Poza granicami - luźne dyskusje na wszystkie sprawy niezwiązane z Przebudzeniem.

Post 29 lis 2007, 10:54

Powodzenia Morphia :thumbleft:

To może stwórz jakąś miksturkę :bom: na OBE :D

Pozdrawiam :wink:
Avatar użytkownikassilvia Kobieta
 
Posty: 377
Dołączył(a): 29 maja 2007, 17:26
Droga życia: 4
Typ: TakaJednaJędzaMała
Zodiak: Żarłacz Tygrysi

Post 29 lis 2007, 12:43

ssilvia napisał(a):To może stwórz jakąś miksturkę na OBE


Ja moge byc krolikiem doswiadczalnym :P Tylko ma byc dobre w smaku :P
Anonim
 

Post 06 gru 2007, 11:46

okej:P kolos poszedł mi dobrzutko:P znów siedzę na infie. pozdrówki :*
"We're jamming
I wanna jam it with you,
We're jamming, jamming
And I hope you like jamming too"
Avatar użytkownikamorphia Kobieta
biszkopt
 
Posty: 664
Dołączył(a): 08 cze 2005, 16:41
Lokalizacja: Radom/Kraków
Droga życia: 4
Typ: 4w5
Zodiak: baran

jestem wkurzona

Post 06 gru 2007, 19:50

a ja jestem zła.. wściekła..zawiedziona i rozczarowana i nie umiem opanować tych uczuć.. ktoś mnie zawiódł.. ktoś komu ufałam.. i najgorsze jest to, ze ten ktoś nie poczuwa się do winy a wiele przez jego poczynania straciłam.. jak mam wyzbyć się tych emocji? dowcipy nei działają.. sen nie działa bo kłócę się z nim w snach.. .. nic nie działa.. może to i nei bzdura na bzdurnik ale nie wiem gdzie mam napisać ten post dzisiaj..

nie chce Wam psuć humoru dobrego ..ale potrzebuję dziś Waszego wsparcia!
MayRah Kobieta
 
Posty: 56
Dołączył(a): 12 cze 2007, 00:41
Lokalizacja: Poznań
Droga życia: 1

Post 07 gru 2007, 00:34

MayRah, olac to wszystko, pamietaj, zawsze licz na siebie a nie na innych, wtedy sie nie zawiedziesz bo wiesz no co Cie stac :)

Ja zazwyczaj jak zrobie cos glupiego, za duzo powiem a potem tego zaluje, najpierw duzo o tym mysle a potem jednak stwierdzam ze nie warto... Dlaczego masz sie martwic tym ze ktos jest taki a nie inny, jego problem, to on Cie zawiodl a nie Ty jego, olej To :)
Ona: Kocham Cie!!! A Ty mnie tez?
On: Tak, Ciebie TEZ.
xD
Avatar użytkownikaMeph Mężczyzna
 
Posty: 1056
Dołączył(a): 06 gru 2005, 14:50
Droga życia: 4
Zodiak: Waga, Bawół

Post 07 gru 2007, 01:36

Nie zgodzę się z Toba Meph.
IMO nie należy rzeczy tego typu olewac tylko zdjąc z nich ciężar emocjonalny i przyjrzec im się "na chłodno". Jeśli ponieśliśmy jakąś stratę na skutek działań jakiejś osoby - zastanówmy się jakie są pozytywne aspekty sprawy i realne jej konsekwencje. Wszystko co nam się przydarza - ma jakiś sens. Należy go odkrywac a nie odcinac się i zapominac o danym doswiadczeniu. Każde spotkanie jest lekcją i należy coś z niej wyciągnąc. Jedynie wtedy, gdy uda nam się odnaleźc kwintesencję i naukę danego zdarzenia - możemy się od niego uwolnic i przejśc dalej, do kolejnych doświadczeń. Potrzeba świadomego spojrzenia ponad emocjami a nie oderwania.
...all these words I don't just say...
Avatar użytkownikaleaozinho Mężczyzna
 
Posty: 892
Dołączył(a): 28 lip 2006, 15:37
Lokalizacja: Ciapuły Dolne
Droga życia: 1

Post 07 gru 2007, 18:07

Meph napisał(a):MayRah, olac to wszystko, pamietaj, zawsze licz na siebie a nie na innych, wtedy sie nie zawiedziesz bo wiesz no co Cie stac :)

Dlaczego masz sie martwic tym ze ktos jest taki a nie inny, jego problem, to on Cie zawiodl a nie Ty jego, olej To :)


Można i tak... "Licz na siebie, a wtedy nikt Cię nie zawiedzie"... sama często przyjmuje taka postawę. Myślę sobie olać to, czym ja się przejmuje, to nie mój problem, że ktoś jest taki czy inny. Jednak podobnie jak Leaozinho myślę, że to nie rozwiązuje problemu. To daje nam tylko pozorny spokój i panowanie nad sytuacją. Taka nasza tarcza ochronna. Natomiast gdzieś tam w środku zostaje jakaś zadra i uczucie porażki jeżeli ktoś zawiedzie nasze zaufanie. Owszem możemy to wszystko olać, ale w ten sposób bedziemy uciekali za każdym razem i w końcu przestaniemy komukolwiek ufać. A chodzi chyba o to, żebysmy jednak mieli w swoim otoczeniu osoby (chociażby jedną) na które możemy liczyć, możemy zaufać.
Najlepiej chyba trochę ochłonąć i spojrzeć na to z obiektywnej strony. Czasami ktoś robi coś głupiego bezmyślnie, nieświadomie a my w emocjach dorabiamy do tego naszą ideologię. Złościmy sie, gniewamy... druga strona automatycznie przyjmie taką samą postawe, co utwierdza nas jeszcze bardziej w przekonaniu, że jednak nie możemy na tego kogoś liczyć. Dlatego chyba zawsze warto najpierw porozmawiać, ale bez gniewu i robienia wyrzutów. Zamiast powiedzieć że ktoś jest nieodpowiedzialny....taki czy siaki, powiedzmy jak my się w tej chwili własnie czujemy.

Hehehe...dobre jest to, że ja sama nie potrafie tego zastosować w życiu :wink: Teoria swoje, a praktyka swoje... :-s
Avatar użytkownikassilvia Kobieta
 
Posty: 377
Dołączył(a): 29 maja 2007, 17:26
Droga życia: 4
Typ: TakaJednaJędzaMała
Zodiak: Żarłacz Tygrysi

Post 07 gru 2007, 19:32

Dlaczego nazywacie to maskowaniem problemow? Dlaczego niby tylko pozorny spokoj? Poprostu nie przejmuje sie i nie roztrzasam wszystkiego. Kwestia podejscia. Po co mam jeszcze myslec za ta druga osobe ktora sie nie stara zrobic np cos na co sie zaoferowala albo jescze w jakis inny sposob nas zawiodla (nie wiem do czego mam sie odniesc bo MayRah nie opisala dokladnie) Niech ona popracuje nad soba a nie ja nad nia (ta osoba), taka jest i juz. Nie mowie o zapominaniu o doswiadczeniach jakie nam niesie zycie tylko wyciaganiu lekcji. Raz mnie zawiodla to juz ograniczam do niej zaufanie i koniec, moze jakos kiedys je odrobi jak sie postara. Dlaczego kazdego mamy obdorowywac kolejnymi kredytami zaufania, nie badzmy naiwni i nie dajmy sie wykorzystywac, niech sie o nie postaraja.
Ona: Kocham Cie!!! A Ty mnie tez?
On: Tak, Ciebie TEZ.
xD
Avatar użytkownikaMeph Mężczyzna
 
Posty: 1056
Dołączył(a): 06 gru 2005, 14:50
Droga życia: 4
Zodiak: Waga, Bawół

Post 07 gru 2007, 19:42

Albo trzeba przyjac to tak jakby nic sie nie stalo :D Ostatnio mialem manko 45zl i sobie z tego jeszcze zartowalem hehe :P
Anonim
 

Post 07 gru 2007, 22:41

juz lepiej.. choć cięzxko znisołam ten stan.. pozdrawiam i ... wiem, ze tzreba się z tym zmierzyć a nie udawac , ze tego nie ma..
MayRah Kobieta
 
Posty: 56
Dołączył(a): 12 cze 2007, 00:41
Lokalizacja: Poznań
Droga życia: 1

Post 07 gru 2007, 23:01

Hm, to ja mam tak, że ujawniają mi się czasem jakieś dzikie emocje z wnętrza.. I nie możesz nic zrobić, po prostu nagle ogarnia Cię taki ogromny żal, taka tęsknota za czymś nieopisanym, niezidentyfikowanym, że aż łzy się cisną do oczu, a Ty nie możesz nic zrobić.
Jakby jakieś wołanie z wnętrza duszy, jakieś czyste emocje z głębi (pod?/nad?)świadomości, które po prostu muszą wyleźć :)

I jak przechodzi to człowiek się czuje taki oczyszczony, taki spokojny, wewnętrzna radość i te sprawy...

O co w tym biega? Odzyskiwanie pierwotnej świadomości? Prawdziwe JA wychodzi na wierzch? Nie rozumiem tego ni w ząb.

Fragment Maski Closterkellera:

Tak coraz mocniej domaga się
Coraz głośniej krzyczy
Moje prawdziwe Ja
Chce zrzucić tę maskę kryjąca jego oblicze

Pragnienie prawdy wolno tak zwycięża strach... :)
Bubeusz Mężczyzna
 
Posty: 286
Dołączył(a): 12 lis 2007, 15:11

Post 09 gru 2007, 20:17

Meph masz racje trudno coś napisać kiedy nie wiemy do czego mamy się odnieść. Wszystko zależy od konkretnej sytuacji. Od tego jak bardzo jesteśmy zaangażowani emocjonalnie w znajomość, jak bardzo kogoś darzymy zaufaniem i liczymy na tę osobę a przede wszystkim od tego co się wydarzyło. Nie będę tu analizować wszystkich kombinacji, bo trylogie można by było napisać na ten temat. Ja osobiście, jeżeli chodzi o ludzi powiedzmy mi obojętnych, to też się nie przejmuje, bez względu na to co zrobią. Owszem mogę być w danej chwili zła, jeżeli ktoś narobi mi kłopotów, ale nie biorę tego do siebie i na pewno nie cierpię z tego powodu, że ktoś nadużył mojego zaufania. Jeżeli ktoś nie jest wobec mnie fair to jego problem, a jeżeli musze mieć jeszcze jakieś kontakty z tą osobą to po prostu jestem ostrożniejsza wobec niej, to wszystko. To są wówczas całe moje emocje i na pewno śpię spokojnie :wink:
Z postu MayRah wyczułam jednak, że nie jest to dla niej jakaś tam osoba, tylko ktoś kogo darzyła dużym zaufaniem, ktoś dla niej ważny (takie odniosłam przynajmniej wrażenie). I trudno coś tu radzić. Ja pewnie bym "olała". Olała w cudzysłowie, (i w tym kontekście mówiłam o pozornym spokoju ) bo pewnie bym to przeżywała i bała się ponownie zaufać. Taka osoba musiała by naprawdę chcieć i się postarać, żeby odzyskać moje zaufanie i pewnie nie nastąpiło by to prędko. I wydaje mi się, że takie podejście jest właśnie błędem. I również nie chodzi mi o to aby wszystkich obdarzać kolejnymi kredytami zaufania. Ale w niektórych sytuacjach (szczególnie jak nam na kimś bardzo zależy) chyba najpierw powinniśmy troszkę ochłonąć, spojrzeć na to z innej strony, bo w emocjach naprawdę trudno czasem o obiektywizm. Ale wszystko w sumie zależy od wagi sytuacji, no i od podejścia do sprawy tej drugiej osoby.

Anonim napisał(a):Albo trzeba przyjac to tak jakby nic sie nie stalo :D Ostatnio mialem manko 45zl i sobie z tego jeszcze zartowalem hehe :P

Anonim... jak zwykle mnie rozbroisz :D <czarodziej><czarodziej><czarodziej> :D :)
Avatar użytkownikassilvia Kobieta
 
Posty: 377
Dołączył(a): 29 maja 2007, 17:26
Droga życia: 4
Typ: TakaJednaJędzaMała
Zodiak: Żarłacz Tygrysi

Post 09 gru 2007, 21:30

ssilvia napisał(a):Anonim... jak zwykle mnie rozbroisz <czarodziej><czarodziej><czarodziej>


Hehe juz taki jestem :P Nie ma jak czarny humor :D
Anonim
 

Post 15 gru 2007, 21:48

Meph napisał(a):No czasem jak jest samobójca fajtłapa to się nawet zabić nie potrafi ;)

Heh, przypomnial mi sie taki zart:

W knajpie spotyka się dwóch kumpli:
- Słyszałeś, ponoć Staszek nie żyje!
- Tak, wiem o tym doskonale... Wyobraź sobie, że Staszek jechał samochodem obok mojego domu i nagle wyskoczył mu pod koła kot. Staszek nie chciał przejechać zwierzaka wiec szarpnal kierownica w bok, wjechal na krawężnik, auto wylecialo w powietrze, przeturlalo sie po moim ogrodzie, Staszek wylecial z samochodu i przez szybe wpadl do mojej sypialni...
- Daj spokoj, przeciez to straszne tak zginac!
- Ależ nie, on wciąż jeszcze żył. Lezał tak cały we krwi w tym rozbitym szkle. Po chwili zaczął się podnosić, szukajac oparcia w starej, zabytkowej szafie.
Niestety szafa z całym impetem przewróciła się na niego i pogruchotała mu kości... - Rany, jaka okropna śmierć!
- Nie, nie, utrzymał się przy życiu. Jakoś wypełznął spod szafy i doczołgał się do schodów. Tam chwycił się poręczy i ponownie próbował się podnieść, ale poręcz nie wytrzymała ciężaru jego ciała.... Staszek spadł z pierwszego piętra na stół w korytarzu, a drzazgi z połamanego stołu powbijały mu się w ciało...
- Psiakrew, strasznie zginął!
- No co ty, to go nie zabiło. Spadł tuż obok drzwi do kuchni, czołga się do środka i próbuje podciągnąć na kuchence, ale zahaczył o duży garnek z gotującą się wodą i chlust! Człowieku, cały wrzątek wylądował na nim i poparzył mu ciało...
- Cholera, przerażająca taka śmierć!
- Ależ nie, wciąż jeszcze oddychał. Mało tego, w pewnym momencie zauważył telefon. Próbował dosięgnąć słuchawki, żeby wezwać pomoc, ale zamiast tego wetknął palce do gniazdka elektrycznego. Żebyś ty to widział, woda w połączeniu z prądem.
Staszkiem szarpnęły konwulsje, rzucając jego ciałem o ścianę...
- O rany, okropnie tak umrzeć!
- Daj spokój, on wtedy jeszcze nie umarł...
- To właściwie jak on zginął?
- Zastrzeliłem go.
- Zastrzeliłeś go?!?!?!
- k****, człowieku, przecież on by mi rozpierdolił całą chałupę!!!!!


Pozdr. :)
* “Spróbuj zapalić maleńką świeczkę zamiast przeklinać ciemność.” *
Zapraszam na moj blog - Placebo ;]
Avatar użytkownikamk_cafe Mężczyzna
Bąbel :)
 
Imię: Michał
Posty: 144
Dołączył(a): 28 cze 2005, 01:03
Lokalizacja: ok. Częstochowy
Droga życia: 5
Typ: 4w5
Zodiak: Ryby

Post 16 gru 2007, 17:09

hahaha dobre :lol:
..pierwszy raz sie dziś uśmiechnełam :roll: :P
anilA Kobieta
 
Posty: 145
Dołączył(a): 11 wrz 2007, 00:23

Powrót do działu „Podwórko”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron