Psychologia, działanie mózgu.

Re: Fobia społeczna

Post 15 paź 2011, 18:34

Bo to często jest prawda, chyba że ktoś zwraca uwagę na własne emocje - wtedy będzie znał je lepiej...
Nie wiem jak inni empaci, ale ja zawsze bardzo mocno analizowałem wszystkie emocje (co jak już wspomniałem bywa też problematyczne, bo wiąże się z problemem z normalnym odczuwaniem emocji bez analizowania, bez myślenia - w pewnym sensie myślenie zaczyna zastępować własne emocje). Dlatego w pewnym sensie empata potrafi znać cudze emocje lepiej niż ta osoba która ich nie analizuje, tylko odczuwa w zupełnie niekontrolowany sposób... Z resztą, jako że zawsze analizowałem to, często potrafię też znaleźć źródło danych emocji, czego sporo ludzi nie potrafi, albo musi sporo się namyśleć żeby się domyśleć...
Natomiast nikt nie jest nieomylny... Więc i ja nie jestem ;)
Z resztą, sporo osób które mają ten talent uważają empatię bardziej za przekleństwo niż dar. Wystarczy wyobrazić sobie odczucia empaty w trakcie nudnego wykładu na sali z 300 studentami... Każdy zły, znudzony... I odczuwa się to wszystko praktycznie tak mocno jak własne emocje... Fajnie?
Podobnie w tłumach na ulicy, w autobusie czy tramwaju gdzie sporo ludzi jest zdenerwowanych, zestresowanych, przeklina cały świat, albo tylko swojego szefa/pracę/współmałżonka/cokolwiek innego...
Chociaż talent zdecydowanie ma i swoje piękne momenty kiedy np. spotyka się z osobami z którymi dobrze się czuje, z którymi się przyjaźni, czy które się kocha... Albo kiedy jest się sam na sam z ukochaną osobą ;)
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
Użytkownicy, którzy podziękowali za post: Kamea
Avatar użytkownikaTil Mężczyzna
Poszukujący
 
Posty: 1614
Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
Droga życia: 11
Zodiak: tygrys

Re: Fobia społeczna

Post 15 paź 2011, 19:02

Miałem kiedyś fobię społeczną, więc czuję się dość kompetentny w tej dziedzinie. Owszem, przy takiej chorobie występuje irracjonalny strach, typowo zwierzęcy, ograniczający świadomość do "uderz lub uciekaj". Nie dotyczy on jednak kwestii kochania (choć zdarza się w takim przypadku mizantropia), a zwykłego poczucia bezpieczeństwa. Idziesz ulicą i widzisz 200 metrów przed sobą młodą parę, po czym skręcasz w boczną alejkę, byle ich ominąć. Jeśli zaczepi Cię jawnie wroga osoba, jesteś w stanie ją pobić. Gdy słyszysz za ścianą rozmowę rodziców chce Ci się wyć, tak nieharmonijne częstotliwości odbierasz. (a jednocześnie nie możesz nic powiedzieć o swojej sytuacji) Rośnie wyobcowanie, niezdolność do odbierania cudzych emocji. Za tym idzie depresja, żal przez doprowadzenie się do takiego stanu, niemożność zrobienia kroku w górę. Był to dla mnie koszmarny stan. Nikomu takiego nie życzę.
Przyznam, że w stosunku do tego mówienie o tremie czy wstydzie może brzmieć jakby trochę nie na miejscu, ale pal sześć.

Pozdrawiam.
EDIT:
Naturalnie, Til!
Ostatnio edytowano 15 paź 2011, 19:33 przez Aver, łącznie edytowano 1 raz
Jesteśmy tacy sami, myślimy tak samo - mówimy tylko to w innych językach.
http://chomikuj.pl/aver37
Avatar użytkownikaAver
 
Posty: 141
Dołączył(a): 29 mar 2011, 14:53

Re: Fobia społeczna

Post 15 paź 2011, 19:13

Aver napisał(a):Przyznam, że w stosunku do tego mówienie o tremie czy wstydzie może brzmieć jakby trochę nie na miejscu, ale pal sześć.

Możliwe że po prostu mamy doświadczenia/wiedzę z różnych punktów spektrum, bo ten problem, jak każdy inny jest stopniowalny... Możliwe że ja wiem jak to wygląda w łagodnych postaciach, a ty, jak w ciężkich ;)
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
Avatar użytkownikaTil Mężczyzna
Poszukujący
 
Posty: 1614
Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
Droga życia: 11
Zodiak: tygrys

Re: Fobia społeczna

Post 16 paź 2011, 00:58

W moim przypadku problemy związane z fobią społeczną wynikały z faktu że jestem empatką, zostało to potwierdzone przez psycholog i dwóch jasnowidzów,jeden z nich nazwał mnie indygo,nie mam na ten temat dużej wiedzy wiem tylko że to są ,,inne ''dzieci które czują i widzą inaczej niż pozostali (na pewno poczytam na ten temat)

Wracając do fobii społecznej to najdziwniejsze jest to że ten problem dotknął mnie po mimo że jestem otwartą i towarzyską osobą.Kiedyś nie wiedziałam co mi jest dopóki moja psycholog mnie nie oświeciła.Powiedziała że chłonę emocje ludzi jak gąbka, dlatego też nie chciała mnie dużej leczyć bo powiedziała że jestem zdrowa tylko muszę nauczyć się z tym żyć i oddzielać swoje emocje od emocji innych ludzi.
Pomogła mi też rozmowa z jasnowidzem,on od razu zobaczył że jestem cholernie sensytywna i powiedział że nerwica natręctw którą też niestety mam jest następstwem empatii.Że myśli które przychodzą mi do głowy nie są moje,to znaczy inaczej myśli są moje ale są wynikiem tego że mózg nie radzi sobie z cudzymi myślami i emocjami i on przetwarza to na swój sposób w postaci niechcianych myśli.
Zauważyłam że jeśli znajduję się w sporej grupie ludzi i zaczynam się denerwować i skupiać na sobie i swoim zachowaniu to tylko to potęguję i napięcie rośnie,ale kiedy skieruję swoją uwagę na innych ludzi to zapominam o sobie i to mi pomaga.Zaobserwowałam że wiele ludzi ma takie poblemy, pewnie czasem wynikają one z braku wiary w siebie lub zdenerwowania daną sytuacją,braku akceptacji siebie,nieśmiałości ,strachu przed oceną innych.
Avatar użytkownikaenergia_milosci
...wszystko jest w Tobie...
 
Imię: Aleksandra
Posty: 76
Dołączył(a): 30 wrz 2011, 00:39
Droga życia: 11
Typ: 4 w 7
Zodiak: Byk

Re: Fobia społeczna

Post 16 paź 2011, 01:59

Co do dzieci indygo, dzieci kryształowych (jako że pasowały do mnie opisy obu) i paru innych takich, uważam że to są tylko etykietki, niezbyt potrzebne z resztą (pomijając fakt że parę osób zarobiło grubą kasę na książkach, a pewnie i na wykładach itp. ;P ).
Generalnie to jest opisanie ludzi 'niezwykłych' którzy pojawiają się ciągle, tylko teraz nagle stało się to strasznie dziwne, bo po dzikiej industrializacji i odrzuceniu wszystkiego co duchowe nasza /zachodnia/ cywilizacja nie ma nic co by było w stanie opisać takie rzeczy (może poza kwestią wysokiego IQ i pewnych problemów psychicznych).
Moim osobistym zdaniem wystarczy zająć się własnym rozwojem i doczytywać/dopytywać na temat konkretnych zdolności i problemów ;)

Co do fobii społecznej... Ja generalnie z tego co mi wiadomo będąc dzieckiem byłem dość społeczny, a potem zacząłem się zamykać właśnie ze względu na empatię i telepatię - natłok emocji i myśli pochodzących z zewnątrz nie jest nigdy fajny. Potem nauczyłem się odfiltrowywać, rozpoznawać swoje i cudze myśli, częściowo to wszystko przygaszać... Problemem stało się to, że przygaszając odczuwanie cudzych emocji, jednocześnie wyciszyłem też własne ;P Mi też pomogła psycholog która w sumie nie tyle powiedziała mi coś nowego, co potwierdziła to co sam myślałem w momencie kiedy sam stwierdziłem że to wszystko jest problematyczne, bo przez nadmiar kontroli nad sobą zacząłem mieć problemy stresowe (ogólne przemęczenie i niechęć do zabrania się za cokolwiek). Aktualnie jestem w trakcie naprawiania siebie na tej płaszczyźnie ;P Nadal mam problem w większych grupach ludzi, natomiast w małych grupkach jest w porządku, potrafię taką ilość emocji zaakceptować ;)
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
Avatar użytkownikaTil Mężczyzna
Poszukujący
 
Posty: 1614
Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
Droga życia: 11
Zodiak: tygrys

Re: Fobia społeczna

Post 16 paź 2011, 02:31

Ja też mam nadal problemy dużymi grupami ale nie zawsze, bo jednak poprawa jest spora ale mam coś takiego że np wchodzę do pomieszczenia gdzie są ludzie i czasem da się wyczuć jakby takie ,,napięcie w powietrzu'' energie z jaką wibrują osoby czasem są tak ciężkie i naelektryzowane że mam ochotę wybiec i nie wracać tam.Znalazłam na to sposób i to skuteczny przynajmniej w moim wypadku.Staram się powiedzieć jakiś żart,rozśmieszyć lub zagadać do nich i jak widzę że oni się rozluźniają i uśmiechają to mi się na ciepło na sercu robi.Jeśli widzę że wśród osób nie ma takiej która zrobi pierwszy krok by rozluźnić atmosferę to sama staram się to zrobić i to też jest terapia dla mnie,pokonuję swoje blokady i lęki.
Gorzej będzie w autobusie,pozostaje uśmiechać się do ludzi ale niektórzy mogą to różnie odebrać(-;
Avatar użytkownikaenergia_milosci
...wszystko jest w Tobie...
 
Imię: Aleksandra
Posty: 76
Dołączył(a): 30 wrz 2011, 00:39
Droga życia: 11
Typ: 4 w 7
Zodiak: Byk

Re: Fobia społeczna

Post 16 paź 2011, 02:48

Hmmm... Tak... Nawet właśnie uśmiechnięcie się do ludzi w takiej sytuacji czasem daje bardzo dużo - kiedy odwzajemniają uśmiech ;)
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
Avatar użytkownikaTil Mężczyzna
Poszukujący
 
Posty: 1614
Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
Droga życia: 11
Zodiak: tygrys

Re: Fobia społeczna

Post 18 lut 2012, 12:54

hej,
Nie wiedzialam gdzie zadac to pytanie a wydaje mi sie troche powiazane z fobia spoleczna. Otoz, od pewnego czasu mam hmm.. problem (?) z kontaktami z ludzmi. Zwyczajnie gdy jestem w wiekszej grupie, nie wiem o czym mam rozmawiac. Czuje jakbym nie miala nic do powiedzenia. W umysle pustka. Nie mam tego problemu gdy jestem z kims sam na sam - wtedy rozmowa sie jakos klei.
Czym to jest spowodowane? Macie jakies pomysly? Bo czuje ze wyladowalam w jakies czarnej dziurze - ani zbytnio jakis bliskich znajomosci, ani latwo nawiazac nowe. :?
Eruanis
 

Re: Fobia społeczna

Post 21 lut 2012, 13:56

Eruanis napisał(a):hej,
Nie wiedzialam gdzie zadac to pytanie a wydaje mi sie troche powiazane z fobia spoleczna. Otoz, od pewnego czasu mam hmm.. problem (?) z kontaktami z ludzmi. Zwyczajnie gdy jestem w wiekszej grupie, nie wiem o czym mam rozmawiac. Czuje jakbym nie miala nic do powiedzenia. W umysle pustka. Nie mam tego problemu gdy jestem z kims sam na sam - wtedy rozmowa sie jakos klei.
Czym to jest spowodowane? Macie jakies pomysly? Bo czuje ze wyladowalam w jakies czarnej dziurze - ani zbytnio jakis bliskich znajomosci, ani latwo nawiazac nowe. :?

Myślę, że po prostu mówisz ciszą :) i To jest Piękne.

Chyba nie ma co się spinać, na znajomości. Te, które mają być - są lub będą , nie ma przypadków...

Pozdrowionka:)
Intencja jest przenikającą wszystko siłą, która sprawia, że postrzegamy. Nie dlatego stajemy się świadomi , że postrzegamy - do percepcji dochodzi pod naciskiem napierającej intencji..
[C. Castaneda]
Avatar użytkownikasinsemilla
 
Posty: 1675
Dołączył(a): 26 maja 2010, 15:45

Re: Fobia społeczna

Post 21 lut 2012, 21:53

Eruanis.
Czuje się trochę jakbym sam napisał Twoje słowa z jedną różnicą - ja mam tak "odkąd pamiętam".
:)))
Wydaje mi się, że większość ludzi w grupie nie są "sobą".
Dlatego jakość rozmowy w 4 oczy jest inna.
Mamy tylko Siebie.
Avatar użytkownikanuntisunya81
 
Posty: 554
Dołączył(a): 16 lut 2011, 15:27

Re: Fobia społeczna

Post 21 lut 2012, 22:55

nuntisunya81 napisał(a):ja mam tak "odkąd pamiętam".

I jak sie z tym czujesz? ;D
Eruanis
 

Re: Fobia społeczna

Post 22 lut 2012, 02:51

A ja powiem z perspektywy osoby powoli wychodzącej z tego stanu, że w pewnym momencie to zaczyna faktycznie nieco przeszkadzać - wtedy kiedy liczba znajomych z którymi można spotkać się i pogadać ogranicza się do 3-4 osób, a każdy kontakt z kimkolwiek spoza tej grupy (pomijając kontakty czysto 'zadaniowe' - muszę iść żeby załatwić to i to, czy kupić tamto) stają się niewygodne, nieprzyjemne, zaczyna się od nich stronić. Ja nie doszedłem dalej, ale można się i całkiem praktycznie odizolować od życia mając jakiekolwiek kontakty niewirtualne z rzeczywistością najrzadziej jak to możliwe.
U mnie ten stan wiązał się na pewno po części z rodzajem osobowości (zawsze byłem raczej typem samotnika/outsidera, ale wcześniej zawsze miałem trochę kolegów, koleżanek i nie miałem nic przeciwko spotykaniu się z nimi), jednak stał się problemem w czasie kiedy miałem depresję (albo stan subdepresyjny, bo to była stosunkowo lekka depresja, albo coś ocierającego się o depresję) przez ładnych kilka lat - wtedy powoli kontakty ograniczyły mi się właśnie do kilku osób w różny sposób, a jednak bardzo podobnych do mnie mentalnie, psychicznie i energetycznie.
Dla mnie to było problemem dlatego, że np. zacząłem mieć problemy w trakcie egzaminów ustnych z zebraniem myśli, wypowiedzeniem się. W dowolnych kontaktach koleżeńskich. Wiadomo - w życiu przydaje się mieć rozmaitych znajomych, jeśli się zamierza być lekarzem jak ja - szczególnie, bo warto znać przyszłych specjalistów różnych dziedzin.

Co mi pomogło to głębokie przemyślenie sobie wszystkiego w tym moich zachowań, mojego podejścia do świata i do ludzi, moich faktycznych potrzeb oraz sztucznych, niepotrzebnych psychologicznych ograniczeń. Praktycznie autopsychoanaliza właściwie. Potem z resztą poszedłem też do psychologa właściwie bardziej żeby upewnić się że dobrze myślę, że dobrze się zdiagnozowałem i że dobrze wymyśliłem co z tym zrobić, acz dla mnie już samo zdiagnozowanie się - dostrzeżenie gdzie jest samo źródło problemu (tak w przypadku depresji jak i tego lęku społecznego) pomogły mi zacząć myśleć o sprawach inaczej, podchodzić do pewnych rzeczy inaczej i generalnie zacząć wychodzić do ludzi.
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
Avatar użytkownikaTil Mężczyzna
Poszukujący
 
Posty: 1614
Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
Droga życia: 11
Zodiak: tygrys

Re: Fobia społeczna

Post 22 lut 2012, 16:20

Intencja jest przenikającą wszystko siłą, która sprawia, że postrzegamy. Nie dlatego stajemy się świadomi , że postrzegamy - do percepcji dochodzi pod naciskiem napierającej intencji..
[C. Castaneda]
Avatar użytkownikasinsemilla
 
Posty: 1675
Dołączył(a): 26 maja 2010, 15:45

Re: Fobia społeczna

Post 22 lut 2012, 18:13

Współcześnie pewne rzeczy łatwo się podpina pod choroby, zwłaszcza umysłowe, mimo, że powszechna wiedza na temat umysłu ciągle jest w powijakach. Warto zwrócić uwagę także na fakt, że w pewnych okresach życia odosobnienie jest konieczne. Jeśli ktoś zna symbolikę Tarota, to jest tam co najmniej kilka kart, które wskazują na odejście od świata, w mniej lub bardziej bezpośredni sposób: VII Rydwan, IX Eremita, XII Wisielec, XIII Śmierć...

W społeczeństwach w Starożytności i wcześniej normą było odchodzenie człowieka od społeczności, by mógł pobyć sam, z dala od bodźców. Stąd wzięła się nazwa postu oraz pustelnika, bo udawali się zwykle celowo w niedostępne rejony pustyni. Podobna praktyka jednak miała miejsce na całym świecie: idąc na zachód, indiańscy szamani często oddalali się, zwłaszcza w procesie inicjacji, od społeczności; idąc na wschód, nie sposób nie wspomnieć o tybetańskich czy chińskich mnichach, udających się w odległe i niedostępne góry.

W dzisiejszych czasach trudniej o separację od społeczeństwa fizycznie, więc ma ona zwykle znaczenie psychologiczne, czyli bycie "samemu w tłumie". Wiele osób tego stanu obecnie doświadcza, tzn. mówi się o tzw. alienacji społeczeństwa, a winą obarcza się za ten fakt przede wszystkim internet. Czy przyczyna rzeczywiście jednak jest zewnętrzna, czy zbiorowa nieświadomość ludzka stworzyła sobie takie "pretekst" do izolacji, bo właśnie nadszedł czas, by przeznaczyć go bardziej własnemu wnętrzu, niż zewnętrznemu chaosowi? Wydaje mi się, że tak właśnie może być, a kiedy wszystko zostanie odpowiednio poukładane, dotrze się do pewnych kwestii psychologicznych, zostaną oczyszczone pewne stare, niepotrzebne wzorce, by zrobić miejsce nowym, ten konieczny dla prawidłowej kondycji psychicznej okres minie. Doświadczenie Tila potwierdza to. U niektórych szybciej, u niektórych dłużej może to jednak potrwać - w zależności od tego, jakie "zadania" przed nimi stawia życie i jakie cele mają osiągnąć. Ten czas może także zachowywać się jak bumerang: na przemian przychodzić i odchodzić. Myślę, że nie warto siebie zbyt krytycznie i pochopnie oceniać w tej kwestii; warto jednak zastanowić się nad wszystkim, taką właśnie rolę ma czas "eremity".
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 826
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon

Re: Fobia społeczna

Post 22 lut 2012, 19:12

@UP
Nie sądzisz że może jednak zjawisko ma inne podłoże. Chęć bycia samotnym w dzisiejszych czasach może wynikać z braku anonimowości i wszechobecnej inwigilacji. Ja stronię od ludzi ponieważ cenię sobie prywatność. Świadomie się izoluję stwarzając wokół siebie przestrzeń prywatną; unikam ingerencji osób trzecich w strefę intymną. Stronie od ludzi kreujących się poprzez uzewnętrznianie (nie mówię tu o osobach szczerych do bólu). Wulgaryzm medialny sprawia że potrzebuję odciąć się od społeczeństwa, doświadczać prostych niewinnych rzeczy a każda osoba która wydaje mi się mniej wrażliwa burzy mój spokój.
post43115.html#p43115 ;)
Treści zawarte w tym poście odnoszą się do odczuć i wiedzy w chwili obecnej. Nie mogą być wiążące wcześniej lub później.
Avatar użytkownikavan_halsing Mężczyzna
Ja tylko pytam
 
Imię: Arkadiusz
Posty: 110
Dołączył(a): 21 lis 2011, 19:31
Zodiak: Aries

Powrót do działu „Psychologia”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość