Psychologia, działanie mózgu.

Re: Motyle w brzuchu

Post 24 paź 2012, 21:11

O masz:). Jak wytlumaczyc niewytlumaczalne? Nie, to nie jest kwestia plci, nie sadze, moze wrazliwosci na odczucia, choc tak doglebnego nie da sie nie czuc, ani pomylic. Splot sloneczny mamy niezaleznie od plci. Wiesz, mam latwiej z tym moim widywaniem roznych takich, wiec tak opisowo- rzecz w tym ze podzielone na dwa ziarenko nigdy nie jest rozdzielone, laczy je taka zlota pepowina, wychodzaca ze splotu slonecznego. Dwa rozne ciala, glowy ktore zapominaja o sobie, przybieraja rozne formy, twarze, imiona. Jedna dusza, jedno serce Michal, ktore ciagna do swej polowy jak magnesy. Tego nie mozna pomylic, i nikt ktn poczul te motyle, poruszajaca sie pepowine- nie pomyli tego z niczym innym, ani nic go nie oszuka, nie zwiedzie. To co podzielone musi sie polaczyc, by stworzyc nowa jakosc, poprzez harmonie...do tego dazymy, uczac sie siebie, rozpoznawac siebie posrod tego co nie jest nami. Kazdy ma ta swoja polowe, gdy ja odnajdzie, motyle roztancza sie radosnym cieplem. Nie da sie tego wytlumaczyc ani zrozumiec:). A i tak na kazdego przychodzi czas motyli. Na kazda i kazdego bez wyjatku.
Ania ayalen
 

Re: Motyle w brzuchu

Post 24 paź 2012, 22:28

No to mówicie z Marysią o innych motylach . Ona mówiła coś o odczuciu wobec różnych osób ( pierwsza miłość , druga miłość.... ). Ty piszesz o napotkaniu tej jednej- jedynej naszej połowy jabłka czy też pomarańczy.
easy russian
 

Re: Motyle w brzuchu

Post 24 paź 2012, 23:46

A ja myślę, że jeżeli już mamy do motyli podczepić uczucie miłości to wcale nie chodzi o miłość konkret czyli partnerzy życiowi, którzy chcą być razem, czy nawet o nieodwzajemnioną miłość jednej strony.

Myślę, że miłość jako uczucie wywołuje taki stan np. poszukiwanie miłości do siebie w pierwszej kolejności !!!! i albo ktoś Nam może w tym pomóc w sensie np. towarzyszyć nam w naszej przemianie, wspierać nas nawet jak my wobec niego będziemy rozumowo opowiadać, rozmawiać jak dzieciak to ten ktoś będzie rozumiał, że godząc się nam pomagać jest zawsze gotowy na to by na nas zaczekać, powiedzieć nam w najlepszym razie gdy my nie potrafimy się zatrzymać : przemieniasz się, będzie dobrze.

I niestety znów nie opiszę tego inaczej choć wiem, że nawet jak znów gdzieś do czegoś się cofnę co odczuwam to poczułam,że mogę Ania z Tobą też podyskutować. Bo coś w sobie otworzyłas i piszesz inaczej ale na tyle zachowawczo dla mnie, że będę pisać coraz więcej o sobie bo jestem ciekawa tego co wiesz a czego tu nie piszesz .
Ziarenko Kobieta
 
Posty: 443
Dołączył(a): 08 sie 2011, 01:11
Droga życia: 5

Re: Motyle w brzuchu

Post 25 paź 2012, 00:09

taki temat dość ciekawy trafiłem http://davidicke.pl/forum/viewtopic.php ... &start=120
Polecam ..chyba siódmą od góry wypowiedź - dłuuuga . Użytkownik @The Lantian . Jest coś o motylkach .

edit: Na następnej stronie tego tematu jest wpis @Mandragory . Dopełnia mi mocno rozmowy z Anią na temat mieszania się i niemieszania . Tu bolesna praktyka
Tak jeszcze w kontekscie bycia z kims razem...
takie moje przemyslenia z ostatnich dni... poczynione gdzies tam mimo woli.

Wazne jest, zeby dwoje ludzi wiecej laczylo niz dzielilo. Z perspektywy czasu moge smialo powiedziec, ze model, gdzie kazda ze stron pochodzi z innej kultury, zostala wychowana w innej religii, ma kompletnie inna mentalnosc... gdzie jezykiem do porozumiewania sie jest jezyk trzeci, dla obu stron obcy... jest cholernie trudne.
Taka prosta sprawa...
- jezyk obcy, mowa - mozna miec opanowane perfekcyjnie, ale... sa kwestie, chocby zarty... w jezyku ojczystym, ktorych nie idzie juz tak przekazac w innym jezyku, chocby czlek nie wiadomo jak sie staral...
wiec to sa te rzeczy, z ktorych moznaby sie wspolnie smiac, a ich nie ma.
Kultura - inna... sprawia, ze na wiele spraw patrzy sie w inny sposob... i to moze byc wzbogacajace, ale bywaja sytuacje, gdy nie ma czasu i mozliwosci na glebsze tlumaczenia i gdy tu zabraknie otwartosci i gotowosci do kompromisow [u obu stron]... to jest zle.
Takze o ile zwiazek: kobieta - mezczyzna - do latwych nie nalezy... to zwiazek: kobieta - mezczyzna - z dwoch, skrajnie roznych kultur, w obcym dla obu stron kraju, mowiacych obcym dla obu stron jezykiem... jest juz nie lada wyzwaniem.
I ja sie na tym rozlozylam.
easy russian
 

Re: Motyle w brzuchu

Post 25 paź 2012, 03:04

Wiesz Ziarenko, kiedys mowilam ze ja sama pojecia nie mam co wiem, to wydobywa sie tak....gdy jest potrzebne, czasem jest jak blysk:)- wiesz, pstryk i swiatlo, niekiedy zaczynam cos na jakis temat i slowa fruna same, w trakcie pisania uzmyslawiam sobie ze wlasciwie od zawsze wiedzialam to o czym mowie. Ale- mowie tylko o tym co dotyczy mnie, o tym co widac z mojego miejsca, i wiem jak bardzo roznie mozemy postrzegac to samo.
No wiec milosc. Uczucie, to co czujemy. Czujemy nasza jednosc. Jednosc rozdzielona na czastki, teskniace do tej jednosci....wszak to wlasnie odczuwamy, pragnienie ponownego zjednoczenia, scalenia, pragnac milosci, i kochajac, czujemy te jednosc. Ukierunkowana od- do tej jednej, jedynej osoby. To najglebsze, najpierwotniejsze odczucie, swiadomosc ze jestesmy jednym swiatlem pomimo roznych kolorow, swiadomosc - wiedza, ktora odczuwamy. I teraz popatrz- jestesmy jednorodna energia, tym zalazkiem, ziarnem rozdzielonym na dwie polowy o roznych znakach, to tworzy dwie rozne energie. Rozne ale nie przeciwne, a dopelniajace sie. Wiec pelnia jednosci dotyczy poziomu swiadomosci, energii i ciala materialnego. Trzy postacie boskiej milosci:). Na poziomie materii jest to pozadanie, ale bez jednosci dusz pozostaje przedsmakiem milosci. Polaczenie na poziomie duchowym to glebokie odczucie, bo ja wiem- uniesienia, slodyczy, wzbudzajace takze doznania cielesne. Ale takze nie jest to pelne zjednoczenie w milosci. Widzisz, milosc jest, ale kocha czlowiek. I tak jak kiedys mowilam: podzielone na dwa - jedno zlote ziarno. Jego polowki moga na jakis czas polaczyc sie z nieswoimi polowami. W ten sposob powstaje nowe zycie. Ale z tych niewlasciwych polaczen- a one nigdy nie stana sie idealnie pasujaca do siebie jednoscia, nie zrodzi sie nowe ziarno milosci, to jest mozliwe tylko w pelnym zjednoczeniu. Co jeszcze- aczkolwiek kontakt dusz nie wymaga zblizenia cial a wiec i klapania dziobem, to dzieje sie na poziomie telepatii, to i tak pozostawia niedosyt. Pelen smak to pelnia trzech postaci. Wiesz, my czesto napotykamy dusze pokrewne, ludzi bliskich nam od pierwszej chwili, i tak dalej. Pokrewne to rodzina, podobne wibracje energetyczne. Ale nie identyczne, nie sa to energie blizniacze. Przy czym tak jak mowilam- to sa wnioski plynace z moich doswiadczen. A doswiadczenie spotkania, odnalezienia tego swojego blizniaka...jest nieporownywalne, jedyne, i nie do pomylenia, jak zawsze najwiecej problemow stwarza czesc rozumowa, albo nie pamieta, albo nie rozumie, albo cos innego, najtrudniej przebrnac przez to co stanowi o naszej innosci. Ale cialo materialne i tak zawsze podaza za duchem. A on jest madry, i jak juz odnajdzie to swoje to nie popusci. Uff, Michalowi odpowiem juz oddzielnie.
Ania ayalen
 

Re: Motyle w brzuchu

Post 25 paź 2012, 03:27

Michal, jablka sa rozne, i antonowki to nie kosztele, z dwoch roznych nie skleisz jednego, i nigdy tak nie twierdzilam. Zawsze sa to jablka, o tym nie mozna zapominac bedac antonowka, i twierdzic ze reszta to poslednie gatunki, ale zawszec antonowka blizsza antonowce niz koszteli.
Powiem Ci cos- tu gdzie mieszkam spotkalam bardzo pokrewna dusze, najpokrewniejsza z dotad spotkanych. Sprawe komplikuje to ze to mezczyzna, a tak jak mowilam wczesniej: jak dusze ciagnie do siebie to i ciala obojetne nie pozostaja. Ale mentalnie, kulturowo tak wiele nas dzieli ze nie sadze by mozna bylo przebrnac te roznice bez uszczerbku dla siebie, a chodzi o wzajemne dopelnienie, stopienie sie w jedno, bez szczerb. Wiec idealny zwiazek to nie bedzie nigdy, to jednak potrzebne jest to samo drzewo. A po ludzkiemu, wiesz- fajnie jest razem posmiac sie z tych samych rzeczy, i pomilczec o tym samym. Obserwuje tu takie mieszane malzenstwa, i zawsze trwaja kosztem ktorejs ze stron. I takze dzieciaki sa zagubione, troche tutejsze a troche inne...do linku ktory podales zajrze rano, dobrej nocy:). Kurcze, tu nawet koguty pieja o 2 w nocy. :D
Ania ayalen
 

Re: Motyle w brzuchu

Post 25 paź 2012, 10:50

Michal, przeczytalam te stronke, reszty nie ma po co. Mam od wczoraj pieski czas to moge byc nadmiernie czepliwa ale: kupa wyobrazen o sobie i rowna kupa wyobrazen dotyczacych potencjalnego partnera. Wyobrazen stanowiacych oczekiwania. Dalej: cudne zdanko: ,, to ja ucze mezczyzn z ktorymi jestem"....pani pomylila sie rola zyciowa z zawodowa.
Kilka trafnych uwag w powodzi sieczki mysli. Niektorzy obojga plci potrzebuja nie czlowieka z ktorym beda chcieli zasypiac i budzic sie, trwac podczas burzy, i ktorego beda kochac pomimo tego ze nie jest odpowiadajacy wybujalym wyobrazeniom, a grudki plasteliny z ktorej ulepia sobie figurke zgodnie ze swymi wyobrazeniami, aby miec za co ja kochac. A milosc jest nie za cos a pomimo. Wbrew. I zdarza sie tym ktorzy sa na nia gotowi a nie tym ktorzy zamieniaja ja w rozklad jazdy w swoich glowach. Milosc mowi: kocham cie bo nie moge cie nie kochac. Kocham cie pomimo tego ze nie jestes idealem ktory stworzyly moje mysli. Kocham poniewaz jestem miloscia, poniewaz jestes miloscia.
Wiec jesli kochamy za to ze ktos jest taki jaki chcemy by byl, za to ze spelnia nasze oczekiwania, dorasta do wymagan ktore stawiamy itp-to jest milosc ego. Bo to ono ocenia ze ktos nam pasuje a ktos nie, oczekuje zwrotu tego co daje, zada wzajemnosci. I jeszcze jedno: nie mozna sobie rozpisac na kartce planu zajec, zaplanowac- najpierw wymysle jaki masz byc, potem poszukam a potem cie pokocham. Bzdura. Milosci nie mozna znalezc ani zgubic, ona bowiem nie przychodzi na zadanie i nie odchodzi niechciana. Ona jest, trwa, gotowa na tych ktorzy sa gotowi na nia, nie zamieniajac jej w wyobrazenia milosci. Zamykajac oczy na to co jest. Slepcom pozostanie zludzenie w ktore zamieniaja to co maja w sercach, do czasu az otworza oczy na siebie. Na to co jest. A do tego czasu motyle cichutko drzemia czekajac az otworza sie zamkniete serca, az uslysza muzyke milosci. Wtedy tancza.
Ania ayalen
 

Re: Motyle w brzuchu

Post 25 paź 2012, 18:02

Ania ayalen napisał(a):Wiesz Ziarenko, kiedys mowilam ze ja sama pojecia nie mam co wiem, to wydobywa sie tak....gdy jest potrzebne, czasem jest jak blysk:)- wiesz, pstryk i swiatlo, niekiedy zaczynam cos na jakis temat i slowa fruna same, w trakcie pisania uzmyslawiam sobie ze wlasciwie od zawsze wiedzialam to o czym mowie. Ale- mowie tylko o tym co dotyczy mnie, o tym co widac z mojego miejsca, i wiem jak bardzo roznie mozemy postrzegac to samo.
No wiec milosc. Uczucie, to co czujemy.
Czujemy nasza jednosc. Jednosc rozdzielona na czastki, teskniace do tej jednosci....wszak to wlasnie odczuwamy, pragnienie ponownego zjednoczenia, scalenia, pragnac milosci, i kochajac, czujemy te jednosc. Ukierunkowana od- do tej jednej, jedynej osoby. To najglebsze, najpierwotniejsze odczucie, swiadomosc ze jestesmy jednym swiatlem pomimo roznych kolorow, swiadomosc - wiedza, ktora odczuwamy. I teraz popatrz- jestesmy jednorodna energia, tym zalazkiem, ziarnem rozdzielonym na dwie polowy o roznych znakach, to tworzy dwie rozne energie. Rozne ale nie przeciwne, a dopelniajace sie. Wiec pelnia jednosci dotyczy poziomu swiadomosci, energii i ciala materialnego. Trzy postacie boskiej milosci:). Na poziomie materii jest to pozadanie, ale bez jednosci dusz pozostaje przedsmakiem milosci. Polaczenie na poziomie duchowym to glebokie odczucie, bo ja wiem- uniesienia, slodyczy, wzbudzajace takze doznania cielesne. Ale takze nie jest to pelne zjednoczenie w milosci. Widzisz, milosc jest, ale kocha czlowiek. I tak jak kiedys mowilam: podzielone na dwa - jedno zlote ziarno. Jego polowki moga na jakis czas polaczyc sie z nieswoimi polowami. W ten sposob powstaje nowe zycie. Ale z tych niewlasciwych polaczen- a one nigdy nie stana sie idealnie pasujaca do siebie jednoscia, nie zrodzi sie nowe ziarno milosci, to jest mozliwe tylko w pelnym zjednoczeniu. Co jeszcze- aczkolwiek kontakt dusz nie wymaga zblizenia cial a wiec i klapania dziobem, to dzieje sie na poziomie telepatii, to i tak pozostawia niedosyt. Pelen smak to pelnia trzech postaci. Wiesz, my czesto napotykamy dusze pokrewne, ludzi bliskich nam od pierwszej chwili, i tak dalej. Pokrewne to rodzina, podobne wibracje energetyczne. Ale nie identyczne, nie sa to energie blizniacze. Przy czym tak jak mowilam- to sa wnioski plynace z moich doswiadczen. A doswiadczenie spotkania, odnalezienia tego swojego blizniaka...jest nieporownywalne, jedyne, i nie do pomylenia, jak zawsze najwiecej problemow stwarza czesc rozumowa, albo nie pamieta, albo nie rozumie, albo cos innego, najtrudniej przebrnac przez to co stanowi o naszej innosci. Ale cialo materialne i tak zawsze podaza za duchem. A on jest madry, i jak juz odnajdzie to swoje to nie popusci. Uff, Michalowi odpowiem juz oddzielnie.


Jak Ja lubię jak ktoś zacznie pisać od siebie wtedy Ty możesz złapać mnie a Ja ciebie.

to co zaznaczyłam pogrubieniem, czy potrzeba więcej?
zawsze pisałam o sobie, że JA myślę o motylach w brzuchu tak i tak, Ze to MOJE doświadczanie mnie i opisywałam a Ty pisałaś, że nie. Zdecyduj więc czy zawsze stoisz przy sobie i opowiadasz pięknie co jest w Tobie czy chcesz wymiany zdań, opisywania tego co się czuje tonami słów. ????
Ziarenko Kobieta
 
Posty: 443
Dołączył(a): 08 sie 2011, 01:11
Droga życia: 5

Re: Motyle w brzuchu

Post 25 paź 2012, 20:06

Ziarenko, a czy Ty nie dostrzegasz ze szamoczesz sie nie ze mna a ze soba.? Dlaczego mam wrazenie ze drazni Cie moja niezachwiana pewnosc tego w jaki sposob widze, prawdziwy lub bledny ale zawsze moj? Nie przeciwstawny Twojemu ani niczyjemu? W jakiz to sposob mialabym opowiedziec o tym co Ty czujesz, widzisz, potwierdzic lub zanegowac? Tak lub nie dotyczy sposobu w jaki cos widzimy a nie tego co widzimy. Twoje motyle, moje motyle. Motyle sa piekne, bywaja rozne, inne. Nasze rozne motyle.
A wiec nie przemeblowywuje Twego domu, jesli mnie zaprosisz, przyjde jako gosc a nie intruz ktory zburzy Twoj swiat.
Ale takze intruza ktory zawita do mnie, a jak widzisz, nie zamykam drzwi przed nikim- wywale na zbity pysk o ile nie zechce zrozumiec ze w moim domu to ja odpowiadam za moje prawdy i pomylki. Jednych i drugich jestem pewna, pewna ze sa moje.
Nasze tak i nie wzgledem czyjegos postrzegania, rozumienia sa innym sposobem widzenia Ziarenko, i nie zachwieja tym kto wie o czym mowi. To jest roznica pomiedzy teoria a praktyka. Wiedza o czyms a wiedza czegos.
Ania ayalen
 

Re: Motyle w brzuchu

Post 25 paź 2012, 20:38

Ania ayalen napisał(a):Ziarenko, a czy Ty nie dostrzegasz ze szamoczesz sie nie ze mna a ze soba.? Dlaczego mam wrazenie ze drazni Cie moja niezachwiana pewnosc tego w jaki sposob widze, prawdziwy lub bledny ale zawsze moj? Nie przeciwstawny Twojemu ani niczyjemu? W jakiz to sposob mialabym opowiedziec o tym co Ty czujesz, widzisz, potwierdzic lub zanegowac? Tak lub nie dotyczy sposobu w jaki cos widzimy a nie tego co widzimy. Twoje motyle, moje motyle. Motyle sa piekne, bywaja rozne, inne. Nasze rozne motyle.
A wiec nie przemeblowywuje Twego domu, jesli mnie zaprosisz, przyjde jako gosc a nie intruz ktory zburzy Twoj swiat.
Ale takze intruza ktory zawita do mnie, a jak widzisz, nie zamykam drzwi przed nikim- wywale na zbity pysk o ile nie zechce zrozumiec ze w moim domu to ja odpowiadam za moje prawdy i pomylki. Jednych i drugich jestem pewna, pewna ze sa moje.
Nasze tak i nie wzgledem czyjegos postrzegania, rozumienia sa innym sposobem widzenia Ziarenko, i nie zachwieja tym kto wie o czym mowi. To jest roznica pomiedzy teoria a praktyka. Wiedza o czyms a wiedza czegos.

A czemu to we mnie wkładasz swoje : mam wrażenie?
skoro rozumiesz różnice i wiesz,że masz swój dom i swoje ściany to czemu po moim poście o moich motylach w brzuchu i tym jak widzę świat, że motyle dla mnie nie muszą być tylko w temacie miłości utyskujesz,że ludzie za bardzo w tę lub drugą stronę piszą/nie piszą, negują/ za dużo piszą, mówią o miłości itp. ???? Gdybyś tylko to napisała, ale Ty napisałaś,że Cię zacytuję więcej bo jakby o mnie:

Ania ayalen 21 paź 2012, 07:47 napisał(a):Ziarenko, a ja mam wrazenie ze wychodzac ze schematu wpadlas w kolejny schemat.
Kazdy ma swoje motyle, niektore budzi radosc, ta czysta radosc bycia swiadomie przezywana, niektore poruszaja doznania fizyczne. Pytasz- dlaczego milosc, ja odpowiem pytaniem- a dlaczego nie milosc. To tylko slowo. I ocean doznan, uniesien i pochylen. Moje motyle tancza widzac rozkwitajaca pelargonie. Budzi je muzyka. I spotkanie dwoch dusz. Wiec dlaczego by nie milosc? Dlaczego pojmowac niepojete i ograniczac nieograniczone
, czyniac z tego cukierkowo rozowa wate na patyku. Swiat o poranku tetni miloscia, ona dzwoni ptasimi glosami, i milosnie czesze wiatrem wlosy drzewom...i umiera jedno z moich kociat, taka kruszynka nieswiadoma ze jest czysta iskra milosci. Z niej powstala i do niej powraca, wiec zegnam ja wdzieczna ze zechciala pobyc ze mna przez chwile, ze pokazala mi jak wyglada milosc ktora po prostu jest, nie zadajac niczego, wdzieczna za kazda czulosc, za kazde dobre slowo. Moje ego czuje smutek, bol. Motyle cichutko przysiadly wokol nas, i szepca ze kazde odejscie jest powrotem...lzy to takze jeden z kolorow tej ktora jest wszystkim. Nawet gdy to wszystko o tym nie wie.

Aniu pytam i mowię jeszcze raz, czytaj siebie, sama napisałaś, że niektóre motyle budzą radość, inne doznania fizyczne - no chyba,że dla Ciebie miłość czasem też JEST radością lub doznaniem fizycznym, szczęściem , czułością itp.
Miłość jako słowo nie jest TYLKO słowem, jest urealnieniem dla ludzi, którzy nie znają telepatii, dla których ważne są słowa by je usłyszeć od drugiego człowieka, w intonacji głosu masz barwy emocji miłość, uczucia miłości, możesz powiedzieć to pięknie , najpiękniej jak potrafisz a możesz wycedzić przez zęby bo. np. masz pewne deficyty emocjonalne co nie zmienia faktu, że kochasz. Pisaliście chyba w innym wątku, że miłość, relacje mąż, żona jeśli są zdrowi. Ok. A jeśli pozna się dwoje ludzi niepełnosprawnych, czy to że oboje są chorzy umniejsza ich miłość, nawet jeśli np. potrafili by tylko krzyczeć o swojej miłości, albo migać ją językiem migowym. Czy ktoś kto nie potrafi w oczy drugiej osobie powiedzieć, że ją kocha mniej ją kocha?.Niewidomi!!!!
Nie!!!!! tylko jeśli ta druga osoba wszystko wie, czuje z jakiego powodu nie ma pięknego spojrzenia to i tak poczuje tę miłość. Jest w stanie siebie zmienić, zmienić spojrzenie na swojego ukochanego bo w końcu go zrozumiała, jego zachowanie, jego pewne stereotypy.
A co z ludźmi, którzy się kochali i jedno z nich zachorowało. Przez chorobę drugie ma przestać kochać? Odbiegam od motyli w brzuchu ale myślę sobie, że jeszcze trochę mi motyli w brzuchu musi pofruwać by miłość była miłością dla ludzi i nie potrzebowała definicji: motyli w brzuchu, łoptania serca itp. tylko po prostu płynęła.
Ziarenko Kobieta
 
Posty: 443
Dołączył(a): 08 sie 2011, 01:11
Droga życia: 5

Re: Motyle w brzuchu

Post 25 paź 2012, 21:35

A nie sadzisz ze skoro pokazujesz swoj swiat to kazdy moze powiedziec: tak, to podoba mi sie, a to juz postawilabym tam- takze mowiac o sobie, i nie jest to proba przemeblowania tego co jest suwerennie Twoje. Pojecia nie mam dlaczego moje slowa odbierasz w kategoriach ataku, i szczerze mowiac nie jest to moim problemem. Takze nie rozumiem czemu sluzy cytowanie moich postow niemal w calosci w wytluszczaniem fragmentow i dociekaniem co autor mial na mysli. Co mial to powiedzial a sklerozy nie ma az takiej jeszcze by nie wiedziec co mowi. I oczywiscie dla Twego spokoju moge przemilczec wrazenie jakie na kazdym wywiera ktos swa obecnoscia, slowami. Pozostala czesc Twego postu pozwolisz ze pozostawie bez komentarza, to sa Twoje wnioski wyciagniete na podstawie tego co Tobie w duszy gra. To ze wypowiadam swoje zdanie odnoszace sie do Twoich slow nie jest ich ocena a po prostu moim zdaniem na temat Twoich slow. Wyroslam ze szkoly Ziarenko, szkoly zycia i tylko ono nas ocenia. Wiec wybacz, nie zamierzam grac w Twoja gre, baw sie beze mnie.
Ania ayalen
 
{ PREV }

Powrót do działu „Psychologia”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości