Psychologia, działanie mózgu.
Ja myślę, że wizualizacja ma potężną moc. Nawet Messi wypowiadał się, że jak zmaści jakąś akcję to potem w spokoju odtwarza ją i wizualizuje inne skutecznie rozwiązanie, to samo skoczkowie narciarscy, także wizualizują moment odbicia od progu. Ale czy można dzięki temu schudnąć. Tutaj mam zdanie jak Til: konsekwentnie realizowane że chce się schudnąć, przejście w związku z tym na dietę i trenowanie. Jeśli dzięki chęci jesteśmy w stanie systematycznie ćwiczyć, nie słuchając ego, że może potem albo jutro bo jestem zmęczony, to już jest gitara, nastąpił rozwój. Ale też skoro samą myślą i uczuciem chęci wyzdrowienia z jakiejś przerąbanie trudnej do wyleczenia choroby zdrowiejemy, to myślę, że też można sprawić, że włosy będą rosnąć szybciej, czy schudniemy.
Jestem Bogiem i na kogo spojrzę, tego kocham, ponieważ jestem wszystkim, co widzę i kocham to, czym jestem.
Avatar użytkownikaBobBlunt
Żyć aby kochać, kochać aby żyć
 
Imię: Jestem, który jestem
Posty: 311
Dołączył(a): 11 lut 2011, 00:10
mandalka napisał(a):no ale wtedy nie kształtujesz siebie myślami, tylko swoje działanie ;) kształtowanie siebie myślami ja rozumiem tak, że ktoś siedzi na krześle i intensywnie myśli o tym, że ma schudnąć i chudnie ;p a to o czym Ty piszesz, to dla mnie nadal kształtowanie ciała poprzez działanie :)

Tak? A jak wielu ludzi to potrafi? Zaskakująco niewielu. Homo Sapiens Sapiens szczyci się swoim mózgiem, umysłem, tak bardzo że tą sapiencję umieściło dwa razy w swojej nazwie gatunkowej, a zwykle rządzą nim wyłącznie instynkty - i jeśli zabiera się za chudnięcie w ogóle (co robi bardzo niewiele osób w sposób przemyślany i prawdziwie skuteczny), to robi to ze względu na presję środowiskową.
Zaplanowany, przemyślany i skuteczny wysiłek w celu schudnięcia - zmiany siebie, tak z resztą jak i zmiany czegokolwiek, jest czymś zupełnie innym, trudniejszym, wymagającym o wiele więcej energii mentalnej niż zwykłe poddanie się instynktom. Prawdziwe, świadome podjęcie decyzji i konsekwentne działanie ku osiągnięciu celu zdaje się być poza zasięgiem większości ludzi, wymaga stania się czymś więcej niż zwykłym, szarym zjadaczem chleba.
Kiedy to się osiągnie, droga do wszystkiego czego się zapragnie jest otwarta. Dlatego właśnie tak a nie inaczej definiuję magię. Bo w zasadzie jaka jest różnica pomiędzy skupionym wysiłkiem woli mającym za zadanie przepchnąć trochę energii czy trochę atomów, skoro skupionym wysiłkiem woli możemy celowo poruszyć ręką czy innymi częściami ciała żeby osiągnąć równie dobry, albo i lepszy efekt? Ba, o ile nie chodzi o samo ćwiczenie dla ćwiczenia, 'magia' w rozumieniu klasycznym bywa o wiele słabsza, mniej efektywna niż celowe, planowe działanie w zakresie zdawałoby się 'zwykłych' czynności...
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
Avatar użytkownikaTil Mężczyzna
Poszukujący
 
Posty: 1614
Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
Droga życia: 11
Zodiak: tygrys
Na temat fizycznego wyglądu mam podobną teorię do Cayce'a: że ciało jest rezultatem 'wyższych' obszarów. Często po postawie, ruchach, (nie)wyćwiczonych partiach mięśni można poznać, co siedzi w czyjejś "głowie". Pomijając oczywiste (z pozoru) sprawy, typu: czy ktoś ma nadwagę - że niby mało się rusza, a dużo je. Są ludzie, którzy łatwo tyją, a inni bez ruchu i z nadmiarem jedzenia nie wychodzą poza przeciętną wagi. Z czego to wynika?

Til napisał(a):Najlepszym rozwojem jest rozwój zrównoważony i ciała, i umysłu, i ducha... I w moim doświadczeniu daje najlepsze efekty - bo jeśli zaniedba się którąkolwiek część wcześniej czy później reszta też zacznie szwankować.

Starożytne tradycje mówią o energii jako zasilającej ciało fizyczne. Stąd: jeśli ktoś ma blokadę energetyczną, niewiele zrobi z pewnymi funkcjami ciała, choćby niewiadomo ile ćwiczył fizycznie (chyba, że ćwiczenia wpłyną energetycznie). Można to porównać do układu elektrycznego - zrobi tylko tyle, ile otrzyma prądu.

Til napisał(a):ze zwiększeniem masy mięśniowej (w każdym razie w zdrowych granicach i w zdrowy sposób, z tego co wiem nie badali 'pakerów' i innych 'koksów') zwiększa się pojemność energetyczna ciała - ilość energii Psi jaką może 'pomieścić' naraz...

Nie jestem pewien, czy można tak prosto mechanicznie do tego podejść: tzn. wg. wzoru z fizyki typu: ilość masy = ilość energii do dyspozycji. :) Są przypadki odwrotne - ludzie o niskiej masie fizycznej i ogromnych zdolnościach psionicznych (i często właśnie taka zależność występuje: ludzie, którzy przeznaczają swoją energię na rozwój psioniczny zwykle nie interesują się specjalnie fizycznością, oraz vice versa - trudno znaleźć intelektualistów podnoszących kilkusetkilogramowe ciężary). Energia jest kierowana w inne rejony u każdego z nich. Zatem czy energia, którą zużywamy np. mentalnie, pochodzi bezpośrednio z masy ciała fizycznego, czy ciało jest zaledwie układem pośredniczącym, jak obwód elektryczny?

Til napisał(a):'magia' w rozumieniu klasycznym bywa o wiele słabsza, mniej efektywna niż celowe, planowe działanie w zakresie zdawałoby się 'zwykłych' czynności...

Mam taką teorię, dlaczego tak się dzieje, jak piszesz (o czymś podobnym pisał autor książki "Maja - świat jako wirtualna rzeczywistość", czy jakoś tak): ciało fizyczne jest złożonym układem, który przede wszystkim ma wymieniać "informacje" (energię) pomiędzy poziomem fizycznym a pozostałymi. Działa na podobnej zasadzie, jak dźwignia: wystarczy niewielka ilość siły, by uzyskać niewspółmiernie większy rezultat (czyli wystarczy drobna "fluktuacja" siły woli, by wpłynąć na jeden impuls elektryczny, który niczym bomba atomowa, rozprzestrzenia swój wpływ w błyskawicznym tempie, poprzez układ nerwowy, a następnie odpowiednie komórki w ciele). Tak rozumieli ciało starożytni medycy; współczesna medycyna widzi to inaczej.

Ale jeśli już się upieramy przy fizyce: materia, którą postrzegamy, ma także postać energii, która może zostać uwolniona. Natomiast energia może zostać dopiero zorganizowana w materię, ale nie musi. Starożytni to przedstawiali metaforycznie jako "niebo tworzy ziemię" (a nie na odwrót). W fizyce kwnatowej staje się jasne, że materia "składa się" z energii; "wyższość" elementu energetycznego jest wyraźna. Stąd, moim zdaniem, lepiej jest odejść od utartych przekonań, które sugerują nam zmysły fizyczne, i myśleć o wszechświecie raczej jako o niekoniecznie widzialnej energii.

Istota, która ma wyćwiczoną świadomość, dostrzega więcej na wyższych poziomach, potrafi zatem świadomie koncentrować większą ilość mocy czy energii - może nawet powodować zmiany zauważalne zmiany w świecie fizycznym (np. wpłynięcie na obwód elektryczny). Istota o niskiej świadomości, poza swoim ciałem fizycznym, jest bezsilna w materii; stąd pewnie te historie o duchach, które z trudem dokonują choćby projekcji siebie, by być widzialnym dla żyjących, zużywając przy tym ogromną ilość cennej energii.
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 826
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon
Enlil napisał(a):Pomijając oczywiste (z pozoru) sprawy, typu: czy ktoś ma nadwagę - że niby mało się rusza, a dużo je. Są ludzie, którzy łatwo tyją, a inni bez ruchu i z nadmiarem jedzenia nie wychodzą poza przeciętną wagi. Z czego to wynika?

Po części z genetyki. Nasze ciała fizyczne mają całą masę rozmaitych enzymów. W populacji ludzkiej praktycznie każdy enzym istnieje w co najmniej kilku, a często w dziesiątkach różnych wariantów, dodatkowo genetycznie jest też uwarunkowane jak dużo danego enzymu będzie w komórkach danych tkanek... Jedni mają bardziej wydajne enzymy, inni mniej wydajne, jedni mają ich więcej inni mniej... I tym sposobem jedni tyją jedząc mało a inni nie tyją jedząc dużo (ale z drugiej strony w warunkach głodzenia ci pierwsi przetrwają dłużej startując z tej samej masy, bo mają 'wolniejszy metabolizm', więc potrzebują mniej energii/pożywienia na utrzymanie aktualnego stanu). Podobnie z wszelkimi lekami i innymi rzeczami - mi bardzo trudno byłoby się upić, nie działają na mnie prawie zwykłe środki przeciwbólowe bo za szybko je metabolizuję, a mam koleżankę która upija się połówką piwa ;P

Starożytne tradycje mówią o energii jako zasilającej ciało fizyczne. Stąd: jeśli ktoś ma blokadę energetyczną, niewiele zrobi z pewnymi funkcjami ciała, choćby niewiadomo ile ćwiczył fizycznie (chyba, że ćwiczenia wpłyną energetycznie). Można to porównać do układu elektrycznego - zrobi tylko tyle, ile otrzyma prądu.

No właśnie, dlatego najlepiej rozwijać naraz i ciało, i energetykę. Z jednej strony jeśli energetyka popsuta to 'nie ma prądu' żeby ciało działało poprawnie. Ale z drugiej strony jak przepuści się zbyt dużo 'prądu' przez słabe ciało to albo energia pójdzie bokami i się w dużej mierze zmarnuje przez przepięcia, albo spali coś w środku. Tak 'dynamo' jak i 'okablowanie' tudzież inny sprzęt podłączony do źródła 'prądu' muszą być sprawne żeby wszystko grało ;P
Ja osobiście jestem zwolennikiem technik typu Tai Chi (Taiji) i Chi Kung (Qi Gong), bo tam trenując ciało fizyczne pobudza się i trenuje energetykę, uczy się sterować swoją energetyką za pomocą swojego ciała i za pomocą swojego umysłu, uczy się odczuwać swoją energię wewnętrzną (chi, qi, ki, whatever) i poprawnie jej używać, ukierunkowywać...

Nie jestem pewien, czy można tak prosto mechanicznie do tego podejść: tzn. wg. wzoru z fizyki typu: ilość masy = ilość energii do dyspozycji. :) (...) Zatem czy energia, którą zużywamy np. mentalnie, pochodzi bezpośrednio z masy ciała fizycznego, czy ciało jest zaledwie układem pośredniczącym, jak obwód elektryczny?

Tu liczy się masa, ale także liczy się kontrola. Osoby trenujące mięśnie na masę zwykle nie mają wyćwiczonej aż takiej kontroli. Generalnie jeśli chodzi o energię Psi, wygląda na to że jest ona związana dość mocno z układem nerwowym. Rozwijanie swoich mięśni, swojego ciała fizycznego powoduje też rozwijanie części umysłu związanej z ruchem fizycznym - 'uczenie się swojego ciała'. W pewnym sensie dzięki temu osoba uczy się lepiej kontrolować swoją energię.
Natomiast co do samych mięśni, wygląda na to, że działają bardziej jak swego rodzaju kondensator w którym można przez jakiś czas przetrzymać ładunek energii tego typu. Im więcej i im większa kontrola nad mięśniami - tym więcej energii. Nie jest to więc funkcja czystej masy.
A co do osób pracujących głównie nad muskulaturą - to że nie są psionikami raczej wynika zwykle z tego, że po prostu nigdy nie przyszło im nawet do głowy coś takiego, a nawet jeśli, to sam 'kondensator' nie wystarczy żeby układ zadziałał - potrzebne jest jeszcze dobre źródło zasilania ;)

A, zastrzegam jeszcze - piszę o energii 'Psi', to jest rodzaj energii generowany przez układy nerwowe żywych organizmów. Nie wiem czy te rzeczy mają jakikolwiek inny wpływ na inne energie. Na przykład Chi, będąca 'głębszą' i 'gęstszą' energią życiową zachowuje się inaczej i jest związana z innymi układami (np. wydaje się powiązana bardziej z układem krążenia o czym mówi wschodnia medycyna).

Mam taką teorię, dlaczego tak się dzieje, jak piszesz (o czymś podobnym pisał autor książki "Maja - świat jako wirtualna rzeczywistość", czy jakoś tak): ciało fizyczne jest złożonym układem, który przede wszystkim ma wymieniać "informacje" (energię) pomiędzy poziomem fizycznym a pozostałymi. Działa na podobnej zasadzie, jak dźwignia: wystarczy niewielka ilość siły, by uzyskać niewspółmiernie większy rezultat (czyli wystarczy drobna "fluktuacja" siły woli, by wpłynąć na jeden impuls elektryczny, który niczym bomba atomowa, rozprzestrzenia swój wpływ w błyskawicznym tempie, poprzez układ nerwowy, a następnie odpowiednie komórki w ciele). Tak rozumieli ciało starożytni medycy; współczesna medycyna widzi to inaczej.

Zatem jeśli dobrze rozumiem, ciało fizyczne jest po prostu rodzajem wzmacniacza dla energii? Jak dla mnie współgra to z powyższym co pisałem - warto rozwijać sferę fizyczną i duchową/energetyczną... Jeśli i centrala z której wychodzi sygnał, jak i wzmacniacz są w dobrej formie - wszystko będzie grało, jeśli centrala padnie, sygnału nie będzie w ogóle, ale jeśli wzmacniacz będzie popsuty czy słaby, wtedy efekt też będzie znikomy, zakłócony, zniekształcony... ;)
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
Avatar użytkownikaTil Mężczyzna
Poszukujący
 
Posty: 1614
Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
Droga życia: 11
Zodiak: tygrys
Til napisał(a):I tym sposobem jedni tyją jedząc mało a inni nie tyją jedząc dużo (ale z drugiej strony w warunkach głodzenia ci pierwsi przetrwają dłużej startując z tej samej masy, bo mają 'wolniejszy metabolizm', więc potrzebują mniej energii/pożywienia na utrzymanie aktualnego stanu).

To sugeruje, że skoro z pożywienia pobierają mniej energii, mniej jej wykorzystują również w życiu, czyli tzw. "typ miśkowaty" ;) Nie zawsze jednak to się sprawdza - nie jestem biologiem, ale z oberwacji ("dane empiryczne") sprawa wydaje się bardziej zagmatwana, tj. często osoby o temperamencie choleryka (czyli nadmiernie aktywne i energetyczne) mają nadwagę.

Zauważyłem natomiast następujący fakt: osoby, które mają tendencję do rozpraszania energii (co bardzo przydaje się przy kreatywności, choćby w rodzaju pomysłowości intelektualnej, łatwego kojarzenia faktów etc.), generalnie nie mają nadwagi; i na odwrót: osoby, które uparcie koncentrują się na jednym temacie i się go trzymają, choć są bez polotu, wydają się mieć cechy "grawitacji", tzn. jakby cała energia, którą posiadają, nie mogła się rozproszyć, i powracała do swojego właściciela. Te drugie miewają nadwagę. Mi zatem wychodzi raczej wskazanie na cechy charakteru, które być może w dużej mierze wynikają z owych enzymów...?

Til napisał(a):Podobnie z wszelkimi lekami i innymi rzeczami - mi bardzo trudno byłoby się upić, nie działają na mnie prawie zwykłe środki przeciwbólowe bo za szybko je metabolizuję, a mam koleżankę która upija się połówką piwa ;P

Z piwem, lekami / narkotykami (ang. drugs / drugs ;P ) itd. oraz tym jaki mają wpływ sprawa wygląda ciekawie, nie rozpracowałem jednak tematu. :) Niektórym kończy się szybko film, inni mają jakby zapasową świadomość w czasie, gdy funkcjonalność ciała jest odmieniona. Po za tym, na powyższych się sprawa nie kończy, jedzenie oraz jego rodzaje tak samo mają wpływ na ciało, choć ludzie są tak do jedzenia przyzwyczajeni (od urodzenia), że nie zauważają tego... wszystko, co wpływa na układ pokarmowy, wydaje się mieć wpływ na świadomość. Nawet woda - proponuję zrobić np. taki test - post, powiedzmy przez pół dnia (lub więcej, jeśli jesteś z tych odpornych i masz dużo zapasów :) ) bez jedzenia i picia, a potem wypić dużą ilość wody, która wg. moich obserwacji, wpływa znacząco na podatność ciała i świadomości na bodźce astralnych. (Co można wykorzystać, stosując także odwrotność: aby uodpornić się na czyjś atak astralny, może pomóc odpowiednia dieta - jedzenie obniżające wrażliwość astralną - jeśli ktoś nie wypracował jeszcze odpowiednich technik lub - lepiej - świadomości).

Til napisał(a):Tu liczy się masa, ale także liczy się kontrola. Osoby trenujące mięśnie na masę zwykle nie mają wyćwiczonej aż takiej kontroli. Generalnie jeśli chodzi o energię Psi, wygląda na to że jest ona związana dość mocno z układem nerwowym. Rozwijanie swoich mięśni, swojego ciała fizycznego powoduje też rozwijanie części umysłu związanej z ruchem fizycznym - 'uczenie się swojego ciała'. W pewnym sensie dzięki temu osoba uczy się lepiej kontrolować swoją energię.

Z pewnością, podobnie jak ktoś, kto uczy się taek-won-do, uczy się wykorzystywać energię oraz operowania różnymi "impulsami" (które partie mięśni rozluźnić, które gwałtownie napiąć, w którym momenciue) do osiągania fizycznego wpływu. Jednak oni robią to nieświadomie; powtarzają do znudzenia różne ćwiczenia, aż ciało "jakoś" samo się wyuczy, a ciało zdecydowanie lepiej współpracuje z podświadomością niż intelektem (który raczej przeszkadza niż pomaga). Część czasu zatem jest "tracona" na ominięcie świadomego rozumu. Dlatego, jak piszesz, warto skupić się również na samej energii:

Til napisał(a):Ja osobiście jestem zwolennikiem technik typu Tai Chi (Taiji) i Chi Kung (Qi Gong), bo tam trenując ciało fizyczne pobudza się i trenuje energetykę, uczy się sterować swoją energetyką za pomocą swojego ciała i za pomocą swojego umysłu, uczy się odczuwać swoją energię wewnętrzną (chi, qi, ki, whatever) i poprawnie jej używać, ukierunkowywać...


Til napisał(a):Natomiast co do samych mięśni, wygląda na to, że działają bardziej jak swego rodzaju kondensator w którym można przez jakiś czas przetrzymać ładunek energii tego typu. Im więcej i im większa kontrola nad mięśniami - tym więcej energii. Nie jest to więc funkcja czystej masy.
A co do osób pracujących głównie nad muskulaturą - to że nie są psionikami raczej wynika zwykle z tego, że po prostu nigdy nie przyszło im nawet do głowy coś takiego, a nawet jeśli, to sam 'kondensator' nie wystarczy żeby układ zadziałał - potrzebne jest jeszcze dobre źródło zasilania ;)
A, zastrzegam jeszcze - piszę o energii 'Psi', to jest rodzaj energii generowany przez układy nerwowe żywych organizmów. Nie wiem czy te rzeczy mają jakikolwiek inny wpływ na inne energie. Na przykład Chi, będąca 'głębszą' i 'gęstszą' energią życiową zachowuje się inaczej i jest związana z innymi układami (np. wydaje się powiązana bardziej z układem krążenia o czym mówi wschodnia medycyna).

Możesz rozwinąć? Nie wiem, co masz na myśli, pisząc o energii psi.

Wg. medycyny chińskiej, co prawda istnieją różne rodzaje chi / qi, jednak osobiście nie widzę podstaw do wiązania muskulatury ze zdolnością do wykorzystywania energii, poza pewnym ograniczonym, wyuczonym zakresem. Jednak muzyk grający na fortepianie również wykorzystuje rodzaj energii, by sprawnie operować palcami - nie potrzebuje do tego "kondensatorów" w mięśniach.

Til napisał(a):Zatem jeśli dobrze rozumiem, ciało fizyczne jest po prostu rodzajem wzmacniacza dla energii? Jak dla mnie współgra to z powyższym co pisałem - warto rozwijać sferę fizyczną i duchową/energetyczną... Jeśli i centrala z której wychodzi sygnał, jak i wzmacniacz są w dobrej formie - wszystko będzie grało, jeśli centrala padnie, sygnału nie będzie w ogóle, ale jeśli wzmacniacz będzie popsuty czy słaby, wtedy efekt też będzie znikomy, zakłócony, zniekształcony... ;)

Tak.

Wg. mnie, warto przede wszystkim dbać o sferę energetyczną. Inna sprawa, że zgodnie z moją orientacją, ciało fizyczne tak jest zbudowane, że wpływa na energetykę również. Zawsze zastanawiało mnie, skąd wywodzi się wyraz "spalanie" w kontekście jedzenia, bo wygląda na to, że nie jest to przenośnia. W ogóle starożytyne tradycje w mają ciekawy sposób ujmowania tego tematu: obok żywiołów ziemi (materialne komórki), wody (wiadomo) i powietrza (nie tylko płuca), mówią także o żywiołach ognia i eteru w ludzkim ciele. Np. medycyna chińska mówi o potrójnym ogrzewaczu. Medycyna konwencjonalna uznała wszystkie chińskie odpowiedniki w organiźmie, poza właśnie owym ogrzewaczem, wiązanym z ogniem. Myślę, że nie ma akurat wątpliwości, że chiński żywioł ognia = ogień w europejskiej tradycji.

Jednak z poziomu świadomości energetycznej, zdecydowanie łatwiej dbać również o fizyczną stronę. Bez takiej świadomości, możesz polegać jedynie na zawodnym doświadczeniu fizycznym.
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 826
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon
Bardzo ciekawa dyskusja, jak widzę swieckie i erudycyjne podejscie do energii moze zprowadzić b,daleko.
Wschodnie nazwy okreslały energie (psi,chi,reiki,kundalini) jako siły boskie,ezoteryczne.Teraz potrzeba języka naukowego aby uprzystępnicz tę wiedzę szerszym kręgom.Taki wysiłek podjął Gopi Krishna,którego nie moge czytać bo jego prace nie są przetłumaczone.Więc nie wniosę nic nowego do dyskusji.Tyle co zrozumiałem stworzona jest już scena i gotowe projekty dzieki czemu te energie będą widoczne dla naukowców za pomocą aparatów, Til chyba wie ze nieprawidłowy zapis EEG moze być skutkiem wyładowań tych energii.Umozliwiony będzie most od nauki do ducha.
Ja uwazam ze muzyk gitarzysta czy pianista nie jest swiadomy ze gra pod wpływem energii, Tyle ile wzniesiemy energii na tyle jestesmy jej swiadomi.
Na moim wernisazu stał z boku człowiek który po mej przemowie podszedł do mnie i powiedział ze jest bioenergoterapeutom i ze mam problemy coś z kosciami i żołądkiem.Przyznałem mu rację bo rzeczywiscie mam wadę postawy ,krzywicę i mdłosci ,refluks przełykowy.Trafił.Jest dyplomowanym mistrzem reiki i ma wiele sukcesów w uzdrawianiu.
Wg Sahaja Jogi ,kazda energia musi posiadac zródło i umiejscawia to zródło w kosci krzyzowej,zwanej w anatomii' koscią sacrum"Zatem z samej egzegezy pojecia wnioskuję że dawni medycy musieli wiedzieć co nazywają, ze tam rezyduje energia sakralna.
Listen to my muscle memory.
Avatar użytkownikafalko Mężczyzna
wysłuhaj pamięci mych muskułów
 
Posty: 706
Dołączył(a): 13 lip 2007, 19:40
Enlil napisał(a):To sugeruje, że skoro z pożywienia pobierają mniej energii, mniej jej wykorzystują również w życiu, czyli tzw. "typ miśkowaty" ;) Nie zawsze jednak to się sprawdza - nie jestem biologiem, ale z oberwacji ("dane empiryczne") sprawa wydaje się bardziej zagmatwana, tj. często osoby o temperamencie choleryka (czyli nadmiernie aktywne i energetyczne) mają nadwagę.

To nie do końca tak, pobierają tyle samo energii, tyle że u osób z 'szybkim metabolizmem', ta energia jest szybko zużywana na podstawowe procesy podtrzymujące, jak ogrzewanie ciała chociażby, aktywność rozmaitych enzymów które działają szybciej itd. Mi np. zawsze jest gorąco, jestem chodzącym grzejnikiem (albo jak nazywała mnie moja była 'biotermoforem' :P ), moja normalna temperatura ciała to jakieś 36,8-37,0 stopni... (dodam że sprawdzałem, nie mam nadczynności tarczycy która daje tego typu rzeczy jako objawy chorobowe)
Osoby które mają wolny metabolizm nie zużywają na bierząco tyle energii, więc spożyte pożywienie jest przerabiane na tłuszcz i odkładane 'na później'.

Zauważyłem natomiast następujący fakt: osoby, które mają tendencję do rozpraszania energii (co bardzo przydaje się przy kreatywności, choćby w rodzaju pomysłowości intelektualnej, łatwego kojarzenia faktów etc.), generalnie nie mają nadwagi(...)

Warto zauważyć że wbrew pozorom w trakcie wysiłku intelektualnego - myślenia twórczego, uczenia się itd. (ale nie zapętlania się w tych samych schematach, bo to nie jest wysiłek intelektualny - powtarzanie czegoś co się już wie i ma utrwalone ;P ), zużywa bardzo duże ilości energii, często porównywalne z wysiłkiem fizycznym.
Osoby zajmujące się bardziej naukowym podejściem do psioniki stwierdziły że większość osób w trakcie wysiłku umysłowego dążącego do wygenerowania sporej ilości energii Psi i wywołania jakiegoś efektu (najczęściej przy próbach psychokinezy, jako że dla większości jest to dość trudne), ma tendencję do szybkich, gwałtownych spadków cukru we krwi, mierzonego testami glukometrycznymi (zwykle z palca, z krwi włośniczkowej, nie czytałem o badaniach z krwi żylnej, bo to by trzeba w szpitalu pobierać ;P ) nawet do wartości niebezpiecznie niskich jeśli nie przerywali wysiłku odpowiednio szybko... Stąd często zawroty głowy, aż do zasłabnięć... Każdemu początkującemu psionikowi poleca się mieć pod ręką coś słodkiego, najlepiej sok pomarańczowy, bo oprócz cukru ma też potas, którego spadki też występują w trakcie takiego wysiłku...

Jednak oni robią to nieświadomie; powtarzają do znudzenia różne ćwiczenia, aż ciało "jakoś" samo się wyuczy, a ciało zdecydowanie lepiej współpracuje z podświadomością niż intelektem (który raczej przeszkadza niż pomaga). Część czasu zatem jest "tracona" na ominięcie świadomego rozumu. Dlatego, jak piszesz, warto skupić się również na samej energii:

Zgadzam się, jednak uczy się jakimi technikami można wywołać jaki ruch energii, potem powtarza się te techniki żeby nauczyć się je wykonywać instynktownie, bez zastanowienia w odpowiednich okolicznościach, jednak jeśli się chce, można ich także użyć w pełni świadomie, a także zmodyfikować na własne potrzeby ;)

Możesz rozwinąć? Nie wiem, co masz na myśli, pisząc o energii psi.

Wg. medycyny chińskiej, co prawda istnieją różne rodzaje chi / qi, jednak osobiście nie widzę podstaw do wiązania muskulatury ze zdolnością do wykorzystywania energii, poza pewnym ograniczonym, wyuczonym zakresem.

Psi nie jest tym samym co Chi. Psi jest rodzajem energii wykorzystywanym w psionice, wyraźnie związanym z układem nerwowym żywych istot. W powietrzu także są pewne niewielkie ilości 'wolnej' Psi, ale uważa się że to jest efekt wypromieniowywania energii przez wszelkie żywe organizmy - w największej mierze ludzi jako że mamy dość sprawne układy nerwowe i jest nas dużo, a w dodatku używamy psioniki świadomie i nieświadomie do osiagania różnych rzeczy.
Psi jest wyraźnie inną energią niż Chi, jest jakby 'lżejsza', bardziej 'zewnętrzna'. Używa się jej ciut inaczej i niektóre efekty łatwiej można nią osiągnąć niż Chi.
Poza tym w przeciwieństwie do Chi jest wytwarzana przez nasze organizmy ciągle podczas aktywności neuronalnej. Po odrobinie ćwiczeń można się nauczyć generować ją na zawołanie.

Zawsze zastanawiało mnie, skąd wywodzi się wyraz "spalanie" w kontekście jedzenia, bo wygląda na to, że nie jest to przenośnia.

W zasadzie technicznie rzecz biorąc to jest spalanie biologiczne. 'Spalanie' w chemii jest rozumiane jako gwałtowne utlenianie (z udziałem tlenu), które jest procesem egzoenergetycznym - wydzielającym energię (głównie ciepło). W organizmach żywych dzieje się w zasadzie to samo, tylko z udziałem różnych enzymów które mają za zadanie głównie 'przejąć' tą energię i zamienić ją w coś co jest dla organizmu możliwe do użycia (głównie chodzi tu o konwersję ADP do ATP) jako substrat energetyczny... Przez podobieństwo procesu często nazywa się to 'spalaniem biologicznym' ;)



falko napisał(a):Na moim wernisazu stał z boku człowiek który po mej przemowie podszedł do mnie i powiedział ze jest bioenergoterapeutom i ze mam problemy coś z kosciami i żołądkiem.Przyznałem mu rację bo rzeczywiscie mam wadę postawy ,krzywicę i mdłosci ,refluks przełykowy.Trafił.Jest dyplomowanym mistrzem reiki i ma wiele sukcesów w uzdrawianiu.

To jest generalnie kwestia postrzegania energii... Mi też w paru przypadkach udało się zdiagnozować to z czym ktoś ma problemy tylko patrząc na ich energię, potem potwierdzając w rozmowie... Mam nadzieję rozwijać to i wykorzystać w praktyce medycznej w przyszłości ;)
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
Avatar użytkownikaTil Mężczyzna
Poszukujący
 
Posty: 1614
Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
Droga życia: 11
Zodiak: tygrys
Til napisał(a):Psi nie jest tym samym co Chi. Psi jest rodzajem energii wykorzystywanym w psionice, wyraźnie związanym z układem nerwowym żywych istot. W powietrzu także są pewne niewielkie ilości 'wolnej' Psi, ale uważa się że to jest efekt wypromieniowywania energii przez wszelkie żywe organizmy - w największej mierze ludzi jako że mamy dość sprawne układy nerwowe i jest nas dużo, a w dodatku używamy psioniki świadomie i nieświadomie do osiagania różnych rzeczy.

Być może to tylko kwestia nazewnictwa, jednak warto zwrócić uwagę, że w Azji w branży medycznej (bardziej otwartej na innowacje, niż zachodnia) energię bardziej "fizyczną", nie wyłączając nawet rodzajów elektryczności, też określa się jako rodzaj chi. Po za tym, wyróżnia się tam także energie znane jako "trzy skarby". Jeśli się nad tym zastanowić bardziej z punktu widzenia fizyki kwantowej, niż np. chemii, ma to sens.

To, czym operują naukowcy, tzn. czym operuje nauka, mówiąc ściślej, to koncepcje - dobre jak każde inne. One nie mówią o rzeczywistości ostatecznej, mają raczej charakter praktyczny. Np. w matematyce - weźmy pod uwagę koncepcję "fraktala". Można to pojęcie wykorzystywać w praktyce, ale nadal jest tylko koncepcją. Tak się składa, że matematyka jest najbardziej uniwersalną dziedziną (z pewnymi zastrzeżeniami, np. co do analizy matematycznej), bo potrafi abstrahować od konkretnego zastosowania, co trudno już powiedzieć o innych dziedzinach nauki.

Wiedza starożytna to również koncepcje, ale często bardziej przypominające matematykę (która, nb., wywodzi się z tak starych czasów, że obecnie trudno współczesnym archeologom oszacować jej początki; jedynie stwierdzają, że coś "już było rozpowszechnione" w tym i tym tysiącleciu - aktualnie oficjalnie stanęło na okresie wcześniejszym niż 3000 r.p.n.e.).

Będąc nadal w temacie myśli kształtujących ciało, warto przyjrzeć się uniwersalnym zasadom przemiany, o których mówi starożytna Alchemia. Te prawa mają o tyle uniwersalny charakter, że w przeciwieństwie do chemii, która wykorzystuje konkretne parametry i zastosowanie do znanej nam materii, alchemia stosuje się do wszystkiego, także do energii i psychiki (co zauważył np. Carl Jung).
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 826
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon
Mam nadzieję, że kiedyś mi się uda. Myślę, że jest możliwe choć trochę wpłynąć na ciało wolą.
Avatar użytkownikalaurapyziak
 
Posty: 37
Dołączył(a): 25 lis 2012, 00:13
Zodiak: waga
Kiedyś czytałam wypowiedź młodego człowieka, że za pomocą mentalnych ćwiczeń zwiększył objętość mięśni.
Ja teraz próbuję mentalnie zmienić swoją sylwetkę, po prostu parę razy dziennie mówię sobie w myślach, / i wyobrażam/ jak powinna ona wyglądać. Niestety, na efekty jest zbyt wcześnie, więc nie wiem, czy to poskutkuje. Mimo że napisałam wątpiące słowa, to w głębi duszy czuję, że tak będzie. Uwierzyłam w to, tylko potrzebna jest cierpliwość, czyli czas na realizację.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Powrót do działu „Psychologia”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość