Prądy religijne, wielkie religie i małe nurty. Sekty, założyciele, wiadomości.
Ja chcialabym wszystkim opowiedziec co mi sie zdarzylo.Na pewno wielu z Was bedzie do tego strasznie sceptycznie nastawionych,ale trudno,po to jest forum,zeby sie dzielic przezyciami.
Na poczatku napisze,ze jestem zwyczajna,mloda dzewczyna,ucze sie,mam superowa rodzinke.


Chcialabym sie z Wami podzielic moimi spostrzezeniami,odczuciami na ten temat.
Chcialam Wam zadac pytaniec komu z Was przypomnialy sie jakies wspomnienia z poprzednich zyc?Jak to odebraliscie,w jakiej formie one nadeszly,itp?

Ja teraz opowiem cos o sobie.

To sie zaczelo jakis czas temu,wczesniej mialam rozne sny.Czuje,ze wracaja do mnie wspomnienia z dawnego życia.
Musialabym zaczac od pewnego snu.W moim zyciu byl taki okres kiedy mialam wiele snow dotyczacych Francji.Wtedy normalnie sie jeszcze czulam.

Najciekawszy sen byl taki:
snilo mi sie ze bylam w jakims miescie,widzialam wszystko bardzo wyraznie.znajdowalam sie na jakiejs ulicy.
podswiadomie czuje ze byl to dawny Paryż.wokol mnie przechadzali sie rozni ludzie,normalni mieszkancy miasta.
mowili do siebie po francusku.dziwne,bo ja wszystko rozumialam co oni mowia,ale teraz nie potrafie tego powtorzyc.
w tamtym snie wszystko rozumialam,jakbym znala ten jezyk.I w pewnym momencie jakis mezczyzna wypowiedzial takie słowa:san żerne.Tak jakos to zabrzmialo,uslyszalam to bardzo wyraznie.po obudzeniu natychmiast zanotowalam te slowa na kartce.nastepnego ranka szukalam jakichs informacji o Paryzu.szukalam co moze oznaczac to słowo i odnalazlam jedna z kilku mozliwosci,ze Saint Germain to jedna z ulic Paryża a wiec moze to chodzi o to.Sprawa jest bardzo ciekawa.Dziwne to,ciagle cos mnie tam ciagnie.Zawsze ciagnelo,a ostatnio coraz silniej.chce tam pojechac a jednoczesnie bardzo sie boje.

Od tamtego snu minal jakis czas,normalnie sie czulam,ale teraz cos sie zmienilo,jest coraz dziwniej .
Co jakis czas nachodza mnie jakies dziwne przeblyski swiadomosci,ciezko mi to wytlumaczyc,nie potrafie tego wyjasnic.to tak jakby jakies wspomnienia z przeszlego zycia chcialy ze mnie wyjsc,ale nie potrafia i to wszystko sie we mnie dusi i to mnie strasznie meczy .

Ja czuje,ze zaczynam jakby zyc przeszloscia,tesknie do przeszlsoci.Czuje ze w tamtym miejscu kiedys wydarzylo sie dla mnie cos pieknego,cos co bylo dla mnie wspaniale i to sie skonczylo,bo teraz mam to zycie i tesknie do tego co bylo.Z tymi wspomnieniami wiaze sie zarowno radosc jak i straszny ból.


Ciagle widze jakies zmazane, dawne obrazy,ciagle cos mi sie z czyms kojarzy,przeplata.chcialabym zeby to wszystko juz ze mnie wyszlo,zeby tak mnie nie meczylo.
Bardzo chcialabym tam pojechac,ale jednoczesnie bardzo sie boje.

To nie sa takie wspomnienia jak np.wyrazne wspomnienie wczorajszego dnia.To jest cos innego.Takie jakby odczucia,skojarzenia.Cos takiego.To bardzo meczy.Nie wiem,co zrobic.chcialabym,zeby to wszystko ze mnie wyszlo,przypomnialo sie.Ale nie wiem jak to zrobic.
Czy ktos z Was moglby mi jakos pomóc?Czy ktos sie na tym zna?
Avatar użytkownikaInana Kobieta
 
Posty: 27
Dołączył(a): 06 cze 2009, 15:41
Z mojej osobistej wiedzy na temat przeszłych wcieleń wynika, że chyba jedyną metodą jest pogodzić się ze swoją duchową przeszłością, ze swoimi poprzednimi wcieleniami. Pomaga medytacja - podczas medytacji, gdy pozwala się świadomym myślom odpłynąć można pozwolić temu co w nas siedzi wypłynąć na wierzch. Pomóc może też rzeczywiście wizyta w miejscu w które tak ciągnie. Mnie osobiście jeszcze nic złego nigdy nie spotkało od rzeczy, miejsc do których mnie ciągnęło w sposób jaki opisujesz. A zawsze wynikała z tego dla mnie ciekawa nauka, jeśli tylko chciałem się temu przyjrzeć... Wreszcie, jeśli chce się rozwijać duchowo - ale nie tylko, w jakikolwiek inny sposób również - wiedza poprzednich wcieleń może być bardzo przydatna. Czasem może się okazywać że umiesz coś zrobić, albo wiesz coś czego nigdy się nie uczyłaś - a robisz to intuicyjnie jakbyś robiła to setki razy... Ale do tego najpierw trzeba się pogodzić ze swoimi poprzednimi wcieleniami - ze swoim wewnętrznym ja, które chcą ci coś pokazać. Zapewne dowiesz się ciekawych rzeczy, być może o sobie aktualnej, najpewniej o sobie w poprzednich wcieleniach...

Tak przynajmniej wynika z moich własnych doświadczeń jako osoby która ma jasny i wyraźny kontakt (czasem na granicy rozszczepienia świadomości, acz zawsze pod kontrolą - muszę pozwolić innej osobowości, wiedzy, odruchom na wzięcie kontroli i zawsze mam decydujący głos nad tym co się dzieje) z dwoma wcieleniami, a niejasną świadomość wielu innych które gdzieś tam siedzą...
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
Avatar użytkownikaTil Mężczyzna
Poszukujący
 
Posty: 1614
Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
Droga życia: 11
Zodiak: tygrys
Myślę, że warto nie tylko podążyć tym tropem - ale wręcz nastawić się na niego. Ze snów można skorzystać na bardzo różne sposoby - mogą być świetnym sposobem na kontakt ze swoją tzw. podświadomością. Jeśli chcesz coś więcej dowiedzieć się o poprzednim wcieleniu (lub o czymkolwiek innym), możesz wypróbować metodę "życzenia przed zaśnięciem", czyli kiedy właśnie masz iść spać, wyraźnie w myślach prosisz o odpowiedź na pytanie. Sen - jeśli tylko go zapiszesz - będzie stanowił odpowiedź. Jeśli wyda Ci się ona niezrozumiała, po prostu następnej nocy powtórz prośbę - nasz "umysł" jest znacznie "większy" niż sądzimy i potrafi dotrzeć do nas na najróżniejsze sposoby.
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 826
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon
Fajnie,ze napisaliscie:).
To nie sa takie prawdziwe wspomnienia,obrazy,itp.To sa raczej odczucia,pewien wspanialy sentyment do roznych miejsc,zdarzen.

Nie wiem dlaczego takie cos mi sie przytrafia,a moze dlatego,zebym bardziej zrozummiala siebie,innych.

Til,napisales,ze: najpierw trzeba się pogodzić ze swoimi poprzednimi wcieleniami - ze swoim wewnętrznym ja, które chcą ci coś pokazać.

Bardzo chcialabym w koncu to odkryc.Odkryc siebie.Na to jednak potrzeba czasu.Ale i tak czuje,ze moje zycie zaczelo sie zmieniac i to w dobrym kierunku:).A to chyba dzieki tym roznym snom.Jednak cos w tym jest,uwierzcie mi.




Enili,napisales,ze: warto nie tylko podążyć tym tropem - ale wręcz nastawić się na niego. Ze snów można skorzystać na bardzo różne sposoby - mogą być świetnym sposobem na kontakt ze swoją tzw. podświadomością.

Zgadzam sie z tym,masz rację.Sny sa naprawde bardzo wartosciowe.
Avatar użytkownikaInana Kobieta
 
Posty: 27
Dołączył(a): 06 cze 2009, 15:41
Inana napisał(a):Bardzo chcialabym w koncu to odkryc.Odkryc siebie.Na to jednak potrzeba czasu.Ale i tak czuje,ze moje zycie zaczelo sie zmieniac i to w dobrym kierunku:).A to chyba dzieki tym roznym snom.Jednak cos w tym jest,uwierzcie mi.

Niedawno w j. polskim została wydana książka znanej na świecie osoby zajmującej się reinkarnacją, aurą, energią i wieloma pokrewnymi dziedzinami, być może okaże się ci pomocna. Tytuł bardzo oczywisty: "Odkryj swe przeszłe wcielenia". :)
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 826
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon
Na pewno zaopatrze sie jeszcze w wiele takich ksiazek,bo temat jest rzeczywiscie bardzo interesujacy :).
Avatar użytkownikaInana Kobieta
 
Posty: 27
Dołączył(a): 06 cze 2009, 15:41
Saint Germain powiadasz… Może chodzi nie o ulice tylko o człowieka który nazywał się Saint Germain.
Saint Germain był jednym z nauczycieli rozwoju duchowego bardzo ciekawym zresztą. Czytałem książkę napisaną przez niego. Jeśli dobrze pamiętam to on przekazał informację o „fioletowym płomieniu” (czyli wysokowibracyjnej energii działającej oczyszczająco – bardzo użytecznej zresztą)
Wiesz podświadomość czasem mówi nam coś tak trochę dookoła świata ;) a to że zapamiętałaś te akurat słowa może (choć nie musi) mieć coś na rzeczy.
Pomyśl czy to o to chodzi i zobacz co poczujesz.
"Gdy los poda ci cytrynę,
zrób z niej lemoniadę!"

Maharishi Mahesh Yogi
Avatar użytkownikazooey Mężczyzna
 
Imię: Grzegorz
Posty: 42
Dołączył(a): 30 lis 2008, 22:16
Lokalizacja: Pruszków
Zodiak: ryby
"Chcialam Wam zadac pytaniec komu z Was przypomnialy sie jakies wspomnienia z poprzednich zyc?Jak to odebraliscie,w jakiej formie one nadeszly,itp?"

>Jestem niestety jedynie suchym i chyba do cna skostnialym racjonalista, lecz jednak racjonalista grzebiacym w ezoteryce. Sam mialem pewne doswiadczenie z tego typu 'wspomnieniami', nie jestem jednak pewny w 100% czy aby na pewno bylo to wspomnienie z poprzedniego wcielenia czy figielek umyslu tak wiec podchodze do swojego doswiadczenia z rezerwa.

Postaram sie po krotce strescic doswiadczenie:
Najnormalniej na swiecie polozylem sie spac. Gdy snilem odzyskalem pewne poczucie swiadomosci. Ot, w pierwszej chwili tylko myslalem ze nastapi spontaniczne wyjscie z ciala lub LD. Od razu jednak zauwazylem ze dzieje sie cos zupelnie innego niz zwykle w takich sytuacjach. Mozna powiedziec ze bylem lekko 'oszolomiony' tj. nie mialem jeszcze pelnej swiadomosci lecz zdawalem sobie sprawe ze jestem przez kogos 'prowadzony' (brzmi lepiej niz teleportowany - o.O) na jakis inny plan (lepszego slowa niestety nie znalazlem, nie byl to jednak na pewno sen). Dotarlem do jakiegos budynku, byl ladny sloneczny dzien. Kontrolujac juz sytuacje postanowilem sie przyjrzec osobie ktora mnie tu przyprowadzila. Niestety postac byla ekstremalnie nie wyrazna tak jakbym nie byl gotowy/ mial jej po prostu nie widziec. Rozejrzalem sie po lokacji w ktorej sie znalazlem. Delikatnie zolte sciany, zwyczajne okna, dlugi korytarz. Pierwsze skojarzenie - 'akademik, tak tu studiowalem'. Po tym skojarzeniu pojawila sie fala nastepnych i nastepnych dzialajacych jak reakcja lancuchowa. Natychmiast podbieglem do okreslonych drzwi - instynktownie czulem ze to wlasnie TE drzwi a nie zadne inne. Jednoczesnie czulem ze przybysz ktory mnie przyprowadzil bacznie mi sie przyglada. Na drzwiach byla jakas liczba lub napis, wszedlem do srodka. W jakis sposob mialem wrazenie ze 'wspomnienia wracaja' tak jak i ja sam wrocilem na swoje 'stare smieci'. Kazda ksiazka, regal wydawal sie znany jakby tylko pozostawiony na krotka chwile w odmetach pamieci po to aby mogly byc teraz odnalezione i na nowo odkryte - docenione. Skupilem sie jak tylko moglem przypominajac sobie jak w takiej sytuacji ogarnac cala wizje i nie dac wybic sie z niej np. poprzez podniecenie. Co mnie zaskoczylo mimo ze bylem totalnie podekscytowany wizja nie zamazywala sie tak jak zamazuja sie sny gdy tracimy w nich kontrole. Dalej czulem obecnosc mojego 'przewodnika' ktory mnie tu przyprowadzil, katem oka widzialem jego profil. Znowu instynktownie podszedlem do kanapy i machinalnie siegnalem po skorzana torbe bardzo staroswiecka z wygladu. Otworzylem ja i po chwili znalazlem to czego szukalem. Byla to ksiazka mojego autorstwa. Otworzylem ja na stronie dedykacji, w ktorej poswiecilem ladne pare stron na podziekowania osobom bliskim mi, tym ktore tez mi pomogly w dokonczemiu mojego dziela. W tym momencie pojawil sie niesamowity zastrzyk emocji i uczuc, skrajnie podniecony i zrozpaczony z jakiegos dziwnego smutku spojrzalem na przewodnika ktorego twarz teraz dostrzeglem - niczym groteskowa maska z szerokim szyderczym usmiechem pokiwajacy glowa i wskazujacy na ksiazke abym dalej czytal. Przejrzalem ksiazke wertujac kartki. Wiem na pewno ze byla napisana w jezyku angielskim i hiszpanskim (ktorego jednak nie rozumialem). Stad pojawilo sie zrozumienie 'to dlatego w tym wcieleniu tak latwo rozumiem j.angielski!'. Wertuje dalej natrafiajac na opisy starozytnych waz wraz z rysunkami - pojawilo sie uczucie lekkiego zniechecenia. Nie wiem dlaczego lecz i w obecnym wcieleniu wyjatkowo nie lubilem sie uczyc niczego co wiaze sie z dobytkiem pseudo 'kulturowym' uwazajac to za kawalek beznajdziejnej materii nad ktora wzdycha tyle ludzkich istot. Wpadlem na genialny pomysl. Szybko wertuje kartki w poszukiwaniu strony tytulowej aby znalesc jak sie nazywalem. Strona pierwsza i zdjecie. Przysadzisty jegomosc z siwa czupryna w wieku okolo 55-60 lat, na zdjeciu nieopodal jakiegos sporego mostu. Chwilowo 'wcielilem sie' w te zdjecie. Przed lub po jego uchwyceniu zapalilem papierosa wiedzac i myslac o tym jak bardzo mi to szkodzi. Lecz w tym momencie mialem to calkowicie gdzies - godzilem sie na skutki w pelni je rozumiejac. Wracam spowrotem do strony tytulowej i odczytuje imie autora 'DAVID MIA MISTERIO' - odrazu podejmuje decyzje naglego i nie naturalnego powrotu - tj. po prostu zaczalem na tzw. 'chama' wychodzic z tej wizji i wybudzac sie wiedzac ze jesli tego nie zrobie zapomne ta nazwe ktora poczatkowo wydawala mi sie logiczna. Po obudzeniu, zapisaniu jej i odczytaniu jeszcze raz stwierdzam ze wyglada to jak cholerny zart ; ) Aczkolwiek byl pewien moment ktorego w powyzszym opisie nie zamiescilem. W pierwszej chwili gdy znalazlem sie w swoim 'akademickim pokoju' doznalem tylu emocji naraz ze postanowilem uciekac. Byly to glowne negatywne emocje ale jeszcze nie skrajne. Zal, tesknota, chec powrotu do tego statecznego zycia, placz. Wybiegajac na korytarz zostalem 'zaatakowany' przez nieznanego mi jegomoscia ktory bardzo przypominal wielkiego niedzwiedzia. Staralem sie mimo wszystko wyjsc z budynku i dopiero gdy zdalem sobie sprawe ze to nie mozliwe bo ow pol czlowiek pol niedzwiedz swiadomie blokuje mi droge wrocilem do pokoju i zaczalem jego eksploracje.

Przepraszam za tak wyczerpujacy opis : > dla mnie samego bylo to, nie ukrywam, bardzo ciekawe doswiadczenie.
'Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło.'
Avatar użytkownikaTwójCień Mężczyzna
micro_space
 
Posty: 100
Dołączył(a): 02 kwi 2009, 21:30
Bardzo ciekawa relacja, Twój Cieniu.

Ja minimalnie - ale jednak - inaczej podchodzę do zagadnienia poprzednich wcieleń. Przede wszystkim nie trzymam się kurczowo światopoglądu, który jest nam, jakby nie patrzeć, od dzieciństwa narzucany. Zatem swoich wrażeń nie oceniam pod kątem: "czy to jest możliwe?", ale raczej mniej-więcej taką samą wartość staram się przykładać do rzeczy ogólnie akceptowanych, jak i odrzucanych. Np. jeśli zauważam jakieś uczucie, to idę po nim jak po nitce i się zastanawiam skąd się bierze. Generalnie ludzi "tresuje się" tak, by tłumili swoją - jak to nazywam - percepcję uczuciową; wmawia się, że uczucia do niczego dobrego nie prowadzą, a już z pewnością nie mają wielkiego znaczenia dla rozwoju ludzkości (co najwyżej stanowią ich "napęd" albo potrafią dzięki "inteligencji emocjonalnej" więcej zarabiać). Tak więc każdy przechodzi re-edukację od niemal najmłodszych lat tak, by wierzył w to, co jest naukowe oraz - podobno - racjonalne. (Czy takie rzeczywiście jest, o tym pisałem już w innym temacie).

Badacze reinkarnacji wskazywali, że te części nas, które zostały "wypracowane" (na dobre lub złe) w poprzednich wcieleniach, a wiążą się z naszym aktualnym wcieleniem, często istnieją pod postacią silnej energii, pchającej nas w określonych kierunkach. Edgar Cayce, człowiek który widział w aurze nie tylko kolory, ale także obrazy, był w stanie powiedzieć, rozmawiając z kimś, z jakiego wcielenia pochodzi jego pogląd na daną sprawę (a zatem wiele z naszych poglądów - np. pragnienie obrony jakiejś rasy czy narodu - pochodzi z reguły z poprzednich wcieleń, choć nie zastanawiamy się nad tym zazwyczaj, czemu właściwie tak uważamy - swój spadek z poprzednich wcieleń przyjmujemy za oczywistość).

Wykształcony sposób myślenia (np. zdolności analityczne, artystyczne, czy językowe) w poprzednich wcieleniach również wpływa na łatwość lub trudność - wysiłek, jaki musimy włożyć w poznanie nowych rzeczy. Nic nie bierze się z nikąd, i jeśli ktoś ma wrodzony talent do wyszukiwania np. okazji handlowych, to można zapytać się: skąd on się bierze? Jeśli komuś j.angielski przychodzi intuicyjnie i szybko, to też można zapytać, skąd się to bierze? (Przy okazji - jeśli chodzi o angielski, to często nauczyciele nakazują uczniom, by właśnie go intuicyjnie próbowali wyczuć - niektórym jednak to przychodzi z łatwością i od razu "załapują" o co chodzi z tym intuicyjnym podejściem, a inni wręcz przeciwnie - frustrują się, że ich intuicja milczy przy tym języku...).
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 826
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon
Ciekawe skad sie bierze moja dziwna samotnosc i ciagłe obracanie sie wsrod samych nieodpowiednich osob? :(
Avatar użytkownikaInana Kobieta
 
Posty: 27
Dołączył(a): 06 cze 2009, 15:41
Takie rzeczy może pomóc Ci wyjaśnić np. astrologia. W Biblii możemy przeczytać na przykład, że Jezus też odszedł od ludzi, by pobyć w samotności. Czy miał w tym jakiś ważny cel? Z pewnością. Myślę, że jest to narzędzie, które trzeba wykorzystać. Ale jeśli tylko zapewnisz sobie odpowiedni rozwój, to nic nie stoi na przeszkodzie, by wykorzystywać np. siłę przyciągania. Życzę powodzenia. :)

Edit: Jeszcze jedno - możesz mieć także syndrom tzw. "starseed", czyli ducha, który wcielił się na Ziemi po licznych doświadczeniach na innych planetach w poprzednich wcieleniach.
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 826
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon
Inana napisał(a):Ciekawe skad sie bierze moja dziwna samotnosc i ciagłe obracanie sie wsrod samych nieodpowiednich osob? :(

Moze tylko wydaje Ci sie ze jestes takimi osobami otoczona podczas gdy przed Twoim nosem pojawia sie blysk zlota lecz jest zbyt blisko abys je dostrzegla? Chociaz nie tylko ty masz taki problem, mam podobne wrazenia bycia otoczonym przez niewlasciwie osoby czesto mnie blokujace. Czemu tak jest niestety nie wiem :-k
'Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło.'
Avatar użytkownikaTwójCień Mężczyzna
micro_space
 
Posty: 100
Dołączył(a): 02 kwi 2009, 21:30
Ja od poczatku zawsze bylam bardzo niesmiala,jakbym nie pasowala do tego swiata.
Ciagle czuje straszny strach,lęk przed życiem.Ale ciagle probuje tym walczyc.Najgorsze,ze wsrod ludzi czuje sie tak strasznie nieswojo,tak nienaturalnie :(.Moze oni to wyczuwaja?

Enlil,napisales,że: "możesz mieć także syndrom tzw. "starseed", czyli ducha, który wcielił się na Ziemi po licznych doświadczeniach na innych planetach w poprzednich wcieleniach".
Czy to naprawde mozliwe?Bo czasami odczuwam jakbym naprawde byla w calkiem obcym mi miejscu,jakbym musiala nauczys sie tutaj zyc :(.Dziwne.
Avatar użytkownikaInana Kobieta
 
Posty: 27
Dołączył(a): 06 cze 2009, 15:41
Nie wiem czy właściwe jest tłumaczenie sobie braku umiejętności dopasowania się do znajomych i ludzi nas otaczających przez jakieś szalone ezoteryczne teorie jak starseed, dzieci gwiazd czy wędrowcy.

Sam posiadam podobne problemy z 'wpasowaniem się' w określone formy zachowań niejako oczekiwanych przez moje otoczenie. Nie tłumaczę jednak tego metoda ezoteryczna. Moja ściana tkwi w przeszłości i dopóki nie zawrócę na chwile aby ja rozbić w drobny mak dopóty będzie stała i mnie blokowała.

Nie mogę mówić co masz zrobić, jedynie mogę zasugerować abyś spróbowała cofnąć się pamięcią jakieś 10 lat wstecz może nawet więcej i poszukała w swoim ówczesnym życiu momentu gdy te blokady powstawały. Jeśli jesteś wobec samej siebie dostatecznie szczera i o ile w ogólę takie blokady powstawały w tamtym czasie to z pewnością je znajdziesz. Jeśli dalej poszukiwania były bezowocne zbierz sobie dostateczna ilość siły aby porozmawiać o tym problemie z osoba której ufasz. Przy tym pamiętaj ze jeśli nie będziesz szczera całkowicie to ta rozmowa nie osiągniesz N I C. I miej swój rozum.

W tym momencie to jedynie co mogę Ci poradzić, pamiętaj zawsze o ostatnim - miej swój rozum i bądź silna.

------------------------------------
'Cracked eggs, dead birds
Scream as they fight for life
I can feel death, can see its beady eyes
All these things into position
All these things we'll one day swallow whole
Fade out again, Fade out again

Immerse your soul in love
Immerse your soul in love'

\\//npsz\\//
'Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło.'
Avatar użytkownikaTwójCień Mężczyzna
micro_space
 
Posty: 100
Dołączył(a): 02 kwi 2009, 21:30
TwójCień napisał(a):Nie wiem czy właściwe jest tłumaczenie sobie braku umiejętności dopasowania się do znajomych i ludzi nas otaczających przez jakieś szalone ezoteryczne teorie jak starseed, dzieci gwiazd czy wędrowcy.

Z drugiej strony myślę, że łatwo nam jest odrzucać niektóre teorie tylko dlatego, że nasz oficjalny światopogląd (często zmieniany i nieustannie w trakcie ewolucji) jest raczej ograniczony i skupiony właściwie tylko i wyłącznie na ludziach. Nawet zwykle pomijamy istnienie innych form żyjących, jak zwierzęta czy rośliny (nie bierzemy ich w codziennym życiu z reguły pod uwagę - może z wyjątkiem naszego pieska lub kwiatów do podlania; wieprzowinę na talerzu raczej trudno uznać za istotę żywą...).

Prawda jest jednak inna, a łatwo o niej zapomnieć: dosłownie nic materialnego, z naszym ciałem włącznie, nie jest naszą własnością, choć wygodniej jest myśleć, że jednak jest. Ziemia, którą ludzie uważają za swoją własność (działki, kraje, sztuczne granice...), podzielili między siebie - w dodatku bardzo nierówno - jest tak naprawdę częścią układu słonecznego, galaktyki, kosmosu, który jest tak olbrzymi, że przechodzi najśmielsze wyobrażenia przeciętnego Ziemianina.

Obiektywnie rzecz biorąc, wszystko jest możliwe. Dla umysłu ludzkiego jednak już niekoniecznie - w zależności od tego, ile ograniczeń sobie sam nakłada (a zatem jak jego własne poglądy ograniczają - i wszystkich innych ludzi, których uda mu się przekonać - jego percepcję). Ale jeśli życie nie-fizyczne istnieje, to w tej chwili właśnie jesteście otoczeni przez niewidzialne życie, którego w ogóle nie dostrzegacie fizycznymi zmysłami. A z pewnością jesteście właśnie otoczeni przez niewidzialne siły - chociażby promieniowanie, które generuje Twój monitor, elektromagnetyczne promieniowanie z komórek, a także naturalne oddziaływanie samej Ziemi.

Czy nasza nauka o bardzo krótkotrwałym rodowodzie w obecnej wersji (zwłaszcza w porównaniu do wieku otaczających nas gwiazd, planet i innych obiektów kosmicznych) potrafi odpowiedzieć na proste pytanie: dlaczego właściwie żyjemy...? Nie, ale za to podała sugestie za czasów jeszcze "prehistorycznych" - darwinowskich, że widocznie parę materialnych komórek się połączyło i powstało życie, a następnie wyewoluowało ono w małpę, a w następnej kolejności w człowieka. Jak już zostało udowodnione, ta teoria wydaje się obecnie mało prawdopodobna i jest przestarzała naukowo (nowe fakty raczej przeczą Darwinowi). Ale ponieważ nauka nie ma żadnej sensownej alternatywy, to uznanie, że zostaliśmy świadomie przez kogoś "zbudowani" i "zmiksowani" (kody DNA), wydaje się jeszcze zbyt radykalne.

Niemniej jednak - czy nie jest zbytnią wygodą totalne ignorowanie tzw. doświadczeń NRE (doświadczeń z pogranicza śmierci) lub regresji? Regresja idealnie odzwierciedla aktualne życie człowieka - łącznie z czasem, którego ten nie ma prawa pamiętać (rodzenie się i wiek niemowlęcy). Jednak 'reinkarnacja' to już - zdaje się - za dużo do zaakceptowania dla naszego, zachodniego umysłu. ;)

Podsumowując zatem - na logikę: są 2 możliwości - życie niefizyczne istnieje lub nie istnieje. A także: umysł - przekonania - mogą wpływać na naszą percepcję lub nie. Jeśli wybierzemy opcję "życie niefizyczne nieistnieje", a jednocześnie to przekonanie rzeczywiście wpłynie na ograniczenie naszego postrzegania, to wniosek moim zdaniem może być tylko jeden: lepiej być o krok do przodu i mieć otwarty umysł, niż bawić się w naukowe dysputy bazujące na niedoskonałym stanie aktualnej wiedzy oraz ignorancji. (O tym, jak duża jest ignorancja w środowiskach naukowych wiemy właśnie od zamkniętych w swych kręgach przed światem zewnętrznym naukowców).

Inana napisał(a):Enlil,napisales,że: "możesz mieć także syndrom tzw. "starseed", czyli ducha, który wcielił się na Ziemi po licznych doświadczeniach na innych planetach w poprzednich wcieleniach".
Czy to naprawde mozliwe?Bo czasami odczuwam jakbym naprawde byla w calkiem obcym mi miejscu,jakbym musiala nauczys sie tutaj zyc :(.Dziwne.

Czy dziwne - myślę że to zależy od punktu widzenia :) 150 lat temu jeszcze dziwniejsze byłoby ujrzeć na niebie coś latającego, co nie jest ptakiem, ewentualnie owadem. ;) Teraz to nawet ufo nie wzbudza aż takiego zaskoczenia, zwłaszcza od czasów X-Files, względnie sprawy z Roswell. ;)

Jeśli uznamy, że:
- życie poza ciałem fizycznym jest możliwe
- ciała niefizyczne nie są zależne od świata materialnego
- a zatem mogliśmy istnieć przed fizycznym urodzeniem
- a zatem wcielanie w fizyczne ciało jest prawdopodobne
- a nawet mogliśmy to robić wiele razy
- że uczucia istnieją i kryją w sobie aspekty nas, których nauka jeszcze nie rozumie
- że duża część naszego charakteru jest spadkiem z poprzednich wcieleń
- że problemy, które musimy rozwiązywać, także są związane z poprzednimi wcieleniami
- umiejętności i talenty, które posiadamy, zostały rozwinięte w poprzednich wcieleniach
- brak obycia z ludźmi na Ziemii także jest wynikiem właśnie tego - braku obcowania z Ziemianami wcześniej (we wcześniejszych wcieleniach), względnie małej ilości wcieleń na Ziemi...
...to możemy dojść do wniosku, że naprawdę mało wiemy jeszcze oficjalnie.

A zatem w moim przekonaniu jak najbardziej jest możliwe, że wiele osób z tego forum, zwłaszcza, jeśli czują od urodzenia 'inność', pociąg do spraw, które inni zupełnie przeoczali, a także odczuwali coś, czego inni nie odczuwali, to logicznie rzecz biorąc jak najbardziej prawdopodobne są wcielenia gdzieś poza Ziemią.

Zupełnie odrębną natomiast sprawą jest jak sobie z tym poradzić? Myślę, że z pewnością nie warto się koncentrować na rzeczach, których nie chcesz. Myślenie "oni są inni!" - jako, że ludzie, jak już to zostało np. przez Plejadian powiedziane - są rasą wysoce telepatyczną (z czego nie zdają sobie sprawy) - zostanie właśnie tak odebrane.

Inana - zajrzyj na PM.

Inana napisał(a):Ja od poczatku zawsze bylam bardzo niesmiala,jakbym nie pasowala do tego swiata.
Ciagle czuje straszny strach,lęk przed życiem.Ale ciagle probuje tym walczyc.Najgorsze,ze wsrod ludzi czuje sie tak strasznie nieswojo,tak nienaturalnie :(.Moze oni to wyczuwaja?

Ludzie z pewnością wyczuwają wiele rzeczy, choć świadomie sobie często zaprzeczają, że tak jest - i próbują je racjonalizować. Testowałem to od dziecka i żadna naukowa teoria czy wzór matematyczny nie zmieni tego, o czym mogłem naocznie się przekonywać. Ludzie reagują na to, co o nich myślisz - zarówno "ogólnie", jak i "w danej chwili". Innymi słowy nie musisz im mówić, co mają czuć, a ponieważ nie są świadomi które z myśli to ich własne, a które cudze, ulegną prawdopodobnie wszystkim najsilniejszym, które się przejawią w otoczeniu energetycznym.

To jest tak, jak pisał (ustami swojego mentora) Carlos Castaneda: ludzie non-stop oddziaływują na swoje czakry, ale nie wiedzą, że to robią, bo nie są świadomi energii, którymi w istocie są. W czasach, gdy kontakt z naturą został zerwany, a człowiek nie ma nawet czasu pomyśleć o czymś innym niż praca i telewizor, łatwo uwierzyć we wszystko, co mówią we wiadomościach. Jednak od wieków ludzie zawsze widzieli i czuli coś więcej - a my, zamiast sprawdzić to, po prostu z góry oceniamy, że to zabobony. Rzeczywiście, myślę, że to podejście godne absolutnego racjonalisty ;) Dlatego też autorytet naukowy właściwie niewiele różni się od kościelnego - a za niewłaściwe poglądy nawet w XXI wieku możesz zostać w taki czy inny sposób "spalony".
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 826
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon

Powrót do działu „Religie i wierzenia”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron