Mentalne poszukiwania świata Wschodu i Zachodu.

Śmierć

Post 15 kwi 2013, 21:37

Śmierć, ostateczność, pożegnanie się ze światem, który znamy.
W artykułach jest poruszany ten wątek. Niby jak już będziemy wiedzieli że to nie koniec, nie ostateczność, bo nasza energetyczna istota przetrwa, to inaczej spojrzymy na sprawę PRZEJŚCIA.
MOŻE.
Z własnego życia mogę powiedzieć, że zawsze miałam poczucie że jesteśmy tu, na chwilę, a mimo to miałam wiele okresów załamań, strachu, optymizmu... itd...
Mnie nie przeraża śmierć, pozbycie się tej materialnej powłoki, ale samo odejście, jest stresujące.
Czy odejdę we śnie? Czy będę cierpiała?
Chciałabym usnąć, gdy nadejdzie mój czas. Ale czy tak będzie?

Kiedy odchodzimy?
Mój ojczym pracował, był zadowolony z życia, ale pewnego dnia WYRZUCONO go na emeryturę.
Praca była sensem jego istnienia, nie miał innych zainteresowań. Poczuł się stary, niepotrzebny i ODSZEDŁ!!
WIDZIAŁAM JAK GASŁ, WIDZIAŁAM ŻE STRACIŁ SENS ŻYCIA.
Czy można odejść na własne życzenie?
TAK!
Znajoma twierdziła, że umrze na raka, bo tak umarli jej bliscy.
ONA W TO WIERZYŁA! I tak umarła, choć nie było ku temu przesłanek.

Pewna pani tak potwornie bała się napadu i śmierci, że nigdy nie poruszała się sama.
Raz zdarzyło się, że pojechała sama i ZDARZYŁO SIĘ to, czego się bała.
Czy to było jej przeczucie?
NIE!!!
Ona cały czas o tym myślała, PRZYZYWAŁA TO ZDARZENIE!
Tak jak strach przed śmiercią, jest PRZYZYWANIEM JEJ!!
Bo myśli się realizują.
Realizuje się to, o czym ciągle myślimy.

Moja znajoma umarła dokładnie wg, scenariusza, który sobie wymyśliła.
Mówiła: mieszkam sama, jak źle się poczuję, upadnę, to nikt mi nie udzieli pomocy. I tak umrę...
I tak się stało.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Śmierć

Post 15 kwi 2013, 21:42

Też kiedyś miałam dość życia.
Chciałam odejść.
Sufit rozjaśnił się w cudowny sposób i w myślach pojawiła się myśl.
NA CIEBIE JESZCZE NIE CZAS. ZBIERZ SIŁY.
Zebrałam siły, żyję do dziś...
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Śmierć

Post 24 kwi 2013, 23:18

Śmierć..
Czasami drobna żyłka pęknie i odchodzimy z tego świata.
A w telewizji oglądałam filmy o tym, że człowiek z połową mózgu normalnie żył i funkcjonował.
A zdarza się, że człowiek nie ma mózgu. Ma jakąś minimalną warstewkę, kilka milimetrów ....kilka takich przypadków jest znanych, że brak mózgu pokazały dopiero prześwietlenia, bo ludzie normalnie funkcjonowali, uczyli się, studiowali...
Ale były jakieś okresowe badania i... tam to odkryto...

Jakiś Japończyk dożył sędziwego wieku. Gdy zmarł okazało się, że w czasie II-GIEJ WOJNY ŚW. ODNIÓSŁ TAK POWAŻNE USZKODZENIA CIAŁA, ŻE NIE MIAŁ PRAWA ŻYĆ.

Miałam kolegę, który od dziecka miał poważne operacje, które nie rokowały szans na przeżycie.
Przeżył.
Żył dość długo . Sytuacji , w których lekarze nie rokowali mu przeżycia, było wiele.
Mówił, że tylko ogromna wola życia, trzyma go na tym świecie.
I tak chyba było , bo umarł, gdy psychicznie się poddał. Miał dość.
I w tym czasie poznałam kilku ludzi, którzy wg. oficjalnej medycyny nie powinni żyć, a żyli.
Pracowali, normalnie funkcjonowali..
Nie poddali się...

Opiekowałam się Ciocią, po wylewie.Życzyłam jej wszystkiego co najlepsze, ona chciała TU BYĆ..
A znajoma powiedziała, że cały autobus modlił się,/ na jej prośbę/ by moja Ciocia odeszła już z tego świata.- a jechali z pielgrzymką do Częstochowy.
Parę dni później Ciocia zasnęła..na zawsze..
W pierwszym momencie był to dla mnie szok, ale jak zobaczyłam, że Ciocia nie wiele zmieniła się PO, to uznałam, że znajoma oceniła prawidłowo.
Po prostu ani Ona, ani JA, nie widziałyśmy tego, że naszedł już kres.
Obca osoba to zauważyła.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Śmierć

Post 26 kwi 2013, 03:38

Dom.. Ktoś postawił imponujący budynek i porzucił go.
Nie wiem czy zmarł, czy trafił do więzienia, jedno jest faktem, że budynek stracił właściciela, opiekuna.
Ktoś wyjął okna, ktoś rozebrał dach.
Dom popadł w ruinę.
Dom umiera.

Pomyślałam, że ten dom jest piękną ilustracją naszego życia i śmierci.

Odchodzi gospodarz, nasza energia i ciało powoli, stopniowo rozpada się na drobne elementy.
Tak jak ludzie rozbierają dom, tak robaczki , bakterie i grzyby, rozkładają na drobne elementy nasze ciało.
Nic się nie marnuje, wszystko komuś się przyda.
Z tych cząstek zbuduje się nowe życie.
Bo robaczki też umrą, a z nich będą rośliny czerpać elementy, niezbędne do życia.
Nic się nie zmarnuje.
My zjemy owoce drzewa, jakiegoś kurczaka, który uprzednio pożywiał się robaczkami czy ziarnem..
Wydamy na świat własne owoce - nasze dzieci
Odejdziemy z tego świata,
I wszystko zaczyna się powtarzać.
Życie i śmierć połączone w jednym kole..
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Śmierć

Post 26 kwi 2013, 21:50

Koło to symbol zrozumienia.

<kiwa głową przytakująco jakby powiedział niezwykle ważną rzecz>

: )
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok

Re: Śmierć

Post 26 kwi 2013, 21:55

basia omijalam ten temat choć widziałam, że jest...
od dłuższego czasu :przerabiam strach, lęk przed śmiercią bo to chyba bardziej lęk, strach chyba jest mocniejszy?
może dojdę czemu ten lęk mam, czy chodzi o zabezpieczenie sie przed scenariuszami życia i przewidywanie wcześniej w głowie by myśleć tak długo by w momencie np. czyjejś śmierci nie rozlecieć się ..bo zawsze byłam, dawałam sobie radę

czy jest więcej możłiwości i je muszę odkryć...
w kazdym razie w moim zastanawianiu się nad moim lękiem i myśleniem o śmierci próbuję sobie odpowiedzieć na pewne pytanie : czy to, że znam założenie: że jak się czegoś boimy to przyciągamy to dla siebie lub dla krewnych - / albo w innej formie: bojąc się lub życząc coś komuś to się odbija i wraca do nas/ CZY mając w mej głowie te możliwości nie dzieje się coś innego:

wiem o tym, którąś opcję wybieram, wierzę w to ,więc się dzieje, zadaję sobie pytanie wtedy mając takie rozważania w głowie: co by się stało i czy by stało coś w ogóle gdybym nie znała żadnej opcji ? czy mogłabym "pracować" z lękiem i przestać go mieć po zrozumieniu a nikomu wokół włącznie ze mną nic by się stało?

To takie pytanie, które gdy zawsze sobie zadaję do różnych moich tematów które rozważam otwiera nowe opcje zarówno w rozwiązaniu lęków które mam , jak i otwarciu się na nowe np. gdy czegoś nie robiłam ze strachu, lęku tylko dlatego, że uważałam, że to mi nie pasuję, że się bez tego obejdę. Takie trochę dopasowywanie się do swiata lub siebie bo iles lat coś słyszałam, miałam jakies swoje przekonania na bazie cudzych, od ludzi itd. Mogłabym to okreśłić, że zamiast w dzieciństwie dopiero teraz buduję swój kręgosłup: wiedzy, myśli, rozwoju itd.
by kiedyś zobaczyć tęczę w sobie:)
Avatar użytkownikaVioletHill
Fiolet i Biel we mnie już jest
 
Imię: VioletHill
Posty: 163
Dołączył(a): 24 gru 2012, 13:52

Re: Śmierć

Post 27 kwi 2013, 08:24

Silny strach, lęk, przyciąga to, czego się boimy i tyczy to nas, samych.
Inni ludzie mają inne pragnienia, inne myśli, które mogą się ścierać, niwelować w obliczu przeciwstawnych myśli.
Tak że największy wpływ mamy na nas samych, a potem na małe dzieci, które są w takiej sytuacji bezbronne.

Jak poradzić sobie z ROZSTANIEM?
To chyba jest indywidualna sprawa. Ja początkowo mało reaguję, ale ból narasta i dzieje się to do momentu, w którym wypłaczę się, wyszlocham.
Po takiej gwałtownej reakcji następuje ulga - godzę się z tym, co nieuniknione.

Kiedyś zamartwiałam się na zapas.
Potem uprzytomniłam sobie, że DZIŚ żyję, DZIŚ jest dobrze, więc bez sensu jest zamartwianie się.
Co będzie jutro?
To dopiero zobaczymy, może być zupełnie inne od tego, co sobie wymyślimy, co sobie wyobrażamy.
Więc cieszmy się, że DZIŚ jest dobrze, że mamy piękny dzień i wszystko dobrze się układa.
Cieszmy się tym, co mamy, patrzmy na jasną stronę życia.
Opinie innych, że coś nie wypada robić? Do pewnego stopnia musimy liczyć się z opiniami innych, ale bez przesady. Jeśli nie przekraczamy jakiś tam ogólnie przyjętych norm, to warto walczyć o swoje. o prawo do własnego życia wg. własnych wyobrażeń.
Znałam panią, była pogodna, zadowolona z życia. Czasami lubiła wypić parę kieliszków /nie nadużywała! / Świetnie się wtedy bawiła.
Ale jej już dorosłe dzieci uznały, że w jej wieku takie zachowanie nie przystoi.
Dostosowała się, chciała je zadowolić.
Po paru latach ją spotkałam, była zgryźliwa, przegrana i nieszczęśliwa.
W mojej ocenie stłamsiła SIEBIE, swoją optymistyczną naturę. I po co?
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Śmierć

Post 27 kwi 2013, 16:55

Ja trzymam sie tylko słonecznej strony ulicy, z cienia przechodzę na drugą.

Anegdotka taka. dwóch alkocholików idzie se spacerkiem po ulicy, znają miasto. a przed witryną gdzie liga antyalkoholowa pokazuje zesschłe mózgi i wątroby alkocholików. Jeden mówi do drugiego: Tu lepiej przejśc na drugą stronę.

Anegdotka z powieści. nie z mojego życia. Aczkolwiek jest w moim miasteczku klub AA Który nazywa się " Przystań" - jakże poetycko i egzystencjalnie prawda.? Ale jest przeinaczony na Przestań!

Po co ja to wklepuje , te dygresje. Po to żeby trzymać się jasnej strony życia. Hhe do której jest jednak przyczepiony haczyk z tą ciemną , tak dla kontrastu
Listen to my muscle memory.
Avatar użytkownikafalko Mężczyzna
wysłuhaj pamięci mych muskułów
 
Posty: 706
Dołączył(a): 13 lip 2007, 19:40

Re: Śmierć

Post 28 kwi 2013, 07:48

Brat szwagra Tadeusz, miał raka. Zostało mu kawałek płuca, często w nocy robił sobie sztuczne oddychanie, bo przestawał oddychać...
Umarł. Miał przerzuty.
Moja znajoma od razu stwierdziła, że na pewno wątroba, bo sobie popijał. /ciekawe, czy ona w jego sytuacji dawałaby sobie radę? - łatwo potępiać/
Zrobili sekcję i okazało się, że wszystkie organy są zaatakowane ZA WYJĄTKIEM WĄTROBY! , która była czysta i nietknięta.

Szwagier twierdził że też umrze na raka. Zrobił badania raz, drugi, trzeci...Za czwartym razem był rak!
Wierzył w to, spełniło się to, o czym myślał.
A ja miałam tyle zaskakujących ZNAKÓW!, że on nie powinien zachorować! Że powinien wierzyć w wyzdrowienie!
Np. przyszedł Tadeusz, /obcy mi człowiek/ i zaczął opowiadać o chorobie, sposobach leczenia, wierze w wyzdrowienie. A ja słuchałam go tak, jakbym rozmawiała z Moim Tadeuszem. Wszystkie szczegóły się zgadzały, nawet imię!!
Czy brat szwagra go do mnie przysłał?
Parę tych przesłań było, ale innych już nie pamiętam. To było najbardziej zaskakujące.

Więc cieszmy się życiem, puki jest. Nie czekajmy na chorobę, nie przywołujmy jej.
Bo gdy o niej myślimy, to ona krąży wokół nas, tylko czeka by nas zaatakować.
To samo jest ze śmiercią.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Śmierć

Post 22 maja 2013, 18:57

Co PO?
Ten temat przewija się w wątkach wiec uznałam, że warto go umieścić w jednym temacie.
Reinkarnujemy się jako wielość, czyli jedna dusza ma wiele ziemskich wcieleń.
Te duszyczki albo wracają na ziemię, by uzupełnić rozwój, albo łączą się w jedną całość, jako źródło.
Gdy już wszystkie duszyczki połączą się, ulatują by tworzyć nowe wszechświaty.

Co POMIĘDZY?
Duszyczki ulatują i trafiają do strefy przekonań.
Gorąco wierzący, trafiają do kościoła. Tam stopniowo są uświadamiani, że są czymś więcej niż byłą materią, a gdy to zrozumieją, stopniowo znikają, by pójść dalej i dołączyć do źródła.
Są specjalne poczekalnie np. dla medyków /inf. wg. Monroe/ a więc należy wierzyć, że są też inne strefy przejściowe dla innych przekonań.
Ci, co wierzą w łąkę pełną kwiatów i miłych tygrysków, tam trafią.
Najtrudniej mają ci, co nie wierzą, że jest coś po za materią, ale zawsze znajdzie się jakaś pomocna duszyczka, co ich oświeci i wskaże drogę.

Jest też nieliczna grupa, która ma jakieś niezałatwione sprawy i nie chce opuścić ziemskiego świata.
Inna grupa to ci, co zaznali gwałtownej śmierci i nie mają świadomości, że już nie żyją.
Jednak zawsze, wcześniej czy później, idą do światła.

Strefa przekonań to strefa, która pomaga zrozumieć świat energetyczny.
Tam bardziej rozwinięte duszyczki, przekazują im informacje na ten temat.
Jak już zrozumie, pojmie istotę, to idzie DALEJ.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Śmierć

Post 22 maja 2013, 21:05

Śmierć, nie myślę o niej.
Ale dziś rano naszły mnie wyrzuty sumienia, że gdy kiedyś przyszła pani po tragicznej śmierci córki, to nie udzieliłam jej odpowiedniego wsparcia duchowego..
-stąd powrót do tego tematu.
To było parę lat temu. Czemu dziś to wspomniałam? Nie wiem.
Ale parę godzin temu odwiedził mnie pan, któremu dziś zmarł syn.
Cały się trząsł, był całkowicie rozbity.
Tym razem zachowałam się właściwie.
Zdołałam go uspokoić i pocieszyć.
To były obce mi osoby. Jak do mnie trafiły? Nie wiem.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Śmierć

Post 23 maja 2013, 01:23

na pewno nie przypadkiem Basiu, pewnie mialas jakas zalegla historie do przepracowania- w koncu sami sobie fundujemy doswiadczenia.
Kiedys, bodajze w zeszlym roku lazila za mna mysl ze nie zyje, tylko nie wiem o tym- pojecia nie mam czy mozna umrzec i tego nie zauwazyc, i moj umysl ktory nie wiedzial ze umarlam-nie zalapal tego, tworzy ciag dalszy mojej historii, w jej roznych odmianach, w gruncie rzeczy przerabiam przeciez wciaz mniej wiecej to samo, oczywiscie z lekka modyfika. Mozna to takze potraktowac jako sen o dalszym ciagu siebie, sadze ze i te Twoje historie moznaby podciagnac pod to- przerabiamy cos tyle razy az wybierzemy wersje najbardziej optymalna dla naszego rozwoju.
ayalen
 

Re: Śmierć

Post 28 maja 2013, 07:13

Przerabiałaś wciąż mniej więcej to samo?
A zapisałaś te sny?
Ja jak zaczęłam zapisywać /dziś tego nie robię/ to zauważyłam różnice. A jak porównałam ze sprawami ze swego życia to okazało się, że we śnie pokazują co robię dobrze, a co źle. Nie konkretnie, obrazowo, ale mimo to dość jasno.

A odnośnie tej wizyty, to chyba mam nauczyć się dwóch rzeczy.
1- Bardziej okazywać innym swoje odczucia /bo mimo że tamtej pani nie pocieszyłam, to ogromnie jej współczułam/ czyli mam się bardziej otworzyć na innych.
2- Nie dać się naciągać.
Kiedyś go wspierałam finansowo, nie były to wielkie kwoty, ale w pewnym momencie tabuny chętnych zaczęły do mnie walić. /jego sąsiedzi? Rodzina? - tak to wyglądało/
Pogoniłam wszystkich.
Teraz też oczywiście prosił o wsparcie...po dwóch dniach znowu...dałam, ale za drugim razem kazałam mu to odpracować - po pogrzebie.
Nie był zachwycony. Zobaczymy, czy przyjdzie.
Może też mam jego nauczyć, by zaczął myśleć o pracy a nie o wyciąganiu ręki po pomoc?
Bo wygląda na to, że przyzwyczaił się do tego.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Śmierć

Post 28 maja 2013, 08:16

tak, na pewno tak, wielu zbyt latwo przyzwyczaja sie do brania, nie dajac nic w zamian, co jest niezdrowe dla obu stron. Pewnie ze glodnego trzeba najpierw nakarmic, a potem. wyslac do pracy, pokazac mozliwosc zapracowania na pozywienie, ciagle karmienie rodzi pasozyta. Strasznie lubie Twoje trzezwe spojrzenie Basiu, bardzo ozywcze. Nie zauwazylam zebys byla zamknieta, moze tylko zycie uczynilo Cie nieco twarda- okreslilabym to jako stopien skoncentrowania. Aha- sny, nie mowilam o snach a kolejnych wcieleniach raczej, ktore takze mozna traktowac jak rozne wersje snu o sobie. Jak inaczej byc pewnym czego sie chce niz we snach przezywajac rozne wersje tego czego sie nie chce? Wlasnie po to zeby wybrac te najbardziej optymalna wersje? Czasami jeden malutki krok, jedna decyzja wytraca zycie z wlasciwej- tej najlepszej drogi i cala reszta jest juz pozniej niwelowaniem skutkow tego kroku. Coz, i tego trzeba sie nauczyc, i to przezyc. Najlepiej jak mozna, tak zeby to ,,najlepiej" - nie oznaczalo tylko brania ani tylko dawania, w koncu zycie to ciagla wymiana, dzielenie sie, a to nigdy nie jest jednostronne.
ayalen
 

Re: Śmierć

Post 28 maja 2013, 13:25

W swoich snach błąkałam się kiedyś po pustym domu. Nie było tam mebli ani obrazów, a te ściany w holu aż się o to prosiły.
Dom był stary, drewniany duży. Po obu stronach holu były schody, prowadzące na górę.
Czasami wychodziłam na zewnątrz i bardzo się denerwowałam, że nikt nie zwraca na mnie uwagi, że coraz więcej ludzi włazi na moje tereny , coś na nich buduje, mieszka tam.
Potem zrozumiałam że umarłam i to dlatego, nikt mnie nie zauważa.

Ale miałam też sny że zbudowałam dom i nie korzystam z niego, potem budowałam następny i podobnie...ale to już chyba były sny o tym, że nadmiernie daję się wykorzystywać otoczeniu.
Były też sny o tym, że mam cudowne stare meble, przepiękne cacka. Wchodziłam czasem do tych pokoi, stały niewykorzystane, potem o nich zapominałam, a sama na co dzień korzystałam z dość nędznego pomieszczenia.
Te sny zinterpretowałam po czasie, że miały mi uświadomić że mam możliwości, potencjał, ale nie wykorzystuję ich.

Wracając do pytania czy można umrzeć i nie wiedzieć o tym, to tak, można.
Często tak się dzieje w przypadku gwałtownej śmierci, czasami śmierci w samotności.
Ponoć te wszystkie obrzędy, te płaczki, czuwanie przy zwłokach wymyślono po to, by dusza miała czas oswoić się ze śmiercią.
U nas ten zwyczaj zanika. Jest kostnica, potem krótka ceremonia i ...do piachu.
Kostnica.. teściowej przyśniło się, że mama skarży się że leży na stole i jest jej zimno..
Z samego rana pobiegła tam, matka faktycznie leżała na stole, bo zabrakło miejsc.

Komuś z dalszej rodziny przyśniło się, że zmarły skarży się że leży w wodzie i jest paskudnie.
Rozkopali grób i faktycznie, tak było.
Duszyczka potrzebuje trochę czasu, by odejść.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Powrót do działu „Filozofie”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości