Prądy religijne, wielkie religie i małe nurty. Sekty, założyciele, wiadomości.
Freemind!...A co zrobić żeby być szczęśliwą...z tą osobą...dlaczego los jest taki okrutny,skoro już dane nam jest poznać tę drugą osobę?Moje myśli zawsze będą blisko niego i tak to już trwa tyle lat....miłego dnia
monia Kobieta
monia
 
Imię: Marzena
Posty: 7
Dołączył(a): 01 sty 2011, 12:07
Droga życia: 7
Zodiak: wodnik
monia jeśli naprawdę kochasz tą osobę dlaczego nie zaakceptujesz jego wolności. Nie możesz przecież go zmuszać aby był z Tobą skoro on realizuje się lepiej samego siebie sam czy też z inną dziewczyną :).

Proponuję pozwolić Twoim emocjom przejawiać się w Tobie i nie przywiązywać się do tej konkretnej formy ich ekspresji (związek). Miłość zazwyczaj po prostu się przejawia w sercu i jest źródłem poczucia błogości i spokoju, nie oczekuje nic, bo po prostu jest. Wcale nie musi być wtedy "spełniona"/"skonsumowana"/może czasem ograniczona związkiem :).

Myślę, że warto zauważyć, że czasem pod wpływem pie*** kulturowego jaki wpycha się nam ze wszystkich stron do główek tworzy się w nas bez sensu reakcja sprzężona. Jest to reakcja, którą można schematycznie przedstawić tak "uczucie->dążenie do związania się z obiektem uczucia, wejścia niejako w akt 'posiadania' tej osoby dla siebie"

Sama miałam taki wzorzec i nie byłam tego świadoma i się własnie 'zakochiwałam' w taki sposób, ale to nie była miłość.. Serce nic nie chce od drugiej osoby. Serce chce coś dać i nie potrzebuje nic w zamian, bo jest kompletne i jest mu dobrze ze sobą:). Ego chce brać. Kulejąca tożsamość lub brak tożsamości.

Jeśli obsesyjnie czujesz, że musisz z nim być i jest to dla Ciebie źródłem nieprzyjemnych stanów, co więcej trwa to kilka lat (!) proponuję Ci eksperyment myślowy - czy to co czujesz wychodzi z serca czy może, co może być zaskakujące, ze splotu słonecznego?

Proponuję taki materiał na rozkminkę:

Dlaczego musisz z nim być abyś była szczęśliwa?
Co on Ci takiego może dać co sprawi, że będziesz szczęśliwa?
Dlaczego teraz nie czujesz się szczęśliwa sama w sobie?
Czego Ci brakuje do poczucia szczęścia teraz? (zrozpaczona odpowiedź "jego" jest niesatysfakcjonująca, drąż aż do najgłębszych emocji i nieuświadomionych wypieranych potrzeb)
Czy czujesz się w pewien sposób niekompletna i związkiem chcesz tą niekompletność załatać?
Czym jest to, czego w Tobie nie ma, a co potencjalnie mógłby załatać związek? Czemu akurat z tą konkretną osobą :).
Dlaczego chcesz go związać ze sobą, skoro on chce realizować się w inny sposób?
Czym jest miłość, a czym jest pożądanie (moim zdaniem pożądanie może być nie tylko seksualne, ja przez pożądanie rozumiem też traktowanie drugiej osoby przedmiotowo jako środek do spełnienia naszych potrzeb i zapełnienia braków których nie umiemy bądź boimy się zaspokoić sami)
Czy czujesz się atrakcyjna i wartościowa? Jak by się to zmieniło gdybyś była w związku z tym chłopakiem? Dlaczego on wpłynąłby w taki sposób na to poczucie? Czego nie ma w Tobie co dałoby Ci to poczucie? Skąd bierze się to poczucie samo w sobie?
Czy masz w sobie poczucie bezpieczeństwa? Jak by się to zmieniło gdybyś była w związku z tym chłopakiem? Dlaczego on wpłynąłby w taki sposób na to poczucie? Czego nie ma w Tobie co dałoby Ci to poczucie? Skąd bierze się to poczucie samo w sobie?
Czy opiekujesz się sobą? W sensie czy podchodzisz do swoich potrzeb ze zrozumieniem i czułością, czy oczekujesz, że ktoś (najlepiej on) zrobi to za Ciebie?

Nie atakuję ani nie umniejszam temu co czujesz, mam nadzieję, że nie odbierzesz tego w ten sposób. Po prostu pobaw się w rozkminkę tego jeśli masz ochotę i spróbuj uwolnić to, co być może odczuwasz jako taki splątany "kłębek" na poziomie splotu słonecznego zapychający Ci przestrzeń pod dolnymi żebrami a potem wyżej w czakrze serca jako rozpadająca się/rozdzierająca pustka (energia blokuje się na splocie słonecznym i nie dochodzi do serca) :).

Ja nie mówię, że bycie w związku jest złe i niepotrzebne, bo przeciwnie jest bardzo przyjemne i fajne, ba może być fantastyczne jeśli podejdzie się do związku partnersko, jeśli się znajdzie odpowiedniego partnera z którym łączące uczucie i chęć bliskości, przejawiania się razem, jest obustronne i wzajemne :).

Zwykle taka osoba pojawia się nagle sama, nie trzeba jej szukać, a po drodze spotyka się całą masę innych osób wobec których odczuwa się różne rodzaje więzi i uczy się na interakcjach z tymi osobami i uczy się od tych osób:). Myślę, że związek może być amazing jeśli jest oparty na miłości a nie na pożądaniu.

Czyli gdy partner nie jest środkiem do spełnienia jakichkolwiek potrzeb - nie ważne czy seksualnych czy tożsamościowych czy emocjonalnych, sam mechanizm uprzedmiotowienia pozostaje ten sam. Myślę, że gdy pojawia się miłość partner jest hm. Po prostu jest i tyle. Przejawia się blisko nas, chce być z nami, a my chcemy być z nim i tyle :). Nic więcej nie ma, żadnych obaw, żadnych potrzeb ograniczania :). Po prostu. To jest :). Tak myślę.

Moim zdaniem jeśli czujesz, że musisz być z kimś, bo jak nie to coś tam jesteś niekompletna i nie możesz bez niego żyć być może jest coś nie tak na poziomie Twojego podejścia do siebie samej i Twojej kompletności jaki istoty :). Jeśli czujesz się nieszczęśliwa coś jest nie halo, bo stanem naturalnym jest szczęście (kompletność) :). Tak jak stanem naturalnym jest zdrowie (kompletność), a nie choroba (niekompletność) :).

Jedyne bez czego nie możesz żyć to powietrze/eter/energia z której jesteś stworzona i którą nieustannie przyjmujesz i oddajesz :). Tylko to jest Ci naprawdę potrzebne, cała reszta jest doświadczaniem :). A już zwłaszcza istoty polaryzujące się w płci przeciwnej niż nasza :). I tak jesteśmy obupłciowi wewnątrz, ale fajnie jest doświadczać siebie jako spolaryzowanej połówki, to tylko zabawa, taniec poznawania siebie nawzajem jako różnych form tej samej istoty (Boga) :)

Uff, ależ się napisałam, mam nadzieję, że z sensem o.O :)

Chciałam jeszcze dodać, że czasem miłość ma miejsca a ma miejsce równolegle blokada splotu słonecznego i wtedy wychodzą z tego dziwne rzeczy na płaszczyźnie emocjonalnej :). Natomiast po złagodzeniu blokady może być tak, że okażę się, że to co się czuje było tylko zanieczyszczone blokada splotu słonecznego, ale nie wychodziło z samego ego, tylko z czystego serca :)
Ostatnio edytowano 02 sty 2011, 20:23 przez luth, łącznie edytowano 3 razy
Słońce gorące
Avatar użytkownikaluth
 
Imię: Alicja
Posty: 1085
Dołączył(a): 31 mar 2010, 23:06
Lokalizacja: Warszawa
Droga życia: 11
Typ: 7w8
Zodiak: Byk, Koza
Droga Luth!Po piewsze dziękuje....szczerze mówiąc nie mam z kim o tym porozmawiać..Napisałaś dużo...z sensem,muszę to przemyśleć,pomedytować.. na spokojnie.Dziś mogę tylko powiedzieć że,po prostu chcę z nim być...nie zastanawiałam się jakie byłyby "zalety"czy "wady"takiego związku?Kocham Go i chciałabym żeby był obok mnie..,ale też wiem że,kochając go muszę uszanować to,że chce być człowiekiem wolnym...To bardzo trudne dla mnie do zaakceptowania,jego prawo do wolności wyboru...Luth jak przyjdzie Ci coś jeszcze do głowy napisz.Dzięki
monia Kobieta
monia
 
Imię: Marzena
Posty: 7
Dołączył(a): 01 sty 2011, 12:07
Droga życia: 7
Zodiak: wodnik
monia w tych pytaniach nie chodzi o wady i zalety związku tylko o Ciebie, o Twoje potrzeby i Twoje poczucie kompletności :)
Słońce gorące
Avatar użytkownikaluth
 
Imię: Alicja
Posty: 1085
Dołączył(a): 31 mar 2010, 23:06
Lokalizacja: Warszawa
Droga życia: 11
Typ: 7w8
Zodiak: Byk, Koza
Droga Luth!
Pewnie brakuje mi jakiś rzeczy do poczucia kompletności...bezpieczeństwa...Druga osoba ma być przecież drugą połówką...więc to czego nie ma w nas może być w drugiej osobie....normalne....możemy a nawet powinniśmy się w związkach uzupełniać...Jeśli chodzi o mnie kocham tego człowieka....
monia Kobieta
monia
 
Imię: Marzena
Posty: 7
Dołączył(a): 01 sty 2011, 12:07
Droga życia: 7
Zodiak: wodnik
luth, w imieniu swoim i moni dziekuej za pytania jakie postawilas w powyzszym poscie, niestety sa one bardzo okrutne....NIe wiem jak Moni,ale mi nie pomogly, a wrecz zaszkodzily. Sadze, ze wiem co czuje mOnia bo mi przydazylo sie cos podobnego....Taka milość to milość wieloplaszczyznowa.Nie wiem czy rozumiesz- on nie jest tylko facetem, jest dla mnie kazda osoba, nie majac jego nie mam nikogo.To nic ze jestem otoczona ludzmi, to taka samotnosc w tlumie. Tracac jego trace wszystkich. Nie jestem w stanie odpowidac na takie pytania...Bo jak na nie mozna odpowiedziec.A sprobuj je zadac osobie, ktora w jakiejs katastrofie stracilaby wszystkich bliskich...Pytanie "po co Ci oni do szczescia?" jest nie na miejscu...Nie da sie zrozumiec tego jezeli sie tego nie przezylo. To tak jak, kto nie doswiadczyl straty dziecka nie wie co to za bol, a podrzuceni mu ksiazkipl " 1001 powodow dla ktorych kot jest lepszy od dziecka " bedzie okrutne.

Nie zrozum mnie zle Luth, nie chce Cie ani obrazic ani sie z Toba wojowac na tym forum. Chcialabym tylko powiedziec, ze sa pewne sprawy w ktorych nie pomoze zadna psychologia.
latinka23 Kobieta
 
Imię: kasia
Posty: 1
Dołączył(a): 01 sie 2011, 01:27
Droga życia: 4
Nie wydaje mi się by chodziło tu psychologię ale raczej o dogłębne zrozumienie rzeczywistych przyczyn powstawania związków oraz zbadanie swojego wnętrza w celu odnalezienia rzeczywistego źródła tego uczucia "braku" czy "pustki", odczuwanego w momencie, gdy osoba, którą kochamy nie jest związana z nami tak, jak byśmy tego chcieli. Trzeźwe spojrzenie na tą sprawę, bez poddawania się emocjom, i zadawanie sobie pytań w rodzaju takich, jakie zaproponowała luth - jest kluczem do zrozumienia naszego funkcjonowania oraz uwolnienia się z zaklętego kręgu cierpienia, które sami sobie fundujemy. Nie ma w tych pytaniach nic okrutnego. Istnieje jednak "niebezpieczeństwo", że odpowiadając sobie na nie - zrozumiesz jak bezpodstawne i bezsensowne jest Twoje cierpienie. Nie każdemu to odpowiada, gdyż są ludzie, którzy wręcz uwielbiają taplać się w cierpieniu, użalać nad sobą i obwiniać wszystkich i wszystko dookoła zamiast dokonać rzeczywistego wysiłku zrozumienia i transformacji sytuacji, w której się znajdują.
...all these words I don't just say...
Avatar użytkownikaleaozinho Mężczyzna
 
Posty: 892
Dołączył(a): 28 lip 2006, 15:37
Lokalizacja: Ciapuły Dolne
Droga życia: 1
Nie ma w tych pytaniach nic okrutnego. Istnieje jednak "niebezpieczeństwo", że odpowiadając sobie na nie - zrozumiesz jak bezpodstawne i bezsensowne jest Twoje cierpienie. Nie każdemu to odpowiada, gdyż są ludzie, którzy wręcz uwielbiają taplać się w cierpieniu, użalać nad sobą i obwiniać wszystkich i wszystko dookoła zamiast dokonać rzeczywistego wysiłku zrozumienia i transformacji sytuacji, w której się znajdują.


doszliście tzw. przypadkiem do głównej fortecy ego - tam gdzie pojawia się dyskomfort i możliwość zobaczenia siebie samego bez kilku przynajmnije filtrów....
to jest miejsce, które trudno przekroczyć, wielu w tzw. rozwoju duchowym przed nim się zatrzymuje, wielu ucieka w "bezpieczne" pieluszki egotworów
i tak nie ma innej drogi... ludzie, których spotykamy są "tylko" historiami tak jak nasze ego jest tylko jakąś jednostkową historią
mają one wszystkie (historie) jedną "wadę" (z punku widzenia małego umysłu/ego): są ulotne zatem nie ma co się do nich za bardzo przyzwyczajać;
świadczą o jednej potężnej rzeczy: jesteśmy czymś większym niż nasze historie osobiste i świadczy o tym wiele znaków, które ukazują nam się w tle naszych osobistych historii
odkrycie i umiejętność czytania tych znaków przywraca wielowymiarowy optymizm
konserwa Mężczyzna
 
Imię: paweł
Posty: 35
Dołączył(a): 28 paź 2010, 12:33
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Droga życia: 9
Zodiak: waga

Powrót do działu „Religie i wierzenia”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość