OBE, pionierzy świata astralnego i ich odkrycia, techniki eksploracji Astralu i nasze przeżycia.
Sindbardzie- czy masz swiadomosc ze kazdy nas widzi to co jest w stanie zobaczyc, moze i chce? Na ile swoje odbicie? Wiec nie mow o moich konceptach, sa warte Twoich. Wiec nie mow mi i Twoich konceptach- mam swoje. Jesli przychodze do Ciebie i pytam o prgszcz na nosie- nie pieprz mi farmazonow o wolno szlajuszczej duszy- sfrun do licha do mojego poziomu i spojrz na ten cholerny pryszcz zamiast przekonywac zebym frunela z Toba- dusze nie maja pryszczy, ludzie stoja nogami na ziemii. Przgszedl czlowiek z konkretnym pytaniem. Wskaz mi Twoja konkretna odpowiedz bo chyba zasleplam. O czym Ty mowisz i do kogo- dusza do duszy czy czlowiek do czlowieka? Swiadomosc jest jedna ale wielopoziomowa.
Ania ayalen
 
1heniu napisał(a):Witam serdecznie Wszystkich.
Chciał bym się tutaj Was doradzić. Robiłem przez kilka miesięcy medytację wyciszającą , polegała ona na wyciszeniu umysłu ( obserwowanie myśli ale nie podążanie za nimi w celu uzyskania ciszy umysłu ) . Po kilku miesiącach osiągnołem ciszę zachowując świadomość ( często ludzie przy tym usypiają ).
I wtedy pojawiło się narastające światło ( leżałem, oczy zamknięte ) , i narastające przenikające moje całe ciało błogie bardzo przyjemne ciepło.
I właśnie nie wiem co to było , wszystko znikło w momencie kiedy mój mózg zareagował lękiem czy też zaskoczeniem , po prostu zaczołem myśleć i wszystko znikło .
Ktoś może coś mi podpowiedzieć ? od tamtej pory nie wracałem do tej medytacji ale chce do tego wrócić.


Nie wiem czy moje doświadczenie jest równoważne z Twoim, ale miewam coś podobnego. Podczas głębokiej medytacji kiedy dosłownie się rozpuszczam w istnieniu czuję ogarniające moje ciało ciepło. Zazwyczaj mam chłodne stopy i dłonie więc bardzo wyraźnie czuć to przenikające ciepło właśnie w kończynach. Jakby czysta esencja wypełniała moje ciało i "naprawiała" je. Różnica jest taka, że u mnie ten stan nie znika, a wręcz może się nasilić mimo że też bywałem tym zaskoczony i wychodziłem z pustki. W bioenergoterapii mamy pojęcie połączenia ze źródłem. Chodzi o to aby nie używać podczas zabiegu energii własnego ciała ( można się tym szybko wykończyć i wylądować na cmentarzu) tylko korzystać z Powszechnego Pola Energii otaczającego nas. Zazwyczaj zwykły relaks i odprężenie ( stan alfa) wystarcza aby przepływ energii był na tyle duży i swobodny aby można było się nią podzielić z pacjentem. Myślę, że Twoje doświadczenie to przykład dostrojenia do Źródła na bardzo wysokim poziomie.
"Bronią mistrza jest Transmutacja, a nie zarozumiały sprzeciw" Kybalion

http://wojtmucha.pl/?page_id=141 => Przypowieść na Twojego maila
http://wojtmucha.pl/?page_id=67 => Kurs medytacji i panowania nad umysłem
Użytkownicy, którzy podziękowali za post: Sinbard
Avatar użytkownikaflywojt Mężczyzna
 
Posty: 49
Dołączył(a): 29 maja 2006, 13:49
Lokalizacja: Nysa
Człowiek.

Z własnej woli.
Wyruszył na bardzo rzadką w dzisiejszym świecie podróż, uspokoił umysł i zajrzał w Siebie.
Dotknął uczucia, które jest owocem wyjścia z gonitwy umysłu.
Podzielił się tym.
Powiedział również, że się tego przestraszył i że chce spróbować.

Przychodzi taki Radek i zaszczepia w nim strach, niepewność, pie*** coś o trących się czakrach, i wykorzystuje umysłowy gambit i odbija piłeczkę.

Aniu, ja nawet nie zwróciłem do Ciebie jednego słowa, więc proszę o nie zamienianie tego wątku w twoje rozwody jak ci się to wszystko dzieli i jak mnie widzisz, nie zwykłem komentować legend jakie o mnie wypisujesz, nie zamierzam robić tego również tym razem.
To jest twoje, skoro to sprowadzasz dla siebie to to masz.
Nikt cię ani za to nie gani ani nie chwali.

Zwracam wyłącznie uwagę na wypowiedzi Radka.
Ponieważ uważam, opierając się na tym co czuję i doświadczyłem.

Że czakry to bardzo ładne znaczki w kółeczkach i jako narzędzie do poznawania SAMEGO SIEBIE bez ingerencji z zewnątrz są piękną przygodą.
Jako forma nacisku, manipulowania iluzorycznym posiadaniem tego czy tamtego są NIEGODNE.

Drugie.
Dusza.
To jest najwyższa myśl.
Nic więcej.
Bardzo cudowny koncept, który może dotknąć ludzkie istnienie.

Także więc nie istnieje nic innego od człowieka.

I po trzecie.

Człowiek jest w dużej mierze kształtowany poprzez doświadczenia.
I jeśli jakaś ezo-świr macza drugie istnienie w poczuciu braku, w poczuciu strachu.

TO, TO WSKAŻĘ.

I BĘDĘ O TYM MÓWIŁ.

I NIC TEGO NIE ZMIENI.

Wszystko jest sposobnością Przygody.
Umysł z całym zbiorem konceptów został nam dany.
Ku naszej Radości.
Byśmy doświadczali Siebie.
Również tej baśniowej, dziecięcej części.
A ona właśnie zaczyna się kiedy zaczynamy obserwować swój umysł.
Zaczyna się w tym odczuciu, o którym mówił Henryk.

I WŁAŚNIE TO UCZUCIE JEST TAK RZADKIE!

ZWYKŁĄ LUDZKA NATURALNOŚĆ.

SWOBODA WYPOWIEDZI O SWOICH DOZNANIACH.

BO ZARAZ DEBIL JEDEN Z DRUGIM BĘDĄ WIERCIĆ CZŁOWIEKOWI W BOKU.

"ZEJDŹ NA ZIEMIĘ"

"PATRZ JAKI PRYSZCZ".

"TO BYŁO OSTRZEŻENIE!"

A strach pojawił się TYLKO i wyłącznie, ponieważ dla UMYSŁU było to NOWE DOŚWIADCZENIE!!!

Coś nowego.

Wsiadając pierwszy raz do samochodu tez się boisz.

Kiedy przyśni ci się koszmar po raz pierwszy też się boisz.

Kiedy pierwszy raz jedziesz w świat - też jest w tobie niepewność.

Bo umysł nie ma danych, o tym zjawisku, nie wie co ma myśleć, nie umie spełniać swojej roli i daje ci znak, ze nie będzie umiał ci doradzić wedle szablonów.

TYLKO k**** TO!!!

LUDZIE OPAMIĘTAJCIE SIĘ DO CHOLERY!!!

JAKIE POMIĘDZY NIEBEM A ZIEMIĄ?

JAKIE "ZEJDŹ DO MNIE"?

GDZIE MOGĘ BYĆ INDZIEJ?!

Zamiast po pierwsze pogratulować i wesprzeć Henryka.
Bo to naprawdę rzadkie i wspaniałe w dzisiejszym świecie.

To strach i poczucie niepewność, że wiedza i jedynie słuszna droga jest poza człowiekiem, który przeżył najważniejszą chwilę swojego życia!

Weźcie się tak pie*** w te rozkręcone makówki, naprawdę.

Tak się po prostu nie robi, to jest Żywe Istnienie.

A nie kolejny niewolnik twoich paranoi i konceptów Radek.

Nie na tym polega harmonijne obcowanie, że każde piękno wdeptujemy w ziemię.

Dwie ręce Ci w zupełności wystarczą by budować to co czujesz.

Wszystko jest pomyślane akurat tak, żebyś zaczął przygodę tutaj ze wszystkim czego ci potrzeba.

Więc uszanuj to co przyszło tu na świat jako wolne i takie je pozostaw.

Skończyłem.

Dziękuję.

Chętnych na riposty skierowane w ego i słowne utarczki o bzdurach odsyłam do piaskownicy.
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok
oho, czyzby cos drgnelo w zachwycajaco blogim obcowaniu samemu ze soba...moze soli trzezwiacych? Male sprostowanie Sinbardzie- nie pisze legend o Tobie, sam robisz to wysmienicie.Moje postrzeganie Ciebie jest tak prawdziwe jak Twoje- innych, jak tez zalozenia co jest wlasciwe a co nie...prosta zasada: akcja- reakcja, Ty mowisz o innych przez pryzmat Ciebie , inni maja prawo czynic to samo. Wiec bez pouczen prosze- w czym widzisz problem? A wracjac do tematu- my nie mamy dostepu do doswiadczen innych niz swoje, kazdy opis jest pewna interpretecja.Sa pewne znaki pozwalajace odnalezc te wspolna czastke. Jesli jej nie odnajdujemy- pozostaje nam okreslanie: wlasciwe, niewlasciwe- zawsze na podstawie siebie...
W tym wypadku zgadzam sie z Radkiem- zadam pytanie: nasza istota jest swiatlo../jakim cudem zatem swiatlo widzi samo siebie...kto stwierdza odczucie blogosci skoro nie ma nikogo...?
Ania ayalen
 
nasza istota jest swiatlo


Nasza Istota jest nie do wypowiedzenia.

Wszystkie pojedyncze słowa i stwierdzenia są jak miraż.
Wszelkie kasty, mentalne założenia i poziomy to fałsz.

Nie mniej są to piękne historie i doświadczenia, które opowiadamy sobie sami.
Jeśli służą naszemu dziecięcemu rozpoznaniu - są piękne.

Jeśli ciemiężą, wywołują strach i dominację z racji posiadania - uważam to za nadużycie.

Tak będę je traktował.

Słowa wypowiadane w rozkoszy nie ważą nic.
Nie daję nikomu żądnego systemu, wyrażam to co czuję, i mimo, że mówię o zjawiskach i można wysnuć wrażenie że układam je w szeregu.
To co daję jest czymś intymnym.
Ponieważ rozkładam całego siebie, całe to odczucie.

Ku inspiracji.
By inni ludzie zobaczyli, że jest to możliwe.
Że można widzieć również tak.
I jest to w moim odczuciu swobodne.

Bo wiem kim i czym jestem.

I nie potrzebuje małp, które będą mi to ciągle powtarzać.
I powielać moje koncepty.
Bo to nie są moje rzeczy.
Ponieważ przez 99% czasu mówię z neutralności, mówię w tym uczuciu.
Które jest przy mnie, które pojawiło się we mnie, kiedy podobnie jak Henryk zobaczyłem swój umysł.
Zobaczyłem ten ruch i przymus.
Zobaczyłem strach.
Zobaczyłem gniew.

Pamiętam pierwszy raz, kiedy będąc w tym błogim ciepłym odczuciu.
Niezlustrowałem gniewu drugiego człowieka.

Pozostałem całkowicie sobą.
Widziałem reaktywny umysł.
Ale dałem tylko to uczucie.
Ponieważ w tym uczuciu widzisz drugiego człowieka jak brata, nie jako poznawalny obiekt, o którym możemy wnioskować.

W tym wątku nie było we mnie gniewu również.
W istocie bardzo płakałem.
Że człowiek, może straszyć drugiego człowieka, że może mówić mu rzeczy, które wywołują niepokój.

To właśnie dostałeś Radek.
Dostałeś ostrzeżenie, tarcie i problem, o którym mówiłeś.
To twoja kreacja, każdy z nas zebrał z niej swoje owoce.

Każdy doświadczył to wydarzenie na swój sposób.

Każdy wyciągnął wnioski, z którymi świadomie, lub nie, będzie wchodził w osobistą relację.

Zawsze tak jest.

I może być tylko tak.

Dlatego człowiekowi tak trudno jest zrozumieć człowieka.
Mimo, że to jest coś tak prostego, że nie trzeba używać słów.

Człowiek wychodząc z goniącego umysłu czuje to.
Czuje to uczucie.
To ciepło.
I ono jest, jest i jest.
Bo nie ma warunku.
Dlatego jest czymś najcudowniejszym na tym świecie.
A jednocześnie czymś najbardziej naturalnym.

Lecz nie widać tego, gdy nasze myśli wypełnione są zależnościami, strachem. gonitwom, za konceptami, które stworzyliśmy w tym świecie i stały się namacalne.

Tak naprawdę to nie istnieje nawet coś takiego jak "racja".
Nie można "posiadać racji".
Nie ma takiego obiektu.

Jest zamysł, który karmi i zamysł który wymaga.

Są żyły które dostarczają krew i te, które ją odprowadzają.

Istnienie ludzkie może wybierać.
Czyli jesteśmy do tego stopnia wolni, że możemy wybrać fragment cyklu i trwać w nim.
I zostać przy nim.
Możemy wybrać wyłącznie wzrost.

Tylko to.
Ponieważ to jest oczywiste.
To jest najbardziej ludzkie.

Strach jest obcy.

Nie jest stąd.

Nie jest obecny.

Nie jest pośród rzeczy i zjawisk obecnych.

Strach jest wynikiem tego, że na bazie wcześniejszych doznań umysł prognozuje, że za chwile, albo w dalszej przyszłości nastąpi taki stan, który coś zakończy, zakończy coś co posiadamy my.

I dochodzi do tego, że kiedy odchodzimy z tego świata, nie mamy komu powiedzieć dziękuję.

Bo całe życie podpieraliśmy koncepty, które tylko nas poróżniały.
Do tego człowiek sprowadza tą podróż tutaj.

Tym się staliśmy.

Bo umyka nam jedna lekcja.

Że aby mieć rację...

Musimy kogoś pokonać.

Skoro istnieje walka to musi istnieć powód.

A skoro ubraliśmy kogoś w czarne szaty a siebie w białe...

To wystarczy, tylko...

Że będziemy bardziej jak ci z którymi walczymy.


Ta lekcja jest zawarta w tym wątku.

Aby pokonać Radka, który w moim mniemaniu zrobił to co zrobił.

Musiałem się stać bardziej taki jak on.

Tym jest droga siły.

Jest jeszcze druga droga.

Kiedy tłumaczysz.
Kiedy dzielisz się na neutralnym gruncie.

Sęk w tym, że ona nie zawsze działa.
Ponieważ nie daje poczucia siły.
Nie chroni przed przykrościami.

PONIEWAŻ NIE WZBUDZA STRACHU.

A strach na tym stopniu rozwoju świadomości człowieka.
Jest głównym sterem działania dokonaniami człowieka.

Drugim motorem kierującym jest MODA.

To jest druga lekcja.

Człowiek porusza się albo ze strachu, albo imituje drugiego człowieka.
Obie możliwości wynikają z uwiezienia w konceptach i ich iluzorycznym posiadaniu.
Boimy się straty, dlatego człowiek stawia sobie mentalne ściany.
Nie może być już swobodny.
Działając w codziennym życiu w większości wzorujemy się na kanonach i lokalnie, bądź globalnie utartych wzorcach.
Odsetek istnień, które tworzą w sposób, który zaskakuje je same jest naprawdę niewielki.
Ponieważ ta sieć przymusu i strachu zagrabiła sobie miano do bycia prawdziwą.
Do bycia oczywistością.

I jeśli z tego będziemy wychodzić do świata to będzie właśnie tak wyglądał.

I jeżeli po przeczytaniu tego pojawi się myśl, że "jakby wszystko było takie samo to by było nudno i wcale nieciekawie"...
To ja bym się poważnie nad sobą zastanowił.
Bo jak żyję tutaj to bardziej bzdurnego argumentu nie słyszałem.

Bo aby było "tak samo" jest niemożliwe.
Ponieważ przejawiamy się jako odrębne zjawiska, i tego nic nigdy nie zmieni.
Możemy połączyć się w zamyśle.
Ale przypada nam tylko jedno ciało, przez które każdy na swój unikatowy sposób doświadcza świata.

I skoro ktoś twierdzi, że "byłoby nie ciekawie" to idę o zakład, że nigdy nie czół uczucia o którym mówi Henryk.

Ciekawość pochodzi z Ciebie.
Życie nie jest ciekawe.

Jest Obecne Dla Ciebie.

Jest Obecnością.

Twojego Kształtu i Zamysłu.

Życie nie jest tam, a Ty tu.

Życie i jego Cud spotykają się w tym samym miejscu, które jest wszędzie Tam, gdzie dociera Twoje Postrzeganie.

Wszędzie, gdzie dotrzesz, jest Twój Dom.

Pewnego dnia żegnasz się i wyruszasz na inną wędrówkę.

Tylko To.

Om
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok
Kochanie, mysle ze to Ty sam sobie dales te lekcje...to Ty wiesz najlepiej co i w ktorym momencie jest Ci potrzebne...nie da sie walczyc z tym kto nie walczy, prawda?
A tak a propos...swiatlo zawsze rzuca cien- jesli zatem go nie widzi, zaprzeczs sobie. Powtorze wiec pytanie- kto widzi swiatlo?
Ania ayalen
 
Ania ayalen napisał(a):Kochanie, mysle ze to Ty sam sobie dales te lekcje...


To na pewno.
Myślę jednak, że pewien owoc dostał każdy.

A tak a propos...swiatlo zawsze rzuca cien- jesli zatem go nie widzi, zaprzeczs sobie. Powtorze wiec pytanie- kto widzi swiatlo?


Światło jest.
Obiekty, które istnieją w świetle rzucają cień.
Każde atom rzuca cień.

A światło Jest.

Widzi ten kto patrzy.

Czyli takie postrzeganie, które zawiera akt patrzenia.
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok
bardzo istotne, i nie wolno mu zaprzeczac. Tylko zanurzajac sie w ciemnosc mozna rozpoznac jej nature. Ci ktorzy uwazaja ja za negatyw ktorego trzeba sie pozbyc- bawia sie w ciuciubake z wlasnym cieniem, tylko bowiem doswiadczenie pozwala stwierdzic czym jest...swiatlo rozjasnia mrok, jednak to samo swiatlo moze stac sie jasnoscia tylko na tle mroku...my nie mozemy zobaczyc swojego swiatla, pozostaje nam obserwowanie cienia...w pelni swiatla go nie ma wiec nie ma miejsca na strach...rozumiesz, prawda?
Dopisze: Milosc jest...istnienie, Bog, zycie, jakbysmy tego nie nazwali. Wszystko jest, i co- nawet se palcem w bucienie pokiwa- zyje czlowiek, kocha czlowiek. Istota wyodrebniona z istnienia. Swiatlo z mroku, milosc ze strachu, zycie z bolu...dzien i noc...czy dzien zaprzecza nocy wyrastajac z niej?
Poedytuje...przepiekna i madra legenda o Ikarze...ktoz nie chcialby uleciec z tej znanej, oswojonej przestrzeni ku sloncu? Ale uleciec nie na zatracenie a na odnalezienie utraconego siebie...w strone pelni swiatla, ciepla, spokoju...milosci wyroslej ze strachu. Wyroslej a wiec znajacej go, wiedzacej czym jest- czasami jedyna nitka zabezpieczajaca przed upadkiem, jedynym mechanizmem chroniacym przed tym na co jest zbyt wczesnie, a na co nigdy nie jest zbyt pozno....na odnalezienie siebie, zrodla swiatla, ciepla, zrodla wszystkiego, ale swiadome, wiedzac kto i co i dlaczego, nie wystarczy wiedza jak- latwo wypasc z kursu.Zatracic sie w wyobrazeniach...milosc nie boi sie strachu poniewaz go zna, jest jednym z jej mechanizmow sluzacych ochronie tego co jeszcze wzrasta ku swiatlu- zbyt delikatne, wiotkie...by nie splonelo w jej plomieniu. Milosc zna strach, nie unika go wiec i nie udaje ze go nie ma, wiedzac ze nie jest, nie moze byc silniejszy od niej...ci ktorzy go unikaja, zamykaja oczy nie wiedza tego- jak i nie zauwazaja ze dopoki widza swiatlo- sa jego cieniem...obserwujmy zatem cien...niech beda za nami, nie przed nami bysmy nie wkroczyli w nieswiadoma noc. Uwazam ze przez Radka przemowila dojrzala odpowiedzialnosc swiadczaca o znajomosci tematu.
Ania ayalen
 
Do What Are You Doing.

Są trzy sposoby poznania mądrości.
Poprzez imitację.
Poprzez wnikanie w siebie.
Oraz często najbardziej gorzki, poprzez doświadczenie.

Nikt jeszcze nie uciekł od tego co zrobił na tym świecie.
Ponieważ wszelkie wybory prowadzą do przypisanych im doświadczeń.
To nie jest już nawet uniknięcia kary, ponieważ nikt nie ulży twoim wspomnieniom.
Nikt nie zabierze od ciebie twoich słów, obrazów.
A będą one takie, jak Ty Sam.
Wybór.
Czy coś jest warte doświadczenia.
Należy do Ciebie.

Oddać światu wolność i pozwolić mu się mylić.
Ponieważ sam również się myliłem.
Wiele, wiele razy.

W pomyłkach widać nasz brak cierpliwości.
W kłamstwach, brak prostoty.
W strachu nieobecność nas samych.

Om
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok
ech mlodosci...zwin skrzydla i osiadz na ziemii. Wiedzac ze potrafisz latac- pomoz innym ktorzy jeszcze tego nie wiedza- rozwinac skrzydla...lot Ikara byl piekny ale to Dedal przezyl. Piekny symbol dojrzalosci- mlody duch chce frunac, dojrzaly umoliwia lot...
dodac odwagi gdy jej brak, powsciagnac brawure..a frunac i tak kazdy musi sam...no przeciez.
Ania ayalen
 
Ciekawi mnie jedynie jakie doświadczenie sprawiło, że to co wytyka młodość palcem, sprzedało swoje ideały.

Samodzielność nie rodzi się ze strachu.
Tylko z uzmysłowienia Sobie swojego piękna i głębi.

To, że ktoś zaznał strachu, nie znaczy, że wszyscy mają przerabiać to doświadczenie.

Latanie umożliwia się poprzez uzmysłowienie komuś, że negatyw, który mu wpajano jest fikcją. Wtenczas latanie jest czymś naturalnym, wolnym, ponieważ przymusowy czynnik stwarzający napięcie został przełamany.
Mówię tu o hamulcach mentalnych.
Nie fizycznych predyspozycji, choć i to można objąć zrozumieniem.

Jak ktoś ma latać, z kieszeniami pełnymi kamieni, konceptów i mozołu?
Jak ma latać kiedy w jego sercu jest strach, który wynika z głupoty drugiego człowieka?

JAK?

Ekspresją mojej osobistej ścieżki jest przypowieść o synu marnotrawnym.
Bardzo zbliżone obrazy.
Nie widzę siebie w wersji Ikara, ale rozumiem twój punkt widzenia, i że na bazie tego co wiesz mogłaś to objąć w taki sposób zrozumieniem.

To życie, które tu przychodzi.
Trzymać jak najdłużej w najczystszej formie.
Nie maczać tego co najprostsze w komplikacjach umysłu.
Nie wpajać ideologi.
Tylko podnosić gdy upadnie.
Na szaleństwo tego świata przyjdzie czas.
Dziecko powinno zostać dzieckiem.
Ponieważ w niewinnej radości znika cały ten świat.

I to co już stare.

Doświadczając tego.

Może zakończyć koło.

Dokończyć mentalną wędrówkę.

I odetchnąć ponownie pierwszym wdechem.

Koło.

W kole są wszystkie figury i kształty

Nawet trójkąt.

Koło Jest Unią.

Momentem, w którym nie ma nic poniżej i powyżej.

Nic co znajduje się bardziej z boku, albo za.

Strach nie nakreśli koła.

Wywołuje ścisk, skurcz, deformację.

I nie ma nawet komu rościć sobie laurów ze stworzenia koła.

Nie ma komu gratulować.

Ponieważ to koło Jest.

Tylko je nie zawsze widzimy.

Stajemy gdzieś z boku.

Z tyłu.

Bo jest w nas strach.

Bo pojawił się w nas, gdy uwierzyliśmy komuś, że jest w nas za mało przymiotów, umiejętności i wartości.

A u samych ciągle obecnych podstawach...

ISTNIENIE LUDZKIE JEST ŚWIĘTE.

PONIEWAŻ JEST OWOCEM NATURY.

NIE DLATEGO, ŻE ZMAGA SIĘ Z OPONENTEM PO PRZECIWNEJ STRONIE MENTALNEJ ŚCIANY.

To jest Prawda, którą nosi w Sobie każdy z Nas.

Mówię wyłącznie o Tym i z Tego.
Bo nie mogę podzielić się z nikim czymś innym niż ta oczywistość.
Żadnych poziomów, zależności i bzdur.
Żadnej straty i przeciwności.

Sęk w tym, że to nie daje znajomego dreszczyku niepewności.
Lecz wskazuje na coś zgoła odmiennego.
Na Coś w czym człowiek nie umie obcować, bo świat karmi go strachem i niepewnościami.
Iluzją ruchu, przymusem wysiłku.

I wydaje się przez to, że na oczywistość nie ma tutaj już czasu.
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok
cytuje ciebie bo to co przeczytałam mnie zaciekawiło sinbard:

Słowa wypowiadane w rozkoszy nie ważą nic. TO PO CO WYWOŁYWAĆ,SZUKAĆ ROZKOSZY SKORO W SŁOWACH NIC NIE WAŻY?

Nie daję nikomu żądnego systemu, wyrażam to co czuję, TO W KONCU WYRAZASZ CO CZUJESZ, CZYLI COŚ CZUJESZ CZY NADAL TWOJE SLOWA NIC NIE WAŻĄ i mimo, że mówię o zjawiskach i można wysnuć wrażenie że układam je w szeregu.ZJAWISKA Z REGULY JAKIŚ SZEREG MAJĄ, KOLEJNOŚĆ COS JEST PO CZYMŚ.
To co daję jest czymś intymnym. INTYMNOŚĆ TO PEWNE OKREŚLENIE, ŻE COS JEDNAK SIE, CZUJE, ŻE COŚ JEST CZYMŚ, ŻE COS ILEŚ WAŻY, ZE MA ZNACZENIE?
Ponieważ rozkładam całego siebie, całe to odczucie. ROZKLADASZ SIEBIE, ODCZUCIE WIĘC CZYMS, KIMŚ JESTEŚ, JESTEŚ I JESTEŚ "SWOJĄ RZECZĄ" WIĘC CZEMU NIŻEJ PISZESZ, ŻE :"I POWIELAĆ MOJE KONCEPTY. BO TO NIE SĄ MOJE RZECZY." KONCEPT JEST JAKĄŚ "RZECZĄ", NEUTRALNOŚĆ NIE JEST UCZUCIEM, NEUTRALNOŚĆ TO STAN, KTÓRY PRAWIE NIE ISTNIEJE, KTOŚ NAM GO WMÓWIŁ: KOCHAM NIE MOGĘ BYĆ NEUTRALNA, JESTEM SZCZĘSLIWA -NIE MOGĘ BYĆ NEUTRALNA,

Ku inspiracji.
By inni ludzie zobaczyli, że jest to możliwe.
Że można widzieć również tak.
I jest to w moim odczuciu swobodne.

Bo wiem kim i czym jestem.

I nie potrzebuje małp, które będą mi to ciągle powtarzać.
I powielać moje koncepty.
Bo to nie są moje rzeczy.
Ponieważ przez 99% czasu mówię z neutralności, mówię w tym uczuciu. SKORO MÓWISZ W TYM UCZUCIU TO NIE JEST TO NEUTRALNE BO TO STAN Z DEFINICJI WOJNY I POKOJU CZYLI NIE WTRĄCANIE SIĘ, BYCIE OBOK. A JEŚLI TAK TO DLA MNIE TRZEBA BY BYŁO MILCZEĆ BY INNYM POKAZAĆ NEUTRALNOŚĆ NP. PODCZAS ROZMOWY 2 OSÓB BYĆ 3 OBSERWATOREM Z KAMIENNĄ TWARZĄ I JUŻ.

Czytam twoje słowa i zaczynam mało z nich czuć, nie mówiąc o rozumieniu.
A co do małp, z dedykacją dla tych :jak w puencie mojego wiersza z dzisiaj poniżej,

szkoda, że wogóle Sinbard w twoich słowach pojawia się takie zdanie: "I nie potrzebuje małp, które będą mi to ciągle powtarzać." bo to jest igiełka, która mi mówi, że wcale nie jesteś neutralny, wolny, swobodny jak przysłowiowy"konik polny".

"Trzy małpy"

patrzę na pierwszą-patrzy
patrzę na drugą-słucha
patrzę na trzecią-mówi

moje małpy są szczęśliwe
29-11-12
Ziarenko Kobieta
 
Posty: 443
Dołączył(a): 08 sie 2011, 01:11
Droga życia: 5
Sindbardzie, przeoczyles jedno- bohater tego watku odczul strach zanim Radek wystraszyl go swoimi slowami. Moglabym zapytac Cie- jakich to wyobrazen tak zawziecie bronisz...ale po co- sam to wiesz, i sam sobie pokazujesz to palcem...wiesz, odkrylam dzis cos bardzo istotnego, dla mnie dzis- wczoraj o tym nie wiedzialam, jutro zdziwie sie ze moglam tego nie wiedziec- zycie jest stawaniem sie, ruchem...o nim swiadczy zdolnosc rozumienia tych ktorzy nie rozumieja nas a nie proby zrozumienia tych ktorzy nas rozumieja. Wiemy co jest za nami, tego co przed- dowiadujemy sie z kazdym krokiem. Ten ktory mysli ze widzi wszystko w istocie widzi swiat swych uluzji../ten kto postrzega nieruchomy obraz- stoi w miejscu. Wiec nikt Ci nie powie niczego czego nie uznasz za wlasciwe uslyszec w tej chwili. Prosze tylko, nie przerzucaj na innych swoich intencji, nawet tych nieswiadomych...to nie ja, nie Ziarenko i nie Radek Sindbardzie- sam sobie dajesz sygnaly na ktore reagujesz...sa po cos, i to Ty musisz je zrozumiec. Ja swoja lekcje juz sobie dalam...opalilam skrzydelka tak ze jeszcze czuje bol. Nie leci sie w ciemno.
Ania ayalen
 
Gwiazdki co wy bzdulicie? : )))

Pojawienie się strachu wytłumaczyłem, zdaje się w pierwszym poście.
Strach pojawia się, gdy mózg nie może zamieniać tego co się dzieje na logiczne równania.
Jest to sposób z jakim się z nami komunikuje.
To my przytulamy ten bodziec, tak po prostu jest.
I potrzeba wielkiej dyscypliny i samozaparcia by taki fakt zmienić.

Nie ma to nic do rzeczy z brakiem, ponieważ taka reakcja jest dość naturalna.
Ale jeśli zrobi się z tego coś osobistego, powiesi, poczucie braku na bojącym się.
To będzie on narzędziem manipulacyjnym.
Kiedy jedna strona "pracuje", a druga po prostu przerabia iluzoryczne stopnie.

Czakry to nie wada wymowy.
Czakry są dla ciebie, byś mogła/ mógł się wyrazić.
I NIGDY NIE SĄ PROBLEMEM.

Wada wymowy, jest defektem mechanicznym, może być również mechaniczno-psychicznym.
I z racji z obecności mechaniki, czyli pewnej dysfunkcji ciała, tutaj można mówić o pewnym problemie ponieważ, leczenie nie do końca zależy od pacjenta, nie jest to tylko kwestia mentalna, psychiczna.

A neutralność czy też naturalność, o której mówiłem, polega na tym, że nie mówię człowiekowi, że ma problem.
Kiedy sprawa tyczy się wyłącznie o mentalne zaufanie do samego siebie.
To jest neutralność.
Nie stwarzam w nim żadnych dodatkowych konceptów, które mógłby sobie pomyśleć, ze przełamuje.
Bo uważam to po prostu za głupie.

KAŻDY I TAK MA WYSTARCZAJĄCĄ ILOŚĆ SWOICH MYŚLI.

Dlaczego miałbym dokładać mu jeszcze swoich?

Teraz rozumiesz?

Ale tak jak pokazałaś Sylwio jeśli powiesisz tą neutralność na mnie to można tak to widzieć.
Oczywiście, że tak.

Mówię o elementarnych rzeczach.

O sprowadzaniu wszystkiego do czegoś bardzo wspólnego i prostego.

Bo tak czuję.

Relacja lekka.

Swobodna.

Bez zbytniej ilości konceptów.

Chyba, ze dla zabawy.

Gry.

Szarady.

M. No ale dobrze, gdy obie strony wiedzą, że akurat teraz się bawimy.
A teraz dumamy na poważnie.
I zero w tym filozofii.
Zwykła ludzka uczciwość.

Rozmowa.

Wymiana doświadczeń w neutralności, bez obwiniania.
W wyjaśnieniu i wspólnym zrozumieniu.

A jak ktoś zachowuje się jak wróżka zza siedmiu wzgórz i straszy człowieka, który odkrył w sobie coś pięknego.
To mu to wskażę.

W czym problem?
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok
Sindbardzie...Maly Ksiaze o najczystszym najpiekniejszym sercu...oto Twoja roza, kwiat Twojej milosci, tak czysta, tak piekna jak to z czego wyrosla...przekazujesz to piekno z rak do rak- wszak jest po to by sie nim dzielic....ale roza to nie tylko korona, to droga do niej wiodaca, pelna kolcow. Wiesz, znam kogos kto wreczajac swoja roze- kwiat z lodyga najezona kolcami, twierdzil ze ci ktorych poranily ostre kolce- sami sa sobie winni..Ty widzisz tylko to co piekne, bez kolcow, ignorujac te bolesna czesc prowadzaca do uwienczenia...co powiesz tym ktorzy zapatrza sie w to co im pokazujesz, raniac sie ? Maly Ksiaze, oto moja roza, kwiat mego serca dla Ciebie...oddaje ja pod Twoja opieke ufnie, bez wahania- wiem ze wzbogacona kolorem Twej milosci rozwinie sie najpiekniej, daje ja Tobie wiedzac ze nie zatrzymasz jej dla siebie...daje Ci ja mowiac bys uwazal biorac ja w dlonie- jej kolce moga Cie zranic jesli ujmiesz ja nieumiejetnie, wiec jesli trzeba- pokaze Ci jak ja trzymac bys nie odrzucil tego piekna wystraszony bolem...oto nasza roza Sinbardzie, spojrz na nia...dostrzez ja w calosci..jest Twoja Maly Ksiaze, odpowiadasz za nia i tych ktorym ja zechcesz dac...
Ania ayalen
 

Powrót do działu „Eksterioryzacja”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości