Dyskusje na temat wszelakich praktyk duchowych - medytacji, pracy z energią, aurą, czakrami, itp.
Witam!

Od ok. dwóch-trzech miesiecy praktykuję medytację Zen (siedzę i skupiam sie na oddechu). Dwa dni temu pojawiły sie u mnie bardzo dziwne objawy. Otóż, po ok. 5 minutach od rozpoczęcia medytacji zaczynam czuć, ze wyraźnie wchodzę w inny stan. Pole widzenia mi się zawęża, obraz staje isę rozmazany, lekko faluje, czasami mam nawet wrażenie, jakbym miał zaraz zemdleć. Dodatkowo czuję dziwne ciepło. Nie jest to raczej nic przyjemnego, żadna energia. Bliżej temu do gorączki. Wydaje mi się też, że zaczynam się wtedy intensywniej pocić. Starałem się to ignorować i medytować dalej, ale im bardziej skupiałem się na oddechu, tym intensywniejsze były odczucia. Szukałem trochę w internecie o makio. Nigdzie nei znalazłem opisu podobnych przeżyć. Ludzie piszą o tygrysach, demonach, duchach, ale nie o zamazanej wizji i uczuciu gorączki :).
Co to może być? Czy tak wygląda wejście w trans? Jeżeli tak, to jak go przezwyciężyć? Przeczekać? Czy to jest w jakikolwiek sposób niebezpieczne?
Zalazar Mężczyzna
 
Imię: Cezary
Posty: 2
Dołączył(a): 12 gru 2010, 23:27
Nie jest niebezpieczne, ja czasem spontanicznie wchodzę w ten stan. Nie ma nic złego w transie, jak Cię męczy - wynurz się z niego, możesz to zrobić:). A jeśli Cię interesuje co będzie dalej - pogłęb to i poddaj się temu :). Moim zdaniem to całkiem normalne i naturalne.
Słońce gorące
Avatar użytkownikaluth
 
Imię: Alicja
Posty: 1085
Dołączył(a): 31 mar 2010, 23:06
Lokalizacja: Warszawa
Droga życia: 11
Typ: 7w8
Zodiak: Byk, Koza
Czyli to jest trans? I to są typowe dla transu symptomy?
Zalazar Mężczyzna
 
Imię: Cezary
Posty: 2
Dołączył(a): 12 gru 2010, 23:27
Nie wiem różnie ludzie mają i są różne stopnie transu. Ja jak wchodzę w trans mam też często uczucie odpływania i/lub zapadania się w tył czaszki :). Ale nie zawsze. Czasem tylko takie przymulenie i bardzo intensywne ciepło od środka jak opisujesz :).
Słońce gorące
Avatar użytkownikaluth
 
Imię: Alicja
Posty: 1085
Dołączył(a): 31 mar 2010, 23:06
Lokalizacja: Warszawa
Droga życia: 11
Typ: 7w8
Zodiak: Byk, Koza
Jak to pogłębisz to łatwo będzie wyjść z ciała.
Rocker Mężczyzna
Badacz Życia
 
Imię: Paweł
Posty: 37
Dołączył(a): 04 paź 2010, 17:37
Droga życia: 4
Typ: 4w5
Zodiak: Ryby
Człowieku radziłbym żebyś przystosował z tym.Niestety medytacja w niczym tobie nie pomoże wręcz przeciwnie jesteś łatwym celem dla istot złowrogich.Będą ciebie zwodzić myśląc że wychodzisz z ciała a tak na prawde nie jest bo sam tak myślałem jak wy.
Dobrze wiem po własnych doświadczeniach teraz mnie znienawidzili jak się nawróciłem.Cały czas mnie nawiedzają.
Przynajmniej tak było na początku.To nie rozwój duchowy ludzie.
Przez to są same konsekwencje jak myślenie samobójcze i to jest fakt.
Cały czas lęk czasami drżenie ciała albo jakieś tiki.
Ilu ludzi jak wy którzy medytowali popełniło samobójstwo??Ilu ludzi chodziło tą drogą jadąc samochodem ich tzw. podświadomość jak wy to nazywacie mówiło Zabij się!.
Oglądałem masy wywiadów mówiące że ludzie wróżbici którzy też medytowali mieli problemy z myśleniem.
Potem powiedzieli że idąc drogą czyli tzw.Rozwój Duchowy był największym problemem w ich życiu.
Okazało się że na prawdę byli opętani.Zrozumcie że jeszcze nie jest za puzno.Już od was zależy czy uwieżycie prawdzie czy nie.
Wam potrzeba Ezgorcysty tak jak mi.Tylko szkoda że większość to katolicy którzy sami łamią prawa Boże ustanawiając sobie własne.
Dla zainteresowanych którzy mogą się nawrócić:http://www.zbawienie.com/
Mój kanał z ciekawymi filmikami udawadniające większość prawdy:http://www.youtube.com/user/TheExodus1990?feature=mhum
Pozdrawiam i mam nadzieje że ktoś z was zaufa Biblii i Jezusowi.Pozdrawiam.
Avatar użytkownikaExiodus Mężczyzna
poznanie miłości duchowej
 
Imię: Damian
Posty: 61
Dołączył(a): 22 wrz 2010, 13:21
Lokalizacja: dla bezpieczeństwa
Droga życia: 33
Typ: 4 - Indywidualista
Zodiak: rak
Prawda jest taka, że tylko niewłaściwie medytując stajemy się łatwym celem dla tych negatywnych istot. Mając słabą ochronę może być trochę ciężko. Drżenie i te sprawy, głosy w głowie, i tak dalej, to wszystko jest realne, niestety.
Ale warto pomyśleć, że tam są też pozytywne istoty, chętne do pomocy. :) Jeśli jesteśmy słabi psychicznie i nie rozwijamy czakr tak jak należy, to nie będziemy umieli się obronić przed tymi negatywnymi. Jest też taki dobry opiekun, który ci pomoże, gdy ze szczerego serca poprosisz go o wsparcie. :) Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że kiedyś doświadczyłem drgawek i nieprzyjemnego niepokoju. Modlitwa ze szczerego serca do anioła stróża pomogła bardzo szybko. Ty widocznie poszedłeś złym torem, skoro doświadczyłeś tych złych wrażeń, ale tak to już jest - człowiek niecierpliwy idzie na skróty, przez co nie wyrabia sobie podstawy i nic dziwnego, że atakują go negatywne istoty, z którymi nie umie sobie poradzić. :) Jeśli to takie złe, to możesz się w ogóle nie rozwijać, nikt ci tego nie każe, w końcu i tak się rozwijasz duchowo nawet gdy nie medytujesz i nie myślisz o tym. Różnica polega na tym, że przez twoje podejście rozwój się wydłuży, dłużej potrwa. :)

W swoim poście mówisz o sytuacjach, gdy człowiek przez rozwój duchowy doświadczył przykrych rzeczy. Szkoda, że nie chcesz spojrzeć też na pozytywne sprawy z tym związane (co spotyka tych, którzy robią to tak, jak należy).

Jesteś nastawiony na NIE duchowemu rozwojowi tylko dlatego, że można przez to (niewłaściwie się do tego zabierając) doświadczyć negatywnych istot i wpędzić się w maliny. Powinieneś w tym wypadku być nastawiony na życie tak samo, w końcu są ludzie, którzy napadają na innych, a są też tacy, którzy chcą pomóc. Gdy się wyjdzie na ulicę, można zostać potrąconym przez samochód! Strach się bać...

Niewłaściwie zabierając się za rozwój duchowy można przyciągnąć negatywne istoty w taki sposób, jakbyś przyciągał złodziei do siebie w realnym świecie. Przyrównam to do takiej sytuacji: idzie człowiek mizernie wyglądający, widać, że nie ma się czym obronić, na czole ma napisane "boję się". Chodzi obłożony złotymi naszyjnikami, jego spodnie są wypchane kasą, widać, że bogacz. Pomyśl sobie, co zrobiłby złodziej stojący obok, mając taki łatwy cel? To samo w rozwoju duchowym, chodzi o to, żeby mieć w sobie miłość, ochronę, bezpieczeństwo (co równe jest z "nic ciekawego do zaoferowania negatywnej istocie"), zanim się zacznie kontaktować z innymi istotami. Przyciągamy do siebie to, czym jesteśmy. :) Gdy będziemy mieć w sobie wyżej wymienione uczucia (miłość, bezpieczeństwo), to jedyne, na co się napotkamy, to istoty pozytywne, bardzo pomocne. :) O to chodzi w rozwoju duchowym, by potęgować w sobie te uczucia (jak coś takiego może być czymś negatywnym?), zanim później zacznie się nawiązywać kontakty (co już nie jest rozwojem duchowym, a jedną z jego korzyści :D ) z innymi istotami.
misterix Mężczyzna
 
Posty: 72
Dołączył(a): 21 lis 2010, 22:57
Exiodus, masz oczywiście w pewnym sensie rację, ale widzisz dziecko jak się uczy chodzić, przewraca się i nieraz sobie nabije guza, jest to w pewnym sensie niebezpieczne, ale co? powiesz że ma się nie uczyć chodzić?
Misterix, tutaj bym z Tobą troszkę polemizowała. Każda osoba na pewnym etapie rozwoju musi skonfrontować się z ciemnymi mocami. Jezus był kuszony na pustyni przez diabła, ojciec Pio w zasadzie całe życie był atakowany, właściwie każdy mistyk doświadcza ataków demonicznych istot. Wiesz, literatura "fachowa" opisuje takie pojęcie jak "czarna noc zmysłów". To okres kiedy osoba na pewnym etapie duchowego rozwoju, musi poddać się konfrontacji ze swoimi demonami. Myślę tylko, że to następuje już na tym etapie, kiedy ta osoba faktycznie ma już tak dobrą obstawę, że tak czy owak da sobie radę, ale musi przez to przejść. Widzisz przychodzi czas, że te energie personifikują się, to znaczy dokładnie tyle, że nasza podświadomość nauczyła sie nam je przedstawiać w zrozumiały dla nas sposób. Tak, jak nie widzimy fal które biegną do naszej komórki, dopiero komórka przekształca nam te fale na znajomy nam głos i my dzięki temu słyszymy i rozumiemy osobę która do nas mówi. Tak też nasza podświadomość posiada taką funkcję, że może dostępne nam duchowe energie przekształcić i podać w zrozumiałym dla nas języku, czyli poprzez słowa czy obrazy. Te wyższe częstotliwości przedstawia nam w pięknych formach, jako anioły, czy mistrzow duchowych, tak samo te niskie wibracje, złe energie jako diabły czy jakieś stwory. Być może jest tak, że nie wszyscy doświadczają jednakowo, jeden widzi czy słyszy inni tylko czują lęk, wzniosłe stany itp.

Exiodus napisał(a):Przynajmniej tak było na początku.To nie rozwój duchowy ludzie.
Przez to są same konsekwencje jak myślenie samobójcze i to jest fakt.
Cały czas lęk czasami drżenie ciała albo jakieś tiki.
Ilu ludzi jak wy którzy medytowali popełniło samobójstwo??Ilu ludzi chodziło tą drogą jadąc samochodem ich tzw. podświadomość jak wy to nazywacie mówiło Zabij się!.
Oglądałem masy wywiadów mówiące że ludzie wróżbici którzy też medytowali mieli problemy z myśleniem.
Potem powiedzieli że idąc drogą czyli tzw.Rozwój Duchowy był największym problemem w ich życiu.
Okazało się że na prawdę byli opętani.Zrozumcie że jeszcze nie jest za puzno.Już od was zależy czy uwierzycie prawdzie czy nie.
Wam potrzeba Ezgorcysty tak jak mi.Tylko szkoda że większość to katolicy którzy sami łamią prawa Boże ustanawiając sobie własne.

Exiodus, ja ci wierzę że ty to wszystko przeżyłeś i doświadczyłeś, ja też, tylko ty wysnuwasz na podstawie własnych przeżyć mylne wnioski. Ja sobie dałam radę, bo być może mam silniejszą psychikę i sobie z tymi demonami poradzilam, a dla Ciebie było za wcześnie i musiałeś się wycofać. Ale jak twierdzisz, cały czas doświadczasz dalej. A wiesz dlaczego? Bo jak ktoś się już obudzi, otworzy, to już się całkiem nie zamknie, chyba że będzie brał jakieś psychotropy i przez to sztucznie zamknie sobie drogę rozwoju. Tylko Ty myślisz, że otworzyłeś się przez to, że coś tam praktykowałeś, a to jest całkiem na odwrót. Praktykowałeś bo się obudziłeś. Widzisz to tak jak pąk kwiatu. Dopóki jest pąkiem, nie przyjmuje do środka promieni słonecznych. Przychodzi czas, że pąk zaczna otwierać płatki. I pąk nie może zadecydować sam o tym żeby te listki mieć cały czas skulone. On nie ma nic do gadania. Przychodzi na to pora, i te płatki się rozchylają same. Jak się rozchylą to mamy już nie pąk, tylko kwiat. Jeszcze niedostatecznie rozwinięty, ale już przyjmujący więcej promieni słonecznych. Ale do tego kwiatu rozwiniętego może też napadać deszczu, albo i osiąść pyłu z zanieczyszczonego powietrza. Tak więc najpierw twój pąk się rozwinął, a potem dopiero zacząłeś praktykować różne duchowe systemy. Teraz ich już nie praktykujesz, ale dalej odbierasz negatywne energie. Odbierasz też i pozytywne chociaż ich może nie rozpoznajesz. To one Cię tu skierowały na forum, żebyś przy nas nabrał trochę rozumu do głowy. Twój rozwój postępuje dalej czy Ci się to podoba czy nie. Piszesz że potrzebujemy egzorcysty, jak również sam go potrzebujesz. To ja Ci powiem co trzeba robić w takim wypadku. Ponieważ jesteś w o tyle dobrej sytuacji że tych energii doświadczasz dosyć namacalnie, to Ci łatwiej. Przestań nauczać innych, tylko się weź sam za siebie. Przede wszystkim diabła należy rozpoznać, wtedy on traci moc. On Ci każe wierzyć w te wszystkie bzdury które wypisujesz, musisz przede wszystkim zacząć logicznie myśleć, i wg tego oceniać co pochodzi od diabła a co od Boga. Jeśli uda Ci się to rozpoznać to bagatelizuj to co Ci podpowiada, a jeśli nie to możesz go sobie wyobrażać dużo razy dziennie za każdym razem bardziej anemicznego i słabszego, nawet jak leży na ziemi i ledwie dyszy, albo że jest coraz bardziej przeźroczysty. Po pewnym czasie zobaczysz że zaczniesz logicznie myśleć. On jest taki słabeusz że szkoda gadać. Silny jest tylko wtedy jak mu się uda wywołać w nas strach. Dobrą praktyką jest również powtarzać sobie nawet ze sto razy dziennie w skupieniu „Jak było na początku teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen” Przynajmniej przez miesiąc. Za każdy dzień opuszczony dodajemy trzy dni. A potem też jeszcze od czasu do czasu do niej wracać. Tej wiadomości nie wyczytacie nigdzie. Ta afirmacja była mi zalecona w kontakcie bezposrednim, jak również w tym czasie malowałam obraz w ktorym są zakodowane po łacinie (chyba po łacinie) w każdym razie jakieś zdanie którego nie rozumiem. Podejrzewam tylko że to właśnie to. Wtedy diabeł szalał z wściekłości. Właściwie to robił wszystko żeby nie dopuścić do tego abym skończyła ten obraz. Jest w nim zakodowane dużo więcej przekazów, część z nich rozumiałam w czasie malowania, część się tylko domyślam. Obraz ma trzy warstwy. Ale wracając do afirmacji. Jestem przekonana że jej powtarzanie , bez względu na to, czy ktoś jest katolikiem czy nie, może oczyścić z wszelkich demonów.
Moim planem wobec Ciebie, jest przejawiać się przez Ciebie-Bóg
Zuu Kobieta
 
Posty: 107
Dołączył(a): 25 paź 2010, 21:21
Droga życia: 9
Zodiak: Bliźnięta
Każdy powtarzał, że przyciągamy do siebie to, czym jesteśmy, dlatego uważam, że jeśli zawsze będziemy miłością, to nie będziemy się mierzyć z ciemnymi mocami, bo nie będziemy nawet nastrojeni na ich odbieranie (zbyt wysoka wibracja, by odebrać tą niską).

Mam znajomego nieźle doświadczonego w tych sprawach, jego zdaniem doświadczanie tej negatywnej energii spowodowane jest spowolnieniem rozwoju duchowego. Jest efektem negatywnych uczuć i myśli, z czym można sobie poradzić modlitwą, a przy okazji z pomocą anioła stróża. :)
Tak samo doświadczanie tych wyższych istot jest efektem pozytywnych uczuć i myśli. :)

Każdy może mieć gorsze dni, dlatego każdemu może się przydarzyć kontakt z takimi negatywnymi siłami. Jeśli ten ktoś umie się rozwijać duchowo, wie, jak temu zapobiec i sam może się wznieść od negatywnych do tych pozytywnych istot. :P

Zuu, masz rację, ale jedno nie zaprzecza drugiemu. Nie słyszałem nigdy o tej "czarnej nocy zmysłów", widocznie nie mam w tym temacie zbyt dużej wiedzy. :) Ale musisz mieć rację, bo w końcu każdy ma w sobie jakiegoś demona. :P Napisałeś, że ta "czarna noc zmysłów" to okres konfrontacji ze swoimi demonami. :) A zatem nie musimy wcale konfrontować się z demonami z skądś tam. Skoro ta "czarna noc zmysłów" doświadczana jest przez tych, którzy już są na to gotowi i dadzą sobie z tym radę, to nie ma co straszyć. Morał z tego wszystkiego taki - im wyższa wibracja, tym mniej negatywu (i jest on słabszy), więc do dzieła. :D
misterix Mężczyzna
 
Posty: 72
Dołączył(a): 21 lis 2010, 22:57
Do Zalazara:

To proste. Podczas zazen mogą pojawiać się różne doznania w ciele i umyśle. Twoim zadaniem jest za każdym razem powrócić do obserwacji oddechu, i nie zajmować się nimi. To wszystko elementy rozpraszające.
Gruntz Mężczyzna
Mistyk
 
Posty: 172
Dołączył(a): 22 gru 2006, 17:57
Lokalizacja: Breslau
Droga życia: 9
Zodiak: lew/tygrys
napisz opisz dokłądniej ,czy przed medytacją stosujesz jakieś ochrony nawet proste prośby o ochronę twego anioła stróża ?bedziesz chroniony jest wiele technik ochronnych przed wchodzeniem w stan medytacji
napisz też dokłądniej jak już pisałeś ,że pole widzenia się zawęża, obraz staje się rozmazany, lekko faluje
czy możesz wtedy poruszać oczami w boki ? opisz to dokąłniej

Zalazar napisał(a):Witam!

Od ok. dwóch-trzech miesiecy praktykuję medytację Zen (siedzę i skupiam sie na oddechu). Dwa dni temu pojawiły sie u mnie bardzo dziwne objawy. Otóż, po ok. 5 minutach od rozpoczęcia medytacji zaczynam czuć, ze wyraźnie wchodzę w inny stan. Pole widzenia mi się zawęża, obraz staje isę rozmazany, lekko faluje, czasami mam nawet wrażenie, jakbym miał zaraz zemdleć. Dodatkowo czuję dziwne ciepło. Nie jest to raczej nic przyjemnego, żadna energia. Bliżej temu do gorączki. Wydaje mi się też, że zaczynam się wtedy intensywniej pocić. Starałem się to ignorować i medytować dalej, ale im bardziej skupiałem się na oddechu, tym intensywniejsze były odczucia. Szukałem trochę w internecie o makio. Nigdzie nei znalazłem opisu podobnych przeżyć. Ludzie piszą o tygrysach, demonach, duchach, ale nie o zamazanej wizji i uczuciu gorączki :).
Co to może być? Czy tak wygląda wejście w trans? Jeżeli tak, to jak go przezwyciężyć? Przeczekać? Czy to jest w jakikolwiek sposób niebezpieczne?
http://www.youtube.com/watch?v=t1rbj7rQr-0
http://www.youtube.com/watch?v=ZPIsCmdz ... re=related
http://www.youtube.com/watch?v=aYyKvp5o ... re=related
ściągnę cię w piekło tak nisko na ileś zły
upadniesz w ciemność na tyle na ile kochasz
pociągnę cię w niebo tak wysoko na ileś dobry
wzlecisz w jasność na tyle na ile gardzisz tym życiem co je śnisz
http://www.youtube.com/watch?v=xqaNsOli ... ure=relmfu
http://www.youtube.com/watch?v=-whp15J2 ... re=related
Avatar użytkownikarównowaga-czakry Kobieta
 
Posty: 319
Dołączył(a): 13 sie 2010, 14:08
Lokalizacja: Polska
Droga życia: 2
napisz opisz dokłądniej ,czy przed medytacją stosujesz jakieś ochrony nawet proste prośby o ochronę twego anioła stróża ?


Podczas Zen nie bawi się w żadne kontakty z aniołami, ani w inne rzeczy. Ta medytacja polega na byciu w chwili obecnej, i ewentualnie skupieniu na oddechu. Zbytnie analizowanie swoich stanów, czy bawienie w anioły, byłoby lgnięciem do tego, od lgnięcia do czego mamy być w Zen wolni, a więc byłóby zaprzeczeniem Zen.
Gruntz Mężczyzna
Mistyk
 
Posty: 172
Dołączył(a): 22 gru 2006, 17:57
Lokalizacja: Breslau
Droga życia: 9
Zodiak: lew/tygrys
To nie jest żadne zaprzeczenie ZEN. Poprostu przed medytacją prosisz opiekuna/anioła stróża i przewodnika duchowego o ochronę i pomoc w czasie tej praktyki duchowej. :)
Rocker Mężczyzna
Badacz Życia
 
Imię: Paweł
Posty: 37
Dołączył(a): 04 paź 2010, 17:37
Droga życia: 4
Typ: 4w5
Zodiak: Ryby
To z skoncentrowaniem się na oddechu to nie jest przypadkiem medytacja Vipassana ?
Gabriel@ Mężczyzna
Prawda cie wyzwoli
 
Imię: Radosław
Posty: 31
Dołączył(a): 15 sie 2009, 14:21
Droga życia: 5
Typ: 4w3
Zodiak: Rak/małpa
wiele medytacji koncentruje się na oddechu. są bardzo podobne.

btw, kolego z pierwszego postu, nie masz czasem hiperwentylacji ??

poza tym, są też inne obiekty medytacji, np. 1 stały punkt przed sobą etc.
Avatar użytkownikasosnowiczanin Mężczyzna
patrzy w horyzont wydarzeń
 
Imię: Bartosz
Posty: 167
Dołączył(a): 04 wrz 2011, 02:55
Lokalizacja: Sosnowieś
Zodiak: Ognisty Tygrys

Powrót do działu „Praktyka”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości