Psychologia, działanie mózgu.

Re: Motyle w brzuchu

Post 20 paź 2012, 23:55

A żeby było ciekawiej właśnie poszłam do kuchni napic się zielonej herbaty i spojrzałam na kalendarz, specjalny z mandalami , który dostałam w prezencie na początku tego roku na pewnym spotkaniu. Jest październik, kilka dni temu były już moje 35 urodziny a Mandala jest Koło Życia, której cały opis właśnie dzisiaj przeczytałam :)

wybrałam jeden z linków przypadkowych, który to opisuje dla tych , którzy nie wiedzą o co chodzi. Moja Mandala jest pięknym graficznym obrazem, z pięknym opisem. Kiedyś go zamieszczę.

http://amitaba.republika.pl/budd_kolos.html

Pozdrawiam.

A jeszcze jakiś czas temu gdy badałam i odczuwałam swoje lęki ,strachy jedna z poprzednich mandali z kalendarza przywołała skojarzenia bardzo straszące mnie. Dojrzewałam i nadal będę do końca życia. Mimo tego, ze już jesień :) Sezon na dojrzałe dynie :)
Nadal jest więc to jeszcze czas dojrzewania :)
Ziarenko Kobieta
 
Posty: 443
Dołączył(a): 08 sie 2011, 01:11
Droga życia: 5

Re: Motyle w brzuchu

Post 21 paź 2012, 03:03

Ziarenko napisał(a):(...) Dojrzewałam i nadal będę do końca życia. Mimo tego, ze już jesień :) Sezon na dojrzałe dynie :)
Nadal jest więc to jeszcze czas dojrzewania :)


Ziarenko, uważaj - bo możesz wyrosnąć ; D
Sherargetu
 

Re: Motyle w brzuchu

Post 21 paź 2012, 03:11

Ha ,ha

uhm!!!

no pewnie,

***
cebula do bólu
zamienia się w kwiat
nasionko w drzewo wyrasta
a moje ziarenko
dziś w końcu
nad ziemię
podniosło
moje JA
przepięknie
ucieszyło planetę
21-10-12
Ziarenko Kobieta
 
Posty: 443
Dołączył(a): 08 sie 2011, 01:11
Droga życia: 5

Re: Motyle w brzuchu

Post 21 paź 2012, 07:47

Ziarenko, a ja mam wrazenie ze wychodzac ze schematu wpadlas w kolejny schemat.
Kazdy ma swoje motyle, niektore budzi radosc, ta czysta radosc bycia swiadomie przezywana, niektore poruszaja doznania fizyczne. Pytasz- dlaczego milosc, ja odpowiem pytaniem- a dlaczego nie milosc. To tylko slowo. I ocean doznan, uniesien i pochylen. Moje motyle tancza widzac rozkwitajaca pelargonie. Budzi je muzyka. I spotkanie dwoch dusz. Wiec dlaczego by nie milosc? Dlaczego pojmowac niepojete i ograniczac nieograniczone, czyniac z tego cukierkowo rozowa wate na patyku. Swiat o poranku tetni miloscia, ona dzwoni ptasimi glosami, i milosnie czesze wiatrem wlosy drzewom...i umiera jedno z moich kociat, taka kruszynka nieswiadoma ze jest czysta iskra milosci. Z niej powstala i do niej powraca, wiec zegnam ja wdzieczna ze zechciala pobyc ze mna przez chwile, ze pokazala mi jak wyglada milosc ktora po prostu jest, nie zadajac niczego, wdzieczna za kazda czulosc, za kazde dobre slowo. Moje ego czuje smutek, bol. Motyle cichutko przysiadly wokol nas, i szepca ze kazde odejscie jest powrotem...lzy to takze jeden z kolorow tej ktora jest wszystkim. Nawet gdy to wszystko o tym nie wie.
Ania ayalen
 

Re: Motyle w brzuchu

Post 21 paź 2012, 10:41

Nie mam juz edycji, to sobie filozoficznie westchne na temat; milosc ma wiele kolorow, przybiera rozne barwy, ma rozne smaki. Najgorszym jest bezsmak, gorycz mozna oslodzic, nadmierna slodycz zlagodzic woda. Mezczyzna jest meski, zdecydowany, kobieta miekka, kobieca. On daje jej sile, ona koi jego szorstkosc. Polaczone smaki tworza ten jeden, niepowtarzalny, budzacy wzajemny apetyt. Co moze wzbudzic owca przebrana za wilka, udajaca nie siebie, kryjaca swoja miekkosc pod pozorem sily...zmieszanie barw ktore niszczy ich niepowtarzalny koloryt, zmieszanie smakow prowadzace do mdlosci. Do niesmaku. Braku wewnetrznej sily nie zastapi wilcza skora, tak jak czulosci nie okryje pozorna szorstkosc, wiec po co udawac nie siebie? Mozna byc jakims, takims, albo innym. Ale kazda jakos-c jest lepsza od byle, od nijakosci. A w milosci nie ma miejsca na udawanie, ona zawsze odpowiada temu kto sie do niej zwraca: sercem na serce, szczeroscia na szczerosc, cieplem na cieplo. Ale takze uzywa ego by odpowiedzialo glosowi ego, udaje nie siebie temu kto to czyni wobec niej. Nigdy nie pozostawia bez odzewu tego kto ja wzywa, wiec zanim pojmiemy ze bez niej nie da sie zyc, badzmy pewni ze to nasze serce jej pragnie. Bo inaczej mozemy sie niemilo zdziwic gdy wezwana namaluje nas takich jakimi jestesmy a nie takich jakimi siebie sobie wyobrazamy. Mozemy oszukiwac siebie, milosci oszukac sie nie da. Tak bez zwiazku z tematem... przynajmniej pozornie. A motyle tancza tylko w jej swietle. Pozwolmy wiec im na to, nie kryjac swej sily i swej delikatnosci. Niech sie budza, niech unosza skrzydla, by wraz z nimi mogly tanczyc nasze serca. Zycze tego wszystkim:).
Ania ayalen
 

Re: Motyle w brzuchu

Post 21 paź 2012, 11:12

Ja jestem sama,nie mam faceta,ponieważ nie chce mieć nikogo,Chcę żyć tylko dla siebie,realizować się..a miłość??
Mam swoją miłość głęboko w sercu i nie potrzebuję żadnej innej ;)
"Czas nie leczy ran.. tylko przyzwyczaja do bólu"
marysia21
 
Imię: Maria
Posty: 49
Dołączył(a): 17 paź 2012, 16:42
Droga życia: 8
Zodiak: lew

Re: Motyle w brzuchu

Post 21 paź 2012, 11:40

Sama sobie dla siebie? A skad pomysl ze milosc jest Twoja, skad chec posiadania na wlasnosc nieba? Twoja bo dostalas ja na wylacznosc, kupias, znalazlas?
Wiesz, tak w kontekscie slow o milosci, ale bez zwiazku z Toba:), mialam dopisac do poprzedniego postu: zauwazylam ze niektorzy uczynili sobie z milosci gwiazdzisty sztandar zatykajac go na niebotycznym kiju ego i dumnie krocza powiewajac nim przed oczyma innych na ktorych patrza z wysokosci swego pysznego samouwielbienia, a zapominajac o tym ze milosc choc z nieba- ukochala ziemie i trwa pomiedzy nimi, jednoczac je soba. Twoja, moja, nasza. Jedna Marysiu. Na nic zamykanie sie, nie uciekniesz przed soba. Nie zamykaj serca, niech trwa w nim, do czasu gdy bedzie mogla odpowiedziec na wezwanie...:) a ono zawsze przybiega tam gdzie jest komu odpowiedziec. Wiem ze zraniona boisz sie by ten bol ktory przezylas nie powrocil, ale nigdy nie otrzymasz nic ponad Twoja miare- i nie mniej. Twoja miara, miara Twej woli zycia, milosci , sily plynacej z niej jest to co przezylas. Wiesz juz ze jestes silna, wiec nie boj sie milosci. Czasami to cierpienie ktore przezylismy nabiera sensu po wielu latach Maryniu. Nic nie jest przypadkowe ani bezcelowe, mysle ze nasze spotkanie takze nie. Jestes silna i jestes odwazna, i kochasz to zycie przeciez. A ono Ciebie:)
Ostatnio edytowano 21 paź 2012, 12:00 przez Ania ayalen, łącznie edytowano 1 raz
Ania ayalen
 

Re: Motyle w brzuchu

Post 21 paź 2012, 11:54

Mówisz "Nic nie jest przypadkowe ani bezcelowe"
Wierzysz w przeznaczenie? Co przez to rozumiesz?
Jesteśmy stworzeni by cierpieć?
Wole żyć sama dla siebie niż znów kogoś stracić...
"Czas nie leczy ran.. tylko przyzwyczaja do bólu"
marysia21
 
Imię: Maria
Posty: 49
Dołączył(a): 17 paź 2012, 16:42
Droga życia: 8
Zodiak: lew

Re: Motyle w brzuchu

Post 21 paź 2012, 12:50

Zanim Ci odpowiem pozwol ze opowiem Ci cos. Masz przepiekne swiatlo, bylabys swietnym Nauczycielem, drogowskazem dla tych ktorzy pogubili sie w zyciu. Zgubili siebie w tym co nimi nie jest. Ja znam to Twoje swiatlo, spotkalam je juz. W innym czasie, w innym swiecie. Tam jest kobieta, o wiele starsza od Ciebie, rownie madra, inteligentna. Ale ona juz nie pamieta o tym swoim- Waszym swietle, tak gleboko ukryla je w sercu, ukryla w nim Wasza wrazliwosc, cieplo, zamknela serce tak bardzo ze zapomniala o sobie, zamieniajac szczery serdeczny usmiech w zimny usmieszek grzecznosci, zamieniajac slowa z serca w to co wymyslil, wyobrazil sobie jej umysl. Ona juz nie ma Twojego ciepla, tego w ktorym rozkwita zycie, od niej wieje odpychajacym chlodem, zamieniajac zycie w pustynie ktorej nie maskuja pozory zycia. I to jej swiatlo zamkniete w sercu nie oswietla nikomu drogi, pomimo tego ze jest madra, i jest dobra, czula i wrazliwa. Coz gdy ze strachu przed zranieniem zamknela sie w sobie, pozwalajac by rzadzilo nia ego. Ono nie obudzi niczyjej milosci bo jej nie zna wiec posluguje sie wyobrazeniem milosci. Mam wrazenie ze stoisz w tej chwili na rozdrozu: masz wybor jakim chcesz by bylo Twoje zycie- cieplym, jasnym i przyciagajacym zycie czy zimnym ktore odpycha wszystko i w ktorym wszystko marnieje. Macie to samo swiatlo, ktore z obawy przed bolem kryjecie w sercu. Ale jej juz zapomniane jest ledwie widoczne, a Twoje jest jasne i wyrazne. Jeszcze Marysiu. Czy chcesz je przygasic, stlumic? Czy chcesz aby i Twoje zycie przypominalo pustynie?
Czy wierze w przeznaczenie? Naszym przeznaczeniem jest zycie, i kazdy nasz krok jest przyczyna nastepnego i skutkiem poprzedniego. A to powoduje nastepne i nastepne. Tworzac nasza droge i wszystko co nas na niej spotyka. To prawo zycia, prawo przyczyny ktora jestesmy i skutku ktorym jestesmy, mozna to nazwac przeznaczeniem. Sa pewne punkty stale, bramy przez ktore musimy przejsc wczesniej czy pozniej, ale przyszlosc determinuje kazdy nasz kolejny krok. Tak wiec nigdy na nic nie jest za pozno, czasem tylko bywa zbyt wczesnie. Mowisz o cierpieniu. Slonko, cierpienie nie ma sensu, ani nie jest nam przeznaczone. Pewne rzeczy zdarzaja sie nam, sa nieuniknione. Sens ma to co zrobimy z tym co nam sie zdarza- przezyjemy je czyniac z tego nasza sile czy zatracimy siebie w tym. Latwo jest pograzyc sie w bolu, zapomniec sie w nim. Takze rozplynac sie z radosci. Tylko na jak dlugo? Sztuka jest zyc, przezywajac kazdy bol i kazda radosc, dzieki nim poznajac, uczac sie siebie. Niom, nagadalam sie, lece pozyc zeby miec o czym gadac:p. Pa Slonko, jakby co trzymam Cie mocno za reke. Nigdy nie jestesmy sami, nawet gdy nam sie tak wydaje.
Ania ayalen
 

Re: Motyle w brzuchu

Post 21 paź 2012, 14:03

Aniu jakiś czas temu zachwyciłam się twoimi słowami ale gdy dotarło do mojego serca jak je odbieram zamilkłam. Kiedyś wytłumaczę. Dlaczego na tym forum nadal jest wiele dyskusji, z których robi się dziwna atmosfera?

Bo Ty równiez wkładasz w moje słowa SIEBIE. Czy aż tak tylu ludzi spotkałaś w swoim życiu, którzy albo za bardzo mówili o miłości jak piszesz wynosili na sztandary a z drugiej strony takich, którzy przestawali o niej pisać?
Wyraźnie napisałam swoje przemyślenie i odczucie z pytaniem, że to co czytam w pytaniu o motyle w brzuchu NIE ZAWIERAŁO stwierdzenia, że jest tam uczucie miłości. I TYLE. A reszta tego co opisałam, być może nie widać ale jest moim doświadczeniem mojego rozwoju, Ja tak uważam, a że nie napisałam, że doświadczam w tych wszystkich uczuciach miłości do siebie- tak chciałam. Moja wola. JA ODBIERAM CIEBIE I TWOJE SŁOWA w pewien specyficzny dla mnie sposób i kolejnego postu do Ciebie jesli twoje słowa znów tak odbiorę nie napiszę. TAK WYBIERAM. Każdy ma swoją drogę rozumienia innych która się zmienia dojrzewa. Moja na razie jest jaka jest i uczę się to akceptować.

Pamiętaj, że innych odczuwamy i widzimy nawet mając swoje talenty poprzez siebie, swoje doświadczenie. Może kiedyś moje słowa w tobie dojrzeją i coś Ci dadzą nowego. Czego sobie również życzę ,że przyjmę kiedyś twoje słowa.

Pozdrawiam.
Ziarenko Kobieta
 
Posty: 443
Dołączył(a): 08 sie 2011, 01:11
Droga życia: 5

Re: Motyle w brzuchu

Post 21 paź 2012, 15:00

Rozumiem Ziarenko. Tylko powiedz- nie mnie, sobie, czym wybierasz. Kto/co wybiera, przyjmuje- mowisz do siebie, to znaczy gdzie? Jesli cos przyjmujesz to w odroznieniu od tego co odrzucasz, prawda? Wiec dawanie i branie. Do siebie i od siebie, swiadoma decyzja, swiadomy wybor, swiadome dzialanie. Kto o tym decyduje, wybiera, mowisz ze Ty. Czym, w jaki sposob?
Nie wkladam w Twoje slowa niczego czego w nich nie ma, raczej wydobywam to co jest. W moich slowach rowniez mnie nie ma, myslisz ze potrafilabym cos takiego wymyslic? Jakis czas temu stwierdzilam ze smutkiem ze za glupia jestem na to. Wiec one plyna przeze mnie, skad dokad? Z ciszy do ciszy. Niczego nie przyjmuje i niczego nie odrzucam, takze Twoim slowom pozwalam przeplywac, niech fruna tam gdzie jest ich miejsce, do tego dla kogo sa swiatlem. Nic wiecej nie mozemy zrobic. Nie zatrzymywac swiatla. Pozwolic mu plynac. Sprobuj uslyszec, nie starajac sie zrozumiec, to potem. Jesli nie odczujemy tego co plynie z serca do serca, pozostana proby zrozumienia co to autor mial na mysli. I interpretowania umyslem wedlug tego co mu juz znane. Boze moj, jaki autor i jakie mysli.. Nie moge nie akceptowac tego co mowisz tak jak nie moge nie akceptowac Ciebie. Bo jestes Ty i Twoje widzenie swiata. I jestem ja i moje widzenie. Nic niczemu nie zaprzecza Ziarenko, Twoje moje slowa, nasze slowa. A prawda lsni pomiedzy nimi. Pomiedzy nami. Wiec niech plynie, bogatsza o nasze, wielobarwne prawdy. One trafiaja do serc. Sieczka sama odpada. Na co komu robic uzytek z plew. Odpadna po drodze, same.
Ania ayalen
 

Re: Motyle w brzuchu

Post 21 paź 2012, 15:29

I znow zwiala mi edycja. A popatrz na chwile w ten sposob: czy slonce daje lub bierze, przyjmuje lub odrzuca? Ono jest, niosac swiatlo, cieplo. Tym ktorzy go potrzebuja by sie ogrzac. Ci ktorym jest cieplo, szukaja cienia. Ale to nie jest przyjmowanie lub nie przyjmowanie. Jestes sloncem, niesiesz swiatlo. Wiec niech plynie tam gdzie czekaja na nie zziebniete serca. Kazdy jest tym sloncem i na kazde swiatlo ktos gdzies czeka. Nawet jesli jedna jedyna osoba, to warto. Bez strachu ze czyjes swiatlo zakryje nasze. Wzmocni je, wzbogaci, rozjasni cienie nieufnosci. Swiatlo i tak jest jedno, wiec co mialoby przyjmowac lub nie- samo siebie?
Ania ayalen
 

Re: Motyle w brzuchu

Post 21 paź 2012, 16:07

więcej nie napiszę w tym temacie jeśli inni nie będą mięli potrzeby pisać poza tobą Aniu

im mniej słów tym czasem lepiej
i pytań i myśli i uczuć, wszystkiego
Ziarenko Kobieta
 
Posty: 443
Dołączył(a): 08 sie 2011, 01:11
Droga życia: 5

Re: Motyle w brzuchu

Post 21 paź 2012, 16:47

A dlaczego uznalas za stosowne poinformowac mnie o tym? Mowi ten kto ma cos do powiedzenia i i chce cos przekazac od siebie a nie wykazac ze ktos nie ma nic do powiedzenia. Twoja wola i Twoj wybor. Slowa rodza sie z uczuc Ziarenko. A uczucia z serca. Tego ktore bezskutecznie stara sie zrozumiec glowa, umysl, a nie rozumiejac- odrzuca. Ale to Twoj wybor i wola, serca lub ego. Powodzenia, tego kto patrzy sercem nie zwioda zadne slowa. Ani nie odwioda od siebie.
Ania ayalen
 

Re: Motyle w brzuchu

Post 21 paź 2012, 17:49

A te motyle to przypadkiem nie dotyczą wyłącznie płci pięknej ? Ja nie wiem za bardzo z jakim odczuciem połączyć takie sformułowanie natomiast dotąd słyszałem je wyłącznie z ust Pań.

Ania ayalen napisał(a):....... Slowa rodza sie z uczuc Ziarenko. A uczucia z serca. Tego ktore bezskutecznie stara sie zrozumiec glowa, umysl, a nie rozumiejac- odrzuca..................
Jest jakieś plemię, które uważa,że człowiek ma do wypowiedzenia w ciągu życia określoną ilość słów a potem umiera :D

Co do " babskiego gadania " :) : energia Kobiet jest jak woda , bez ograniczeń zaleje wszystko. Ograniczeniem Aniu jest własny ( lub męża ) umysł . Jest to naturalny sposób w jaki Bozia to przewidziała . Jeśli ma być trochę ognia na Ziemi to energia wody musi się poddać ograniczeniom. Inaczej będzie powódź i chaos.
easy russian
 

Powrót do działu „Psychologia”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości