Prądy religijne, wielkie religie i małe nurty. Sekty, założyciele, wiadomości.

Re: Bóg na ziemi...

Post 27 gru 2011, 15:19

Witam

Ups.... tutaj zawiodła mnie ludzka niedoskonałość. Przecież to my personifikujemy Boga, każdy z nas osobno i na swój sposób. Nadajemy mu nasze personalne atrybuty. Natomiast mi dokładnie chodziło o urzeczywistnienie i realizację a m.inn. odkrycie samych siebie jako części większego organizmu...

Pozdrawiam
Misterium Christi
Avatar użytkownikaApollo Mężczyzna
 
Imię: Apollo
Posty: 397
Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
Lokalizacja: Dublin, Irlandia
Droga życia: 8
Zodiak: Wodnik

Re: Bóg na ziemi...

Post 28 gru 2011, 08:59

Apollo napisał(a):Witam
Nie gniewaj się Miłujący Prawdę ale twoje argumenty wynikają z dziecinnej naiwności. Bo skąd taki dowód- tutaj cytuję:
......Pewien znawca biblijnego języka hebrajskiego objaśnia to sformułowanie następują­co:
“Bez względu na sytuację czy potrzebę (...) Bóg 'stanie się' rozwiązaniem danego problemu"......

I co niby powinniśmy w tym przypadku zrobić? To chyba normalne, że każdy od Boga oczekuje rozwiązania swojego problemu? I w cale nie trzeba tutaj przywoływać specjalistów od tłumaczenia języków obcych....

Niby masz racje ale tak nie jest, bo ludzie czynią wszystko na przekór Bogu - przede wszystkim nie poznają Go, nie dociekają czego On od nich wymaga, a przecież wymagać ma prawo. W pierwszej kolejności ludzie powinni zadbać o stan swej wiary. To rzadkość, by ja u ludzi dzisiaj znaleźć.
Apollo napisał(a):Mam do ciebie pytanie. Jehowa to imię czy Jehowa to Bóg.? Widzisz w obecnej sytuacji jest to wielka różnica i w zależności od tego gdzie spoczywa akcent może potoczyć się dyskusja....

Jehowa to imię! Oznacza: "On powoduje, że się staje".
Apollo napisał(a):Wracająca do tematu:
....Gdyby stało się tak, że Bóg upersonifikowałby się i zstąpił na ziemie to co byłoby dla Was dowodem, że jest prawdziwym Bogiem....?

Otóż personifikacja Boga była od zawsze istota misteriów. Bóg od zawsze zstępuje na ziemię i nie jest to np. wyłączny przywilej Jezusa.
Widzisz Jezus nie jest Bogiem! I tu już wychodzi brak poznania Boga.
jednak kto przyjmuje Jezusa za Boga, ten błądzi i zagłębia się w gąszcz niewiedzy i błędu.
Tak jak piszesz dalej:
Apollo napisał(a):Tutaj możemy jedynie dowodzić w jakim stopniu nastąpiło ucieleśnienie, ale po za tym nic więcej. Każdy z nas ma za zadanie urzeczywistnić boską naturę i nie jest to niczym co odbiegało by od duchowości ezoterycznej na przestrzeni wieków. Zstąpienie Boga na ziemię to nic innego jak realizacja duchowości zawartej w każdym człowieku. Co prawda za przykład stawia się tutaj Jezusa, ale nie jest to jedyny przykład...
Pozdrawiam

Jezus nie jest i nie był Bogiem, te rozważania daremne.
Miłujący Prawdę Mężczyzna
Zaufaj Bogu całym sercem.
 
Imię: Stanisław
Posty: 209
Dołączył(a): 11 maja 2010, 14:05
Droga życia: 39

Re: Bóg na ziemi...

Post 02 sty 2012, 10:16

Witam

....Jezus nie jest i nie był Bogiem, te rozważania daremne.....


Wszystko zależy od ciebie i twojej koncepcji Boga. Jeżeli myślisz kategoriami materialnymi, a przez to uważasz go za byt oddzielny od ludzkości i wszechświata, to logicznym jest twoje rozumowanie. Natomiast jeżeli jesteś w stanie odrzucić nowoczesne myślenie (post-kartezjańskie) i zrozumieć mentalność ludzi okresu między-testamentalnego to zauważysz, że biblijny wszechświat to jeden wielki organizm w którym Bóg stanowi nic innego jak jego wspólny wewnętrzny mianownik. Tutaj relacja Ojca do Syna nie jest materialną relacją dwóch osobnych istot, ale jest relacją duchową. I chodziarz przypomina to trochę poezję, to jednak w rzeczywistości możemy odnaleźć podobne związki. Mam tu na myśli relację Ognia do jego ciepła, Źródła do wypływającej zeń wody, Magika i jego magii, czy wreszcie Stwórcy i jego stworzenia.

Tamtejsi ludzie postrzegali rzeczywistość z nieco innej perspektywy, aniżeli my obecnie. To co dla nas stanowi dwie zupełnie rożne rzeczy, dla nich były to szprychy jednego koła. Każda rodzina związana była wewnętrznym duchem, który z kolei był częścią narodu, ludzkości, wszechświata itd. Ludzie byli zdolni postrzegać wewnętrzne życie drzew, gór, rzek. Wierzyli w duchy ognia, jezior, mórz, lasów. Z odkryć archeologicznych wiemy, że Semici uważali źródła za żywe istoty, a pisma z Qumran wskazują na to, jakoby istnieją "aniołowie gór", "aniołowie rzek" itp. Także Ewangelia podaje, że od czasu do czasu zstępował Anioł do sadzawki i poruszał wodę. Kto zaś pierwszy wszedł do sadzawki po poruszeniu wody, odzyskiwał zdrowie, niezależnie od choroby, na jaką cierpiał (Jana 5.1-18). Nic nie było od siebie oddzielone, a tym bardziej od Boga. W oczach tych ludzi Bóg był wewnętrzną siłą wszechświata, jego rozumem, życiem i matematyką. Aniołowie byli jego oczyma, rękoma, jego mądrością, miłością ale w dalszym ciągu częścią jego bytu. Gdyby Bóg opuścił wszechświat, nie byłoby nic..... Bo jak powiedział Apostoł .....w nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy... (Dz 17,28)

Każdy z nas jest częścią ludzkości. Ludzkość jest częścią ziemi, która podlega naturalnemu prawu wszechświata. Duch Boży wypełnia cały wszechświat sprawiając że wszystko żyje i się rozmnaża. Tutaj koło się zamyka. Z duchowego punktu widzenia, wszystko jest jednością. Życie każdej istoty na ziemi jest oddechem samego Boga. Jezus prosił za tymi którzy uwierzą .......Aby wszyscy byli jedno, jak Ty, Ojcze, we mnie, a Ja w tobie, aby i oni w nas jedno byli, aby świat uwierzył, że Ty mnie posłałeś......(J 17:20-21) I wcale tutaj nie chodzi o jakąś symboliczną wspólnotę, ale o duchową jednię którą Apostoł Paweł przedstawił w postaci mistycznego ciała Chrystusa i jego poszczególnych członków.

I kiedy poszczególni ludzie pozbawieni duchowego spojrzenia przypisali sobie ta naukę do własnej wspólnoty tworząc w ten sposób substytut jedynego prawdziwego Kościoła, w rzeczywistości Apostoł odwoływał się do dobrze znanej w tamtych czasach idei Antrophosa (Syna człowieczego), który oznaczał nic innego jak wewnętrznego ducha ludzkości (Hbr. Ben-Adam). Wniebowstapienie to nie odlot na inną planetę, czy gdzieś do bliżej nieznanego materialnego nieba, ale wstąpienie do świata niewidzialnego który znajduje się tu i teraz i od wewnątrz jest częścią nas samych. Dramat upadłej ludzkości polega na tym, że poprzez rozwój materializmu zatraciła duchowe odczuwanie rzeczywistości. Moglibyśmy tu śmiało powiedzieć, że odwróciliśmy się od Boga i zapomnieliśmy kto jest źródłem naszego istnienia, a zamiast tego popadliśmy w pychę uznając siebie za samodzielne byty niezależne od własnego twórcy. W tym sensie Jezus był i jest jak najbardziej częścią Boga, ale nie tylko, bo tak samo jest częścią nas jak my jesteśmy częścią jego..... ( Jana 17:20-21)

Pozdrawiam
Misterium Christi
Avatar użytkownikaApollo Mężczyzna
 
Imię: Apollo
Posty: 397
Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
Lokalizacja: Dublin, Irlandia
Droga życia: 8
Zodiak: Wodnik

Re: Bóg na ziemi...

Post 02 sty 2012, 16:30

Apollo napisał(a):Witam
....Jezus nie jest i nie był Bogiem, te rozważania daremne.....

Wszystko zależy od ciebie i twojej koncepcji Boga.

Nie tworzę koncepcji Boga. Nie wolno mi jako człowiekowi, to bałwochwalstwo. Muszę czekać na Boga.
Apostoł traktuje bałwochwalstwo tak jak Jehowa, jedyny prawdziwy Bóg. Czuje do bożków odrazę!
Mówi o prawdziwym Bogu, dla którego nie ma substytutów.
(Dzieje 17:28) "Dzięki niemu bowiem mamy życie i poruszamy się, i istniejemy, jak to rzekli nawet niektórzy z waszych poetów: ‚Bo jesteśmy też jego potomstwem’".
Widzi jednak co innego:
(Dzieje 17:22-31) "Toteż Paweł stanął pośrodku Areopagu i rzekł: „Mężowie ateńscy, widzę, że we wszystkim zdajecie się żywić większą niż inni bojaźń przed bóstwami. Na przykład przechodząc i uważnie oglądając wasze przedmioty kultu, znalazłem także ołtarz, na którym napisano: ‚Nieznanemu Bogu’.
Co więc — nie znając — traktujecie ze zbożnym oddaniem, to wam ogłaszam
". 
Zaczął wie głosić o Tym, którego nie znali:
"Bóg, który uczynił świat i wszystko, co na nim, ten, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych ani nie jest obsługiwany rękami ludzkimi, jak gdyby czegoś potrzebował, ponieważ on sam daje wszystkim życie i dech, i wszystko. On też z jednego człowieka uczynił wszystkie narody ludzkie, żeby zamieszkiwały na całej powierzchni ziemi, i on ustanowił wyznaczone czasy oraz ustalone granice zamieszkiwania ludzi, aby poszukiwali Boga, czy by nie mogli go niejako namacać i rzeczywiście znaleźć, choć właściwie nie jest on daleko od nikogo z nas."
Jego wnioski są właściwe i logiczne, proste:
Skoro więc jesteśmy potomstwem Bożym, to nie powinniśmy mniemać, że Istota Boska jest podobna do złota albo srebra, albo kamienia, do czegoś wyrzeźbionego dzięki kunsztowi i pomysłowości człowieka.
Wprawdzie Bóg nie zważał na czasy takiej niewiedzy, lecz teraz mówi ludziom, żeby wszyscy wszędzie okazali skruchę.
Ustalił bowiem dzień, w którym zamierza w prawości sądzić zamieszkaną ziemię przez męża, którego wyznaczył, udzielił też gwarancji wszystkim ludziom przez wskrzeszenie go z martwych
”.
Czy dla Ciebie jest on tez nieuchwytny i niewidzialny? Nie jest daleko od nikogo z nas.
Ulegasz filozofii!
Miłujący Prawdę Mężczyzna
Zaufaj Bogu całym sercem.
 
Imię: Stanisław
Posty: 209
Dołączył(a): 11 maja 2010, 14:05
Droga życia: 39

Re: Bóg na ziemi...

Post 05 sty 2012, 13:49

Nie tworzę koncepcji Boga.
To prawda, nie tworzysz koncepcji Boga. Jedynie powtarzasz zasłyszane dogmaty zupełnie ich nie weryfikując.
Tak po prawdzie, to nic nie tworzysz. Przez to też nie zbliżasz się ani na jotę do Stwórcy, którego jedną z głównych funkcji jest tworzenie właśnie.
Apostoł traktuje bałwochwalstwo tak jak Jehowa, jedyny prawdziwy Bóg. Czuje do bożków odrazę!
Jehowa to też bożek. Jeden z szeregu poślednich bóstw wyznawanych przez ludy zamieszkujące ongiś tereny Bliskiego Wschodu i basenu Morza Śródziemnego.
Ulegasz filozofii!
Ty natomiast uległeś praniu mózgu. Świadczą o tym rozliczne cytaty z tego traktatu astronomiczno-mistycznego, jakim jest Biblia, który traktujesz jako jedyny wyznacznik i jedyne źródło wiedzy oraz poznania. Żyjesz w biblijnym matrixie chłopie... Może czas się obudzić?
...all these words I don't just say...
Avatar użytkownikaleaozinho Mężczyzna
 
Posty: 892
Dołączył(a): 28 lip 2006, 15:37
Lokalizacja: Ciapuły Dolne
Droga życia: 1

Re: Bóg na ziemi...

Post 06 sty 2012, 07:13

leaozinho napisał(a):
Nie tworzę koncepcji Boga.
To prawda, nie tworzysz koncepcji Boga. Jedynie powtarzasz zasłyszane dogmaty zupełnie ich nie weryfikując.
Tak po prawdzie, to nic nie tworzysz. Przez to też nie zbliżasz się ani na jotę do Stwórcy, którego jedną z głównych funkcji jest tworzenie właśnie.

Piszesz coś, co sam nie rozumiesz.
leaozinho napisał(a):
Apostoł traktuje bałwochwalstwo tak jak Jehowa, jedyny prawdziwy Bóg. Czuje do bożków odrazę!
Jehowa to też bożek. Jeden z szeregu poślednich bóstw wyznawanych przez ludy zamieszkujące ongiś tereny Bliskiego Wschodu i basenu Morza Śródziemnego.

Potwierdzasz brak wiedzy i rozeznania.
leaozinho napisał(a):
Ulegasz filozofii!
Ty natomiast uległeś praniu mózgu. Świadczą o tym rozliczne cytaty z tego traktatu astronomiczno-mistycznego, jakim jest Biblia, który traktujesz jako jedyny wyznacznik i jedyne źródło wiedzy oraz poznania. Żyjesz w biblijnym matrixie chłopie... Może czas się obudzić?

Czy Ty wiesz w ogóle o czym piszesz? Widzę, że nie.
Budzę się bardzo wcześnie każdego dnia, a źródła wiedzy mocno selekcjonuję.
Nie można ze swego mózgu robić śmietnika, bo najtrudniej go wybielić, oczyścić i przywieść do czystej postaci, ale od razu trzeba zapisywać jedynie wartościowymi rzeczami. Żadne inne nie mają startu do wiedzy o Bogu prawdziwym Jehowie..
Popatrz na to z tej strony.
Miłujący Prawdę Mężczyzna
Zaufaj Bogu całym sercem.
 
Imię: Stanisław
Posty: 209
Dołączył(a): 11 maja 2010, 14:05
Droga życia: 39

Re: Bóg na ziemi...

Post 06 sty 2012, 21:45

Czy Ty wiesz w ogóle o czym piszesz?
Owszem, a Ty?
Budzę się bardzo wcześnie każdego dnia, a źródła wiedzy mocno selekcjonuję.
Oh, to super. Póki co, to ta selekcja jest na tyle ścisła, że nie dopuszcza niczego, poza jedną książeczką. W każdym razie nie widziałem, żebyś podawał jakiekolwiek inne źródła. Popraw mnie, jeśli się mylę.
Nie można ze swego mózgu robić śmietnika, bo najtrudniej go wybielić, oczyścić i przywieść do czystej postaci, ale od razu trzeba zapisywać jedynie wartościowymi rzeczami.
Tutaj się zgadzamy, ale wytłumacz mi - dlaczego robisz coś dokładnie przeciwnego? Faszerujesz sobie głowę biblijnymi bzdetami zamiast wziąć się za prawdziwą wiedzę, prowadzącą do zrozumienia?
Żadne inne nie mają startu do wiedzy o Bogu prawdziwym Jehowie

Jehowa? To dosyć stara istota, która odegrała na tej planecie gambit boga i zniewoliła ładnych parę pokoleń ziemian. Ale żeby zaraz bóg? Gruba przesada.
Popatrz na to z tej strony
...all these words I don't just say...
Avatar użytkownikaleaozinho Mężczyzna
 
Posty: 892
Dołączył(a): 28 lip 2006, 15:37
Lokalizacja: Ciapuły Dolne
Droga życia: 1

Re: Bóg na ziemi...

Post 06 sty 2012, 22:41

leaozinho napisał(a):
Czy Ty wiesz w ogóle o czym piszesz?
Owszem, a Ty?

Owszem! Nawet doskonale wiem, bo to o czym mówię stanowi moje życie.
leaozinho"
[quote]Budzę się bardzo wcześnie każdego dnia, a źródła wiedzy mocno selekcjonuję.
Oh, to super. Póki co, to ta selekcja jest na tyle ścisła, że nie dopuszcza niczego, poza jedną książeczką. W każdym razie nie widziałem, żebyś podawał jakiekolwiek inne źródła. Popraw mnie, jeśli się mylę.[/quote]
Jestem już na etapie dalszym, nie szukam ale realizuje to do czego doszedłem. Owe czytanie wielu książek i nauki tego systemu rzeczy mam za sobą. Odrzuciłem. A dlaczego odrzuciłem?
Bo nie mają nic wspólnego z prawdą ani z jej poszukiwaniem - musisz dostrzec, że tamte książki inne rzeczy to mądrość ludzi, jednak ludzi, którzy mądrość z góry odrzucili. Dlatego w nich często jest, po prostu głupota i zagubienie.
Czas by traktować życie i Boga poważnie. Ty takich chwil nie masz i nie widzisz, a ja tak.
Inne jest więc moje życie.
[quote="leaozinho napisał(a):
Nie można ze swego mózgu robić śmietnika, bo najtrudniej go wybielić, oczyścić i przywieść do czystej postaci, ale od razu trzeba zapisywać jedynie wartościowymi rzeczami.
Tutaj się zgadzamy, ale wytłumacz mi - dlaczego robisz coś dokładnie przeciwnego? Faszerujesz sobie głowę biblijnymi bzdetami zamiast wziąć się za prawdziwą wiedzę, prowadzącą do zrozumienia?
Gdzie masz jej źródło? Większość ludzi tak mówi jak Ty, a jak wygląda ten świat i nasza ziemia?
Niczego dobrego nie znaleźli, Boga odrzucili. Świat został pogrążony w ciemności, dał się zwieść.
Ja wiem, że nie wierzysz w Boga, tym samym nie wierzysz, że Biblii Autorem jest Bóg.
Gdybyś jednak, jeśli chcesz zrozumieć to, co robię, gdybyś więc założył, że jest Bóg, Stwórca - Najlepszy Ojciec, On wszystko stworzył. Dał informacje o wszystkim do wiadomości wszystkich, ale nie wszystkim, bo odrzucił tych, co Nim gardzą.
A z tego Ty dowiadujesz się prawdy, znasz swoje serce, że szczerze pragniesz poznać prawdę i poznajesz, a ta prawda niejako szokuje prostotą, szokuje miłością, szokuje tym, że Ty będąc dorosłym człowiekiem, tak długo jej nie znałeś.
Chce Ci się krzyczeć, znalazłeś odpowiedzi na wszystkie swoje pytania.
Czy to rozumiesz?
[quote="leaozinho"
Żadne inne nie mają startu do wiedzy o Bogu prawdziwym Jehowie

Jehowa? To dosyć stara istota, która odegrała na tej planecie gambit boga i zniewoliła ładnych parę pokoleń ziemian. Ale żeby zaraz bóg? Gruba przesada.
Popatrz na to z tej strony[/quote] Nie da się. Tak patrzyłem kiedyś.Dzisiaj już nie! Powrót jest niemożliwy, to już nie ta sama droga. Jehowa wyraźnie nie daje się poznać ludziom o wypaczonym spojrzeniu na Boga i świat.
Zauważ na te słowa:
(Mateusza 7:13-14) „Wchodźcie przez ciasną bramę; gdyż szeroka i przestronna jest droga prowadząca do zagłady i wielu jest tych, którzy nią wchodzą, natomiast ciasna jest brama i wąska droga prowadząca do życia i niewielu jest tych, którzy ją znajdują.".
By znaleźć właściwą drogę trzeba się natrudzić, a i sam jej nie znajdziesz.
Musi być ktoś, kto poprowadzi.
Miłujący Prawdę Mężczyzna
Zaufaj Bogu całym sercem.
 
Imię: Stanisław
Posty: 209
Dołączył(a): 11 maja 2010, 14:05
Droga życia: 39

Re: Bóg na ziemi...

Post 09 sty 2012, 00:09

musisz dostrzec, że tamte książki inne rzeczy to mądrość ludzi, jednak ludzi, którzy mądrość z góry odrzucili.
Tak Ci powiedziano i tak zrobiłeś. Nie wszyscy jednak mają aż tak wdrukowany posłuch pseudo-autorytetom. Może rodzice nie nauczyli Cię kwestionować i sprawdzać tego, czego się dowiadujesz a w szkole było już za późno. Mogę to zrozumieć. Natomiast świadome odrzucanie wszelkich, poza jednym, źródeł informacji śmierdzi fanatyzmem na odległość i drastycznie zawęża horyzont spojrzenia istoty. Nie mówię, byś akceptował wszystko inne i zmieniał zdanie co 5 minut ale stawianie na piedestale jednej książki, nie wiadomo dokładnie przez kogo napisanej, za to wiadomo dokładnie przez kogo edytowanej na przestrzeni wieków i odrzucanie wszelkich innych tradycji, z których notabene sporo informacji zawartych w tej książce - pochodzi, wskazuje na silne zindoktrynowanie, żeby nie powiedzieć na ślepotę i głupotę.
Nie jest to więc "etap dalszy" jak chciałbyś by to wyglądało, lecz najczystszy regres i klapy na oczach.
...all these words I don't just say...
Avatar użytkownikaleaozinho Mężczyzna
 
Posty: 892
Dołączył(a): 28 lip 2006, 15:37
Lokalizacja: Ciapuły Dolne
Droga życia: 1

Re: Bóg na ziemi...

Post 09 sty 2012, 21:48

leaozinho napisał(a):
musisz dostrzec, że tamte książki inne rzeczy to mądrość ludzi, jednak tylko ludzi, którzy mądrość z góry odrzucili.
Tak Ci powiedziano i tak zrobiłeś. Nie wszyscy jednak mają aż tak wdrukowany posłuch pseudo-autorytetom. Może rodzice nie nauczyli Cię kwestionować i sprawdzać tego, czego się dowiadujesz a w szkole było już za późno. Mogę to zrozumieć..

Tak mógłbyś powiedzieć do kogoś, hm.. do trzydziestki, ale w moim wieku raczej już nie pasuje. Poza tym przez długi czas byłem tam gdzie Ty, ale poznawszy prawdę odrzuciłem i zmieniłem. Oczywiście, że powiedziano, bo tak jest ze wszystkim, najpierw musisz to usłyszeć. Czytasz:
(Rzymian 10:13-15) "Gdyż „każdy, kto wzywa imienia Jehowy, będzie wybawiony”. Ale jak będą wzywać tego, w którego nie uwierzyli? A jak uwierzą w tego, o którym nie słyszeli? A jak usłyszą bez głoszącego? A jak będą głosić, jeśliby nie zostali posłani? Tak jak jest napisane: „Jakże pełne wdzięku są stopy tych, którzy oznajmiają dobrą nowinę o tym, co dobre!”"
Jezus gdy przyszedł, rozpoczął głoszenie i nauczanie, dlatego nazywali Go nauczycielem.
Ludzka mądrość to niestety najczęściej głupota, a gdy głupota sądzi, iż jest mądrością, to wszystko w ruinę zamienia.
Zobacz dokładnie jakim jest świat w którym żyjesz - ruina i to nie tylko moralna i duchowa..
leaozinho napisał(a): Natomiast świadome odrzucanie wszelkich, poza jednym, źródeł informacji śmierdzi fanatyzmem na odległość i drastycznie zawęża horyzont spojrzenia istoty. Nie mówię, byś akceptował wszystko inne i zmieniał zdanie co 5 minut ale stawianie na piedestale jednej książki, nie wiadomo dokładnie przez kogo napisanej, za to wiadomo dokładnie przez kogo edytowanej na przestrzeni wieków i odrzucanie wszelkich innych tradycji, z których notabene sporo informacji zawartych w tej książce - pochodzi, wskazuje na silne zindoktrynowanie, żeby nie powiedzieć na ślepotę i głupotę.
Nie jest to więc "etap dalszy" jak chciałbyś by to wyglądało, lecz najczystszy regres i klapy na oczach.

To Ty nic innego ale chcesz bym wrócił i trzymał się tamtej jednej drogi w której byłem. Mówisz o tym, co odrzuciłem.
Tam gdzie teraz jestem wszystko jest wiadome, kto napisał i kto podyktował, a kto ma czytać i być temu posłusznym.
To co dzisiaj robią to robią to dla demonów i Szatana, a przede wszystkim nie mają szacunku dla prawdziwych wartości w tym prawdy. Nikt ich tego nie uczy. Myślę, że taki jak Twój sposób myślenia może być ich owcem.
Jednak czy Ty to zobaczysz?
Miłujący Prawdę Mężczyzna
Zaufaj Bogu całym sercem.
 
Imię: Stanisław
Posty: 209
Dołączył(a): 11 maja 2010, 14:05
Droga życia: 39

Re: Bóg na ziemi...

Post 10 sty 2012, 18:11

Tak mógłbyś powiedzieć do kogoś, hm.. do trzydziestki, ale w moim wieku raczej już nie pasuje.
Wiek nie ma znaczenia. Znam sporo ludzi, którzy będąc posuniętymi wiekiem - pozostają ignorantami i głupcami, oraz wielu takich, którzy - mimo młodego wieku - dysponują zarówno wiedzą, jak i doświadczeniem wewnętrznym.
Jeśli uważasz, że coś Ci nie pasuje, z powodu Twego wieku właśnie, to znaczy, że Twe ideały umarły i faktycznie jesteś stary.
Poza tym przez długi czas byłem tam gdzie Ty, ale poznawszy prawdę odrzuciłem i zmieniłem.
Nie masz zielonego pojęcia kim jestem i czym się zajmuję. Ergo - nie wiesz NIC o tym, gdzie jestem i dlaczego.
Jezus gdy przyszedł, rozpoczął głoszenie i nauczanie, dlatego nazywali Go nauczycielem.
Nic, poza kilkoma nie uwiarygodnionymi wersami, nie potwierdza istnienia osoby zwanej Jezusem. Nauczycieli na tej planecie było wielu, czego ślady można znaleźć w każdej kulturze i tradycji.
To Ty nic innego ale chcesz bym wrócił i trzymał się tamtej jednej drogi w której byłem. Mówisz o tym, co odrzuciłem.
Nic podobnego. Proszę jedynie o to, byś nie przedstawiał swoich teorii, a nawet nie swoich, lecz wyczytanych w starym micie, jako jedynej, objawionej przez Boga Prawdy. Przedstawiaj to jako jeden z możliwych poglądów, jedno spośród wielu możliwych spojrzeń. Badaj inne spojrzenia i argumenty, zamiast pozostawać na nie ślepym i głuchym.
Tam gdzie teraz jestem wszystko jest wiadome, kto napisał i kto podyktował, a kto ma czytać i być temu posłusznym.
Oczywiście, że tak jest. Niewolnikom musi być wiadomo, co mają robić i komu służyć. Niewolnicy nie mają prawa kwestionować tego, co zostało napisane i podane jako jedyne źródło wiedzy. Niewolnikom nie wolno porównywać ich wiedzy z wiedzą innych, zwłaszcza wolnych ludzi, gdyż grozi to zdemaskowaniem wielkiego szwindlu, którego są ofiarami. Więcej - niewolnicy muszą być przeświadczeni, że TYLKO ONI mają rację. Muszą też posiadać poczucie misji włączania innych do grona niewolników. Wtedy nawet nie będą podejrzewać, że są tylko niewolnikami i wojownikami, psami na smyczy.
Właśnie do tego przysposobili ludzi Elohim - do służby i walki. Czy pozostaniemy w tym jarzmie - zależy tylko od nas.
...all these words I don't just say...
Avatar użytkownikaleaozinho Mężczyzna
 
Posty: 892
Dołączył(a): 28 lip 2006, 15:37
Lokalizacja: Ciapuły Dolne
Droga życia: 1

Re: Bóg na ziemi...

Post 10 sty 2012, 21:31

leaozinho napisał(a):
To Ty nic innego ale chcesz bym wrócił i trzymał się tamtej jednej drogi w której byłem. Mówisz o tym, co odrzuciłem.
Nic podobnego. Proszę jedynie o to, byś nie przedstawiał swoich teorii, a nawet nie swoich, lecz wyczytanych w starym micie, jako jedynej, objawionej przez Boga Prawdy. Przedstawiaj to jako jeden z możliwych poglądów, jedno spośród wielu możliwych spojrzeń. Badaj inne spojrzenia i argumenty, zamiast pozostawać na nie ślepym i głuchym.

Nic nie poradzisz, ale ona taka jest - jedyna.
leaozinho napisał(a):
Tam gdzie teraz jestem wszystko jest wiadome, kto napisał i kto podyktował, a kto ma czytać i być temu posłusznym.
Oczywiście, że tak jest. Niewolnikom musi być wiadomo, co mają robić i komu służyć. Niewolnicy nie mają prawa kwestionować tego, co zostało napisane i podane jako jedyne źródło wiedzy. Niewolnikom nie wolno porównywać ich wiedzy z wiedzą innych, zwłaszcza wolnych ludzi, gdyż grozi to zdemaskowaniem wielkiego szwindlu, którego są ofiarami. Więcej - niewolnicy muszą być przeświadczeni, że TYLKO ONI mają rację. Muszą też posiadać poczucie misji włączania innych do grona niewolników. Wtedy nawet nie będą podejrzewać, że są tylko niewolnikami i wojownikami, psami na smyczy.
Właśnie do tego przysposobili ludzi Elohim - do służby i walki. Czy pozostaniemy w tym jarzmie - zależy tylko od nas.

Biedny jesteś w nic nie wierzysz. Szkoda życia, a przecież może go przedłużyć o całą wieczność.
To racjonalne! Tylko trzeba uwierzyć i znaleźć prawdę.
Miłujący Prawdę Mężczyzna
Zaufaj Bogu całym sercem.
 
Imię: Stanisław
Posty: 209
Dołączył(a): 11 maja 2010, 14:05
Droga życia: 39

Re: Bóg na ziemi...

Post 15 sty 2012, 20:20

Miłujący Prawdę napisał(a):
leaozinho napisał(a):
To Ty nic innego ale chcesz bym wrócił i trzymał się tamtej jednej drogi w której byłem. Mówisz o tym, co odrzuciłem.
Nic podobnego. Proszę jedynie o to, byś nie przedstawiał swoich teorii, a nawet nie swoich, lecz wyczytanych w starym micie, jako jedynej, objawionej przez Boga Prawdy. Przedstawiaj to jako jeden z możliwych poglądów, jedno spośród wielu możliwych spojrzeń. Badaj inne spojrzenia i argumenty, zamiast pozostawać na nie ślepym i głuchym.

Nic nie poradzisz, ale ona taka jest - jedyna.
Jedynie w Twoich wyobrażeniach.
Miłujący Prawdę napisał(a):
leaozinho napisał(a):
Tam gdzie teraz jestem wszystko jest wiadome, kto napisał i kto podyktował, a kto ma czytać i być temu posłusznym.
Oczywiście, że tak jest. Niewolnikom musi być wiadomo, co mają robić i komu służyć. Niewolnicy nie mają prawa kwestionować tego, co zostało napisane i podane jako jedyne źródło wiedzy. Niewolnikom nie wolno porównywać ich wiedzy z wiedzą innych, zwłaszcza wolnych ludzi, gdyż grozi to zdemaskowaniem wielkiego szwindlu, którego są ofiarami. Więcej - niewolnicy muszą być przeświadczeni, że TYLKO ONI mają rację. Muszą też posiadać poczucie misji włączania innych do grona niewolników. Wtedy nawet nie będą podejrzewać, że są tylko niewolnikami i wojownikami, psami na smyczy.
Właśnie do tego przysposobili ludzi Elohim - do służby i walki. Czy pozostaniemy w tym jarzmie - zależy tylko od nas.

Biedny jesteś w nic nie wierzysz. Szkoda życia, a przecież może go przedłużyć o całą wieczność.
To racjonalne! Tylko trzeba uwierzyć i znaleźć prawdę.
Nie wierzę bo nie muszę. WIEM i to mi w zupełności wystarcza. W tym, co przedstawiasz jest tyle racjonalności ile pożytku z księdza. Btw, jeśli coś jest racjonalne, to nie musisz warunkować tego wiarą.
...all these words I don't just say...
Avatar użytkownikaleaozinho Mężczyzna
 
Posty: 892
Dołączył(a): 28 lip 2006, 15:37
Lokalizacja: Ciapuły Dolne
Droga życia: 1

Re: Bóg na ziemi...

Post 15 sty 2012, 20:27

Ja cie kręce a wy dalej jeszcze się droczycie? Leaozinho z mojej perspektywy wygląda to tak jakbyś dał się wciągnąć gdzieś w jakieś bagno i nie mógł wyjść z niego. Szkoda energii na szamotanie się.
Jestem Bogiem i na kogo spojrzę, tego kocham, ponieważ jestem wszystkim, co widzę i kocham to, czym jestem.
Avatar użytkownikaBobBlunt
Żyć aby kochać, kochać aby żyć
 
Imię: Jestem, który jestem
Posty: 311
Dołączył(a): 11 lut 2011, 00:10

Re: Bóg na ziemi...

Post 16 sty 2012, 09:59

leaozinho napisał(a):
Miłujący Prawdę napisał(a):
leaozinho napisał(a):Nie wierzę bo nie muszę. WIEM i to mi w zupełności wystarcza. W tym, co przedstawiasz jest tyle racjonalności ile pożytku z księdza. Btw, jeśli coś jest racjonalne, to nie musisz warunkować tego wiarą.

Myślisz, że chciałbyś być nazwanym bezrozumnym?
(Judy 10) "Jednakże ci ludzie mówią obelżywie o wszystkim, czego w rzeczywistości nie znają; lecz we wszystkim, co pojmują zgodnie z naturą jak bezrozumne zwierzęta, w tym dalej psują samych siebie"
Miłujący Prawdę Mężczyzna
Zaufaj Bogu całym sercem.
 
Imię: Stanisław
Posty: 209
Dołączył(a): 11 maja 2010, 14:05
Droga życia: 39

Powrót do działu „Religie i wierzenia”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości