Dyskusje na temat wszelakich praktyk duchowych - medytacji, pracy z energią, aurą, czakrami, itp.

Re: Borderline a medytacje...

Post 29 lis 2012, 19:34

tak a propo tej medytacji, bo wlasnie taj jak kiedyś mi było dobrze w bibliotece tak ponownie odkopuję te uczucia znow siedząc w bibliotece bo moża z kompem i ma się prąd i wypas, :)) łącze moje ! się pochwalilam

kiedy zaczynałam mineło od wykorzystania już wiele lat a ja byłam w swoim domu, wieczorem gdy wszyscy spali, czasem mąż wstawał w nocy i gdy to zrobił za pierwszym razem wystraszyl mnie. dom tez Cię Laura może "straszyć" coś zaskrzypi, coś gdzies stuknie od sąsiadów itp. nie zaczynaj więc od założenia że medytacja to jest konkretnie jakaś"sztuka" którą musisz posiąść, poczuć a wtedy wszystko co masz w duszy i głowie i sercu złe wspomnienia, obrazy, uczucia sobie miną. Jeśli zaczniesz "medytować""ćwiczyć spokój" jak to nazwiesz to próbuj-jesli cisza ci nie bedzie pasowala spróbuj z muzyka na słuchawkach. Ja tu kiedyś znalazłam taki opis osoby o muzyce gdy nie potrafi się medytowac w ciszy. Dla mnie super. Muzykę miałam różną najpierw tą której słuchałam tylko spokojne utwory a potem takie coraz bardziej lajtowe: np. enya tylko włączałam sobie na taka głośność by np. zagłuszyć jakieś odglosy czy z domu, czy od sąsiadów. a tak wogóle przyszlo mi do głowy, że bedąc nastolatka biblioteka była moją ucieczką z mojego domu z alkoholem. Jeśli więc masz gdzieś taką mozliwość zabieraj swojej kartki, przybory do malowania i idz do biblioteki, pożycz książkę ale jej nie czytaj i maluj. będziesz wsród ludzi i pracownikow biblioteki jeśli to ci da poczucie bezpieczństwa to może choć tam będziesz malować? To tylko przykład, może znajdziesz inne miejsce i sposób?
Ziarenko Kobieta
 
Posty: 443
Dołączył(a): 08 sie 2011, 01:11
Droga życia: 5

Re: Borderline a medytacje...

Post 29 lis 2012, 19:56

laurapyziak napisał(a):Nigdy nie tworzyłam w gimpie. Powstał w pięknym uczuciu - to najważniejsze... ; )

Rysuję : )
Jeszcze czasem. Rysuję postacie. Wg mnie najlepiej malować i rysować jest tak jak robisz to Ty - z uczuciem.

Ja mam zabite uczucia. Dostałam wyróżnienie na konkursie w szkole plastycznej 2 lata temu - http://4.bp.blogspot.com/-V-D9BkF3DoM/U ... 1600/k.jpg za to. Ja nie uważam tego za sztukę. Zrobiłam to dobrze, tak aby dostać 5. Dostałam 5 i moja praca została wysłana na konkurs. Teraz trochę mi trudno powrócić do malowania. Tego prawdziwego.

nie uważasz tego za sztukę bo z jednej strony siebie nie uważasz za godną ,że możesz malowac tak by to była sztuka a zdrugiej strony świat nam skroił ramy czym jest sztuka.
Własnie powoli wychodzę z takich ram, jeszcze różnie to bywa ale doceniam to, że wiem, że mogę się uczyc i siebie doskonalić ale niekoniecznie poprzez warunki, nakazy, i czyjąś sztukę na którą patrzyłam. Bo jak mam różne zainteresowania to nie musze siedzieć i czytać czyichs smutkow tylko mogę sięgnąć po coś co ktoś stworzył od siebie i dal innymi i wtedy się nie męczę, że by miec inspirację znów muszę kogoś czytać by się w niego wczuć tylko poznaję coś co ktoś stworzyl od siebie z talentem, najlepiej jakby to było cos co niesie szczęście, miłość, że twórca jest szczęsliwy, poukładany, że nie tylko ma talent ale tę jakąś tajemniczą iskrę, to coś. Taką jest np. Anna Maria Jopek albo w g mnie Ewa Bem, jeszcze inni. Bo można mieć talent ale robić z wielu innych powodów. Kiedys ktoś mądrze mi powiedział na pewnych warsztatach ,że sztuka ma wartość terapeutyczną i nie miał na mysli sztuki przez duże S. Malowanie, pisanie wierszy, inne - ludzie skrzywdzeni, którzy w takie dzialania weszli szybciej wychodzili z tego stanu. Staraj się wiec jeśli nie chcesz malowac dla siebie, to co namalowałas jest piękne, oglądałaś kiedyś programy nie pamiętam nazwiska? profesora który malował dużo węglem i opowiadał w TV rózne ciekawe historie ale i coś o sztuce malowania. Możesz się doskonalić sama, oglądając prace innych, jaki mają warsztat, ale nie wchodź w układ,ze czyjś sposób jest najlepszy malowania, tak jak ja czytałam innych i myślałam w jaki sposób pisali. Gdyby wszyscy tak mysleli nie byłoby artystów, którzy przełamywali kanony i powstawał nowy nurt w malarstwie, pisaniu prozy czy wierszach. Czasem sugerując się kimś np. krytykiem sztuki a jeszcze gorzej swoim odczuciem nie dajesz się rozwinąć czemus co jest w tobie. Ostatnio czytam pewne wiersze, jakby ktoś powiedział mądry z częstochowskimi rymami ale nie patrzę na rymy tylko na ich treść i wiesz co treść jest taka, że mogłabyś otworzyć filozoficzne książki i podobnie się zachwycić nad przemysleniami. Każdy człowiek ma wiele w sobie: tworzy formą, treścią, słowe, sobą bo jest dla kogos inspiracja. Twórz swoje, kiedy malujesz czy np. nie uspokajasz się na tyle, że "jest ci dobrze", mozg nasz wtedy odpoczywa, zmienia swoje dzialanie na chwile, ciało też. To pomaga.

gdybym ze soba wielu spraw nie rozwiązywala, nie szukala być może bym nawet nie poznala mojego męża kiedyś. A tak własnie dlatego potrzebuję biblioteki by mąż z synem sobie w domu zajmowali się zabawa, nauką itp. a ja się odrywam w 100% od wszystkiego bo nawet nikt mnie nie prosi : zrób mi herbatę bo mają rączki. A ponieważ mój dom jest taki normalny z męzem, który po pracy lubi obejrzeć TV, pograć na kompie itp a syn swoje, to ja musze sobie tworzyć przestrzeń do pisania, zamyslenia bo tylko ja jestem taka ciut inna, "odlotowa" . :)
Ziarenko Kobieta
 
Posty: 443
Dołączył(a): 08 sie 2011, 01:11
Droga życia: 5

Re: Borderline a medytacje

Post 04 sty 2013, 19:29

Dziekuje za odp. 8 idę do specjalisty, pozdrawiam
Avatar użytkownikalaurapyziak
 
Posty: 37
Dołączył(a): 25 lis 2012, 00:13
Zodiak: waga

Re: Borderline a medytacje

Post 14 sty 2013, 00:03

Ziarenko, dzięki za odpowiedź. Byłam w szpitalu psychiatrycznym - bo tam przyjmuje psycholog, ktory ma mnie zdiagnozować. Borderline mam rzekomo, bo chcą mi zrobić testy. A przepytywana byłam już wiele razy, przez wiele psychologów. A psychiatrzy przepisują leki, a nic z tego nie wychodzi.

Dlatego poszłam do ośrodka medytacyjnego z koleżanką i chłopakiem. To było straszne. Prowadzący człowiek bardzo dobre wrażenie na mnie zrobił. Podobało mi się jak mówił, jak żył, jak patrzył.

Potem jak doszli inni ludzie to zrobiło mi się niedobrze. Ciągle myślałam, że wszystkiego zapomniałam - całego przebiegu medytacji, że w złym momencie powiem jakąś mantrę, że to już?! A ja chciałam jeszcze pomyśleć. Z zamkniętymi oczami. A to już.

I wszyscy zaczęli mruczeć, potem jakieś kulki, potem wszystko mnie zaczęło rozpraszać.

A potem to myślałam, czy podoba się tu mojemu chłopakowi i tylko to się liczyło - żeby mu się podobało. Bo gdyby mu się nie podobało, to szkoda by było.

Skończyło się na tym, że od 2 dni, od czasu tej medytacji, chodzę bardzo drażliwa i płaczę. Płaczę nad tym jaka jestem głupia i z zazdrości - że mój chłopak chce tam znowu iść i tak jakoś dumnie to mówi i chce iść. To dobrze, ale mnie to denerwuje. Bo ja sama wolałabym tam być. Bez niego. To ja zaproponowałam medytację i to miał być sposob na rozwiązanie moich problemów. A płaczę bo jestem taka samolubna. Pozdrawiam...

Głupia jestem. Nikt mi nie powie, że moje obecne myślenie nie jest głupie. Zazdrość to złośliwość, złe uczucie. A ja wiem, że nie powinnam. I przez te starcia dwóch frontów płaczę.
Avatar użytkownikalaurapyziak
 
Posty: 37
Dołączył(a): 25 lis 2012, 00:13
Zodiak: waga

Re: Borderline a medytacje

Post 14 sty 2013, 00:27

wcale nie jestes glupia. Nie wiem skadcten pomysl. Prawdopodobnie oczyszczasz emocje, i wyrycz sie, masz prawo czuc wszystko co czujesz i to wcale nie jest dowod Twojej.glupoty. Wyplacz ten zal- bo czujesz zal, mam wrazenie?Tak jakby gdzies tam tkwil ukryty starannie pod pozorem tej zazdrosci? Wyplacz sie, potem moze byc chwila ze nic nie bedziesz czula, taka jalowa. I sprobuj wtedy pomyslec- emocje nie beda juz przeszkadzac- skad, z czego wziely sie. Sprobuj zlapac koniec nitki i juz jej nie puszczaj. Powodzenia Skarbie, trzymam kciuki.
Ania ayalen
 

Re: Borderline a medytacje

Post 14 sty 2013, 12:06

Jeśli czujesz się spięta w obecności chłopaka, zawsze możesz powiedzieć mu, że chciałabyś pójść sama na spotkanie. Masz przecież pełnie prawo do tego, prawda?:)

Jeśli zaś chodzi o czas wypowiadania mantry... bardzo trafne odczucia:). To dość naturalne, iż ludzie czują dyskomfort, kiedy zmusza się ich do obrania jednego rytmu wypowiadania mantry, który przecież niekoniecznie musi się zgadzać z rytmem ich oddechu. Dlatego jestem nieco zdziwiona, że prowadzący tak tego pilnował. Na podstawie moich prywatnych obserwacji, zwykle podczas medytacji z mantrą, każdy mantruje w innym tempie, przez co na sali jest drobny chaos, ale nikt się tym zbytnio nie przejmuje, bo i kto miałby?
Dlatego proponuję na następnym spotkaniu otwarcie spytać o tą sprawę prowadzącego albo po prostu wrzucić na luz i mantrować w swoim rytmie, nie sugerując się innymi (założę się, że wówczas i inni dołączą się do Ciebie, kiedy zobaczą, że można).

W każdym razie nie jest niczym dziwnym, iż byłaś spięta na pierwszych zajęciach. Naprawdę bardzo wielu ludzi zaczynających medytacje (czy jakiekolwiek inne praktyki) w grupie, jest początkowo spiętych. To normalna reakcja organizmu na nową, nieznaną sytuację. Po jakimś jednak czasie ludzie ci się przyzwyczajają i relaksują. Także głowiszcz do góry:)

Czy istnieją jakieś inne czynności, które naprawdę lubisz robić? Jak np. śpiew, taniec, malarstwo, rzeźba, chodzenie po górach, sporty ekstremalne? Coś co cię relaksuje, pasjonuje, czy pociąga?
Avatar użytkownikaAletheia
 
Imię: Aletheia
Posty: 289
Dołączył(a): 27 paź 2011, 23:17
Droga życia: 33
Typ: 9w1

Re: Borderline a medytacje

Post 14 sty 2013, 13:50

Ania ayalen, no może. Wczoraj się z tego wszystkiego wyprowadziłam z powrotem do babci z tego wszystkiego. Zostawiłam go u niego w domu, mojego chłopaka, nie odzywałam się cały dzień, on zresztą też. Sorry, że o tym piszę - no ale zdenerwowała mnie ta medytacja dość. To, że coś na co liczyłam mi nie wyszło, że ci ludzie mnie zdenerwowali. Ja nawet czuję złość do tych ludzi. Oni tacy sztuczni i głupi mi się wydawali - nie wszyscy, no ale... To nie brzmi za dobrze. Może to się zmieni, ale nie sądzę. Mnie zawsze beztroscy głośni ludzie denerwowali. Tzn. oni nie byli głośni, ale coś było nie tak. Byli zbyt otwarci. Mam nadzieję, że to tylko wrażenie. Że chodzi tylko o medytację. A nie o jakieś coś, że 'my' jesteśmy och ach. Pewnie tak jest, ale ja głupie mam myślenie.

Aletheia, tzn. tam niby każdy wypowiadał jak chciał. I był niby chaos.

Tzn. mi się wydaje, że najbardziej to mój chłopak mnie zdenerwował. Bo był taki poważny i chodny. A ja byłam z koleżanką i się uśmiechnęłam pierwszy raz od kilki dni na jej widok. I w ogóle było dość miło. Tylko drugi koleś mnie też denerwował, ciągle się głośno śmiał. A potem to on właśnie mówił tekst na którym mieliśmy się skupić.

I ja się skupiałam na tym jacy to wszyscy są głupi - że się z tego cieszą a ja nie. Do d...py z takim czymś - co to ma być.

No, w każdym razie i tak uważam, że medytacja jest bardzo pożyteczna, dobra, fajna... Czy jak to inaczej nazwać... Mi najlepiej się 'medytuje' jak śpiewam albo gram, albo tańczę sama w domu. I właśnie nie wiem czy to nie jest podobne, Aletheia. Otóż ja od roku nic nie robię - nie mogę znaleźć pracy, studia mi się nie spodobały - i mieszkam z chłopakiem, który też nic nie robi i mam depresję z tego powodu i nerwy. Bo ja potrzebuję być sama. Ciągle się wyżywam przez to na innych i mam w sobie takie pokłady złości, że mogłabym spalić całe miasto [ metafore ; p ]

Dziękuję bardzo za odpowiedzi. ... za zainteresowanie.
Avatar użytkownikalaurapyziak
 
Posty: 37
Dołączył(a): 25 lis 2012, 00:13
Zodiak: waga

Re: Borderline a medytacje

Post 14 sty 2013, 14:21

dlatego placzesz. Kotku, za co.masz do siebie tak.cholerny zal? Az do bolu? To.on.budzi.poklady zlosci, to.on.Cie.gryzie. Broni sie przed medytacja ktora wyciagnelaby go z ukrycia....cala reszta to tylko zaslona dymna. Poszukaj w sobie odpowiedzi Sonce, nikt i nic Cie w tym nie wyreczy.Przytulam Cie.mocno, wiem jak ciezko.bywa. Nie uciekaj przed soba jesli chcesz zyc normalnie.
Ania ayalen
 

Re: Borderline a medytacje

Post 08 wrz 2013, 15:30

Mam żal, że zakochałam się w nieodpowiedniej osobie, która nigdy o mnie nie walczyła. Jestem z nim nadal. Może i on mnie kocha, ale nie jestem szczęśliwa. Po prostu... Opisałabym całą historię, ale wątpię, że kogoś zainteresuje to.

Wszystkie moje plany i marzenia legły w gruzach, gdy miłość po raz kolejny mi nie wyszła. Znowu nie trafiłam na tak skrajną osobę jak ja. Trafiłam za to na kogoś kto jest martwy za życia. Ten chłopak. Nadal mój. Nie ma przyjacioł ani nie pracował ani nie chodził do szkoły. Całe dnie siedział w domu. Ale zakochałam się w nim. Był starszy od moich znajomych, spodobał mi się.

Ja byłam bardzo emocjonalna, gorąca od emocji, młoda, żywa. Żywe srebro. Zakochaliśmy się w sobie. Na początku było wspaniale. Miesiąc później co raz dziwniej, z miesiąca na miesiąc.

Zanim się obejrzalam, a zrezygnowalam ze wszystkich znajomych na jego rzecz. Zostaliśmy we dwójkę, sami. Ponad 2 lata już minęły.

Jestem pogrążona w głębokiej depersonalizacji. Czy ktoś ma pojęcie co to jest? To jest gorsze niż depresja, którą miałam. To jest piekło za życia. Śmierć za życia.

Czy jest dla mnie szansa na nowe życie? Nigdy nie byłam harmonijna zbytnio, emocjonalnie reagowałam na wiele rzeczy, impulsywna byłam. Ale wolałam juz to, niż to nieistnienie. Wolałam tamtą siebie. Mogłam rozładowywać napięcia za pomocą rysowania albo tworzenia muzyki.

Tak bardzo chciałabym się znów otworzyć na sztukę.

W swoim życiu miałam tyle traum, że nie wiem, czy dam radę.

Czy dla każdego istnieje przebudzenie? Ja bym chciała się obudzić za życia, powiedzieć 'dość'. Znowu czuć przyjemność z gry na instrumentach. Śpiewałam kiedyś dużo, to była moja miłość, śpiewanie.

Głoduję od kilku miesięcy. Obecnie ważę 40 kg przy 170 cm. Czuję się bardzo martwa. Nie mam chyba już nawet rodziny, przestałam im ufać. Nie lubię swojej rodziny. Tam się o nikogo nie dba.

Chcę innego życia... Życia ze sztuką, obudziłabym się na nią, ale żeby tworzyć trzeba doznawać emocji, wielu różnych rozterek i zwrotów w życiu. Nie powiecie mi, że jest inaczej. Prawdziwa sztuka pochodzi z doświadczania różnorodności. I pożądania, zazdrości i smutku i wszystkiego. A porywająca muzyka?

Moje wymarzone życie to ciągle poznawać nowych ludzi i co jakiś czas zmieniać towarzystwo. Całe życie tak żylam, bo rodzice się przeprowadzali. A teraz czuję się zniewolona przez jednego człowieka. Myślę, że go nie kocham już tak jakbym mogła kiedyś. Nie będę potrafiła chyba tego zmienić.

Czy da się zmienić miłość? Która tak podupadła?
Avatar użytkownikalaurapyziak
 
Posty: 37
Dołączył(a): 25 lis 2012, 00:13
Zodiak: waga

Re: Borderline a medytacje

Post 09 wrz 2013, 09:40

Wszystko można zmienić.
Wszystko można zacząć od nowa.
Pierwsze twoje wpisy są pełne oskarżeń - a oskarżasz tam samą siebie, o wszystko co najgorsze. Więc zmiany trzeba zacząć, od zmiany myślenia .

Radzę, poczytaj trochę książek na te tematy, czyli jak zmienić swoje życie - a jest ich bardzo dużo /np. Obudź w sobie olbrzyma -A. Robbinsa, lub książki Louis de Hej /
Tam są opisy nie tylko autora, ale także przykłady wielu innych ludzi.
To takie duchowe wsparcie na zasadzie "im się udało, to i mnie się uda", a to pomaga uwierzyć w to, że wszystko można zmienić.
Na razie szarpiesz się, czujesz się źle, ale brak ci wiary w możliwość zmian, a aby się udało, trzeba CHCIEĆ I UWIERZYĆ, że jest to możliwe.

Zacznij znowu malować. Masz talent, ale nie o to chodzi. Po prostu wyładuj na kartce, czy płótnie, wszystkie swoje odczucia. Maluj, nie myśląc, tylko czując. Może powstanie bohomaz, może arcydzieło - nie ważne. Malujesz dla siebie, nie na wystawę.
Lubiłaś śpiewać i tańczyć, rób to nadal.
Zacznij uczyć się piosenek, śpiewaj na głos, a nawet krzycz! Tak, krzycz, wrzeszcz, to pomaga się wyładować, odblokować. Niestety, do tego musisz poszukać bardziej ustronnego miejsca, aby nie przerazić sąsiadów.
W Japonii są specjalne miejsca, gdzie mogą wrzeszczeć i to im głośniej , tym terapia jest skuteczniejsza.
I zacznij jeść. Anoreksja też sprzyja depresji.

Jak już trochę się psychicznie wzmocnisz, to nadejdzie czas na zmiany, "dojrzejesz " do nich.
Powodzenia.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Borderline a medytacje

Post 09 wrz 2013, 10:16

Dzięki za odpowiedź.
Avatar użytkownikalaurapyziak
 
Posty: 37
Dołączył(a): 25 lis 2012, 00:13
Zodiak: waga

Re: Borderline a medytacje

Post 09 wrz 2013, 16:02

Wiecie, od kiedy zaczęłam mieć inne stany świadomości to boję się, że zachoruję na schizofrenię. Zaczęłam czytać o takich rzeczach i zamiast mi sie polepszyć to dostaję obłędu. Nie potrafię chyba medytować. Dlaczego źle to robię...
Avatar użytkownikalaurapyziak
 
Posty: 37
Dołączył(a): 25 lis 2012, 00:13
Zodiak: waga

Re: Borderline a medytacje

Post 10 wrz 2013, 06:51

Myśli się realizują, nie od razu, po czasie, ale tak to już jest.
Ty cały czas myślisz negatywnie, to takie masz życie.
Teraz o medytacjach też myślisz negatywnie, boisz się ich, boisz się schizofrenii, więc NIE RÓB TEGO, NIE MEDYTUJ!, bo w twoim wypadku na pewno ci zaszkodzą.

Rozważania teoretyczne, czy medytacje pomagają , czy szkodzą, nie ma tu sensu, bo twoje nastawienie jest takie, jakie jest, i tobie one nie pomogą.
Tu istotna jest siła sugestii, to tak jak z placebo.
Robili badania jak ono działa, dając grupie lekarstwo na uspokojenie, a drugiej grupie, na pobudzenie, a jednocześnie mówiąc, odwrotnie . Zdecydowana większość zareagowała na słowa, czyli uwierzyli w uspokajającą moc pigułki, podczas gdy dostali na pobudzenie.
Tak silnie działa sugestia, więc zmień sposób myślenia, o ile chcesz jakiejkolwiek poprawy w twoim życiu.
Jak?
Jak zrobić pierwszy kroczek, napisałam. Ale możesz też zacząć od autosugestii ; np. Z DNIA NA DZIEŃ, CZUJĘ SIĘ CORAZ LEPIEJ, POD KAŻDYM WZGLĘDEM. CORAZ LEPIEJ MI SIĘ POWODZI, - A te słowa /lub podobne/ trzeba sobie powtarzać w myślach, na okrągło.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Borderline a medytacje

Post 10 wrz 2013, 06:55

Twój awatar, to dobry znak. Zadumana, melancholijna buźka, ALE UŚMIECHNIĘTA!
Myślę, że jeszcze masz dość sił, by coś zmienić w swoim życiu, bo ono tylko od ciebie zależy.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Borderline a medytacje

Post 10 wrz 2013, 16:10

Wiem, głupie bylo to co napisałam... W ogóle sama sobie życie zepsułam. Mam anoreksję, do tego kolonie candidy w sobie i w ogole nie wiem co ze mną będzie. Nie mam żadnej pomocy już nawet. Żadnej. Jestem teraz sama w nowym mieście i nie wiem jak sobie pomóc. Przez ostatnie 5 lat bardzo źle się odżywiałam, bardzo źle żyłam. Nie szanowałam siebie i swojego ciała. Chciałabym to zmienić, ale boję się, że jest to nieodwracalne. Chciałabym znowu odzyskać swoją duszę i poglądy i to co zawsze w sobie miałam. Ciągle tylko płaczę, nie potrafię wziąć się w garść, bo nie potrafię jeść. Ciągle narzekam.

Jak mam mieć duszę, jak ciało mi obumiera.
Avatar użytkownikalaurapyziak
 
Posty: 37
Dołączył(a): 25 lis 2012, 00:13
Zodiak: waga

Powrót do działu „Praktyka”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości