Wszystko inne dotyczące ezoteryki i spraw poruszanych w Przebudzeniu.
Sporo leków w dzisiejszych czasach, wbrew częstemu myśleniu, nie jest 'budowana' przez maszyny - nie panujemy nad materią aż tak dobrze żeby budować związki chemiczne na poziomie atomowym. Niewielka ilość leków jest produkowana w różnych reakcjach chemicznych (więc w systemie naśladującym naturę), natomiast z tego co mi wiadomo ogromna większość leków jest hodowana. Substancje aktywne są wytwarzane przez zmodyfikowane (albo i nie w specyficznych przypadkach) genetycznie drożdże, bakterie, czasem (rzadko) inne organizmy, a ewentualnie później są dodatkowo oczyszczane i obrabiane fizycznie i/lub chemicznie.
Więc nie można powiedzieć że te leki są całkowicie sztuczne i że nie mają żadnego ładunku energetycznego, bo też zostały wyprodukowane przez żyjące organizmy. Ponadto wszystko co istnieje ma _jakąś_ energię. Inaczej by nie istniało jako coś materialnego, a tylko jako potencjalny byt, idea, wzorzec energetyczny czy jakkolwiek sobie tego nie nazwiemy...

Z resztą - nasz organizm przecież pozyskuje energię właśnie na zasadzie przekazywania elektronów, poprzez różne reakcje egzoenergetyczne w których zużywa się głównie glukozę i kwasy tłuszczowe żeby przekazać z nich na ATP będące swego rodzaju przekaźnikiem energii elektrony (powodując fosforylację ADP do ATP), dzięki czemu przy innych reakcjach w organizmie te elektrony - przenoszona przez nie energia może zostać zużyta w dowolnym celu... Czy nie panujemy nad energią w tej formie? Też panujemy na pewnym stopniu - nasz organizm panuje. Jest zaprogramowany świetnie do kontroli energii na tym poziomie poprzez zmienną ekspresję różnych białek, przez zmienną produkcję enzymów, ATP itd...
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
Avatar użytkownikaTil Mężczyzna
Poszukujący
 
Posty: 1614
Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
Droga życia: 11
Zodiak: tygrys
Til napisał(a):Sporo leków w dzisiejszych czasach, wbrew częstemu myśleniu, nie jest 'budowana' przez maszyny - nie panujemy nad materią aż tak dobrze żeby budować związki chemiczne na poziomie atomowym. Niewielka ilość leków jest produkowana w różnych reakcjach chemicznych (więc w systemie naśladującym naturę), natomiast z tego co mi wiadomo ogromna większość leków jest hodowana. Substancje aktywne są wytwarzane przez zmodyfikowane (albo i nie w specyficznych przypadkach) genetycznie drożdże, bakterie, czasem (rzadko) inne organizmy, a ewentualnie później są dodatkowo oczyszczane i obrabiane fizycznie i/lub chemicznie.

Dzięki za info z branży farmakologicznej. Natomiast jeśli chodzi o panowanie nad materią na poziomie atomowym - od niedawna (lata 80.) jest to już fakt technologiczny, może nie na dużą skalę jeśli chodzi o zastosowanie, ale jednak.
Tutaj zdjęcie - atomy ułożone w napis IBM (bo w laboratoriach tej firmy po raz pierwszy tego dokonano):
http://www-03.ibm.com/ibm/history/exhibits/vintage/vintage_4506VV1003.html


Til napisał(a):Ponadto wszystko co istnieje ma _jakąś_ energię. Inaczej by nie istniało jako coś materialnego, a tylko jako potencjalny byt, idea, wzorzec energetyczny czy jakkolwiek sobie tego nie nazwiemy...

Zgadza się, ale tak jak pisałem wyżej - energia uwiązana w materii ma swoją własną specyfikę i nie reaguje tak, jak energia "wolna". Przechodzenie energii/częstotliwości nie jest tak płynne, jakby można było się spodziewać (ze względu na to, że mają różne właściwości przy różnych częstotliwościach) - warto porównać to do stanów skupienia materii: właściwie generalnie nie ma czegoś pośredniego pomiędzy np. ciałem stałym a cieczą - część atomów będzie już w stanie ciekłym, część zostanie jeszcze w stanie stałym.

Til napisał(a):Z resztą - nasz organizm przecież pozyskuje energię właśnie na zasadzie przekazywania elektronów

Czy wyłącznie? Oczywiście, można żyć bez słońca zdaje się, i pozyskiwać energię w inny sposób. Jednak do tego, aby człowiek zachował aktualną formę (czyli wszystkie procesy życiowe na różnych poziomach, które aktualnie mają miejsce w organizmie), światło słoneczne również jest potrzebne.

Idąc tym tropem - a co z energią, której nie postrzegamy zmysłami? Czy pochodzi wyłącznie z materii?

Til napisał(a):poprzez różne reakcje egzoenergetyczne w których zużywa się głównie glukozę i kwasy tłuszczowe żeby przekazać z nich na ATP będące swego rodzaju przekaźnikiem energii elektrony (powodując fosforylację ADP do ATP), dzięki czemu przy innych reakcjach w organizmie te elektrony - przenoszona przez nie energia może zostać zużyta w dowolnym celu... Czy nie panujemy nad energią w tej formie? Też panujemy na pewnym stopniu - nasz organizm panuje. Jest zaprogramowany świetnie do kontroli energii na tym poziomie poprzez zmienną ekspresję różnych białek, przez zmienną produkcję enzymów, ATP itd...

Uważam, że użyłeś bardzo trafnych określeń: "organizm panuje", "zaprogramowany". Program = brak świadomej kontroli. Tak się składa, że "natura" stworzyła układ człowieka, budując go z klocków-cząstek materii, tak samo, jak programista tworzy świadomie program przy pomocy języka programowania. Świadomym elementem jest tu twórca, ale nie maszyna ani program (program nie ma wpływu na swoje zachowanie w inny sposób, niż ten określony przez twórcę). Tu pojawia się kwestia determinizmu - bez świadomości właśnie pozostaje tylko determinizm.

Pierwiastki występujące w przyrodzie stanowią język "natury", z których buduje całe układy na poziomie atomowym (materii). Ten układ działa na poziomie "wegetatywnym", tj. nie musimy myśleć o funkcjach życiowych, one działają same z siebie, bo są zaprogramowane. Innymi słowy, nie panujemy nad nimi - nie zarządzamy nimi świadomie (choć można zacząć kształcić umysł w tym kierunku, jak pokazują osiągnięcia indyjskich fakirów).
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 827
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon
Tak, organizm jest zbudowany i zaprogramowany do tego - celowo użyłem właśnie takich określeń. Ale przecież możemy się nauczyć kontrolować to oprogramowanie - najpierw ucząc się jego funkcji, a potem wręcz ucząc się jak zmieniać pewne skrypty, czy dopisywać nowe.
Osoby na wysokim poziomie rozwoju często mogą panować nad swoim organizmem w sposób niewyobrażalny dla dzisiejszej nauki.

A co do kwestii drukowanego atomami napisu IBM (i paru innych powstałych od wtedy), wiem o tym, ale miałem na myśli zastosowania masowe - konieczne do produkcji leków ;)

A co do samej gęstości energii - nie jestem pewien wcale czy faktycznie ta przepaść pomiędzy energią 'wolną', a energią 'związaną' w postaci materii jest aż tak duża, czy przypadkiem nie przenikają się ;)
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
Avatar użytkownikaTil Mężczyzna
Poszukujący
 
Posty: 1614
Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
Droga życia: 11
Zodiak: tygrys
Zmierzamy w ciekawym kierunku.

Til napisał(a):Tak, organizm jest zbudowany i zaprogramowany do tego - celowo użyłem właśnie takich określeń. Ale przecież możemy się nauczyć kontrolować to oprogramowanie - najpierw ucząc się jego funkcji, a potem wręcz ucząc się jak zmieniać pewne skrypty, czy dopisywać nowe.
Osoby na wysokim poziomie rozwoju często mogą panować nad swoim organizmem w sposób niewyobrażalny dla dzisiejszej nauki.

Ok. Jak byś się zatem do tego programowania zabrał? :) Przez jakiś pośredni "interfejs użytkownika", czy bezpośrednio operując na składnikach?

Til napisał(a):A co do samej gęstości energii - nie jestem pewien wcale czy faktycznie ta przepaść pomiędzy energią 'wolną', a energią 'związaną' w postaci materii jest aż tak duża, czy przypadkiem nie przenikają się ;)

Przepaść w sensie możliwości wpływania człowieka, czy przepaść w sensie właściwości materii...? (Nie wiem co masz dokładniej na myśli). Jeśli to drugie, obserwacje fizyków wskazują na silne oddzielenie i niezależność cząstek materii od cząstek energii. Jądro w atomie jest bardzo solidne, a siły wiążące wystarczająco duże, by rozbicie atomu w sposób inny niż przez rozpędzanie cząsteczek do ogromnych prędkości nie było możliwe. Stąd - zgodnie z fizyką, jądro atomu, mimo, że jest energią, stanowi niezależną cząstkę - nie jest to wszech-przenikające się "pole mocy", a raczej coś w rodzaju wyraźnie odrębnej gwiazdy na tle ciemnego kosmosu (i w gwieździe siły podobnie są bardzo silne).

To wszystko oznacza, że traktowanie całego atomu jako "wolnej" energii byłoby problematyczne z punktu widzenia fizyki. Skądś bierze się ta stałość materii. ;)
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 827
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon
Jogini i różni inni mistrzowie głównie różnych wschodnich systemów wyznaniowych itd. potrafią regulować swój metabolizm przyspieszając go, albo znacznie spowalniając, aż ponoć do progu gdzie oznaki życia są prawie niewykrywalne.
Więc choćby w taki sposób - poprzez praktykę, przez uczenie się swojego ciała, jego reakcji i kontroli nad nim...
Nie mówię że każdy od razu musi dążyć aż do tak rozwiniętych umiejętności, niemniej każdy może się nauczyć kontrolować to do pewnego stopnia.

Przepaść w sensie nieprzekraczalności tej bariery, w sensie braku ciągłości. Elektrony tworzące chmurę elektronową wokół atomów ciągle wymieniają się miejscami, to nie tak że elektron jest przypisany do atomu. Równie dobrze przemieszczać mogą się i inne formy energii, subatomowe, czemu nie? Cząsteczki subatomowe mają konkretne średnie wartości energii które są zbadane, ale czemu miałby nie zachodzić transfer energii na poziomie niewykrywalnym dla naukowych aparatur? W końcu skoro wszystkie materialne elementy są tak na prawdę skupiskami energii, a w dodatku każde z tych skupisk podlega zasadom nieoznaczoności... Równie dobrze mogą zachodzić transfery energetyczne, co z resztą zdaje się jakoś działać na poziomie kwantowym w niezrozumiały dosyć dla mnie (a chyba i z tego co kojarzę z tego co czytałem dla naukowców) pozwalając na natychmiastowe odczytywanie zmian stanu bliźniaczych cząstek splątanych kwantowo, teleportację kwantów światła...
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
Avatar użytkownikaTil Mężczyzna
Poszukujący
 
Posty: 1614
Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
Droga życia: 11
Zodiak: tygrys
Hmm....

Powiedziałbym, że elektron i jądro to w gruncie rzeczy dwie odrębne sprawy. Dlatego nie można ich ze sobą mieszać. Cząsteczki subatomowe nie mają właściwie zbadanych wartości, ale uważa się jednak, że są to cząsteczki (nie wyłącznie chmury). Trzeba pamiętać, że na skali makro - czyli atomu - suma musi zostać zachowana, by pierwiastek sam z siebie nie zmienił właściwości. Ogólnie rzecz biorąc, pomijając pewne wyjątki, atomy są stałe; na tej skali "makro" elektron i jądro stanowią swego rodzaju parę, która utrzymuje (i musi utrzymywać) równowagę. Stąd - ogólna suma energii jest zachowana; możemy co najwyżej podebrać elektron atomowi - i to relatywnie łatwo można zrobić. Natomiast zmiana ilości masy i energii jądra... niespecjalnie. ;)

Elektron nie poddaje się rozbiciu, czy też "rozmyciu" na mniejsze "chmurki" (powiedzmy pół masy elektronu wykorzystamy dla własnych celów, a drugą połowę zostawimy atomowi) - zostałoby to zaobserwowane. Tak więc nie możemy mówić o nieintegralności, a tym samym "wyciekaniu" energii z cząsteczek.

Natomiast świat "mikro", czyli mniejszych cząstek składających się na jądro (protony + neutrony), a następnie - powiedzmy - "sub-mikro", czyli jeszcze mniejsze cząstki (kwarki), to jest świat na innym stopniu "hierarchii", tzn. nie zachodzą bezpośrednie powiązania między zewnętrznym elektronem, a cząsteczkami jądra. Trzeba zatem to ostatnie traktować jako całość, jako odrębny świat. A tu nie zaobserwowano zmiany i nieciągłości w zachowaniu energii i masy (pomijając wspomniane, nieistotne tutaj, wyjątki). Co oznacza, że siły utrzymujące jądro w całości nie pozwalają na dowolne wykorzystywanie jego energii.

Jeśli mówisz o energii niewykrywalnej dla aparatury naukowej, to równie dobrze może ona pochodzić z czegoś innego niż cząsteczki materii - a przecież o tym ostatnim właśnie rozmawiamy (o transformacji materii w energię). Myślę, że taka dyskusja to zupełnie odrębny temat - o istnieniu "cząsteczek niewykrywalnych" (czyli nie będących materią). Te wykryte cząsteczki sub-atomowe jednak muszą zachowywać się zgodnie ze ścisłymi prawami fizyki kwantowej - nie są to dowolne "chmury" niewiadomo-jakiej energii (tzn. mają ściśle określone właściwości).

W skrócie: moim zdaniem, aby cząsteczki zachowały swoje właściwości, muszą podlegać ścisłym zmianom. Jeśli te zmiany dotyczą materii, a cząsteczki materii aparatura naukowa wykrywa, to zostałoby to zaobserwowane. Odrębną sprawą natomiast jest to, co się faktycznie dzieje w organizmie człowieka, który nie jest wyłącznie systemem materialnym.

Cząsteczki splątane, teleportacja itp. nie zmieniaj głównej sprawy - energii / masy cząsteczki materii jako całości. Zgodnie z tym, co wiadomo o jądrze atomu i siłach, które je utrzymują, "wyciekanie" z niego śladowych ilości energii wydaje mi się dość podejrzaną teorią - ponieważ te sub-atomowe cząsteczki elementarne oraz jądro jako całość muszą nieustannie utrzymywać swoje właściwości. Ta wewnętrzna równowaga sił wewnątrzjądrowych zostałaby zachwiana, gdyby można było sobie dowolnie zmieniać masę i ilość energii, choć nie mogę zaprzeczyć jednemu z tego co napisałeś: cząsteczka jako "chmura prawdopodobieństwa" ma znaczenie ogólna suma całej energii. Co nie znaczy jednak, że ta energia nie jest "uwięziona" i może swobodnie uciec z atomu. Gdyby tak było jak piszesz, pod znakiem zapytania stanęłaby cała integralność materii. Nie znam doświadczalnie zbadanych przypadków, w których człowiek, koncentrując się na atomie jakiegoś pierwiastka, spowodował samą myślą rozpad (choć w większych skalach wpływ telekinetyczny oczywiście jest znany - to chodzi mi o zbadanie tego doświadczalnie tak, by fizyk mógł stwierdzić "była atom, a teraz zostały tylko cząstki elementarne"...).

Moja teoria, jeśli chodzi o zwykły proces pobierania energii, jest następująca: jądro atomu stanowi o faktycznej materii i generalnie nie reaguje, natomiast elektron to pośrednik pomiędzy światem energii i materii. Wiemy, że elektron może znajdować się w różnych "stanach" (np. może zostać wzbudzony poprzez promienie światła). Przekazywanie energii - tej właściwej - ma miejsce za pomocą głównie elektronów i jest uzależnione od ich stanu. Zatem elektron elektronowi nierówny. Duże znaczenie ma tu ilość promieni słonecznych (to apropo pomysłów, by można było zastąpić słońce wyłącznie jedzeniem materii i mieszkaniem np. wyłącznie w jaskiniach), na które wystawiona jest materia, bo reaguje ono z elektronami (a nie z jądrem, które - jak napisałem - jest bardzo silnie zintegrowane). Stąd energia jest przekazywana właściwie za pomocą elektronów, ale nie jest dowolnie "przetransformowywana" w odpowiednie kwarki, protony, neutrony, z których, czasem sporych ilości, następnie wyłania się jakiś atom, lub na odwrót, atom znika.

(Stąd - materia materii nierówna. Niektóre rodzaje pożywienia mają więcej energii/życia, a inne mniej).

Trudno tu zatem mówić o dowolnej, ciągłej zmianie kwantów i innych cząstek. Te zjawiska - ciągłość i kwantowość - wzajemnie się wykluczają. A świat materii jest właśnie kwantowy...

(Stąd też nie da się dowolnie przekształcać nisko-energetycznej materii w samą energię, bo - jak napisałem - musiałoby to się wiązać z rozbijaniem jądra lub elektronu - a coś takiego nie zachodzi).

Til napisał(a):Więc choćby w taki sposób - poprzez praktykę, przez uczenie się swojego ciała, jego reakcji i kontroli nad nim...
Nie mówię że każdy od razu musi dążyć aż do tak rozwiniętych umiejętności, niemniej każdy może się nauczyć kontrolować to do pewnego stopnia.

No tak, ciała... jednak to robi się "samo", automatycznie, poprzez zmuszanie się do czegoś, i wówczas mamy nadzieję, że rezultat będzie taki, jaki sobie zażyczymy. To nie jest świadome programowanie bezpośrednie, tylko używanie "stworzonych przez kogoś" mechanizmów (lub 'dźwigni", lub "interfejsu"). A w taki sposób, bez wniknięcia w elementarne procesy, nie można mówić o w pełni świadomym programowaniu.

To to samo, co powszechne afirmacje - wmawianie sobie czegoś tak długo, aż uwierzymy, że jest to prawdą. Powiedziałbym, że jest to równie niedelikatne, jak zajmowanie się energią (cząsteczkami o zerowej masie) przy pomocy atomu ołowiu :P (Atom ołowiu nawet nie "zauważy", że "wdepnął" na jakąś cząteczkę energii ;) ).
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 827
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon
Generalnie, pomijając czyste teoretyzowanie, muszę się zgodzić z tym co piszesz.
Nie znam się też odpowiednio dobrze na fizyce subatomowej żeby nawiązać dyskusję na ten temat ;)
A co do kontrolowania swojego organizmu - na poziomie molekularnym nie jesteśmy w stanie kontrolować organizmu - albo nic mi o tym nie wiadomo - jednak zwykle nie jest to chyba konieczne. Natomiast ogólną kontrolę 'zewnętrzną' można uzyskać nad sporą ilością procesów...
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
Avatar użytkownikaTil Mężczyzna
Poszukujący
 
Posty: 1614
Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
Droga życia: 11
Zodiak: tygrys
Można pracować bezpośrednio z energią. Na poziomie eterycznym, na którym istnieje matryca ciała fizycznego (linie sił, tworzące poszczególne organy, cząsteczki, komórki i całe ciało + organy czysto energetyczne, bez odpowiedników fizycznych), można kierować tak energią, by samemu kształtować swoje ciało, wpływać na działanie narządów, zarządzać procesami w układzie nerwowym... a nawet w mózgu. To ostatnie kiedyś testowałem i... doprowadziłem do jakiegoś chwilowego "zwarcia" pomiędzy dwoma półkulami. Nie wiem do dziś czemu tak się stało, nie jestem specjalistą z zakresu elektrycznych procesów w mózgu :P

Można też kierować tak liniami energii matrycy eterycznej, by dosłownie świadomie stwarzać własne ciało. Podstawą jest świadomość energii. (I jestem ciągle w temacie związanym z głównym wątkiem - bo szczególnie dużą rolę w przyspieszaniu procesów "kreowania przy pomocy energii" odgrywa zdolność do absorbowania wysokich częstotliwości światła słonecznego).
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 827
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon
Tak, samą energetyką na poziomie 'subtelnym' można manipulować. Natomiast ja ciągle jestem w stadium eksperymentowania co do tego jak dalece można zmienić działanie swojego ciała fizycznego i samo ciało fizyczne takimi manipulacjami. Potencjał wydaje się jednak dość duży ;) Acz powiem że w energetykę układu nerwowego starałem się nie ingerować, w szczególności nie we fragmentach dotyczących mózgu - jestem dość przywiązany do jego aktualnej sprawności i dopóki nie będę pewien że czegoś nie popsuję, wolę tam nie ruszać. ;P Podobnie z resztą starałem się nie macać za dużo przy ważniejszych gruczołach. Na razie bardziej poznaję działanie i wpływ systemu energetycznego na własną fizyczność niż manipuluję nim - czasem tylko pozbywając się migreny albo rozgrzewając zmarznięte dłonie czy stopy - głównie więc manipulacje na naczyniach i to takie które można przypisać by było autosugestii, gdyby nie to że niwelowałem też migreny u osób które nie wiedziały że to robię...
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
Avatar użytkownikaTil Mężczyzna
Poszukujący
 
Posty: 1614
Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
Droga życia: 11
Zodiak: tygrys
Rozmawiając o słońcu (energia) i materii (oczy fizyczne), nie sposób pominąć wielu powiązanych tematów, w tym tego, co się właściwie dzieje, gdy światło słoneczne dociera na Ziemię. Pisaliśmy o naturze energii i materii.

Materię można uznać za sumę energii o określonych częstotliwościach, których wzajemna suma się równoważy (czyli dąży do zera - jakby komuś się przypomniała matematyczna koncepcja zwana "granicą" ze szkoły ;) granica wskazuje na dynamiczność układu, tzn. zmienność w czasie).

Energia jest znacznie prostsza do zrozumienia, mimo, że materialnymi zmysłami jej nie postrzegamy bezpośrednio (światło jedynie odbija się / reaguje z naszymi cząsteczkami np. oczu itp.) - energia to po prostu siła. Fizycy do określania działania energii w naszym geometrycznym wszechświecie używają m.in. wektorów.

Naturą materii (yin) jest dążenie do spoczynku, tj. wszystkie siły wygasają i się naturalnie w końcu równoważą (dążą do zera). Innymi słowy ruch (drganie) cząsteczek zmniejsza się. Znane z fizyki atomy to suma energii, która wzajemnie się utrzymują tak, by stanowiła pełny, zrównoważony, stały układ energii. Zrównoważony = suma zerowa.

Energia (yang) to zupełnie inny świat: jeśli nie jest zrównoważona inną energią, wpływa na wszystko, co napotka (materię i rezonującą na odpowiednich falach energię). Energia sprawia, że świat nie jest w spoczynku, bo jako pierwotna siła we wszechświecie, stanowi zasadę, która nieustannie oddziałuje. Wystarczająco duże różnice energetyczne potrafią rozbić tymczasową równowagę sił wewnątrz atomu. Energia zatem stanowi przykład układu, którego granica jest różna od zera.

Czy równowaga sił (energii) dotyczy tylko tych o częstotliwościach niskich, właściwych materii?

Załóżmy, że częstotliwości mogą tworzyć inne cząsteczki "materii" na wyższych częstotliwościach. Załóżmy, że jądro reagowało by na światło słoneczne bezpośrednio. Wówczas przez tego rodzaju "materię" miałby miejsce nieustanny przepływ energii - co oznaczałoby, że sama z siebie materia mogłaby świecić (gdyby była wystawiona na światło słoneczne, tj. przepływ energii), tak jak świeci słońce.

A teraz zastanówmy się nad sytuacją:
- Człowiek jest szczególną istotą zdolną do pobierania energii z wyższych poziomów częstotliwości i transformowania jej na niższe.
- Ziemia i cały układ słoneczny znajduje się akurat w 26.000-letnim cyklu, w którym lada moment znajdzie się w punkcie przecinającym się z ogromnym dopływem bardzo wysokich częstotliwości energii z centrum galaktyki
- "Przypadkiem" na ten moment mamy ogromny wzrost populacji na świecie - kilka miliardów ludzi, a każdy z nich jest w stanie przetwarzać wysokie częstotliwości energii, pobierać je i sprowadzać do materii
- Innym "przypadkiem" jest to, że akurat właśnie na te dni mamy do czynienia ze zjawiskiem chemtrails, które pojawia się dokładnie na pozornej drodze słońca
A poza tym - za: http://www.globalnaswiadomosc.com/chemtrails.htm
Elity światowe, pod pretekstem schładzania klimatu, wprowadziły program depopulacji ludności świata, rozłożony na co najmniej kilka najbliższych lat.
Rozprzestrzenianie związków siarczkowych w atmosferze, tworzących tzw. chemtrails, ma powodować powolną transformację komórek człowieka, powodując tym samym swoistą "pandemię raka", chorób wieńcowych i innych chorób, wynikających z osłabienia, czy wręcz wyniszczenia układu immunologicznego człowieka


Logicznie się zastanawiając, czy przy takiej ilości ludzi nie zostałaby osiągnięta masa krytyczna energii, która spowodowałaby masowy wzrost częstotliwości energii (w tym materii) na Ziemi?

Warto zauważyć, że wzrost częstotliwości płynącej z galaktyki w miarę zbliżania się do punktu kulminacyjnego nie postępuje liniowo (tzn. przyrost nie jest prosty), a geometrycznie (czym bliżej, tym szybszy wzrost, co na wykresie wyglądałoby jak linia, początkowo wolno wznosząca się, z czasem tworząca coraz bardziej pionową ścianę).
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 827
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon
Swoją drogą, tak nawiążę do tego tematu oddziałujących na nas teraz energii.
Śledzę wyrzuty koronalne na słońcu. Zawsze gdy one są, boli mnie głowa, jestem zamulony i chce mi się bardzo spać. Wczoraj tak miałem, że uh. Akurat wczoraj wyrzucone cząsteczki dotarły wczoraj po południu.
Dzisiaj też, ale lżej. I wszystko muszę sobie świadomym oddechem odrabiać, żeby poczuć się lepiej.
I tak mi się wydaje, że z tą mocną chęcią przespania się to jest tak, że muszę wyłączyć świadomość, żeby łatwiej przyjąć tą energię. Ale nie mam pewności.
I pewnie to świadczy o tym, że moja energetyka ma jeszcze dużo do zrobienia, dlatego tak mocno to czuję.
Cosiek
Człekowiek
 
Posty: 36
Dołączył(a): 08 sty 2012, 22:12
Droga życia: 33
Zodiak: Wodnik

Powrót do działu „Inne”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości