- czyli MY. Przedstaw się, jeżeli jesteś nowym użytkownikiem. Nasze autobiografie, zainteresowania i wszystko inne.
Kamea

W porząku, ja nie mam zamiaru Cię do niczego przekonywać. Specyfika forum polega na tym, że ludzie wyrażają swoje poglądy. Trudno by było oczekiwać, że ktoś będzie pod naszymi postami pisał tylko "Dokładnie, zgadzam się". Trudno też bym wyrażał nie swoje zdanie na jakiś temat. Nie snuje też domysłów na Twój temat, pisze jedynie to co uważam odnośnie tego co piszesz Ty. Zauważyłem jednak, że Ty sama nie czytasz tego co piszesz, np. mówisz że pochylasz swój łepek i nie patrzysz gdzieś wyżej, wcześniej mówiłaś coś co można było zrozumieć również jako zostawienie boskich spraw w boskich rękach, dlatego powiedziałem że przyjmujesz rolę owcy w stadzie Boga, które idą za swoim przywódcą. Mówisz też, że Cię określam a przykładów na Twoje określenia mojej osoby trudno by było zliczyć. To tak dla wyjaśnienia. Szczerze mówiąc, nie po to tu jestem by kogokolwiek do czegokolwiek przekonywać, nie jestem tu też po to by toczyć jakieś słowe spory, gry półsłówek, łapanie się na błędach itp. Mnie możesz nazwać nawet psem, idiotą, błaznem, pajacem - kimkolwiek chcesz. Czy to sprawi, że tak się poczuje? Możesz mnie nazwać geniuszem, bogiem, mesjaszem - kimkolwiek chcesz. Czy to sprawi, że tak się poczuje? Odpowiedź na oba te pytania brzmi : Nie. Nie poczuje się tak, chyba że sam zdecyduje się na to by poczuć się błaznem albo mesjaszem. Nie jestem Trampem, nie jestem bogiem, nie jestem błaznem za to bywam każdym z nich po trochu. Bo jestem tylko tą chwilą która właśnie przemija i rodzi się na nowo w tym samym momencie. I to jest piękno które odnalazłem w sobie.

Jeśli chodzi o wyczuwanie ludzi, to kobiety często nazywają to "instynktem" bądź "intuicją". Ja to nazywam "wyczuwaniem energii". Potrafię określić wibracje człowieka, albo chociaż tak mi się wydaje. Są ludzie w których towarzystwie czuje napór, mogą się do mnie uśmiechać a czuje ich nie werbalny atak na moją duszę, coś w rodzaju nacisku. Szybko się przy nich męczę, trudno mi z nimi współpracować. Ale tak naprawdę to mój "problem", a w zasadzie nie problem a lekcja. Ciężko to wytłumaczyć, nawet nie wiem czy da się to wytłumaczyć .
Tramp
 
ayalen

Masz dużo racji w tym co piszesz ( z mojego punktu widzenia) jednak co Ty na to by spojrzeć na sprawę np. w taki sposób. Pomyśl sobie o takiej małej dziewczynce, której mówi się, że gdy będzie wypełniać przykazania boże, kościelne itp. to pójdzie do raju, to będzie dobrym człowiekiem. Dziewczynka ta codziennie się modli, stara się być miła dla każdego itp. Dorasta przyjmuje bierzmowanie, bierze ślub, chrzści dzieci itp. I tak do starości. Założmy, że to co mówił Jej kościół to prawda - więc trafia do raju. Załóżmy, że to co mówi kościół to bełkot - Przeżyła swoje życie pełna nadzieji, wiary i dobroci. Zgadzam się z Tobą, Jezus to był bardzo światły gość ale daleki od doskonałości. Jezus mówi "Pukajcie a otworzą Wam" a mi się wydaje, że nie trzeba pukać. Że wystarczy wierzyć, że drzwi się otworzą. Już nie wspomnę, że ten "raj" według mnie jest tu i teraz. Że królestwo niebios to stan naszego ducha. Przykład tej dziewczynki podałem ze względu na to, że jestem ciekaw Twojego zdania.
Tramp
 
ayalen napisał(a):Maciek, moze nie wewnetrzna budowa a umysl ktory wszystko roznicuje, klasyfikujac to jako dobre lub zle- zauwaz jednak ze to jest zawsze subiektywna ocena, ktora stajac sie zgodna z innymi subiektywnymi ocenami- stwarza okreslone normy. Zwroc uwage jak zmienne bywaja te normy, w czasie i przestrzeni. I to jest ok, o ile dobre - dla kogos, subiektywnie nie przerasta dobra innych, pojedynczo lub grupowo, stajac sie. dla innych zlem. Wszystkie podzialy- na moje oko- wynikaja z podstawowego prawa zycia- prawa do zycia. Tak by zyjac- nie uniemozliwiac zycia innym, choc to prawo- nie nakaz i nie obowiazek a prawo bywa przeroznie i nieraz bardzo pokretnie rozumiane, tworzac podzialy miedzy ludzmi


To nie zupełnie tak Aniu .poneważ przed umysłem jest jeszcze coś wcześniej .
Myśli są wynikiem czegoś.Wielu mistrzów duchowych zaleca ,pracę nad umysłem ,ale tak naprawdę na dłuższą metę to nie zadziała,moim zdaniem .Chwasty należy wyrywać z korzeniami ,inaczej odrosną.To co jest w naszym wnętrzu przejawia się w naszym umyśle.
Umysłem możemy sterować ,dokonywać jakiś wyobrażeń ,jakiś iluzji ,ale to będzie płytkie powierzchowne.Jeśli ktoś miał np jakąś trudną przeszłość ,a zwłaszcza w dzieciństwie to ta przeszlość idzie w umysł ,ktory można oszukać ,ale nie na długo .
Ona się musi odezwać .Możesz zastosować np jakieś techniki pozytywnego myślenia
czy też przenieść uwagę na coś innego ,czy też odejść od własnego ego ,lecz to będzie tylko zaleczenie i ta nasza przeszłość da o sobie znać predzej czy pózniej.
Trzeba zwrócić uwagę na naturę człowieka ,i wiem że jej nie da się oszukać.
Może być gdzieś normą oszukiwanie ,wendeta,czy też sex grupowy i inne .
I to nie będzie uważane za złe w jakimś środowisku ,jednak wewnętrznie będzie nas to niszczyć.Wierzę że jest coś takiego jak sumienie i ono się w nas odzywa .Jakies normy go nie oszukają.
ayalen napisał(a):Choc od leniwcow sie odczep- jestem, bylam i bede, robie tylko to co trzeba i ani na jote wiecej- ponoc leniwi sa szczesliwi co potwierdzam.
Slowa Jezusa o drugim policzku...na tak wiele sposobow mozna je rozumiec. Kazdy znajduje to czego szuka, prawda? Mowisz o odplacaniu dobrem za zlo. Ani jedno ani drugie nie jest na sprzedaz- dzielimy sie soba. Tym co jest w nas. Albo skapimy. A dziekujac za to ze ktos Cie krzywdzi- tym samym wyraza sie zgode na to krzywdzenie do ktorego nikt nie ma prawa. Przyzwala sie na to, umacniajac zlo, wiec to jest opaczne rozumienie drugiego policzka, wiodace w zla strone. Wiesz, jedynym czego nie mozna zaatakowac jest milosc- tylko ona sie nie broni. Ciosy zbiera ego, oddaje je albo wystawia pysk na nastepne. Moze wlasnie by ochronic
milosc...? Wiesz co robi sie z dzieckiem ktore w oslepieniu rozdaje ciosy na prawo i lewo- czasami trzeba zlapac za lapki zeby nie skrzywdzilo samo siebie. Tych ktorzy te ciosy rozdaja swiadomie- pozostawic samym sobie, do czasu az im minie zlosc i zaczna myslec. Chyba nic wiecej nie da sie zrobic. Wszelkie postawy- jestem ponad wiec nie dosiegniesz, lub - jestem ponizej wiec wal ile wlezie- to sztuczki ego ktore w pierwszym przypadku unika ciosow windujac sie w gore, w drugim liczy na litosc...kto by tam takie malutkie i cichutkie, niby nic. Trzeba stac twarza w twarz, jak rowny z rownym- naplujesz na mnie, badz pewien ze odpluje zebys wiedzial jak to smakuje. Nikt nie lubi lykac wlasnego jadu. Wiec niekiedy trzeba az tak, zadzialac jak lustro, choc to nic przyjemnego. Ale zdrowo.


W lenistwie to mnie akurat mało kto jest wstanie przebić.Uznaję to jako wadę i wiem jak dużo przez nie staciłem ,ale może kiedys uda mi się nad tym zapanować .
Myślę że słowa Jezusa należy rozumieć tak prosto jak to jest możliwe ,jak dla mnie przekaz jego jest łatwy i czytelny choć niewygodny,wiem ze bez doswiadczenia to trudno jest zrozumiec.Jeśli nastawisz ten drugi policzek to autmatycznie znikają złe emocje .Ktoś cie skrzywdził nienawidzisz ,szukasz zemsty złe emocję cię muszą atakować.Każdy z nas kiedyś kogoś nienawidził,ale wystarczy zaobserwować ten stan te emocje żeby zauważyć jakie spustoszenie to czyni w nas samych w naszym wnętrzu.Zdaje sobie sprawę jak bardzo jest trudno jest nie nienawidzieć jak ktos ci zrobił wielką krzywdę ,a jeszcze jest trudniej kochać taką osobę .
Ale tu nie ma mowy żeby komus dziękować za to że ktos cie skrzywdził.
Tu nie może być akcetacji dla jakiegoś chaniebnego czynu .Należy odróznić człowieka od czynu .Ja tam wiem że osoby które najbardziej krzywdzą ,zwykle miały trudne dzieciństwo i ta ich traumatyczna przeszłość odbija się na nich samych ,a także powoduje potrzebę wyładowania się na kimś.My też moglibyśmy być kims takimś jakby nam się to samo przytrafiło kiedyś.Ja zawsze mówie takiej osobie o takich skłonnościach prosto w twarz ,bez ogródek ,wtedy jak w odpowiedni sposób to przekaże to ta osoba ma szanse zdać sobie sprawę ze swego postępowania .Wiec trzeba REAGOWAĆ .Nastawienie drugiego policzka osłabia zło w tym drugim człowieku ,a my mamy spokój wewnętrzny.Wiem to z wlasnej praktyki .Jak się ktoś chce mi dołożyć to ja sam nawet mu w tym pomagam jak zaczyna mnie obrażać,i z usmiechem na twarzy mówie tak jestem tym sk..synem ,leniem ,obibokiem ,i inn,ale to działa i nic mi już nie może zrobić i to on sie wkurza jeszcze bardziej .Jeśli natomiast będziesz robić to samo co on to emocjonalnie przegrasz.W ewangelii też jest mowa o upominaniu.Ja tam wiem że najwięcej się nauczylem od ludzi któży potrafili mi coś wygarnąć prosto w twarz ,takie cos boli jednak w ten sposob ma się szanse na zmiany .Wyszło mi to na dobre .Sami nie jesteśmi wstanie często dostrzec własnych błędów.
Wiec trzeba REAGOWAĆ .
Niemoże być przyzwolenia na wszystko ,a dziecko żeby dobrze wychować to trzeba je upominać ,czasem karcić ,ale też motywować ,podnosić poczucie własnej wartości ,chwalić za jego talenty umiejętności .
Ostatnio edytowano 17 cze 2013, 02:54 przez mak123, łącznie edytowano 1 raz
mak123
 
Imię: Maciek
Posty: 387
Dołączył(a): 24 lip 2012, 15:01
Typ: 9
Zodiak: strzelec
Tramp napisał(a):ayalen
i. Jezus mówi "Pukajcie a otworzą Wam" a mi się wydaje, że nie trzeba pukać. Że wystarczy wierzyć, że drzwi się otworzą. Już nie wspomnę, że ten "raj" według mnie jest tu i teraz. Że królestwo niebios to stan naszego ducha. Przykład tej dziewczynki podałem ze względu na to, że jestem ciekaw Twojego zdania.

W tym cytacie tak naprawdę chodzi o modlitwę ,są też słowa proście a będzie wam dane.
Bez wiary drzwi się nie otworzą ,nie otworza sie też w przypadku złych intencji.Swiat duchowy rządzi się swoimi prawami .Tam się liczy wiara ,szczera intencja,wola. Tak wię niektórzy mogą całymi dniami się modlić i nic .
Jedna osoba na tym forum napisała swoją historię śmierci klinicznej ,więc z perspektywy tego doświadczenia stwiedziła że to co jest tu na ziemi to piekło ,a raj jest po śmierci.
Tak naprawdę nasze poglądy sa wzgledne i wystarczy jakieś doświadczenie żeby one legły w gruzach. Taki przykład: http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-oneci ... omosc.html
Był sceptykiem ,jednak to zdarzenie zmieniło jego pogląd i nawet twierdzi że nie ma żadnych wątpliwości,jest pewny.Napewno musiał rozpatrywać możliwość fiksacji umysłu skoro jest naukowcem neurochirurgiem.
Ja tam wolę tworzyć sobie rzeczywistość na podstawie wielu doświadczeń innych ludzi .
Próba ogarnięcia świata duchowego ,nieba ,piekła własnym umysłem bez przykładów innych prowadzi do nikąd.
A to forum jest taka skarbnića doświadczeń ,gdzie ktoś miał doświadczenie opiekuna duchowego,anioła stróża ,do kogoś przyszła dusza czyśćcowa,ktoś został uwolniony przez egzorcyzm choć psychiatrzy wcześniej próbowali ,a mnóstwo ludzi widuje duchy ,czy nawet demony i nawet siemargul twierdzi że widział demona .Skoro tak wielu ludzi takich rzeczy doświadcza to czy możemy być pewni że to fukcja? czy jakieś psikusy umysłu?
mak123
 
Imię: Maciek
Posty: 387
Dołączył(a): 24 lip 2012, 15:01
Typ: 9
Zodiak: strzelec
Według mnie wierzysz to w co chcesz wierzyć. Jeśli uwierzyłbym w istnieje demonów pod postacią rogatych stworzeń i często o tym myślał, to z całą pewnością zobaczyłbym w swoim życiu rogatego diabełka. Być może w tym momencie ranie kogoś uczucia, nie w tym rzecz. Nie twierdzę, że to co Ci ludzie widzą to nie prawda. To ich prawda, efekt ich myśli. Jednak bliżej mi do określenia tego psikusem umysłu. W takim totalnym byciu, w doskonałej czystej jaźni - czy znajdzie się tam miejsce dla rogatego diabełka, demona? Nie wydaje mi się. To efekt imaginacji. Tam gdzie jest światło, nie wniesiesz cienia - to uniwersalna prawda. Często tu mówimy o negatywach, według mnie za często. Ludzie skupiają się zbyt często na tym czego nie chcą, czego się boją, próbują to zgłębiać... A tu nie ma pytań. Nie ma potrzeby zadawania pytań. Tak to widzę.
Tramp
 
Tramp
 
Tramp napisał(a):Według mnie wierzysz to w co chcesz wierzyć. Jeśli uwierzyłbym w istnieje demonów pod postacią rogatych stworzeń i często o tym myślał, to z całą pewnością zobaczyłbym w swoim życiu rogatego diabełka. Być może w tym momencie ranie kogoś uczucia, nie w tym rzecz. Nie twierdzę, że to co Ci ludzie widzą to nie prawda. To ich prawda, efekt ich myśli. Jednak bliżej mi do określenia tego psikusem umysłu. W takim totalnym byciu, w doskonałej czystej jaźni - czy znajdzie się tam miejsce dla rogatego diabełka, demona? Nie wydaje mi się. To efekt imaginacji. Tam gdzie jest światło, nie wniesiesz cienia - to uniwersalna prawda. Często tu mówimy o negatywach, według mnie za często. Ludzie skupiają się zbyt często na tym czego nie chcą, czego się boją, próbują to zgłębiać... A tu nie ma pytań. Nie ma potrzeby zadawania pytań. Tak to widzę.

Jakby to dzialało tak jak Ty mówisz toby pewne ze dwadzieścia parę procent ludzi w Polsce widziało Maryję ,Jezusa,swoich zmarłych bliskich ,a jednak tak nie jest .
Niby dlaczego miałbyś ranić czyjes uczucia bez przesady.
Skąd ta pewność że to efekt ich myśli? Przecież dr Eben Alexander też tak twiedziłjak Ty
i w dodatku jako naukowiec tym się zajmował jednak wystarczyło doswiadczenie śmierci klinicznej i całe te jego rozkminki o tworach umysłu legły w gruzach, i musiał sie pożegnać ze swoją czysto materialistyczną wizją swiata.
Człowiek może tak naprawdę objąć przez swoje zmysły tylko niewielką część rzeczywistości . Skoro są tego typu doświadczenia to pewnym być nie możesz.
To skoro to takie proste jak mówisz to czemu on sobie nie może z tym poradzić,?:
eksterioryzacja/przykra-konsekwencja-oobe-t4477.html
Ponad naszą rzeczywistością jaką sobie stworzymy za pomocą umysłu .jest jeszcze rzeczywistość nie zależna od naszej ,ktora może być zupełnie odmienna .
mak123
 
Imię: Maciek
Posty: 387
Dołączył(a): 24 lip 2012, 15:01
Typ: 9
Zodiak: strzelec
To o czym mówie, nie dotyczy wszystkich ludzi na tej planecie. Dotyczy mnie, mojego istnienia. Nie daje sobie prawa do decydowania za innych, to co oni widzą to ich indywidualna sprawa, jednak myślę że ma to źródło w nich samych. Moje pojmowanie nie jest materialistyczną wizją świata, wręcz przeciwnie. Moje pojmowanie wychodzi trochę dalej jak diabły, demony, anioły w postaci w jakiej przedstawiamy je tu na ziemi, jako rogate diabełki bądź białe postacie w blond lokach. Doświadczenia dr. Ebena Alexandra są jego doświadczeniami, być może też padł "ofiarą" imaginacji, lub dotarł tam gdzie miał dotrzeć. Nie jestem pewien, jak można powiedzieć, że jest się czegoś pewnym? Życie to ta chwila, nie mam wpływu na przeszłe jak i przyszłe chwile. Mam wpływ na jakieś moje reakcje, jestem w stanie coś zaplanować, ale nie jestem w stanie ujażmić procesu ciągłej kreacji, tak więc nie mogę mieć pewności. To wszystko są przypuszczenia. Dlaczego ten człowiek nie może sobie z tym poradzić? Widocznie nie dotarł jeszcze do punktu w którym umysł już nie tworzy iluzji, że jest najwazniejszy. Czy widziałeś medytującego człowieka który nagle kończy medytacje i ma problem, bo widzi zjawy i duchy? Wszystko co jest w stanie stworzyć umysł, jest w stanie zobrazować na zewnątrz, zarówno młotek jak i ducha. Pytanie nie powinno brzmieć - Jak się z tego wydostać? Pytanie powinno brzmieć - Jak się stało, że uważam, że mam z tym problem? Cierpienie jest potrzebne tylko po to by człowiek zrozumiał, że nie musi cierpieć. Jeśli zaś przyjmujesz cierpienie jako integralną część samego siebie, jeśli swoje negatywne myśli bądź też emocje odbierasz jako coś na co składasz się Ty, to widocznie jest to Ci do czegoś potrzebne. Najczęściej do tego byś zrozumiał, że nie musisz cierpieć a myśli to nie Ty. Przypływają, odpływają. Najpierw wycisz odbiornik, obserwuj same obrazy w swojej głowie, a potem wyłącz projektor. Pozostań w tym. To wystarczy. Można korzystać z myśli w cudowny sposób, ale można też się nimi zabijać. Jednak gdy dotrzesz do istoty, odkryjesz prawdę kryjącą się w Twojej duszy, w Twoim sercu to nie pozwolisz już sobie na luksus cierpienia.
Tramp
 
chyba zaczne od konca: bol, cierpienie jest stymulantem dzialania- poruszania sie w kierunku usuniecia zrodla cierpienia. To prawda, bywa moja subiektywna ocena zdarzenia, ktorego ktos inny nawet nie zauwazy, pod katem empatii o ktorej tu mowimy- jest wyczulonym wspolodczuwaniem. No trudno, jesli widze ze komus jest zle to sila rzeczy mnie dobrze nie bedzie, wiec jedynym wyjsciem jest robic wszystko zeby bylo dobrze. Choc czasami wiaze sie to z wyborem mniejszego zla a i tak po tylku dostaje wybierajacy.
,, Wierzysz w to co chcesz wierzyc" - chyba nie do konca, wierzy sie w to czego sie nie wie. Wierzy sie w to co mowia inni. Czego jestesmy uczeni- dla mnie wiara jest. po prostu nie odrzucaniem tego czego nie wiem. Natomiast wizje, duchy- Tramp, gdybym ujela to tak: sformalizowana czastka swiadomosci ? Przybierajaca forme energetyczna ,,na zadanie"? Zgodnie z tym logiczne jest ze ktos kto jest wychowany w wierze katolickiej doswiadczy spotkania z Maryja czy Jezusem, ktorych raczej nie zobaczy szaman indianski. Uwazam ze te wizje, widziadla na pewnym etapie pomagaja ,, strawic",, przetrawic" splywajace informacje, niestety dla wielu osob to ze cos widzieli staje sie wazniejsze niz to co jest celem tych widzen. Biorac pod uwage to ze. bezustannie przekazujemu otoczeniu nasza energie przyjmujac te plynaca z otoczenia, normalne jest takze ze te niskowibracyjne czastki, poruszajace sie o wiele wolniej - moga przez jakis czas trwac w zawieszeniu, i osoby wyczulone na odbior moga widziec lub wyczuwac. obecnosc tych energii- najczesciej wiaze sie to z odczuciem zimna, co potwierdzaloby ze jest to energia o bardzo niskich wibracjach, wiec spowolnionym ruchu. Czasami u osob ktore maja jakies
,, podczepienia" daje sie takze wyczuc to zimno, bardzo specyficzne i raczej nie do pomylenia, poniewaz zaklocenia obiegu energetycznego nie daja takich efektow.
Kameo, chcialabym Cie zapytac o cos- czy Ty w odbiorze innych uwzgledniasz siebie? Chodzi mi o to ze czasami postrzegamy czy dostrzegamy w innych ludziach przede wszystkim odbicie swojej czastki, niekoniecznie tej lubianej czy chocby akceptowanej, uwazam ze warto przyjrzec sie temu co nas drazni lub przeszkadza w innych- czasami mozemy odnalezc w tym kawalek siebie, przynajmniej u mnie to tak dziala. Mam wrazenie ze jakis straszny klab myslowy Ci sie zrobil, dobrze byloby porozplatywac te nitki, uporzadkowac to wszystko co wiesz z wlasnych doswiadczen, posprawdzac na ile pokrywa sie to z wiedza innych , i z tym w co wierzysz, doswiadczenia przeksztalcaja wiare w wiedze, czasami jednak wiara determinuje doswiadczenia naginajac do siebie wnioski z nich plynace. Dlatego wielu mistykow zwraca uwage na czysty umysl- akceptujacy to co jest a nie przetwarzajacy tego co jest w swoje wyobrazenia ,,jak byc powinno"- zgodnie z wczesniejszym programem.
Tramp, wiara...uwazam ja za jeden z pierwszych drogowskazow w zyciu, potrzebnym zeby nie zabladzic. Jednak zauwaz jak wielu wczepia sie w ten drogowskaz traktujac go jak droge.A to juz wiedzie na manowce. Twoj przyklad z dziewczynka, do pewnego etapu wiec tak. Ale powiedz ile warte jest dobro wymuszone kijem piekla i marchewka raju? Mowisz drzwi...a moze ich nie ma po prostu? Sciany wokol milosci tworzy ego. Czym sa drzwi skoro ego jest iluzja? Moze ta wspolna czastka ktoej odnalezienie pozwala dotrzec do drugiego czlowieka? Choc czasami to jak grochem o sciane, nic nie dociera. Ale ta czastka gdzies jest , tylko niekiedy bardzo zarosnieta, i trzeba sie dobrze naszukac zeby ja odnalezc. Ale warto
ayalen
 
Aniu, oczywiście że kiedy doświadczam czucia, pierwszą uwagą jest sprawdzenie.
Ja świadomie z empatią pracuję już ponad 9 lat, początki były bardzo intensywne zwłaszcza że mieszkałam w mieście i tam pracowałam.
Kiedy czułam coś co było wzburzone czyli nie zawierało spokoju, pierwszą rzeczą było i nadal tak sprawdzam, spojrzenie w głąb Siebie - zadawanie i koncentrowanie się na czuciu ciała i poszukiwaniu zniekształcenia. Ja ogólnie podchodzę do nauki tak że jak na zewnątrz tak i na zewnątrz.Przerabiając swoje wzorce, gdzie ludzie i zdarzenia przyciągane były dla mnie informacją co mam u siebie przerobić, i tym się kierowałam.Nie patrzę na ludzi że są tacy i owacy, jeśli coś mnie porusza sprawdzam co mnie porusza i docieram w sobie do tej części która jest do uzdrowienia. Kiedyś drażniła mnie znajoma, więc zaczęłam się zastanawiać co mnie drażni, wyszło że jej lenistwo, więc była to część nie akceptowana we mnie więc zaczęłam się ją akceptować.Tylko że nie przez umył, poprzez wprowadzenie kiedy umył trzymał się tego tematu do ciała uczucia akceptacji.
Pracowałam intensywnie cały czas, czy byłam w pracy, czy szłam po ulicy i cały czas jest to dla mnie pewna wyznacznia.
Co do umysłu, wiele czasu szukałam pytania czym jest dla mnie medytacja, jak przestać mieć tyle myśli w głowie i w ogóle przestać być w głowie. Bardzo lubię film Siła spokoju, jest na podstawię książki Droga miłującego pokój wojownika. Nie jestem pewna czy w tym filmie jest mowa czym jest medytacja, ale dla mnie posłużyły za wytyczną te słowa : kiedy płynie myśl i pojawia się kolejna , po między jedną a drugą jest mała chwila pustki. Zaczęłam obserwować umył i przepływ myśli i koncentrować się na wyłapaniu tego momentu -poczuciu tego stanu. Zaczęłam ten stan ćwiczyć, przestałam czepiać się myśli po prostu one sobie gdzieś tam przepływają. Zauważyłam że jeśli się na czymś koncentruję, jestem skupiona i żadne myśli nie płyną, bo jestem w tej danej chwili.
Utrzymanie stanu spokojnego umysłu, bardzo mi pomogło i myślę że bez tego nie da się tego stanu utrzymywać bycie w swoim ciele.
Ja głownie funkcjonuję w ten sposób, jednocześnie -
-jestem w ciele -czyli czuję swoje ciało czuję swój kark, klatkę piersiową , dłonie itp.... - monitoruję odczucia fizyczne, oraz obserwacja czy jest we mnie spokój i czy doświadczam odczuwania jakieś emocji.
- mój umył jest spokojny , a kiedy zaczyna się przyspieszać napływ myśli , obserwuję szybkość ich przepływu, jakość pod względem , przejrzystość , obserwuję tempo.

We wszystkim czego doświadczam sprawdzam kierunek przepływu, wibrację można tylko poczuć, sprawdzam też źródło...

Dla mnie podstawą jest czucie są dwa rodzaje na tą chwilę ciało fizyczne oraz emocję.
Często jest tak że najpierw czuję a potem mam dopiero informację.
Po latach pracy, rozmawiając z trenerką zaczęło mnie nurtować brak reakcji, spytałam się że to dziwne kiedy coś się dowiaduję, czy jesteś świadkiem, czy spotykam człowieka brak reakcji emocjonalnej, po prostu spokój.
Odpowiedziała mi że tak się dzieję kiedy przerobi się dużo wzorców.

Zdarzało mi się poznać różnych ludzi w różnym etapie przebudzenia.
Ja wiem czemu moje życie tak wyglądało, czy doświadczałam karmy, tak również doświadczając ciemnych rzeczy, w takich momentach nie chodzi o cierpienie które jak Ania fajnie napisała jest przyczyną czegoś, ale moment kiedy uczcie staje się przed samym sobą.
Jako dziecko widziałam nie tylko duchy , widziałam coś jeszcze , wyparłam to mało pamiętam z dzieciństwa dotarłam do momentu kiedy doszło do blokady , poczułam we wnątrz trzęsące się dziecko, które nie mogło krzyczeć , jakby się zatkało powiązane jest to z powstrzymaniem oddechu, i ciemność kiedy zamknęłam to widzenie. Jestem w pół drogi z mym lękiem, ogólnie się oswajam.Znam ludzi którzy widzą i są zdrowi i żyją spokojnie a czemu im to służy to inna sprawa. Mnie przeraża coś innego, zaczynam czuć nie tylko ludzi , lecz czasem jest coś tak dziwnego, to co jeszcze czasem śpi i dosłownie wygląda patrząc się na mnie, a czasem do mnie przemawia ale bez słów. Doświadczyłam tego od ankoholika, kiedy do mnie mówił a tak naprawdę poprzez jego struny to mówiło. Ci ludzi nie mają nad tym władzy, raczej to nimi kieruję.

Mówicie i poruszacie różne tematy, mnie interesują doświadczenia czy ktoś również tak odczuwa. Nie chodzi mi o to co myśli i jakiej ideologi się trzyma, tylko jak czuję i czy doświadcza czegoś prócz zwykłych odczuć od ludzi.
Są empaci którzy czują ludzi, są którzy czują zwierzęta , naturę.
Ja wyczuwam sobą swoim ciałem, i nie jest to intuicja , intuicja doświadczam trochę inaczej, U mnie jest to bardzo cicha myśl, która jest ciepła i przychodzi z góry nad głowy.
Rzadko dotykam ludzi ( prócz bliskich), kiedyś do mojego domu trafiła sunia bardzo duża, była bardzo wycieńczona, przyjęłam ja a że mam swoje maleństwa ;) he..he... zaczęłam wprowadzać ją do stada, ze względu na duże zainteresowanie mojego stadka, a jej zmęczenie i że się bała, odseparowałam się z nią, spałam z nią w garażu, chciałam aby mnie czuła chciałam aby spokojnie zasnęła bez czuwania.Ja zawsze obserwuję zachowanie danego zwierzaka, każdy jest inny.... Ogólnie prócz opieki i obserwacji zachowań, staram sie być częścią danego wprowadzenia. Jednak przy suni tej było inaczej, miałam opór przed dotykiem, i nie to że cuchnęła, było coś co mnie od niej odpychało. Sunia była u nas parę dni, poczuła się w stadzie, kiedy wiozłam ją do kliniki miałam przeczucie że coś jest nie tak, a uczucie które płynęło że już do mnie nie wróci było przez mnie spychane. Sunia miała w jakiem brzusznej guza wielkości swojej głowy, kiedy lekarz ją otworzył powiedział że nie widział jeszcze takiego przypadku.Sunia gdyby nie trafiła do mnie, zdechła by gdzieś w mękach pod płotem. Lekarze jej pomogli jedynie skracając jej cierpienie, a w te ostanie dni była w miejscu gdzie już się ja opiekowaliśmy a przedewszystkim była w stadzie, poczuła się jej częścią.
Czułam to co nosiła w środku.

Ja kiedyś zajmowałam się filozofią, teologią itp... ogólnie moje podejście jest takie, że każdy wierzy i uważa co chcę i co na daną chwilę ma wiedzieć, moje przekonania głownie kształtowały się poprzez doświadczenia, poprzez obserwację i były przekształcane, aż dochodziłam do miejsca kiedy wiedziałam że to moja prawda. Pewne rzeczy działają u ludzi , pewne u innych nie. Dla mnie wiedza i mądrości mają i służą życiu fizycznemu i mojemu rozwojowi. Nie interesuję sie czymś co nie ma wspólnego ze mną lub z moim odbiorem, ja też mam pytania i szukam odpowiedzi i zrozumienia czym co jest i jak działa.Każdy ma swoja prawdę.
Jeśli coś mi się udało, jeśli pewna rzecz lub podejście zmieniło i polepszyło moje życie, uważam że czasami warto o tym napomknąć. I nie po to żeby ktoś to łyknął i uznał za swoją prawdę, nie nie .. dla mnie niech nie wierzy, ale jeśli będzie chciał to sprawdzi. Ja tak robię jeśli dowiaduję się coś nowego, badam to, działa to fajnie i mogę to polecić. Ale ogólnie nigdy nie upieram się że zadziała, ponieważ jest wiele zależności. A jak zadziała i komuś się przyda to fajnie :)

Dlatego mnie głownie interesuję co "czujecie fizycznie " co czujecie jesli chodzi o emocję , jakie inne jeszcze rzeczy doświadczacie, oraz jak sobie z tym radzicie jak tym kierujecie ?
Czy tworzycie nowe zapisy jeśli chodzi o odczucia, jak z nimi pracujecie ?
Dane znaczenie słowa , definicja pojęcia po mimo że mamy słownik stworzony , każdy z nas ma zapisany swoją definicję -wzór poprzez czucie.
Kiedyś zastanawiałam się czym jest pokora, przepytałam różnych ludzi i za każdym razem słyszałam inną definicję. Ja wiem czym jest dla mnie pokora, ponieważ ostatni czas życie mnie tego nauczyło.

Empaci czują kiedy się ktoś kłamie, są wstanie wyczuć kto jest w jakim stanie emocjonalnym, jaki jest jego poziom energii, czy jest obecny, jest wstanie wyczuć w co wierzy ponieważ kiedy osoba mówi można wyczuć które słowa jaką mają wibrację.
Pisząc tu mam na celu, nie po to aby mówić aby mówić, chodzi mi porównawczo.Czy odbierałeś lub czy doświadczałeś czegoś podobnego, czy doprowadziło Cię to do czegoś co ja obserwuję ?
Czy jesteś w tym punkcie kiedy przeszedłeś lęk i widzisz ten świat który wcale się nie chcę pokazać, czy potrafisz z tym żyć w zgodzie z sobą i czy czemuś to służy ??? Jak to jest i jak sobie z tym radzisz ?

I najważniejsze pytanie - dlaczego są tacy ludzie którzy po mimo że tego nie chcieli , mają to dane i czemu ma to służyć ???? ( na to pytanie proszę aby odpowiedziały osoby które widzą tą przestrzeń )
Jeśli ich widzisz, odpowiedz to mi może dużo pomóc, ogarnąć ten temat i się z pewnymi rzeczami pogodzić ze sobą samą.
Avatar użytkownikaKamea Kobieta
 
Posty: 144
Dołączył(a): 07 cze 2013, 09:48
Lokalizacja: Mazowsze
Droga życia: 7
Typ: 4w5
Zodiak: Wąż Ogień
Tramp napisał(a):j,
To o czym mówie, nie dotyczy wszystkich ludzi na tej planecie. Dotyczy mnie, mojego istnienia. Nie daje sobie prawa do decydowania za innych, to co oni widzą to ich indywidualna sprawa, jednak myślę że ma to źródło w nich samych. Moje pojmowanie nie jest materialistyczną wizją świata, wręcz przeciwnie. Moje pojmowanie wychodzi trochę dalej jak diabły, demony, anioły w postaci w jakiej przedstawiamy je tu na ziemi, jako rogate diabełki bądź białe postacie w blond lokach. Doświadczenia dr. Ebena Alexandra są jego doświadczeniami, być może też padł "ofiarą" imaginacji, lub dotarł tam gdzie miał dotrzeć. Nie jestem pewien, jak można powiedzieć, że jest się czegoś pewnym?


Generalnie uważam że są przypadki gdzie żródło takich dziwnych widzeń jest w czlowieku .ale są też przypadki których w ten sposób wytłumaczyć się nie da.To na czym polega Twoja wizja świata? Mówisz że nie jest materialistyczna to mósi zakładać świat ducha,czyli świadomości poza materią ,czyli umierasz ,ale nie znikasz masz dalej świadomość ,tylko jesteś uwolniony ze swojej skorupki ciała.
Istniejesz tak naprawdę kiedy masz świadomość
Ja tam staram się rozróżniać rzeczy pewne od nie pewnych .Dla mnie świat ducha należy do tych rzeczy niepewnych,ale też uważam ten świat za wysoce prawdopodobny.
Nie jestem przykuty do tego typu wiary ,i jeśli mi ktoś udowodni że jest inaczej to jestem wstanie to porzucić .Myślę że nawet jakbym widzial jakieś duchy ,czy doświadczyl życia po śmierci ,czy jakieśdoświadczenie z poprzednich wcieleń to dalej pozostawiłbym jakąś furtkę dla innych możliwości .Dziwne że ludzie widzą te deminy tak jak się widzi normalną istotę i to jest takie dla nich oczywiste i badania w psychiatryku pokazują że ta osoba jest zupełnie normalna (przykład z jednego fimiku jaki wklełem).
Takie same doświadczenia tak silnie namacalne mają też osoby z doświadczeń poprzednich wcieleń i choć to niepasuje do moich wyobrażeń to tej ewentualności jednak nie odrzucam i nie twierdze że to jest imaginacja.
Zwykle naukowcy są bardzo sceptyczni co do rzeczywistości duchowej i dr Elder takim był i pewnie tak samo myślał jak Ty .
Doskonale rozumiem pogląd ateistyczny ktory zakłada że po śmierci poprostu znikasz .
Tutaj się nie kombinuje .Ja jednak poważnie biorę pod uwagę doświadczenia ludzi i takich przypadków jak miał Elder jest trochę .
Tramp napisał(a):Życie to ta chwila, nie mam wpływu na przeszłe jak i przyszłe chwile. Mam wpływ na jakieś moje reakcje, jestem w stanie coś zaplanować, ale nie jestem w stanie ujażmić procesu ciągłej kreacji, tak więc nie mogę mieć pewności.


Tak to prawda że życie to chwila ,ułamek sekundy tak naprawdę ,na przeszłość mieć wpływu nie możesz ,jednak na przyszłość jakąś masz .Masz wolną wolę i możesz wybierać co tylko sobie zapragniesz.Dużo zależy od nas samych.

Tramp napisał(a):Dlaczego ten człowiek nie może sobie z tym poradzić? Widocznie nie dotarł jeszcze do punktu w którym umysł już nie tworzy iluzji, że jest najwazniejszy. Czy widziałeś medytującego człowieka który nagle kończy medytacje i ma problem, bo widzi zjawy i duchy? Wszystko co jest w stanie stworzyć umysł, jest w stanie zobrazować na zewnątrz, zarówno młotek jak i ducha. Pytanie nie powinno brzmieć - Jak się z tego wydostać? Pytanie powinno brzmieć - Jak się stało, że uważam, że mam z tym problem


A dlaczego psychiatrzy sobie nie mogą z tym poradzić? Przecież oni doskonale wiedzą o tym o czym mówisz.Sluszne pytanie ,ale jest odpowiedz .Sam to czuje że przez praktyki Oobe i jakby tym się nie zajmowal to problemu by nie bylo.Wystarczy poczytać trochę na portalach o Oobe żeby się przekonać ,że ludzie pod wpływem tych praktyk zaczynają widzieć duchy zjawy, a niektórzy namacelnie czują obecność intruza.
Nie możesz być pewny że to iluzja .To czemu w takich przypadkach pomagają egzorcyzmy? jak to wyjaśnić? W ludach prymitywnych też to występuje .

Tramp napisał(a):Cierpienie jest potrzebne tylko po to by człowiek zrozumiał, że nie musi cierpieć. Jeśli zaś przyjmujesz cierpienie jako integralną część samego siebie, jeśli swoje negatywne myśli bądź też emocje odbierasz jako coś na co składasz się Ty, to widocznie jest to Ci do czegoś potrzebne. Najczęściej do tego byś zrozumiał, że nie musisz cierpieć a myśli to nie Ty. Przypływają, odpływają. Najpierw wycisz odbiornik, obserwuj same obrazy w swojej głowie, a potem wyłącz projektor. Pozostań w tym. To wystarczy. Można korzystać z myśli w cudowny sposób, ale można też się nimi zabijać. Jednak gdy dotrzesz do istoty, odkryjesz prawdę kryjącą się w Twojej duszy, w Twoim sercu to nie pozwolisz już sobie na luksus cierpienia.


Cierpienie wynika z głównie zTwojej przeszłości i tu należało by szukać przyczyny .
Ludzie cierpią i zachwują się tak i tak ponieważ to przeszłość ich determinuje i środowisko.Cierpienie nie jest naszym naturalnym stanem .Cierpienie jest nabyte
Jeśli nie ma nic takiego co by zakłuciło Twój rozwój w dzieciństwie i żyjesz w zgodzie z sobą i swoją naturą to jesteś szczęśliwy i nic nie musisz kombinować.Jeśli coś ćię kiedyś złego spotkało to musisz to
z tym się zmierzyć .Zmierzyć ,ale nie ucieec od tego.
Poznaj prawę o sobie samym ,a ona cię wyzwoli.
Myśli to ja(myślę więc jestem) ,mam swoje ego i to jest ten identyfikator mnie samego.
W psychologii zalecają żeby mieć poczucie własnego ja ,i nie uciekać od niego.
Dziecko w pewnym momencie swojego życia odkrywa własne ego ,nic nie kombinuje ,niezadaje sobie pytań to staje się taie naturalne .
Trzeba iść zgodnie z naturą ,a nie przeciwko niej .
Mówię to z praktyki ,kiedyś miałem depreche,złe emocje i wszystko zniknęło jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.od dwóch lat mam spokój i jeśli nawet pojawia się jaiś smutek to twa nie wiele więcej niż kilka minut i szbko odchodzi .on nie trafia na dobry grunt więc nie może zaistniec.Jeśli nie znajdzie dobrej pożywki to nie ma szans.
Pełna identyfikacja z własnym ja ,zrozumienie , tego co było ,świadomość kim jestem .
Nię zastanawiam się nad swoimi myślami ,one muszą płynąć i muszą mieć swoje ujście ,złe odpadają .Także nie muszę specjalnie uruchamiać pozytywnego myślenia ,czy uświadamiać sobie że ja to nie ja,i moje myśli to nie ja.Niczego się nie wyrzekać tego co z ciebie poczodzi.Niewyrzekać się wad swoich ,słabości ,własnego ego,swojej przeszłości choćby byla nawet trudna.Nie da się do końca wyprzeć Twojej natury ,i lepiej z nią nie walczyć.Akceptować siebie i świat takim jakim on jest bez zbytnich rozkmnek ,kombinacji.
Wiem że to działa chodz jest to wszystko odwrotne o czym mówi Mooji i Tolle.
Skutek się liczy .
Ostatnio edytowano 17 cze 2013, 13:44 przez mak123, łącznie edytowano 2 razy
mak123
 
Imię: Maciek
Posty: 387
Dołączył(a): 24 lip 2012, 15:01
Typ: 9
Zodiak: strzelec
Kamea

Czytam Twoje wcześniejsze posty i ten pod którym pisze i dochodzę do wniosku, że chyba wcześniejsze pisała Twoja młodsza siostra... Zgadzam się z Tobą nie dlatego, że masz racje ale dlatego, że widać że to co napisałaś płynie, nie jest kwadratowe, wyszło z Twojego głębokiego zrozumienia. Nie wiem czy potrafię we właściwy sposób odpowiedzieć na pytania które zadajesz. Miałem w swoim życiu dwie... hmm, nazwijmy to depresje związane z otwieraniem się "trzeciego oka". To było jak uderzenie młotkiem, siedzisz i rozmawiasz z bliskimi a nagle widzisz sprawy takimi jakimi są i wydaje Ci się, że tylko Ty to widzisz, że nikt inny do tej pory tego nie zauważył. Co więcej, nie chcesz dzielić się tą wiedzą z bliskimi bo boisz się, że ich tym zainfekujesz, że oni zostaną uderzeni młotkiem i sobie z tym nie poradzą. Ten stan trwał ponad pół roku, drugi już ok. dwa tygodnie. Uważam, że pewnym ludziom trzeba pewne rzeczy mówić bardzo łagodnie. To czego doświadczyłem to po prostu spalanie tego co nie potrzebne, jednak było to dla mnie cholernie ciężkie doświadczenie, nie przeżyłem nic gorszego pod względem psychicznym i nic cudowniejszego pod względem duchowym. Co do empatii to to są tak codzienne sytuacje i tak złożone a zarazem tak proste, że trudno to opisać. To jest taki stan bycia. Wrażliwość-Nadwrażliwość. To znaczące różnice. Kiedyś byłem nadwrażliwy przez co sprawiałem sobie ból, dziś jestem wrażliwy przez co nie jestem obojętny na krzywde, szczęście, radość, smutek innych. To ma też przełożenie na takie zwykłe codzienne sytuacje. Ludzie empatyczni.... Kurcze, oni po prostu wiedzą ;) Wiedzą jak się zachować, wiedzą czego nie powiedzieć by kogoś nie zranić, widzą tak jakby świat czterema oczami. Swoimi i swojego rozmówcy. Zauważają też tą swoją "unikalność". Kiedyś mnie to dziwiło, że inni nie widzą spraw tak jak ja, gdy byłem małym dzieckiem i u babci na podwórku był pies sąsiada który był bardzo zapchlony to chciałem go wyleczyć i myślałem, że wszyscy chcą do czasu kiedy mój ojczym siedząc ze mną na ławce i rozmawiając z uśmiechem na ustach rzucił tego psa kamieniem. Dla niego to zachowanie było zupełnie naturalne, dla mnie jako dla dziecka to był szok. Z czasem jednak zacząłem akceptować innych ludzi, odmienność ich spojrzeń i przestałem się martwić tym na co nie mam wpływu.
Tramp
 
mak123

Nie jestem ateistą. Wierze w miłość, to wystarczy. Przyznam, że nie rozumiem Twojego podejścia. Mówisz, wpierw że psychiatrzy sobie nie radzą z tymi przypadkami osób, które mają problem po widzeniu duchów i że to nie może być takie proste jak ja mówie, oczyszczenie się z tego a następnie mówisz jak sam wyszedłeś z cierpienia, mówiąc dokładnie to samo co pisałem wcześniej. Dlaczego więc ten człowiek nie może wyjść z cierpienia? Ten który ma z tym problem? Wiesz, ja nie wierzę w psychologię, psychiatrię. Dla mnie to są martwe nauki. Kiedyś nawet chciałem zostać psychologiem ale zrozumiałem, że to sztuczki. To są jarmarczne triki na umysł. Tak jak wspomniałem, miałem coś na rodzaj depresji, doświadczenie tak silne że nie potrafiłem sobie pierwotnie sam z tym poradzić i poszedłem do psychologa. I wiesz co? Wyleczył mnie! Po pierwszej rozmowie, wiedziałem że ta rozmowa nic dla mnie nie wnosi i uwierzyłem, że sam tylko mogę sobie pomóc i to był dla mnie przełom. A miałem wtedy 16 lat, interesowałem się wiele duchowością itp. Jakiś czas temu czytałem książkę Osha "Tantra, najwyższe zrozumienie" w której to opisuje te etapy. Że na początku gdy poznajesz tą wiedzę, odkrywasz swojego ducha to wydaje Ci się, że wszystko jest cudownie, że możesz góry przenosić, że dotarłeś do istoty zrozumienia i że to jest największe niebezpieczeństwo. Bo drugi etap to etap spalania, gdzie po prostu przychodzi maksymalne cierpienie i wtedy potrzebny jest Ci "mistrz", musisz zrozumieć znacznie więcej, musisz odpuścić, przestać zadawać pytania a obserwować ten proces. Uciszyć te wzburzone morze. Aha... psychiatrzy ZUPEŁNIE NIE WIEDZĄ O CZYM JA MÓWIE :)
Tramp
 
Kameo, dziekuje za wyjasnienie.
Maciek, liczy sie skutek powiadasz? Tylko widzisz- tak to jakos jest ze kazdy skutek jest jednoczesnie przyczyna nastepnego, wiec liczy sie wszystko- wszystko zawierajace sie miedzy przyczyna a skutkiem, poniewaz to doprowadza nas do pozadanego skutku.
A wracajac do empatii jako zdolnosci czy mozliwosci wspolodczuwania stanu drugiej osoby. Stanow psychicznych, emocjonalnych, uczuciowych- nie sa tozsame. Odczuwanie ktore jest polem informacyjnym przechodzacym przez zmysly, niekiedy przekladajacym sie na obrazy, dzwieki. Mysle ze dobrze jest pamietac czym jest to czucie, o tym ze podzial na ja- ty jest podzialem roboczym, powstalym na potrzeby chwili. Latwiej jest zrozumiec roznice jesli wie sie co nas laczy, wowczas roznice przestaja dzielic. Tramp wspomnial o nadwrazliwosci, to jest niebezpieczenstwo nadodczuwania, bezwiednego i ograniczonego do reagowania na bodzce. Bo przeciez to - jak wszystko inne czemus sluzy, do czegos prowadzi. Nie czujemy zeby czuc. Czucie uruchamia proces myslenia, ten prowadzi do zrozumienia tego co czujemy. Wzbogacajac nasza podreczna biblioteczke wiedzy o sobie, pozwalajaca na stawianie coraz bardziej swiadomych krokow.
Duzo slow padlo tu o duchach, zjawach. Sa dowod tkwienia w swiecie form- mentalnych, energetycznych. Nastepny krok wiedzie do przestrzeni gdzie formy nie istnieja- pamietajmy ze to nie energia dzieli siebie a my ja dzielimy. A to co jest dzielone- jest lacznikiem a nie sciana, czyz nie?
ayalen
 
Jak Aniu myślisz, czy przestrzeń gdzie formy nie istnieją jest gdzieś za pustką ? W medycynie kruka jest mowa o przenoszeniu przez przewodnika w postaci kruka informacji z tamtąd. Mógłby ktoś się wypowiedzieć kto zna i rozumie ten temat [-o<

Jak was czytam to się z wami zgadzam, ponieważ każdy z nas spostrzega z innej perspektywy, lubię to ponieważ takie rozmowy są jak katalizatory :D

Mak 123
Ja pracę z docieraniem do swojego ja zaczęłam ,od odczepiania od siebie "metek"
Kiedy dowiemy się kim nie jesteśmy , zaczynamy spostrzegać kim jesteśmy.
To jak się określamy , jak o sobie powoduję że siebie definiujemy, nas uwarunkowuję i nasze zachowanie itp. Wszystko zawiera wzór , definicję jak kto to tam zwał.

Tramp

Empaci odczuwają i potrafią przybrać kogoś energię.Pisanie ,czytanie nie jest tu łatwe ponieważ też się odbiera różne a co najgorsze wiele rzeczy na raz. Czy ja byłam w swojej energii, starałam się. Ale czasem jest to jakim językiem piszemy, nie zawsze jesteśmy wstanie od razu odczytać przekaz. Ja czasem tak mam że czytam, te same ksiązki w różnym etapie swojego życia, za każdym razem spostrzegam coś czego wcześniej nie widziałam, tu jest też ta kwestia. Spotykałam różnych ludzi, i powiem Ci że kiedy empata się spotyka z empatą nie jest łatwo. Czasem wymaga to wielkiego zrozumienia i toleracji i szacunku do drugiej osoby. Najczęściej jest dużo nie porozumień ale kiedy któraś strona się dostroi jakoś to idzie.
Ja czuję komu coś mogę powiedzieć, jesli zaczynam czuć dystans i że coś się odsuwa i zamyka , wychodzę z tematu. Moim znajomi bardziej Ci dali wiedzą wiecej o mnie niż bliscy. Dużo zatrzymuję dla Siebie ponieważ doświadczenia głownie mają mi służyć, a co się nauczę to nauczę.
Tak, trzeba mówić łagodnie i wiedzieć kiedy skończyć. Słowa są jak klucze, uruchamiamy sobie przez to procesy. Kiedyś miałam ciężką lekcję doświadczenia czy jest odpowiedzilnosć za swoje słowa.

Poznałam chłopaka który był w nieciekawym stanie, zaczęłam z nim gadać trochę mu powiedziałam, rozmawialiśmy a On chciał wiedzieć jak najwięcej. Pamiętam że czułam jak pędzi jak chcę jeszcze i jeszcze ..... po jakimś czasie zadzwonił do mnie Policjant i oświadczył że zgłoszono zaginięcie tej osoby, i czy mam z nią kontakt. Nie pytajcie się skąd mieli telefon do mnie, oni jak chcą znajdują. Wszystko we mnie się zawaliło, poczułam odpowiedzialność. Nie mogłam w to uwierzyć, padłam na kolona dosłownie.
Robiłam cuda z modlitwami, ściąganiem Aniołów aby nic mu się nie stało.
Nie widziałam co jest, starałam się utrzymać spokój a przede wszystkim nie tworzyć żadnych myślowych scenariuszy (projekcji ) choć wiedziałam że już zostały utworzone.
Znalazłam go w śnie, i w śnie ściągałam go na ziemie. Pan po prostu mi odfrunął, otworzy drzwi których jeszcze nie powinien. Po tygodniu usłyszałam jego głos, pierwsze co to kazałam mu odezwać się do matki.Powiedział że chcą go wysłać do szpitala, powiedziałam żeby poszedł. Poszedł i dzwonił opowiadał że mu się nawet podoba ponieważ poznał bardzo róznych ludzi, praktycznie młodych wykształconych. Lekarze powiedzieli że ma schizofrenia bo niewiedzili co mu jest. Dostał leki, uspokoiło się, wrócił do życia i wziął się za siebie ale już po woli. To co doświadczał było dziwne, ale nie takie rzeczy słyszałam. Obecnie Pan nie bierze leków ponieważ leczy się lekami naturalnymi i jest pod opieką człowieka który też zajmuję się rozwojem.
Po mimo że bierze leki od można powiedzieć zielarza, nadal słyszy głosy.Pytam się go a wiec kiedy słyszy głosy, a On mówi że kiedy zadaję pytanie i kiedy się modli.Więc pytam się jak zadaję pytanie to co mu mówią, najczęsciej żeby wziął się do pracy .... Ogólnie to ma sen i moim zdaniem chłopak jest zdrowy tylko że słyszy.

Tramp psychiatria i psychologia ogólnie czy się rozwija? i czy jest skuteczna ?
Jeśli dochodzi do samobójstw przez samych psychiatrów ludzi wykształconych to chyba nie ? Ale z drugiej strony spełnia się w jakimś zakresie.
Ja też miałam możliwość poznania psychiatry, byłam raz usłyszałam te słowa na początku nie mogę Ci pomóc ani powiedzieć co robić - wryło mnie, ponieważ płacąc za 160 zł za 45 minut, to coś by się przydało w zamian, ogólnie za mało czasu aby coś opowiedzieć , zapytał się po co przyszłam / powiedziałam że jest to dla mojej rodziny zabezpieczenie gdyby mi się coś stało , a po drugie dostałam receptę aby przerwać strach. Ogólnie mówiąc po latach terapii i innego podejścia , porównanie miałam doskonałe. Lekki pomogły mi wyczekać pewnego momentu, smutne było to że w tej klinice były tłumy od dzieci po dorosłych w różnym wieku. Uważam że każdy jesli szuka znajduję jakąś pomoc. Ci ludzie naprawdę mają cieżką pracę, oni moim zdaniem mają za zdanie diagnozować według swojej wiedzy.Oczywiście wykorzystałam okazję aby zapytać się Pana doktora, czy wierzy w Boga dla przykładu, odpowiedział że każdy w coś tam wierzy.

Kiedyś mi polecono praktyki Tantry, ale mnie jakoś nie ciągneło, pewnie sobie przeczytam tą pozycje :)

Aniu, moim zdaniem empatia jest zdolnością do wspolodczuwania , jest dziedziczna.
Choć nie znam osoby która się jej nauczyła, wiem że są praktyki więc może można pracować nad tematem, myślę że jest to związane z pracą. Ale czasem cięzko jest się dowiedzieć od kogoś co czuję jeśli jest w umyślę, mi się jeszczę nie udało.
fajnie i technicznie to opisałaś : cytując :
Odczuwanie ktore jest polem informacyjnym przechodzacym przez zmysly, niekiedy przekladajacym sie na obrazy, dzwieki. Mysle ze dobrze jest pamietac czym jest to czucie, o tym ze podzial na ja- ty jest podzialem roboczym, powstalym na potrzeby chwili. Latwiej jest zrozumiec roznice jesli wie sie co nas laczy, wowczas roznice przestaja dzielic.

Jest Aniu niebezpieczeństwo odczuwania, a wiążę się to z ciałem, ponieważ ciało jeśli nie jest przygotowane może ulec uszkodzeniu.

Ja się kiedyś złapałam, na tym o czym piszesz .Czuć aby czuć, to jest wciągające, kiedyś czułam i wiedziałam co czuję osoba bez doświadczania.Pokiwano mi palcem, że to nie bezpieczne ponieważ powodowało to że to co się poczuło zaczynało żyć własną energią i tworzył się byt, ale ogólnie to wynikało z ciekawości przynajmniej u mnie.
Aniu osoby które się faszerują używkami nie są uzależnione od danej używki, są uzależnione od stanu czucia jaki dzięki temu osiągają. Tu leży ten myk z nałogami.
Więc każda osoba uzależniona powinna sobie zadać pytanie -czemu lubię ten stan ? czemu chcę i co mi daję jego doświadczanie.

Ogólnie lubię czucie, i gdyby zniknęło dla mnie było by to jak utrata wzroku, albo odcięcie dłoni.

Oczywiście są rózne stopnie empatii i nikt nie jest świętym a prawo przyczyny i skutku działa , a i co czyniliśmy wraca do póki nie zacznie się być etycznym i przestrzegać pewnych praw, przynajmniej ja to tak odbieram.

Aniu, ja doskonale pamiętam co czułam w róznych momentach czasem myślę, że pamięć czucia mam bardziej rozwiniętą niż obrazy.
Mając wiedzę i doświadczenie doskonale rozumiem co działo się kiedy nie miałam pojęcia co to jest energia, ani że istnieję rozwój duchowy. To nie ginie, pewne mechanizmy manipulowania energii w ludziach, to zostaje tyle że świadomie się z tego rezygnuje. Rzadko , bo rzadko spotykałam mężczyzn którzy mieli to coś , to coś co powodowało że budziła się we mnie ta część.

Ludzie patrzą różnie na atrakcyjność, co ich ciągnie do siebie,czasami ciągnie i nie wiedzą co.U kobiet czasem mają wrodzony okręślany sexapil.To nic innego jak pewne uwarunkowania energetyczne.Facet patrzy na kobitkę i w sumie nie wie co jest grane, ale go ciągnie.Stosunek sexualny jest wymianą energetyczną, ale kto jest karmicielem a kot kosumującym ? coś w tym jest. Ogólnie skończę temat ,jesli się nie mylę w jodze tantrycznej pracuję się z energią sexualną? tak słyszałam. :angel4:
Avatar użytkownikaKamea Kobieta
 
Posty: 144
Dołączył(a): 07 cze 2013, 09:48
Lokalizacja: Mazowsze
Droga życia: 7
Typ: 4w5
Zodiak: Wąż Ogień

Powrót do działu „Ludzie”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość