- czyli MY. Przedstaw się, jeżeli jesteś nowym użytkownikiem. Nasze autobiografie, zainteresowania i wszystko inne.
Moja przygoda z psychologiem też była ciekawa. Gdy wszedłem do gabinetu to usłyszałem na początku że mam świetne buty :D Potem usłyszałem że wszystkie moje problemy są związane z moją matką, bo jest nadopiekuńcza (typowy schemat, 16 letni chłopak więc pewnie zbuntowany - jednak diagnoza była całkowicie błędna, miałem wręcz za dużo swobody od strony mojej mamy, gdyż w zasadzie wychowywała mnie sama i wiedzieliśmy o sobie tyle, że nasze relacje były i są czysto przyjacielskie. Zwracamy się do siebie po imieniu itp). A gdy już powiedziałem o moim prawdziwym "problemie", że coś się we mnie spala, że czuje się zamknięty sam w swojej jaźni, że tak naprawdę mimo tego że tyle osób jest w koło to od urodzenia do śmierci, będę samotny, to wtedy zauważyłem, że Pani psycholog chyba została zainfekowana tymi myślami, sama zaczęła nad tym rozmyślać i powiedziała mi, że skieruje mnie do innego psychologa bo sama mi nie może pomóc. Co ciekawe, mimo tego że umawiała się później ze mną na kolejne wizyty (miałem takie zalecenie ze szkoły, gdyż dużo wagarowałem i twierdzili, że jestem uzależniony od wagarów i trzeba mi pomóc...) nigdy się ze mną więcej nie spotkała. Zdaje mi się, że dotknąłem tej części Jej której sama nigdy nie chciała oglądać.
Tramp
 
Przynajmniej była uczciwa :)
Tramp jeśli mogę się zapytać, dlaczego twierdzisz że będziesz samotny ?
Avatar użytkownikaKamea Kobieta
 
Posty: 144
Dołączył(a): 07 cze 2013, 09:48
Lokalizacja: Mazowsze
Droga życia: 7
Typ: 4w5
Zodiak: Wąż Ogień
a może inaczej -dlaczego chcesz być samotny ? Napisz pierwsze co Ci przychodzi do głowy, jak chcesz bez analizowania odpowiedzi.
Avatar użytkownikaKamea Kobieta
 
Posty: 144
Dołączył(a): 07 cze 2013, 09:48
Lokalizacja: Mazowsze
Droga życia: 7
Typ: 4w5
Zodiak: Wąż Ogień
mak123 napisał(a):
Tramp napisał(a):ayalen
i. Jezus mówi "Pukajcie a otworzą Wam" a mi się wydaje, że nie trzeba pukać. Że wystarczy wierzyć, że drzwi się otworzą. Już nie wspomnę, że ten "raj" według mnie jest tu i teraz. Że królestwo niebios to stan naszego ducha. Przykład tej dziewczynki podałem ze względu na to, że jestem ciekaw Twojego zdania.

W tym cytacie tak naprawdę chodzi o modlitwę ,są też słowa proście a będzie wam dane.
Bez wiary drzwi się nie otworzą ,nie otworza sie też w przypadku złych intencji.Swiat duchowy rządzi się swoimi prawami .Tam się liczy wiara ,szczera intencja,wola. Tak wię niektórzy mogą całymi dniami się modlić i nic .
Jedna osoba na tym forum napisała swoją historię śmierci klinicznej ,więc z perspektywy tego doświadczenia stwiedziła że to co jest tu na ziemi to piekło ,a raj jest po śmierci.
Tak naprawdę nasze poglądy sa wzgledne i wystarczy jakieś doświadczenie żeby one legły w gruzach. Taki przykład: http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-oneci ... omosc.html
Był sceptykiem ,jednak to zdarzenie zmieniło jego pogląd i nawet twierdzi że nie ma żadnych wątpliwości,jest pewny.Napewno musiał rozpatrywać możliwość fiksacji umysłu skoro jest naukowcem neurochirurgiem.
Ja tam wolę tworzyć sobie rzeczywistość na podstawie wielu doświadczeń innych ludzi .
Próba ogarnięcia świata duchowego ,nieba ,piekła własnym umysłem bez przykładów innych prowadzi do nikąd.
A to forum jest taka skarbnića doświadczeń ,gdzie ktoś miał doświadczenie opiekuna duchowego,anioła stróża ,do kogoś przyszła dusza czyśćcowa,ktoś został uwolniony przez egzorcyzm choć psychiatrzy wcześniej próbowali ,a mnóstwo ludzi widuje duchy ,czy nawet demony i nawet siemargul twierdzi że widział demona .Skoro tak wielu ludzi takich rzeczy doświadcza to czy możemy być pewni że to fukcja? czy jakieś psikusy umysłu?

mak ale własnie to co napisałam nie mówi o nakazie czy przymusie, jeśli nie masz siły, to nie ta chwila, masz być tylko empatycznym dla siebie, dla innych masz prawo powiedzieć: przyjdź później, czy możesz poczekać z rozmową np. 15 minut. Oczywiście w uświadamianiu mi tego wszystkiego na warsztatach wyszło np. że jak rozmawiasz tak np . z dzieckiem to powinieneś pamiętać, że ono może chcieć od razu, bo jest dzieckiem i poza słowami uczyłam się patrzeć na ciało, na ton głosu, pamiętać, że dziecko może odbierać inaczej, że starszy człowiek może odbierać inaczej ale przede wszystkim, że mam pamiętać o sobie, w największym skrócie: kiedy jesteś przy sobie.... wtedy relacje z innymi są "lepsze", pamiętając o sobie, co możesz, ile możesz na swoje siły nie robisz nic na siłę, zaczynasz nie ranić innych ludzi a w miare swojego pamiętania o sobie uczysz się pamiętać o innych i to jak zamknięte koło samonapędzające się, im bardziej jesteś, pamiętasz, kochasz siebie tym bardziej idziesz do ludzi aż w końcu masz wokół siebie ludzi, którzy tak jak ty patrzą na siebie i na innych więc w efekcie końcowym będąc w sobie jesteśmy z innymi coraz bardziej i bardziej.
by kiedyś zobaczyć tęczę w sobie:)
Avatar użytkownikaVioletHill
Fiolet i Biel we mnie już jest
 
Imię: VioletHill
Posty: 163
Dołączył(a): 24 gru 2012, 13:52
Kamea

Dziś już tak nie myślę. Dziś mam 21 lat, wtedy miałem 16 :)
Tramp
 
Ale fajny wiek :D ech też się miało tyle lattt co to były za czasy :twisted: :lol:
Fajnie jak w tym wieku ma się już taki poziom świadomości i dojrzałości :) dobrze to rokuję :) bo co będzie za 10 ? 20 lat ? pomyśl :)
Avatar użytkownikaKamea Kobieta
 
Posty: 144
Dołączył(a): 07 cze 2013, 09:48
Lokalizacja: Mazowsze
Droga życia: 7
Typ: 4w5
Zodiak: Wąż Ogień
Tramp napisał(a):Nie jestem ateistą. Wierze w miłość, to wystarczy.


Jesteś ateistą ,gdyż nawet sama nazwa to mówi.Teos to Bóg z Greki Starożytnej ,A -jest zaprzeczeniem .To nic złego być ateistą ,wiara na siłę jest nieszczera,takie okłamywanie siebie.Napewno każdy z nas w coś musi wierzyć ,jak nie w Boga to np w siebie ,w miłość .
Ja tam wierze w to wszystko co wymieniłem.

Tramp napisał(a):Przyznam, że nie rozumiem Twojego podejścia. Mówisz, wpierw że psychiatrzy sobie nie radzą z tymi przypadkami osób, które mają problem po widzeniu duchów i że to nie może być takie proste jak ja mówie, oczyszczenie się z tego a następnie mówisz jak sam wyszedłeś z cierpienia, mówiąc dokładnie to samo co pisałem wcześniej. Dlaczego więc ten człowiek nie może wyjść z cierpienia? Ten który ma z tym problem?


Ale ja nie miałem żadnych problemów duchowych ,czy z widzeniem jakichś zjaw.
Znam dobrze podłoże swoich problemów ,z czego się wzięly i jestem ich świadom .One zresztą już nie istnieją.Każdy przypadek jest inny. Jego przypadek jest moim zdaniem typowy dla zniewolenia duchowego ,sam zresztą czuje tą istotę w sobie,sam jest niewierzący ,a jednak jest to dla niego takie namacalne.
Dla wielu jest to trudne do przyjęcia ,no bo po co takie coś miałoby się przykleić i pewnie
jemu tak się wydaje .Jednak ludzie praktykujący Oobe wchodzą w inną rzeczywistość i przez to mogą coś załapać.
Wiem że dla prawie wszystkich to abstrakcja i niemożliwe ,jednak jest wiele świadectw na youtube gdzie ludzie chodzą po psychiatrykach i nic im nie pomaga .Dopiero po egzorcyzmach są uwalniani.Np taki przypadek : http://www.youtube.com/watch?v=lHQGIb5ooAw
Skoro z tego wyszła to chyba o to chodzi i nieważne jaką metodą.Wyjaśnić to trudno w sposób przez rozum.
Monżna też samemu się przekonać i doświadczyć takich odgłosów ze strony innych osób: http://www.youtube.com/watch?v=MH3Nja2HFpE
Poniżej taki komentarz:

haha to może rzeczywiście sprawiać takie wrażenie na osobach nie będących w temacie ,bo wygląda to trochę jak zbiorowa hipnoza,ale trzeba tam po prostu być,by zdać sobie sprawę ,że to się dzieje naprawdę i że to nie żaden teatr.Widocznie nigdy nie słyszałeś o charyzmatach Ducha ŚwZnam osobę,która też w to nie wierzyła,ale pojechala tam z czystej ciekawości i została uzdrowiona.Poza tym dla Boga nie ma żadnych procedur odnośnie egzorcyzmów czy uzdrawiania.


Takie rzeczy są łatwe do sprawdzenia ,gdyż wystarczy tam być i widzieć jak ktoś pada na ziemie i dostaje drgawek,ale jak ktoś myśli że to zostało zaaranżowane to trudno.
Niejeden sceptyk zmienił zdanie.
Ja tam raczej jestem racjonalistą ,ale zdaje sobie sprawę z tego że rozumem wszystkiego nie obejmiesz ,to niemożliwe.Tak jak niesłyszący od urodzenia nie jest wstanie zrozumieć świata dzwięku ,wie że coś takiego istnieje bo mu powiedziano.

Tramp napisał(a):mak123
Wiesz, ja nie wierzę w psychologię, psychiatrię. Dla mnie to są martwe nauki. Kiedyś nawet chciałem zostać psychologiem ale zrozumiałem, że to sztuczki. To są jarmarczne triki na umysł. Tak jak wspomniałem, miałem coś na rodzaj depresji, doświadczenie tak silne że nie potrafiłem sobie pierwotnie sam z tym poradzić i poszedłem do psychologa. I wiesz co? Wyleczył mnie! Po pierwszej rozmowie, wiedziałem że ta rozmowa nic dla mnie nie wnosi i uwierzyłem, że sam tylko mogę sobie pomóc i to był dla mnie przełom. A miałem wtedy 16 lat, interesowałem się wiele duchowością itp. Jakiś czas temu czytałem książkę Osha "Tantra, najwyższe zrozumienie" w której to opisuje te etapy. Że na początku gdy poznajesz tą wiedzę, odkrywasz swojego ducha to wydaje Ci się, że wszystko jest cudownie, że możesz góry przenosić, że dotarłeś do istoty zrozumienia i że to jest największe niebezpieczeństwo. Bo drugi etap to etap spalania, gdzie po prostu przychodzi maksymalne cierpienie i wtedy potrzebny jest Ci "mistrz", musisz zrozumieć znacznie więcej, musisz odpuścić, przestać zadawać pytania a obserwować ten proces. Uciszyć te wzburzone morze. Aha... psychiatrzy ZUPEŁNIE NIE WIEDZĄ O CZYM JA MÓWIE :)

Nie można stwiedzić tak naprawdę nic na podstawie tylko jednego zdarzenia.
Trafiłeś na jakąś kiepską panią psycholog i to wszystko.To jest taki zawód że trzeba mieć powołanie.Mojej siostrze np psycholog bardzo pomógł.Można poczyta też na forach o psychiatrach i psychologach i niewidzę potrzeby robienia z nich nieudaczników bez żadnych praktycznie podstaw.
To co mówi Osho nie musi być dla każdego .Każdy ma inną historię i nie każdy musi poszukiwać to co Ty .Ja tam mistrzów nieuznaje .Każdy z nas jest inny i powinien sam szuać ścieżki ,jego własnej.Dla mnie najważniejsze jest bycie szczęśliwym,wolnym ,świadomym w zgodzie z własną i ludzką naturą.Nie interesuje mnie żadne oświecenie.Nie musisz się odcinać od własnego ego ,żeby poradzić sobie z cierpieniem czy też emocjami.Poczucie własnego ja jest czymś pięknym ,daje poczucie pełni .Kochasz wtedy siebie ,a także innych .Identywikacja,poczuciem własnego ja nie oznacza że jesteś egoistą ,zanczy to że żyjesz wlasną naturą ,ktora gdzieś sie wcześniej zapodziała .Tylko ja odkopać odkurzyć trzeba.Ja tam mam stały stan prawie bez żadnych wachań .Nazwał bym to stanem euforycznym ,nie euforią.Euforia wyczerpuje ,produkcja endomorfin nie nadąża i wtedy musisz mieć zejscie. Dla mnie prawdziwa przemiana jest od wewnątrz ,z czuciem siebie ,poczuciem harmonii ,spokoju wewnętrznego z poczuciem wlasnej wartości jako fundamentu.
Chodzi tu o własne dostrojenie się ,jak to się stanie ,wskoczy na swoje właściwe miejsce to niewiele ci może zaszkodzić ,ludzie ,czy przykre sytuacje,dydtams do siebie i świata następuje i jest automatyczne.
Jak ograniczysz wlasne ego tak jak chce np Mooji ,tolle i Osho to myśle że musi przyjść cierpienie gdyż pozbywasz się wlasnej cząstki , i stąd pewnie to poczucie pustki ,i to cierpienie o ktorym mówisz .tak ja to rozumiem jak zle to niech mnie ktoś poprawi .
Mnie to nie jest potrzebne ,ale jak ktoś chce przez to przechodzić to jego sprawa.
mak123
 
Imię: Maciek
Posty: 387
Dołączył(a): 24 lip 2012, 15:01
Typ: 9
Zodiak: strzelec
Mam nadzieje, że będę żył w ten sposób, że nie będę nikogo krzywdził a przy tym będę szczęśliwy :) A jeśli moja obecność umocni ducha innej osoby, bądź sprawi że szczęście tej osoby będzie pełniejsze to w ogóle cudownie. Mam proste marzenia. Tak naprawdę to myślę, że będę o wiele prostszy niż teraz i wszystko czego doświadczę i czego się dowiem, będzie się manifestować w sadzeniu drzewa, bądź pielęgnowaniu ogrodu i to będzie w chwili wykonywania tej czynności, niezwykłe doświadczenie które będę odbierał jedynie poprzez serce. Chciałbym założyć szczęśliwą rodzinę w której każdy będzie czuł się radośnie i bezpiecznie pomimo nawet nie sprzyjających okoliczności. Chciałbym spełnić się w roli ojca, partnera. Pomyśl jakie to cudowne, na świecie mamy prawie 7 miliardów osób, załóżmy że statystycznie pół na pół to rozkład płci (kobiet jest trochę więcej, ale stwórzmy takie założenie), tak więc 3,5 miliarda osób to kobiety i 3,5 miliarda to mężczyźni i jedna z kobiet, z tego 3,5 miliarda decyduje się na to, że z pośród 3,5 miliarda mężczyzn wybiera własnie Ciebie, że chce przeżyć swoje życie u Twojego boku i nie po to by otrzymać od Ciebie szczęście ale dlatego, że po prostu jesteś, że Jej paleta barw przy Tobie mieni się ciekawszymi kolorami. Dla mnie to niesamowite :)
Tramp
 
mak123

Co mogę Ci powiedzieć? Ty już powiedziałeś tu wszystko za mnie, jednak to do jakich doszedłeś wniosków, daje jednak dowód, że przydałby się Tobie mistrz. Mówisz, że jestem ateistą, bo definicja "ateizmu" mówi już sama w sobie o nie wierzeniu w Boga. Ale czy ja powiedziałem kiedykolwiek, że jestem ateistą? Nie, nawet zaprzeczyłem żebym był ateistą, ale Ty nadal sądzisz, że jestem ateistą. To samo tyczy się mistrza, to że wspomniałem o Oshu rozumiesz jako, że mam swojego mistrza, guru. Wybacz, ale Twoja wiadomość brzmi dla mnie jak próba przekonania mnie, że to co Ty uważasz jest słuszniejsze niż to co uważam ja. Ale wiesz co? Masz racje, to co Ty uważasz jest słuszniejsze niż to co myślę ja. Powiem Ci więcej, przy Tobie moja wiedza to nic, to jak porównanie głupca do mędrca. Jeśli to sprawi, że poczujesz się lepiej to cieszę się, że mogę się do tego przyczynić :)
Tramp
 
Maciek, a skad pomysl o ograniczeniu ego, i niby jak- kolejna sztuczka ego. Wiesz- najbardziej pod wplywem ego sa ci ktorzy twierdza ze go nie maja, to dowod na kompletne utozsamienie sie z nim. Cierpienie moze niesc proces odklejania siebie od ego, choc nie musi. Ale jest to niezbedne zeby moc poslugiwac sie tym co jest nieodzownym warunkiem istnienia w formie. Utozsamienie sie powoduje bowiem ze to ego posluguje sie zyciem dla realizacji swoich celow a nie sluzy zyciu realizujac wspolne cele. I znow- zeby jednak odkleic sie od ego, trzeba je wydobyc z ukrycia, a ono lubi udawac ze go nie ma. Czasami dobrze robi umiejetne nastapienie na jakis odcisk, wowczas wylazi jak nic.
Samotnosc...najbardziej samotna istota jest Bog ponoc. I ja Go rozumiem...ech.
ayalen
 
Dokonałeś nadinterpretacji ,zresztą nie tylko w moim przypadku ,stąd jakieś niezzgodności .
Tramp napisał(a):mak123

Co mogę Ci powiedzieć? Ty już powiedziałeś tu wszystko za mnie, jednak to do jakich doszedłeś wniosków, daje jednak dowód, że przydałby się Tobie mistrz. Mówisz, że jestem ateistą, bo definicja "ateizmu" mówi już sama w sobie o nie wierzeniu w Boga. Ale czy ja powiedziałem kiedykolwiek, że jestem ateistą? Nie, nawet zaprzeczyłem żebym był ateistą, ale Ty nadal sądzisz, że jestem ateistą. To samo tyczy się mistrza, to że wspomniałem o Oshu rozumiesz jako, że mam swojego mistrza, guru. Wybacz, ale Twoja wiadomość brzmi dla mnie jak próba przekonania mnie, że to co Ty uważasz jest słuszniejsze niż to co uważam ja. Ale wiesz co? Masz racje, to co Ty uważasz jest słuszniejsze niż to co myślę ja. Powiem Ci więcej, przy Tobie moja wiedza to nic, to jak porównanie głupca do mędrca. Jeśli to sprawi, że poczujesz się lepiej to cieszę się, że mogę się do tego przyczynić :)


Poprostu wyrażasz sie jakoś malo konkretnie mało precyzyjnie .Np Nie jestem ateistą wierzę w miłość .Dla mnie to oznaczało że to żeby niebyć ateistą wystarczy wierzyć w miłość.Co do Osho to przeczytaj jeszcze raz co ja napisałem .Ja nikogo nie pouczam piszę w odniesieniu do własnej osoby.Przytoczyłrś Osho to napisałem jak się do tego zapatruje w stosunku do mnie samego.Czy ja gdzieś powiedziałem że masz swojego mistrza? Ja tylko napisałem żę to ja mistrza nie potrzebuję.
Piszę o wlasnych doświadczeniach i to wszystko i nikt nie musi się z tym zgadzać ,niczego niewymagam .To dla Ciebie tak brzmi dlaczego?
Naprawdę jestem zaskoczony że mogłeś tak to odebrać .Za żadnego mędrca się nie uważam .Nie mam też potrżeby dowartościowywania się Twoim kosztem. :)
Nerozumiem tych reakcji.
mak123
 
Imię: Maciek
Posty: 387
Dołączył(a): 24 lip 2012, 15:01
Typ: 9
Zodiak: strzelec
mak123

Precyzja, konkret - to są pojęcia które tworzy rozgorączkowany umysł. Z tego płynie agresja, widzisz rozmowa wygląda trochę inaczej, chociaż w moim rozumieniu. "Nie jestem ateistą" - czy da się jaśniej wyrazić to, że się nie jest ateistą? Nie wydaje mi się, chyba że się szuka na siłę powodu do "dyskusji". Ty to co ja piszę, odbierasz jako coś do czego można znaleźć kontrę, mówisz że piszesz o swoich doświadczeniach i spostrzeżeniach a dajesz przykłady ludzi którzy mają za zadanie przekonać mnie, że to co ja uważam jest błędem i że psychologia to jednak dobra nauka bo wyleczyła Twoją siostrę. Ciesze się, że tak się stało, naprawdę nie mówię, że psychologia jest czymś złym, po prostu nie uważam żeby była najlepszym rozwiązaniem na wyjście z problemów i nie chodzi o to że poznałem jedną Panią psycholog. Interesowałem się psychologią, jest bardzo ciekawa, słyszałeś o Zimbardo i jego eksperymentach? To naprawdę świetne, ale psychologia ma za zadanie stłumić w Tobie cierpienie, a coś co jest stłumione i tak zostanie prędzej czy później ukazane. Stwierdzasz, że nauki Osha to coś za czym podążam, czego poszukiwałem, co więcej - twierdzisz, że nazywam psychologów nieudacznikami. Szczerze mówiąc, to mnie to nie boli, bo przecież przez to że masz takie zdanie nie zacznę w sam to wierzyć, ale do czego prowadzi taka rozmowa? A propo psychologi, to słyszałeś że nie kopie się tylko zdechłego psa? Psychologia twierdzi, że każda próba ataku na kogoś, forsowania na siłę swoich poglądów świadczy o tym, że ktoś ma z nami duży problem na poziomie swojego poczucia wartości. Już wiesz dlaczego nie uważam psychologię za najlepsze rozwiązanie? Bo to krążenie ciągle w okół ego. To twierdzenie, że umysł jest na pierwszym miejscu. Do mnie to nie przemawia, przemawiało gdy byłem w podstawówce, wtedy chciałem zostać psychologiem. Jeśli to do Ciebie przemawia to w porządku, nie mam z tym problemu ale nie rozumiem czemu Ty masz problem z tym, że nie wyrażam się jasno (według Ciebie) lub też oczekujesz ode mnie precyzyjnych, konkretnych odpowiedzi. W zasadzie to rozumiem i powiedziałem Ci co o tym myślę we wcześniejszym poście ale głęboko wierze że się mylę :)
Tramp
 
ayalen napisał(a):Maciek, a skad pomysl o ograniczeniu ego, i niby jak- kolejna sztuczka ego. Wiesz- najbardziej pod wplywem ego sa ci ktorzy twierdza ze go nie maja, to dowod na kompletne utozsamienie sie z nim. Cierpienie moze niesc proces odklejania siebie od ego, choc nie musi. Ale jest to niezbedne zeby moc poslugiwac sie tym co jest nieodzownym warunkiem istnienia w formie. Utozsamienie sie powoduje bowiem ze to ego posluguje sie zyciem dla realizacji swoich celow a nie sluzy zyciu realizujac wspolne cele. I znow- zeby jednak odkleic sie od ego, trzeba je wydobyc z ukrycia, a ono lubi udawac ze go nie ma. Czasami dobrze robi umiejetne nastapienie na jakis odcisk, wowczas wylazi jak nic.
Samotnosc...najbardziej samotna istota jest Bog ponoc. I ja Go rozumiem...ech.


Z tym odciskiem Aniu to prawda .Czyli znalezć jakiś słaby punkcik u kogoś i to wykorzystać .
Wtedy musi podskoczyć.Miałem takie doświadczenie parę lat temu .Mieszkałem z bardzo upierdliwym ,złośliwym kolegą .Caly czas mnie krytykowal ,szukal slabych punktów i co ajgorsze robił to przy innych .Trudno było tego nieprzeżywać .Atakowal za nic .W koncu niewytrzymalem i go zbluzgałem .Obraził się .Dla mnie to wyszło na dobre .Zdałem sobie sprawę ze swoich słabości że nieradzę sobie z emocjami i tymi jego docinkami które mnie ranily .Nawet pierwszy raz w życiu poczułem co to znaczy nienawidzieć samego siebie.Jednak to była tak naprawdę bardzo dobra lekcja .Miałem dużo do strawienia i wiem że znacznie się uadporniłem na tego typu sytuację i zyskalem dystans do samego siebie.Bylem zbyt przewrażliwiony na swoim punkcie .A teraz to trudno jest mnie zranić .
mak123
 
Imię: Maciek
Posty: 387
Dołączył(a): 24 lip 2012, 15:01
Typ: 9
Zodiak: strzelec
Tramp napisał(a):Precyzja, konkret - to są pojęcia które tworzy rozgorączkowany umysł. Z tego płynie agresja, widzisz rozmowa wygląda trochę inaczej, chociaż w moim rozumieniu. "Nie jestem ateistą" - czy da się jaśniej wyrazić to, że się nie jest ateistą? Nie wydaje mi się, chyba że się szuka na siłę powodu do "dyskusji". Ty to co ja piszę, odbierasz jako coś do czego można znaleźć kontrę, mówisz że piszesz o swoich doświadczeniach i spostrzeżeniach a dajesz przykłady ludzi którzy mają za zadanie przekonać mnie, że to co ja uważam jest błędem i że psychologia to jednak dobra nauka bo wyleczyła Twoją siostrę.

Powiem Ci tak .Jestem też na takim forum że jak nieprecyzyjnie się wyraże czy popełnie jakiś bład to zaraz mnie sprostują i każdy tak robi i ja też .I nikt nie ma z tego powodu żadnych pretensji.skąd wiesz że jak coś napiszesz to ja mam w tym przyjemność żeby skontrować? Wybacz ,ale ja mam inne zdanie i piszę to co myślę ,czuje i w ogóle nie miałem takiego nastawienia żeby Ci dołożyć .Ja myślę odmiennie od Ciebie ,a skoro tak to muszę użyć jakiś argumentów potwierdzających moj pogląd i to wszystko.Dlatego staram się wklejać jakieś linki żeby nie być golosłownym i cóż w tym złego? A Ty wcale nie musisz się z tym zgadzać.Daję więc przykład yludzi na poparcie moich poglądów co w tym złego ? Możęsz zrobić to samo i śmiało możesz próbować przekonać mnie do swego zdania tylko użyj jakiś argumentów .Sorry ale tak mnie nauczyli na uniwerku i uważam to za dobre.Na innych forach też tak to działa.
Przypisujesz mi jakieś moje zamiary których nie było .Ja się koncentruje na tym co napisałeś, na Twoich poglądach ,a nie na Tobie samym .Dla mnie jesteś wirtualną postacią i to wszystko .I nie ubieram Cie w jakiś frak.
Jak masz jakieś linki ,czy przykłady osób które miały by mnie przekonać to Twoich odmiennych poglądów, to wal śmiało mnie to nie przeszkadza .Sam zdecyduje czy się z nimi zgodzę .
Znajdziesz mi jakieś błędy to niewachaj się mi o tym napisać ,nawet bym chciał żeby ktoś zwrocił mi uwagę..I co mam tym się przejmować?

Co do psychologow to przecież napisałeś sam takie zdanie :
Wiesz, ja nie wierzę w psychologię, psychiatrię. Dla mnie to są martwe nauki. Kiedyś nawet chciałem zostać psychologiem ale zrozumiałem, że to sztuczki. To są jarmarczne triki na umysł.
Sam twierdzisz że to sztuczki ,jarmarczne tricki .
Uważam żeby tak dobitnie się wyrazić to trzeba mieć trochę więcej z nimi doświadczeń.
To jest moje zdanie i przepraszam że się z Tobą nie zgadzam.
Nie piszę pod kogoś ,a tylko przedstawiam swój pogląd który jest zresztą zwykle odmienny od większości tego forum .
Tu żadnej agresji nie ma .Liczy się mój stan i moje intencje ,i wątpie żebyś mógł to odgadnąć z tekstu. :)
mak123
 
Imię: Maciek
Posty: 387
Dołączył(a): 24 lip 2012, 15:01
Typ: 9
Zodiak: strzelec
Hmm, widzisz chodzi o to, że rodzaj dyskusji jaki Ty proponujesz dla mnie mija się z celem, bo ja nie chce Cię przekonywać do czegokolwiek. Nie chce Ci udowadniać, że to co ja myślę, jest słuszne. Ty mówisz, że Cię tego nauczyli na uniwersytecie, a ja od dziecka wiedziałem że nie pójdę na uniwersytet bo trzeba ogromnej świadomości samego siebie, żeby skończyć uniwersytet i się nie "zepsuć", nie zostać szaleńcem. Nie wielu się to udało, a tym którym to się udało, na myśl o uniwersytecie pękają ze śmiechu albo rwą włosy z głowy za ten stracony czas. Argumenty, że jak Ty popełnisz błąd to inni Cię poprawiają, świadczą tylko o tym, że nie zgadzam się w tym aspekcie nie tylko z Tobą ale i resztą osób na forum które tak robią. Mówisz "Myślę inaczej od Ciebie a skoro tak, to muszę użyć jakiś argumentów potwierdzających mój pogląd..." Dlaczego musisz? Dlaczego wydaje Ci się, że to nawet właściwe by używać argumentów, by potwierdzać swoje poglądy? Nie wystarcza Ci to, że je wyrażasz? Co to zmienia, czyją prawdę? Jaki miałbym mieć cel w przekonywaniu Cię do moich argumentów, jak nie pożywanie swojego ego? Budowanie swojej próżności? Do czego mi to jest potrzebne byś był moim lustrzanym odbiciem? To nazywa się sukcesem? To oznacza, że człowiek jest dobrym mówcą? Dla mnie to zwyczajna intelektualna agresja i nie obraź się ale też swego rodzaju prostactwo. Nie odbierz mnie źle, nie chce Cię urazić, piętnować. Próbuje jednak zwiększyć Twoją paletę barw, bo to co wyznajesz wydaję mi się momentami absurdalne. Jeśli masz słuszne intencje to się cieszę, moje też takie są. Po prostu to że jesteśmy na forum nie sprawia, ze czuje chęć z tego by Cię przekonywać, możemy rozmawiać, wymieniać się poglądami, prezentować je sobie, mówić o naszych doświadczeniach, przemyśleniach względem swoich wypowiedzi, ale nie ingerować w to co każdy z nas myśli. To nauka z ciszy której jestem zwolennikiem, nauczanie poprzez obserwacje. Rodzaj nauki, rozmowy który Ty proponujesz według mnie jest agresywny, konfrontacyjny. Polega na konfrontacji poglądów, osądzaniu który jest właściwy, licytowaniu się na argumenty, precyzowaniu swoich argumentów. Według mnie to ostatecznie przynosi więcej krzywdy jak pożytku. Już sam fakt, że o tym piszę sprawia, że pojawiają się we mnie uczucia, których tak naprawdę nie chce w sobie generować, nie chce byś odebrał, że uważam Cię za kogoś gorszego, lub że próbuje Cię nawrócić. Naprawdę chciałbym tylko abyśmy rozmawiali w atmosferze zrozumienia, szacunku dla swoich poglądów, byśmy byli otwarci. Nie twierdzę że mam racje, ale myślę że jeśli Ty przeczytasz moje wypowiedzi a ja Twoje to oboje się od siebie czegoś nauczymy mimo odmienności naszych poglądów i że każdy z nas jest na tyle pojętnym uczniem, że sam wychwyci to co jest dla niego ciekawe, słuszne. Niech to się dzieje, bo to wspaniałe.
Tramp
 

Powrót do działu „Ludzie”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości