Prawda jest zawsze subiektywna.
Do jutra
Pozdrawiam
Do jutra
Pozdrawiam
Niesłuszna droga wiedzie tam, gdzie żadne kary mnie nie ruszą.Mój los wykuwam sobie sam i sam steruję swoją duszą.
-
Katty
- Imię: Lynx
- Posty: 39
- Dołączył(a): 28 cze 2009, 12:17
- Droga życia: 9
- Typ: 5w4
- Zodiak: panna/ryby,
Witam
Widzisz Katty dopóki utożsamiasz samą siebie z własnymi myślami, dopóty tworzysz własną subiektywną prawdę. Niemniej wyobraź sobie, że możemy poznawać rzeczywistość bez udziału umysłu. Po prostu taką jaką jest, bez osądzania, dzielenia jej, opiniowania, wnioskowania itp. Jest to jak najbardziej możliwe i proste do osiągnięcia. Chciałbym jednak zwrócić tutaj uwagę na pewne twoje słowa, mianowicie:
I słusznie, ponieważ walka z własnymi myślami powoduje zupełnie odwrotny efekt. Niemniej nie oznacza to że mamy bezmiernie oddać się marzycielstwu. Zamiast usilnie wyciszać myśli powinniśmy raczej się im przyjrzeć. W moim przypadku odbywało się to mniej więcej tak, że obserwowałem swoje myśli. A więc oprócz tego, że pozwoliłem im być, przyglądałem się jak przepływały niczym chmury po niebie. Jest to dokładnie ten moment kiedy odkrywamy namiastkę samych siebie. Ale siebie nie jako myśli, ale jako obserwujących, jako wewnętrznego świadka. Co się wtedy wydarza...? Nabieramy wówczas dystansu do własnego umysłu i przestajemy się z nim identyfikować. Posiadamy myśli, ale nimi nie jesteśmy. Rozpoznajemy ich naturę, ale więcej z nimi się już nie utożsamiamy. Myśli przychodzą i odchodzą a my ciągle pozostajemy. Jeżeli więc rozpoznaliśmy samych siebie jako oddzielnych od umysłu to kolejnym etapem tego ćwiczenia-medytacji jest odkrycie ciszy między nimi (myślami) i wytrwanie w niej. Wówczas nasze myśli same ustępują bez jakiegokolwiek wysiłku z naszej strony, po prostu naturalnie się wypalają. Taki stan umysłu bez umysłu nazywamy czystym bytem. Trwamy wówczas w stanie świadomości, zanim powstaje jakakolwiek myśl. Nie istnieje tam ani dobro ani zło, nie ma pór roku, ani upływu godzin czy dni. W tym stanie przyczyna zbiega się ze skutkiem przez co odczuwamy wieczne "Teraz". To jest właśnie to wyjście poza ograniczenia. W życiu codziennym wygląda to mniej więcej tak, że samoczynnie rozwijają się w nas cnoty, ponieważ nie jesteśmy ani dobrzy, ani źli. Idealnie jest jeżeli cały czas jesteśmy w tym wszystkim pogrążeni. Można tak trwać również przez pewien okres. Na pewno wtedy słońce jaśniej świeci a trawa jest jeszcze zieleńsza. Tak czy siak w każdej chwili możemy uchwycić ten punkt ponad czasem i w nim odpocząć. Choćby na chwilkę, to jednak ta chwilka zamienia się tam w wieczność całą, chociaż tutaj upłynęła zaledwie sekunda......
Pozdrawiam
Widzisz Katty dopóki utożsamiasz samą siebie z własnymi myślami, dopóty tworzysz własną subiektywną prawdę. Niemniej wyobraź sobie, że możemy poznawać rzeczywistość bez udziału umysłu. Po prostu taką jaką jest, bez osądzania, dzielenia jej, opiniowania, wnioskowania itp. Jest to jak najbardziej możliwe i proste do osiągnięcia. Chciałbym jednak zwrócić tutaj uwagę na pewne twoje słowa, mianowicie:
......Ostatnio odkryłam fantastyczne nagranie relaksacyjne - pierwszy raz ktoś mi nie zabraniał myślenia w trakcie relaksacji, a wręcz pozwolił na to - i niesamowity efekt, bo jeśli nie musiałam zwalczać swoich myśli, to wybrałam sobie takie, które sprawiają mi przyjemność i dzięki temu poczułam się świetnie, aż mi się chciało zajrzeć na forum.......
I słusznie, ponieważ walka z własnymi myślami powoduje zupełnie odwrotny efekt. Niemniej nie oznacza to że mamy bezmiernie oddać się marzycielstwu. Zamiast usilnie wyciszać myśli powinniśmy raczej się im przyjrzeć. W moim przypadku odbywało się to mniej więcej tak, że obserwowałem swoje myśli. A więc oprócz tego, że pozwoliłem im być, przyglądałem się jak przepływały niczym chmury po niebie. Jest to dokładnie ten moment kiedy odkrywamy namiastkę samych siebie. Ale siebie nie jako myśli, ale jako obserwujących, jako wewnętrznego świadka. Co się wtedy wydarza...? Nabieramy wówczas dystansu do własnego umysłu i przestajemy się z nim identyfikować. Posiadamy myśli, ale nimi nie jesteśmy. Rozpoznajemy ich naturę, ale więcej z nimi się już nie utożsamiamy. Myśli przychodzą i odchodzą a my ciągle pozostajemy. Jeżeli więc rozpoznaliśmy samych siebie jako oddzielnych od umysłu to kolejnym etapem tego ćwiczenia-medytacji jest odkrycie ciszy między nimi (myślami) i wytrwanie w niej. Wówczas nasze myśli same ustępują bez jakiegokolwiek wysiłku z naszej strony, po prostu naturalnie się wypalają. Taki stan umysłu bez umysłu nazywamy czystym bytem. Trwamy wówczas w stanie świadomości, zanim powstaje jakakolwiek myśl. Nie istnieje tam ani dobro ani zło, nie ma pór roku, ani upływu godzin czy dni. W tym stanie przyczyna zbiega się ze skutkiem przez co odczuwamy wieczne "Teraz". To jest właśnie to wyjście poza ograniczenia. W życiu codziennym wygląda to mniej więcej tak, że samoczynnie rozwijają się w nas cnoty, ponieważ nie jesteśmy ani dobrzy, ani źli. Idealnie jest jeżeli cały czas jesteśmy w tym wszystkim pogrążeni. Można tak trwać również przez pewien okres. Na pewno wtedy słońce jaśniej świeci a trawa jest jeszcze zieleńsza. Tak czy siak w każdej chwili możemy uchwycić ten punkt ponad czasem i w nim odpocząć. Choćby na chwilkę, to jednak ta chwilka zamienia się tam w wieczność całą, chociaż tutaj upłynęła zaledwie sekunda......
Pozdrawiam
Misterium Christi
-
Apollo
- Imię: Apollo
- Posty: 397
- Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
- Lokalizacja: Dublin, Irlandia
- Droga życia: 8
- Zodiak: Wodnik
Witam
Wiedziałam, że właśnie to napiszesz i bardzo się tego obawiałam. Chociaż ładnie napisałeś.
Ale te zagadnienia nie są ściśle związane z tematem filmu „the Secret”, nie bezpośrednio. To nie ta głębia. Dlatego cały czas mam wątpliwości czy w tym miejscu powinniśmy je poruszać. Obawiam się, że większości czytających można po prostu pomieszać w głowie. Przekonałam się, że już samo przedstawienie wrażeń z relaksacji wywołuje u wielu osób uczucie jakbym opisywała spotkanie z UFO. Dlatego o tym nie rozmawiam.
Ale to wszystko nie przeszkadza jednak wierzyć w działanie prawa przyciągania.
Pozdrawiam.
Wiedziałam, że właśnie to napiszesz i bardzo się tego obawiałam. Chociaż ładnie napisałeś.
Ale te zagadnienia nie są ściśle związane z tematem filmu „the Secret”, nie bezpośrednio. To nie ta głębia. Dlatego cały czas mam wątpliwości czy w tym miejscu powinniśmy je poruszać. Obawiam się, że większości czytających można po prostu pomieszać w głowie. Przekonałam się, że już samo przedstawienie wrażeń z relaksacji wywołuje u wielu osób uczucie jakbym opisywała spotkanie z UFO. Dlatego o tym nie rozmawiam.
Ale to wszystko nie przeszkadza jednak wierzyć w działanie prawa przyciągania.
Pozdrawiam.
Niesłuszna droga wiedzie tam, gdzie żadne kary mnie nie ruszą.Mój los wykuwam sobie sam i sam steruję swoją duszą.
-
Katty
- Imię: Lynx
- Posty: 39
- Dołączył(a): 28 cze 2009, 12:17
- Droga życia: 9
- Typ: 5w4
- Zodiak: panna/ryby,
Hmm....
Czy to o czym mówimy jest bezpośrednio związane z "The Secret"...? Myślę że tak, ponieważ film uświadamia nas, ażeby być szczęśliwym i osiągnąć sukces w życiu należy odkryć sekret natury umysłu. Upraszczając całą sprawę możemy powiedzieć, że według autorów "The Secret" myśli stwarzają wokół nas przestrzeń (pozytywną bądź negatywną) w której następnie toczymy bitwę zwaną życiem.... Należy tutaj postawić pytanie, na ile ta przestrzeń którą de-facto przecież kreujemy za pomocą odpowiednio dobranych myśli pokrywa się z faktycznym stanem rzeczy....? Ludzie z reguły nie wiedzą co to miłość, szczęście itp. Mają jedynie zafałszowany obraz tych atrybutów zbudowany na podstawie wychowania, wykształcenia, religii w którą wierzą itd. Jest to obraz poniekad egoistyczny. A zatem to co odczuwają zazwyczaj bywa fikcją spełniającą własne upodobania oraz dającą jakąś krótkotrwałą satysfakcję, ale nic poza tym. Prawdziwe bycie szczęśliwym przychodzi dopiero wówczas kiedy zdecydujemy się na doświadczenie jednego z najbardziej intrygujących zjawisk, mianowicie - istnienia, patrzenia, poznawania z pominięciem myśli.
Pozdrawiam
Czy to o czym mówimy jest bezpośrednio związane z "The Secret"...? Myślę że tak, ponieważ film uświadamia nas, ażeby być szczęśliwym i osiągnąć sukces w życiu należy odkryć sekret natury umysłu. Upraszczając całą sprawę możemy powiedzieć, że według autorów "The Secret" myśli stwarzają wokół nas przestrzeń (pozytywną bądź negatywną) w której następnie toczymy bitwę zwaną życiem.... Należy tutaj postawić pytanie, na ile ta przestrzeń którą de-facto przecież kreujemy za pomocą odpowiednio dobranych myśli pokrywa się z faktycznym stanem rzeczy....? Ludzie z reguły nie wiedzą co to miłość, szczęście itp. Mają jedynie zafałszowany obraz tych atrybutów zbudowany na podstawie wychowania, wykształcenia, religii w którą wierzą itd. Jest to obraz poniekad egoistyczny. A zatem to co odczuwają zazwyczaj bywa fikcją spełniającą własne upodobania oraz dającą jakąś krótkotrwałą satysfakcję, ale nic poza tym. Prawdziwe bycie szczęśliwym przychodzi dopiero wówczas kiedy zdecydujemy się na doświadczenie jednego z najbardziej intrygujących zjawisk, mianowicie - istnienia, patrzenia, poznawania z pominięciem myśli.
Pozdrawiam
Misterium Christi
-
Apollo
- Imię: Apollo
- Posty: 397
- Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
- Lokalizacja: Dublin, Irlandia
- Droga życia: 8
- Zodiak: Wodnik
Witam
Niemniej z drugiej strony lustra tzn. z punktu widzenia przeciętnego Kowalskiego - "The Secret" na pewno wprowadzi pewien blask do ciężkiego życia. Poruszy nadzieję i wzbudzi wiarę na lepsze czasy. Jedno jest pewne, pozwoli zrozumieć, że to co się dzieje wokoło, zależy wyłącznie od nas samych.....
Pozdrawiam
Niemniej z drugiej strony lustra tzn. z punktu widzenia przeciętnego Kowalskiego - "The Secret" na pewno wprowadzi pewien blask do ciężkiego życia. Poruszy nadzieję i wzbudzi wiarę na lepsze czasy. Jedno jest pewne, pozwoli zrozumieć, że to co się dzieje wokoło, zależy wyłącznie od nas samych.....
Pozdrawiam
Misterium Christi
-
Apollo
- Imię: Apollo
- Posty: 397
- Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
- Lokalizacja: Dublin, Irlandia
- Droga życia: 8
- Zodiak: Wodnik
Ok, T1000. Skupię się jednak na samym przekazie filmu "The Secret".
Nasuwa mi się tutaj pytanie: dlaczego uważasz (tzn. na czym opierasz takie przekonanie), że jest on błędny?
T1000 napisał(a):Fakt, że pewne przejawy optymizmu wywołują pozytywne emocje u innych jest błędnie interpretowany jako fakt, że optymizm jest zaraźliwy i on sam się jakoś bezpośrednio „rozprzestrzenia”.
Nasuwa mi się tutaj pytanie: dlaczego uważasz (tzn. na czym opierasz takie przekonanie), że jest on błędny?
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
-
Enlil
Earth is my home now - Imię: Enlil
- Posty: 828
- Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
- Lokalizacja: An
- Droga życia: 7
- Zodiak: Panteon
Opieram przekonanie na tym, co jest napisane w następnym zdaniu, a czego nie udało ci się zacytować - o ile rozumiesz, co piszę, bo wszak zawsze możesz tak dobrać swoje kategorie myślenia, żeby nie rozumieć.
Katty, mylisz znaczenia słów. Sądy subiektywne nazywamy "przekonaniami" ("belief"), natomiast prawda ("truth") może być tylko obiektywna, bo nie mogą istnieć dwie różne prawdy na ten sam temat. Innymi słowy, jeżeli coś jest różne od prawdy, to jest fałszem. Jeżeli przekonanie pokrywa się z prawdą nazywamy je przekonaniem prawdziwym, jeżeli nie - fałszywym. Więc powinnaś raczej powiedzieć, że nie istnieje prawda, tylko różne przekonania, jeżeli chcesz bronić swojego subiektywnego skrajnego subiektywizmu (w świetle którego taka obrona jest bezsensowna). Tak, jak niektórzy uważają za dobre przekonywać, że nie istnieje dobro tylko różne interesy, albo widzą coś pięknego w tym, że nie istnieje piękno, tylko różne gusta.
Katty, mylisz znaczenia słów. Sądy subiektywne nazywamy "przekonaniami" ("belief"), natomiast prawda ("truth") może być tylko obiektywna, bo nie mogą istnieć dwie różne prawdy na ten sam temat. Innymi słowy, jeżeli coś jest różne od prawdy, to jest fałszem. Jeżeli przekonanie pokrywa się z prawdą nazywamy je przekonaniem prawdziwym, jeżeli nie - fałszywym. Więc powinnaś raczej powiedzieć, że nie istnieje prawda, tylko różne przekonania, jeżeli chcesz bronić swojego subiektywnego skrajnego subiektywizmu (w świetle którego taka obrona jest bezsensowna). Tak, jak niektórzy uważają za dobre przekonywać, że nie istnieje dobro tylko różne interesy, albo widzą coś pięknego w tym, że nie istnieje piękno, tylko różne gusta.
- T1000
- Imię: T1000
- Posty: 108
- Dołączył(a): 26 cze 2009, 01:15
- Zodiak: chyba robot
T1000 napisał(a):Opieram przekonanie na tym, co jest napisane w następnym zdaniu, a czego nie udało ci się zacytować - o ile rozumiesz, co piszę, bo wszak zawsze możesz tak dobrać swoje kategorie myślenia, żeby nie rozumieć.
Katty, mylisz znaczenia słów. Sądy subiektywne nazywamy "przekonaniami" ("belief"), natomiast prawda ("truth") może być tylko obiektywna, bo nie mogą istnieć dwie różne prawdy na ten sam temat. Innymi słowy, jeżeli coś jest różne od prawdy, to jest fałszem. Jeżeli przekonanie pokrywa się z prawdą nazywamy je przekonaniem prawdziwym, jeżeli nie - fałszywym. Więc powinnaś raczej powiedzieć, że nie istnieje prawda, tylko różne przekonania, jeżeli chcesz bronić swojego subiektywnego skrajnego subiektywizmu (w świetle którego taka obrona jest bezsensowna). Tak, jak niektórzy uważają za dobre przekonywać, że nie istnieje dobro tylko różne interesy, albo widzą coś pięknego w tym, że nie istnieje piękno, tylko różne gusta.
Witam
Nie ja mylę znaczenie słów. Z Wikipedii:
"Prawda – cecha wypowiadanych zdań określająca ich zgodność z rzeczywistością. W mowie potocznej oraz w logice tradycyjnej prawda to stwierdzenie czegoś, co miało faktycznie miejsce lub stwierdzenie nie występowania czegoś, co faktycznie nie miało miejsca.
Problemem zdefiniowania tego pojęcia zajmowali się filozofowie od starożytności. Klasyczna definicja prawdy pochodzi od Arystotelesa i jest to zgodność sądów z rzeczywistym stanem rzeczy, którego ten sąd dotyczy."
Jak widzisz - każda z definicji prawdy odwołuje się do takich pojęć jak "wypowiadane" zdanie czy "stwierdzenie" lub jak w przypadku Arystotelesa "ustalenie" zgodności - a są to czynności dokonywane przez konkretną osobę, czyli zawsze będą subiektywne, niezależnie ile innych osób takich samych stwierdzeń dokona. Często dwie osoby będą oceniać tę samą sytuację jako prawdziwą zupełnie inaczej, gdyż każda z nich będzie dokonywać tego przez pryzmat swoich schematów myślowych.
A "kategorie myślenia" mam zawsze takie same - staram się zrozumieć.
Ale szkoda, że dyskusja o prawie przyciągania kieruje się w zupełnie inną stronę.
Pozdrawiam
Niesłuszna droga wiedzie tam, gdzie żadne kary mnie nie ruszą.Mój los wykuwam sobie sam i sam steruję swoją duszą.
-
Katty
- Imię: Lynx
- Posty: 39
- Dołączył(a): 28 cze 2009, 12:17
- Droga życia: 9
- Typ: 5w4
- Zodiak: panna/ryby,
T1000 napisał(a):Opieram przekonanie na tym, co jest napisane w następnym zdaniu, a czego nie udało ci się zacytować - o ile rozumiesz, co piszę, bo wszak zawsze możesz tak dobrać swoje kategorie myślenia, żeby nie rozumieć.
Zatem sprawa filmu "Sekret" ma głębsze dno i dochodzimy tu do kategorii myślenia. Chyba widzę światełko w tunelu
Na razie jednak może zostawmy kategorie myślenia na później (tzn. później odpowiem na tą kwestię).T1000 napisał(a):Jeszcze a propos „siły przyciągania”. Fakt, że pewne przejawy optymizmu wywołują pozytywne emocje u innych jest błędnie interpretowany jako fakt, że optymizm jest zaraźliwy i on sam się jakoś bezpośrednio „rozprzestrzenia”.
Jeśli dobrze zrozumiałem: optymizm Twoim zdaniem nie jest zaraźliwy? Jeśli tak, to poproszę o jakiś dowód (bo jako zwolennik nauki domyślam się, że wszystko, co uznajesz za prawdziwe, jest udowodnione).
Edit: "zwolennik nauki" dotyczy T1000 - zdanie można różnie odebrać (zawiłości języka polskiego
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
-
Enlil
Earth is my home now - Imię: Enlil
- Posty: 828
- Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
- Lokalizacja: An
- Droga życia: 7
- Zodiak: Panteon
Cokolwiek umysł potrafi zrodzić ,potrafi też osiągnąć 

-
sahira7
- Posty: 19
- Dołączył(a): 03 sty 2010, 14:09
- Zodiak: byk
sahira7 napisał(a):Cokolwiek umysł potrafi zrodzić ,potrafi też osiągnąć
"Umysł popełnia najwięcej pomyłek". A "the Secret" jest świetną bazą motywacyjną - dalej trzeba samemu popracować. Do tego i książka i film namawiają.
Niesłuszna droga wiedzie tam, gdzie żadne kary mnie nie ruszą.Mój los wykuwam sobie sam i sam steruję swoją duszą.
-
Katty
- Imię: Lynx
- Posty: 39
- Dołączył(a): 28 cze 2009, 12:17
- Droga życia: 9
- Typ: 5w4
- Zodiak: panna/ryby,
Witam serdecznie.
The Secret mówi, że wszechświat nie mógłby istnieć bez myśli.
Zgodnie z tym stwierdzeniem niemożliwe jest poznawanie
rzeczywistości bez udziału umysłu. Nie istnieje rzeczywistość
taka jaka jest. Rzeczywistość jest taka jak postrzegają ją nasze myśli.
Pozdrawiam.
Apollo napisał(a):Niemniej wyobraź sobie, że możemy poznawać rzeczywistość bez udziału umysłu. Po prostu taką jaką jest, bez osądzania, dzielenia jej, opiniowania, wnioskowania itp. Jest to jak najbardziej możliwe i proste do osiągnięcia.
The Secret mówi, że wszechświat nie mógłby istnieć bez myśli.
Zgodnie z tym stwierdzeniem niemożliwe jest poznawanie
rzeczywistości bez udziału umysłu. Nie istnieje rzeczywistość
taka jaka jest. Rzeczywistość jest taka jak postrzegają ją nasze myśli.
Pozdrawiam.
Sprawdź Tai-Chi-Chuan.pl
-
Tai-Chi-Chuan.pl
Tai Chi Chuan - Posty: 87
- Dołączył(a): 22 mar 2010, 20:59
Fakt, bez umysłu nie byłoby żadnego poznania. Ale sam umysł to niewiele - po to mamy umysł, uczucia i ciało aby "cała ta drużyna grała w tę samą grę". Myślę, że to co napisał Apollo odnosi się do określonego stanu bycia, ale zasada obowiązuje także przy korzystaniu z umysłu - nie osądzaj, nie wydawaj wyroków ( oceniamy zawsze bo inaczej nie wiedzielibyśmy co jest dla nas dobre).
Niesłuszna droga wiedzie tam, gdzie żadne kary mnie nie ruszą.Mój los wykuwam sobie sam i sam steruję swoją duszą.
-
Katty
- Imię: Lynx
- Posty: 39
- Dołączył(a): 28 cze 2009, 12:17
- Droga życia: 9
- Typ: 5w4
- Zodiak: panna/ryby,
Od razu mówię, że nie czytałem żadnego postu w temacie, bo zwyczajnie nie mam na to czasu... Chcę się tylko podzielić filmami, które mogą was zainteresować:
http://www.youtube.com/watch?v=Oz_dWUvrsB0 - niestety po angielsku
http://www.youtube.com/watch?v=pR3TwLrys6k
http://www.youtube.com/watch?v=Oz_dWUvrsB0 - niestety po angielsku
http://www.youtube.com/watch?v=pR3TwLrys6k
http://wrobelprzemyslaw.pl
Chciałbyś, abym prowadził vlog na tematy poruszane tutaj - zagłosuj.
Masz jakieś propozycje, uwagi co do tego - daj mi znać.
Chciałbyś, abym prowadził vlog na tematy poruszane tutaj - zagłosuj.
Masz jakieś propozycje, uwagi co do tego - daj mi znać.
-
Bluh
Uzdrowiciel Duchowy Egzorcysta - Imię: Przemek
- Posty: 75
- Dołączył(a): 13 kwi 2010, 23:15
- Lokalizacja: Polska
Dla mnie prawo przyciągania działa teraz często z dnia na dzień, z godziny na godzinę, to jest dla mnie namacalne. Pamiętam myśl, która sprawiła tą, czy inną sytuację... ale nie proszę o milion dolarów, a na drugi dzień znajduję kartę kredytową z przyczepionym pinem.
Mówisz po roku? Cóż czemu nie... ale ja potrzebowałem 8 lat, żeby dojść do tego co dziś, bo właśnie wtedy pierwszy raz się z tym zetknąłem.
Niewypowiedziane
Mówisz po roku? Cóż czemu nie... ale ja potrzebowałem 8 lat, żeby dojść do tego co dziś, bo właśnie wtedy pierwszy raz się z tym zetknąłem.
Niewypowiedziane
http://wrobelprzemyslaw.pl
Chciałbyś, abym prowadził vlog na tematy poruszane tutaj - zagłosuj.
Masz jakieś propozycje, uwagi co do tego - daj mi znać.
Chciałbyś, abym prowadził vlog na tematy poruszane tutaj - zagłosuj.
Masz jakieś propozycje, uwagi co do tego - daj mi znać.
-
Bluh
Uzdrowiciel Duchowy Egzorcysta - Imię: Przemek
- Posty: 75
- Dołączył(a): 13 kwi 2010, 23:15
- Lokalizacja: Polska
Kto przegląda forum
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości
