Para-nauka, odkrywane mechanizmy umysłu, Huna i podobne tematy.
od kilkunastu lat praktykuję różne metody pracy nad sobą - medytacja, modlitwa, praca z ciałem, itp

stosuję również afirmacje, które niestety nie zawsze działają

czy macie może podobne doświadczenia? jeśli tak i jeśli udało się je pokonać, podzielcie się proszę :)
gdelfin
 
Imię: Grzegorz
Posty: 11
Dołączył(a): 12 gru 2011, 16:13
Droga życia: 22
Zodiak: Wodnik
Generalnie afirmacje działają jeśli uda ci się skomunikować z twoją podświadomością i niejako przekonać ją że to co mówisz/myślisz w danym momencie to coś ważnego. Częste powtarzanie i dobre formułowanie tych myśli jest bardzo ważne.
Najczęściej chyba popełnianym błędem jest negatywizm myślenia, w dwóch aspektach. Po pierwsze, najlepiej jest formułować afirmacje całkowicie omijając wszelkie negatywne słowa typu 'nie, nigdy, nikt' itp. Po drugie, trzeba uwierzyć że to zadziała. Jeśli powtarza się afirmację że coś się stanie a jednocześnie w myślach powtarza się/odczuwa 'to się nie stanie, to się nie stanie', to wtedy nie zadziała, bo podświadomość dostaje sprzeczne sygnały które się wzajemnie znoszą...
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
Avatar użytkownikaTil Mężczyzna
Poszukujący
 
Posty: 1614
Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
Droga życia: 11
Zodiak: tygrys
Witaj Delfinie z g :-D

Jakie afirmacje konkretnie nie działają, no i jak chciałbyś żeby one działały?
:-)
Intencja jest przenikającą wszystko siłą, która sprawia, że postrzegamy. Nie dlatego stajemy się świadomi , że postrzegamy - do percepcji dochodzi pod naciskiem napierającej intencji..
[C. Castaneda]
Avatar użytkownikasinsemilla
 
Posty: 1675
Dołączył(a): 26 maja 2010, 15:45
O doświadczeniach jest spora część forum, warto przejrzeć.

Co do afirmacji, to ich nie stosuję. Nie lepiej bezpośrednio, omijając werbalizujący umysł, pracować z energią? Piszesz, że stosujesz medytację, więc może wtedy właśnie? A nawiasem, w jaki celu ją stosujesz?
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 828
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon
Daj sobie spokój z afirmacjami.
Zastosuj materializacje.
Ja zamiast afirmować, bezpośrednio materializuje to co mi akurat przyjdzie w pomyśle.
Materializacja jest bardzo łatwa, nie wymaga tworzenia w umyśle.
Energią myśli zagęszczasz fotony w potrzebną Ci w danym momęcie materie.
Matrilizacja nie sprawdzi się raczej w przypadku potrzeby uczuć, bo to inna płaszczyzna.
Idę zmaterializować kawę...
Avatar użytkownikaCyborg Mężczyzna
 
Imię: Przemek
Posty: 209
Dołączył(a): 08 maja 2010, 15:15
Til to o czym piszesz jest dla mnie oczywiste :) Swego czasu studiowałem psychotronikę, zrobiłem różne kursy, przyczytałem chyba całą dostępną literaturę nt afirmacji...tak intelektualnie znam wszystkie mechanizmy, ale co zrobić jeśli mimo "teoretycznego przygotowania" sabotujące myśli pojawiają się i za cholerę nie można ich odgonić? przy jednej afirmacji nie ma ich wcale a przy innej sporo

sinsemilla to jest bardzo różnie, nie ma reguły

Enlil pytasz o to w jakim celu stosuję medytację czy afirmacje? możesz więcej napisać o pracy z energią? co konkretnie masz na myśli?

Cyborg piszesz - "Energią myśli zagęszczasz fotony w potrzebną Ci w danym momęcie materie." możesz rozwinąć temat?
gdelfin
 
Imię: Grzegorz
Posty: 11
Dołączył(a): 12 gru 2011, 16:13
Droga życia: 22
Zodiak: Wodnik
Afirmacja - akceptacja czegoś, a jednocześnie wyrażanie uznania dla tego. To jest dla mnie dobre i kocham to.

Np. sukces jest dla mnie dobry, wiem, że mogę go doświadczać. - wsłuchaj się w swoje ciało, jeśli Twoje ciało się boi / spina / i uważa, że np. jednak nie możesz go doświadczyć to nie zmieni tego sama afirmacja - nie ma lekko, musisz się dokopać do tego dlaczego Twoje ciało = Twoja podświadomość nie chce tego przyjąć i dlaczego jest to sprzeczne. To zazwyczaj są programy z dzieciństwa, nieświadomie zaszczepione nam przez naszych rodziców ("Nic nie osiągniesz! Nie uda Ci się! Co z Ciebie wyrośnie, wylądujesz czyszcząc kible!).

Afirmacje służą głównie do wdrukowania sobie nowego programu, ale najpierw trzeba odinstalować stare oprogramowanie lub chociaż wstępnie po nim posprzątać :).

Musisz po prostu sobie uświadomić świadomie dlaczego zasługujesz i przekonać podświadomość, że zasługujesz :). Kluczem jest pokochanie siebie i życzenie sobie jak najlepiej. Wejście w rolę rodzica samego siebie, opiekowanie się sobą i kierowanie swoim życiem.

Afirmacje powinny tętnić w sercu a nie w głowie. Czyli powinieneś CZUĆ to co afirmujesz, nie koniecznie to musi być nawet ułożone w dokładne zdania. :). Afirmacja która dzieje się tylko w głowie nie działa. Afirmacja działa z serca.
Słońce gorące
Avatar użytkownikaluth
 
Imię: Alicja
Posty: 1085
Dołączył(a): 31 mar 2010, 23:06
Lokalizacja: Warszawa
Droga życia: 11
Typ: 7w8
Zodiak: Byk, Koza
luth trafiłaś w sedno :) też tak uważam, a bardziej czuję, że to musi iść z serca, bo inaczej to tylko puste słowa

ale jak to serce otworzć? wiem, że kluczem jest akceptacja siebie, taka bezwarunkowa, ale kiedy naprawdę doprowadzamy do tego stanu, to już chyba też kończy się nasz karmiczny krąg tu na ziemi, tak sądzę

chciałby podzielić się swoimi przemyśleniami (tak przy okazji polecam książki Michaela Newtona), podobno jest tak, że każda dusza bez wyjątku dąży do równowagi i najważniejszym celem naszego życia / istnienia jest powrót do Źródła...na przestrzeni setek a może tysięcy wcieleń podejmowaliśmy różne wybory i te które były przyczyną cierpienia innych muszą zostać zneutralizowane, podobno to sama dusza (a nie jak w chrześcijaństwie Bóg, lub w buddyźmie Karma) przed przyjściem tu na ziemię wybiera dla siebie takie doświadczenia, które pozwolą jej uzyskać równowagę, jeśli w poprzednich wcieleniach została ona zachwiana...czytałem o bardzo ciekawym przypadku pewnej kobiety, która przez całe życie miała drobne, schorowane ciało...podczas hipnozy okazało się, że przez stulecia wybierała ciała silnych mężczyzn, którzy folgowali zmysłom - pijaństwo, gwałty, grabieże, itp...nagromadziła tyle negatywnej energii, że sama przed ponownymi narodzinami zdecydawała się na wybranie takiego własnie ciała, aby jej dusza mogła zrekompensować wyrządzone innym krzywdy

mnie się wydaje, że właśnie w takich przypadkach afirmacje mogą być nieskuteczne, jeśli nasza dusza uzna, że w tym wcieleniu potrzebujemy ubóstwa, to choćbyśmy na głowie stawali, stosowali afirmacje, medytacje, wizualizacje, materializacje, itp aby pojawiło się bogactwo i pieniądze, to dusza, lub jak ktoś woli podświadomość, będzie sabotować nasze starania dla wygodnego życia, dopóki nie nastąpi równowaga

nie chcę siać defetyzmu, nie jestem zwolennikiem przekonania, że nie mamy wpływu na swoje życie, wręcz przeciwnie, zawsze staram się trzymać ster życia w swoich rękach...ale z drugiej strony, (piszę to z własnego doświadczenia), niektóre afirmacje (czy inne próby wpłynięcia na rzeczywistość) nie działają, choćbym na głowie stawał...czasami mam wrażenie, że część swego życia mam przyjąć tak jak się dzieje, nawet jeśli z poziomu ego chciałbym inaczej

a jak jakaś afirmacja działa, to dla mnie jest to sygnał, że w tym obszarze moja dusza nie musi przechodzić trudnych doświadczeń
gdelfin
 
Imię: Grzegorz
Posty: 11
Dołączył(a): 12 gru 2011, 16:13
Droga życia: 22
Zodiak: Wodnik
Trochę nie rozumiem co chciałbyś afirmować.
Bogactwo i pieniądze to żadne bogactwo. Bogactwo jest w sercu.
Pieniądze nie są potrzebne do bogactwa. Nic za nie nie kupisz, tylko rzeczy. A owe rzeczy nie są Ci do niczego potrzebne.
Masz to masz, nie to nie. Możesz mieć co chcesz.
Z rzeczy materialnych, mam wszystko co bym chciał. Chcesz coś, więc sięgnij po to, weź to.
Czy to afirmacje, wizualzacje, materilaizacje, chodzi o to, aby świadomość nauczyła się dostosobywać to co widzisz, do Twoich potrzeb.

Musisz uświadomić Ja, że to co widzisz w rzeczywistości ziemskiej, to kreacja złożona z przekonań Twoich myśli.
Więc zacznij od zrozumienia mechaniki kwantowej.
Ty kształtujesz otoczenie.
Dlaczego afirmacje działają?
Dlaczego afirmacje nie działają?
Jak wyżej, zmień program. Naczytaj się czegoś, obejżyj coś...
Żadne tam karmy, grzechy, ani reinkarnacje.
Chcesz to przerywasz karmę i wcielenia.
Tak jak ja naprzykład. Jestem Tu tylko dlatego, że chcę, równolegle jestem też gdzie indziej.
Niczego nie trzeba odrabiać.
Nie jesteś tym, kim byłeś.
Jesteś tym, kim jesteś teraz.
Ostatnio edytowano 13 gru 2011, 16:04 przez Cyborg, łącznie edytowano 4 razy
Avatar użytkownikaCyborg Mężczyzna
 
Imię: Przemek
Posty: 209
Dołączył(a): 08 maja 2010, 15:15
Jeśli twoja afirmacja nie działa pomimo że jest dobrze sformułowana, dobrze afirmowana (zakładam że skoro jesteś po kursach to umiesz ;P ), to znaczy że jest jakaś wewnętrzna sprzeczność w tobie.
To znaczy że częściowo chcesz, a częściowo nie chcesz. Trudno mi powiedzieć o co może chodzić nie wiedząc co, po co i dlaczego próbujesz afirmować, jak i nie znając ciebie.
Najlepiej porozmawiaj ze sobą, zastanów się dobrze dlaczego chcesz akurat to afirmować? dlaczego akurat tak? a dlaczego nie chcesz (albo możesz nie chcieć)? dlaczego możesz się obawiać działania tej (albo jakiejkolwiek - nie wiem czy jakieś afirmacje w ogóle już ci działały) afirmacji?
Porozmawiaj ze sobą, może pomedytuj jeśli potrafisz... Nikt lepiej nie rozwiąże tego problemu niż ty, bo to ty masz wewnątrz siebie odpowiedzi.
Mi zdarzało się w takiej sytuacji pomagać rozwikłać problemy moim znajomym, ale po rozmowach albo w RL, albo przez jakieś chaty i komunikatory. Forum jest zbyt wolną metodą wymiany danych dla jakiejkolwiek próby (domorosłej w moim przypadku) psychoanalizy czy terapii poznawczo-behawioralnej :P
Natomiast jeśli masz jakiś problem wewnętrzny, albo uda ci się dojść do tego co to za problem, konflikt - wtedy sposobem rozwiązania problemu z niedziałaniem afirmacji będzie rozwiązanie tegoż problemu blokującego je. Jak chcesz to pójdź z tym do psychologa trudniącego się terapiami poznawczo-behawioralnymi (wątpię żeby np. psychoanalityk pomógł w takiej kwestii), ale to o czym piszę powyżej jest w zasadzie samodzielną domorosłą terapią poznawczo-behawioralną - poznanie siebie poprzez zadawanie odpowiednich pytań tak żeby znaleźć źródło swoich wewnętrznych problemów i rozwiązanie dla nich...
Polecam przy myśleniu o tych sprawach wielokrotne zadawanie pytania 'dlaczego?' i powtarzanie tegoż pytania w odpowiedzi na każdą kolejną odpowiedź którą od siebie uzyskujesz ;)
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
Avatar użytkownikaTil Mężczyzna
Poszukujący
 
Posty: 1614
Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
Droga życia: 11
Zodiak: tygrys
Cyborg napisał(a):Musisz uświadomić Ja, że to co widzisz w rzeczywistości ziemskiej, to kreacja złożona z przekonań Twoich myśli.Więc zacznij od zrozumienia mechaniki kwantowej. Ty kształtujesz otoczenie.Dlaczego afirmacje działają?Dlaczego afirmacje nie działają?Jak wyżej, zmień program. Naczytaj się czegoś, obejżyj coś...Żadne tam karmy, grzechy, ani reinkarnacje.Chcesz to przerywasz karmę i wcielenia.Tak jak ja naprzykład. Jestem Tu tylko dlatego, że chcę, równolegle jestem też gdzie indziej.Niczego nie trzeba odrabiać. Nie jesteś tym, kim byłeś.Jesteś tym, kim jesteś teraz.


nie zgadzam się z Tobą zupełnie, nie bylibyśmy tym czym jesteśmy teraz gdyby nie setki, tysiące wcieleń...być może jesteś tu bo chcesz, ja nie mam tej świadomości...znam fizykę kwantową i wydaje mi się, że rozumiem jej zasady...ale to nie wystarcza aby w pełni się uwolnić i mieć poczucie, że w 100% na wszystko mam wpływ...ja rozgraniczam dwa poziomy - poziom ego / osobowiści i poziom duszy i nieraz dążenia obu poziomów mogą być w konflikcie

jeśli osiągniemy bardzo wysoki poziom rozwoju, to (jak twierdzą niektórzy) czas znika i w tym aspekcie masz rację, że nie ma przeszłości, przyszłości, tylko absolutne teraz...ale mnie i przeciętnemu człowiekowi do tego daleko :)

Cyborg napisał(a):Trochę nie rozumiem co chciałbyś afirmować.


wszystko jedno co, podam wymyślony przykład: przynajmniej raz w miesiącu masz złamanie, ciągle chodzisz w gipsie, naturalną rzeczą jest to, że chcesz być zdrowy i próbujesz robić wszystko aby być zdrowy...ale mimi wielu wysiłków złamania się powtarzają...moim zdaniem tylko ktoś na wysokim poziomie rozwoju duchowego może w pełni to zaakceptować, jeśli nie może zmienić...ale większość ludzi w sposób naturalny dąży do tego aby ich życie było w miarę wygodne i szczęśliwe, bez cierpienia

Til napisał(a):Jeśli twoja afirmacja nie działa pomimo że jest dobrze sformułowana, dobrze afirmowana (zakładam że skoro jesteś po kursach to umiesz ;P ), to znaczy że jest jakaś wewnętrzna sprzeczność w tobie.To znaczy że częściowo chcesz, a częściowo nie chcesz.


no właśnie, może tu jest pies pogrzebany, jeśli moje przeczucia są trafne, to np. z poziomu ego / osobowości chcę być zdrowy, a dusza mówi - jeszcze nie! potrzebne jest teraz to schorowane ciała aby mogła nastąpić równowaga i dalszy duchowy postęp...a dla mnie najtrudniejsze jest to, że mamy reinkarnacyjną amnezję i niewiele osób ma prawdziwy wgląd w szerszą perspektywę, w głębsze dążenie naszej duszy do samodoskonalenia wykraczające daleko poza to jedno wcielenie

Til rozmawiam z sobą i nawet przychodzą niesamowite odpowiedzi, ale mimo wszystko w jednej sprawie czuję jakbym utknął...ale nie załamuję rąk, cały czas szukam i próbuję nowych rzeczy
gdelfin
 
Imię: Grzegorz
Posty: 11
Dołączył(a): 12 gru 2011, 16:13
Droga życia: 22
Zodiak: Wodnik
ale jak to serce otworzć? wiem, że kluczem jest akceptacja siebie, taka bezwarunkowa, ale kiedy naprawdę doprowadzamy do tego stanu, to już chyba też kończy się nasz karmiczny krąg tu na ziemi, tak sądzę

Czy to oznacza, że nie możemy go osiągnąć ? :) Czy może, że od tego jak dobrze uda nam się przetransformować świadomość i nauczyć się bezwarunkowej miłości do siebie => bliskich => świata zależy oczyszczenie naszej karmy? :)

Oczywiście znam te książki Newtona, jednak uważam, że nie opisują rzeczywistości na najgłębszym poziomie, jedynie na pewnym poziomie iluzji.

Jasne np. potrzeba ubóstwa - dusza czuje że jest potrzebne ubóstwo, ale ono jest potrzebne by odrobić lekcję życiową. By stać się świadomym pewnych aspektów i zintegrować je w sobie. Nie ma tak, że teraz trzeba być ubogim 10000930483 wcieleń bo coś tam :). Ty, tutaj decydujesz o sobie i jedyne co musisz robić by wzrastać - to rozwijać swoją świadomość, mądrość i kontakt ze swoim sercem.

To co pisał Cyborg, nieco sztampowo i w duchu chrześcijańskiego zacnego ubóstwa na rzecz przymiotów ducha, po co bogactwo? Ale w pewnej mierze słusznie, bo prawdziwe bogactwo serca prowadzi do bogactwa materialnego. Oczywiście żyjemy na Ziemi i pieniądze są ważnym aspektem życia tutaj. W tarocie nawet żywiołem Ziemi są denary. Pieniądze same w sobie nie są złe ani nieczyste, nie czyste może być podejście do nich i intencje. Otwierając się na bogactwo materialne i jednocześnie integrując w sobie np. obawy przed ubóstwem, albo obawę przed byciem mniej znaczącym, obawę przed brakiem kontroli nad swoim życiem (byciem zależnym) leczymy naszą "lekcję karmiczną". Integrujemy dwa bieguny i możemy wybrać jak chcemy żyć. Możemy wybrać obfitość, miłość i wspaniałomyślność :). Nie ma nic rdzennie wzniosłego w ubóstwie, wszechświat i natura są płodne, obfite i bogate :). To jest naturalny stan do którego można dążyć i nie jest w żaden sposób naganne (ale nie trzeba, jak kto woli) - jednak aby tego doświadczać trzeba zintegrować w sobie drugi biegun i odrobić lekcje życiowe w świadomości. Czas nie ma najmniejszego znaczenia, duszy chodzi tylko i wyłącznie o wypełnienie swoich założeń i dobrą zabawę ;).

A jak otworzyć serce - rozmawiać z nim i rozmawiać ze sobą, ze swoją świadomością. Trenować wdzięczność i miłość :). Do siebie, do świata, do bliskich :). Rozumieć, że wszechświat jest nieograniczenie obfity we wszystko (miłość, pieniądze, świeże powietrze, gwiazdy, etc.) i ma się naturalne prawo do tego wszystkiego, jako że samym się jest miniaturowym wszechświatem, dzieckiem stworzonym na podobieństwo Boga, i wszystkie te przymioty znajdują się też w każdym z nas, w naszych sercach :). Kwestia wydobycia ich i "materializacji" w rzeczywistości zewnętrznej :)
Słońce gorące
Avatar użytkownikaluth
 
Imię: Alicja
Posty: 1085
Dołączył(a): 31 mar 2010, 23:06
Lokalizacja: Warszawa
Droga życia: 11
Typ: 7w8
Zodiak: Byk, Koza
gdelfin napisał(a):(...)nie bylibyśmy tym czym jesteśmy teraz gdyby nie setki, tysiące wcieleń...być może jesteś tu bo chcesz, ja nie mam tej świadomości...znam fizykę kwantową i wydaje mi się, że rozumiem jej zasady...ale to nie wystarcza aby w pełni się uwolnić i mieć poczucie, że w 100% na wszystko mam wpływ...ja rozgraniczam dwa poziomy - poziom ego / osobowiści i poziom duszy i nieraz dążenia obu poziomów mogą być w konflikcie

Generalnie to jest prawda, chociaż nie w 100%. Co prawda większość (z tego co mi wiadomo, nie prowadziłem badań, ale tendencja wydaje się wyraźna) wciela się po to żeby nauczyć się czegoś w tym wcieleniu, część wciela się ze względu na jakieś zadanie które mają do wykonania. Z moich osobistych wspomnień spomiędzy wcieleń chodziło (w moim wypadku w każdym razie) o coś w rodzaju prośby o to żebym wypełnił dane zadanie/rolę od 'kogoś' komu nie można odmówić (ale nie ze strachu, dlatego że odczuwa się do danej 'osoby' tak wielką miłość że po prostu nie można sobie wyobrazić jak się jej sprzeciwia).
Niemniej jak najbardziej nasze egzystencje z różnych powodów, ale opierają się na tym konflikcie między fizycznością a duchowością ze świadomością po środku (w każdym razie ja uważam model id, superego i ego za bardzo dobry do przełożenia i na grunt metafizyczny, nie tylko psychologiczny). Natomiast jak w całym życiu, cała sztuka polega na szukaniu kompromisów, znajdowaniu rozwiązań które w ogólnym rozrachunku zadowolą obie strony.
Tylko istota pogodzona sama ze sobą może żyć na prawdę dobrze, łatwo i przyjemnie...

wszystko jedno co, podam wymyślony przykład: przynajmniej raz w miesiącu masz złamanie, ciągle chodzisz w gipsie, naturalną rzeczą jest to, że chcesz być zdrowy i próbujesz robić wszystko aby być zdrowy...ale mimi wielu wysiłków złamania się powtarzają...moim zdaniem tylko ktoś na wysokim poziomie rozwoju duchowego może w pełni to zaakceptować, jeśli nie może zmienić...ale większość ludzi w sposób naturalny dąży do tego aby ich życie było w miarę wygodne i szczęśliwe, bez cierpienia

Moim osobistym zdaniem odpowiedzią tutaj jest poszukanie przyczyny: dlaczego cały czas powtarzają się złamania? Co takiego dzieje się wewnątrz mnie, że cały czas potrzebuję być połamany? Owszem, jedno czy dwa złamania to może być zwykły przypadek, ale ciągle - to nie to samo. Najwyraźniej jakaś część mnie potrzebuje tego, tylko dlaczego? Czego mam się z tego nauczyć?
Til napisał(a):Jeśli twoja afirmacja nie działa pomimo że jest dobrze sformułowana, dobrze afirmowana (zakładam że skoro jesteś po kursach to umiesz ;P ), to znaczy że jest jakaś wewnętrzna sprzeczność w tobie.To znaczy że częściowo chcesz, a częściowo nie chcesz.

no właśnie, może tu jest pies pogrzebany, jeśli moje przeczucia są trafne, to np. z poziomu ego / osobowości chcę być zdrowy, a dusza mówi - jeszcze nie! potrzebne jest teraz to schorowane ciała aby mogła nastąpić równowaga i dalszy duchowy postęp...a dla mnie najtrudniejsze jest to, że mamy reinkarnacyjną amnezję i niewiele osób ma prawdziwy wgląd w szerszą perspektywę, w głębsze dążenie naszej duszy do samodoskonalenia wykraczające daleko poza to jedno wcielenie

Zastanów się dlaczego potrzebujesz być teraz chory? Zastanów się też dlaczego nie możesz tego zaakceptować? Może twoim prawdziwym problemem jest problem z akceptacją swojego stanu zdrowia, tudzież implikacji jakie to tworzy w życiu, ograniczeń jakie nakłada. Myślę że jeśli z tym sobie na prawdę poradzisz (bez unikania, bez wymówek, bez oszukiwania siebie), wtedy poradzisz sobie z problemem który masz... Ale do tego musisz zrozumieć samego siebie. Jak i dlaczego tak myślisz, postrzegasz. Co możesz zmienić a czego nie. Rozważyć działanie w zakresie gdzie można coś zmienić, oraz zastanowić się w czym pomaga rozmyślanie na temat tego czego zmienić nie można...
Nie znam twojego problemu zdrowotnego, tudzież twoich poglądów na chorobę itd. więc trudno mi powiedzieć coś dokładniej. Z drugiej strony rozumiem niechęć do wywnętrzania się obcym osobom na publicznym forum ze swoich problemów ;)

W każdym razie powiem, że mimo poczucia misji jaką przyjąłem na siebie, mi w tego typu problemach na linii id-ego-superego, zazwyczaj pomaga rozważanie wszystkiego w kategoriach lekcji które sami sobie przygotowujemy. Jak w szkole, jeśli jakiejś lekcji nie zrozumieliśmy, nie wyciągnęliśmy odpowiednich wniosków, trzeba potem powtarzać dany zakres lekcji, aż w najgorszym wypadku do powtarzania roku włącznie ;P
Warto też pamiętać, że o ile każda lekcja jest potrzebna do zdania klasy, to żadna lekcja nie jest całą szkołą, ani całą wiedzą multiwersum. Zawsze przed nami są następne lekcje, tak jak i w życiu fizycznym nigdy nie nauczymy się całej wiedzy świata, choćbyśmy żyli po tysiąc lat...
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
Avatar użytkownikaTil Mężczyzna
Poszukujący
 
Posty: 1614
Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
Droga życia: 11
Zodiak: tygrys
Zastanów się dlaczego potrzebujesz być teraz chory? Zastanów się też dlaczego nie możesz tego zaakceptować? Może twoim prawdziwym problemem jest problem z akceptacją swojego stanu zdrowia, tudzież implikacji jakie to tworzy w życiu, ograniczeń jakie nakłada. Myślę że jeśli z tym sobie na prawdę poradzisz (bez unikania, bez wymówek, bez oszukiwania siebie), wtedy poradzisz sobie z problemem który masz... Ale do tego musisz zrozumieć samego siebie. Jak i dlaczego tak myślisz, postrzegasz. Co możesz zmienić a czego nie. Rozważyć działanie w zakresie gdzie można coś zmienić, oraz zastanowić się w czym pomaga rozmyślanie na temat tego czego zmienić nie można...

Nie często się zdarza, ale zgadzam się całkowicie z Tilem :D.
Słońce gorące
Avatar użytkownikaluth
 
Imię: Alicja
Posty: 1085
Dołączył(a): 31 mar 2010, 23:06
Lokalizacja: Warszawa
Droga życia: 11
Typ: 7w8
Zodiak: Byk, Koza
gdelfin napisał(a):
nie zgadzam się z Tobą zupełnie, nie bylibyśmy tym czym jesteśmy teraz gdyby nie setki, tysiące wcieleń...być może jesteś tu bo chcesz, ja nie mam tej świadomości...znam fizykę kwantową i wydaje mi się, że rozumiem jej zasady...ale to nie wystarcza aby w pełni się uwolnić i mieć poczucie, że w 100% na wszystko mam wpływ...ja rozgraniczam dwa poziomy - poziom ego / osobowiści i poziom duszy i nieraz dążenia obu poziomów mogą być w konflikcie


Zgadzam się z tobą gdelfin.
Nie zgadzam się z tobą gdelfin.
Dobrze mówisz Cyborg.
Piszesz bzdury Cyborg.

Błędnie wychodzisz z założenia, że wszyscy Tu mają dusze, ego i osobowość.
Nie zawsze jestem.
Więcej mnie nie ma, niż jestem.
Jako, że nie jestem z tego wymiaru, nie posiadam duszy.
Nie jestem osobą, i nie doświadczam. Dlatego się nie wcielam.
Nie dotyczy mnie także karma, ani emocje.
Jestem istniniem bezwarunkowym, bez jarzma przeszłości

Przenikając Twoją osobowość widze dlaczego Twoje afirmacje nie działaja.
Oto powody:
1. Zbyt niska pewność siebie.
2. Zachwiania równowgi.
3. Zwiazany jesteś mocno z pamięcią wstczną, ktorą posiadasz w teraz.
4. Jak sam wspominasz, posiadadsz konflikt wewnętrzny.
5. Widzę w Twoim zarysie kumulacje emocji.

Tylko obserwuję...
Avatar użytkownikaCyborg Mężczyzna
 
Imię: Przemek
Posty: 209
Dołączył(a): 08 maja 2010, 15:15

Powrót do działu „Parapsychologia i psychotronika”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron