Psychologia, działanie mózgu.

Re: Motyle w brzuchu

Post 22 paź 2012, 20:32

:D. Tez umiem wbijac gwozdzie. Albo cwieki, nie watp:p w to. A swoja droga, honoru ktorego konca bronisz?
Kocham motyle:). O, wlasnie Kubasinska spiewa....
Ania ayalen
 

Re: Motyle w brzuchu

Post 22 paź 2012, 20:47

marysia21 napisał(a):Mam wrażenie, że osoby przytulające się łączą podczas uścisku swoje dwie jednostkowe energie i powstaje coś znacznie większego od połączonej energii dwóch istot. Tak jakby tworzyło się duże pole energii, z którego obydwie te osoby bardzo korzystają ;)


Dziękuję Ci za te słowa. Przypominając sobie pewne zdarzenie doszłam do tego samego. :)
Ziarenko Kobieta
 
Posty: 443
Dołączył(a): 08 sie 2011, 01:11
Droga życia: 5

Re: Motyle w brzuchu

Post 22 paź 2012, 20:57

Ania ayalen napisał(a)::D. Tez umiem wbijac gwozdzie. Albo cwieki, nie watp:p

Jeśli to do mnie to mam pytanie :" po co mi Twoja umiejętność ? "

Ziarenko napisał(a):
marysia21 napisał(a):Mam wrażenie, że osoby przytulające się łączą podczas uścisku swoje dwie jednostkowe energie i powstaje coś znacznie większego od połączonej energii dwóch istot. Tak jakby tworzyło się duże pole energii, z którego obydwie te osoby bardzo korzystają ;)


Dziękuję Ci za te słowa. Przypominając sobie pewne zdarzenie doszłam do tego samego. :)

to "duże pole energii" istnieje cały czas . Oni oboje się po prostu do niego podłączają. Energia jest nieograniczona.
easy russian
 

Re: Motyle w brzuchu

Post 22 paź 2012, 21:18

Michal, nie do Ciebie, i Tobie na nic, mnie sie bardzo przydaje. To w kwestii specjalizacji.
A czy przypadkiem to nie my jestesmy tym polem, przestrzenia energii, ktora rozpraszamy lub koncentrujemy?
Ania ayalen
 

Re: Motyle w brzuchu

Post 22 paź 2012, 21:40

Niektórzy uważają, że kochać kogoś to nic trudnego. Rzeczywiście, uczucie przychodzi samo do nas, ale, aby mogło się rozwijać, trzeba poświęcić jej wiele swojej uwagi:)
Należy uświadomić sobie, że „miłość jest sztuką, tak samo jak sztuką jest życie; jeśli chcemy nauczyć się kochać, musimy postępować w sposób identyczny jak wówczas, gdy chcemy nauczyć się jakiejkolwiek innej sztuki, powiedzmy muzyki, malarstwa.”
Ania napisała,że miłość można porównać do dwóch połówek jabłka.. Jest to ważne, ale w tej całości najważniejsze jest to, że złączeni ze sobą tworzymy dwie odrębne jednostki, charaktery i osobowości. Nie powinniśmy o tym zapominać, bo wchłonięcie i uwięzienie drugiej bliskiej nam osoby spowoduje jej problemy ze sobą. Wzajemny szacunek dla swoich odrębności tworzy jeszcze bliższą relacje. Akceptując siebie nawzajem nie próbujemy zmieniać drugiej osoby na jej wyidealizowany wizerunek przez nas. Słabości, wady i zalety są w równym stopniu częścią tej osoby i tworzą z niej tą jedyną niepowtarzalną osobowość:)
"Czas nie leczy ran.. tylko przyzwyczaja do bólu"
marysia21
 
Imię: Maria
Posty: 49
Dołączył(a): 17 paź 2012, 16:42
Droga życia: 8
Zodiak: lew

Re: Motyle w brzuchu

Post 22 paź 2012, 22:16

Ania ayalen napisał(a):Michal, nie do Ciebie, i Tobie na nic, ..............
ale ,...... ja to tak powiedziałem w mowie potocznej, tak jako przedstawiciel rodu męskiego do Kobiety co te gwoździe umie .....
Ja się po prostu tak uniwersalnie ustosunkowałem do tego . Mi jest niepotrzebna ( hipotetyczna sytuacja doświadczona zresztą nieraz w przeszłości ) żona ( nie lubię słowa "partnerka " , partnerzy to są w biznesie na przykład ) umiała wbijać gwoździe. W ogóle mnie ta umiejętność u Kobiety nie fascynuje ani nie pociąga..
easy russian
 

Re: Motyle w brzuchu

Post 22 paź 2012, 22:33

Tak, ale bywa przydatna.
Marysiu, milosc jest akceptowaniem tego co jest, wszelkie oczekiwania, proby naginania do swojej wyidealizowanej wizji to juz ego, a tam gdzie jest milosc, nie ma na nie miejsca. Nie mozna sluzyc dwom panom:) To dlatego kiedys ucieklam, moje ego zwialo ze strachu przed rozplynieciem sie. Masz racje, kochac to wielka sztuka, kochac bez nieufnosci, bez leku, bez oczekiwan. Utonac w drugiej osobie niczego nie tracac, a przeciwnie- zyskujac wszystko:). Bo przeciez to milosc jest wszystkim...
Ania ayalen
 

Re: Motyle w brzuchu

Post 22 paź 2012, 22:37

Ania ayalen napisał(a):Tak, ale bywa przydatna.
........

aha
easy russian
 

Re: Motyle w brzuchu

Post 22 paź 2012, 23:47

A pozniej lataj z bandazem,masciami i plastrami.
mak123
Prawda cie wyzwoli
 
Imię: Maciek
Posty: 387
Dołączył(a): 24 lip 2012, 15:01
Typ: 9
Zodiak: strzelec

Re: Motyle w brzuchu

Post 22 paź 2012, 23:55

easy russian napisał(a):
Aletheia napisał(a):................................ Oczywiście skoro mężczyźni są bardziej predysponowani po pracy fizycznej, a kobiety intelektualnej, zapewne w naturalny sposób rozdzielą między sobą obowiązki.........................................


:shock: .. :shock: .. :shock: .. :shock: ... :shock: ....taaaaaaaaaaaaa...........



To chyba pewnie chodzi o liczenie kasy ,zarzadzanie nia .zapewne rowniez ,wydawanie dyspozycji pracy ,obowiazkow,ustalanie domowego biznesplanu to rzeczywiscie jest praca intelektualna.
Chlop piniadz zarobi to trzeba cos z nia zrobic ,a i tez niedobrze zeby chlop sie nudzil i
to do prac domowych go poslac .
mak123
Prawda cie wyzwoli
 
Imię: Maciek
Posty: 387
Dołączył(a): 24 lip 2012, 15:01
Typ: 9
Zodiak: strzelec

Re: Motyle w brzuchu

Post 23 paź 2012, 00:33

Easy trochę w sercu chyba poprzerabialam twoje słowa i mialam taką wizję, przeczucie w swojej głowie jesli chodzi o podział kobieta, mężczyzna i tym co opisujesz, że facet to taki bardziej konkret itp a kobieta emocje , uczucia itp.

wyobraź sobie planetę naszą i to, że patrzymy na nią w taki oto sposób:

Jest całością ale ma kilka "światów" jest wszystko to co tyczy się ,że to tak określę fizyczności, rozmnażania itp. W tym ujęłabym np. cały kosmos zwierząt różnego gatunku i na różnych poziomach rozwoju, który my ludzie obserwujemy i widzimy np. okresy rui, kopulacji, bicia się o partnerkę, udowadniania,że to ja samiec jestem tym najlepszym, stroszeniem piórek , walką o samicę itp.
To jest pierwiastek "męski"
A żeński: to jest widok samic, które opiekują się często swoim przychówkiem choć wiem,w świecie zwierząt z tym bywa różnie ale do tego dołączam cos co znalazłam w terapii Gestalt w opisie: inny niż człowieka sposób poruszania się, gracji zwierząt: wiewiórek, lwicy, ptaka - jak pożyczę jeszcze raz książkę o tym to wkleję fragment o co mi chodzi. Autor mówi o ruchu zwierzat jako nie do powtórzenia przez ludzi bo jest w tym gracja zwierzęca a jednocześnie nie ma w tym tyle świadomości ludzkiej co w człowieku. Do tego dochodzi wszystko co otacza nas: drzewa, krzewy, niebo, ziemia, słońce, ich zmiana, kolory, góry, rzeki itp. To uważam za kobietę-za pierwiastek żeński- bo to my doceniamy kolory, obrazy, ubiór, malowanie, emocje, to my czasem za bardzo wybuchniemy, kochamy, radujemy się jak huragan, jak burza, jak deszcz, jak spiekota.

Nie może być więc istnienia męskiego bez żeńskiego bo się gdzieś w jakimś momencie dopełniają. Ja w ten sposób rozumiem Easy twoje słowa o relacji kobieta mężczyzna.

Może jak mi się to lepiej ułoży w głowie bo dopiero co na to wpadłam 2 godziny temu to opiszę bardziej plastycznie, może wierszem?

a jak ktoś ciekawy terapi Gestalt to m.in tu poczyta:

http://www.psychoterapiagestalt.pl/dane ... tykuly.php
Ziarenko Kobieta
 
Posty: 443
Dołączył(a): 08 sie 2011, 01:11
Droga życia: 5

Re: Motyle w brzuchu

Post 23 paź 2012, 08:00

Ziarenko, rozsiewasz ziarna inspiracji, dziekuje Ci:).
Z ziarna milosci, w cieple serca wyrasta kwiat...mocna twarda lodyga niosaca zycie i jej ukoronowanie- wielobarwne piekno. Kwiat ktory nie moze zyc bez lodygi, tej wyroslej z ziemi i rosnacej ku niebu, a lodyga traci sens bez swej korony, ktora uniesiona wysoko, ciazy ku ziemi...mezczyzna i kobieta:)
zwierzeta nie wiedza nic o gracji z ktora poruszaja sie, ich kroki sa naturalne...ich istnienia nie maci strach przed ocena innych, nie udaja nie siebie, przerazona mysz jest pieknem w swej prawdzie. Zwierzeta jesli ida, sa ruchem, jesli sa glodne- cale sa w tym glodzie...zyja bedac zyciem, wyrastajac z natury, wtopione w nia, w jej zywioly, nie walcza z nimi, nie staraja sie panowac nad nimi, pies witajacy swego pana nie okazuje radosci, on jest radoscia, kot mruczacy na kolanach zmienia sie w to blogie mruczenie...kiedys na spacerze nieopatrznie obierajac jego trase natrafilam na wygrzewajaca sie w sloncu kobre. Nie dostrzeglam jej, z zagapienia w chmurki ocknelo mnie gniewne, bolesne uderzenie kociej lapy, moja Frania w ten sposob nakazala mi cofniecie sie, to byla jej mowa, mowa ciala ktora przekazala mi: stoj, wysuwajac sie przede mnie. Ona wiedziala ze kobra jest smiertelnym zagrozeniem, choc pewnie nie wiedziala ze wie. Staly naprzeciw siebie: strach, ktory uniesiony, z rozpostartym kapturem byl gotow zaatakowac nieoczekiwanych intruzow niepewien czy nie zagrazaja jego istnieniu, i milosc zakleta w futro, milosc ktora nie wiedziala ze jest nia, a jednak zaslonila soba mnie- ta duza a bezsilna wobec gada. Rozpoczely taniec, kobra blyskawicznie okrecala sie wokol swej osi, Frania plynela wokol niej, nie dotykajac ziemi, szybsza, zwinniejsza, jak blyskawica, gotowa zareagowac na probe ataku, gotowa walczyc o ta ktora kochala. Instynkt, pewnie tak. Instynkt zycia, tego zycia ktore jest miloscia. O ktorej zwierzeta nie wiedza a ludzie zapominaja...a potem przybiegli Hindusi i zabili kobre, Frania nie dawala sie odpedzic, odeszla dopiero gdy upewnila sie ze gad jest martwy. Odeszla normalnie, nie oczekujac na wdziecznosc, na nagrode, tak jak normalnym bylo ze milosc oslania soba te czastki siebie ktore moga sobie nie poradzic ze strachem, strachem ktory czasem moze zabic milosc. Ze strachu...i cholera, obok byl mur, mogla po prostu uciec, a jednak nie zrobila tego. Zostala z milosci by walczyc o swoja milosc, obie bylysmy w sobie zakochane bez reszty...nikt tak pieknie nie nauczy nas zycia, jak zycie, nie to plastikowe, sztuczne, ktore stworzyl ludzki rozum by dogadzac sobie. Zycie wynika z natury, ze slonca ktore nie wydziela i nie skapi swego ciepla, z deszczu ktory zmywa brud, oczyszcza, przynoszac zbawcza wode, z wiatru ktory unosi nasiona, ktory chlodzi zar...wszystko wokol uczy nas zycia, tego ktorym jestesmy, ktore jest w nas, ktore kochamy lub ktorego boimy sie. Drzewa, ptaki, zwierzeta, to wszystko co wyrasta z natury, jak kwiaty. Kwiaty milosci w ogrodzie Pana Boga:). My....
Ania ayalen
 

Re: Motyle w brzuchu

Post 23 paź 2012, 12:26

Tak jest tez właśnie z miłością macierzyńską...Czytając Aniu Twoją wypowiedz przypomniała mi się pewna sąsiadka,która na widok dobierającego się groźnego psa do wózka jej dziecka dostała tak potężnej siły,że sama zaatakowała psa...To instynkt, który odnosi się do uczucia miłości, oddania i poświęcenia kobiety dla swojego dziecka.
"Czas nie leczy ran.. tylko przyzwyczaja do bólu"
marysia21
 
Imię: Maria
Posty: 49
Dołączył(a): 17 paź 2012, 16:42
Droga życia: 8
Zodiak: lew

Re: Motyle w brzuchu

Post 23 paź 2012, 13:18

Z pewnoscia, ale sadzisz ze tylko milosc macierzynska jest bezwarunkowa? A co sklania ludzi do ratowania zycia innym ludziom, obcym sobie? Robia to wiedzeni impulsem, narazajac swoje zycie, czasem tracac je? Przeciez ego kazaloby im chronic siebie, umysl po przeanalizowaniu sytuacji i ocenie szans uznalby to za bezcelowe, a jednak- zanim zdaza pomyslec o sobie, uznac za bezsensowne- walcza do konca o czyjes zycie, sprzegajac serce z rozumem . Co powoduje ludzmi ktorzy poswiecaja swe zycie innym, gotowi sluzyc soba i tym co maja innym, potrzebujacym tego? Zapominajac nieraz o sobie? Swiat podziwia ich uswiecenie, jedni smieja sie zwac to glupota, naiwnoscia, inni mysla : ja bym tak nie potrafil...dlaczego jedni sa zdolni by rozpuscic w milosci swe ego, inni nie? Ludzie sa zdolni do wszystkiego, najwyzszego dobra i najnizszej podlosci. Czy to oznacza ze jedni sa dobrzy a inni zli? A przeciez zlo jest pojeciem wzglednym...co zatem oddziela milosc bezwarunkowa zwana boska od tej ludzkiej- stawiajacej warunki by byc? Co warunkuje nasza- jedna milosc?
Ania ayalen
 

Re: Motyle w brzuchu

Post 23 paź 2012, 15:39

To coś w rodzaju powołania? Pragnienie bycia superbohaterem ? Nazywasz to miłością?
Nie wiem,ale ja do ratowników mam mieszane uczucia...w moim wielkim cierpieniu stali nade mną ,śmiali się..to było najbardziej poniżające w moim życiu jak usłyszałam "Niech Pani nie panikuje,zawsze może się Pani zabić,ale w Polsce nie tutaj"
"Czas nie leczy ran.. tylko przyzwyczaja do bólu"
marysia21
 
Imię: Maria
Posty: 49
Dołączył(a): 17 paź 2012, 16:42
Droga życia: 8
Zodiak: lew

Powrót do działu „Psychologia”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron