Zrobił sie jeden zaje***sty offtop, zupelnie schodząc z mojego zapytania koledzy będą dywagowac i porównywać teraz swoje wiadomosci zdobytte z praktyki, heloł, to nie tutaj : )
-
Arctic
- Posty: 22
- Dołączył(a): 14 lut 2011, 23:35
falko napisał(a):Nie wiem o jaką wypowiedz pytasz konkretnie,więc odpowiem ogólnie.
Chodziło mi o konkretnie o Twój pogląd na temat tego, ze Kundalini jest kobieta . Oraz tego ze geje z racji tego ze do kobiet pociągu nie czuja, nie dostąpią przebudzenia Kundalini, bo nie będą jej w sobie szukać. Nie rozumiem tego trochę, bo zgodnie z ta teoria, kobiety heteroseksualne tez będą mieć problem, natomiast lesbijki już nie
Z drugiej strony mówisz tez, ze
Określenie "orientacja seksualna" jest zbyt płaskie i by tak rzec ,zbyt mechanistyczne.Jest to tylko proste rozróżnianie płci,osobników męskich od żeńskich i uwzględniające ewentualny pociąg seksualny.Np dzieci stanowią można rzec tą samą płeć.Ich orientacja rozrózniająca uwzględnia np ubiór.Jak dziecko ma np rózową sukienkę to jest dziewczynką.Orientacja nabiera "mocy" wraz z wejściem w okres pokwitania i dojrzewania płciowego.Nie będe rozwodził się dalej,Powiem tylko, że róznią nas ludzi drugorzędne i trzeciożędowe cechy płciowe ale wszyscy jesteśmy takimi samymi ludzmi.Kobiety i mężczyżni.Więc lepiej by było żebyśmy nie mówili o "orientacji" a o swego rodzaju "uwadze".Uwadze która może określać wszystko,wiek,wzrost,płeć,ubiór ,charakter,upodobania, itp itd
Skoro wiec orientacja jest wiec po prostu kolejna cecha która nas opisuje, dlaczego maja się z nią wiązać poważne energetyczne blokady ?
(bez obaw Arctic, już wracamy do tematu : ) )
-
Jeżynna
polska jezyna lesna - Posty: 421
- Dołączył(a): 18 lut 2010, 18:41
- Typ: 4w5
Wiem po sobie,że kundalini jest ściśle powiązana z sexem.Domyślnie zakładam że sex odnosi się do mnie i do przedstawiciela płci przeciwnej(no kobiety).Nie potrafię udowadniać tego dalej,bo znam tylko swoją naturę.Nie umiem postawić siebie w roli geja,tak samo jak nigdy nie poznam czym są bóle porodowe.
Zatem moją wypowiedż nie jest obiektywistyczna ale czysto subiektywna.ale poparta. też doświadczeniem wielu innych.podobnie mysląćych. Czy to cię zadowala?
Arctic,Jeżyno...
Kundalini ma płeć.i to jest to samo co energia kosmiczna nad naszymi głowami.
Dla zaawansowanych wklejam:
Zacytuje fragment z książki"Kundalini Ognisty Wąż":
''Śiwa i Śakti są uwewnętrznione w ciele ludzkim,chociaż żyją tam oddzielnie.Śakti,Siła życiowa,spoczywa u podstawy kregosłupa.Przejawia się tam jako Dewi Kundalini,nazwana sanskryckim słowem kundala,co oznacza zwinięta w kłębek,poniewaz przyjmuje formę węza i pozostaje uśpiona,zwinięta w kłębek w najniższej z siedmiu centrów energetycznych w ciele ,w ciakrze Muladhara.Mozna ją nazwać boską energią kosmiczną w istotach ludzkich.Śiwa ,również uśpiony w ciele zamieszkuje ćakrę Sahasrara,która umiejscowiona jest na szczycie głowy i istnieje jako biegun najbardziej oddalony od Śakti zamieszkującą Cakrze Muladhara.
I w tym własnie tkwi problem,albowiem związek z Brahmanem nie może zaistnieć,dopuki Śiwa i Śakti są rozdzielone.Potrzebują siebie nawzajem,aby sie uaktywnić by móc stać się na powrót jednym z Brahmanem.
To co nazywane jest kondycją ludzką, tzn poczucie bycia nieszczęśliwym,które ludzie w sobie odkrywają,można przypisać owemu rozdzieleniu Śiwy i Śiakti.,co sprawia ze dusza nie jest całością,jako że energia statyczna i kinetyczna,męska i żeńska są rozdzielone.kontakt z Brahmanem czy Bogiem nie może być ustanowiony.
Jesli za tem to się uda to ten powstały na nowo związek,ta pełna Joga,sprawia ,że osoba,która tego doświadcza wchodzi w kontakt z Brahmanem,co nazywane jest stanem oświecenia,satori,samadhi,świadomoscią kosmiczną,czy jakkolwiek inaczej,
Kundalini dociera do ćakry Sahasrar na czubku głowy ,łąćzy się z Śiwą i wtedy świadomość indywidualna ulega przemianie."
hmm trzeba zatem podnieść kundalini wbrew sile powszechnego ciążenia te kilkadziesiąt centymetrów od kosci krzyzowej do czubka głowy.Ale nie martwmy się nadto bo coś tak prozaicznego jak orgazm to nic innego jak lekkie pobudzenie kundalini które też jest wbrew grawitacji,energia przepływa od genitaliów i uderza do głowy dając chwilowe poczucie błogości.
Pozdr.
Zatem moją wypowiedż nie jest obiektywistyczna ale czysto subiektywna.ale poparta. też doświadczeniem wielu innych.podobnie mysląćych. Czy to cię zadowala?
Arctic,Jeżyno...
Kundalini ma płeć.i to jest to samo co energia kosmiczna nad naszymi głowami.
Dla zaawansowanych wklejam:
Zacytuje fragment z książki"Kundalini Ognisty Wąż":
''Śiwa i Śakti są uwewnętrznione w ciele ludzkim,chociaż żyją tam oddzielnie.Śakti,Siła życiowa,spoczywa u podstawy kregosłupa.Przejawia się tam jako Dewi Kundalini,nazwana sanskryckim słowem kundala,co oznacza zwinięta w kłębek,poniewaz przyjmuje formę węza i pozostaje uśpiona,zwinięta w kłębek w najniższej z siedmiu centrów energetycznych w ciele ,w ciakrze Muladhara.Mozna ją nazwać boską energią kosmiczną w istotach ludzkich.Śiwa ,również uśpiony w ciele zamieszkuje ćakrę Sahasrara,która umiejscowiona jest na szczycie głowy i istnieje jako biegun najbardziej oddalony od Śakti zamieszkującą Cakrze Muladhara.
I w tym własnie tkwi problem,albowiem związek z Brahmanem nie może zaistnieć,dopuki Śiwa i Śakti są rozdzielone.Potrzebują siebie nawzajem,aby sie uaktywnić by móc stać się na powrót jednym z Brahmanem.
To co nazywane jest kondycją ludzką, tzn poczucie bycia nieszczęśliwym,które ludzie w sobie odkrywają,można przypisać owemu rozdzieleniu Śiwy i Śiakti.,co sprawia ze dusza nie jest całością,jako że energia statyczna i kinetyczna,męska i żeńska są rozdzielone.kontakt z Brahmanem czy Bogiem nie może być ustanowiony.
Jesli za tem to się uda to ten powstały na nowo związek,ta pełna Joga,sprawia ,że osoba,która tego doświadcza wchodzi w kontakt z Brahmanem,co nazywane jest stanem oświecenia,satori,samadhi,świadomoscią kosmiczną,czy jakkolwiek inaczej,
Kundalini dociera do ćakry Sahasrar na czubku głowy ,łąćzy się z Śiwą i wtedy świadomość indywidualna ulega przemianie."
hmm trzeba zatem podnieść kundalini wbrew sile powszechnego ciążenia te kilkadziesiąt centymetrów od kosci krzyzowej do czubka głowy.Ale nie martwmy się nadto bo coś tak prozaicznego jak orgazm to nic innego jak lekkie pobudzenie kundalini które też jest wbrew grawitacji,energia przepływa od genitaliów i uderza do głowy dając chwilowe poczucie błogości.
Pozdr.
Listen to my muscle memory.
-
falko
wysłuhaj pamięci mych muskułów - Posty: 706
- Dołączył(a): 13 lip 2007, 19:40
Pozwolę sobie wklić post z podobnego tematu co by nie wyglądało to tak kolorowo:
'Budzenie kundalini przez samego człowieka, który nie zna dobrze tego procesu niesie wielkie niebezpieczeństwo.
Przede wszystkim wznoszenie niegotowego-surowego ciała rozwija jeszcze większe "ego",
może doprowadzić do opętań, różnych zaburzeń mentalnych, uszkodzenia ciała a nawet do śmierci.
Kiedy człowiek jest gotowy w sposób naturalny - kundalini budzi się samoistnie.
Jest to spontaniczne przebudzenie kundalini.
Taki człowiek prowadzony jest tylko przez Boga.
'Spotkałem kiedyś gościa, który miał niedowład prawej nogi, uszkodzone jedno oko, i paraliż lewej strony twarzy i był zadowolony, ze uaktywnił Kundalini i po mimo skutków jakie wyrządziła opowiadał wszystkim jakiego kopa dostał, jaka to była potężna energia!!!
I był dumny z siebie, że jest już na taki poziomie duchowym, no bo przecież obudził kundalini!!!
Każdą praktyką można sobie zrobić większą lub mniejszą krzywdę. Dlatego jak już praktykować to już lepiej pod okiem kogoś kto naprawdę dostrzega i realnie widzi jakie skutki wywołuje dana praktyka na wasze ośrodki energetyczne, ciała subtelne i wyższe. Podkreślam dostrzega! A nie tylko wydaje mu się, bo tak powinno być, bo mu mówił kiedyś jego mistrz że tak się może dziać...
'Budzenie kundalini przez samego człowieka, który nie zna dobrze tego procesu niesie wielkie niebezpieczeństwo.
Przede wszystkim wznoszenie niegotowego-surowego ciała rozwija jeszcze większe "ego",
może doprowadzić do opętań, różnych zaburzeń mentalnych, uszkodzenia ciała a nawet do śmierci.
Kiedy człowiek jest gotowy w sposób naturalny - kundalini budzi się samoistnie.
Jest to spontaniczne przebudzenie kundalini.
Taki człowiek prowadzony jest tylko przez Boga.
'Spotkałem kiedyś gościa, który miał niedowład prawej nogi, uszkodzone jedno oko, i paraliż lewej strony twarzy i był zadowolony, ze uaktywnił Kundalini i po mimo skutków jakie wyrządziła opowiadał wszystkim jakiego kopa dostał, jaka to była potężna energia!!!
I był dumny z siebie, że jest już na taki poziomie duchowym, no bo przecież obudził kundalini!!!
Każdą praktyką można sobie zrobić większą lub mniejszą krzywdę. Dlatego jak już praktykować to już lepiej pod okiem kogoś kto naprawdę dostrzega i realnie widzi jakie skutki wywołuje dana praktyka na wasze ośrodki energetyczne, ciała subtelne i wyższe. Podkreślam dostrzega! A nie tylko wydaje mu się, bo tak powinno być, bo mu mówił kiedyś jego mistrz że tak się może dziać...
-
Arctic
- Posty: 22
- Dołączył(a): 14 lut 2011, 23:35
Niektórzy piszą a nawet rozrysowują systemy energetyczne osób homoseksualnych, są teorie w które strony kręc ą się u nich czakry i takie tam... Ale to wszystko wymysły teoretyków, ludzi którzy więcej fantazjują, i chcą w oparciu o to rozbudowywać swoje koncepcje. Zupełnie bez znaczenia w praktyce takiej osoby.
Jest ponoć i było bardzo wielu mistrzów różnych systemów którzy homosiami lub biseksualistami byli, w tym nauczycielle kundalini jogi, i inni, poważani i uważani z zaawansowanych.
W istocie różnic w rozwoju między homo, hetero, bi, aseksualnymi nie ma. Wszystko inne jest bajdurzeniem i tworzeniem legendy.
Może kogoś to rozczaruje,ale homosie nigdy nie dostąpią iluminacji bo nigdy nie szukali kobiety "na zewnątrz",w życiu ,więc tym bardziej nie mogą mieć,znależć jej w sobie.Kundalini nie przebudzi się w nich.
Jest ponoć i było bardzo wielu mistrzów różnych systemów którzy homosiami lub biseksualistami byli, w tym nauczycielle kundalini jogi, i inni, poważani i uważani z zaawansowanych.
W istocie różnic w rozwoju między homo, hetero, bi, aseksualnymi nie ma. Wszystko inne jest bajdurzeniem i tworzeniem legendy.
-
Gruntz
Mistyk - Posty: 172
- Dołączył(a): 22 gru 2006, 17:57
- Lokalizacja: Breslau
- Droga życia: 9
- Zodiak: lew/tygrys
Okej falko, takie rozwiniecie chciałam usłyszeć : )
Tak wiec wrócę do dalszego stawiania pytań i siania wątpliwości ; ) Ogólnie, przytoczyłeś ciekawy cytat, ale mimo wszystko myślę ze nie dowodzi on żadnej niemożności u homo.To fakt ze orgazm to chwilowe podniesienie Kundalini, gdzie energia podchodzi z organów płciowych do korony.
Skoro wiec homo maja zdolność do przezywania orgazmu, a wiec chwilowego podniesienia Kundalini, dlaczego nie moga doznać jej trwałego podniesienia ?
A co do plci energii ... nadal mysle, ze to bardziej abstrakcyjne niz doslownosc kobieta-mezczyzna. W sumie mamy w sobie trzy kanaly energetyczne, lewy (umownie damski - bo odpowiada za pewien zbior cech przypisywany bardziej stronie kobiecej), prawy (odpowiednio - strona meska) i centralny, gdzie jest rownowaga pomiedzy dwoma. Kazdy ma te 2 umowne aspekty w sobie, balansujac czasem z jednej na druga strone. Ze strony ksiezycowej na sloneczna i na odwrot. Nie trudno spotkac mezczyzn, ktorzy sa bardziej na lewej, kobiecej stronie oraz kobiet ktore sa bardziej na slonecznej, oczywiscie cala sztuka jest byc wycentrowanym - wtedy Kundalini moze przejsc swobodnie. Mysle wiec ze te "plci" energii lub stron ciala nalezy rozumiec bardziej abstrakcyjnie.
W ogole Arctic : mysle ze nie ma co gdybac co jest a co nie jest możliwe, sam zobaczysz do czego dojdziesz z otwartym na wszystko umysłem. Te fragmenty co do obudzenia Kundalini, które dałeś są może i zniechęcające, ale to nie musi tak wyglądać. Teraz coraz więcej ludziom Kundalini budzi się bez bólu. Polecam Sahaye jogę na początek poszukiwań, myślę ze to dość zbalansowana metoda.
Tak wiec wrócę do dalszego stawiania pytań i siania wątpliwości ; ) Ogólnie, przytoczyłeś ciekawy cytat, ale mimo wszystko myślę ze nie dowodzi on żadnej niemożności u homo.To fakt ze orgazm to chwilowe podniesienie Kundalini, gdzie energia podchodzi z organów płciowych do korony.
Skoro wiec homo maja zdolność do przezywania orgazmu, a wiec chwilowego podniesienia Kundalini, dlaczego nie moga doznać jej trwałego podniesienia ?
A co do plci energii ... nadal mysle, ze to bardziej abstrakcyjne niz doslownosc kobieta-mezczyzna. W sumie mamy w sobie trzy kanaly energetyczne, lewy (umownie damski - bo odpowiada za pewien zbior cech przypisywany bardziej stronie kobiecej), prawy (odpowiednio - strona meska) i centralny, gdzie jest rownowaga pomiedzy dwoma. Kazdy ma te 2 umowne aspekty w sobie, balansujac czasem z jednej na druga strone. Ze strony ksiezycowej na sloneczna i na odwrot. Nie trudno spotkac mezczyzn, ktorzy sa bardziej na lewej, kobiecej stronie oraz kobiet ktore sa bardziej na slonecznej, oczywiscie cala sztuka jest byc wycentrowanym - wtedy Kundalini moze przejsc swobodnie. Mysle wiec ze te "plci" energii lub stron ciala nalezy rozumiec bardziej abstrakcyjnie.
W ogole Arctic : mysle ze nie ma co gdybac co jest a co nie jest możliwe, sam zobaczysz do czego dojdziesz z otwartym na wszystko umysłem. Te fragmenty co do obudzenia Kundalini, które dałeś są może i zniechęcające, ale to nie musi tak wyglądać. Teraz coraz więcej ludziom Kundalini budzi się bez bólu. Polecam Sahaye jogę na początek poszukiwań, myślę ze to dość zbalansowana metoda.
-
Jeżynna
polska jezyna lesna - Posty: 421
- Dołączył(a): 18 lut 2010, 18:41
- Typ: 4w5
Skoro wiec homo maja zdolność do przezywania orgazmu, a wiec chwilowego podniesienia Kundalini, dlaczego nie moga doznać jej trwałego podniesienia ?
Bo do tego potrzeba duchowości.
Bo bez przeciwienstwa energia nie popłynie.
Musi być plus i minus na przeciwnym biegunie.Musi byc świadomość opatrzona znakiem męskim i świadomośc ze znakiem żeńskim.Wtedy dusze kochanków wpadają w ruch.
Relacje homoseksualne są ,płaskie,statyczne ,to własnie dlatego kundalini się w nich nie przebudzi.Owszem mają zapewne jakieś uczucia ale te nie mają wymiaru duchowego,jak przy normalnych związkach.Wchodzą w takie odrażające miejsca,że prawdą jest ,że mają inną naturę.Zatem jak mówić o ich rozwoju duchowym?W orgazmie nie ma nic duchowego,to tylko kundalini leciutko się poruszyła.
"Kundalini ,tak jak ją rozumiemy tutaj,w żadnym wypadku nie jest erotyczną siłą mężczyzny,lecz jest formą siły kobiecej,która nie jest niczym innym,jak tylko czystą wiedzą; w sile żeńskiej istnieje pewien potencjał poznania,siła,która w zaden sposób nie wiąze się z erotyką-należy ją uwolnić i zjednoczyć z potencjałem poznawczym mężczyzny na najwyższym szczeblu rozwoju"
Dobrym,a pokrewnym pytaniem było by czy geje mogą zostać zbawieni?
O tym też można deliberować.Jak gdzieś przeczytałem ,w dniu sądu Allach nie spojrzy na sodomitów.
Listen to my muscle memory.
-
falko
wysłuhaj pamięci mych muskułów - Posty: 706
- Dołączył(a): 13 lip 2007, 19:40
falko napisał(a):Bo do tego potrzeba duchowości.
Bo bez przeciwienstwa energia nie popłynie.
Hmm ... no może, nie wiem. Popatrzyłam aż trochę w necie z ciekawości, co na ten temat można znaleźć na anglojęzycznych stronach, ale w sumie to na pierwszy look oka żadnych konkretnych odpowiedzi, a w sumie to nie jestem aż na tyle zdeterminowana żeby szukać, bo tez mnie to nie dotyczy właściwie bezpośrednio.
Natknęłam się skolei na tekst Osho, skierowany do gejów i lesbijek. Przeczytałam tylko kilka fragmentów, nie wiem czy pisze coś o Kundalini, ale w każdym razie myślę ze jak się jest homo to warto przeczytać.
Wydaje mi się ze w sumie to tez jak jest to dyskusja głownie pomiędzy hetero, to raczej nie dojdzie się tu do żadnych konstruktywnych wniosków popartych personalnym doświadczeniem ; )
-
Jeżynna
polska jezyna lesna - Posty: 421
- Dołączył(a): 18 lut 2010, 18:41
- Typ: 4w5
Owszem mają zapewne jakieś uczucia ale te nie mają wymiaru duchowego,jak przy normalnych związkach.
ahahaha, no tak, zdarza im się mieć jakieś uczucia, ba, nawet te wyższe, a i kochać też potrafią,
skoro było wielu mistrzów duchowych homosi, wiec chyba nie jest tak zle

Too weird to live,
too rare to die.
too rare to die.
-
Joe Black
- Posty: 562
- Dołączył(a): 04 sty 2010, 02:28
- Typ: 4w5
- Zodiak: Ryby
Słyszałem, że Osho miłość ,tą zwykłą ,potoczną,po prostu taką o jakiej każdy z nas coś wie,nazwał zniewoleniem.
W artykule o podnoszeniu kundalini stwierdził że po przezyciu tego bieg sexu zniknie w jednej chwili.Pewnie dlatego tak powiedział o miłosci.Zdaje się że żył"sam"bez nikogo i dobrze mu było.
A co do tych egzemplifikacji że niby był jakiś oświecony gej,to nie wiem,nie słyszałem,Ale trzymajmy się ramy,może był i niech sam się tu wypowie,Ja widzę że są ludzie którzy noszą moherowe berety ale to nie znaczy że ja też mogę.
Przypomniał mi się film:"Tajemnica Brouckback mountain".Tak.., ta opowieść nie jest wcale taka płytka.
W artykule o podnoszeniu kundalini stwierdził że po przezyciu tego bieg sexu zniknie w jednej chwili.Pewnie dlatego tak powiedział o miłosci.Zdaje się że żył"sam"bez nikogo i dobrze mu było.
A co do tych egzemplifikacji że niby był jakiś oświecony gej,to nie wiem,nie słyszałem,Ale trzymajmy się ramy,może był i niech sam się tu wypowie,Ja widzę że są ludzie którzy noszą moherowe berety ale to nie znaczy że ja też mogę.
Przypomniał mi się film:"Tajemnica Brouckback mountain".Tak.., ta opowieść nie jest wcale taka płytka.
Listen to my muscle memory.
-
falko
wysłuhaj pamięci mych muskułów - Posty: 706
- Dołączył(a): 13 lip 2007, 19:40
Mi sie ten film w ogole nie podobał, był jakis taki jałowy,
za to polecam .. http://www.youtube.com/watch?v=zXHbjPaZJJs
bardzo fajna homo komedyjka
za to polecam .. http://www.youtube.com/watch?v=zXHbjPaZJJs
bardzo fajna homo komedyjka
-
Arctic
- Posty: 22
- Dołączył(a): 14 lut 2011, 23:35
Znalazłem ten fragment o homoseksualistach w Diagnostyce Karmy Łazariewa, więc go wklejam, choć nie ma on wiele wspólnego z moimi odczuciami na ten temat. Być może dlatego, że sam za wiele ich nie mam - nigdy te kwestie jakoś specjalnie mnie nie interesowały. Ale może komuś się przyda "rosyjskie" spojrzenie, dość chyba zbliżone do tego o czym mówi falko.
Generalnie Łazariewa polecam, bo jego spojrzenie na kwestię rozwoju człowieka z punktu widzenia struktur pola bioenergetycznego tworzonego poprzez karmę zarówno indywidualną jak i rodzinną, narodową, rasową itd. jest naprawdę ciekawe i rzuca sporo światła na niektóre kwestie. Choć niektóre jego doświadczenia (bo wszystko o czym pisze, jak twierdzi jest wynikiem jego bezpośrednich wieloletnich doświadczeń, a nie wydumaną teorią), jak choćby te związane z homoseksualizmem mogą być kontrowersyjne.
To tyle Łazariew. Intuicyjnie ciężko mi się zgodzić z nim w całości, bo jakoś nie ma we mnie wewnętrznej zgody na to, żeby z powodu jakiegoś drobiazgu jakaś grupa ludzi była wykluczona z rozwoju, ale z drugiej strony czuję też, choć nie za bardzo wiem dlaczego, że jego pogląd nie jest do końca wyssany z palca. W końcu ta moja wewnętrzna niezgoda może być jakimś rodzajem "poprawności politycznej" na zasadzie "wszyscy jesteśmy równi, wszyscy się kochajmy". A przecież ta nasza równość niekoniecznie musi przejawiać się na wszystkich poziomach...
W dalszych fragmentach książki podaje Łazariew sporo konkretnych przypadków z którymi miał do czynienia, w których okazywało się, że skłonności homoseksualne były "dziedziczone" na poziomie karmy rodzinnej od dziadków/pradziadków, którzy namieszali sobie niechcący w pewnych aspektach relacji damsko/męskich. Wystarczyło skorygować te dziedziczone "zaburzenia pola" i skłonności homoseksualne jako specyficzny rodzaj zaburzenia pola bioenergetycznego, całkowicie ustępowały.
Generalnie Łazariewa polecam, bo jego spojrzenie na kwestię rozwoju człowieka z punktu widzenia struktur pola bioenergetycznego tworzonego poprzez karmę zarówno indywidualną jak i rodzinną, narodową, rasową itd. jest naprawdę ciekawe i rzuca sporo światła na niektóre kwestie. Choć niektóre jego doświadczenia (bo wszystko o czym pisze, jak twierdzi jest wynikiem jego bezpośrednich wieloletnich doświadczeń, a nie wydumaną teorią), jak choćby te związane z homoseksualizmem mogą być kontrowersyjne.
Homoseksualizm może, choć nie musi, pojawić się jako próba rekompensaty za umierającą miłość i przywiązanie jednego człowieka do drugiego. Człowiek powinien kochać wszystkich ludzi, a miłość seksualna stanowi bardzo małą część miłości ogólnoludzkiej, miłości do ludzi jako stworzeń Bożych, wspaniałej cząstki wszechświata. Jeśli nie ma tej wewnętrznej, humanistycznej miłości do ludzi, to homoseksualizm może powstać jako próba jej skompensowania. Ale jest to choroba, w tym sensie, że jest to odchylenie od normy, rezultat tego, że umiera w nas miłość.
Ochłodzenie miłości ludzkiej doprowadza do tego, że liczba homoseksualistów wzrasta, co jest dalszym zabijaniem miłości, rozpadem struktur duchowych i fizycznych. Kobieta postępująca niezgodnie ze swą biologią prowokuje zwyrodnienie swojego potomstwa na poziomie struktur pola. Mężczyzna homoseksualista otrzymuje rozpad ducha, duszy, losu i spadek energetyki. Rozpad struktur karmicznych u mężczyzny jest mniej wyraźny niż u kobiety. Ale ogólnie biorąc, homoseksualizm niszczy w ludziach struktury pola, które są odpowiedzialne za odporność, za opór przeciw chorobom onkologicznym, za zdrowie potomstwa. U aktywnych homoseksualistów następuje tłumienie miłości i życia w partnerze, ich dzieci mogą być bardziej skłonne do gwałtu na innych ludziach i okrucieństwa. Pasywni homoseksualiści zabijają miłość i życie w sobie, ich dzieci mogą zostać ofiarami różnych przestępstw, mieć w strukturach pola programy samozniszczenia.
To tyle Łazariew. Intuicyjnie ciężko mi się zgodzić z nim w całości, bo jakoś nie ma we mnie wewnętrznej zgody na to, żeby z powodu jakiegoś drobiazgu jakaś grupa ludzi była wykluczona z rozwoju, ale z drugiej strony czuję też, choć nie za bardzo wiem dlaczego, że jego pogląd nie jest do końca wyssany z palca. W końcu ta moja wewnętrzna niezgoda może być jakimś rodzajem "poprawności politycznej" na zasadzie "wszyscy jesteśmy równi, wszyscy się kochajmy". A przecież ta nasza równość niekoniecznie musi przejawiać się na wszystkich poziomach...
W dalszych fragmentach książki podaje Łazariew sporo konkretnych przypadków z którymi miał do czynienia, w których okazywało się, że skłonności homoseksualne były "dziedziczone" na poziomie karmy rodzinnej od dziadków/pradziadków, którzy namieszali sobie niechcący w pewnych aspektach relacji damsko/męskich. Wystarczyło skorygować te dziedziczone "zaburzenia pola" i skłonności homoseksualne jako specyficzny rodzaj zaburzenia pola bioenergetycznego, całkowicie ustępowały.
Na niektóre pytania odpowiedź przychodzi jedynie w ciszy...
-
Mr.UFo
ArtOfLiving - Imię: Krystian
- Posty: 46
- Dołączył(a): 18 lis 2010, 01:47
- Lokalizacja: Poznań
- Droga życia: 3
- Typ: 9w1
- Zodiak: Koziorożec
Z góry przepraszam za te dyrdymały,ale jestem nikotynistą wiec musze bo lubie.
Myslałem i czytałem coś odnosnie tego wątku.
Odnosnie drugiej czakry,jakoby odpowiadającej za sexualność.
No i Jung pisze że druga czakra jest w dużej mierze żeńska,jest związana z wodą,a woda jest łonem odrodzenia,więc wskazuje na kobiecość ewentualnie "matke".Piszę w cudzysłowy bo nie chodzi o matkę dosłownie ale o jej imago albo o wszystko co działa jak matka,coś co pochłania,obejmuje,
Więc czyżby druga czakra u gejów miała charakter męski?Jakaś aberracja?
Mam jeszcze w głowie fragmencik z Junga.Dlaczego ktoś staje się gejem.
Otóz .tak pokrutce, jest tak wierny uczuciu wobec pierwszej miłosci swojego życia,jaką jest matka.Pierwsza reprezentantka archetypu animy(teraz nie miejsce żeby to definiować.),że ku jej mitycznemu zadowoleniu staje się homoseksualistą..
Co do animy ,każda ukochana i każda matka odzwierciedla to niebezpiczne odbicie.Np jesli facecik nie może patrzeć na kobietę to wtedy jego eros wraca do matki.Nie twiedze ,że są matki które świadomie wychowują syna na geja.To wszystko się dzieje w psychice pozaswiadomej ,nieświadomosci.(nasz wewnętrzny psychologiczny świat)czy w swerze mitologicznej.Do sprawy trzeba jesczę dodać że chłopiec którego wychowuje samotna matka,który nie ma ojca,to w jego psychice nie wykształca się reprezentant męskości,tzw archetyp.
Myslałem i czytałem coś odnosnie tego wątku.Odnosnie drugiej czakry,jakoby odpowiadającej za sexualność.
No i Jung pisze że druga czakra jest w dużej mierze żeńska,jest związana z wodą,a woda jest łonem odrodzenia,więc wskazuje na kobiecość ewentualnie "matke".Piszę w cudzysłowy bo nie chodzi o matkę dosłownie ale o jej imago albo o wszystko co działa jak matka,coś co pochłania,obejmuje,
Więc czyżby druga czakra u gejów miała charakter męski?Jakaś aberracja?
Mam jeszcze w głowie fragmencik z Junga.Dlaczego ktoś staje się gejem.
Otóz .tak pokrutce, jest tak wierny uczuciu wobec pierwszej miłosci swojego życia,jaką jest matka.Pierwsza reprezentantka archetypu animy(teraz nie miejsce żeby to definiować.),że ku jej mitycznemu zadowoleniu staje się homoseksualistą..
Co do animy ,każda ukochana i każda matka odzwierciedla to niebezpiczne odbicie.Np jesli facecik nie może patrzeć na kobietę to wtedy jego eros wraca do matki.Nie twiedze ,że są matki które świadomie wychowują syna na geja.To wszystko się dzieje w psychice pozaswiadomej ,nieświadomosci.(nasz wewnętrzny psychologiczny świat)czy w swerze mitologicznej.Do sprawy trzeba jesczę dodać że chłopiec którego wychowuje samotna matka,który nie ma ojca,to w jego psychice nie wykształca się reprezentant męskości,tzw archetyp.
Listen to my muscle memory.
-
falko
wysłuhaj pamięci mych muskułów - Posty: 706
- Dołączył(a): 13 lip 2007, 19:40
Falko to jest prawda, szczególnie matki nadopiekuncze, starające się zrekompensować brak ojca, mogą się przyczynić do rozwoju homoseksualizmu. To wynika z moich wieloletnich obserwacji. Co do fragmentu ksiązki zupelnie sie nie zgadzam. Niektórzy moi znajomi czy to geje czy lesbijki, a i nawet kobiety bi mające już swoje pociechy, potrafią kochać wszystkich bezinteresowanie, to samo dotyczy niektórych gejów, choc faktycznie są to tylko jednostki ale zdarzają się że kochają szczerze i potrafią duzo dac od siebie. Zauwazylem jednak ze większośc homosi nie odczuwa potrzeby wiązania się w pary, stworzenia związku, a tylko zaspokojenia swoich seksualnych potrzeb. Jednak są też tacy którzy w dziecinstwie dostali duzo milosci zarówno od ojca jak i matki i wlasnie oni potrafią tę miłosci przelać na kogoś bezinteresownie.
-
Arctic
- Posty: 22
- Dołączył(a): 14 lut 2011, 23:35
Sama rozmowa o matkach już przejmuje dreszczem,żeby odwołać się do "Fausta'' Goethego.Wyobrażam sobie losy chłopca którego wychowywała np samotna matka histeryczka.I który stał się gejem.Tak to za sprawą zrządzenia losu orientacja seksualna zdeterminowała jego losy.Także o tym jest ten film "Tajemnica...".Nie mam wielkiego pojęcia jacy są geje ale o facetach wychowywanych tylko przez matki to muszę powiedzieć że widac że czegos im w życiu zabrakło,Sa jacyś tacy bez napędu,siły(?)i jeden taki znajomy miał dziwne zainteresowania, mianowicie: kulturystykę.Przyglądał się w tych gazetkach na szczegóły budowy ciał męskich,nie wiem....może to narcyzm?Kto miał matkę i ojca ten lepiej radzi sobie w życiu,zakładając że nie była to rodzina patologiczna,
Listen to my muscle memory.
-
falko
wysłuhaj pamięci mych muskułów - Posty: 706
- Dołączył(a): 13 lip 2007, 19:40
Kto przegląda forum
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość
