Mentalne poszukiwania świata Wschodu i Zachodu.

Życie po śmierci

Post 13 mar 2012, 16:16

Z gory przepraszam jesli jest gdzies podobny watek, ale przekopalam prawie cale forum i nie za wiele znalazlam - nie wliczajac reinkarnacji.
Dopadla mnie ostatnio nostalgia - co sie ze mna stanie po smierci. Ba, powiedzialabym ze to troche przerazajace, bo moj racjonalny umysl podsuwa mi tylko 'pustke i nicosc'. Jezeli mialabym w to wierzyc, to w takim razie zycie jest poprostu smutne, bo wszystko co robie, to praca na cywilizacje (ktora zyje w systemie ktorego nienawidze i sie nim brzydze). Brrr strasznie zimne wytlumaczenie zycia i smierci.
Chodzi jeszcze za mna teoria ze zycie to sen, ze umiarajac poprostu budzimy sie w innej rzeczywistosci/wymiarze jednak nie za bardzo moj umysl chce w to uwierzyc, mimo ze porownujac struktury snow i swiadomosci, to by moglo sie jakos zgadzac. (Mialam wiele razy takie hmm.. uczucia jakby wszystko dzialo sie w kolko to samo, no ale nie wiem.. szalone to troche)
No i jest jeszcze reinkarnacja ale ciezko mi pojac zjawisko duszy, nigdy duszy nie doswiadczylam - nie mialam np. wyjsc poza cialo wiec nielatwo mi wierzyc w opowiadania innych.
Wiem, ze nie zawsze wszystko mozna wytlumaczyc logicznie, bo sa pewne doswiadczenia ktorych poprostu umysl nie ogarnia, ale jak to jest z ta smiercia?
Jakie sa wasze teorie, wiedza lub doswiadczenie?

Pozdrawiam cieplo ;)

edit: http://www.spiritualresearchfoundation. ... afterdeath znalazlam cos takiego w wersji anglojezycznej jesli ktos bylby zainteresowany.. jesli chodzi o mnie to - dalej nie czuje tego -.-'
Eruanis
 

Re: Zycie po smierci

Post 13 mar 2012, 17:35

Czy kiedy siedzisz w kinie i oglądasz ciekawy film zastanawiasz się nad tym co będziesz robić później?
Bo ja nie ;)
STAROŻYTNI KOSMICI - http://goo.gl/3cUSG
Avatar użytkownikaConstantine
miszcz
 
Imię: John
Posty: 60
Dołączył(a): 10 mar 2012, 22:01
Lokalizacja: Liverpool
Droga życia: 31
Zodiak: Rak

Re: Zycie po smierci

Post 13 mar 2012, 18:12

Constantine napisał(a):Czy kiedy siedzisz w kinie i oglądasz ciekawy film zastanawiasz się nad tym co będziesz robić później?
Bo ja nie ;)


Jezeli film jest interesujacy to nie ;) Jednak czasem sie zdarza ze musze skorzystac z toalety podczas seansu i wtedy zaczyna sie rozkmina :D ^^
Eruanis
 

Re: Zycie po smierci

Post 13 mar 2012, 18:57

Eruanis, koniec na pewno, jesli traktujesz siebie jako forme, tylko i wylacznie. Pewnie kazdy ma jakies swoje koncepcje czy przemyslenia, pytasz o nasze osobiste, coz...na haslo reinkarnacja nadal jeze sie , choc pamietam siebie z Atlantydy, pare innych historii, starych fotografii. Jedna z nich ozyla wczoraj, dzieki temu troszke rozjasnilo mi sie, choc nie wiem jak ma sie to do obowiazujacych teorii. Ktos porownal swiadomosc do morza, w ktorym my- energia- tworzymy fale. Ja osobiscie wole byc kropla wody tego morza, choc nie wiem czemu:p za Boga. Dla mnie swiadomosc jest falujaca energia tworzaca babelki- nas.
I teraz-to moje pierwsze wcielenie tutaj na Ziemi, mloda dziewczyna ktorej nie dane bylo dojrzec, umarla przedwczesnie, i pozniej przez wcielenia, szukala siebie w roznych formach, dojrzewajac, uczac sie dojrzalosci...wczoraj wrocilysmy do siebie. Do niedawna nie rozumialam swego kategorycznego sprzeciwu wobec kazdej przedwczesnej , nienaturalnej smierci, plynacego z podswiadomosci, teraz wiem- babelkujemy tak dlugo, jak dlugo wracamy do swej tresci. To polega na odpowiednich wibracjach jak sadze, ale to juz fizyka, a ja wiadomo- wole babelki...musujace szczesciem
Ayalen
 

Re: Zycie po smierci

Post 13 mar 2012, 19:17

Ayalen napisał(a):pamietam siebie z Atlantydy

Jeśli masz ochotę, napisz coś więcej na temat.

Eruanis napisał(a):jak to jest z ta smiercia?

Skoro wspomniałaś o logice, to pójdźmy tą drogą. Nie masz doświadczeń bezpośrednich potwierdzających możliwość egzystencji bez ciała fizycznego, więc pozostaje ci:

a) przyjąć z góry, że życie to tylko materia, i żyć zgodnie z tym przekonaniem
b) zbierać informacje o doświadczeniach innych ludzi - tutaj zamiast kierować się typowym "może tak a może nie, trudno zweryfikować to" (jak wielu ludzi robi, także na tym forum), wychodzi się poza pojedyncze fakty i uznaje ich prawdopodobieństwo w szerszym kontekście
c) zbierać informacje nie-subiektywne, które mogłyby przemawiać za oraz przeciw istnieniu życia po śmierci
d) przyjąć z góry, że życie to NIE tylko materia, i żyć zgodnie z przekonaniem, że na materii się nie kończysz (a zatem dajesz sobie ciągle otwartą możliwość na poszerzenie percepcji, doświadczeń i wiedzy)
e) próbować uzyskać doświadczenia sama

Tak więc logicznie wychodzi na to, że uznanie z góry, że życie to tylko materia, jest najmniej korzystną opcją, bo niczego nie daje ekstra, a zabiera możliwości - przede wszystkim tą najbardziej fundamentalną: egzystencji. ;) To jest mój pogląd na sprawę dla ludzi, którzy w dużej mierze nie są przekonani, że może istnieć życie poza materią.
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 826
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon

Re: Zycie po smierci

Post 13 mar 2012, 21:26

Tak, zgadzam sie jak najbardziej ze postrzeganie swiata tylko w kategoriach materialnych, nie daje nic - poza nauka, praca, pieniedzmi i przyjemnosciami. Tylko tyle umysl potrafi przeanalizowac i zrozumiec. Jednak jestem prawie pewna ze jest cos wiecej niz logika, wyczuwam, ba, doswiadczam tego hm.. obserwatora (nie potrafie inaczej tego nazwac), ale nawet to umysl probuje fragmentowac.
Nie raz wyczuwam presje, ze nie moge juz dluzej zyc w 'dwoch' swiatach, ze musze wybrac, ale ja nie chce wybierac, tylko chce utrzymywac balans pomiedzy swiatem duchowym a swiatem materialnym (czy naprawde musze wybrac jedna z opcji?) Wnioskuje ze wybierajac biegun duchowy, zatrace materialny, a wybierajac materialny, zapomne o duchowym..
Wracajac do doswiadczen poza cialem - tak, nie raz bylam o krok i ciezko sie przyznac ale stchorzylam, nie czulam sie gotowa na ten kolejny krok, znow wkracza dualnosc ze albo jesli doswiadcze zycia poza cialem to tego nie ogarne i wyladuje w psychiatryku albo dokladnie na odwrot - cale moje zycie sie polepszy.
I dlatego bardzo chetnie czytam o waszych doswiadczeniach az znow umysl i 'dusza' sie zgodza i odwaze sie na kolejny kroczek ;)
Eruanis
 

Re: Zycie po smierci

Post 13 mar 2012, 21:55

Eruanis napisał(a):Jezeli film jest interesujacy to nie ;) Jednak czasem sie zdarza ze musze skorzystac z toalety podczas seansu i wtedy zaczyna sie rozkmina :D ^^


Jasne mozesz wyjść skończyć to wszystko, bo nie dowiesz sie napewno co jest po drugiej stronie jesli nie wyjdziesz .innej drogi nie ma.
Bo jeśli ktoś coś wymysli(my w tym temacie) to będzie niczym innym jak kolejnym filmem wymyślonym pod natchnieniem seansu.
Nie wyobrażam sobie siedzenia i zastanawiania sie co dalej, czemu tu jestem, co to za kino itd.
Obecność odobnika w kinie jest chyba wystarczającym dowodem na nude poza nim.

Co jest jeśli odrzucić sfere fizyczności?
Iskierki srerki i inne bzdetki?
Jeśli jest po życiu to co niefizyczne to jak je widać?
Czuć?
Ale jak - jak czuć np. ciepło skoro nie ma fizyczności?
Co jest takiego super w odbieraniu czegoś co nie istnieje czymś czego nie ma?
Nie widać, nie czuć zapachu, nie czuć dotyku, nie słychać.
Jeśli jest niebo fizyczne to kto stworzył boga?
Jeśli jest niefizyczne to tak jakby nie było.

Wyobrażasz sobie ukochanego faceta którego nie można przytulić, możesz go tylko "poczuć" jakimś nieznanym czymś bez definicji, czuć obecnośc jakby czuć na odległość jakby nie czuć wcale?

To prowadzi mnie to konkluzji:
Jeśli istnieje dusza i inny świat mysle, że ta dusza CHCE świata fizycznego bo DZIĘKI NIEMU ODCZUWA. Dlatego dusza jeśli istnieje reinkarnacja wciela się w ciało bo chce, CHCE ODCZUWAĆ, CHCE ŻYĆ, jeśli jej nie ma cóż, skończy sie film i wyjdziesz z sali, ktoś zapyta - jak było, powiesz zajebiście albo flaki z olejem.. Jest tyle ciekawych miejsc, odczuć, ludzi, momentów, alkoholi do wypicia, że tracenie czasu na zastanawianie sie nad życiem po tym życiu uważam za strate czasu.
A za każdym razem na każdym poziomie istnienia jest ten sam problem..co dalej jest?
STAROŻYTNI KOSMICI - http://goo.gl/3cUSG
Avatar użytkownikaConstantine
miszcz
 
Imię: John
Posty: 60
Dołączył(a): 10 mar 2012, 22:01
Lokalizacja: Liverpool
Droga życia: 31
Zodiak: Rak

Re: Zycie po smierci

Post 13 mar 2012, 22:16

Constantine napisał(a): tracenie czasu na zastanawianie sie nad życiem po tym życiu uważam za strate czasu.

A ja nie, bo uwazam smierc za czesc zycia ;)
Kolorowy ten swiat, ile ludzi, tyle roznych perspektyw
Eruanis
 

Re: Zycie po smierci

Post 13 mar 2012, 22:25

Enlil, w aniolkowie dolnym mamy specjalny watek poswiecony powracajacej pamieci:), wiesz, to przypomina puzzle, najpierw nieokreslona tesknota za czyms rownie nieokreslonym, pozniej przeczucia, jakas -ja to nazywam stara fotografia, obraz zatrzymany w czasie, ktora z niepamieci wyciaga niekiedy ,,przypadkowe" spotkanie, jakies wizje...z czasem fragmenty zaczynaja ukladac sie w calosc. Jestem bardzo ostrozna, wyobrazic sobie mozna wszystko, uwierzyc w to i bajka gotowa. Ale sadze ze ci ktorzy doswiadczaja tej powracajacej pamieci wiedza ze nie da sie pomylic tego, prawda:)?
Eruanis, a skad ten podzial na sfere duchowa i materialna? Przeciez to jednosc, ten strach zaslania Ci ja, ale chcac nie chcac i tak jestes w niej , jestes nia.
Constantine, masz racje, ale wiesz...jednak kontakt energetyczny jest nieporownywalny z tym czego mozemy doswiadczac za pomoca zmyslow, to inna jakosc doznan. Zmysly moga oszukac, mozg te doswiadczenia przerabia na to co juz zna, ubiera w interpretacje...
Ayalen
 

Re: Zycie po smierci

Post 13 mar 2012, 23:10

Ayalen napisał(a):Enlil, w aniolkowie dolnym mamy specjalny watek poswiecony powracajacej pamieci:).


Cóż za urocza zgryźliwość, następnym razem już Ci się nie uda wywołać smerfa z lasu :boohoo:


Co do życia po śmierci to w zasadzie mógłbym postarać się podjąć ten temat od technicznej strony w kontekście wymiarów i innych zawiłości. Redagowałem już kilkadziesiąt zdań na zbliżony temat do Enlila i pewnym sensie doszliśmy do consensusu, że niejako może to oddawać mały zarys szeroko pojętej struktury (magiczne słowo :lol: ) jednak w sterylnych kalkulacjach brak jest zwiewności i lekkości, a także swoistej wewnętrznej mądrości jakie można znaleźć np. w tasiemcach Sinbarda czy w spostrzeżeniach smerfetki z Atlantydy.

Synteza pomiędzy jednym a drugim byłaby najlepsza, jednak największa moc i celność przekazu chyba zawsze będzie tkwić w prostocie, zatem przytoczę mądrość którą dzisiaj poznałem podczas lektury księgi o duchowej treści, otóż nie warto tworzyć dla siebie jakichkolwiek problemów zarówno wobec życia jak i wobec umierania, ponieważ nie ma początku i nie ma końca, jest tylko obustronny strumień pomiędzy przejawionym a nieprzejawionym i takie tam, oczywiście sprawa jest znacznie bardziej złożona, no ale dam sobie na wstrzymanie :lol:
Sherargetu
 

Re: Zycie po smierci

Post 14 mar 2012, 08:04

Sherargetu, offf...doprawdy:p smerfy nie wylaza z lasu, one legna sie na wyspie M...przeciez wiesz
Ayalen
 

Re: Zycie po smierci

Post 14 mar 2012, 09:00

Nie na wyspie M…, tylko na planecie M… zresztą mniejsza o to :lol:
Sherargetu
 

Re: Zycie po smierci

Post 14 mar 2012, 12:12

Ayalen napisał(a):Eruanis, a skad ten podzial na sfere duchowa i materialna? Przeciez to jednosc, ten strach zaslania Ci ja, ale chcac nie chcac i tak jestes w niej , jestes nia.


Skad podzial.. stad ze czesto perspektywa duchowa uzywa myslenia, ktore wedlug psychologi uwazane jest za chorobe. Np. tzw magiczne myslenie. Wedlug psychologi bedzie to paranoia, moze schizofrenia. A wedlug duchowosci, cos zupelnie normalnego, moze rozwoj, nie wiem. Tak sie sklada ze studiuje psychologie, zaczyna mnie juz pomalu meczyc szukanie roznic i udowadnianiu ze dany koncept pochodzi ze swiata duchowego i nie jest on jakims umyslowym wypaczeniem. Na chwile obecna nie potrafie zlaczyc tych dwoch swiatow, prawdopodobnie tez za malo wiem o psychologi. Moze nie potrafie pogodzic sie z tym ze nie jestem normalna i mam jakies tam odchyly, nie wiem.
Co do strachu, tak zgadzam sie. Wszedzie szukam problemow :(
Eruanis
 

Re: Zycie po smierci

Post 14 mar 2012, 12:14

Eruanis napisał(a):Tak, zgadzam sie jak najbardziej ze postrzeganie swiata tylko w kategoriach materialnych, nie daje nic - poza nauka, praca, pieniedzmi i przyjemnosciami. Tylko tyle umysl potrafi przeanalizowac i zrozumiec. Jednak jestem prawie pewna ze jest cos wiecej niz logika, wyczuwam, ba, doswiadczam tego hm.. obserwatora (nie potrafie inaczej tego nazwac), ale nawet to umysl probuje fragmentowac.


Nie wiem czy moge do Ciebie o tym pisać(wiek?) ale zapytam:
Czym jest dla Ciebie sex?
Gdyby podejśc do takiego kontaktu dwojga ludzi w sposób w jaki próbujesz podejść do życia - sama fragmentując to doznanie to faktycznie można napisać dokładnie to samo.
Przecież jedno i drugie to doznanie fizyczne, w zasadzie to możnaby sprowadzić do czysto fizycznego przepływu energii, a jednak składa się z wielu czynników i dopiero te "duchowe" czynniki bliskości dwojga ludzi, czułości która nie obejmuje tylko jednej chwili dają pełnie, trudno osiagnąć pełnie w oderwaniu od fizyczności, tak samo trudno w oderwaniu od czułości i duchowej bliskości kochanków.
STAROŻYTNI KOSMICI - http://goo.gl/3cUSG
Avatar użytkownikaConstantine
miszcz
 
Imię: John
Posty: 60
Dołączył(a): 10 mar 2012, 22:01
Lokalizacja: Liverpool
Droga życia: 31
Zodiak: Rak

Re: Zycie po smierci

Post 14 mar 2012, 12:44

Eruanis napisał(a):Nie raz wyczuwam presje, ze nie moge juz dluzej zyc w 'dwoch' swiatach, ze musze wybrac, ale ja nie chce wybierac, tylko chce utrzymywac balans pomiedzy swiatem duchowym a swiatem materialnym (czy naprawde musze wybrac jedna z opcji?) Wnioskuje ze wybierajac biegun duchowy, zatrace materialny, a wybierajac materialny, zapomne o duchowym..


Cóż, może poprostu dałaś sobie wmówić przez kogoś że jest takie rozgraniczenie?
I pojawił sie problem..jak podczas wizyty akwizytora..logika podpowiada jedno a akwizytor mówi drugie..co wybrać czy stracić "szanse" czy żyć dalej bez tego co oferuje?
Wiesz..duchowość jakby to napisać...sposób postrzegania świata, wiara w duchy, oobe jako przenikanie rzeczywistości - a nie doznanie świadomości, cała ta ezo otoczka ma coś z akwizycji, to jak przejście na drugą strone innego tłumaczenia rzeczywistości.
Można ją opisać na wiele sposobów, można tłumaczyć zachowania społeczne poprzez nauki oparte na psychologii i funkcjonowaniu ludzkiego umysłu, reakcji chemicznych a można tłumaczyć używając języka symbolicznego - aniołków, astrala itd. Wybór jaki czujesz że musisz dokonać przebiega moim zdaniem nie pomiędzy wyborem materii vs duchowości bo ona sie ze sobą nie kłuci ale między perspektywą postrzegania świata.

Wracajac do doswiadczen poza cialem - tak, nie raz bylam o krok i ciezko sie przyznac ale stchorzylam, nie czulam sie gotowa na ten kolejny krok, znow wkracza dualnosc ze albo jesli doswiadcze zycia poza cialem to tego nie ogarne i wyladuje w psychiatryku albo dokladnie na odwrot - cale moje zycie sie polepszy.
I dlatego bardzo chetnie czytam o waszych doswiadczeniach az znow umysl i 'dusza' sie zgodza i odwaze sie na kolejny kroczek ;)


Wariatów nie brakuje, na takich forach wielu znajduje swoje naturalne środowisko,
Wszystko jest fajnie jesli nie jest to objaw choroby ale nawet jesli nie jest, umysł jak łany zborza..poddaje się im częściej chadza się tymi samymi drogami - jeśl raz sie uda szansa na powtórke jest większa.
Ja nie mam ciągot do tego typu doświadczeń, nie mam problemu z takimi dezycjami, nie czy czuje sie przez to gorzej
Myśle że choroby psychicznej nie da się wywołać u osoby zdrowej ot tak, chyba że jest do tego jakaś predyspozycja fizykochemiczna myśle(bo nic mi o tym nie wiadomo) że jest to podobne do np. homoseksualizmu, albo sie rodzisz albo nie, jedyne co może zmienić to wyzwolić tłumione instynkty albo zwiększyć szacunek do takich ludzi. Ot i tyle.

Doświadczenie oobe mogłoby się jedynie przyczynić do zrozumienia o czym Ci którzy tego doświadczają mówią. Czy przeżywanie stanów których bez chemicznej stymulacji nie doświadcza 99% społeczeństwa jest jakąś nobilitacją? jest poszerzeniem świadomości? - w moim przekonaniu nie jest to poszerzenie świadomości, a tylko naturalne dla człowieka poszukiwanie w sobie wyjątkowości. +
Jeśli raz doświadczasz orgazmu, jest on przyjemny chciałabyś to powtarzać powtarzać, to całkowicie zrozumiałe.

Znam relacje z zachowań np. schizofreników, pomimo wizji, ktoś moze je nazwać pełniejszym obrazem rzeczywistości, a ktoś urojeniami chorego umysłu.
Ich duchowość uczuć redukuje sie do zera. Wobec bliskich są zimni i bez emocji.
Dlatego mnie odpycha od wszystkiego co z takim odjechaniem ma związek.

Czy zajmowanie sie aniołami, astralem, próba osiagnięcia oobe, nawet w sposób jaki jest opisywany tu na forum - ketamina, używanie mikroskopu - lsd będzie korzystne w Twoim życiu?
To Twoje życie nie oczekuj że ktoś podejmie za Ciebie decyzje jak kierunkować energie i czas.
STAROŻYTNI KOSMICI - http://goo.gl/3cUSG
Avatar użytkownikaConstantine
miszcz
 
Imię: John
Posty: 60
Dołączył(a): 10 mar 2012, 22:01
Lokalizacja: Liverpool
Droga życia: 31
Zodiak: Rak

Powrót do działu „Filozofie”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości