ostatnio edytowano 02 wrz 2009, 14:56 przez Apollo, łącznie edytowano 2 razy
Misterium Christi
-
Apollo
- Imię: Apollo
- Posty: 397
- Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
- Lokalizacja: Dublin, Irlandia
- Droga życia: 8
- Zodiak: Wodnik
Kto przegląda forum
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości
