Witam
Bardzo proszę o pomoc w wyjaśnieniu nieco dziwnego doświadczenia jakie mnie dzisiaj w nocy spotkało.
Poczytałam wczoraj troszeczke o oobe i snach astralnych, zapoznałam się z metodami wprowadzania się w stan świadomego śnienia. Napisano tam, że od razu nie uzyskam tego stanu, że muszę dużo ćwiczyć... w takich okolicznościach postanowiłam od razu

. I tak leże w łóżku i koncentruje się w myślach na jednym przedmiocie (było to cholernie trudne

). No i oczywiście nie wychwyciłam odpowiedniego momentu i zasnęłam...na jakieś kilka sekun, minut - nie wiem, góra na pół godziny... i.... spadłam. Tzn. obudził mnie dżwięk sprężyn jak przy spadaniu (pzy obracaniu sprężyny nie wydają takiego dźwięku, bo od razu to sprawdziłam), mój łokieć odstrzelił do góry, a potem opadł. Serce waliło mi jak młotem i jedyne co pomyslalam zaraz po przebudzeniu to liczba 160. Nie wiem o co chodzi, bo nic nie pamiętam. Dzisiaj rano stanęłam na boku łóżka i upadłam na bok. To był ten sam dźwięk sprężyn jak w nocy i ten sam odrzut łokcia. Nie lunatykowałam, bo w momencie obudzenia byłam przykryta kołdrą.
Czy ktoś jest tak mądry, żeby mi wytłumaczyć co się stało dzisiaj w nocy??
Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi
