Dyskusje na temat wszelakich praktyk duchowych - medytacji, pracy z energią, aurą, czakrami, itp.
Hejka, wg mnie wraz z poziomem zrozumienia tematu definicja medytacji zmienia sie/ewoluuje.
W Sahaja Yodze medytacja to stan swiadomosci bez mysli.
"Stan" czyli nie mozemy "robic/wykonywac" medytacji, mozemy jedynie w niej byc.
Medytacja dla poczatkujacych to taka, w ktorej osoba dopiero zaczyna uczyc sie byc w stanie swiadomosci bez mysli.
Zaczyna rowniez rozumiec co ja z tego stanu wytraca (mysli, negatywne emocje).
Zaczyna powoli doswiadczac stanu medytacji (na poczatku na bardzo krotko).
To jest troche jak z jazda na rowerze, na poczatku kilka upadkow, siniaki, sporo prob az na koncu sukces :)
Umysl ludzki jest niezwykle przebiegly i wiele osob oszukuje sie "myslac" ze medytuja - warto o tym pamietac.
Po co medytujemy? Po to, aby to co uzyskamy z medytacji przelozyc na zycie codzienne. Aby ludzie dookola nas zobaczyli, ze sie zmieniamy w lepsze, bardziej kochajace istoty ludzkie.

serdecznie pozdrawiam
--
Radek
Avatar użytkownikaradek0 Mężczyzna
 
Imię: Radek
Posty: 134
Dołączył(a): 19 maja 2011, 15:42
Tak Radek, i kontynujac to co napisalam poprzednio- wszelkie techniki sluza oduczaniu stanu nie- medytacji, przywracaniu tego pierwotnego stanu bycia tu i teraz, stanu koncentracji na tym co jest. Kiedys, usilujac okreslic doznania fizyczne- nazwalam to( niech mi fizyka wybaczy) eksplozja przez implozje, i do tej pory nic trafniejszego nie przychodzi mi do glowy:). Dobrze jest zrozumiec ze mysli, emocje to cos co nakladamy na ten stan czystego istnienia, a nie odwrotnie, prawda?
Ayalen
 
Doprawdy, emocje (lewy kanal) i mysli (prawy kanal) powoduja, ze nasza uwaga ucieka z centralnego kanalu, kanalu, ktory daje nam stan medytacji. Kiedys na wikipedii przeczytalem cytat jednego z Guru, ktory stwierdzil ze medytacja, w ktorej uniesiona jest Kundalini jest jedna z najtrudniejszych form medytacji, poniewaz w niej nic sie nie robi (Kundalini wykonuje cala prace) a my musimy sie poddac temu procesowi. Cytat bardzo ladnie wpasowuje sie w to co Aniu napisalas, ze musimy sie oduczyc tego, ze my "cos robimy". W szerszym pojeciu, jedyne co robimy to wykonujemy martwa prace (np. z drzewa mozemy/potrafimy zrobic krzeslo), ale nic zywego stworzyc sami nie mozemy, w sumie to nawet kamienia ludzkie istoty stworzyc nie moga :), tak wiec "my nic nie robimy". Przy takim pokornym podejsciu do swiata, zyje sie duzo latwiej i duzo latwiej wchodzi w stan swiadomosci bez mysli.

pozdrawiam
--
Radek
Avatar użytkownikaradek0 Mężczyzna
 
Imię: Radek
Posty: 134
Dołączył(a): 19 maja 2011, 15:42
Jaki cel ma medytacja? A jaki cel ma zycie? Odpowiedz na jedno z tych pytan niesie odpowiedz na drugie...
Moj ulubiony absurd:
- o czym myslisz?
-o niczym...
Myslisz ze nie myslisz...myslisz ze nie myslisz o niemysleniu....albo myslisz jakby tu nie myslec, albo co zrobic z niechcianymi myslami...
I malo kto ma swiadomosc ze nie mysli stanowia problem, ze sa produktem ubocznym. Zamiast marnowac energie na walke z nimi,warto poszukac ich zrodla- najczesciej biora sie z pragnien lub niepokoju. Przeszkadzaja w koncentrowaniu sie myslami tam i wowczas gdy jest to potrzebne.
Fakt, wbrew pozorom najtrudniej jest nic nie robic umyslem. Byc, byc swiadomie, uwaznie i bez wysilku...mnie sie cudnie medytuje przy zmywaniu garow:)
Ayalen
 
Avatar użytkownikamandalka
 
Posty: 16
Dołączył(a): 07 lis 2011, 14:06
Nie slyszalam, poczytalam troszke:), z pewnoscia sa ludzie ktorzy odnajda w tym cos dla siebie. Ja jednak wole hune, jest mi blizsza, bardziej naturalna- jak bicie serca, bardziej radosna, sadze ze rodzimy sie z huna we krwi, doroslejac- odchodzimy od swych korzeni, zapominamy o sobie. I wowczas wszystko co pomoze nam odkryc siebie na nowo jest cenne.
Ayalen
 
Ja troszkę z "innej beczki".
Samo wejście w stan medytacji nie stanowi dla mnie problemu, jednak przyjęcie odpowiedniej pozycji i wybranie punktu/przedmiotu na którym skupiam uwagę stanowi nie mały problem.
Pozycja lotosu, pół lotosu, czy nawet zwykła "po turecku" są dla mnie mało komfortowe. Skupianie uwagi na oddechu przychodzi mi z trudem, mam wrażenie że sam oddech mnie rozprasza.
Klęcząc na poduszce (pośladki na piętach) i skupiając uwagę na niemyśleniu osiągam to czego nie potrafię doświadczyć stosując się do ogólnych zalecań. Nie mam pewności czy stan w jaki wchodzę nie jest tylko głęboką relaksacją wynikającą z wygodnego ułożenia ciała i, mówiąc chyba najprościej, z synchronizacji półkul. Zlewam się z otoczeniem, jednak zbyt dużo w tym błogości.
Czy nie jest to przypadkiem tylko chwilowe wyłączenie od teraźniejszości, przeszłości i przyszłości?
Oznaczało by to efekt przeciwny od zamierzonego - NIE bycie w danej chwili.
Treści zawarte w tym poście odnoszą się do odczuć i wiedzy w chwili obecnej. Nie mogą być wiążące wcześniej lub później.
Avatar użytkownikavan_halsing Mężczyzna
Ja tylko pytam
 
Imię: Arkadiusz
Posty: 110
Dołączył(a): 21 lis 2011, 19:31
Zodiak: Aries
Zaczekaj...a jak Ty skupiasz uwage na niemysleniu?
Ayalen
 
Nie potrafię tego opisać. :? Samo określenie jest nie do końca trafione bo to jest z pewnością skupienie, ale nie uwagi
Treści zawarte w tym poście odnoszą się do odczuć i wiedzy w chwili obecnej. Nie mogą być wiążące wcześniej lub później.
Avatar użytkownikavan_halsing Mężczyzna
Ja tylko pytam
 
Imię: Arkadiusz
Posty: 110
Dołączył(a): 21 lis 2011, 19:31
Zodiak: Aries
Uhum. A zaryzykuje...to co nazwales skupieniem- gdybym okreslila jako swiadome istnienie w tu i teraz?
Ayalen
 
Ayalen napisał(a):Uhum. A zaryzykuje...to co nazwales skupieniem- gdybym okreslila jako swiadome istnienie w tu i teraz?


To zależy co w tej sytuacji oznaczałoby ŚWIADOME. Moje wątpliwości budzi przede wszystkim stan ogromnej błogości i wspomniany sposób w jaki go osiągam, który na chwilę obecna nazwał bym nawet SKUPIENIEM NIEUWAGI #-o co przecież zaprzecza stanowi TU I TERAZ
Treści zawarte w tym poście odnoszą się do odczuć i wiedzy w chwili obecnej. Nie mogą być wiążące wcześniej lub później.
Avatar użytkownikavan_halsing Mężczyzna
Ja tylko pytam
 
Imię: Arkadiusz
Posty: 110
Dołączył(a): 21 lis 2011, 19:31
Zodiak: Aries
"Skupienie nie-uwagi"...

Matko... gdzie ja jestem... : )
Nic nie jest "tu i teraz" poza samym "tu i teraz".
"Tu i teraz" nie zawiera nic innego poza całym sobą w sobie.
"Tu i teraz" to nie to i to, a jak jest to i to, to już nie ma "tu i teraz".
Ostatecznie nie istnieje jakakolwiek rzecz poza "tu i teraz".
Gdyby istniała poza - nie istniałaby, czyż nie?

"Tu i Teraz" to rzeczywistość w której żyjesz.
Nie możesz nie żyć "tu i teraz".
Nawet jeśli uważasz inaczej nie masz racji.
Bo wszelkie stany które można napisać "nie-tu i teraz", zawierają się w "tu i teraz".
Aby istniało przeciwieństwo dla jakiegoś faktu musi istnieć najpierw sam fakt prawda?
Czyli nie ma NICZEGO co nie istnieje.
Nie ma nic poza Tu i Teraz.

Gdyby jakieś stany, wartości, wymiary nie zawierały się w tu i teraz... To by ich nie było.
I ich nieobecność też jest częścią Tu i Teraz.
Tu i Teraz to wszystko.
Wszelki możliwy potencjał.
Wszystkie wariacje.
Wszelkie stany i zakrzywienia.
Wszystko.
Tu i Teraz to Istnienie.
Ostateczny Byt.
Jaźń.
Istnienie, puls, który trwa, wibruje, mimo, że istnieją w nim stany i przejawy, które są nim , ale nie są tego świadome.

Medytacja nad przedmiotem to kontemplacja.
Nawet jeśli pojawiają się oczywiste wnioski, drobniutkie, nie jest to Medytacja tylko jej wariacja.
Kontemplacja zawiera się w Medytacji, z niej ma początek.
Pierwotna Medytacja to Bezruch.
Medytacja to "brak doświadczania osobistego".
W medytacji nie ma "ja widzę przedmiot".
W Medytacji obserwujący nie istnieje.
I paradoksalnie jest wtedy tylko Istnienie.
Bo zostaje zdjęte ograniczenie postrzegania osobistego, perspektywicznego.

Nie pada wtedy żaden wniosek, żadne stwierdzenie - bo nie musi.
W medytacji nie ma nic innego ponad trwanie w "wiedzy - bez wiedzy".
Nie istnieje odbiornik, ani nadajnik.

Tylko Bycie.

Poza limitem.

Poza wszelką wartością i skalą.

Medytacja to nie siedzenie.
Siedzenie nie ładuje energii.
Nie wskrzesza cię, nie wyciąga z kajdan umysłu.
Siedzenie to "obrzęd" tak prosty żebyś mógł go wykonać.
Siedzenie nie ma nic wspólnego z medytacją.
To trywialność, bzdura, pewnego sortu rytuał.

Jak odpowiednie siedzenie może być warunkiem Boga?

Jakim cudem?

Cóż... To też zawiera się w Tu i Teraz.
Bóg kwapiący się czy siedzi tak czy siak... to nadal Bóg.
Trochę bawiący się swoim nadmiarem. : )))
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok
Sinbard, o Matyldo....Ty wiesz Kochanie co to jest haiku? To jest wtedy gdy cos co mozesz nazwac tysiacem slow- okreslasz jednym w ktorym zawiera sie sens tysiaca.;)
Van, czym jest blogosc o ktorej mowisz, potrafisz ja opisac? Spokoj, swiadomosc rejestrujaca najdrobniejszy szczegol ...nieobecnosc emocji zarowno negatywnych jak i pozytywnych? Emocji ktore odbijaja stosunek podmiotu do tego co go otacza?
0czywiscie Sinbard ma racje, zawsze istniejemy tu i teraz, dlatego powiedzialam ze stan medytacji jest naturalnym stanem umyslu, tyle ze mysli wyrzucaja nas czesto poza...w przyszlosc lub przeszlosc. Wiec koncentracja uwagi na tym co jest pomaga jak sadze odczuc to istnienie jako pelnia...
Poza tym Sinbard- gdzie w wiecznosci jest tu i teraz...?:) wszedzie i zawsze, tu i tam, teraz, przedtem i pozniej. Gdy znika punkt odniesienia, wszelkie odnosniki traca racje bytu, lacza sie w jedno przeciez?
Ayalen
 
Ayalen napisał(a):Sinbard, o Matyldo....Ty wiesz Kochanie co to jest haiku? To jest wtedy gdy cos co mozesz nazwac tysiacem slow- okreslasz jednym w ktorym zawiera sie sens tysiaca.;)


Ot takie przydługie pisanie sobie "pier****ąłem". : )

0czywiscie Sinbard ma racje,


Śmiesznie to brzmi.
Aż nieprawdopodobnie. : )))

Zawsze istniejemy tu i teraz, dlatego powiedzialam ze stan medytacji jest naturalnym stanem umyslu, tyle ze mysli wyrzucaja nas czesto poza...w przyszlosc lub przeszlosc. Wiec koncentracja uwagi na tym co jest pomaga jak sadze odczuc to istnienie jako pelnia...
Poza tym Sinbard- gdzie w wiecznosci jest tu i teraz...?:) wszedzie i zawsze, tu i tam, teraz, przedtem i pozniej. Gdy znika punkt odniesienia, wszelkie odnosniki traca racje bytu, lacza sie w jedno przeciez?


Nie powiedziałbym, że jest to stan umysłu, ale rozumiem dlaczego padły takie słowa.
W moim odczuciu to stan doświadczania bezpodmiotowego.
To stan niczego.
To Doświadczanie.
Nic nie wiem o później, potem, ani o tu i teraz...
A ty wiesz?
Potrafisz wiedzieć cokolwiek, czyli wszystko, o tu i teraz i ubrać to w słowa? xD

Ja światło-kształtami nie wyrabiam a ty umiesz słowem? : )))
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok
Alez ja uwielbiam Twoje teksty, sa balsamem na ma dusze:). Tylko wydaje mi sie....trafiajac do celu slowa powinny byc wiazka swiatla, precyzyjne i skupione jak wiazka z lasera, co o tym sadzisz?
A jak Ty chcesz oddac slowem, ksztalem- forma to co jest trescia? Zawsze bedzie to tylko nieudolne echo. Ale mozna Sinbard, mozna kolorem, i mozna dzwiekiem, i kto jak kto- Ty o tym dobrze wiesz. I potrafisz:)
Ayalen
 

Powrót do działu „Praktyka”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość