Moje zdanie jest takie.
Oczywiście uważam, że narkotyki nie powinne być karane karą grzywny, lub wiezienia. Podobnie jak nie jest karana próba samobójstwa. Ale oczywiście używanie ich powinno być dozwolone od pewnego wieku, podobnie jak w przypadku alkoholu.
Jest to wolny wybór człowieka. Jednak ani państwo ani Kościół nie potrafią uszanować Tej woli
Dlaczego tak jest ?! Wg. mnie powód jest prosty. Normalnie człowiekowi da się wmówić jakieś zasady, cele, np, życie wieczne, bogactwo, piękna przyszłość, itd itp.
Jednak jeżeli ktoś sięgnie po narkotyki, to to wszystko co obiecuje mu kościół i państwo bierze w łeb, że tak powiem.
Takiemu człowiekowi nie zależy już na bogactwie, na pieniądzach, a nawet na życiu wiecznym. Podczas tzw. 'tripu', jest mu niejednokrotnie lepiej niż było by mu normalnie.
To czego doświadczał podczas tripu jest BARDZIEJ realne niż rzeczywistość. (być może zdarzyło się Wam mieć kiedyś tak realny sen, że po obudzeniu, nie chcieli żeście uwierzyć, że to nie było naprawdę..)
Człowiek taki traci chęć zapotrzebowanie ma wszystko. Nie widzi sensu pracy, zarabiania pieniędzy, czy robienia czegokolwiek. Aby osiągnąć 'szczęście' wystarczy, że siedzi sobie spokojnie w domku.
Państwo i religie, wiedzą doskonale, że tego typu środki nie wpływają pozytywnie na wykorzystanie człowieka do swoich celów, dlatego też zakazują używania tych środków i walczą z nimi.
Bardzo duże wrażenie wywarła na mnie książka Pani Ewy Suchockiej.
Uzależnienie - Ukryte Źródło
W której porusza nie tylko temat narkotyków, ale i duszy, dobra i zła, rzeczywistości, sumienia, taoizmu, jaźni, świadomości i wiele innych. Moim zdaniem warto tam choć zajrzeć, a tym bardziej przeczytać.
Uważa ona, że są jakby dwie strony rzeczywistości, i różne pokarmy przechylają jakby szalę w stronę tej rzeczywistości. Kawa, tytoń, herbata, cukier, np. umacniają nas w tej rzeczywistości którą znamy, inne zaś środki, przechylają szalę w kierunku rzeczywistości tej drugiej. Jest co czytać, a nawet rysunki warto obejrzeć
Polecam.
Oczywiście uważam, że narkotyki nie powinne być karane karą grzywny, lub wiezienia. Podobnie jak nie jest karana próba samobójstwa. Ale oczywiście używanie ich powinno być dozwolone od pewnego wieku, podobnie jak w przypadku alkoholu.
Jest to wolny wybór człowieka. Jednak ani państwo ani Kościół nie potrafią uszanować Tej woli
Dlaczego tak jest ?! Wg. mnie powód jest prosty. Normalnie człowiekowi da się wmówić jakieś zasady, cele, np, życie wieczne, bogactwo, piękna przyszłość, itd itp.
Jednak jeżeli ktoś sięgnie po narkotyki, to to wszystko co obiecuje mu kościół i państwo bierze w łeb, że tak powiem.
Takiemu człowiekowi nie zależy już na bogactwie, na pieniądzach, a nawet na życiu wiecznym. Podczas tzw. 'tripu', jest mu niejednokrotnie lepiej niż było by mu normalnie.
To czego doświadczał podczas tripu jest BARDZIEJ realne niż rzeczywistość. (być może zdarzyło się Wam mieć kiedyś tak realny sen, że po obudzeniu, nie chcieli żeście uwierzyć, że to nie było naprawdę..)
Człowiek taki traci chęć zapotrzebowanie ma wszystko. Nie widzi sensu pracy, zarabiania pieniędzy, czy robienia czegokolwiek. Aby osiągnąć 'szczęście' wystarczy, że siedzi sobie spokojnie w domku.
Państwo i religie, wiedzą doskonale, że tego typu środki nie wpływają pozytywnie na wykorzystanie człowieka do swoich celów, dlatego też zakazują używania tych środków i walczą z nimi.
Bardzo duże wrażenie wywarła na mnie książka Pani Ewy Suchockiej.
Uzależnienie - Ukryte Źródło
W której porusza nie tylko temat narkotyków, ale i duszy, dobra i zła, rzeczywistości, sumienia, taoizmu, jaźni, świadomości i wiele innych. Moim zdaniem warto tam choć zajrzeć, a tym bardziej przeczytać.
Uważa ona, że są jakby dwie strony rzeczywistości, i różne pokarmy przechylają jakby szalę w stronę tej rzeczywistości. Kawa, tytoń, herbata, cukier, np. umacniają nas w tej rzeczywistości którą znamy, inne zaś środki, przechylają szalę w kierunku rzeczywistości tej drugiej. Jest co czytać, a nawet rysunki warto obejrzeć
Polecam.-
aztekium
- Posty: 149
- Dołączył(a): 15 sie 2006, 20:17
Witam!! Moim zdaniem palenie marihuany nie jest uzalezniajace aczkolwiek w duzych ilosciach moze zaszkodzic tak jak i niemal wszystko co spozywamy czy pijemy!! Nie mam nic przeciwko ludziom ktorzy traktuja ganje jako swoja uzywke gdyz sam kiedys palilem
Fakt faktem uczucie jakie po tym zachodz jest niemal nie do opisania, ja np nie mam ochoty rozmawiac z kims o jakichs bezsensownych rzeczach i wszystko co robie ma dla mnie znacznie wiekszy sens
jedna wielka cisza!! sa i ludzie ktorzy twierdza ze marihuana poszerza swiadomosc czlowieka na tle drozwoju duchowego!! jesli chcecie to looknijcie ten link ... www.Hnotion.prv.pl badz www.fromabove.prv.pl !! polecam i pozdrawiam
Fakt faktem uczucie jakie po tym zachodz jest niemal nie do opisania, ja np nie mam ochoty rozmawiac z kims o jakichs bezsensownych rzeczach i wszystko co robie ma dla mnie znacznie wiekszy sens
-
Lestat
- Posty: 2
- Dołączył(a): 23 lis 2006, 22:18
Wracajac do tematu marihuany wg mnie ziolo nie uzaleznia ale spozyte w duzych ilosciach moze zaszkodzic jak niemal wszystko!
''sa dni kiedy widac to jak na dloni,jedyne czego dzis od ciebie chca oni,chca abys zgubil sam siebie w pogoni goniac iluzoryczne szczescie...''
<<<palenie zabija>>> 
''sa dni kiedy widac to jak na dloni,jedyne czego dzis od ciebie chca oni,chca abys zgubil sam siebie w pogoni goniac iluzoryczne szczescie...'' -
Lestat
- Posty: 2
- Dołączył(a): 23 lis 2006, 22:18
nic dodac nic ujac ja rzucilem wode dla marii, cynicznie i z wyrachowaniem. Mija rok od kiedy pale regularnie, ale tylko do poduszki czyli okolo 2 godziny przed kimonkiem. mam 40 lat pilem 15(harcore) teraz pale rok i 15 lat jedno wielkie nieporozumienie. Dlaczego nie znalem maryski? bo byla nielegalna, a mogla mi troche zycia oszczedzic.Archer napisał(a):Nie, no sprzątaczką to bym nie chciał byc, ale powrócę do tematu...
Niedługo minie mi bodajże pierwszy jubileusz palenia (takiego w miarę regularnego). Przez ten czas wiele się nie zmieniło w moim życiu. Oceny w szkole się nie pogorszyły (miejscami wzrosły), z domu wyrzucic mnie nie chcą, nie sprzedaję biżuterii by miec hajs na stuff. Nie przesiadłem się tez na mocniejsze narkotyki typu amfa, koka czy hera - nie ciągnie mnie do nich nawet w najmniejszym stopniu, wręcz przeciwnie czuję do nich odrazę.
Palę (paliłem) bardzo różnie, ale raczej nie z większą przerwą niż miesięczną. Czasami zdarzało się palic codziennie przez 2-3 dni, a czasami raz na miesiąc (teraz np. nie paliłem od 3-4 tygodni).
Z rzeczy negatywnych:
- wczoraj wracałem z wycieczki z Krakowa i w autobusie zrobiliśmy sobie konkurs "PIMP MY Butla"- zabawa przednia i bardzo konstruktywna (pozwolę sobie powiedziec, że wygrałem robiąc butlę ze sprzęgłem, miedzianym siodełkiem na miszung i przede wszystkim: trójbiegową
). Dla niektórych to może byc objaw uzależnienia...
- gdy pojawiają się jakieś takie potężniejsze problemy, natłok myśli, lęków itp. to mam ochotę się zrelaksowac - tutaj z pomocą przychodzi Maria...
- papierki same zwijają się w blunty, sreberka same wędrują do portfeli...
- dużo się myśli o paleniu, ale traktuję je coraz bardziej jak sztukę - z wielkim szacunkiem...
Z pozytywnych:
- nadal żyję...
- nie czuję się uzależnionym (bynajmniej tak jak np. niektórzy są od tytoniu czy alkoholu).
- przestałem się upijac alkoholem (przestało mi się to podobac), nie palę fajek...
- mam swój styl, wyróżniam się jakoś z tłumu, jestem bardziej wyluzowany, mam lepszą nawijkę, coraz więcej piszę poezji śpiewanej, większosc znajomych wpisane ma mnie w komach: "baku baku" albo Astronom (często łapię komety, bo palę do końca). Podoba mi się takie cóś...
- wyzdrowiałem z nadciśnienia, znacznie oczyściła mi się skóra, lepiej sypiam, mniej się stresuję...
Oceńcie sami, mówcie co chcecie, ale Marihuana to Vademecum na wszystko...
-
jack
- Posty: 1
- Dołączył(a): 05 lip 2007, 05:19
Witam, nie czytalem calego tematu (tylko pierwsze 2 str i 3 ostatnie) i z tych wszystkich wypowiedzi najbardziej rozbawila mnie ta:
po 1: marihuany sie nie ćpa tylko pali
po 2: żeby jak Ty to mowisz 'zaćpać' się trzebaby bylo spalić ponad 8kg na raz - co jest niemożliwe.
Z tego co widzialem, to pisaliscie tutaj swoje historie, opinie itd. wiec kolej na mnie.
Ja pale ziolo 3 lata, na poczatku palilem raz na miesiac, potem raz na 2 tygodnie i wszylo tak że przejarałem później rok dzień w dzień (nie to żebym żałował, bo miło wspominam ten okres)pamietam tez ze robilo sie przerwy np. tygodniowe dla lepszej bomby - teraz od prawie roku pale tak raz na miesiac i nie uwazam sie za uzaleznionego (zreszta nigdy sie nie uwazalem).
Jakies negatywne odczucia po takim okresie ? Mialem przez jakis czas, ale sadze ze to efekt placebo wywołany przez te ogolną opinie i poglady na temat ziola, np. wielu ludzi uwaza ze od tego psuje sie pamięć i ja wtedy wszystko co zapomnialem zwalałem na ziolo... gówno prawda, później nie palilem przez klika miechow (2 bodajże) i bylo to samo tyle ze wygladalo to tak 'o kurde, zapomnialo mi sie' poprostu nie bylo na co zwalic
Archer pisal, ze podchodzi do ziola jak do jakiegos artefaktu/rytualu - ja mialem identycznie.
A co do odczuc po paleni to są zależne od:
-osob z ktorymi palisz
-miejsca
-dnia jaki miales
- i od ciebie samego, sa ludzie ktorzy sie zamulają po paleniu a inni ożywają - wszystko zalezy od czlowieka.
Na 'bombe' sklada sie naprawde bardzo wiele czynnikow, ale z czasem zauwazylem ze oczucia po bombie nie roznia sie tak bardzo od rzeczywistosci, tylko jej intensywnosc jest pomnożona a nawet spotęgowana (to tez zalezy od stadium palenia).
Nightwalker pisal w ktorms poście, że ludzie nie moga miec faz typu 'nie mam rak i nog' - to jest mozliwe, ale to sie nie odczuwa ze sie ich niema tylko to dziala na zasadzie wkretu dla smiechu i wczucia sie maxymalnego. Ale takie bomby sa mozliwe przy pierwszych paleniach, pamietam jak to nie raz sie wspominalo zkumplami te pierwsze bomby (kiedys nawet zmienialismy sie w pająki i hasaliśmy sobie
hehe).
Czy jestem za legalizacja? Jak najbardzie, gdyby zalegalizowano ziolo wiele osob zapewne by przestalo palic, a mlodziez by tak do tego nie lgnęła. Kolejna dobra strona legalizacji byloby zalatanie dziury budżetowej hehe...
Co sie dzieje jak spalisz za duzo? Poprostu sie wyłączasz, idziesz spac. Czesto człowiek staje sie blady i poprostu odpada, traci kontrole nad cialem i lezy. Czasami poprostu sie siedzi i nic nie mowi, bo rozmowa strasznie meczy - ja w swojej karierze przepalilem sie 2 razy - nie zaciekawy stan
tak zwany 'za daleki odlot' hehe...
Opowiem wam taka smieszna historie, pewnego razu jak z kumplami sobie palilismy przyszedl do nas kumpel ktory w tym temacie byl amatorem (palil tam kilkanascie razy tylko). Jadl on brzoskwinie i nie chcial sie z nikim podzielic, sciagnal dwa buchy - przepalil sie i zwymiotował 2 razy brzoskwiniami
kupa smiechu byla przy tym.
Aaa i jeszcze cos mi sie przypomnialo: jak komus nie pasuje, że paląc marihuane zanieczyszcza płuca itd... to niech jej nie pali tylko zrobi sobie wywar. Testowalem wywar i tez nieźle sieka
Hmm.... ok nie bede juz zanudzal bo i tak post długi wyszedł, ale na koniec dam kilka ciekawych jazd po skopceniu (oczywiscie te pierwsze bomby - bo sa najlepsze
).
1. Juz kumplami na bombie, caly czas sie smiejemy brzuchy az nas bolą - jeden tak rozchyla rece a ja mowie ze jest archaniolem i jeszcze większa pompa. Idziemy dalej, siadam z dwoma kumplami a jeden udaje robota - jak mu to idealnie wychodzi! TE ruchy takie mechaniczne, te dźwieki ktore przy tym wydaje, te strzały! Nie zdolalem wydusic z siebie nawet slowa, caly czas lezalem na tej trawie i sie smialem
2. To bylo w lesie, siedzimy sobie juz po spaleniu. Nagle widzimy światlo z jakiegoś wozu 'ktoś po nas przyjechał' oni sie juz zrywaja i biegną - ja wstaje przypatruje sie chwile a to promienie słonca miedzy drzewami świecą
Chwile później zasiadamy i wkladamu glowy pod bluze (ja zamknalem oczy - nie wiem jak oni) 'Bruuuu F16! F16! zgłoś sie przeciwnik naciera!' 'mej dej
!' i toczylismi powietrzna walke, w sumie krzyczelismy 'F16' a ja sobie wyobrazalem statki kosmiczne
3. A teraz nieco inna historia. Po spaleniu mialem taki dziwny tik z jednym kumplem ze czesto sobie podawalismy ręke i taka sklejona sie nieświadomie bawilismy - od razu jak to ktorys z nas zauważał to zabieraliśmy łape... i tak pewnego dnia na bombie idziemy we 4 do pizzeri. Po złożeniu zamowienia zajmujemy miejsca i czekamy, aż tu nagle jeden koles ze stolika obok do nas mówi 'ej sory, ale czy wy sie tak zawsze macacie?!' a ja patrze a ja znowu z kumplem reka sklejona! i pompa na cala pizzerie
Ok... ale sie rozpisalem (fajnie powspominac stare bomby
)
Pozdrawiam wszystkich ;]
Gothic napisał(a):Tak apropo marihuany Dj Tiesto... jego kawałki były naprawde super które komponował, każdy ich słuchał, zawsze wpadały w ucho, Zaćpał się marychą...
po 1: marihuany sie nie ćpa tylko pali
po 2: żeby jak Ty to mowisz 'zaćpać' się trzebaby bylo spalić ponad 8kg na raz - co jest niemożliwe.
Z tego co widzialem, to pisaliscie tutaj swoje historie, opinie itd. wiec kolej na mnie.
Ja pale ziolo 3 lata, na poczatku palilem raz na miesiac, potem raz na 2 tygodnie i wszylo tak że przejarałem później rok dzień w dzień (nie to żebym żałował, bo miło wspominam ten okres)pamietam tez ze robilo sie przerwy np. tygodniowe dla lepszej bomby - teraz od prawie roku pale tak raz na miesiac i nie uwazam sie za uzaleznionego (zreszta nigdy sie nie uwazalem).
Jakies negatywne odczucia po takim okresie ? Mialem przez jakis czas, ale sadze ze to efekt placebo wywołany przez te ogolną opinie i poglady na temat ziola, np. wielu ludzi uwaza ze od tego psuje sie pamięć i ja wtedy wszystko co zapomnialem zwalałem na ziolo... gówno prawda, później nie palilem przez klika miechow (2 bodajże) i bylo to samo tyle ze wygladalo to tak 'o kurde, zapomnialo mi sie' poprostu nie bylo na co zwalic
Archer pisal, ze podchodzi do ziola jak do jakiegos artefaktu/rytualu - ja mialem identycznie.
A co do odczuc po paleni to są zależne od:
-osob z ktorymi palisz
-miejsca
-dnia jaki miales
- i od ciebie samego, sa ludzie ktorzy sie zamulają po paleniu a inni ożywają - wszystko zalezy od czlowieka.
Na 'bombe' sklada sie naprawde bardzo wiele czynnikow, ale z czasem zauwazylem ze oczucia po bombie nie roznia sie tak bardzo od rzeczywistosci, tylko jej intensywnosc jest pomnożona a nawet spotęgowana (to tez zalezy od stadium palenia).
Nightwalker pisal w ktorms poście, że ludzie nie moga miec faz typu 'nie mam rak i nog' - to jest mozliwe, ale to sie nie odczuwa ze sie ich niema tylko to dziala na zasadzie wkretu dla smiechu i wczucia sie maxymalnego. Ale takie bomby sa mozliwe przy pierwszych paleniach, pamietam jak to nie raz sie wspominalo zkumplami te pierwsze bomby (kiedys nawet zmienialismy sie w pająki i hasaliśmy sobie
Czy jestem za legalizacja? Jak najbardzie, gdyby zalegalizowano ziolo wiele osob zapewne by przestalo palic, a mlodziez by tak do tego nie lgnęła. Kolejna dobra strona legalizacji byloby zalatanie dziury budżetowej hehe...
Co sie dzieje jak spalisz za duzo? Poprostu sie wyłączasz, idziesz spac. Czesto człowiek staje sie blady i poprostu odpada, traci kontrole nad cialem i lezy. Czasami poprostu sie siedzi i nic nie mowi, bo rozmowa strasznie meczy - ja w swojej karierze przepalilem sie 2 razy - nie zaciekawy stan
tak zwany 'za daleki odlot' hehe...
Opowiem wam taka smieszna historie, pewnego razu jak z kumplami sobie palilismy przyszedl do nas kumpel ktory w tym temacie byl amatorem (palil tam kilkanascie razy tylko). Jadl on brzoskwinie i nie chcial sie z nikim podzielic, sciagnal dwa buchy - przepalil sie i zwymiotował 2 razy brzoskwiniami
kupa smiechu byla przy tym.
Aaa i jeszcze cos mi sie przypomnialo: jak komus nie pasuje, że paląc marihuane zanieczyszcza płuca itd... to niech jej nie pali tylko zrobi sobie wywar. Testowalem wywar i tez nieźle sieka
Hmm.... ok nie bede juz zanudzal bo i tak post długi wyszedł, ale na koniec dam kilka ciekawych jazd po skopceniu (oczywiscie te pierwsze bomby - bo sa najlepsze
).
1. Juz kumplami na bombie, caly czas sie smiejemy brzuchy az nas bolą - jeden tak rozchyla rece a ja mowie ze jest archaniolem i jeszcze większa pompa. Idziemy dalej, siadam z dwoma kumplami a jeden udaje robota - jak mu to idealnie wychodzi! TE ruchy takie mechaniczne, te dźwieki ktore przy tym wydaje, te strzały! Nie zdolalem wydusic z siebie nawet slowa, caly czas lezalem na tej trawie i sie smialem
2. To bylo w lesie, siedzimy sobie juz po spaleniu. Nagle widzimy światlo z jakiegoś wozu 'ktoś po nas przyjechał' oni sie juz zrywaja i biegną - ja wstaje przypatruje sie chwile a to promienie słonca miedzy drzewami świecą
3. A teraz nieco inna historia. Po spaleniu mialem taki dziwny tik z jednym kumplem ze czesto sobie podawalismy ręke i taka sklejona sie nieświadomie bawilismy - od razu jak to ktorys z nas zauważał to zabieraliśmy łape... i tak pewnego dnia na bombie idziemy we 4 do pizzeri. Po złożeniu zamowienia zajmujemy miejsca i czekamy, aż tu nagle jeden koles ze stolika obok do nas mówi 'ej sory, ale czy wy sie tak zawsze macacie?!' a ja patrze a ja znowu z kumplem reka sklejona! i pompa na cala pizzerie
Ok... ale sie rozpisalem (fajnie powspominac stare bomby
)
Pozdrawiam wszystkich ;]
'Cokolwiek pomiedzy ludzmi konczy sie, znaczy nigdy sie nie zaczelo, gdyby prawdziwie sie zaczelo - nie skonczylo by sie, skonczylo sie bo sie nie zaczelo... cokolwiek prawdziwie sie zaczyna, nigdy sie nie konczy'
-
pepex
Zip - Posty: 393
- Dołączył(a): 22 sty 2007, 20:51
- Lokalizacja: KT-95 :P
- Droga życia: 7
- Typ: 7w8
- Zodiak: Rak
pepex napisał(a):Czy jestem za legalizacja? Jak najbardzie, gdyby zalegalizowano ziolo wiele osob zapewne by przestalo palic, a mlodziez by tak do tego nie lgnęła.
Nie wydaje mi sie aby legalizacja tak wplynela na tych ktorzy pala, poniewaz juz nie musieliby sie tak bac i chowac gdziekolwiek zeby sobie zapalic. Poza tym jest wiele osob ktore mowia iz zapalilaby marysie gdyby byla legalna.
Od siebie dodam jeszce ze zawsze mnie lapie dobry humor ostatnio nawet dostalem z kolega takiego napadu smiechu ze prawie sie podusilismy... nie moglismy zlapac tchu tak sie brechtalismy (jednak jest niebezpiecznie
Ale nie lubie palic czesto, gdy sie pali w dluzszych odstepach czasu jest lepszy klimacik
dlatego czasem warto odmowic
Rowniez jestem za legalizacja, wszystko jest dla ludzi ale (podobnie jak z alkoholem) nie dla wszystkich
Ona: Kocham Cie!!! A Ty mnie tez?
On: Tak, Ciebie TEZ.
xD
On: Tak, Ciebie TEZ.
xD
-
Meph
- Posty: 1056
- Dołączył(a): 06 gru 2005, 14:50
- Droga życia: 4
- Zodiak: Waga, Bawół
Meph napisał(a):Nie wydaje mi sie aby legalizacja tak wplynela na tych ktorzy pala, poniewaz juz nie musieliby sie tak bac i chowac gdziekolwiek zeby sobie zapalic. Poza tym jest wiele osob ktore mowia iz zapalilaby marysie gdyby byla legalna.
Gdyby byla legalna, bylby na nia nagly nawal - a z czasem by przeszlo. Przestaliby palic, niektorzy by juz po to nie siegali bo wiadomo ze zakazany owoc smakuje najlepiej... a niektorym napewno by sie znudzilo (tak to prawda, znam takich ludzi
)'Cokolwiek pomiedzy ludzmi konczy sie, znaczy nigdy sie nie zaczelo, gdyby prawdziwie sie zaczelo - nie skonczylo by sie, skonczylo sie bo sie nie zaczelo... cokolwiek prawdziwie sie zaczyna, nigdy sie nie konczy'
-
pepex
Zip - Posty: 393
- Dołączył(a): 22 sty 2007, 20:51
- Lokalizacja: KT-95 :P
- Droga życia: 7
- Typ: 7w8
- Zodiak: Rak
To i ja cos dopisze;p
Pale zadko, np przez 3-4 dni raz na kilka miesiecy , kiedys palilam non stop np przez 3 miechy, przerwa i znow 2 miesiace itp..wiec jakeis tam doswiadczenie mam;p
Dlaczego jestem na tak?
Tak jak pisaliscie ziolo daje swietne wyostrzenie zmyslow.. (np smaku-->dlaczego wtedy wszytsko jest takie mniam mniam?:D , dotyku -->np podczas sexu;p ).Niektorzy zauwazaja u siebie powiekszenie mocy tworczej i kreatywnosci..., wieksza wyobraznie..itp. To tez lubie
Oczywista jeszcze smeich az do bolu brzucha lub problemow z oddychaniem;p , wkretyy w rozne rzeczy lub sytuacje
, relaks .
Nio to takie moje plusy, z minusow to po dluzszym paleniu czuje oglupienie, taki"rozmyty "mozg;p , mniejsza zdolnosc obserwacjii i postrzegania, lenistwo
--> ale to przechodzi .
Co do uzaleznienia...mam wielu znajomych , ktorzy nie moga przestac palic i czuja sie od tego uzaleznieni...to tak jak z alkoholem ..niektorzy maja tendencje, niektorzy nie:)
Kazdy powinien wiedziec do czego ma slabosc ,na co moze sobie pozwolic i w ktorym momencie przestac:)
aaa z tym sie moze nie zgodzicie, ale polecalabym ziolo jako kuracje odwykowa dla uzaleznionych od narkotykow twardych np amfy:) Znam kilka osob , ktore zastapily amfetamine marihuana , co latwiej pomoglo im wyjsc z nalogu, nie az tak drastycznie, a jednoczenie nie uzaleznily se od marihuany:)
aa i jesczez sobie zaobserwowalam ze kobiety raczej nie wchodza w uzaleznienie od trawy, poniewaz jedza wiecej i tyją , a tego przeciez nie chcemy;p;p
Pozdrawiam wsyztskich palacych i niepalacych
Pale zadko, np przez 3-4 dni raz na kilka miesiecy , kiedys palilam non stop np przez 3 miechy, przerwa i znow 2 miesiace itp..wiec jakeis tam doswiadczenie mam;p
Dlaczego jestem na tak?
Tak jak pisaliscie ziolo daje swietne wyostrzenie zmyslow.. (np smaku-->dlaczego wtedy wszytsko jest takie mniam mniam?:D , dotyku -->np podczas sexu;p ).Niektorzy zauwazaja u siebie powiekszenie mocy tworczej i kreatywnosci..., wieksza wyobraznie..itp. To tez lubie
Oczywista jeszcze smeich az do bolu brzucha lub problemow z oddychaniem;p , wkretyy w rozne rzeczy lub sytuacje
Nio to takie moje plusy, z minusow to po dluzszym paleniu czuje oglupienie, taki"rozmyty "mozg;p , mniejsza zdolnosc obserwacjii i postrzegania, lenistwo
Co do uzaleznienia...mam wielu znajomych , ktorzy nie moga przestac palic i czuja sie od tego uzaleznieni...to tak jak z alkoholem ..niektorzy maja tendencje, niektorzy nie:)
Kazdy powinien wiedziec do czego ma slabosc ,na co moze sobie pozwolic i w ktorym momencie przestac:)
aaa z tym sie moze nie zgodzicie, ale polecalabym ziolo jako kuracje odwykowa dla uzaleznionych od narkotykow twardych np amfy:) Znam kilka osob , ktore zastapily amfetamine marihuana , co latwiej pomoglo im wyjsc z nalogu, nie az tak drastycznie, a jednoczenie nie uzaleznily se od marihuany:)
aa i jesczez sobie zaobserwowalam ze kobiety raczej nie wchodza w uzaleznienie od trawy, poniewaz jedza wiecej i tyją , a tego przeciez nie chcemy;p;p
Pozdrawiam wsyztskich palacych i niepalacych
-
BlankaSophie
- Posty: 17
- Dołączył(a): 25 cze 2007, 17:09
A jesli ktos na "pacmanie" chce miec chipsy tylko dla siebie to mam sposob
Zawsze mowie ze smakuja jak trociny, ze sa suche i mi oddaja prawie cala paczke
Gorzej jak ja tez sam sie w to wkrece to chipsy zostaja na nastepny dzien
na inne smakolyki skutecznego patentu jescze nie mam
(P.S. Nadwaga mi nie grozi, chyba za zadko pale
)
Zawsze mowie ze smakuja jak trociny, ze sa suche i mi oddaja prawie cala paczke
Ona: Kocham Cie!!! A Ty mnie tez?
On: Tak, Ciebie TEZ.
xD
On: Tak, Ciebie TEZ.
xD
-
Meph
- Posty: 1056
- Dołączył(a): 06 gru 2005, 14:50
- Droga życia: 4
- Zodiak: Waga, Bawół
Jak mam zaglosowac jesli nie widze odpowiedzi dla mnie? Nie pale, nie probowalam i nie bede bo mnie to poprostu nie pociaga. Ale nie koniecznie uwazam ze pala narkomani i cpuny. Poprostu uwazam ze lepszy papierosek. a i tak powinnam to rzucic. Jak tu przeciez miec czyste kanaliki energetyczne jesli sie czlowiek sam zatruwa tymi uzywkami.
.....biel, mowie Wam, mnostwo bieli i to jest najpiekniejsze.....
-
Margaretka
- Posty: 3
- Dołączył(a): 08 sty 2008, 20:02
- Zodiak: byk
wszystkie narkotyki -obojetnie lekkie czy twarde- to straszny syf. Rozumiem, ze ludzie mlodzi, chcacy wszystkiego sprobowac a zwlaszcza tego, czego zabraniaja im starzy, religia, system itd, lapia sie na skreta albo wciaganie. Troche w tym pozerstwa na "luzaka" co to duzo moze, troche glupawej rebelii, potrzeby akceptacji w grupie ale przede wszystkim to ogromny brak swiadomosci tego, co rzeczywiscie dragi robia z czlowiekiem.
Wg mnie, to jest cholerna glupota i nieodpowiedzialnosc.
Podobnie jest z innymi uzywkami: tyton, alkohol, kawa,, to wszystko syf, ktory ludzie wrzucaja w siebie bez opamietania.
Tym wieksza szkoda jest widziec, jak ludzie, ktorzy mowia o sobie, ze rozwijaja sie duchowo, czy tez wogole rozwijaja i jednoczesnie maja wielka frajde z zabijania swych cial subtelnych i zasmiecania ciala fizycznego. Pierwszym i koniecznym warunkiem wznoszenia sie jest oczyszczenie. Od dziecinstwa wciska sie nam syf informacyjny, emocjonalny, zywnosciowy. Cale lata zabiera oczyszczenie sie z tego i pozbycie skutkow a niektore szkody sa nie do naprawienia.
Wg mnie, to jest cholerna glupota i nieodpowiedzialnosc.
Podobnie jest z innymi uzywkami: tyton, alkohol, kawa,, to wszystko syf, ktory ludzie wrzucaja w siebie bez opamietania.
Tym wieksza szkoda jest widziec, jak ludzie, ktorzy mowia o sobie, ze rozwijaja sie duchowo, czy tez wogole rozwijaja i jednoczesnie maja wielka frajde z zabijania swych cial subtelnych i zasmiecania ciala fizycznego. Pierwszym i koniecznym warunkiem wznoszenia sie jest oczyszczenie. Od dziecinstwa wciska sie nam syf informacyjny, emocjonalny, zywnosciowy. Cale lata zabiera oczyszczenie sie z tego i pozbycie skutkow a niektore szkody sa nie do naprawienia.
...all these words I don't just say...
-
leaozinho
- Posty: 892
- Dołączył(a): 28 lip 2006, 15:37
- Lokalizacja: Ciapuły Dolne
- Droga życia: 1
Niektorzy czasem pala zeby sie wyluzowac, na troche odplynac, zapomniec sie troszke i wcale nie dla bycia wsrod znajomych "cool" ale poprostu, np z innym znajomym, troszke sie posmiac i juz
Poza tym gdybysmy chcieli przejzec szkodliwosc kazdego produktu to wszystko szkodzi, jedno mniej drugie bardziej ale sek w tym ze ja wole sobie korzystac ze wszystkich "dobrodziejstw" (czyt. z tego z czego chce) i byc nieograniczanym i zadowolonym . Wg mnie bardziej blokuje przekonanie ze cos jest szkodliwe niz sama w sobie szkodliwosc jakiegokolwiek "specyfiku"
A poza tym, zycie tutaj na ziemi jest takie krotkie, dlaczego mam z niego nie korzystac, chce to sprobuje, nie to nie. Cale zycie byc poprawnym i wzorowym (czyt. wg wiekszosci to jest dobre a to fee) ... bleh
Zeby tylko ktos nie odczytal zle mojego postu, nie mowie o codziennym paleniu, we wszystkim trzeba miec umiar. Ja potrafie odmowic choc okazji jest wiele.
P.S. Papieroski wcale nie sa lepsze, fuj
A poza tym, zycie tutaj na ziemi jest takie krotkie, dlaczego mam z niego nie korzystac, chce to sprobuje, nie to nie. Cale zycie byc poprawnym i wzorowym (czyt. wg wiekszosci to jest dobre a to fee) ... bleh
Zeby tylko ktos nie odczytal zle mojego postu, nie mowie o codziennym paleniu, we wszystkim trzeba miec umiar. Ja potrafie odmowic choc okazji jest wiele.
P.S. Papieroski wcale nie sa lepsze, fuj
Ona: Kocham Cie!!! A Ty mnie tez?
On: Tak, Ciebie TEZ.
xD
On: Tak, Ciebie TEZ.
xD
-
Meph
- Posty: 1056
- Dołączył(a): 06 gru 2005, 14:50
- Droga życia: 4
- Zodiak: Waga, Bawół
O ile szkodzenie sobie i zabijanie sie mozna nazywac "korzystaniem z zycia". Jak sam napisales - to zycie jest krotkie. Powiedzialbym wrecz, ze bardzo krotkie i nie na wszystko starcza czasu. IMHO lepiej jest zajmowac sie w ciagu tego krotkiego zycia tym, co jest esencjonalne niz tracic czas i energie na pie***, ktore do niczego dobrego nie prowadza.
...all these words I don't just say...
-
leaozinho
- Posty: 892
- Dołączył(a): 28 lip 2006, 15:37
- Lokalizacja: Ciapuły Dolne
- Droga życia: 1
Nie bądźmy radykałami, przecież wszystko szkodzi. Można wręcz powiedzieć, że życie szkodzi, bo nieuchronnie przybliża do śmierci
Ja tak sobie myślę, że ludzie sięgają po różnego rodzaju 'środki koloryzujące życie' dlatego, że żyją w świecie całkowicie odbiegającym od tego, w którym by żyć chcieli. Są zmuszeni do przestrzegania wielu często nieuświadomionych form zachowania, mają przyprawione gombrowiczowskie 'gęby' i myślą, że to co wmówiło im otoczenie to ich droga do szczęścia. No ale szczęścia na tej drodze nie ma, więc odreagowywują na wszelkie możliwe sposoby. Przypomina to huśtawkę - wychylają się w jedną stronę pracując/ucząc się/itp i siłą bezwładu lecą w drugą stronę, by utrzymać równowagę, więc piją/ćpają/itp. A jak ktoś wychyli się za mocno w jedną lub drugą stronę to huśtawka się przewraca i wtedy jest przej****. Dlatego moja najlepsza recepta na życie to utrzymywać równowagę poprzez stosowanie jak najmniejszych wychyleń w obie strony.
Ja tak sobie myślę, że ludzie sięgają po różnego rodzaju 'środki koloryzujące życie' dlatego, że żyją w świecie całkowicie odbiegającym od tego, w którym by żyć chcieli. Są zmuszeni do przestrzegania wielu często nieuświadomionych form zachowania, mają przyprawione gombrowiczowskie 'gęby' i myślą, że to co wmówiło im otoczenie to ich droga do szczęścia. No ale szczęścia na tej drodze nie ma, więc odreagowywują na wszelkie możliwe sposoby. Przypomina to huśtawkę - wychylają się w jedną stronę pracując/ucząc się/itp i siłą bezwładu lecą w drugą stronę, by utrzymać równowagę, więc piją/ćpają/itp. A jak ktoś wychyli się za mocno w jedną lub drugą stronę to huśtawka się przewraca i wtedy jest przej****. Dlatego moja najlepsza recepta na życie to utrzymywać równowagę poprzez stosowanie jak najmniejszych wychyleń w obie strony.
Per aspera ad astra
-
DrugOn
- Posty: 95
- Dołączył(a): 03 kwi 2007, 19:31
- Lokalizacja: z miasta (prawie)
Kto przegląda forum
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości
