Psychologia, działanie mózgu.
Próbowałam już naprawdę wielu technik samoakceptacji, afirmacji, medytacji, lecz nadal moje myśli są zdominowane wklepywanymi przez wiele lat zdaniami na mój temat. Podjudzam ludzi, aby mówili o mnie w dobry sposób, wypytuje co o mnie myślą lub co dla nich znaczę. Przez brak miłości do samej siebie, większość swojego czasu bezinteresownie poświęcam innym, czerpiąc z tego radość i chwilowe spełnienie. Jednak kiedy przychodzą wieczory, a moje myśli niczym laser skupiają się na mnie samej- wtedy robi się ciężko. Mam fobię społeczną i rzadko wychodzę do ludzi- jedynie z moją przyjaciółką spędzam sporo czasu.

Czuję jak kroczek po kroczku zmierzam w dobrym kierunku, lecz to trwa zbyt długo. Borykam się od wielu lat z tym problemem, a od dwóch szukam pomocy w książkach, na stronach internetowych, forach, poradnikach. Jedno zauważyłam na pewno- bez problemu potrafię ocenić co robię dobrze, a co robię źle- nie potrafię jedynie wykluczyć tego drugiego.

Może macie jakieś sprawdzone sposoby na zabicie tego ględzącego w głowie potworka?
Avatar użytkownikaMea
 
Posty: 98
Dołączył(a): 07 mar 2012, 00:16
Mea, witaj Kochanie. Nie smialabym Ci udzielac rad, nie przechodzilam tego co Ty, ale tak na babski;) rozum(ek?) - mam wrazenie ze Twoje uzaleznienie sie od opinii innych ma zrodlo w tym ze nie wiesz kim jestes. Brak wiary w siebie jest wynikiem braku wiedzy, stad to poszukiwanie siebie w tym co pokazuje Ci otoczenie...podpowiem Ci- skoro wiesz ze potrafisz ocenic siebie- poobserwuj kim jest ten ktory wie ze potrafisz to , ze to robisz. Gdybys byla tym oceniajacym, nie wiedzialabys o tym nawet. Wiec kto ocenia Cie, i kto to widzi? Poobserwuj siebie...jesli Ci sie uda, bedziesz wiedziala ze ta zagubiona w sobie Mea to nie Ty przeciez. Powodzenia Promyku, trzymam kciuki
Ayalen
 
Czyli powinnam dalej prowadzić obserwacje samej siebie i odpowiedzieć na własne pytania dotyczące tego, kim jestem? Dobrze zrozumiałam? :)
Avatar użytkownikaMea
 
Posty: 98
Dołączył(a): 07 mar 2012, 00:16
Kim jest Mea?
Co składa się na bycie Meą?
Czy Mea może być naprawdę zagubiona i zadawać pytania, czy po prostu chce widzieć Siebie jako coś konkretnego w oczach innych?
Kto stworzył ten scenariusz, w którym Mea jest zagubiona przez X czasu i twierdzi, że nie umie sobie poradzić?

Problem nie jest w tym czy ktoś opisuje cię dobrze i źle. Czy mówią na ciebie tak, albo tak. Czy sama uważasz się za taką, albo taką. Bo ostatecznie... nie ma to znaczenia. To tylko historyjka. Dzieje się ona w tle naszego życia.

Kto postawił ją więc na pierwszym planie? Ilu "winnych" możesz znaleźć? Czy odnalezienie winnych nie utrwali Cię w historyjce, której już nie chcesz doświadczać?

Kto to wszystko widzi?
Kto odnotowuje całą tą sytuację, uczucia, pytania i odpowiedzi?
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok
Dokladnie Sinbardzie:).
Mea, wrocmy jeszcze do Twoich mysli...spojrz: one sa stadem przelotnych ptakow, przylatuja, wiec pozwol im uleciec. Zatrzymane w klatce ego zamienia sie w straszydla...swobodne, sa piekne i jasne, nakarm je swymi uczuciami i niech uleca.
Nie brak milosci sprawia ze jej nie dostrzegasz; zaslania Ci ja lustro ktore podstawia umysl poprzez ego- to Ty jestes prawdziwa a nie wykoslawione odbicie. Samoakceptacja...kto kogo ma akceptowac lub nie? Jestes Ty, doskonala jednosc, i moze pare Twoich rzeczy, emocji ktorych nie lubisz, ale na Boga one nie sa Toba ani Ty nimi. I znow, obserwuj je uwaznie, odnajdziesz miejsce w ktorym sie rodza. Znajac przyczyne masz wplyw na objawy, prawda? Coraz mniej bedzie tych niechcianych objawow, coraz wiecej Ciebie
Ayalen
 
Wszystkie moje problemy rozchodzą się o brak akceptacji wyglądu, to już wywnioskowałam. Szukam innych dróg, aby dotrzeć do siebie, by móc wreszcie zrozumieć, że ciało na dobrą sprawę niewiele znaczy. Zawsze docieram do półmetka- wtedy przychodzi zwątpienie i kolorowe czasopisma, reklamy czy towarzystwo, wyglądające lepiej niż ja.

Postanowiłam, że zrobię co mogę, aby czuć się w swoim ciele jak najlepiej. Cała reszta nie jest przecież zależna ode mnie, a i zdanie innych nie powinno mnie interesować. Ewentualnie sugestie ;)
Avatar użytkownikaMea
 
Posty: 98
Dołączył(a): 07 mar 2012, 00:16
Dlaczego się porównujesz?
Jedyną rzeczą jaka została ci wpojona to PORÓWNYWANIE SIĘ.
Z niej rodzi się wszelkie niezadowolenie.
Wszelkie "krzywdzące" i "pocieszające" opisy.

Czy jeśli nazwiesz drzewo małym staje się ono małe?
Nie.
"Małe drzewo" pojawia się z porównania z drzewem "wyższym".
Nie ma na świecie ani jednego "małego drzewa."
Na tej planecie jest wiele drzew.

Różnią się, tak i dlatego zwracasz na nie uwagę.
Zachwycasz się unikatowymi kształtami gałęzi, kształtem liści, kora...
Jestem przekonany, że drzewo nie odbiera słów, którymi je opisujesz osobiście.

Porównanie zabija radość z obcowania.
W twoim przypadku z Samą Sobą.
Życie to nie wyścig, ani konkurs.
To sposobność doświadczania wielu rzeczy.

Poprzez nakładanie mentalnych filtrów na to co widzisz determinujesz świat jaki postrzegasz.
Świat jest, poruszasz się w nim.
ALE TO TY DECYDUJESZ JAK SIĘ DO NIEGO ODNOSISZ, PRAWDA? : )

W czym problem? : )))
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok
Oh tak, czytałam o tym tysiące razy, teraz na pewno będę o tym pamiętać. Wierzę w to! :) Chciałam jeszcze spytać co powinnam zrobić, kiedy nadchodzą złe myśli? Pozwolić im swobodnie przejść, minąć, nie przykładając do nich większych emocji, jedynie je obserwując? To trochę jak z namolnymi ludźmi- kiedy są ignorowani, w końcu odpuszczają, a my stajemy się od nich wolni. Czyż to nie ten sam mechanizm? Wszystko jest tym samym- to piękne!
Avatar użytkownikaMea
 
Posty: 98
Dołączył(a): 07 mar 2012, 00:16
Dobrze.
Widzę, że "dobrze" się bawisz. : )

Siedzisz sobie przed komputerem.
Czy komputer jest Tobą?
Nie, sterujesz nim ale nie jest Tobą.
Gdy stracisz nogę nadal będziesz Sobą?
Oczywiście, ze tak.

Komputer nie jest Tobą.
Widzisz go.

Popatrz na nogę.
Czy noga jest Tobą?
Nie, sterujesz nią, ale noga nie jest Tobą.
Gdy stracisz nogę dalej będziesz Sobą?
Oczywiście.

Noga to nie TY.
Widzisz ją.

Popatrz teraz na swoje myśli.
Są czymś w środku, nie możesz ich dotknąć, polizać, powąchać, wziąć je w ręce...
Ale możesz je zobaczyć.
Nie masz robić z nimi nic.
Bo i tak nie jesteś w stanie.
Nie są czymś materialnym.

Czy jeśli stracisz myśli dalej będziesz Sobą?
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok
O tak.
Mowisz ze cialo nie jest wazne...zaproponuje Ci zabawe: potraktuj swe cialo jak kochanka, jak najblizsza Ci osobe, kogos kogo kochasz POMIMO iz nie jest idealem. Daj mu swoja uwage, czulosc, swoja milosc, docen oddanie z jakim Ci sluzy. Niech rozkwita w cieple Twojej milosci. To co nie jest doskonale przestanie byc wazne gdy Ty przestaniesz zwracac na nie swoja uwage
Ayalen
 
Warto zajrzeć również do astrologii w poszukiwaniu karmicznych zadań.
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 826
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon
Właśnie jakiś czas temu wymyśliłam, aby traktować siebie (ciało) jako osobę trzecią i przymknąć oko za wady, tak, jak ja przymykam je na innych. Sądzę, że jest to jeden z lepszych pomysłów, aby się zrozumieć i poczuć. Nawet, jeśli nie miałabym obu rąk i obu nóg. To nadal będę ja. Gdyby ktoś wyrwał ze mnie ducha, byłabym jedynie marionetką.

Może mi ktoś przybliżyć poszukiwanie karmicznych zadań? Byłabym wdzięczna :)
Avatar użytkownikaMea
 
Posty: 98
Dołączył(a): 07 mar 2012, 00:16
Jest też druga strona monety: uświadomienie sobie naszego wpływu na nas samych, czyli bycia twórcami samego siebie. :) Można po prostu wybrać kim chce się być. Karmicznie jest to jednak ograniczone, paradoksalnie, z powodu tego samego powodu, to znaczy tego, kim chciałaś być. :)

Karmiczne zadania są właśnie dokładnie tym: przed wcieleniem określasz to, kim jesteś, oraz to, kim chcesz być, i wybierasz odpowiednie "narzędzia", które najlepiej się temu celowi przysłużą. Ich poszukiwanie można zacząć od powtarzających się wzorców i wyzwań w życiu.

Cały problem polega na tym, że nie pamiętamy naszych "karmicznych" wyborów. Karmiczny nie znaczy "obciążenia" (jak niektórzy sądzą) tylko są to siły ukierunkowujące na określone wcielenie. Można sporo o tym pisać, są różne opinie na ten temat, jednak tak mniej więcej to wygląda z mojego punktu widzenia.
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 826
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon
A czy zadaniem karmicznym jest podświadome dążenie do czegoś? Podam na swoim przykładzie: od dziecka rysuję i nadal jest to moją pasją, samodzielnie rozwijam się w tym kierunku.

Ostatnio również zaufałam sobie i zaobserwowałam niesamowite rozwinięcie tzw. szóstego zmysłu. Przewiduję drobną przyszłość, wiem, w którym kierunku iść, by kogoś spotkać, wiem, którą odpowiedź zaznaczyć na teście, wiem, kto mnie dziś odwiedzi, wiem, że wpłyną mi pieniądze na konto, wiem, kiedy stanąć, kiedy nie patrzę pod nogi, aby nie spaść ze schodów (...). Czy to zawsze we mnie było, a dopiero teraz zaczęłam to zauważać?
Avatar użytkownikaMea
 
Posty: 98
Dołączył(a): 07 mar 2012, 00:16
To zawsze bylas Ty Promyku, okryta tysiacem nakazow, zakazow, cudzych opinii. Teraz otwierasz oczy na swiatlo, piekne, czyste i tak cieple. Twoje swiatlo , ono sprawia ze nic nie jest niemozliwe. Otwierasz oczy na siebie
Ayalen
 

Powrót do działu „Psychologia”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość