Prądy religijne, wielkie religie i małe nurty. Sekty, założyciele, wiadomości.

Post 25 lip 2005, 22:46

Myślę, że problem "mniejszego zła" jest raczej nierozwiązywalny, bo czy matka zabiłaby własne dziecko gdyby to miało uratować dwoje dzieci?
Avatar użytkownikaLuke_Nuke Mężczyzna
Kalif/Krzyżowiec/Reakcjonista
 
Imię: Łukasz
Posty: 490
Dołączył(a): 10 maja 2005, 16:12
Droga życia: 5
Typ: 2w1
Zodiak: Lew

Post 26 lip 2005, 00:49

TaO napisał(a):Czyli jak zabije zeby nakarmic dziecko to nie grzesze ?


Luke_Nuke napisał(a):Myślę, że problem "mniejszego zła" jest raczej nierozwiązywalny, bo czy matka zabiłaby własne dziecko gdyby to miało uratować dwoje dzieci?


Te przykłady są absurdalne, choć z drugiej strony są całkiem na miejscu.
Hmm... miłosierdzie najlepiej oddają słowa: "Przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią".
Bo czy naprawdę wiemy, co czynimy? I to szczególnie (albo nie szczególnie) w przypadkach, kiedy czynimy "źle"?

Co do drugiego przypadku, znaleźć można jesscze większy absurd (nie tylko w przykładzie, ale i w ew. wyjaśnieniu): tu nasuwa mi się pytanie, kiedy kiedyś zadałem inspirowany pewnym odcinkiem pewnego serialu: czy gdyby miało nadejść unicestwienie, uratowałbyś jedną osobę, którą kochasz, czy cały świat (z pominięciem tej osoby)? (Tylko te dwie możliwości do wyboru)

Bóg jest neutralny. Jak ma nas zatem sądzić? Bogiem jesteśmy my. Jak będziemy sądzić?

Pozdrawiam
solprinc
 

Post 26 lip 2005, 17:21

Dobra droga nie oznacza tego, że nie można zrobić nic złego. Często musimy wybrać mniejsze zło albo nawet nie mamy wyboru. Dobra droga polega na tym, że zdajemy sobie sprawy z tego zła. Wtedy naturalną koleją rzeczy jest to, że automatycznie będziemy starali się czynić jak najmniej zła.
PRAWDA ZAWSZE SIĘ OBRONI, JEŚLI NIKT TEGO NIE ZABRONI ANI NIE OGRANICZY
Avatar użytkownikaNightwalker Mężczyzna
Racjonalista
 
Posty: 537
Dołączył(a): 11 maja 2005, 16:26

AJJJ chłopaki....

Post 28 lip 2005, 19:07

Co wy wiecie o sądzie ostatecznym.....
Tyle co i ja.... można tylko gdybać i gubić się w sztucznej inteligencji ....
W inteligencji fikcyjnej pokazywanej w bardzo trudnych słowach....

Każdy myśli tu inaczej....
No i fajnie bo temat sie nam rozwija...

Po co sąd ostateczny???

Napewno nie poto żeby wymyślać niestworzone rzeczy które "mogły by być" i "być może są"....
A może pomyśleliście przez chwilę ,że Nie nam ludziom o tym wiedzieć???
Jeśli to wymyślił Bóg to nie próbójmy aż tak bardzo dociekać prawdy na ten temat który jest mało istotny... A jeśli dla kogoś jest istotny, to niech wierzy że ten sąd ostateczny jest napewno po coś jest... Zresztą na tym polega wiara żeby niewidzieć,a nawet niewiedzieć, a wierzyć...
Ale jak to ludzie... zawsze próbujemy znaleść jakieś rozwiązanie a najlepiej jak najmniej racjonalne, bo w takie rozwiązania więcej ludzi uwierzy ,a napewno będą Ciekawsze....

Pomyślcie, jeśli mówimy o sądzie i o Tym że Bóg bedzie sądził,,,,
Jeśli wyobrażamy sobie sąd... To błądzimy...

Nieda sie wyjaśnić spraw Boskich, bo przekraczają naszą wiedzę... Niemamy i niebędziemy nigdy na tyle inteligętni,mądrzy i wyuczeni żeby objaśniać tajemnice Boskie.

A po co zresztą myśleć o sadzie ostatecznym....
Lepiej myśleć o tym co sie robi teraz!!!
O tym żeby być kimś... Kimś dobrym... dobrym człowiekiem.... A wtedy niebędziemy bali się sądu ...niezależnie od tego czy on by był czy by go też niebyło....
Myślcie o tym co jest ... a nie o tym co by mogło być i może będzie....
Avatar użytkownikaKinga Karolina Kobieta
 
Posty: 15
Dołączył(a): 28 lip 2005, 13:35
Zodiak: Płoteczka:)

Post 24 paź 2005, 01:36

Lusia napisał(a):a kościół twierdzi, że w dniu sądu zmartwychwstanie również ciało, jestem ciekawa, czy zregenerowane, czy takie jak będzie......


Kościół czy katolicy? Z tego co wiem to są pewne rozbieżności w tym co kościół twierdzi, co głosi a co uznają sami wierni.
Avatar użytkownikaNightwalker Mężczyzna
Racjonalista
 
Posty: 537
Dołączył(a): 11 maja 2005, 16:26

Post 24 paź 2005, 14:45

Nightwalker napisał(a):Kościół czy katolicy? Z tego co wiem to są pewne rozbieżności w tym co kościół twierdzi, co głosi a co uznają sami wierni.


Czepiasz się rzeczy nieistotnych bowiem różnice z tym co głosi KK są znaczne - co widać gołym okiem, tak nie powinno być, ale nie może to być używane jako dowód przeciw religiom ani nawet przeciw KK, bo tu chodzi o teorię a nie praktykę, w praktyce zależy zbyt wiele od wiernych by przez ich pryzmat oceniać religię.
Od teraz w Strefie http://strefa51.webd.pl/forum/ .
Powód: http://forum.przebudzenie.net/viewtopic.php?t=687
Do tego moderacja zorientowana na jedyne słuszne poglądy, których broni nawet tolerując chamstwo o ile je propaguje. Pozdrawiam! :)
Avatar użytkownikaLuke_Nuke Mężczyzna
Kalif/Krzyżowiec/Reakcjonista
 
Imię: Łukasz
Posty: 490
Dołączył(a): 10 maja 2005, 16:12
Droga życia: 5
Typ: 2w1
Zodiak: Lew

Post 08 gru 2005, 16:42

Kinga Karolina:
Tajemnice i zagadki po to aby je rozwiązać i aby tajemnicami ani zagadkowe już nie były. Imo wiara jest zła, to tak jak wierzyć, że się ma 3 ręce :D

No oczywiście Twoja postawa wobec umysłu jest lekko mówiąc nieprawidołowa :-s
:)
Avatar użytkownikaXoR Mężczyzna
 
Posty: 58
Dołączył(a): 06 lis 2005, 13:16
Lokalizacja: Radzyń Podlaski
Droga życia: 5
Typ: 5w4
Zodiak: Wodnik

Post 09 gru 2005, 00:51

XoR sama wiara nie jest zła dopóki nie staje się pewnikiem i podstawą do tworzenia hipotez.
PRAWDA ZAWSZE SIĘ OBRONI, JEŚLI NIKT TEGO NIE ZABRONI ANI NIE OGRANICZY
Avatar użytkownikaNightwalker Mężczyzna
Racjonalista
 
Posty: 537
Dołączył(a): 11 maja 2005, 16:26

Post 09 gru 2005, 16:06

Nightwalker - ale wiara polega na przyjmowaniu pewników :D . Ja jestem pewny, że Bóg istnieje, dla mnie to tak oczywiste jak to, że nastanie następny dzień (a nawet bardziej :roll: ), ale robię ponadludzi wysiłek, żeby podczas rozmów (z niewiernymi) Go nie uwzględniać, bo wiem, że to ich tylko zirytuje a to nie jest moim zadaniem. Marzę za to o dniu kiedy "niewierni" też będą mieli takie podejście względem mnie od czasu do czasu :roll:
Avatar użytkownikaLuke_Nuke Mężczyzna
Kalif/Krzyżowiec/Reakcjonista
 
Imię: Łukasz
Posty: 490
Dołączył(a): 10 maja 2005, 16:12
Droga życia: 5
Typ: 2w1
Zodiak: Lew

Post 15 gru 2005, 11:13

a na kiego komu potrzebny jest bóg? :?
jak będę chciał być miłującą istotą itp to nie potrzebny mi żaden Bóg do tego :)
jak będę chciał uciec od życia w "wiarę" to sobie wymyśle boga albo przyjmę jakiegoś z pobliskiej religii :thumbright:

Pozdrawiam wszystkich ślepo i nie ślepo wierzących i oczywiście... Heil Eris :D
:)
Avatar użytkownikaXoR Mężczyzna
 
Posty: 58
Dołączył(a): 06 lis 2005, 13:16
Lokalizacja: Radzyń Podlaski
Droga życia: 5
Typ: 5w4
Zodiak: Wodnik

Post 15 gru 2005, 13:32

XoR napisał(a):a na kiego komu potrzebny jest bóg?
jak będę chciał być miłującą istotą itp to nie potrzebny mi żaden Bóg do tego
jak będę chciał uciec od życia w "wiarę" to sobie wymyśle boga albo przyjmę jakiegoś z pobliskiej religii

Pozdrawiam wszystkich ślepo i nie ślepo wierzących i oczywiście... Heil Eris


Nie wyrażaj ciągle swojej pogardy wręcz naśmiewując sie z tych co wierzą w Boga. Jest to bardzo nietolerancyjne i niemile widziane będą kolejne twoje posty w tym tonie okazujące brak zrozumienia i szacunku dla wierzących. Twój opis na forum również nie należy do zbyt grzecznych. Ogólnie mówie: popraw się lepiej. :)
"Wiosna, maj, kwiaty, słoneczko... ahhh... :)))))))))"
Avatar użytkownikaArElendil Mężczyzna
:))))))))))
 
Posty: 190
Dołączył(a): 10 maja 2005, 20:16
Lokalizacja: JG
Droga życia: 3
Zodiak: Bliźniak :)

Post 17 gru 2005, 12:09

XoR napisał(a):a na kiego komu potrzebny jest bóg? :?
jak będę chciał być miłującą istotą itp to nie potrzebny mi żaden Bóg do tego :)
jak będę chciał uciec od życia w "wiarę" to sobie wymyśle boga albo przyjmę jakiegoś z pobliskiej religii :thumbright:

Pozdrawiam wszystkich ślepo i nie ślepo wierzących i oczywiście... Heil Eris :D


Eh, XoR, wiele tracisz :D.
Dla mnie Bog, to taki dobry ojciec, ktory zawsze Ci pomoze w Twoich problemach...
Dla mnie Bog, to taki nauczyciel, ktory pokazuje droge...
Dla mnie Bog, to wspanialy przyjaciel, ktory zawsze Cie wyslucha w potrzebie...
Dla mnie Bog, to osoba, ktora moge pytac o nurtujace mnie pytania...

I choc czasem mi nie odpowiada, to czuje, ze jest obok mnie i tylko czeka, zebym posluchal serca ;)

Warto miec takiego Boga ;)...

Pozdr.
Michal
* “Spróbuj zapalić maleńką świeczkę zamiast przeklinać ciemność.” *
Zapraszam na moj blog - Placebo ;]
Avatar użytkownikamk_cafe Mężczyzna
Bąbel :)
 
Imię: Michał
Posty: 144
Dołączył(a): 28 cze 2005, 01:03
Lokalizacja: ok. Częstochowy
Droga życia: 5
Typ: 4w5
Zodiak: Ryby

Post 17 gru 2005, 17:13

Tak to jest już, że jedni ślepo wierzą - nawet bez przemyślenia swojej wiary, a inni nie uwierzą nawet jak dotkną i się przekonają.

To jest spowodowane ludzką opornością na kontrargument. Niektórzy słysząc kontrargument idą w skrajność swojego stanowiska np. wobec religii (ateizm albo fanatyzm) a robią tylko z własnej dumy i potrzeby dowartościowania się.

Prawda często leży pomiędzy skrajnościami, a czasami jeszcze gdzie indziej.:P

Zanim zabierzecie się za Boga zabierzcie się za siebie.
PRAWDA ZAWSZE SIĘ OBRONI, JEŚLI NIKT TEGO NIE ZABRONI ANI NIE OGRANICZY
Avatar użytkownikaNightwalker Mężczyzna
Racjonalista
 
Posty: 537
Dołączył(a): 11 maja 2005, 16:26
Po śmierci będzie SĄD INDYWIDUALNY(SZCZEGÓŁOWY): Każdy z nas będzie oceniany przez istoty duchowe na podstawie projekcji z naszego życia. Usyłszymy nasze grzechy oraz werdykt sądu od sądzących nas, głośno i wyrażnie. Natomiast możemy dobrowolnie zrezygnować z chęci życia wiecznego. Prawdopodobnie w takim przypadku nie doczekamy sądu ostatecznego i zostaniemy unicestwieni jak i w przypadku braku pozytywnych rokowań co do dalszej poprawy. W przypadku dobrego werdyktu na sądzie szczegółowym Bóg może nas powołać do życia na innych planetach w postaci duchowej lub cielesnej i w ten sposób dać nam szanse na swoją duchową poprawę. SĄD OSATECZNY: Prawdopodobnie żyjąc więcej jak jeden raz oraz mając okazję poprawy duchowej będziemy osądzeni ostatecznie i nieodwoalnie na sądzie wszechświata. [-o<
Avatar użytkownikaNEBADON Mężczyzna
Wiara objawia Boga w duszy.
 
Imię: Adam
Posty: 8
Dołączył(a): 19 sty 2010, 15:34
Droga życia: 39
Typ: typ 6
Zodiak: lew
Nightwalker napisał(a):Zanim zabierzecie się za Boga zabierzcie się za siebie.

To chyba najważniejsze słowa w całym tym temacie :)

Zaczynać ścieżkę od końca, to nigdy nie był najlepszy pomysł. Poprzez samorozwój stopniowo dochodzimy do Boga i odsłaniamy Jego obraz - albo poprzez badanie świata zewnętrznego - wedle zasady, że aby poznać twórcę, bada się jego dzieła. Nie ma znaczenia, czy wybieramy wnętrze, czy zewnętrze - bo jak na górze, tak na dole. Bóg stoi na końcu tych ścieżek i dopóki ich nie przejdziemy, nie poznamy Go i zostaną nam tylko domysły i ślepa wiara.
A propo wiary...

Był kiedyś sobie pustelnik, który postanowił wybrać się na pustynię, aby poznać Boga. Poszedł, nie było go parę lat, a kiedy wrócił, ludzie pytali go:
- Powiedz nam, jaki jest Bóg, no jaki? Prosimy!
Mędrzec zadumał się chwilę... Dobrze wiedział, że nie da się opisać nieopisywalnego, lecz oni tak bardzo nalegali, że zdecydował się spróbować im chociaż przybliżyć obraz Boga. Użył barwnych metafor, uproszczeń i symboli, starając się jak najlepiej oddać swoje doświadczenia.
Kiedy ludzie go usłyszeli, wpadli w ekstazę, z jego słów zrobili dogmaty, ustalili na ich podstawie prawo i zaczęli to wszystko radykalnie wyznawać. Nikt nie poszedł na pustynię.
Zasmucił się mędrzec, wiedział już bowiem, że dużo lepiej by zrobił, jakby nic nie powiedział.

Historia Anthony'ego de Mello.

Przeszkodą w poznaniu nie jest to, czego nie wiemy, ale to, co już wiemy...
Bubeusz Mężczyzna
 
Posty: 286
Dołączył(a): 12 lis 2007, 15:11

Powrót do działu „Religie i wierzenia”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości