Dyskusje na temat wszelakich praktyk duchowych - medytacji, pracy z energią, aurą, czakrami, itp.
Witam

W dużym skrócie poniżej przedstawię Wam zmiany, jakie zaobserwowałam u siebie od ok. 1 roku. Nie wiem, czy nie powinnam poszukać porady psychiatry, jak próbuję porozmawiać o tym z kimś z rodziny albo znajomych to każdy patrzy na mnie jak na...wariatkę....

Bardzo przeżyłam chorobę bliskiej mi osoby z rodziny, czuję, że to był wlasnie ten moment od którego "to" się zaczęło.

*Godziny modlitwy spędzonej na klęczkach (chyba nigdy w życiu tak żarliwie się nie modliłam) sprawiły, że w trakcie czułam łaskotanie a potem ciepło rozlewające się od klatki piersiowej aż na całe ciało. To ciepło pojawia się do teraz, nawet jak się nie modlę. Jak sprzątam, pracuję, nagle muszę się zatrzymać, zamknąć oczy i po prostu odczuwać.

*Myśli, które pojawiają się w mojej głowie:" zrób to tak a nie jak mówią inni", " odpuść sobie, to nie jest ważne". jakiś czas temu zaczął mi bardzo chorować domowy zwierzak, byłam z nim u 3 weterynarzy, żaden nie mógł mu pomóc, przypisywali tylko tony lekarstw. Kiedy po ostatniej wizycie przyszłam z nowymi lekarstwami do domu znów usłyszałam w głowie:" postaw klatkę w innym miejscu, nie dawaj mu już żadnych lekarstw, zostaw go w spokoju i zaufaj" tak zrobiłam a dziś mój ukochany pupil jest zdrowy.

* Kilka dni temu, jak już zasypiałam z modlitwą na ustach poczułam nagle niesamowite uczucie- coś mną szarpnęło, a potem lekkość, gorąco i obezwładniające uczucie miłości bezwarunkowej, wydawało mi się nawet, że - o zgrozo!- uniosłam się nad swoim własnym ciałem! myślałam, że umieram, nie mogłam zaczerpnąć powietrza. usiadłam na łózku i nagle to uczucie zniknęło

*Kilka razy w ciągu dnia czuję, że MUSZĘ skupić się na swoim wnętrzu, centrum. Instynktownie wiem, że powinnam objąć się ramionami, pochylić głowę i skupić się na miejscu z którego wypływa to wspomniane już wyżej ciepło. I tak trwam, nad niczym nie rozmyślając kilka minut.

* Zaczęłam znajdować przyjemność w przesiadywaniu na ławce w parku albo na plaży czy gdziekolwiek i po prostu obserwować to co się dzieje wokół mnie. Wtedy moje myślenie się po prostu wyłącza a ja tylko się gapię. Mogę tak nawet 2 godziny bez przerwy! Albo kiedy jestem z rodziną albo z przyjaciółmi to na chwilę wydaje mi się, że mimo że cały świat się "kręci" to ja nagle się "zatrzymuję" i patrzę na wszystkich wokół z innej perspektywy,

*Z osoby, która spędzała sporo wolnego czasu na zakupach, wydawała mnóstwo pieniędzy na kosmetyki i ubrania stałam się w pewnym sensie ascetką, minimalistką.straciłam całe zainteresowanie do takich typowych kobiecych zachowań. moja garderoba ogranicza się tylko do praktycznych rzeczy, doszłam do wniosku, że to całe strojenie się w nowe ciuchy, obcasy jest zupełnie bez sensu. nie maluję się prawie wcale, przestałam używać balsamy, błyszczące olejki. Kosmetyki, raczej pielęgnacyjne niż upiększające kupuję w znikomych ilościach i tylko te naturalne.

*Moja dieta- od zawsze się odchudzałam, wypróbowywałam nowe, modne sposoby na schudnięcie. Kilka miesięcy temu, kiedy na śniadanie miałam zjeść pół grapefruita i kawę "usłyszałam" że coś we mnie krzyczy "nieeee!!!!", jakby się nie zgadzało, na to co jem, jakby były we mnie 2 osoby. I za nic nie mogłam się jej przeciwstawić. Zaczęłam jeść pieczywo, słodycze- wszystko czego przez tyle lat sobie odmawiałam. A teraz nagle łakocie przestały mi smakować, wybieram głównie warzywa, owoce, sama piekę chleb, ciasta, zamiast litrów kawy piję herbatki ziołowe, ciepłą wodę.

*Sporty, jakie do tej pory uprawiałam- pływanie na czas, jogging 4 x w tygodniu, siłownia z koleżankami odeszły w zapomnienie! przestałam czerpać z nich przyjemność. Teraz sporo spaceruję, czasami pobiegam, jak spróbuje zrobić coś, co wykracza poza moje siły znów słyszę i czuję sprzeciw "nie rób tego! Przestań!" .

*Polubiłam ciszę, do tej pory zawsze miałam włączone radio albo tv ze stacją muzyczną a teraz wprost przeciwnie. jednak, w ciszy zaczynam słyszeć jakieś trzaski, dziwne odgłosy. nie wiem co to jest, wiec jak pojawia się strach to te odgłosy od razu milkną

Tych różnych, dziwnych objawów mam więcej, wymieniłam chyba te najważniejsze. Dodam jeszcze, że stałam się cholernie często wybaczająca i współczująca. Bliscy śmieją się ze mnie, że odgrywam święta a ja po prostu inaczej nie potrafię. nawet jak ktoś zrobi mi krzywdę t o bardzo szybko zapominam, nie znajduje w sobie siły, żeby się gniewąć, chować urazę, stałam się mięczakiem. Aha- zaczęłam na osiedlu dokarmiać koty! Robiąc zakupy w sklepie sięgnelam kiedyś po 2 puszki z kocią karma, nawet nie wiedziałam po co . A potem znów głos"nakarm koty" i , o matko kochana, robię to codziennie i sprawia mi to ogromną przyjemność.

Nie wierzę, że tyle napisałam! Aż mi wstyd, że się tak uzewnętrzniłam ale musiałam, bo nie rozumiem tego, co się ze mną dzieje, to jakieś odrodzenie czy choroba psychiczna???? Proszę o pomoc.
Avatar użytkownikaIsabellaSempere Kobieta
...
 
Imię: Isabella
Posty: 86
Dołączył(a): 23 lis 2012, 00:12
Droga życia: 5
Zodiak: Lew
Słoneczko w czym problem? : )

Zauważ, że twój ewentualny "szok" wynika z tego, że stosunkowo jest to dla Ciebie nowe doświadczenie.
I porównując to do swojego wcześniejszego życia, zanim się to zaczęło pojawia się pewne niedowierzanie, prawda? : )

Że było tak, a teraz jest tak.
Umysł wpada w stan jakby szoku, ponieważ nie może znaleźć rozwiązania, w równaniu, które postrzega.
Umysł czyli logiczny konstrukt działa tak, by zapełnić lukę w równaniach, do których sprowadza rzeczywistość.
Tak ma działać, pomagać ci w ten sposób.
Rodząc się tutaj jakby nie widzimy wokoło nic innego niż tej umysłowej sztywnej logiki.
Czyli nasze życie jakby wyłącznie zawiera się w logicznych równaniach, bo "tak tu jest".

I właśnie wtedy.
Kiedy doświadczymy czegoś skrajnie "innego", pojawia się coś niewytłumaczalnego.
Ta niewytłumaczalność jest czymś negatywnym dla umysłu, i jeśli się z nim identyfikujesz to będzie to widać.
Ponieważ po prostu zaczniesz mówić, że dzieje się z tobą coś negatywnego.
I jest to sygnał dla ciebie by się w tobie zagłębić.
To coś bardzo dobrego.

Tak umysł komunikuje się z Tobą.
Negatyw to nie ty, to odruch logicznego umysłu.
Dla niego akt nierozumienia jest wadą, czymś negatywnym, ponieważ jego zadanie to logiczne rozumowanie.
I jeśli czegoś nie potrafi tobie przedstawić - pojawia się negatywne uczucie.
I czasami automatycznie umysł wyciąga z negatywu wniosek.

I będzie on negatywny, "choroba, zły los, kogoś wina".

Zauważ to co umysł lustruje w tym momencie.
Lustruje swoją nie moc, winę za swoje niewykonane działanie na zewnątrz, na koncepcyjne zjawiska, które są poza twoją wolą, ponieważ sam nie umie sobie poradzić, mówi tobie że również nie możesz sobie poradzić.

Tym jest kalejdoskopowy umysł.

Nasz wstyd pochodzi z niego.
Nasz strach pochodzi z niego.
Nasza złość pochodzi z niego.

Są to można powiedzieć naturalne rzeczy.
W istocie umysł jest bardzo biedny.
Ponieważ nie ma dostępu do chwil magicznych, skrajnie ekstatycznych.
Ponieważ musi działać w sferze totalnej logiki, i nie umie inaczej.
Tylko równania, tylko rzeczy wytłumaczalne, jeśli nie umie temu sprostać - daje ci znak.
Że tutaj sama logika nie wystarczy.
A my najczęściej, z tytułu nikłej wiedzy o nas samych, przytulamy się do negatywnego uczucia i uważamy je za swoje własne.
Przez co powielamy to uczucie tu na tym świecie.

Wystarczy być obecnym.
Przestać chodzić wszędzie za logicznym umysłem.

Jest w tym świecie tyle magii.
Tyle wspaniałych chwil, które czekają, aby się stać.
Nie staną się, jeśli będziemy wszystko sprowadzać do wytłumaczalnych równań.

Logika jest good.
Jest na swoim miejscu.
Lecz nie jest wszystkim co jest.
Jest jeszcze dreszcz rozkoszy.
Jest mnóstwo Odkryć, które możesz odkryć tylko Ty.
Do, których nie możesz dojść po czyichś śladach.

Tylko twoje intymne rozpoznanie.
Rzeczy, które możesz dać światu tylko Ty, Sama z Siebie.

Kosztuj,
Doświadczaj.
I dziel się tymi owocami.
Bo to One są słodyczą tego życia.

Pośród brudu i morderczej logiki, za którą trzeba jeszcze zapłacić...

Wolno stojący piękny kwiat.

To wszystko co opisałaś to Dar.
Baza do tego by poczuć w Sobie, że...

Wszystko Jest.

Nie ma wyższej rozkoszy, niż to objąć i pozostawić wolnym.
Bo wtenczas wszystko przyjmuje kształt tego uczucia.
Tego uczucia które czujesz w klatce piersiowej.

Znikają granice i bariery.
Znikają kontury, oddzielające jedne rzeczy od drugich.
Znika czas.

Punkt postrzegania, który do tej pory rezydował głównie w umyśle jest totalnie wolny.
Ponieważ to czego doświadcza nie jest już możliwe do ubrania w zasady.
Ponieważ wszystko stało się jedne.
Nie istnieją wyodrębnione obiekty, które umożliwiłyby umysłowi tworzenie zasad.
Umysł jest więc zbędny.
Dlatego wtedy punkt postrzegania wychodzi z niego.

I przenika wszystko.
Ponieważ nie zatrzymuje się już na żadnej rzeczy, ponieważ wszystko jest Jedne.
Istnienie, które doświadczając nie dźwiga żadnego myślowego konstruktu, wpada w skrajnie ekstatczny stan.
Ponieważ mimo, że dusza narodziła się w tym fizycznym ciele, nie doświadcza już tylko w ten sposób rzeczywistości.
Dotyka swojej natury.
I to "przejście" z doświadczania posiadania ciała do unii fizyczności z absolutem...

Myślę, że właśnie po to się tu rodzimy.
Że takie jest najwyższe marzenie duszy.

Zapadnięcie w stan wybiórczy, zduszony i wyzwolenie się ku Swej Całości.

Mam przeczucie, że już to wiesz. : )
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok
Serducho Ci się poprostu otworzyło :D
Masz teraz ja kto mówią: "kontakt z górą".
To nie choroba, a zdrowie. :)
Umysł "głupieje", bo tego nie ogarnia...
Nie jesteś umysłem...

Słowa są zbędne....

Pozdrawiam. :thumbright:
Awar
 
Witaj Iza, a powiedz- skad ten ambiwalentny stosunek do tego co sie dzieje? Zauwaz- piszesz o pozytywach, nie czujesz zeby dzialo sie z Toba cos zlego, a jednoczesnie prosisz o pomoc podejrzewajac ze wariujesz...I mam wrazenie ze Tobie raczej chodzi o potwierdzenie niz wyjasnienie...masz opory przed byciem,,inna'', tak?
Ania ayalen
 
Ania ayalen , próbowałam rozmawiać o tym, co się ze mną dzieje z rodziną, przyjaciółmi i wiele osób powiedziało, że to nie jest normalne, że "zaczyna mi odbijać" :-(

Nikt nie rozumie tych dziwnych symptomów, które ja odczuwam.

W ostatnim czasie zmieniłam pracę w biurze na domową. Pracuję tylko do południa, dalej mi się po prostu nie chce. Wygasła ambicja, nie mam ochoty na dokształcanie się, na bieganie na kursy, na zarabianie. Wolę popatrzeć na gołębie na skwerze , spacerujących ludzi albo siedzieć w domu w milczeniu i po prostu odczuwać to ciepło, które promienieje mi w klatce piersiowej Pieniądze przestały być dla mnie najważniejsze. Wszyscy wokół mówią, że to nie jest normalne.

Podczas szukania informacji na internecie, kilka razy pomyślałam, że może jestem opętana...
Avatar użytkownikaIsabellaSempere Kobieta
...
 
Imię: Isabella
Posty: 86
Dołączył(a): 23 lis 2012, 00:12
Droga życia: 5
Zodiak: Lew
Nie jestes Kochanie, to oni sa opetani, nie Ty. Nie zatrzymasz siebie wiec oswajaj sie ze soba, rozwijaj to co jest Twoja norma. Na pewno nie jestes sama...ta inna niz inni paranormalni.
Ania ayalen
 
Rodzimy się tu.

Jest bobas.

Chodzi u boku rodziców za rączkę.
Ten okres życia wpaja nam pewien koncept, że racja, prawda jest poza nami.
Bo rodzic ma rację, starszy ma rację, itd, itd.

Racja zawsze jest gdzieś tylko nie w nas.
I żyjemy w takim świecie.
I czasami zapominamy z niego wyrosnąć.

I nie umiemy Stanowić o Sobie Samym.
Tylko swój obraz budujemy wyłącznie na podstawie tego co mówią inni.

Ale inni nie towarzyszyli nam przez całe życie naszego ludzika.
Nie doświadczali tego co my, nie myśleli tego co my, nawet patrząc na te same rzeczy.
I nie mają absolutnych przesłanek, by oceniać kim TY jesteś.
Mogą mówić WYŁĄCZNIE o tym jakim cię widzą.

Tylko to.

A jeśli widzą cię źle to co?

Po pierwsze.
To co mówi ktoś, więcej mówi o nim samym niż o tym na co patrzy.

"Piękno jest w oku patrzącego".

Więc jeśli patrzący jest gamoniem, to to będzie widział.
Bo z tego składa się jego postrzeganie.

Jeśli twoje postrzeganie wypełniają inne rzeczy - je będziesz postrzegać.

Sęk w tym, że każdy z nas miał tutaj inne życie.
Nasze drogi biegną bardzo różnymi kierunkami.
Więc jaki sens ma pytanie kogoś o to co czujesz ty?
Skoro jako człowiek doświadczał całkowicie innego kawałka życia?
Może akurat nie doświadczył nic z tego co mu powiesz.
Więc nie może cię zrozumieć.

Po prostu nie ma w swoim doświadczeniu do czego porównać twoich słów.
Dlatego powie byle co, bo przecież coś trzeba odpowiedzieć.

I jeśli uwarunkujesz się takimi bzdurami, które powstały z ignorancji zamiast zrozumienia.
To czego się spodziewasz?

Osobiście dla mnie to co napisałaś jest bliskie.
Dlatego dla mnie, jeśli twoje słowa są szczere, jesteś czymś pięknym.

I uśmiecham się do myśli, ze "To również czyni mnie człowieka opętanego". : )))

Uśmiech.
Bo wiem czym Jestem.
Dlatego szalony jestem tylko dla zabawy. : )))

Nada Surf - Always Love
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok
Takie coś namalowałem. : )

"Więzień Nieba".
Ostatnio edytowano 23 lis 2012, 23:37 przez Sinbard, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok
"Powód, dla którego czujemy się wyalienowani to to, że społeczeństwo jest infantylne, trywialne i głupie. Ceną świadomości w tym społeczeństwie jest pewien sposób alienacji"

Terence McKenna
Awar
 
a przepraszam- swiadomosci czego? Bo na pewno nie tego ze ludzka swiadomosc jest rozna, zgodna ze zdolnoscia i zakresem postrzegania. I nie sadze by ktos rzeczywiscie swiadomy okreslil innych jako glupich itd.Na pewno nie swiadczy to o rozumieniu- dlaczego inni sa inni...bardziej o zarozumialstwie.
Ok Iza, pogadajmy po ludzku zanim Sinbard uniesie Cie do Nieba...poki co tu na Ziemi- najprawdopodobniej ta przezyta w tak szczegolny chwila stala sie Twoim budzikiem. Zaczelas otwierac oczy na to czego istnienia dotychczas nie bylas swiadoma, wiec i nie istnialo to w obrebie Twego postrzegania rzeczywistosci, wielowymiarowej przestrzeni ktorej widzenie zalezne jest od stopnia otwarcia oczu- a Ty je wlasnie otwierasz, i nie jest to nic szczegolnego, na kazdego przychodzi czas budzenia sie. Jesli moge Ci cos doradzic- zaufaj sobie, swojej intuicji, poprowadzi Cie nieomylnie. Nie boj sie tego czego doswiadczasz- pamietaj ze to wszystko wyplywa z Ciebie. Ale tez nie przywiazuj sie do zadnych koncepcji, wyjasnien, po prostu obserwuj to wszystko czego doswiadczasz niczego nie odrzucajac tylko dlatego ze ktos uwaza to za niemozliwe, bzdurne lub nieistniejace, to ten ktos nie widzi tego co Ty a nie odwrotnie.Jesli czegos nie rozumiesz- nie wyjasniaj na sile czyimis teoriami, w ten sposob latwo zboczyc z kursu...pamietaj ze nie wszyscy musza to coTy, ale tez i Ty nie musisz tego co wszyscy, to czego nie rozumiesz od razu zwykle samo sie wyjasni... nic nie dzieje sie bez powodu, a Twoje doswiadczenia, wierz mi- zupelnie normalne sa efektem Twojej dojrzalosci, gotowosci do obudzenia sie, i z tego co piszesz bardzo fajnie Ci to idzie. Wiec- a propos tego co napisalas: nie czuj sie lepsza i nie czuj sie gorsza...czuj sie normalnie i normalnie sie budz. Nic zlego sie nie dzieje, wrecz przeciwnie...coz- powodzenia.
Ania ayalen
 
Nie jestem w stanie wyobrazić sobie wspanialszej rady.

Promyczek dla Ciebie Aniu. : )
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok
Piękne... przebudzenie :). Wysyłam uśmiechy serca :). To co się z Tobą dzieje, to same piękne rzeczy, część z nich sama przechodziłam jakiś czas temu, część przechodzę teraz, a części jeszcze nie doświadczyłam... Jeśli dobrze się z tym wszystkim czujesz, ufaj dalej intuicji i sercu, niech przynoszą Ci same dobre rzeczy do życia. Siła Twojej intuicji jest zaskakująca (np. uzdrowienie pupila). Warto to pielęgnować i korzystać.

A rodzinie i znajomym za dużo bym się na razie nie chwaliła co się dzieje pięknego.. na razie nie zrozumieją, ale sami też się przebudzą i być może Ty im w tym subtelnie pomożesz swoją energią.

Moc pozdrowień :)
Słońce gorące
Użytkownicy, którzy podziękowali za post: Sinbard
Avatar użytkownikaluth
 
Imię: Alicja
Posty: 1085
Dołączył(a): 31 mar 2010, 23:06
Lokalizacja: Warszawa
Droga życia: 11
Typ: 7w8
Zodiak: Byk, Koza
Ania ayalen napisał(a):a przepraszam- swiadomosci czego? Bo na pewno nie tego ze ludzka swiadomosc jest rozna, zgodna ze zdolnoscia i zakresem postrzegania. I nie sadze by ktos rzeczywiscie swiadomy okreslil innych jako glupich itd.Na pewno nie swiadczy to o rozumieniu- dlaczego inni sa inni...bardziej o zarozumialstwie.


Racja :)
Nie chciałem urazić nikogo, jak by co to PRZEPRASZAM.
Izę chciałem podbudować, może nieudolnie...

I cieszę się, dziękuję, że ktoś tu gada wreszcie po ludzku :)
Awar
 
Awar napisał(a):
Ania ayalen napisał(a):a przepraszam- swiadomosci czego? Bo na pewno nie tego ze ludzka swiadomosc jest rozna, zgodna ze zdolnoscia i zakresem postrzegania. I nie sadze by ktos rzeczywiscie swiadomy okreslil innych jako glupich itd.Na pewno nie swiadczy to o rozumieniu- dlaczego inni sa inni...bardziej o zarozumialstwie.


Racja :)
Nie chciałem urazić nikogo, jak by co to PRZEPRASZAM.
Izę chciałem podbudować, może nieudolnie...

I cieszę się, dziękuję, że ktoś tu gada wreszcie po ludzku :)


Nie przesadzaj, mi się podobało. : )
Choć oczywiście można "lepiej".
Zawsze można.
Bo jeśli Tao jest Tao, to nie jest Tao.

Zawsze możemy postawić sobie poprzeczkę jeszcze wyżej.
By poczuć wszystko jeszcze bardziej.
Głębiej.

W Tym.
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok
IsabellaSempere napisał(a):Ania ayalen , próbowałam rozmawiać o tym, co się ze mną dzieje z rodziną, przyjaciółmi i wiele osób powiedziało, że to nie jest normalne, że "zaczyna mi odbijać" :-(

Nikt nie rozumie tych dziwnych symptomów, które ja odczuwam.

W ostatnim czasie zmieniłam pracę w biurze na domową. Pracuję tylko do południa, dalej mi się po prostu nie chce. Wygasła ambicja, nie mam ochoty na dokształcanie się, na bieganie na kursy, na zarabianie. Wolę popatrzeć na gołębie na skwerze , spacerujących ludzi albo siedzieć w domu w milczeniu i po prostu odczuwać to ciepło, które promienieje mi w klatce piersiowej Pieniądze przestały być dla mnie najważniejsze. Wszyscy wokół mówią, że to nie jest normalne.

Podczas szukania informacji na internecie, kilka razy pomyślałam, że może jestem opętana...


powiedziałam o tym mojej matce, mimo,że nie powiedziała,że nie wierzy, potem się okazało jaki ma do tego stosunek mimo,że zna kobietę, która jej o tym mówiła otwarcie, że też tak czuje ona, że odbiera tak siebie a jest związana z medycyną konwencjonalną akademicką. Niestety jak to mówią, z rodziną najlepiej na zdjęciu. W ciągu ostatniego roku wszystko co mi się wydarzyło do czego doszłam co poczułam i wcześniejsze lata w innym wymiarze też było dzięki ludziom nie spokrewnionym ze mną :)
pogrubione zmieniałam, chodziło o tę kobietę, że ona czuje tak jak ja a nawet lepiej niż Ja dłużej lat tak odbiera :)

życzę Ci spełnienia w sobie :)
Ziarenko Kobieta
 
Posty: 443
Dołączył(a): 08 sie 2011, 01:11
Droga życia: 5

Powrót do działu „Praktyka”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości