Nauki, pisma, przekazy Mistrzów, wiedza tajemna i drogi odkrywania Świadomości.

Re: przeskoczyc siebie?

Post 23 cze 2013, 10:14

Być może tak głęboko wierzysz w tą cykliczność, że sama ściągasz co 9 lat te zmiany.
Myśli się realizują
.Ale może taki akurat jest twój los?

Ja nie zauważyłam tej cykliczności ani u siebie, ani u bliskich.
Świat daje się opisać wzorami matematycznymi, ktoś już to zrobił,
Kiedyś miałam stuletni pogodowy kalendarz, jakiegoś mnicha. Parę lat temu skończyło się sto lat, przestał być aktualny.
Zadziwiało mnie to, że on te sto lat temu trafniej przewidywał pogodę, niż obecni meteorolodzy. /sprawdzałam, porównywałam!/
Najlepsze było jak pojechałam w góry / styczeń lub luty, /
W kalendarzu mnicha było, że będzie cieplutko. I było. Pogoda wiosenna.
On prawdopodobnie opierał się na cykliczności zdarzeń.
Czyli coś takiego występuje na ziemi.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: przeskoczyc siebie?

Post 23 cze 2013, 11:57

Basiu, raczej nie moge sama sciagac wiara skoro zauwazylam to po ktoryms razie ktory zmiotl obojetnie czyimi rekoma stabilny porzadek zycia rozpisany na miejsce, ludzi czy rzeczy do ktorych bylam przypisana, tak to odczuwam, dlatego mowilam o ,, kopie na rozped".Ale sadze ze nie zawsze musza byc one diametralne, byc moze polegaja na zmianie sposobu przezywania swiata, nastawieniu, zmianie priorytetow zyciowych itp. Ja strasznie przywiazuje sie do otoczenia, moze za bardzo i temu u mnie to az tak przebiega- wiesz, jak nie ma sposobu zeby kogos ruszyc z miejsca to jedynym sposobem jest usunac mu to miejsce i wszystko co sie z nim wiaze. Mowie z usmiechem choc wesole to nie jest zwykle. Porownalabym to do kogos komu ciagle spada cos na glowe, po to zeby w koncu zaczal patrzec nie tylko na czym ale i pod czym stoi, ja strasznie rozdziawiasta jestem i lubie sie zagapiac. Ale wiedzac ze ta 9-letnia cyklicznosc wystepuje latwiej jest zaobserwowac i pokojarzyc to i owo, choc trzeba by wpisac w to lata osobiste. Numerologia - mam wrazenie jest strasznie niedoceniana kopalnia wiedzy, jakos tak niby wszyscy wiedza ze materia jest forma energii, i wszyscy wiedza ze energia to ruch polegajacy na wibracjach, a opowiesci o tych wibracjach traktuja jak bajki. Zapewne jest tam sporo interpretacji, domyslow itp, ale w dziedzinie matematyki. pofantazjowac raczej sie nie da. Kiedys zajrzalam na jakies forum numerologiczne...matko jedyna, przy tym jak oni tam licza ja zatrzymalam sie na etapie 1+2=3.
A z innej strony- czy noszac okreslona wibracje osobista- w trakcie zycia nie przerabiamy poszczegolnych wibracji- wychodzac z 1 i wraajac do 11? I adekwatnie- czy nasze kregi reinkarnacji nie sa oparte na tym samym? Wartosc przypisana poszczegolnym wibracjom jest wartoscia rosnaca, od tempa naszego wzrastania zalezy przechodzenie do nastepnych etapow- po zakonczeniy poprzedniego, poniewaz jego przerwanie, chocby przez przedwczesna smierc skutkuje koniecznoscia powrotu i przerobienia tej niedokonczonej wibracji w nastepna. Tak mi wychodzi na wyczucie.
ayalen
 

Re: przeskoczyc siebie?

Post 23 cze 2013, 12:05

minął rok albo mniej , od mojego uczucia, ale miałam coś takiego, że jakoś tak, chyba wtedy niedługo po tym jak pisałyśmy do siebie , miałam uczucie,że kiedyś zobaczymy się w polsce, że tu wrócisz, czasem sobie myślę, aniu kiedy to nastąpi ?
Pozdrowienia
by kiedyś zobaczyć tęczę w sobie:)
Avatar użytkownikaVioletHill
Fiolet i Biel we mnie już jest
 
Imię: VioletHill
Posty: 163
Dołączył(a): 24 gru 2012, 13:52

Re: przeskoczyc siebie?

Post 23 cze 2013, 12:40

a pewnie niedlugo.. tez miewasz takie przeczucia, prawda? Czegos co sie nieuchronnie zbliza i zeby nie wiem jak sie w to wczepic ze strachu to i tak odleci. Nie lubie zmian, godze sie z ich nieuchronnoscia. Wiesz, co mnie kiedys zadziwilo? Kiedy zginal moj maz, wszyscy wokol jak to zwykle bywa mowili ze to niesprawiedliwe, ze nie powinno bylo sie stac, ze Boga nie ma...a ja niezaleznie od tego co myslalam, niezaleznie od rozpaczy- ani na chwile nie przestalam czuc, gdzies tam gleboko we mnie - ze stalo sie to co mialo sie stac, ze inaczej byc nie moglo. Wiem ze przyszlosci nie da sie przewidziec, od teraz do tego co bedzie wiedzie wiele sciezek i od naszych krokow w terazniejszosci zaleza te przyszle. Ale sa bramy, portale, przejscia ktorych ominac sie nie da, trzeba przez nie przejsc- to jest chyba ta nieuchronnosc losu. Pomiedzy nimi mamy wybor, na biezaco kreujac przyszlosc. W tych stalych punktach juz nie- mozemy tylko poddac sie ruchowi ktory kieruje nas dalej. Ech, probuje sie smiac, ale zdycham ze strachu na sama mysl. Mysli zdychaja ze strachu. Spotkamy sie, spotkamy, fajnie bedzie pomilczec razem o tym samym.
ayalen
 

Re: przeskoczyc siebie?

Post 23 cze 2013, 13:21

Aniu
Czas jest iluzją , i często jest spostrzegany jak jedna linia prosta. Kiedyś powiedziano mi że czas jest jak koło.
Długo dumałam, o co chodzi i jak to rozumieć, oczywiście obserwując życie. To jest niesamowite.
Przepraszam jeśli komuś coś teraz obalę lub ktoś się wzburzy, ale ja widzę i doświadczyłam że nasze życia są w pewien sposób uwarunkowane poprzez poprzednie życia. Jesteśmy w wirze kręgu czasowym powtarzających się sytuacji tylko w inny sposób. To tak jakbyśmy dostawali szanse aby coś zmienić , zdecydować. Ja zauważam te zmiany i te podobieństwa, kiedyś ktoś się mnie zapytał jesli tak to wygląda że się ciaglę coś odtwarza , ze nie ma się na to wpływu , bo to błędne koło , że z koła nie da się wyjść.
Wracając do matematyki , jest sposób aby wyjsć z błednego koła , wystarczy się wznieść wyżej i zaczyna sie żyć i sprawy toczyć jak spirala do góry.
Dusze mają po miedzy sobą kontrakty zawarte. Karma ma wpływ na życie, ale dla wielu ludzi karma się kończy lub już skończyła. Słyszałam o tych ludziach , aż jedną poznałam już bez karmy. Wcale nie oświecona , normalna radosna osoba której po prostu wszsytko się układa super w życiu. Powiedziano a raczej zaznaczono , że to że jej się karma skońćzyła to może robić co chcę , oczywiście ale ma służyć pewnej sobie i jej pomagać. Ci którym karma się skończy, mają pomagać innym.
Ja Aniu nie wierzę w los , wiem że jest gdzieś przeznaczenie. Przyszłośc jest tworzona na bierząco jest to skutek i efekt naszych decyzji , zmian . Można wszystko nawet przesunąć śmierć ( swoją oczywiście )
Nie wierzę w los bo na bierzący koryguję, kiedyś usłyszałam że nie ma dla mnie czasu, w sensie że go nie uważam że jest jakimś uwarunkowaniem, że istnieję. Zawsze umiałam wpływać na czas , wiem jak to brzmi ale chodzi o to , aby czas nie żadził nami , należy nim zarządzać . Teraz nie wiem jak bedzie obserwuję ponieważ w maju tego roku coś się zmieniło, w jego poczuciu.
Ja bramy rozumiem , jako przejścia , kiedyś nawet śniła mi się a Oni czekali przy niej a ja szłam pod górę i delegacja stała, jak zobaczyłam że wśród tych istot stoi człowiek który mi bardzo dowalił, wiem że podeszłam do niego i zaczełam krzyczeć - i ty miałeś w tym udziałał ! byłam wściekła :) Nie był to człowiek , była to istota tego człowieka.
Avatar użytkownikaKamea Kobieta
 
Posty: 144
Dołączył(a): 07 cze 2013, 09:48
Lokalizacja: Mazowsze
Droga życia: 7
Typ: 4w5
Zodiak: Wąż Ogień

Re: przeskoczyc siebie?

Post 23 cze 2013, 14:55

Kamea, tak- zgadzam sie w kwestii czasu tylko ze juz samo zaistnienie w formie materialnej wymaga zaistnienia rowniez przestrzeni i czasu, wiec istniejac w tej formie nie mozemy ignorowac ani praw czasu ani naszego przesuwania sie- tworzacego czas jakby nie bylo.
Natomiast karma, schodzimy do rozmow o inkarnacji- wiesz, dlugo nie uznawalam inkarnacji poniewaz wiekszosc teorii traktuje pojecie karmy jako obciazenia, jako splate dlugow. Takze z poprzednich wcielen. Sek w tym ze wielu ludzi nie pamieta tych poprzednich wcielen, maja zupelnie inne formy, inna osobowosc- wiec jakim cudem moga placic za to czego nie sa swiadomi, czego nie pamietaja? A dwa- to juz absolutnie kloci sie z pojeciem Boga jako wybaczajacego, bo tak przedstawiona karma jest sprowadzana do kary za to czego nie zrobilo sie. Totez i byloby to walenie jak popadnie i na kogo padnie- co uwazam za totalna bzdure z kilku powodow: wartosc maja uczynki z wlasnej woli a nie wymuszone strachem-to raz. Nie mozna karac nikogo za nieswiadomosc- to dwa. Trzy- pojecie karmy wciaz kreci sie w rejonach Boga osobowego jako tego faceta na chmurce ktory osadza, wydziela kary i nagrody, straca do piekla lub unosi do nieba. Wiec powtarzamy tak jak napisalas- tez to zauwazylam - pewne sytuacje w roznych odslonach, formach i wersjach zeby wybrac najbardziej optymalna dla wzrostu wibracji- temu sluza doswiadczenia zycia. Kazdy wybor powoduje wzrost swiadomosci i porownalabym to z rozszerzajacym sie polem postrzegania. wspolzaleznosci przyczyn i skutkow, przy czym im wyzszy poziom tym te wspolzaleznosci sa blizsze siebie . A prawo karmy- coz splata dlugow karmicznych jest po prostu wyborem, dobrowolnym wyborem drogi w ktorej robimy to czego nie zrobilismy wczesniej, naprawiajac z wlasnej woli uprzednie zaniedbania i bledy. Poniewaz nieswiadomosc nie jest grzechem a jedynie bladzeniem, a trudno winic tego kto brnie w mroku nieswiadomosci o to ze nie widzi? Ten kto idzie po omacku- raniac siebie i innych- coz moze zrobic wychodzac z mroku? Pomagac tym ktorzy jeszcze w nim brna, aby i oni mogli pomagac innym. W tym obrazie- idacy w swietle jesli zostaje potracony lub zraniony przez tego kto szamocze sie i potyka w ciemnosci- nie ma powodu by oddawac ciosy lub oskarzac kogokolwiek- wiedzac ze niedawno on takze szedl po omacku raniac innych. Jedyne co moze zrobic to pomoc wyjsc z ciemnosci, podajac reke i pomagajac wstac. Bez zlosci i gniewu, ze zrozumieniem. Swiadomie i z wlasnej woli - i to wedlug mnie ma wiecej sensu. A przeznaczenie, wiesz Kameo...co jest, co moze byc przeznaczeniem milosci? Tej ktora jestesmy? Kochac. Uczymy kochac swiadomie, pelniej. Jasniej? Dobrze ktos kiedys powiedzial ze slepa milosc to takie samo nieszczescie jak rozum bez milosci.
Ostatnio edytowano 23 cze 2013, 15:02 przez ayalen, łącznie edytowano 1 raz
ayalen
 

Re: przeskoczyc siebie?

Post 23 cze 2013, 15:42

Aniu, ja od lat przestałam patrzeć i poszukiwać w świecie i w ludziach odpowiedzi.
Kiedy zwróciłam się i zaczełam czytać własną książkę , siebie zrozumiałam dlaczego tak a nie inaczej wyglądało moje życie, przeszłam i poznałam różne prawdy swoje.
Dla mnie prawdą tym co sprawdziłam przez inne perspektywy jest mi innymi:

Ja patrzę na to życie jako kolejne , bo wiem że moja dusza jest nieśmiertelna a tylko się wciela. Kiedyś się pytałam czemu i czemu tak się skazałam, wiele musiałm odkupić krzyw które sama uczyniłam.
Moją prawdą jest to że -ziemia jest projektem , wręcz ekspeymentem -co się stanie i jak będzie -jesli odłączymy istotę od Boga ( zódła kto jak tam zwie )
Wczoraj rozmawiał z Blankąa zaczełam jej opwiadać pewną historię którą kiedyś przeczytałam , ale nie mogę jej znaleść aby wam podać . W skrócie podam początek .
Pewna istota świetlista cały czas doświadczajaca Boga poprzez czucie miłości za razem bedąc tą miłoscią , udała się na urlop, poszła do biura podróży i powiedziała że chciałby się gdzieś odrodzić czegoś nauczyć ...
Istota powiedziała jej że jest taka przestrzeń taki wymiar gdzie jest planeta która zwie się ziemia.
Więc się pyta się co tam jest i jak tam jest ?
Istota powiedziała że tam możesz poczuć i dowiedzieć się o innych stanach. Możesz tam mozesz zabić i ponieść karę ,tam mozesz walczyć bo tam są wojny i możesz być ofiarą , .... tam możesz cierpieć, poczuć ból ?
Istota zapytałą się a co to jest cierpienie ? a co to jest ból? ona znała tylko miłość.
Zgodziła się bo wiedziała że jest miłością była bardzo ciekawa , a tu czasu nie ma skąd pochodzi.

Napisałam zarys jeśli ktoś zna tę przypowieść ,proszę ją wstawić na forum :)

Jest fajna przypowieść o duszy,
Fragment książki "Rozmowy z Bogiem" Neale Donald Walsch

Zrozumieć świat...

Była kiedyś duszyczka, która wiedziała, że jest światłością, młoda i przeto żądna doświadczenia. "Ja jestem światłością", powiadała. "Ja jestem światłością". Jednak świadomość ani powtarzanie tego nie mogły zastąpić doświadczenia siebie jako światłości. W świecie, z którego wywodziła się duszyczka panowała wyłącznie jasność. Każda dusza była wspaniała, każda niepowszednia, i każda błyszczała blaskiem Mojej światłości. Zatem owa duszyczka była niczym płomyk świecy na słońcu. Zanurzona w jasności, której stanowiła część, nie mogła siebie dostrzec, ani doświadczyć, Czym W Istocie Jest. Stało się więc, że duszyczka zapragnęła siebie poznać. Tak mocne było jej pragnienie, że pewnego dnia powiedziałem: "Czy wiesz, Maleńka, co musisz uczynić, aby zaspokoić to swoje pragnienie?"; "Co takiego, Boże? Co? Nie cofnę się przed niczym!", odparła duszyczka. "Musisz odłączyć się od nas", rzekłem, "a potem pogrążyć się w ciemności". "A czymże jest ciemność, o Przenajświętszy?", spytała duszyczka. "Wszystkim, czym nie jesteś ty", wyjaśniłem i duszyczka zrozumiała. Tak więc oddzieliła się od Całości i zstąpiła do innego świata. A w tym świecie miała moc ściągania na siebie wszelkich odmian mroku. I tak postąpiła. Lecz pośród owych zgromadzonych ciemności zawołała, "Ojcze, Ojcze, dlaczego mnie opuściłeś?." Ja i wy to czynicie w swej najczarniejszej godzinie. Ale przecież ja nigdy was nie porzuciłem, zawsze stoję u waszego boku, gotów przypomnieć wam, Czym W Istocie Jesteście; zawsze gotów przyjąć was z powrotem do siebie. Zatem, bądźcie światłem w ciemności i nie przeklinajcie jej. I nawet kiedy osaczy was to, czym nie jesteście, nie zapominajcie swej prawdziwej istoty. Głoście chwałę stworzenia, nawet gdy chcecie wnieść doń zmiany. I wiedzcie, iż to, jak się zachowacie w chwili najcięższej próby, może stać się zaczynem najwspanialszego triumfu. Albowiem stwarzane przez was doświadczenie jest wyrazem tego, Czym W Istocie Jesteście - I Czym Pragniecie Być.

"Możesz wybrać dowolny aspekt Boskości, jakim pragniesz być", oznajmiłem Duszyczce. "Jesteś Absolutną Boskością, która siebie doświadcza. Jakiego jej aspektu pragniesz teraz doświadczyć jako siebie?". "Mam co do tego wybór?", dopytywała się Duszyczka. "Tak", odparłem. "Możesz doświadczyć dowolnego aspektu Boskości przez siebie jako siebie". "W takim razie wybieram Wybaczenie. Chcę doświadczyć Wybaczającej Strony Boga". Powstał jednak pewien problem, jak się domyślasz. Nie było nikogo, komu można by wybaczyć. Moim dziełem była sama Doskonałość i Miłość. "Nie ma nikogo, komu można by wybaczyć?", nie dowierzała Duszyczka. "Nikogo", powtórzyłem. "Rozejrzyj się dokoła. Czy dostrzegasz jakieś dusze, które ustępują ci w swej doskonałości, w swej wspaniałości?". Na to Duszyczka się zakręciła i ze zdumieniem spostrzegła, że otaczają ją zewsząd dusze. Wszystkie one zebrały się tam na wieść o tym, iż pewna duszyczka wiedzie niezwykłą rozmowę z Bogiem. "Nie widzę żadnej, która ustępowałaby mi w swej doskonałości", rzekła duszyczka. "Komu więc mam wybaczać?". Wtedy wysunęła się z tłumu Przyjazna Dusza, która oznajmiła: "Możesz wybaczyć mi". "Ale co?", spytała Duszyczka. "Spotkam się z tobą w twym następnym życiu i zrobię ci coś, co będziesz mogła mi wybaczyć", odparła Przyjazna Dusza. "Ale co? Co takiego możesz mi uczynić ty, doskonała istota Światłości, abym musiała ci to wybaczyć?", pytała Duszyczka. "Och", uśmiechnęła się Przyjazna Dusza, "na pewno coś się wymyśli". "Ale po co miałabyś to robić?" Duszyczka nie mogła pojąć, dlaczego tak doskonała istota chciała się zniżyć do takiego poziomu, aby mogła naprawdę zrobić coś "złego". "To proste", odpowiedziała Przyjazna Dusza. "Z miłości do ciebie. Przecież pragniesz doświadczyć swej Jaźni jako Wybaczającej. Poza tym, ty dla mnie uczyniłaś to samo". "Naprawdę?", zdziwiła się Duszyczka. "Nie pamiętasz? Byłyśmy już wszystkim, ty i ja. Dołem i Górą, Prawym i Lewym. Byłyśmy Tu i Tam, Teraz i Wtedy. Byłyśmy Małym i Dużym, Męskim i Żeńskim, Dobrym i Złym. Byłyśmy Wszystkim, każda z nas". "Tak się umówiłyśmy wcześniej, aby każda z nas mogła doświadczyć siebie jako Najświetniejszej Cząstki Boga. Zrozumiałyśmy bowiem, że... "W braku tego, Czym Nie Jesteś, to, Czym JESTEŚ, NIE może zaistnieć". "Gdy nie ma "zimna", nie możesz doświadczyć "ciepła".

http://www.zosia.piasta.pl/rozne/przypo ... zyczce.htm

Lubię tego typu historię, opowiadania zawsze się uśmiecham i przestałam narzekać na swoje życie i jaka jestem.

Tak Aniu zgadzam się z Tobą i Cię rozumiem, wszystko jest wyborem. Ja dokonałam swoich wyborów i na bierząco je dokonuję.
Dziś w nocy czułam się dziwnie, księżyc pełnia nie mogłam spać , o dziwo byłam wypoczęta po cięzkim dniu , coś jednak we mnie sie przestawiało, czuję spokój wśrodku dziś tak jakbym zawarła ze sobą pokój, i światem niesamowite uczucie.

Nie jestem w stanie wchodzić w te tematy na tą chiwile , jest coś takiego że cisza staje się mą muzyką.Nie mam raczej żadnego odlotu, bo umył spokojny i cisza we mnie , akceptacja.
Mam nadzieję ze wybaczysz i na tą chwilę nie odniosę się do wielu twoich spojrzeń.
Avatar użytkownikaKamea Kobieta
 
Posty: 144
Dołączył(a): 07 cze 2013, 09:48
Lokalizacja: Mazowsze
Droga życia: 7
Typ: 4w5
Zodiak: Wąż Ogień

Re: przeskoczyc siebie?

Post 23 cze 2013, 17:07

Znam te historie Kameo, w roznych wersjach mowia o tym samym. Wiesz, kiedy slysze o przebaczaniu, o akceptowaniu, nie potrafie nic na ten temat powiedziec poniewaz nie ma niczego czego nie akceptowalam a wiec i nikogo komu musialabym cokolwiek wybaczac. Slowo ,,wybor " jest nieco mylace poniewaz od pewnego etapu znika koniecznosc wybierania pomiedzy soba a nie soba, pozostaje kwestia zrozumienia dlaczego zycie dzieje sie tak a nie inaczej. Zauwaz jednak ze nigdy nie istniejemy w oderwaniu od swiata, zycie dzieje sie poprzez nas, prawda?
ayalen
 

Re: przeskoczyc siebie?

Post 23 cze 2013, 18:07

Uwielbiam te historię, z punktu widzenia duszy to jakich wyborów dokonała jak na to patrzę co za mną to mnie zaczyna to śmieszyć ;) Nie bawią mnie krzywdy innych oraz co ludzie sobie na wzajem robią, to smutne.Ale z drugiej strony patrzę co sobie zapakowali (obciążenia , doświadczenia ) w tą podróż na ten świat.
Akceptacja jest powiązana z wybaczaniem, jesli nie musiałaś nikomu nic wybaczać to super :) Fajnie być tak wolnym. Ja ogólnie mówiłam o wyborze oraz z róznych poziomów wyborów - dusza też jakiś dokonała.
Nasze życie efektem naszych decyzji i wyborów ja tak to widzę :) Jeśli kiedyś poszłam i podjęłam decyzję pod wpływem ego, a skutek był jaki był. Czy mam do siebie pretensję że tak wtedy wybrałam ? Nie , wybaczam sobie takie decyzję i staram się skorygować już efekt.
Tak, Aniu zauważyłam że jesteśmy w materii , że to co się dzieję i materializuję jest efektem naszych intencji.
Tak życie się dzieję przez nas, dokładnie.Ja juz rozumiem dlaczego dzieję się tak jak nie inaczej, przyczyna i skutek i wiele innych zależności.Ale się z tym pogodziłam i akceptuję. I nie walczę o ludzi którzy nie chcą nic ze sobą zrobić, ponieważ akceptuję ich takimi jacy są i co sobie myślą, To nie moja sprawa.
Nie tykam nikogo kto gryzie i warczy :) Jakiś czas temu usłyszałam, aby przestać się przejmować ludzmi którzy nie chcieli , którzy zrezygnowali a być dumnym z tych i cieszyć się tymi którym się udało , dla których byliśmy towarzyszami na ich drodze życia.
Avatar użytkownikaKamea Kobieta
 
Posty: 144
Dołączył(a): 07 cze 2013, 09:48
Lokalizacja: Mazowsze
Droga życia: 7
Typ: 4w5
Zodiak: Wąż Ogień

Re: przeskoczyc siebie?

Post 23 cze 2013, 18:38

mhm, okreslam to: pomagac tym ktorzy tego chca, nie przeszkadzac zyc tym ktorzy pomocy nie potrzebuja. Problem zaczyna sie w momencie gdy prosba o pomoc jest wysylana przez podswiadomosc, i przez podswiadomosc odczytywana, wowczas swiadome zachowania sa niekiedy wrecz odstreczajace od jakichkolwiek kontaktow, a w tym wszystkim slychac krzyk, szept duszy. Bardzo trudno jest wowczas dotrzec do czlowieka ktory wysyla te sygnaly nieswiadomie,a zignorowac nie mozna, trzeba szukac jakiejs szczelinki ktora swiatlo zdola wydostac sie na zewnatrz.
Wybory, wiesz- kilka dni temu napisalam u siebie ze wszyscy mowia o wybieraniu a ja kurcze nigdy nie mialam jakos wyboru, z rzeczy waznych i wazniejszych zawsze bylam najmniej wazna, i zawsze zycie bylo najwazniejsze, to wokol mnie. Uwazam ze mowienie o wolnej woli w kontekscie wyborow jest nieporozumieniem, wolna to znaczy uwolniona od koniecznosci wybierania miedzy ego a miloscia, swiadoma iluzji ego- jak mozna kierowac sie, wybierac to czego nie ma, co sluzy milosci? Wolna wola jest wola zycia, wola milosci - a jak mozna wybierac w samej sobie? Czasami ego dostaje po tylku ale to nieistotne, poniewaz z tych waznych i wazniejszych ono jest najmniej wazne i zawsze najwazniejsza jest milosc- swiadomosc jednosci zycia, ktora przede wszystkim dba i chroni slabsze czastki siebie. Wiec przewrotnie powiedzialabym ze im mniej koniecznosci czy potrzeby dokonywania wyborow, tym wieksza przestrzen wolnosci. Tak wynika mi i z odczuc i z dotychczasowych doswiadczen. Pewnie ze to trzeba wyposrodkowac, kiedys rozpisalam dwie sily ktore nami rzadza, kieruja
- wola zycia/milosci- instynkt trwania/ zycia jako naczelny i dodane mu dla ochrony jednostki, wyodrebnione z jednosci
- ego- instynkt samozachowawczy/ przetrwania, jako podrzedny. W odpowiednim stosunku 2/3 do 1/3- zgodnie z zasadami zlotego podzialu. Sadze ze w jakis przedziwny sposob ten stosunek ulegl odwroceniu i ego ktore ma sluzyc zyciu- przejelo role naczelna wykorzystujac zycie aby sluzyc sobie. Uwazam ze to jest chore.
ayalen
 

Re: przeskoczyc siebie?

Post 23 cze 2013, 20:15

Aniu , zerknij do wątku Blanki, przepraszam że Ci to powiem , ale ja Ciebie rozumiem, rozumiem że operujesz nabytymi wzorcami doświadczonymi i stan czucia czasem się kłóci z pojęciem myślowym nabytym.
U ciebie TEŻ coś wypływa na powierzchnię.
Słyszysz podświadomość, ja też ją słyszę. Ale Aniu czy jeśli zauważam u Ciebie -przekaz podśiwadomosći , czy mam Ci o Tym mówić? Jeśli sama jeszcze tego nie zauważyłaś ? Dlaczego mam Ci to mówić? Ja Cię akceptuję taka jak jesteś i twoją drogę. Ale czy mam prawo, walić i dobijać i wyciągać Ci coś,wytykać , czego sama jeszcze nie zauważyłaś ? To jest zwykły mechanizm nabyty.Dlaczego miałabym ingerować w twoje życie? W twoją istotę ? W twoją ideologię ? W twoje wybory ? W twoją Wolną Wolę ? Jeśli dla mnie to kim jesteś i jaka jesteś jest całkowicie akceptowane. Ja nie mam takiego prawa, to jest dla mnie sprzeczne z moim wartościami. Jeśli ktoś się nie pyta ,czemu mu mam dać odpowiedz jeśli nie szuka odpowiedzi i to jak żyję mu odpowiada , czemu mam mu sie wtrącać ??
Ja mogę powiedzieć mojemu dziecku, ponieważ jestem jego matką i go uczę i przekazuję.Ale czemu mam mówić obcej osobie ? Czemu mam mu coś narzucać ? czemu mam mu coś pokazywać ? Przecież piszesz sama że doświadczamy i widzimy innych poprzez siebie.
Czasem nie można coś powiedzieć innej osobie, ponieważ można go tym skrzywdzić.Jeśli coś się komuś mówi a On nie słyszy i nie usłyszy , wywołuję się u niego system obrony, to jak wdarcie.
Ja miałam odwrotnie, mnie ciągle nie mowiono miałam bardzo mądrych nauczycieli, dostawałam szału jak dowiadywałam się że cieprałam a Oni mówili że chcieli mi powiedzieć abym sama do tego doszła. A jak usłyszałam teks że przeciesz dałaś sobie radę , nie cieszysz się że sama do tego doszłaś ?

To tak wyglądało jakym była przywalona belką na plecach nie mogłam się podnieść, a Oni widzieli tą belkę.
Wiedzieli czym jest ta belka. Ale nie chcieli się mieszać , bo chcieli i wiedzieli że dam sobie radę.Tyle że wiedząc czym jest cierpienie, mówiłam jak możecie powalać mi na cierpienie ? Jeśli macie na to wpływ ?

I tu jest kwestia , odpowiedzilnosći - jeśli coś komuś powiesz , a nikt Cię o to nie prosił, co kolwiek zrobisz przeniesiesz odpowiedzialność na swoją istotę na swoje życie i doświadczy się skutków.

Ja ich rozumiem, kocham i szanuję są naprawdę wielcy , ale akceptuję również ich prawo do wyboru, co chcą zorbić a co nie. Ja ich nie prosiłam o pomoc , nie zadałam wprost pytania .Kiedy werbalnie prosimy kogoś o pomoc , wysławiamy się tak jesteśmy zwolnieni z odpowiedzilności , a osoba prosząca prosi więc sama dokona wyboru co z tym zrobić.

Ja jestem trochę inna, ludzie którzy uczą się którzy pracują , wiedzą co robić , nikomu sie nie wtrącam ponieważ wiem że kiedyś do tego dojdą.Wiec po co się gdzieś pchać ? jak nas tam nie chcą ? Po co kogoś ratować , jeśli mu nie potrzebny ratunek ponieważ sobie radzi , jedni lepiej jedni słabiej , ale sobie radzą.

Ja zauważyłam że Ci których spotkałam i którym towarzyszyłam, byli na dnie, czasem trzeba im podać tylko rękę , wytarczy tylko być przy nich.Coś im pokazać , kierunek ale nie mówić do końca co jest dla nich dobre a co złe, mają wolną wolę, udoskonalają się. Jedni przeszli drudzy zostali , uczyłam sie sama poznawać przy nich, a Oni poznawali siebie , jedni idą dalej inni się zatrzymali.
Ja weszłam na to forum przypadkiem, szukałam osoby podobnej do siebie, w sumie jak głupia dałam ogłoszenie he..he.. i oczywiście że dotarłam do celu , a nawet więcej będąc tu z wami.
Poznałam Blankę, razem z nią będzie mi łatwiej poznać swój lęk i go przejść i obydwie na tym skorzystamy i zostanie zachowana równowaga -ja jej daję -ona mi. I to jest piękne i to dla mnie jest nauka i praca ze sobą.

Uczę się wybaczyć tym którzy się bali mi pomóc, bo wiem że zrobli co mogli, szanuję ich i jestem im wdzięczna. Ponieważ dzięki nim, wiem że jestem inna i rozumiem jak to wygląda. Ale decyzję podejmuję sama ponieważ wiem z czym chce mieć do czynienia, wybór.

Mam nadzieję Aniu przybliżyłam Ci moje spojrzenie.
Mając ciezką karmę, nauczyłam się wiele, dzięki niej wydobyłam i ukształtowałam siebie i swoją siłę. Moja energia nie bywa miła dla ludzi, ponieważ Ona nie jest dla ludzi, tylko jest przeznaczona do pracy z mrokiem ludzi. Dlatego wiele osób się trzyma z daleka, bo czują że coś jest nie tak i dobrze czują, ale jak to bywa widzimy innych poprzez siebie , ten co widzi we mnie mrok widzi swój mrok , ten co widzi we mnie światło widzi swoje światło.
Avatar użytkownikaKamea Kobieta
 
Posty: 144
Dołączył(a): 07 cze 2013, 09:48
Lokalizacja: Mazowsze
Droga życia: 7
Typ: 4w5
Zodiak: Wąż Ogień

Re: przeskoczyc siebie?

Post 23 cze 2013, 20:54

dlatego pytalas mnie o to jak Cie widze? No dobrze- a moglabys powiedziec dlaczego slowa o pomocy odbierasz jako pomoc na sile- czasami wiecej znaczy byc, po prostu byc, tuz obok. Czasami sama swiadomosc ze ktos wierzy w nas daje wiecej niz niesienie na rekach. Dlatego mowilam ze sygnaly plynace z podswiadomosci trzeba traktowac bardzo ostroznie, zamiast wydzierac komus z rak jego ciezar ktory stanowi jego doswiadczenie, pozwolic sprawdzic ze ten ciezar nie jest ponad sily. Czuwajac by go nie przygniotl. Nie sadze aby mozna bylo kogos uszczesliwic na sile, dlatego jesli widze ze ktos szuka wiedzy- wole zapytac aby mogl ta wiedze odnalezc w sobie. Jesli zechce bo jesli nie to znaczy ze jeszcze nie jest wlasciwy czas i na tym koniec. Poniewaz kroki przez zycie kazdy stawia sam i nikogo nie da sie wyreczyc, poniewaz to w jaki sposob ktos stawia kroki takze jest niepowtarzalnie jego
I poniewaz droge trzeba przejsc samodzielnie. Wiec madra pomoc jest budowaniem pewnosci ze da sie przejsc te droge, na czuwaniu, takze na zdolnosci cofniecia sie i upadania razem z tym ktory sie potknal- zeby widzac nasze podnoszenie sie wiedzial ze tez moze wstac. Pomoca na pewno nie jest rzucanie w twarz lezacemu swoich madrosci, ani tez sterowanie jego krokami. Zdecydowanie wole byc przy kims, wlasciwie za kims- popychajac do przodu niz ciagnac kogos za soba. Ale generalnie ja ponoc jestem malo ambitna i niepokazowa, to pewnie temu. nigdy nie lubilam zwracac na siebie uwage, szczerze mowiac az dziw ze tyle tu gadam o sobie, coz jak widac i to przeszkadza. Moze to ze wole o swoich doswiadczeniach niz o innych, nie wiem.
No dobrze Kamea, dlaczego mam wrazenie ze to wyjasnianie przez Ciebie Twojego podejscia jest jakby proba usprawiedliwienia czegos? Czujesz sie nieakceptowana, nierozumiana? Mozesz na pw. Nie wiem o jakim mroku moze mowic tak polyskliwy diamencik jak Ty, ale to juz wiesz. Aha, a mozesz powiedziec co wedlug Ciebie mi sie z czyms kloci? I oczywiscie- jesli uwazasz ze odbierasz sygnaly z mojej podswiadomosci- chcialabym wiedziec co to jest?
ayalen
 

Re: przeskoczyc siebie?

Post 23 cze 2013, 21:17

Moje doświadczenie z pomaganiem, jest dziwne.
Zawsze leciałam z pomocą, to tkwiło we mnie.
Siostra mieszkała u mamy, która jej gotowała, sprzątała itp.
Mama miała wylew, więc brałam ją do siebie, gdy było ciepło /od wiosny do jesieni/
Od siostry usłyszałam : czy ty kiedykolwiek pomogłaś mi przy mamie? Zdębiałam.
Nie zauważano mnie!
Opiekowałam się też ciotką po wylewie.
Zaczęła na mnie narzekać, więc pytam : naprawdę tak myślisz?
No nie, odpowiedziała, ale mama tak mówi. a nie chcę jej sprawiać przykrości. - Zatkało mnie.- a mnie możesz? - spytałam.

Chyba problem tkwił we mnie. Nie potrafiłam biadolić, podkreślać poświęcenia itp.

To nie jedyne przykłady, było ich wiele.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: przeskoczyc siebie?

Post 23 cze 2013, 21:46

Basiu może jesteś nie widzialna ? Albo taka też chcesz być spostrzegana ?
Przecież robiłaś to od serca, a że ktoś tego nie dostrzegł ? W relacjach rodzinnych wcale jest nie ciekawie, często myślą że coś się im należy , jakimś prawem bo same więzy krwi.
Myślę że doświadczyłaś więcej wdzięczności od obcych, niż od bliskich.
Czy to ma jakieś znaczenie ? Czemu to problem ? Basiu robiąc coś z serca, robimy to w zgodzie ze sobą:)
Ważne się dobrze z tym czuć.Przecież zrobiłaś to beziteresownie :) I gdybyś miała to zrobić drugi raz i wiedziała że dostaniesz w zamian , takie słowa , pewnie być to też zrobiła.

Basiu w Tobie nie ma żadnego problemu, co najwyżej masz jakiś mechanizm który wytwarza takie zdarzenia.

Kiedyś zapytałam się kolegę, o "szczęście " czym ono jest ? dla niego.
Że jest szczęśliwy kiedy uszczęśliwia innych wtedy on czuję się szczęśliwy, coś w tym stylu.
Zaśmiałam się trochę i powiedziałam , czyli najprościej mówiąc robisz ludziom dobrze ? ha..ha..
Bardzo trudno uszczęśliwić inną osobę i nigdy nie mamy pewności czy tak jest.
On uwarunkował że będzie szczęśliwy od drugiej osoby gdy ta doswiadczy szczęścia.
Z uczuciem szczęścia nie jest łatwo, ponieważ ono jest w nas i jego się nie znajduję tylko wydobywa.

Basiu , akceptacja :) zerknij jak pojmujesz znaczenie wartości : docenienie , wdzięczność, i przełóż to też czy doceniasz siebie ? czy doceniasz swoją wiedzę i mądrość ? Czy czujesz swoją wartość ?
Avatar użytkownikaKamea Kobieta
 
Posty: 144
Dołączył(a): 07 cze 2013, 09:48
Lokalizacja: Mazowsze
Droga życia: 7
Typ: 4w5
Zodiak: Wąż Ogień

Re: przeskoczyc siebie?

Post 23 cze 2013, 22:29

Aniu, pytałam się jak widzisz aurę z ciekawość , bo ja nie widzę takich rzeczy :)
Ja pomoc rozumiem poprzez bezpośrednie skierowanie się do osoby wraz z wyrażeniem się używając słowa pomoc. Jeśli bym słuchała i bardzo się przywiązywała do komunikatów podświadmosci , pewnie bym została jakimś nie wiem kim, ale pewnie nie bym nie miała domu , rodziny itp... ogólnie ja nie mam poczucia misji. Są ludzie którzy mają i poświęcają swoje życie dla innych. Ja Ci tylko chciałam pokazać jak ja do tego podchodzę , ja pytania które zadałam , ja sobie na nie odpowiedziałam i osobiscie dla mnie nie ma w tym sensu żeby kierować się tym co mówi podświadomosć .Ponieważ ludzie mają inne jeszcze narzedzia , dzięki temu są ludzmi.

Ciebie i Basię doskonale rozumiem, jesteśmy 7 a siódemki cięzko pojąć pownieważ dla nich ważna jest głębia i one widzą głębię. Więc tak naprawdę siódemka zrozumie siódemkę :) Mówiłam Ci że czytając co piszesz, to się z tym zgadzam , dla mnie też to prawda. Tylko Aniu dziwię się dlaczego tak Ci zależy aby inni zobaczyli coś co Ty już widzisz i wiesz, dlaczego to jest tak ważne dla Ciebie ?
Ja czytam to forum i podziwiam twoją siłę że Ci tak zależy, że rozmawiasz w pewnym wątku z ludzmi którzy nie chcą usłyszeć to co mówisz, każdy siedzi przy swoim.
Nie szkoda Ci czasu ? energii ?
Są ludzie którzy umieją rozmawiać , którzy umieją słuchać i akceptują.
Tu na forum prowadzane są jakieś gierki, bitwy ideologiczne sama pisałaś w kontekście ... moje jest mojsze ... :) Ma to sens ? dla Ciebie ?
Dlaczego piszesz taką rzecz : Ale generalnie ja ponoc jestem malo ambitna i niepokazowa, to pewnie temu.
To jakieś kogoś osądy , przecież wiesz jaka jesteś:)
Mi nigdy nie przeszkadza kiedy mówisz o sobie , a dialog z Tobą rozwija :) Fora nie sa łatwe , ponieważ jest dużo ludzi i różnych ludzi. Ale po co dać się wciągać w jakieś gierki , widziałam jak jechano po twojej osobie, dla mnie to szok że na forum duchowym ktoś śmie kogoś wyśmiewać , okręslać negatywnie - mam nadzieję żę się tym nie przejmujesz, nadal jesteś miła i wyrozumiała.Ale ten człowiek to co piszę świadczy o nim, to jak ktoś o kimś piszę nie mówi o tej osobie , tylko mówi o sobie kim naprawdę jest.

Poruszyłam temat podświadomści i jej słyszenia, ponieważ z tego co piszesz zrozumiałam że dla Ciebie takie przekazy są ważne i słyszenie ich od innych niesie za sobą chęć podzielenia się swoją wiedzą i niesienia pomocy innym. Dlatego to napisałam, chciałam wiedzieć jak zaregaujesz i czy Cię ruszy, jeśli zareagowałaś to znaczy że coś teraz przerabiasz jakiś temat. Nie będę pisać na forum , napiszę Ci na wp , ale jeszczę nie wiem kiedy, bo jutro już poniedziałek. Ja pracuję ze swoja akceptacją cały czas to prawda, ale nie oczekuję jej od innych , cały czas sprawdzam czy sama siebie akceptuje.
Czasem ma wrażenie że jesteś lepsza dla ludzi niż dla siebie.
Avatar użytkownikaKamea Kobieta
 
Posty: 144
Dołączył(a): 07 cze 2013, 09:48
Lokalizacja: Mazowsze
Droga życia: 7
Typ: 4w5
Zodiak: Wąż Ogień

Powrót do działu „Mistrzowie, Nauka”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość