O pięknie zgadzam się z wypowiedzią Tilla:)
Nie wszystkie religi sluza do manipulacji, czesc opisow powstala zeby sobie wyjasnic badz wyjasnic w prosty sposob innym czemu jest tak a nie inaczej. no i jakis zbior praw zawsze jest. ale nie mowmy ze kto nie wierzy w boga to od razu morderca bo nie zna 'nie zabijaj'
Nie wszystkie religi sluza do manipulacji, czesc opisow powstala zeby sobie wyjasnic badz wyjasnic w prosty sposob innym czemu jest tak a nie inaczej. no i jakis zbior praw zawsze jest. ale nie mowmy ze kto nie wierzy w boga to od razu morderca bo nie zna 'nie zabijaj'
Ruszać się nie jestem w stanie choć chciałbym
Wygląda na to że jestem jak kamień bezwładny(..)
Czy to dzieje się naprawdę ziom?
Czy nie żyję i nie wyjdę już na zawsze stąd?
Wygląda na to że jestem jak kamień bezwładny(..)
Czy to dzieje się naprawdę ziom?
Czy nie żyję i nie wyjdę już na zawsze stąd?
-
PL-ayeR
- Imię: Kamil
- Posty: 115
- Dołączył(a): 14 lut 2008, 18:02
- Lokalizacja: Maków k. Skierniewic
- Droga życia: 7
- Typ: Poprzednio 4w5, teraz 7w6?
- Zodiak: Baran
Religie pierwotne były tworzone poprzez tłumaczenie sobie różnych zjawisk boską czy w każdym razie nadludzką interwencją...
Proszę o dowód.
Te dawkinsowskie brednie powtarza dziś każdy, nie mając zielonego pojęcia o możliwych genezach religii (z tego co wiem, żadna nie została jednoznacznie uznana za prawdziwą). Słyszałeś kiedyś np. o szamaniźmie? Albo o kulcie Matki-ziemi? O roślinach halucynogennych jako jednej z możliwych podstaw powstania zjawiska religijności? O koncepcji astrologicznych początków (spopularyzowanej ostatnio przezs Zeitgeista)? O tzw. 'kultach cargo'? Naprawdę myślisz że to takie proste siup i australopitek wymyślił sobie boga, który strzela piorunami?
Per aspera ad astra
-
DrugOn
- Posty: 95
- Dołączył(a): 03 kwi 2007, 19:31
- Lokalizacja: z miasta (prawie)
jeśli już - to pioruna uznał by za coś nieziemskiego - bo spada z nieba i daje ogień - a taki pierwotny "ludź" zauwazył też, ze po takiej burzy powietrze jest lżejsze i roślinki rosną. Więc jak z tymi motylkami - On na górze ona na dole - a piorun to nasienie... Mogło być? A potem cała otoczka... A jesli taki pierowtny człowiek najadł się wcześniej grzybków...
(podpowiem - mogło - Perun, Piorun - to nasze rodzime stare i wysoko postawione bóstwo, a Mokosz/Dana - to mamusia ziemia)
(podpowiem - mogło - Perun, Piorun - to nasze rodzime stare i wysoko postawione bóstwo, a Mokosz/Dana - to mamusia ziemia)
-
Radunia
- Posty: 250
- Dołączył(a): 05 wrz 2007, 09:08
- Droga życia: 5
- Zodiak: Strzelec/Bawół
DrugOn napisał(a):Religie pierwotne były tworzone poprzez tłumaczenie sobie różnych zjawisk boską czy w każdym razie nadludzką interwencją...
Proszę o dowód.
Te dawkinsowskie brednie powtarza dziś każdy, nie mając zielonego pojęcia o możliwych genezach religii (z tego co wiem, żadna nie została jednoznacznie uznana za prawdziwą). Słyszałeś kiedyś np. o szamaniźmie? Albo o kulcie Matki-ziemi? O roślinach halucynogennych jako jednej z możliwych podstaw powstania zjawiska religijności? O koncepcji astrologicznych początków (spopularyzowanej ostatnio przezs Zeitgeista)? O tzw. 'kultach cargo'? Naprawdę myślisz że to takie proste siup i australopitek wymyślił sobie boga, który strzela piorunami?
Masz rację... uogólnienie tego do poziomu, że KAŻDA religia była spowodowana tłumaczeniem sobie zjawisk itp przez pierwotnego człowieka to bzdura.
Jednakże pragnę zwrócić uwagę na coś...
Otóż, nie ma sensu też mówienie o rzeczach normalnych i paranormalnych... pojętych i niepojętych... boskich i ludzkich... duchowych i przyziemnych... a wiesz czemu?
Bo one tak naprawde dzielą się tylko i wyłącznie ta te poznane i nie poznane... dusza osiągająca ostateczne oświecenie to właśnie dusza dla której ten podział zanika i wszystkie sa poznane i zrozumiałe.
A jeśli o religie chodzi, to niezależnie od tego jaka był aprzyczyna powstania poszczgólnych... to i tak jak dla mnie ogromnym minusem powstania każdej było dopisywanie do różnych zjawisk domysłów. I to gubi większość religii... że dla każdej można zapytać pytanie "dlaczego akurat Krishna a nie Smok Wawelski, dlaczego Jezus a nie Władzio, dlaczego niebo a nie 'kuhmorwuju" (wymyslone słowo
"Tempus edax rerum - Czas... pożeracz wszystkiego" Owidiusz
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem że na świecie jest tylu idiotów." Stanisław Lem
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem że na świecie jest tylu idiotów." Stanisław Lem
-
Pax
- Imię: Kamil
- Posty: 246
- Dołączył(a): 24 sty 2008, 15:38
- Lokalizacja: Planeta Ziemia
- Droga życia: 4
- Typ: Włóczęga (4w5)
- Zodiak: Panna / Tygrys Ogień
z tego prostego względu że czlowiek poprzez słowo i nazwanie wszytskich/wszystkiego kształtuje a zarazem ogranicza swój świat - mam nadzieję, że nie musze tego rozdrabniać na części pierwsze
-
Radunia
- Posty: 250
- Dołączył(a): 05 wrz 2007, 09:08
- Droga życia: 5
- Zodiak: Strzelec/Bawół
DrugOn napisał(a):Religie pierwotne były tworzone poprzez tłumaczenie sobie różnych zjawisk boską czy w każdym razie nadludzką interwencją...
Proszę o dowód.
Te dawkinsowskie brednie powtarza dziś każdy, nie mając zielonego pojęcia o możliwych genezach religii (z tego co wiem, żadna nie została jednoznacznie uznana za prawdziwą). Słyszałeś kiedyś np. o szamaniźmie? Albo o kulcie Matki-ziemi? O roślinach halucynogennych jako jednej z możliwych podstaw powstania zjawiska religijności? O koncepcji astrologicznych początków (spopularyzowanej ostatnio przezs Zeitgeista)? O tzw. 'kultach cargo'? Naprawdę myślisz że to takie proste siup i australopitek wymyślił sobie boga, który strzela piorunami?
Nie miałem na myśli tego, że wszystkie religie pierwotne bazowały tylko i wyłącznie na tłumaczeniu sobie zjawisk. Błąd mojego sformułowania. To były po prostu pewne przykłady, przez które chciałem pokazać, że wcale nie jedynym celem powstawania religii był czyjś osobisty (jednostkowy, czy dla grupy społecznej) zysk. Bo pierwotnie religie tłumaczyły zjawiska w świecie otaczającym człowieka. Na szamanizmie się nie znam, więc dokładniej się nie wypowiem, jednak podziękowanie duchowi zwierzęcia za to że dało się upolować, czy rośliny, że wyrosła i można ją było zebrać, mogło mieć za zadanie niejako zapewnienie sobie przychylności, a przynajmniej brak gniewu sił rządzących naturą, bo człowiek pierwotny zginąłby gdyby nie mógł złapać zwierzyny czy zebrać pożywienia roślinnego. Czyli regulowanie spraw życiowo ważnych i de facto jakaś świadomość stabilizacji. No i zawsze jakaś możliwość odniesienia się do wyższej instancji... Cóż, jak trwoga, to do boga... Ludzie bardzo nie lubią nie mieć do kogo/czego zwrócić się o pomoc...
Podobnie w innych religiach - początkowo nie były one tworzone dla zysku...
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
-
Til
Poszukujący - Posty: 1614
- Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
- Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
- Droga życia: 11
- Zodiak: tygrys
Til napisał(a):podziękowanie duchowi zwierzęcia za to że dało się upolować, czy rośliny, że wyrosła i można ją było zebrać, mogło mieć za zadanie niejako zapewnienie sobie przychylności, a przynajmniej brak gniewu sił rządzących naturą,
Mogło też wypływac z bardziej bezpośredniego kontaktu tego człowieka z istotami subtelnymi, opiekującymi się daną grupą zwierząt lub roślin. Do dziś znane są praktyki, dzięki którym można taki kontakt nawiązac.
Til napisał(a):Podobnie w innych religiach - początkowo nie były one tworzone dla zysku...
Wydaje mi się, że żadna religia nie była TWORZONA dla zysku a jedynie mogły one byc do tego WYKORZYSTYWANE.
Myślę, że religia - podobnie jak magia, sztuka i nauka - pochodzą z jednego źródła: pierwotnej, syntetycznej wiedzy, która uległa rozczłonkowaniu i - w dużej części - zapomnieniu.
...all these words I don't just say...
-
leaozinho
- Posty: 892
- Dołączył(a): 28 lip 2006, 15:37
- Lokalizacja: Ciapuły Dolne
- Droga życia: 1
Witam wszystkich w temacie.
Nie wiedziałem, że tak sie już rozwinął.
Nie byłem tu od czasu mojego ostatniego wpisu na 1-ej stronie.
Mam zbyt wiele zajęć. Czytanie i pisanie na kilku forach itp.
Mam zatem tutaj aż 5 stron do poczytania
A jak przyjdzie mi sie odpowiadać na każdy post...załamka....
Teraz postanowiłem tu wrzucić odpowiedź dla Ptaka i temu zajrzałem.
Serdecznie wszystkich pozdrawiam

Nie wiedziałem, że tak sie już rozwinął.
Nie byłem tu od czasu mojego ostatniego wpisu na 1-ej stronie.
Mam zbyt wiele zajęć. Czytanie i pisanie na kilku forach itp.
Mam zatem tutaj aż 5 stron do poczytania
A jak przyjdzie mi sie odpowiadać na każdy post...załamka....
Teraz postanowiłem tu wrzucić odpowiedź dla Ptaka i temu zajrzałem.
Serdecznie wszystkich pozdrawiam

-
Jerzy Karma
- Posty: 50
- Dołączył(a): 10 sty 2008, 23:25
Jest to odpowiedź na post z
http://www.cheops.fora.pl/sesje-z-lucyn ... html#41082
Drogi Ptaku.
jeśli użyję zwrotów, które odbierzesz osobiście - to wiedz, że w rzeczywistości jest to tylko myśl na myśl Twoją.
Krążą w eterze i sie spotykają
Dotyczy zatem myśli bardziej, niż Ciebie.
Tej Ciebie, która jest poza myślą - to nie dotyczy.
_________________________________________________________
Pytasz, czy chcę Cię zmienić.
A co to znaczy zmienić człowieka?
Co jest w nim do zmieniania?
Ty - głosząc to - co głosisz - powinnaś wiedzieć, że nic.
Dlaczego więc zadajesz takie pytanie? - jakbyś nie działała zgodnie z własnymi "odkryciami".
Pytasz dlaczego jednak jeszcze raz spróbowałem coś napisać.
To była próba bycia zrozumianym przez Ciebie.
Nieudana
Mimo, że filozoficznie i "ogólnie" głosisz, iż mnie rozumiesz
Ale ukazałaś mi jak jestem odbierany...
Co jest cenne - choć nie nowe.
Tak już jest, że taka rola /dola/ zawsze była niewdzięczna na świecie.
Jesteś bardzo butna w swoich poglądach i koncepcjach
Może wynika to z tego, że to, co masz w głowie, robi na Tobie ogromne wrażenie.
Napisałaś, że wzniosłaś sie nad szczegóły...że je poznałaś już...
Jednak to tylko pustosłowie.
Nie wiesz w czym ja tkwię.
To zaś w czym tkwię znajduję w świętych zdaniach - które potwierdzają, że nie tkwię w urojeniu.
Ty zaś też w czymś tkwisz, ale tylko to sprawdzasz swoim rozumem.
Tym sie różnimy z pewnością.
Ja korzystam z rozumu swojego i z rozumu innych. Z przeżyć swoich i z przeżyć innych.
Ty tylko polegasz na samej sobie?
Twoja pewność ma potwierdzenie jedynie w Tobie?
Podobnie dzieje się we śnie.
Dlatego już kiedyś Ci napisałem, że Ty śnisz.
Pamiętaj, że same doznania wewnętrzne to nie wszystko.
Doświadczać możesz w oparciu o różne subiektywności - także w tych wyższych wymiarach.
Wiesz, że są nawet bogowie chorzy psychicznie?
Gdybyś naprawdę doświadczała istotnych prawd, nie napisałabyś takiego zdania, bowiem rozpoznałabyś, że Ci mędrcy opisują Twoje przeżycia.
Skoro zaś są oni dla Ciebie "nie wiadomo kim", to znaczy, że doświadczali czegoś innego, niż Ty.
Ty zaś nie przeżyłaś tego, co oni.
Ich doświadczenia dotyczyły tych samych zjawisk, a ich opisy były zgodne w takich samych horyzontach zdarzeń.
Nie ma nic nowego do odkrycia.
Wszystko już inni widzieli wcześniej.
Jeśli Ty nie rozumiesz ich widzeń - to co widzisz?
Nie to co oni.
Bądź konsekwentna w swoim myśleniu i wyjdź za mąż za kamień.
Dostrzegasz teraz różnicę?
Ale... rzeczywiście... w Twoim myśleniu nie ma różnic...i z kamieniami zrobisz wszystko, to co z ludźmi...
To, że Bóg jest w kamieniu, ma zupełnie inne znaczenie - którego za bardzo nie pojmujesz, bo inaczej nie napisałabyś tego w kontekście, gdzie nie jest do niczego potrzebne, ani przydatne.
Napisałas zdanie pozbawione sensu i spójności tematycznej.
Jeśli piszesz o duszy w sensie atmana, to napisałaś coś nieprzydatnego.
Ta dusza bowiem, ma już wszystko, czego jej trzeba.
Z pewnością Ty ani ja niczego jej więcej nie nauczymy.
Więcej pokory.
Zaś umysł człowieka, czyli dusza w sensie psyche, warta jest zabiegów.
Lecz dobry kucharz gotując też używa odpowiednich zabiegów, robiąc jednak każdą rzecz we właściwym czasie.
Ty zaś jesteś kucharką psychik ludzkich nie wiedzącą, co i kiedy należy robić.
Napisz, co to znaczy: Tkwisz w schemacie ocen
Ty też fajnie mnie oceniłaś. Twoje oceny mnie przypominaja cos takiego:
Widzę chińczyka i mówię, że to chińczyk.
Ty mi na to, że to jest murzyn.
Ja, że chińczyk.
A Ty mi: Nie dostrzegasz piękna w różnorodności.

Tak. Zgadzam się, że ten Twój niedorozwinięty bóg poznaje siebie.
Kiedy Ty zaczniesz poznawać siebie?
Czy w przeciwieństwie do niego uważasz już, że siebie poznałaś?
Jeśli nie poznałaś siebie, to jak możesz mieć pewność, że nie jesteś głupia?
Głosisz to tu od początku, że nie ma zła i dobra - to czemu miałabyś mnie akurat teraz zdenerwować? Od początku mnie tym nie denerwujesz, bo daje ludziom prawo do głupoty.
Jednak między innymi z tego powodu tutaj pisałem, by ukazać, że to nie zupełnie jest tak do końca.
Wiem, że wielu, jak i Ty, zachłystuje sie ostatnio tą koncepcją, że nie ma zła.
Już niemiecki matematyk, fizyk i filozof - Hermann Weyl - głosił:
"W naszej wiedzy o naturze życia poszliśmy tak, daleko, że...nie istnieje ani cierpienie, ani zło lub niedostatek, a tylko i wyłącznie perfekcja."
Ale ja już to wyjaśniałem. używając słów Bhagawadgity tylko po to, by uwiarygodnić to, co przekazuję. Ty zapomniałaś jak widzę. Taka natura intelektu. Gdyby Twoja dusza to przyswoiła - wg Twojej koncepcji - nie zapomniałabyś
Masz więc dowód, że słowa nie przyjęte od razu, padają w niepamięć.
Przyjęte zaś źle...czynią zło.
Jak i dobrze - dobro.
Ja nic nie wiem - w przeciwieństwie do Ciebie.
Jeśli czuję, że mam rację...to jest tym samym, gdy czuję, iż nie mam racji.
Nie analizuję Ksiąg - tylko cytuję je.
Ja juz nie zrozumiem, bo nie wiem co to rozumienie.
Myslą ci, którzy nie wiedzą.
Szukają ci, którzy nie mają,
Rozumienie jest tylko po to, by pokonać głupotę.
Do czego jest potrzebne rozumienie poza głupotą?
Rację mamy wszyscy - tylko nie wobec wszystkiego.
Dlaczego?
Bardzo cierpię z tego powodu, że nie milczę.
Bo jestem głupi.
Nie czerpię też.
Istnieje coś takiego jak działanie - lecz nie ja jestem jego podmiotem.
Jeśli czerpię to cytaty z komputera
- jako przedmiot.
Ale komu to się z ludzi spodoba? Nikomu.
Wiem, że napisałem niejasno - lecz celowo.
Odczytają tylko ci, co juz wiedzą to w sobie.
Prawda.
Zatem przeglądaj się.
Także w Pismach Świętych, by poznać - co posiadasz.
Własnej?
To co tu jeszcze robisz?
Patent mają Pisma Święte - dlatego je cytowałem, byś mi nie postawiła takiego zarzutu...
Nic sam od siebie nie napisałem...
Pisma piszą przeze mnie.
Ty piszesz sama od siebie.
Wybacz, że odrazu nie odpisałem. Miałem inne zajęcia.
Ale możesz myśleć jak chcesz odnośnie dopasowywania
To naprawdę robi się bardzo łatwo i szybko - komputerowo
Trzeba tylko wiedzieć, czego sie szuka.
A to już lata pracy dają.
Ale dostałem 
I do tego głupotę zamieniłaś w mądrość
Alchemik z Ciebie
Ale z Kodeksem?
Masz przykłady?
By cytowanie prawd z Pism Świętych, czy nauk, nie jest złe.
Szczególnie dla Ciebie - która twierdzi, że zła nie ma...
Gdybym całkiem nie ufał...i nie miał nawet iskry miłości...nic bym nie pisał...bo komu? Po co?
Ja sędzią?
A na kogo jakiś wyrok wydałem?
Żadna sztuka.
Obyś miłowała tych, co Ciebie będą krzywdzić!
A ksiąg to raczej nie znasz:
A kto jest bardziej ofiarą? Jesli masz kwalifikacje do oceniania...
Ale są serca kamienne...
Jeśli ktoś ma czyste serce. Masz rację.
__________________________________________________________
P.s.
Niczym mnie nie uraziłaś.
Opisałaś tylko swoje wrażenia.
Bardzo interesujące i szczere.
Dla mnie też wartościowe.
Pozdrawiam z pokojem
http://www.cheops.fora.pl/sesje-z-lucyn ... html#41082
Drogi Ptaku.
jeśli użyję zwrotów, które odbierzesz osobiście - to wiedz, że w rzeczywistości jest to tylko myśl na myśl Twoją.
Krążą w eterze i sie spotykają
Dotyczy zatem myśli bardziej, niż Ciebie.
Tej Ciebie, która jest poza myślą - to nie dotyczy.
_________________________________________________________
Pytasz, czy chcę Cię zmienić.
A co to znaczy zmienić człowieka?
Co jest w nim do zmieniania?
Ty - głosząc to - co głosisz - powinnaś wiedzieć, że nic.
Dlaczego więc zadajesz takie pytanie? - jakbyś nie działała zgodnie z własnymi "odkryciami".
Pytasz dlaczego jednak jeszcze raz spróbowałem coś napisać.
To była próba bycia zrozumianym przez Ciebie.
Nieudana
Mimo, że filozoficznie i "ogólnie" głosisz, iż mnie rozumiesz
Ale ukazałaś mi jak jestem odbierany...
Co jest cenne - choć nie nowe.
Tak już jest, że taka rola /dola/ zawsze była niewdzięczna na świecie.
Jesteś bardzo butna w swoich poglądach i koncepcjach
Może wynika to z tego, że to, co masz w głowie, robi na Tobie ogromne wrażenie.
Napisałaś, że wzniosłaś sie nad szczegóły...że je poznałaś już...
Jednak to tylko pustosłowie.
ptak napisał(a):Ty tkwisz w przeżuwaniu „świętych” zdań zapisanych przez mędrców (tak naprawdę nie wiadomo, przez kogo) w „świętych” księgach. Ja bazuję na tym, co czuję, doświadczam i rozumem swoim ogarniam.
Nie wiesz w czym ja tkwię.
To zaś w czym tkwię znajduję w świętych zdaniach - które potwierdzają, że nie tkwię w urojeniu.
Ty zaś też w czymś tkwisz, ale tylko to sprawdzasz swoim rozumem.
Tym sie różnimy z pewnością.
Ja korzystam z rozumu swojego i z rozumu innych. Z przeżyć swoich i z przeżyć innych.
Ty tylko polegasz na samej sobie?
Twoja pewność ma potwierdzenie jedynie w Tobie?
Podobnie dzieje się we śnie.
Dlatego już kiedyś Ci napisałem, że Ty śnisz.
Pamiętaj, że same doznania wewnętrzne to nie wszystko.
Doświadczać możesz w oparciu o różne subiektywności - także w tych wyższych wymiarach.
Wiesz, że są nawet bogowie chorzy psychicznie?
ptak napisał(a): zdań zapisanych przez mędrców (tak naprawdę nie wiadomo, przez kogo) w „świętych” księgach
Gdybyś naprawdę doświadczała istotnych prawd, nie napisałabyś takiego zdania, bowiem rozpoznałabyś, że Ci mędrcy opisują Twoje przeżycia.
Skoro zaś są oni dla Ciebie "nie wiadomo kim", to znaczy, że doświadczali czegoś innego, niż Ty.
Ty zaś nie przeżyłaś tego, co oni.
Ich doświadczenia dotyczyły tych samych zjawisk, a ich opisy były zgodne w takich samych horyzontach zdarzeń.
Nie ma nic nowego do odkrycia.
Wszystko już inni widzieli wcześniej.
Jeśli Ty nie rozumiesz ich widzeń - to co widzisz?
Nie to co oni.
ptak napisał(a): Porównujesz człowieka, po którym jakaś wiedza spływa jak woda i nie jest na daną chwilę dla niego zrozumiała do kamienia. A ja Ci mówię, Bóg jest też w kamieniu
Bądź konsekwentna w swoim myśleniu i wyjdź za mąż za kamień.
Dostrzegasz teraz różnicę?
Ale... rzeczywiście... w Twoim myśleniu nie ma różnic...i z kamieniami zrobisz wszystko, to co z ludźmi...
To, że Bóg jest w kamieniu, ma zupełnie inne znaczenie - którego za bardzo nie pojmujesz, bo inaczej nie napisałabyś tego w kontekście, gdzie nie jest do niczego potrzebne, ani przydatne.
Napisałas zdanie pozbawione sensu i spójności tematycznej.
ptak napisał(a): wart jest wszelkich zabiegów i słów. Nawet, jeżeli jego świadomość człowiecza nie pojmuje. Za to pojmuje i odbiera jego dusza. I
Jeśli piszesz o duszy w sensie atmana, to napisałaś coś nieprzydatnego.
Ta dusza bowiem, ma już wszystko, czego jej trzeba.
Z pewnością Ty ani ja niczego jej więcej nie nauczymy.
Więcej pokory.
Zaś umysł człowieka, czyli dusza w sensie psyche, warta jest zabiegów.
Lecz dobry kucharz gotując też używa odpowiednich zabiegów, robiąc jednak każdą rzecz we właściwym czasie.
Ty zaś jesteś kucharką psychik ludzkich nie wiedzącą, co i kiedy należy robić.
ptak napisał(a): Tkwisz w schemacie ocen. I oceniasz innych swoim rozumieniem nie dostrzegając piękna w różnorodności.
Napisz, co to znaczy: Tkwisz w schemacie ocen

Ty też fajnie mnie oceniłaś. Twoje oceny mnie przypominaja cos takiego:
Widzę chińczyka i mówię, że to chińczyk.
Ty mi na to, że to jest murzyn.
Ja, że chińczyk.
A Ty mi: Nie dostrzegasz piękna w różnorodności.

ptak napisał(a): To Cię zdenerwuję jeszcze bardziej i powiem, że nie ma zła ani dobra. Jest tylko wyrażanie siebie. To Bóg swoją wolą i naszą też, wyraża się na miliardy sposobów. Bóg poznaje siebie, swoją kreację.
Tak. Zgadzam się, że ten Twój niedorozwinięty bóg poznaje siebie.
Kiedy Ty zaczniesz poznawać siebie?
Czy w przeciwieństwie do niego uważasz już, że siebie poznałaś?
Jeśli nie poznałaś siebie, to jak możesz mieć pewność, że nie jesteś głupia?
Głosisz to tu od początku, że nie ma zła i dobra - to czemu miałabyś mnie akurat teraz zdenerwować? Od początku mnie tym nie denerwujesz, bo daje ludziom prawo do głupoty.
Jednak między innymi z tego powodu tutaj pisałem, by ukazać, że to nie zupełnie jest tak do końca.
Wiem, że wielu, jak i Ty, zachłystuje sie ostatnio tą koncepcją, że nie ma zła.
Już niemiecki matematyk, fizyk i filozof - Hermann Weyl - głosił:
"W naszej wiedzy o naturze życia poszliśmy tak, daleko, że...nie istnieje ani cierpienie, ani zło lub niedostatek, a tylko i wyłącznie perfekcja."
Ale ja już to wyjaśniałem. używając słów Bhagawadgity tylko po to, by uwiarygodnić to, co przekazuję. Ty zapomniałaś jak widzę. Taka natura intelektu. Gdyby Twoja dusza to przyswoiła - wg Twojej koncepcji - nie zapomniałabyś

Masz więc dowód, że słowa nie przyjęte od razu, padają w niepamięć.
Przyjęte zaś źle...czynią zło.
Jak i dobrze - dobro.
ptak napisał(a): Chcesz ... swemu ego dogodzić? By czasem nie poczuło, że nie ma racji?
Ja nic nie wiem - w przeciwieństwie do Ciebie.
Jeśli czuję, że mam rację...to jest tym samym, gdy czuję, iż nie mam racji.
ptak napisał(a): Ależ ja Ci mówię masz rację, ja też mam rację i inni także. Wracamy do punktu wyjścia? Nie zadowala Cię to? Nie rozumiesz? Trudno. Analizuj dalej księgi, może zrozumiesz …![]()
Nie analizuję Ksiąg - tylko cytuję je.
Ja juz nie zrozumiem, bo nie wiem co to rozumienie.
Myslą ci, którzy nie wiedzą.
Szukają ci, którzy nie mają,
Rozumienie jest tylko po to, by pokonać głupotę.
Do czego jest potrzebne rozumienie poza głupotą?
Rację mamy wszyscy - tylko nie wobec wszystkiego.
ptak napisał(a): ktoś (Ty) uzna moje „paplanie” za złe i zagrażające ludzkościdalej mówić będę
- Kod: Zaznacz cały
Mat. 12:36
36. A powiadam wam, że z każdego nieużytecznego słowa, które ludzie wyrzekną, zdadzą sprawę w dzień sądu.
(BW)
ptak napisał(a): Czasami mniej, czasami bardziej wstrzemięźliwie.
Dlaczego?
ptak napisał(a): Ty też do milczków nie należysz
Bardzo cierpię z tego powodu, że nie milczę.
ptak napisał(a): kreujesz na nauczyciela mądrość czerpiącego z „głupoty” i takiego, co to mówić nie chce a mówi
Bo jestem głupi.
Nie czerpię też.
Istnieje coś takiego jak działanie - lecz nie ja jestem jego podmiotem.
Jeśli czerpię to cytaty z komputera
Ale komu to się z ludzi spodoba? Nikomu.
Wiem, że napisałem niejasno - lecz celowo.
Odczytają tylko ci, co juz wiedzą to w sobie.
ptak napisał(a): Inni są lustrami do przeglądania się we własnej „głupocie” lub „mądrości”.
Prawda.
Zatem przeglądaj się.
Także w Pismach Świętych, by poznać - co posiadasz.
ptak napisał(a): A tak naprawdę we własnej boskości.
Własnej?
To co tu jeszcze robisz?
ptak napisał(a): To Ty masz patent na wiedzę i nauczanie, lecz w „skromności” swojej rezygnujesz z tego, aby ktoś, coś, przypadkiem, nie pomyślał, itd.
Patent mają Pisma Święte - dlatego je cytowałem, byś mi nie postawiła takiego zarzutu...
Nic sam od siebie nie napisałem...
Pisma piszą przeze mnie.
Ty piszesz sama od siebie.
ptak napisał(a): Rozbierasz zdania na czynniki pierwsze, główkujesz, przez tydzień cytaty z ksiąg dopasowujesz
Wybacz, że odrazu nie odpisałem. Miałem inne zajęcia.
Ale możesz myśleć jak chcesz odnośnie dopasowywania

To naprawdę robi się bardzo łatwo i szybko - komputerowo

Trzeba tylko wiedzieć, czego sie szuka.
A to już lata pracy dają.
ptak napisał(a): i w mądrości swojej umrzesz. I jak Cię zapamiętają? Jako człowieka obdarzającego innych zaufaniem i miłością, czy jako sędziego z Kodeksem w ręku?
Ale dostałem 
I do tego głupotę zamieniłaś w mądrość

Alchemik z Ciebie

Ale z Kodeksem?
Masz przykłady?
By cytowanie prawd z Pism Świętych, czy nauk, nie jest złe.
Szczególnie dla Ciebie - która twierdzi, że zła nie ma...
Gdybym całkiem nie ufał...i nie miał nawet iskry miłości...nic bym nie pisał...bo komu? Po co?
Ja sędzią?
A na kogo jakiś wyrok wydałem?
ptak napisał(a): jak oglądam czasami mordercę i te wszystkie jego „złe” uczynki, życie, często płaczę nad nim. Z miłości, ze zrozumienia jego zagmatwania, wybaczenia (tak, nawet za innych). Bo tak naprawdę, to on jest bardziej ofiarą niż jego ofiary. No i widzisz, znów pomieszanie z poplątaniem zła i dobra? Znów niepojmowanie ksiąg?
Żadna sztuka.
Obyś miłowała tych, co Ciebie będą krzywdzić!
A ksiąg to raczej nie znasz:
- Kod: Zaznacz cały
Mat. 5:44
A Ja wam powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują,
A kto jest bardziej ofiarą? Jesli masz kwalifikacje do oceniania...
ptak napisał(a): księga jest jedna, zapisana w sercu. Tam są najcenniejsze zapisy. I tam warto w każdej chwili swego życia się zwracać.
Ale są serca kamienne...
- Kod: Zaznacz cały
1 Król. 8:39
Ty racz wysłuchać w niebie, w miejscu, gdzie mieszkasz, i odpuścić, i wkroczyć, i dać każdemu według wszystkich jego postępków, Ty bowiem znasz jego serce, gdyż Ty jedynie[b] znasz serca[/b] wszystkich synów ludzkich
Izaj. 59:13
Że jesteśmy niewierni i zapieramy się Pana, odwracamy się od naszego Boga, mówimy o ucisku i odstępstwie i wypowiadamy [b]z serca słowa kłamliwe[/b].
Mat. 15:18
Ale co z ust wychodzi, pochodzi [b]z serca[/b], i to [b]kala człowieka[/b].
Mat. 15:19
Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, rozpusta, kradzieże, fałszywe świadectwa, bluźnierstwa.
Mar. 7:21-22
Albowiem z wnętrza, [b]z serca ludzkiego pochodzą złe myśli[/b], wszeteczeństwa, kradzieże, morderstwa,
Cudzołóstwo, chciwość, złość, podstęp, lubieżność, [b]zawiść[/b], bluźnierstwo, [b]pycha, głupota[/b];
ptak napisał(a): Reszta, to szczegóły techniczne, na które szkoda czasu.
Jeśli ktoś ma czyste serce. Masz rację.
__________________________________________________________
P.s.
Niczym mnie nie uraziłaś.
Opisałaś tylko swoje wrażenia.
Bardzo interesujące i szczere.
Dla mnie też wartościowe.
Pozdrawiam z pokojem
-
Jerzy Karma
- Posty: 50
- Dołączył(a): 10 sty 2008, 23:25
Zastanawia mnie dlaczego właśnie tutaj zamieszczasz posty adresowane do użytkowników innego forum. Czyżby na forach projektu cheops zabrakło miejsca?
...all these words I don't just say...
-
leaozinho
- Posty: 892
- Dołączył(a): 28 lip 2006, 15:37
- Lokalizacja: Ciapuły Dolne
- Droga życia: 1
Może stamtąd Jerzego vel Karmę zbanowali, np. za tworzenie między-forumowego bałaganu?
Per aspera ad astra
-
DrugOn
- Posty: 95
- Dołączył(a): 03 kwi 2007, 19:31
- Lokalizacja: z miasta (prawie)
Drogi Jerzy Karma,
Dorobek mojego rozumu opiera się na nieskończonym dorobku innych istot, inaczej być nie może. Nie żyję przecież w izolacji czaso-przestrzennej, no i pola morfogenetyczne też wgrywają się w umysł, niezależnie od woli mojej.
„Przyczepiłeś się” do zwrotu użytego przeze mnie, że nie wiadomo, kim byli mędrcy, a dokładniej, ci, co księgi pisali. Otóż nie zrozumiałeś idei wypowiedzi. Chodziło mi jedynie o to, że przekazy mogą być tendencyjnie i dyskretnie „wymuszające”, promujące określony wzorzec zachowania człowieka. Wzorzec, który na pierwszy rzut oka może wydawać się wspaniały i jemu służący, a tak naprawdę służący bogom pomniejszym, którzy pieczę nad Ziemią sprawują. Wskazywanie jedynie słusznego poglądu i prawa zawsze budziło moje podejrzenia. Wszelka pokorność i małość człowieka, to nie uświęcenie jego, to raczej podporządkowanie …
Człowiek nie jest robakiem marnym, człowiek jest istotą boską, świętością najwyższą w dziele stworzenia. Ale rolę tę, od zarania dziejów religie próbują skutecznie umniejszać. Religie zostały przez kogoś stworzone i mają swój cel. Za obszerny to temat, by go teraz rozwijać. Mając jednak ten fakt na uwadze, wypowiedzi moje są, jakie są, choć niezrozumiałe wydawać się mogą i obrazoburcze. Uznaję Boga, Stwórcę Najwyższego i Prawa Jego w sercu, każdej komórce ciała zapisane. Te prawa są prawdziwe, problem w dotarciu do nich. Nie twierdzę, że wszystko w księgach jest kłamstwem, ale niestety wiele jest przesterowań. Na pewno zdawać musisz sobie z tego sprawę.
Widzisz, każdy ma w sobie czytnik, pozwalający odróżnić prawdę od fałszu, choć nie zawsze działa on sprawnie. Często jest celowo uszkadzany przez kontrolerów wyższych. Takim uszkadzaczem są też religie z ich księgami. Wiele już pojawiło się dowodów na fałszerstwa biblii, wypływają wciąż nowe. Więc jak mam ufać w każde słowo? Dziękuję, nie dla mnie taka wiara i ślepe posłuszeństwo. Wolę wierzyć w bezpośrednie prowadzenie każdej istoty przez Ducha, Najwyższą Inteligencję.
Choć tu też trzeba być uważnym i odróżniać, kto/co prowadzi. Wiele jest zwodzenia, bo sterować umysłem cudzym łatwo. Szczególne, gdy posiada się rozwiniętą technologię. No i niestety pozostaje odwieczna gra, dobro – zło, iluzja – prawda. I nasze serce, sumienie, jako drogowskaz, oraz oczyszczanie go, jeżeli nie działa sprawnie. Zaś temu służy życie, codzienne wybory zgodne z naszymi wartościami i baczna obserwacja skutków. Nie czynienie innym, co tobie nie miłe. Takie to proste i trudne zarazem, gdy ego zbyt rządzi.
Wybacz, zatem, że nie odniosę się wprost do Twoich zarzutów w poście. Nie mogę używać argumentów z ksiąg, których wiarygodność kwestionuję. Mówię jedynie jako człowiek, żyjący tu i teraz i mający do swej dyspozycji taką, a nie inną świadomość. Oczywiście, że zakładam swoją omylność i „chwilowy” brak dostępu do wiedzy pełnej. Nie kwestionuję też tego, że możesz mieć rację w wielu sprawach a ja mogę jej nie mieć, ale co to zmienia? Jesteśmy w pewnych punktach naszych wędrówek i tyle. Rozumiemy się mniej lub więcej i też tylko tyle. A wszystko płynie razem z nami.
Co do duszy, to ona wciąż jest podmiotem nauk i rozwoju poprzez wcielenia. To ona się zmienia, nie o ciało z jego świadomością przecież chodzi. Nie pisałam o duszy, jako duchu wszechprzenikającym. Znów brak zrozumienia. Chociaż wg innej koncepcji dusza jest doskonała i zmian nie potrzebuje, a celem wcieleń jest jedynie doświadczanie i ruch. A jak jest naprawdę? Pozostaje wiara wynikająca z ksiąg studiowania i/lub obserwacji bacznej. No i przemyśleń własnych.
I jeszcze jedno, skąd możesz wiedzieć, co ja rozumiem i jak rozumiem. To, że rozmawiamy jakby z innych pułapów i rozmijamy się często, nie świadczy, że wiesz, co we mnie i odwrotnie. Nie bierz moich słów zbyt dosłownie, tym bardziej, że wiesz już, z jakiego poziomu uogólnienia je wypowiadam. Nie chcę uszczegółowiania, bo nie chcę Ciebie, ani kogokolwiek do niczego przekonywać. Wiem, że to niemożliwe. Ale miło mi było duszy Twojej dotknąć, poczuć. To więcej znaczy niż słowne „gry”.
Pozdrawiam serdecznie.
PS.1.Wybaczam Ci to „wymuszenie” na mnie rejestracji na kolejnym forum, by móc odpowiedzieć. Ale rozumiem tę „transcendencję”.
PS. 2. Wcześniejsze pisanie o wzniesieniu się przeze mnie ponad szczegóły, nie świadczy o butności (bucie?) mojej, jak to określiłeś, a jedynie o odczuwaniu duszy, od dzieciństwa właściwie, że pewne sprawy już przerabiałam, że są mi znane. I stąd wyjście z pułapu bardziej ogólnego. Nie znaczy, że dyskredytuję „szczegóły”, ani Twoją wiarę w nie.
Co do „wrażenia”, to wciąż jak dziecko zadziwiona jestem każdym kwiatkiem na łące, każdym ptakiem … a procesy umysłowe przyjmuję jako coś naturalnego, nie wywyższającego. Ale dla Ciebie to pustosłowie, więc takie jest, dopóki tak myślisz.
PS. 3. Jeszcze siebie nie poznałam, ale jestem na dobrej drodze. Co do głupoty własnej, to rzeczywiście, pewności nie mam … (słuszna uwaga).
PS. 4. Zła nie ma i jest zarazem. Nie będę tego rozwijać, pisałam o tym wielokrotnie.
PS. 5. Nie ma serc kamiennych, są jedynie zamknięte, bez dostępu do mądrości w nich zapisanej. Złe uczynki wynikają z braku czerpania z tej skarbnicy.
![Kaczuszka ]]]:->](http://forum.przebudzenie.net/images/smilies/duckie.gif)
Dorobek mojego rozumu opiera się na nieskończonym dorobku innych istot, inaczej być nie może. Nie żyję przecież w izolacji czaso-przestrzennej, no i pola morfogenetyczne też wgrywają się w umysł, niezależnie od woli mojej.
„Przyczepiłeś się” do zwrotu użytego przeze mnie, że nie wiadomo, kim byli mędrcy, a dokładniej, ci, co księgi pisali. Otóż nie zrozumiałeś idei wypowiedzi. Chodziło mi jedynie o to, że przekazy mogą być tendencyjnie i dyskretnie „wymuszające”, promujące określony wzorzec zachowania człowieka. Wzorzec, który na pierwszy rzut oka może wydawać się wspaniały i jemu służący, a tak naprawdę służący bogom pomniejszym, którzy pieczę nad Ziemią sprawują. Wskazywanie jedynie słusznego poglądu i prawa zawsze budziło moje podejrzenia. Wszelka pokorność i małość człowieka, to nie uświęcenie jego, to raczej podporządkowanie …
Człowiek nie jest robakiem marnym, człowiek jest istotą boską, świętością najwyższą w dziele stworzenia. Ale rolę tę, od zarania dziejów religie próbują skutecznie umniejszać. Religie zostały przez kogoś stworzone i mają swój cel. Za obszerny to temat, by go teraz rozwijać. Mając jednak ten fakt na uwadze, wypowiedzi moje są, jakie są, choć niezrozumiałe wydawać się mogą i obrazoburcze. Uznaję Boga, Stwórcę Najwyższego i Prawa Jego w sercu, każdej komórce ciała zapisane. Te prawa są prawdziwe, problem w dotarciu do nich. Nie twierdzę, że wszystko w księgach jest kłamstwem, ale niestety wiele jest przesterowań. Na pewno zdawać musisz sobie z tego sprawę.
Widzisz, każdy ma w sobie czytnik, pozwalający odróżnić prawdę od fałszu, choć nie zawsze działa on sprawnie. Często jest celowo uszkadzany przez kontrolerów wyższych. Takim uszkadzaczem są też religie z ich księgami. Wiele już pojawiło się dowodów na fałszerstwa biblii, wypływają wciąż nowe. Więc jak mam ufać w każde słowo? Dziękuję, nie dla mnie taka wiara i ślepe posłuszeństwo. Wolę wierzyć w bezpośrednie prowadzenie każdej istoty przez Ducha, Najwyższą Inteligencję.
Choć tu też trzeba być uważnym i odróżniać, kto/co prowadzi. Wiele jest zwodzenia, bo sterować umysłem cudzym łatwo. Szczególne, gdy posiada się rozwiniętą technologię. No i niestety pozostaje odwieczna gra, dobro – zło, iluzja – prawda. I nasze serce, sumienie, jako drogowskaz, oraz oczyszczanie go, jeżeli nie działa sprawnie. Zaś temu służy życie, codzienne wybory zgodne z naszymi wartościami i baczna obserwacja skutków. Nie czynienie innym, co tobie nie miłe. Takie to proste i trudne zarazem, gdy ego zbyt rządzi.
Wybacz, zatem, że nie odniosę się wprost do Twoich zarzutów w poście. Nie mogę używać argumentów z ksiąg, których wiarygodność kwestionuję. Mówię jedynie jako człowiek, żyjący tu i teraz i mający do swej dyspozycji taką, a nie inną świadomość. Oczywiście, że zakładam swoją omylność i „chwilowy” brak dostępu do wiedzy pełnej. Nie kwestionuję też tego, że możesz mieć rację w wielu sprawach a ja mogę jej nie mieć, ale co to zmienia? Jesteśmy w pewnych punktach naszych wędrówek i tyle. Rozumiemy się mniej lub więcej i też tylko tyle. A wszystko płynie razem z nami.
Co do duszy, to ona wciąż jest podmiotem nauk i rozwoju poprzez wcielenia. To ona się zmienia, nie o ciało z jego świadomością przecież chodzi. Nie pisałam o duszy, jako duchu wszechprzenikającym. Znów brak zrozumienia. Chociaż wg innej koncepcji dusza jest doskonała i zmian nie potrzebuje, a celem wcieleń jest jedynie doświadczanie i ruch. A jak jest naprawdę? Pozostaje wiara wynikająca z ksiąg studiowania i/lub obserwacji bacznej. No i przemyśleń własnych.
I jeszcze jedno, skąd możesz wiedzieć, co ja rozumiem i jak rozumiem. To, że rozmawiamy jakby z innych pułapów i rozmijamy się często, nie świadczy, że wiesz, co we mnie i odwrotnie. Nie bierz moich słów zbyt dosłownie, tym bardziej, że wiesz już, z jakiego poziomu uogólnienia je wypowiadam. Nie chcę uszczegółowiania, bo nie chcę Ciebie, ani kogokolwiek do niczego przekonywać. Wiem, że to niemożliwe. Ale miło mi było duszy Twojej dotknąć, poczuć. To więcej znaczy niż słowne „gry”.
Pozdrawiam serdecznie.
PS.1.Wybaczam Ci to „wymuszenie” na mnie rejestracji na kolejnym forum, by móc odpowiedzieć. Ale rozumiem tę „transcendencję”.
PS. 2. Wcześniejsze pisanie o wzniesieniu się przeze mnie ponad szczegóły, nie świadczy o butności (bucie?) mojej, jak to określiłeś, a jedynie o odczuwaniu duszy, od dzieciństwa właściwie, że pewne sprawy już przerabiałam, że są mi znane. I stąd wyjście z pułapu bardziej ogólnego. Nie znaczy, że dyskredytuję „szczegóły”, ani Twoją wiarę w nie.
Co do „wrażenia”, to wciąż jak dziecko zadziwiona jestem każdym kwiatkiem na łące, każdym ptakiem … a procesy umysłowe przyjmuję jako coś naturalnego, nie wywyższającego. Ale dla Ciebie to pustosłowie, więc takie jest, dopóki tak myślisz.
PS. 3. Jeszcze siebie nie poznałam, ale jestem na dobrej drodze. Co do głupoty własnej, to rzeczywiście, pewności nie mam … (słuszna uwaga).
PS. 4. Zła nie ma i jest zarazem. Nie będę tego rozwijać, pisałam o tym wielokrotnie.
PS. 5. Nie ma serc kamiennych, są jedynie zamknięte, bez dostępu do mądrości w nich zapisanej. Złe uczynki wynikają z braku czerpania z tej skarbnicy.
![Kaczuszka ]]]:->](http://forum.przebudzenie.net/images/smilies/duckie.gif)
-
ptak
- Posty: 3
- Dołączył(a): 10 mar 2008, 16:34
Może stamtąd Jerzego vel Karmę zbanowali, np. za tworzenie między-forumowego bałaganu?
Bycmoże. Rad jednak jestem, że sprowadziło to do nas kobiete tak wrażliwą i świadomą jak autorka powyższego postu. To prawdziwa radośc - gościc Cię wśród nas Córko Niebios.
...all these words I don't just say...
-
leaozinho
- Posty: 892
- Dołączył(a): 28 lip 2006, 15:37
- Lokalizacja: Ciapuły Dolne
- Droga życia: 1
Witam Wszystkich serdecznie.:)
Przepraszam za wtargnięcie tu niejako z ulicy, ale zostałam zmuszona do udzielenia kolejnej odpowiedzi mojemu rozmówcy właśnie na tym forum. Podejrzewam, że intencje Jerzego były szczytne, tzn. prawdopodobnie chodziło mu o przerzucanie mostów i pomostów dla myśli … niemniej jednak …
Co zaś do domysłów o zbanowanie Jerzego Karmy na Cheopsie, to nic takiego nie miało miejsca, wręcz przeciwnie. Chętnie jest przez forumowiczów czytany, mnie nie wyłączając.
Po prostu w wątku założonym przez niego na inny temat rozwinęła się spontanicznie dyskusja nie związana z tematem głównym i widocznie wolą Jerzego było ukrócić offtopy. Z tym, że można to było załatwić na Cheopsie, poprzez założenie nowego tematu. Ale, fakt, że tak się nie stało, jedynie umacnia mnie w przekonaniu, jak wyżej.
Miło mi było tu zawitać, chociaż nie wiem, czy będę miała czas na pisanie. Właściwie, to ograniczam do minimum moją bytność w sieci. Postaram się jednak od czasu do czasu coś skrobnąć, jeżeli coś mnie zainspiruje.
Dziękuję leaozinho za nad wyraz ciepłe słowa przywitania, nie wiem czy na nie zasługuję.
Pozdrawiam.
![Kaczuszka ]]]:->](http://forum.przebudzenie.net/images/smilies/duckie.gif)
Przepraszam za wtargnięcie tu niejako z ulicy, ale zostałam zmuszona do udzielenia kolejnej odpowiedzi mojemu rozmówcy właśnie na tym forum. Podejrzewam, że intencje Jerzego były szczytne, tzn. prawdopodobnie chodziło mu o przerzucanie mostów i pomostów dla myśli … niemniej jednak …
Co zaś do domysłów o zbanowanie Jerzego Karmy na Cheopsie, to nic takiego nie miało miejsca, wręcz przeciwnie. Chętnie jest przez forumowiczów czytany, mnie nie wyłączając.
Po prostu w wątku założonym przez niego na inny temat rozwinęła się spontanicznie dyskusja nie związana z tematem głównym i widocznie wolą Jerzego było ukrócić offtopy. Z tym, że można to było załatwić na Cheopsie, poprzez założenie nowego tematu. Ale, fakt, że tak się nie stało, jedynie umacnia mnie w przekonaniu, jak wyżej.
Miło mi było tu zawitać, chociaż nie wiem, czy będę miała czas na pisanie. Właściwie, to ograniczam do minimum moją bytność w sieci. Postaram się jednak od czasu do czasu coś skrobnąć, jeżeli coś mnie zainspiruje.
Dziękuję leaozinho za nad wyraz ciepłe słowa przywitania, nie wiem czy na nie zasługuję.
Pozdrawiam.
![Kaczuszka ]]]:->](http://forum.przebudzenie.net/images/smilies/duckie.gif)
-
ptak
- Posty: 3
- Dołączył(a): 10 mar 2008, 16:34
Trudno powiedziec jakie intencje napędzaja Pana Karmę, gdyż nie kwapi sie z ich odkryciem.
Powiadają, że dobrymi chęciami piekło brukowane stoi...
Nie wątpię, że posty Karmy są chętnie czytane - wykazuje się on dużą wiedzą, lecz sposób w jaki to robi - mi osobiście nie do końca odpowiada.
Dużo bardziej rezonuję z tym co Ty napisałaś, jak również z formą, w jakiej to zrobiłaś. Syntetycznośc i jasnośc przekazu autentycznie sprawiła mi radośc - stąd moje powitanie, może zbyt wylewne.
Powiadają, że dobrymi chęciami piekło brukowane stoi...
Nie wątpię, że posty Karmy są chętnie czytane - wykazuje się on dużą wiedzą, lecz sposób w jaki to robi - mi osobiście nie do końca odpowiada.
Dużo bardziej rezonuję z tym co Ty napisałaś, jak również z formą, w jakiej to zrobiłaś. Syntetycznośc i jasnośc przekazu autentycznie sprawiła mi radośc - stąd moje powitanie, może zbyt wylewne.
...all these words I don't just say...
-
leaozinho
- Posty: 892
- Dołączył(a): 28 lip 2006, 15:37
- Lokalizacja: Ciapuły Dolne
- Droga życia: 1
Kto przegląda forum
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości
