Wszystko inne dotyczące ezoteryki i spraw poruszanych w Przebudzeniu.
Z braku czasu na pisanie wkleję tu posty które umieściłem już gdzie indziej.

W zasadzie one zachodzą już teraz ale jeszcze powoli.
Od grudnia 2012 do końca 2013 przyspieszą naprawdę mocno.
Wzrośnie poziom natężenia , jasności energii jaka dociera do ziemi i to naprawdę bardzo dużo.
Po miedzy ziemią a słońcem jest jakby filtr ze złotej siatki i jego oczka już się powiększają przepuszczając coraz więcej światła a do 2013 roku będą miały około metra szerokości a teraz nie wiem czy maja pół tego.
Dla tych ludzi którzy nadal będą utrzymywać czerń wokół siebie będą to ciężkie czasy.
Widzieliśmy skupisko takich ludzi , gdy jeden z nich dostał udaru i był zabierany na noszach a takich sytuacji będzie wiele.
Systemy energetyczne takich osób będą tak przeciążone że trudno to opisywać a nawet obserwować dlatego po przestaliśmy na tym jednym.
Naprawdę ja daleki jestem od straszenia kogokolwiek ale nie wiem jak można tym ludziom pomóc.
Gdy próbowałem niektórym z takim ludzi teraz coś delikatnie zasugerować to szybciutko mnie z tego wyleczyli i a dużo czasu nie zostało aby się przebiegunować.
Najlepszym znanym mi sposobem przygotowania się do zmian jest podnoszenie wibracji czakr korony i serca.
Po 2013 natężenie poziomu światła przestanie tak szybko wzrastać i będzie rozciągnięte w czasie ale dalej będzie narastało przez wiele lat.
Włodekg1 Mężczyzna
 
Imię: Włodek
Posty: 169
Dołączył(a): 26 gru 2006, 13:24

Post 01 kwi 2009, 19:36

Tutaj podobnie tylko szerzej.

Ostatnio w czasie wspólnej podróży w przyszłość zwiedziliśmy ten czas.
Zmiany następują już od dawna, a jest to zwiększona ilość światła lub podnoszenie się częstotliwości jakie do nas docierają.
Od grudnia 2012 r będzie to skokowo narastało do końca 2013 r.
Po między ziemią a słońcem jest jakby filtr ze złotej siatki energetycznej której oczka już się poszerzają ale dopiero od grudnia 2012 nastąpi to wręcz lawinowo, tak że osiągną średnicę około metra.
To jest prawie o 100 procent więcej niż teraz.
Trudno to dokładnie zmierzyć bo nie ma skali porównania tam gdzie to jest. Dodając do tego szybki wzrost natężenia promieniowania to będzie to miało duży wpływ na nasze ciała energetyczne i fizyczne.
Ci z nas którzy nie zwiększą wibracji i dalej będą się upierali przy niskich-czarnych mogą się poczuć jak w nazbyt przegrzanej saunie, gdzie wdychane powietrze parzy w płuca, ale niestety nie ma już zimniejszego miejsca na planecie gdzie by się można ochłodzić.
Widzieliśmy ludzi z takimi wibracjami którzy dostawali udaru mózgu i innych dolegliwości.
Były to tak nie miłe odczucia żeśmy przerwali obserwację.
Istnieją sposoby przygotowania się do tego co nas czeka. Jest ich trochę i pewnie wiele znacie.
Można by o tym porozmawiać bo w zasadzie to jest najważniejsze.
Na naszym kontynencie nie jest tak źle.
Część jest już nieco jaśniejsza a na resztę przyjdzie czas.
Kiedyś o tym napiszę.
Z tego co do tej pory wiemy to może jakieś około 70 procent ludzi będzie gotowych w bardzo optymistycznej prognozie.
Z drugiej strony to jest punkt widzenia małej grupki ludzi i opisuje to jako ciekawostkę nie twierdzę że na pewno tak będzie, bo przyszłość można zmieniać do puki ona nie zaistnieje.

Tutaj odpowiedź na post kogoś.

Przyglądnęliśmy się wyglądowi nieba i słońca prze
z te pierwsze 3 dni i jakoś niczego strasznego nie było widać.
Być może ojciec Pio opisywał najbardziej prawdopodobną wersję przyszłości z poziomu ówczesnej rzeczywistości i na taką ona wtedy wskazywała.
W obecnej zostały podjęte działania które tamtą zmieniły.
Również tę którą my widzimy można zmienić na jeszcze bardziej optymistyczną jeśli zostaną podjęte dodatkowe działania ze światłem i miłością.
Mogę tylko zapewnić że trwają intensywne prace na wielką skale w tym temacie i przynoszą odpowiednie efekty.
Takimi dodatkowymi działaniami jest na przykład budowa ogrodów marzeń.
Może opisze w skrócie jak to działa.
Siłą woli, myślą wyobrażamy sobie że powstaje miejsce zbudowane ze światła-miłości któremu nadajemy kształt najpiękniejszego krajobrazu jaki nam się zamarzy i wierzcie mi że on powstanie.
Zbudowaliśmy takie i powstały jeszcze piękniejsze niż sobie wyobrażaliśmy, bo bierzemy w tym udział na wielu poziomach, nawet sobie tego nie uświadamiając.
Zapraszamy tam dusze ludzi chorych i zagubionych aby sobie przypomniały jak "smakuje" bezwarunkowa miłość. Naprawdę widok,jakie są tam szczęśliwe jest największą nagrodą dla nas.
Po powrocie do swoich fizycznych ciał starają się to co przeżyły przekazać-przypomnieć swoim fizycznym świadomościom i często się im to w jakimś stopniu udaje.
Programujemy takie miejsca słowami medytacji dwóch serc i to pomaga duszom przypomnieć sobie po co tu przyszły i jak to realizować bo w tej ciężkiej materii naprawdę to jest nie łatwe.
Włodekg1 Mężczyzna
 
Imię: Włodek
Posty: 169
Dołączył(a): 26 gru 2006, 13:24

Post 01 kwi 2009, 19:37

Mała notatka z 2015r , małe miasteczko na południu Polski.
Jednak trochę widocznych zmian jest.
Ludzie chodzą w ciemnych okularach bo słońce dużo jaśniej świeci jak w afryce albo jaśniej.
Opalać się też lepiej wczesnym rankiem i przed zachodem.
Przez rdzeń kręgowy człowieka przebiega kanał energetyczny zwany szuszuma.
Obecnie niewielki procent ma w nim aktywną ścieżkę złotej energii.
Jeśli się już taki trafi to jest ona grubości włosa , nitki pajęczyny a w większości trudno cokolwiek wypatrzeć.
Natomiast w 2015 większość ludzi ma ją już od 0,5 cm średnicy i więcej , dużo ma po 2 cm.
Ludzie którzy jednak nie pracują ze światłem, mający czarne aury, też znaleźli sposób żeby to przetrwać . Tam gdzie są ich większe skupiska wybudowali kopuły z ciemnej energii która ich izoluje od nadmiaru światła.
Praktycznie w każdej miejscowości są budynki z takimi kopułami.
Przesyłanie energii miłości na takie miejsca zapobiega powstawaniu kopuł a ich użytkownicy się wynoszą na inne placówki bo czulą dyskomfort, albo się integrują ze światłem , ewentualnie na ich miejsce przychodzą młodsi , nie mający ciemnej aury i oni sobie tam radzą.
W ludziach jest więcej wewnętrznej radości , tolerancji i zrozumienia.
Włodekg1 Mężczyzna
 
Imię: Włodek
Posty: 169
Dołączył(a): 26 gru 2006, 13:24

Post 01 kwi 2009, 19:39

Czy jesteś w stanie podać źródło tych informacji lub też dlaczego sam uważasz, że ludzie będą doświadczali takich problemów?

Myślę, że każdy odpowiada za siebie. Jeśli ktoś się wcielił tutaj, w naszych czasach, to zapewne brał pod uwagę różne ewentualności. Nie ma co straszyć, że trzeba zrobić do któregoś tam roku to czy tamto, bo inaczej będzie źle. Każdy rozwija się we własnym tempie, na swój własny sposób, moim zdaniem.
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 826
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon

Post 01 kwi 2009, 20:09

Coś Ci Enlil umknęło przy czytaniu i pytasz o to na co odpowiedź jest w tekście.
Włodekg1 Mężczyzna
 
Imię: Włodek
Posty: 169
Dołączył(a): 26 gru 2006, 13:24
Czy masz na myśli tą informację:
Włodekg1 napisał(a):Z braku czasu na pisanie wkleję tu posty które umieściłem już gdzie indziej.

Jeśli tak - jakie jest źródło informacji tych innych (wcześniejszych) notek (o to pytałem)?
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 826
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon

Post 02 kwi 2009, 18:53

To są moje relacje z naszych grupowych wypraw w przyszłość jak i przeszłość.
Jestem jednym z uczestników takowych i trochę kronikarzem. Inni nie będą się ujawniać.
To nie są relacje przeczytane z książek czy czasopism.
Staram się nikogo nie straszyć , ale jeśli zacznę pisać nie prawdę , czyli zatajać jakieś obserwacje to co to będą za relacje?
Jako że je już raz napisałem to nie muszę drugi raz pisać tego samego.
Oczywiście jeśli wyrazicie dezaprobatę to je usunę.
Rozmawiamy również z Opiekunami i Ci potwierdzają to co nam się udało zobaczyć.
Powiedzieli ze jakieś trzydzieści procent ludzi nie będzie gotowych aby się zintegrować z rosnącym natężeniem energii i będą mieli problemy tak fizyczne jak psychiczne i to na własne życzenie.
Przecież nikt nikogo nie zmusza do trwania przy niskich wibracjach.
Piszę o tym aby między innymi poznać zdanie innych na ten temat.
Równie dobrze możemy zamilknąć , ale to nie zmieni tego co nadchodzi.
Patryk Geryl i inni czarnowidzowie tak namiętnie straszą ludzi ,że to co ja opisuje to jest przy tym wysoce optymistyczne.
Podaje również troszkę na temat złagodzenia promieniowania.
Ciekawe czy to kogoś zainspiruje, czy skończy się na biciu piany.
Włodekg1 Mężczyzna
 
Imię: Włodek
Posty: 169
Dołączył(a): 26 gru 2006, 13:24

Post 02 kwi 2009, 19:10

Oki.
Włodekg1 napisał(a):Oczywiście jeśli wyrazicie dezaprobatę to je usunę.

Ja nie wyrażam :P
Pytałem, bo Twoje informacje w pewnym sensie dość mocno odbiegają od moich, stąd moja ciekawość.

Włodekg1 napisał(a):Patryk Geryl i inni czarnowidzowie tak namiętnie straszą ludzi ,że to co ja opisuje to jest przy tym wysoce optymistyczne.
Podaje również troszkę na temat złagodzenia promieniowania.

Ok.
Myślę, że na czarnowidzów nie ma co patrzeć.
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 826
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon

Post 07 kwi 2009, 13:39

Enlil chętnie poczytam to co Ty o tym sądzisz bo temat jest na czasie.
Ja oczywiście nie twierdzę że to co pisze to jest nie podważalne.]
Po prostu to tak to widzimy.
Włodekg1 Mężczyzna
 
Imię: Włodek
Posty: 169
Dołączył(a): 26 gru 2006, 13:24

Post 07 kwi 2009, 16:22

W porządku. Moje informacje także w żadnym wypadku nie są niepodważalne - inaczej bym tym tematem się w ogóle nie interesował (bo po co, jeśli wiesz, że już wiesz wszystko ;) ).

Zacznę od podstaw: oddziaływanie energetyczne z kosmosu jest dla mnie faktem. Śledzę sobie różne historyczne informacje, porównuję badania oficjalne i nieoficjalne i dochodzę do wniosku, że jeśli chcesz dowiedzieć się coś więcej na temat otaczającego nas świata, to nie idź do szkoły; a już zupełnie szkoda czasu na studiowanie historii, która, niby będąc naszą przeszłością, dziwnym trafem ciągle się zmienia... ale spróbuj o tym napomknąć ludziom, którzy się nią zajmują. (Chyba, że chcesz mniej-więcej się orientować w takich szczegółach, jak panujący władcy, toczone przez nich wojny oraz narzędzia wykorzystywane przez chłopów lub niewolników).

Ogólnie rzecz biorąc, a w przypadku roku 2012 szczególnie, wychodzę takiego z założenia: jak długo żyjemy i jak dużo wiemy, by określać co się na pewno zdarzy w 2012 roku, a co nie, skoro odrzuciliśmy w ostatnich kilku wiekach (a w XX zwłaszcza) całą wiedzę i doświadczenie wszystkich poprzedzających nas cywilizacji, które długością swojego istnienia naszą kulturę sporo wyprzedzają...?

Porównuję więc informacje i myślę, że - jeśli starożytne dane dot. wymienionego roku zostały prawidłowo odczytane - oddziaływanie w naszej galaktyce (do czego przekonuje wiele źródeł) na Ziemię osiągnie jakiś punkt szczególny wiążący się z szansą na wielkie zmiany, być może nawet rewolucję. Nie ma jednak zgody co do tego, jakie to będą zmiany.

Wydaje się, że chodzi tu przede wszystkim o oddziaływanie na ciała energetyczne, a w rezultacie także na ciało fizyczne. Ponieważ zgodziliśmy się (lub zostaliśmy do niego w taki czy inny sposób zmuszeni) na życie na Ziemii właśnie teraz, powinniśmy brać pod uwagę także konsekwencje tego faktu, z jakimi się ono wiąże, czyli np. to, że to oddziaływanie już będzię nieodwołalne - bez względu na nasz tymczasowy kaprys. Ci, którzy się rozmyślili, mogą ratować się ucieczką przez nagłą śmierć - samobójstwo bezpośrednie lub pośrednie (poprzez innych ludzi).

Są 2 wersje dotyczące roku 2012: jedna mówi, że zmiany następują stopniowo a owy rok jest swego rodzaju punktem kulminacyjnym nawarstwiającego się oddziaływania; druga, że wszystko się stanie nagle, szybko i gwałtownie, rozdzielając wyraźnie czas na przedtem i potem. Nie wiem która jest prawidłowa (może obie jednocześnie?).

Silne oddziaływanie kosmosu na człowieka, planetę i wszystko co na niej się znajduje może spowodować generalnie 2 scenariusze: albo pozostaniesz niedostrojony do tej wibracji (będziesz płynąć przeciw prądowi rzeki), albo dostosujesz się do owego oddziaływania. Tak więc nie do końca chodzi o dostrojenie się do tego, co się wokół Ciebie znajduje, ale o to, co się znajdzie (w sensie energetycznym). Zawsze masz wybór w jakim kierunku zamierzasz dalej podążyć (w sensie uniwersalnym, a nie jednego wcielenia).

Która droga jest lepsza? Oczywiście kwestia jest bardzo względna i odpowiedź zależy od tego, co chcesz osiągnąć oraz jak bardzo jesteś świadomy celu oraz siebie samego.

:)
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 826
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon

Post 09 kwi 2009, 10:27

Enlil,
Jako, że nadmieniłeś odrobinę o historii warto jest też zwrócić uwagę na temat nastawienia ludzi względem kończących się stuleci. Mam na myśli to, że ludzie odkąd zaczęli liczyć upływający czas z użyciem kalendarza wraz z upływem każdego STULECIA pojawiał się człowiek będący pewnego rodzaju, tylko w oczach ludzi, posłańcem. Faktycznie była to osoba sprytna umiejąca zarobić na zwyczajnej głupocie ludzi - nie mówię że temat 2012 jest głupotą. Idąc tym tropem, ludzie czekali co około 100 lat na koniec świata. Obecnie mamy rok 2012, jest to więc drugie tysiąclecie czyli data nawet jeszcze lepsza na koniec świata niż stulecie. Chyba wszyscy zrozumieli do czego zmierzam?

Pragnę jeszcze zaznaczyć, że moim celem nie jest wytworzenie w każdym wierzącym w 2012 zwątpienia. Jedynie sugeruję ODROBINĘ DYSTANSU. Czy śledzicie co się działo niedawno na świecie gdy wielki zderzacz hadronów miał PODOBNO stworzyć czarną dziurę która zapoczątkowała by nasz koniec świata? Ludzie fanatycznie wierzący w tą teorię po prostu stracili rozum. Efekt jest taki że mała dziewczynka, bodajże z Indii, popełniła samobójstwo. Proszę tylko - nie dajcie się zwariować i myślcie racjonalnie.

Co do mojego zdania na 2012 myślę że nic widzialnego się nie stanie - nie jestem jednak tego na 100% pewny, nie znam przyszłości.

Pozdrawiam.
'Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło.'
Avatar użytkownikaTwójCień Mężczyzna
micro_space
 
Posty: 100
Dołączył(a): 02 kwi 2009, 21:30

Post 09 kwi 2009, 16:31

Zgadzam się. Zresztą inną sprawą jest, czym właściwie jest tzw. koniec świata? I dlaczego miałby nastąpić?

Ja osobiście nie przywiązuję się do tej daty, ale biorę ją pod uwagę jako swego rodzaju weryfikację. Bo o ile do roku np. 2000 jako końcu czegoś w ogóle nie przywiązywałem wagi, o tyle data 2012 w wielu źródłach występuje. Za ok. 4 lata przekonamy się o tym naocznie.
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 826
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon

Post 12 kwi 2009, 21:52

Podniesienie się temperatury na ziemi spowoduje że zajdzie konieczność zmiany gatunków roślin którymi dotychczas się żywimy.
Np kasztanowce już od dawna umierają bo pojawiły się szkodniki które je niszczą.
Możliwe że wystarczy przywieść odmiany z cieplejszych regionów i je uprawiać.
Ale zanim się to wdroży może wystąpić niedostatek żywności przez kilka lat.
Przecież trzeba je zaaklimatyzować , nauczyć się je uprawiać, możliwe że przebudować maszyny rolnicze, postarać się o środki nawożenia o innym składzie, przekonać do tego rolników.
Mimo że średnia temperatura wzrasta, nikt jakby tego poważnie nie bierze pod uwagę.
Jeśli się znajdą pionierzy którzy to będą odpowiednio wcześnie wdrażać , to zdążą złagodzić
nieco sytuację.
Z drugiej strony do puki plony wyraźnie nie maleją to chyba nikt się za to nie weźmie.
W momencie jak zaczną maleć to będzie opóźnienie już nie do odrobienia przynajmniej przez kilka lat i będziemy się odchudzać.
Te informacje uzyskujemy między innymi w czasie głębokiej medytacji od Opiekunów i nie wygląda aby oni żartowali na ten temat.
Włodekg1 Mężczyzna
 
Imię: Włodek
Posty: 169
Dołączył(a): 26 gru 2006, 13:24

Post 21 kwi 2009, 15:50

Ja dodam jeszcze jedno źródło mówiące o roku 2012, tym razem oficjalna gazeta The Daily Mail z U.K.:

Burze słoneczne w 2012

Dla nieznających angielskiego lub tych, którym nie chce się czytać, w skócie napiszę, że chodzi o mającą już w przeszłości miejsce m.in. w Kanadzie, Nowym Jorku czy Londynie burze powiązane z (wskazywanym również przez kalendarz starożytnych Majów) ok. 11-letnim cyklem plam słonecznych. Związane są z nimi m.in. zaburzenia elektromagnetyczne, które mogą naszą cywilizację - zgodnie z artykułem - cofnąć do poziomu ze średniowiecza. Oczywiście, jest to jeszcze jedna informacja naukowców, którzy wieszczyli już wiele meteorów, problemów technologicznych czy tych związanych z samą Ziemią, które miały doprowadzić do upadku ludzkości. Jeszcze jedna cegiełka do stosu pt. 2012. Jak będzie, zobaczymy; niemniej znowu powtarza się problem z prawdopodobnym niedoborem żywności - czy coś się da na to poradzić? Może Ty, Włodku, masz jakieś nowe informacje - tym razem z poradami?
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 826
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon

Post 21 kwi 2009, 23:55

No i ja dorzucę swoje czypinćdziesiąt złotych. Tematem interesuję się od 3 lat, akurat odkąd zacząłem się interesować rozwojem duchowym i tymi sprawami. Początkowo wierzyłem, że sprawcą całego zamieszania ma być Nibiru. W filmikach na youtube przygotowanych dość ciekawie było, że już pod koniec 2009 ma być widoczne. Mój ziomek policzył, że gdyby Nibiru rzeczywiście istniało powinno być już widoczne dla domowych odbiorców (zwykłych ludzi z dobrze ustawionym teleskopem). Mieliśmy jakieś zdjęcia i porównanie 2003 z 2004 rokiem ze to niby zblizające się Nibiru. Okazało się, że to jakaś mgławica. Więc co, 2012 coraz bliżej więc przekłada się katastrofy na później i wymyśla nowe? Akurat może i jest to prawdopodobne. Bo wzrastająca temperatura nie jest spowodowana CO2. Dawniej uważałem, że to Nibiru wpływa na te anomalie. Teraz, jeżeli czeka nas w najbliższym czasie katastrofa to raczej nie ze strony fizycznej. Prędzej energetycznej. Słońce jako 98% masy układu słonecznego bardzo mocno na nas wpływa. Na naszą energię, za która idzie całe ciało fizyczne itp. Podejrzewałbym, że katastrofa może nastać poprzez zniszczenie energetycznej bariery Ziemi. A że ludzie poprzez swoją wieczną ignorancję i materializm nie zajęli się dbaniem o swój rozwój i o ratowanie tego wszystkiego, 'koniec świata jest bardzo możliwy'. Z tego co wiem ludzkość miała wiele już tych końców;] A mity z Atlantydą i Lemurią są wyssane z palca? To po prostu upadłe cywilizacje, których my jesteśmy następcami, ale to sprawa na inny temat.
Avatar użytkownikaPL-ayeR Mężczyzna
 
Imię: Kamil
Posty: 115
Dołączył(a): 14 lut 2008, 18:02
Lokalizacja: Maków k. Skierniewic
Droga życia: 7
Typ: Poprzednio 4w5, teraz 7w6?
Zodiak: Baran

Powrót do działu „Inne”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość