Dyskusje na temat działania serwisu www i forum Przebudzenia - wasze sugestie i propozycje usprawnień.

Re: Stan forum

Post 02 lis 2014, 20:29

A kto tu mówi o jakiejś granicy?
Nie kim, a Czym jestem i co tu i Tam robię? ...reszta jest prosta :)
rawa Mężczyzna
Dawniej Awar :)
 
Posty: 14
Dołączył(a): 13 lut 2013, 10:34

Re: Stan forum

Post 04 lis 2014, 01:31

Hej,
też czasem zaglądam ale z każdym rokiem niestety coraz rzadziej. W moim przypadku to chyba życie, ot takie zwyczajne życie. Czy też macie wrażenie że doba jest za krótka a czas przyspieszył niemiłosiernie ? Mam wrażenie, że w którymś momencie wskoczyłam do galopującego powozu i gnam gdzieś przed siebie… tylko właśnie gdzie, dokąd (?)… mam wrażenie, że pomyliłam powozy. Obecnie znalazłam się chyba w punkcie gdzie muszę się zatrzymać, wyciszyć, pomyśleć. I chyba to mnie przyciągnęło na forum. Ostatnie 3 lata, nawet trochę więcej, to ciąg niezbyt radosnych wydarzeń w moim życiu (były i są też miłe, żeby nie było że tak całkiem jest do pupy ;) Na szczęście jest parę osób, których obecność sprawia że życie nabiera kolorów :) ) Ale nie na swoich problemach chciałam się skupić.

Seria powtarzalnych zdarzeń spowodowała, że czuje jakby życie doświadczało nas w jakimś celu. Kiedyś wierzyłam, że każdy z nas ma coś do zrobienia tu na ziemi (jakkolwiek to brzmi ;)), ma jakąś lekcje do przerobienia, ale to była tylko wiara, zainteresowanie, chyba każdy w coś wierzy. W tej chwili czuje jakby naprawdę tak było, jakby nic nie działo się bez przyczyny, nic nie było zwykłym przypadkiem. Czuje jakbym kierowała swoją energie nie na to co jest mi pisane, hej idziesz w lewo nie w prawo …Łup !!! (bez skojarzeń politycznych proszę ;) ) Dokąd powinnam zmierzać nie wiem ale zaczęłam doceniać trwającą chwilę, to co tu teraz, widzieć piękno w prozaicznych sprawach, czego na ogół nie doceniamy bo to jest. Przynajmniej się staram bo pomiędzy docenianiem chwil, oczywiście sobie narzekam na niesprawiedliwości losu i wojny na świecie ;)

Ja jak zwykle nie na temat :P

Czy forum umarło , wypaliło się ? Bardziej byłabym skłonna do wcześniejszej opinii, że zmieniło energie, jest spokojniej ciszej, czy to źle ? Widać spokój nie jest w cenie a zajadłe polemiki ....a działo się oj działo ;)
"Twoja największa siła polega na swobodzie wyboru. Dlatego wybierz szczęście, zdrowie, wszelkie dobro, piękno, mądrość prawdę i miłość." ;)
Avatar użytkownikassilvia Kobieta
 
Posty: 375
Dołączył(a): 29 maja 2007, 17:26
Droga życia: 4
Typ: TakaJednaJędzaMała
Zodiak: Żarłacz Tygrysi

Re: Stan forum

Post 05 lis 2014, 15:47

Enlil napisał(a):Jeśli praktyka (życie) polega na interpretacji i obserwacji, czy nie jest zatem również teorią?
;)

Nie wiem, czy taka granica, gdzie się zaczyna i kończy życie, ma większy sens. ;)


Dokładnie jak pisze rawa nie ma tu granicy - Życie jest wszystkim co nas otacza, spotyka, co wydarza się w polu naszej świadomości.

Życie jest do przeżywania, obserwowanie przyrody wyzwala we mnie radość, obserwując zwierzęta widzę i przeżywam tajemnicę istnienia

ssilvia napisał(a):jest spokojniej ciszej, czy to źle ?


Czy tematy tu poruszane nie powinny być właśnie rozważane w spokoju? :)

ssilvia napisał(a):W tej chwili czuje jakby naprawdę tak było, jakby nic nie działo się bez przyczyny, nic nie było zwykłym przypadkiem.


Też tak mam, im bardziej się zgadzam na to co się w moim życiu wydarza tym jest w nim więcej spokoju.
Wszystko jest trudne nim stanie się proste :)
Avatar użytkownikaLeśny
 
Imię: Andrzej
Posty: 58
Dołączył(a): 02 lut 2012, 22:17
Droga życia: 8
Typ: 5w6

Re: Stan forum

Post 07 lis 2014, 19:04

ssilvia napisał(a):Czy też macie wrażenie że doba jest za krótka a czas przyspieszył niemiłosiernie ? Mam wrażenie, że w którymś momencie wskoczyłam do galopującego powozu i gnam gdzieś przed siebie

Owszem. Moim zdaniem, teraz przechodzimy przez bardzo istotny czas (energię) - jest to okres poważnej selekcji (wybierania), o czym piszę dalej.

Od tego, co wybierzemy, będzie zależeć przyszłość całej cywilizacji. Dlatego warto świadomie wybierać, a nie - nieświadomie żyć.

Problem po części polega na tym, że ludzie czasem myślą, że żyjąc dotychczasowym życiem, odpowiadają w najlepszy możliwy sposób na wymagania czasu. Moim zdaniem, to nieporozumienie. ;)

rawa napisał(a):A kto tu mówi o jakiejś granicy?

Czy stwierdzenie, że jest się "praktykiem życia" nie oznacza, że istnieje coś, co nie jest życiem, a także istnieje ktoś, kto go nie praktykuje?

Innymi słowy, kim jest osoba, która nie praktykuje życia? ;) Albo: co Ci mówi informacja o kimś, kto praktykuje życie? ;)

Albo, np. poniższe, bardzo popularne stwierdzenie:

Kamea napisał(a):zauważyłam stan stagnacji na forum ale akurat mnie to ucieszyło.
Ucieszyło mnie to ponieważ, mam nadzieję że wiele osób aktywnych tu zajęło się sobą i swoim życiem.


Można nie zajmować się swoim życiem? Gdzie jest granica zatem? ;)

A może jednak wszystko jest życiem - czy może raczej nieustannym wybieraniem? Ciągle widzę tego typu stwierdzenia, które są podstawą światopoglądu wielu ludzi.

Nie odnoszę się tylko tu do Twojej wypowiedzi; jest to coś, co wielokrotnie słyszałem od ludzi i widziałem. Ale myślę, że to jakby stwierdzić po prostu, że żyje się z dnia na dzień - i tyle, zwłaszcza obserwując osoby, które tak twierdziły. Jeśli żyje się tak, to znaczy najprawdopodobniej, że niczego się nie wybiera - albo się samo-oszukuje. :P

Preferuję (wybieram) w swoim życiu jednak odmienny kierunek.
:)
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 826
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon

Re: Stan forum

Post 07 lis 2014, 22:25

@Enlil Ty naprawdę wierzysz, że ułomny umysł da radę się w tym ogarnąć
i ubrać to w słowa? :D

Czujesz, wiesz, widzisz...

...lub nie.
Nie kim, a Czym jestem i co tu i Tam robię? ...reszta jest prosta :)
rawa Mężczyzna
Dawniej Awar :)
 
Posty: 14
Dołączył(a): 13 lut 2013, 10:34

Re: Stan forum

Post 10 lis 2014, 02:18

Enlil napisał(a): Albo, np. poniższe, bardzo popularne stwierdzenie:
Kamea napisał(a):zauważyłam stan stagnacji na forum ale akurat mnie to ucieszyło.
Ucieszyło mnie to ponieważ, mam nadzieję że wiele osób aktywnych tu zajęło się sobą i swoim życiem.

Można nie zajmować się swoim życiem? Gdzie jest granica zatem? ;)


A może dla kogoś aktywnośc na forum jest sposobem na życie, może to jakiś poszukiwacz prawdy, który szuka odpowiedzi właśnie tu na forum. Czy w takim przypadku określenie, że taka osoba nie zajmuje sie swoim życiem, żyje z dnia na dzień jest słuszne ? Wogóle to co oznacza stwierdzenie "życ z dnia na dzień" ? Czy można to stwierdzic po tym co robimy, czym się zajmujemy, czy może jest to raczej stan umysłu ?
Ja bym się skłaniała za drugą opcją.
"Twoja największa siła polega na swobodzie wyboru. Dlatego wybierz szczęście, zdrowie, wszelkie dobro, piękno, mądrość prawdę i miłość." ;)
Avatar użytkownikassilvia Kobieta
 
Posty: 375
Dołączył(a): 29 maja 2007, 17:26
Droga życia: 4
Typ: TakaJednaJędzaMała
Zodiak: Żarłacz Tygrysi

Re: Stan forum

Post 11 lis 2014, 14:04

Enlil czy można nie zajmować się swoim życiem ? Rozejrzyj się, posłuchaj i obserwuj ludzi. Dużo ludzi wkłada emocję i magluję tematy z przeszłości zamiast ją uwolnić.Wkładając emocję , myśląc skupiając się na czym wzmacniamy to ? A wiesz ile ludzi myśli o nie swoich sprawach, osądza, krytykuję choć żyjąc w iluzji i tak widzą to co chcą widzieć, bo w tym prawdy nie ma?Prawda jest jak dupa, każdy ma swoją :P Myśli o wszystkim tylko nie o sobie, nawet duża ilość ludzi która pomaga, robi to ponieważ podświadomie ucieka od swoich spraw, oczywiście przyczyny są różne.
Więc są ludzie którzy zajmują się nie swoim życiem i próbują i żyją CZYIMŚ ŻYCIEM I SPRAWAMI . Choć często nikt ich o to nie prosił :)
Ja zajmuję się swoimi sprawami, rodziną , pracą ,rozwojem jeśli w świecie zewnętrznym mam na coś wpływ a tyczy to mnie lub na czymś mi zależy , też się tym zajmuję.
To na czym się skupiasz to wzmacniasz, jeśli drąży się temat i przeżywa zdarzenia z przeszłości , tworzy się w świecie podobne warunki aby siedzieć w tej energii.

Gdzie jest granica , tam gdzie ją SOBIE SAM WYZNACZYSZ .
Pozdrawiam :)
Avatar użytkownikaKamea Kobieta
 
Posty: 144
Dołączył(a): 07 cze 2013, 09:48
Lokalizacja: Mazowsze
Droga życia: 7
Typ: 4w5
Zodiak: Wąż Ogień

Re: Stan forum

Post 14 lis 2014, 18:36

rawa napisał(a):@Enlil Ty naprawdę wierzysz, że ułomny umysł da radę się w tym ogarnąć
i ubrać to w słowa? :D
"To", czyli ww. tajemnicze życie? :) Nie, nie sądzę, by można było to zrobić. Nie znaczy to jednak, że umysł należy ignorować. Jest częścią wszechświata, i go właśnie użyliście, odnosząc się do odpowiedzi.

:)

Osobną sprawą jest, że ludzie interesujący się tematyką taką jak na tym serwisie często wykorzystują przekonanie, że jeśli czegoś nie można wyrazić, to mogą pozostawić kwestię niejasną. Uważam, że nie tędy droga.

rawa napisał(a):Czujesz, wiesz, widzisz...

...lub nie.

Albo, starając się jednak wykorzystywać te części nas, które są poza tzw. umysłem, do którego się najprawdopniej odnosisz, czy mózgiem (ten ostatni przetwarza właśnie zmysły): odbierasz lub stwarzasz.

Są te części w człowieku, które stwarzają i odbierają konkrety, i te, które stwarzają i odbierają bardzo ulotne ogólniki. Łatwo wpaść w pułapkę, w której pokreślamy (przekonaniami, uwarunkowaniami, myślami, słowami i czynami) tylko jedno z owych ekstremów.

ssilvia napisał(a):co oznacza stwierdzenie "życ z dnia na dzień" ?

To znaczy wieść życie reaktywne: kiedy jedynie reagujesz na to, co Cię spotyka w życiu, i każde kolejne wydarzenia są wyłącznie wynikiem poprzednich, zewnętrznych wydarzeń. Zaproponowałem to (niekoniecznie najlepsze możliwe) określenie jako alternatywę dla określeń, które wcześniej używali Rawa czy Kamea. Większość ludzi tak właśnie żyje - jest to swego rodzaju skrajność. Jako całość (cywilizacja) właśnie taką rzeczywistość mamy, choć w indywidualnych przypadkach może być inaczej.
Natomiast można sięgnąć tych części w nas samych, które są kreatywne - niektórzy nazywają go tzw. duchem. Niestety nie znam lepszego określenia, bo to nawiązuje do religii.

ssilvia napisał(a):Czy można to stwierdzic po tym co robimy, czym się zajmujemy, czy może jest to raczej stan umysłu ?
Ja bym się skłaniała za drugą opcją.

Uważam, że to co robimy, jest właśnie odbiciem naszego umysłu - z dodatkowym uwzględnieniem faktu (który wspominałem), że w naszej rzeczywistości czasu-przestrzeni nasze czyny i życie na Ziemi raczej odbija niższe płaszczyzny (możesz je w kategoriach czasu uznać za przeszłość), a te wyższe mogą być - niemal na pewno są u ogromnej części ludzi - "zaciemnione", jakby powiedział np. starożytny Chińczyk (czyli drzemią).

Kamea napisał(a):Enlil czy można nie zajmować się swoim życiem ? Rozejrzyj się, posłuchaj i obserwuj ludzi. Dużo ludzi wkłada emocję i magluję tematy z przeszłości zamiast ją uwolnić.Wkładając emocję , myśląc skupiając się na czym wzmacniamy to ? A wiesz ile ludzi myśli o nie swoich sprawach, osądza, krytykuję choć żyjąc w iluzji i tak widzą to co chcą widzieć, bo w tym prawdy nie ma?Prawda jest jak dupa, każdy ma swoją :P Myśli o wszystkim tylko nie o sobie, nawet duża ilość ludzi która pomaga, robi to ponieważ podświadomie ucieka od swoich spraw, oczywiście przyczyny są różne.
Więc są ludzie którzy zajmują się nie swoim życiem i próbują i żyją CZYIMŚ ŻYCIEM I SPRAWAMI . Choć często nikt ich o to nie prosił :)

Zgadza się. Również to widzę, że ludzie w dużej części nie mają "swoich spraw" (raczej, niż życia) - bo nie chcą ich mieć. Z reguły boją się, że coś może zburzyć ich codzienny, ustalony "porządek". A ów "porządek" nazywają często "stabilizacją życiową". Zamiast tego typu określenia, powiedziałbym "stabilizacja drogi do grobu".

Ale po (dużej) części wynika to z braku ww. kreatywności, czyli braku kontaktu ze swoim, własnym prawdziwym ja (które określiłem wyżej jako ów "duch", nie mylić z religiami). A właśnie ta część stwarza coś nowego - daje inspirację do działań w życiu. Bo uważam, że energia i działanie jest bardzo ważne - jeśli ktoś twierdzi inaczej (a wiele osób pod wpływem niektórych dalekowschodnich przekonań właśnie tak twierdzi), moim zdaniem po prostu wkręca sobie film. ;)

Kamea napisał(a):Ja zajmuję się swoimi sprawami, rodziną , pracą ,rozwojem jeśli w świecie zewnętrznym mam na coś wpływ a tyczy to mnie lub na czymś mi zależy , też się tym zajmuję.
To na czym się skupiasz to wzmacniasz, jeśli drąży się temat i przeżywa zdarzenia z przeszłości , tworzy się w świecie podobne warunki aby siedzieć w tej energii.

Tyle, że warto tutaj zwrócić uwagę na dwie różne kwestie: działania i zajęcia wynikające z samo-realizacji, oraz te wynikające z egoizmu (czyli ograniczonej percepcji, de facto). Różnica, wg. mnie, jest ogromna. :)

Sprawy uniwersalne to coś dużo, dużo bardziej (oczywiście) uniwersalnego, niż czyjaś rodzina, praca czy nawet umysł. :) A ww. uniwersalne sprawy właśnie zwykle wynikają z owej wyższej, intuicyjnej inspiracji - nawet, jeśli się przekładają na bardzo konkretne działania tu i teraz. :)
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 826
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon

Re: Stan forum

Post 20 lis 2014, 13:56

Enlil napisał(a):Sprawy uniwersalne


Enlil, a co to są sprawy uniwersalne?

Czy jest coś ważniejsze niż Twoje szczęście, rodzina, dobra praca, zdrowy umysł itp. ?
Wszystko jest trudne nim stanie się proste :)
Avatar użytkownikaLeśny
 
Imię: Andrzej
Posty: 58
Dołączył(a): 02 lut 2012, 22:17
Droga życia: 8
Typ: 5w6

Re: Stan forum

Post 30 lis 2014, 18:37

Leśny, to szerszy, aczkolwiek bardzo ciekawy temat.

Dlaczego uważasz, że rodzina, praca itd. są najważniejsze? Wszystko zależy od przyjmowanych podstawowych kryteriów, czyli perspektywy, z którą żyjemy.

Zdrowie, owszem, jest kluczowe. Ale czym ono jest? Może zostawię to na następny raz, bo warto o tym napisać w osobnym wątku.

Niektórzy (większość) dorabiają się pewnej perspektywy, ogólnie przyjętych kryteriów itd. - i potem żyją nimi, już do końca życia. Nie zmieniają ich. Gdzieś w wieku przed-emerytalnym często potem żałują, że się tak ich kruczowo trzymali.

Owa bezpieczna perspektywa jest dla nich źródłem swego rodzaju pewności siebie (u której podstawą jest pogląd, że świat jest dokładnie taki, jak im się jawi wg. przyjętych kryteriów). Moim zdaniem to główny powód dlaczego osoba np. w wieku 18 lat zupełnie inaczej zachowuje się od kogoś w wieku 48 lat.

Konsekwencją owej (w negatywnym znaczeniu) pewności siebie i swoich przekonań jest nieutrzymywanie umysłu, ducha itd. w odpowiednim stanie otwartości. A dalej, powstają blokady i ogólna sztywność, która coraz bardziej "przenosi się" z umysłu na ciało (i stąd te wszystkie choroby, czyli ww. zdrowie).

Pewność siebie jest wrogiem elastyczności i zmienności, a zmienność i elastyczność są podstawą życia (przeciwieństwem śmierci, a zatem choroby). Co więcej, paradoksalnie, na pewnym poziomie owa wyrażana pewność siebie jest wynikiem niepewności siebie na innym (wyższym), a dokładniej: brakiem kontaktu ze swoim prawdziwym "ja". Dlatego ludzie udają, że są kimś innym, niż są, i zajmują się sprawami innych, bo zaczyna im brakować swojego własnego życia - problem, o którym wyżej napisała Kamea.

Wg. mnie nie powinno zamykać się w jednej, stałej na całej życie perspektywie. A myślenie o życiu w sposób stwierdzający: to i to jest najważniejsze, a inne rzeczy są niżej w hierarchii, jako prawdzie absolutnej, jest właśnie takimi okowami - zakładanymi indywidualnie i w całym społeczeństwie na siebie.

Ludzie rzeczywiście wydają się mieć bardzo definitywne przekonania o tym co jest ważne, a co nie jest, bronią ich zaciekle, i nie są skłonni ich zmieniać. "Przecież wszyscy tak robią, prawda?" - mówią. To ich właśnie utwierdza ww. zgubnej pewności siebie. Przykładem takich ważnych spraw są właśnie rodzina, praca itd. Przekonanie tych ludzi do zmiany poglądów wymaga tytanicznego wysiłku, a i tak rzadko kończy się sukcesem - kiedyś próbowałem, teraz już zrezygnowałem, bo wolę robić coś bardziej konstruktywnego :P Ich otoczenie ciągle utwierdza ich w słuszności własnych poglądów.

Sprawy uniwersalne to te, które nie mają nic wspólnego ze sprawami konkretnymi. Dotyczą wszystkiego na wszystkich poziomach, i tym samym są przede wszystkim czymś, o czym "myśli" / czym żyje duch (lub umysł, kiedy nie myśli o sprawach konkretnych). W ezoterycznej tradycji czasem mówi się o dualizmie idei i formy (kiedyś o tym pisałem na forum). Tym mniej więcej jest także dualizm między sprawami uniwersalnymi a konkretnymi.

Przykładowo, weźmy pracę. Jaki jest jej sens? W uniwersalnym sensie nie myśli się o pracy jako czymś definitywnie ważnym, ale stawia się ją w jak najszerszym możliwym kontekście. Czy to, co codziennie robię, rzeczywiście jest takie istotne? A może, moje kryteria tylko tak stwierdzają?

Innymi słowy, przy sprawach uniwersalnych bierze się pod uwagę wszystko, co istotne. Jeśli coś nie ma znaczenia, to jest z pewnością nie-uniwersalne.

Dlaczego żyję? Dlaczego istnieje wszechświat? Co to dla mnie oznacza? Jaki jest mój stosunek do niego? Czym jest mój umysł? Jaki jest stosunek mojego ciała do umysłu? itd. to przykłady stawiania spraw w szerokim kontekście - i wszystko inne powinno się do nich jakoś odnosić. W tym uniwersalnym kontekście, jeśli praca nie ma znaczenia, to jest właśnie nieznacząca. Czasami lepiej zmienić nie tyle po prostu pracę, ale zdefiniować na nowo swoje podejście i rozumienie pracy (bo inaczej zmiana ma zwykle mały sens). Praca w sensie zawodu nie jest niczym innym, jak pewną zorganizowaną formą aktywności, nadzorowaną przez rządy. Ale czy to jest najbardziej odpowiednia rzecz, którą powinienem robić w uniwersalnym sensie, biorąc pod uwagę ograniczenia, jakie na siebie w przeszłości narzuciłem?

Powszechne poglądy na te tematy są bardzo powierzchowne i ograniczone, tak więc myślę, że warto kierować się własnym, intuicyjnym wyczuciem w tym temacie.

Takie pytania proponowałbym sobie zadawać. Życie wówczas zacznie mieć zupełnie inny sens i kierunek.

Obawiam się, że większość osób nigdy nie przyjmie takiego punktu widzenia, bo oznaczałoby to rewolucję w podejściu do życia. Sam wybrałem rewolucję ponad wygodę życia w ograniczonych przekonaniach większości. :)
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 826
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon

Re: Stan forum

Post 15 gru 2014, 16:29

Enlil napisał(a):Sprawy uniwersalne to te, które nie mają nic wspólnego ze sprawami konkretnymi.

Być może Enlil nasze myślenie jest zbieżne, sprawy uniwersalne - spróbuję wytłumaczyć jak to widzę...
wiadomym jest, że życie odbywa się (dzieje się) tylko w bieżącej chwili, powstające sytuacje wymuszają na nas zachowania, reakcje, od Ciebie zależy co zrobisz, czy Twoje działanie będzie uniwersalne czy też nie, czy zareagujesz odpowiednio w danej sytuacji - z moich obserwacji WŁAŚCIWA reakcja, czy też działanie jest intuicyjne, jeśli tego nie zrobisz zgodnie z intuicją np. pomyślisz nad tym, odłożysz na później, występuje poczucie straty, a kiedy zrobisz "to co trzeba" wystąpi poczucie spełnienia i spokoju.
Upraszczając sprawy uniwersalne to miłość w działaniu, dążenie do szczęści swojego i innych.

Enlil napisał(a):Konsekwencją owej (w negatywnym znaczeniu) pewności siebie i swoich przekonań jest nieutrzymywanie umysłu, ducha itd. w odpowiednim stanie otwartości.

Zgadza się - otwartość to ważna postawa, każde "wiem" jest samoograniczaniem się, "nie wiem" to znaczy że mogę dowiedzieć się czegoś, rozwinąć.

W poprzednim poście napisałem o rodzinie, pracy, zdrowiu - w końcu wkoło tego toczy się prawie cała nasza codzienność, praca to więcej, niż połowa naszej aktywności dziennej, resztę załóżmy spędzamy z rodziną, a zdrowie to podstawa dobrego samopoczucia, w końcu to wszystko sprowadza się do naszego szczęścia takiego na co dzień, bo czy celem i sensem życia nie jest poczucie szczęścia?

Pozdrawiam uniwersalnie :)
Wszystko jest trudne nim stanie się proste :)
Avatar użytkownikaLeśny
 
Imię: Andrzej
Posty: 58
Dołączył(a): 02 lut 2012, 22:17
Droga życia: 8
Typ: 5w6

Powrót do działu „Wszystko o…”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość