Twórczość własna użytkowników oraz dyskusje związane z innymi źródłami wiedzy. Przeczytałeś ciekawą książkę? Znalazłeś wartościową stronę www? Podziel się wrażeniami w tym dziale.

Wiem, co kupuję!

Post 21 lis 2010, 16:49

O właściwym wyborze jajek (naprawdę!) uświadomiła mnie moja ukochana pani od języka angielskiego. Chcę podzielić się tą wiedzą!
Na każdym jajku, jakie kupimy jest kod seryjny. Jeżeli zaczyna się na "3" to znaczy, że kura, która je zniosła, żyła w ciasnej klatce z paroma kurami! Kura, która urodziła się tylko po to, żeby znosić jajka! A klatki są tak ciasne, że zwierzę nie może chodzić!
Jeżeli kod zaczyna się cyfrą coraz mniejszą od "3", warunki życia kur są coraz lepsze. Najlepsze jajka zaczynają się od "0".
____________________

Jest jeszcze kwestia skór, futra i jedzenia mięsa.
____________________

Nie oszukujmy się. Większość z nas, ludzi, je mięso. No tak, są wegetarianie. Jest ich mało (niestety! powinno być ich więcej). Pogódźmy się z faktem, że : albo tabletki typu, Vigor Plus, albo jedzenie mięsa. W większości wybieramy to drugie. OK. Ale tylko garstka ludzi myśli o tym, że cielęcinka, którą właśnie zjadł na obiadek, pochodzi od malutkiego, słodkiego cielaczka, który urodził się tylko po to, aby trafić pod nóż rzeźnika!
___________________

Teraz skóra. No i wracamy do tematu mięsa. Skórę mamy od np. krówki. No ale i tak trafiłaby do rzeźnika, więc czy jest sens w tym, aby wyrzucać skórę, jeżeli można zrobić z niej buty?
Więc uważam, że noszenie skóry jest OK, ale w pewnych granicach rozsądku.

___________________

A ze zwierzątkami futerkowymi jest inaczej. Są hodowane tylko po to, żeby oberżeć je z futerka! Także futerkom mówimy nie.
Avatar użytkownikaMrs.Malinka Kobieta
kupujcie jajka z 0 na kodzie!
 
Imię: Martyna
Posty: 2
Dołączył(a): 21 lis 2010, 15:49
Lokalizacja: Bydgoszcz/Choeilart
Droga życia: 9
Zodiak: Bliźnięta

Re: Wiem, co kupuję!

Post 21 lis 2010, 18:11

Malinko obawiam się, że los wszystkich kur niosek kończy się podobnie w jednym miejscu. Wszystkie kończą żywot młodo i drastycznie, bez względu na to czy za życia trzymane były w klatkach czy miały wybieg. Jeśli ma dla Ciebie znaczenie dobrostan tych kurek to najlepiej zrezygnować z kupowania jaj z produkcji masowej w ogóle. I karm dla zwierząt mięsożernych. I pewnie jeszcze wielu innych produktów. Jest to spore wyrzeczenie plus jaja "od baby" są dużo droższe, no ale coś za coś... W zasadzie jak już się człowiek pochyli nad tym zagadnieniem to wychodzi, że czego by się nie tknąć to skażone krwią i cierpieniem jakiegoś stworzenia. Ja wyznaję zasadę, że lepiej nie zadręczać się sprawami na które nie mamy zbyt wielkiego wpływu.

Pozdrawiam :)
Avatar użytkownikaalkina Kobieta
mucha belzebuba
 
Posty: 40
Dołączył(a): 19 sie 2010, 21:43
Droga życia: 6
Zodiak: Wodnik

Re: Wiem, co kupuję!

Post 21 lis 2010, 18:57

ja jak chce zjeść kurę to idę na polowanie do sąsiada na podwórko :)

ja nie kupuje kur tylko je sam hoduje
pasza przeznaczona dla kur jest z dodatkiem soi zmodyfikowanej genetycznie czyli słynne GMO
takie są realia
merkaba Mężczyzna
czas ucieka-wiecznosć czeka
 
Imię: krzysztof
Posty: 95
Dołączył(a): 31 paź 2010, 11:46
Droga życia: 33
Zodiak: smok

Re: Wiem, co kupuję!

Post 21 lis 2010, 19:25

Zalecam powolne odstępowanie od ciężkich pokarmów(zakłócają naszą energetykę, zamykają nas na wrażliwość na subtelniejsze energie - większość chorób jest spowodowanych nieodpowiednim odżywianiem :)) zwłaszcza mięsa, cukru, białego pieczywa i innych przetworzonych produktów, warto opierać się na płatkach owsianych jako źródle węglowodanów, kaszach, tłuszcze - orzechy i oliwa z oliwek, a białka - jajka, oraz białka pochodzenia roślinnego występujące w soczewicy, ciecierzycy, i innych, dobre rozdysponowanie (odpowiednie dla każdego z nas) jest bardzo pomocne i reguluje pracę całego ciała, warto wiedzieć, że nasze nawyki żywieniowe zostały nam zakorzenione w młodym wieku i można je zmienić, są ludzie którzy nie spożywają pokarmu, a jeśli tak to nie ze względu takiego, że muszą, ale z tego, że chcą :)
Don Juan Matus Mężczyzna
 
Posty: 239
Dołączył(a): 10 maja 2009, 11:03
Lokalizacja: Białystok

Re: Wiem, co kupuję!

Post 21 lis 2010, 19:55

Rośliny też mają uczucia i też cierpią kiedy się je wyrywa i kroi, dlatego właśnie jem mięso ;P

A co do jajek, jajka '0' są z chowu wolnowybiegowego, karmione normalną paszą z tego co kojarzę. Więc ich 'dobrostan' jest nieco większy niż tych cisnących się w klatkach tak że nie mogą się prawie ruszyć...
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
Avatar użytkownikaTil Mężczyzna
Poszukujący
 
Posty: 1614
Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
Droga życia: 11
Zodiak: tygrys

Re: Wiem, co kupuję!

Post 21 lis 2010, 20:37

Tilu z tego co kojarzę w produkcji masowej nie ma miejsca na "normalną paszę". Jeśli kura ma znosić w sezonie jedno jajko dziennie to musi dostać paszę przemysłową. A zresztą nowoczesne rasy/odmiany/krzyżówki wykorzystywane do takiej produkcji są super wydajne tylko przy odpowiednim żywieniu. Przy "normalnym" ich wydajnośc spada na łeb na szyję.
Oczywiście, że lepszy chów wybiegowy niż klatkowy. Ale i te i te idą pod nóż po jednym góra dwóch sezonach, bo starsze zwierzaki nie mają takiej wydajności. I dochodzi jeszcze eksploatacja organizmu. To jest produkcja rabunkowa. Wysiłek metaboliczny takiej kury nioski jest porównywalny, a ponoć nawet większy niż krowy wysokomlecznej. Po tym sezonie czy dwóch to jest po prostu kurza wydmuszka.
Chodziło mi o to, że kupowanie takich jaj napędza ten biznes, gdzie zwierzę jest tylko produktem i trzeba wycisnąć z niego jak najwięcej się da przy minimalnych kosztach. Ale idąc dalej tym tropem wypada zbojkotować więszkość produktów spożywczych pochodzenia zwierzęcego. Dlatego uważam, że nie należy popadać w skrajoności. :)
Avatar użytkownikaalkina Kobieta
mucha belzebuba
 
Posty: 40
Dołączył(a): 19 sie 2010, 21:43
Droga życia: 6
Zodiak: Wodnik

Re: Wiem, co kupuję!

Post 21 lis 2010, 21:34

mięso cukry kawa zakwasza organizm i żeby wyrównać ph organizm pobiera minerały ca z kości
te pokarmy uzależniają
merkaba Mężczyzna
czas ucieka-wiecznosć czeka
 
Imię: krzysztof
Posty: 95
Dołączył(a): 31 paź 2010, 11:46
Droga życia: 33
Zodiak: smok

Re: Wiem, co kupuję!

Post 21 lis 2010, 21:50

Mrs. Malina napisał(a):Nie oszukujmy się. Większość z nas, ludzi, je mięso. No tak, są wegetarianie. Jest ich mało (niestety! powinno być ich więcej). Pogódźmy się z faktem, że : albo tabletki typu, Vigor Plus, albo jedzenie mięsa. W większości wybieramy to drugie. OK. Ale tylko garstka ludzi myśli o tym, że cielęcinka, którą właśnie zjadł na obiadek, pochodzi od malutkiego, słodkiego cielaczka, który urodził się tylko po to, aby trafić pod nóż rzeźnika!


W moim odczuciu zabijanie zwierząt na jedzenie jest takim samym czynem moralnie jak zabijanie dzieci na jedzenie, nie widzę żadnej różnicy, ale to jest moje prywatne emocjonalne podejście i nie każdy musi tak podchodzić.

Drapieżniki jedzą roślinożerców i mniejsze drapieżniki. Jest to naturalne, tak to działa tutaj na Ziemii. Człowiek, fizycznie jest niejako drapieżnikiem i wcale nie musi czuć się moralnie obciążony tym, że zjada ciało innej istoty, ma prawo do tego.

Natomiast realnym problemem jest totalna niewiedza na temat jakości mięsa jakie jest oferowane w sklepach.

1. GMO-pasze
Zwierzęta hodowlane, zwłaszcza te hodowane masowo, przeznaczone na ubój i do celów produkcji nabiału są karmione paszą genetycznie modyfikowaną. W Polsce też. Jest to bardzo powszechne w tym momencie, bo te GMO-pasze są tanie i "wzbogacone". GMO-pasza nie pozostaje obojętna na zdrowie i stan ciała zwierzęcia, którego kawałki później trafiają do sklepów jako pyszna karkówka, czy też pyszny schabik samo zdrowie. Wprowadzając ciało zwierzęcia karmionego całe życie GMO to tak jakby człowiek sam jadł GMO :).

2. Antybiotyki
Nie ma w tym momencie dużego zakładu produkcyjnego który nie stosowałby antybiotyków powszechnie do pasz. Zwierzęta są hodowane jedno na drugim, rzadko kiedy mają kontakt ze świeżym powietrzem i światłem słonecznym przez całe swoje życie, nie mówiąc o zapewnieniu minimum ruchu. Ich odporność jest bardzo osłabiona, są chorowite więc stosuje się "zapobiegliwie" antybiotyki w dość ciekawych ilościach. Czy trzeba dodawać, że jedząc ciało zwierzęcia karmionego całe życie antybiotykami wprowadzamy pochodne tych antybiotyków do własnego ciała? O wpływie antybiotyków na ciało było głośno, o "bombie z opóźnionym zapłonem" i "superbakteriach" :).

3. Hormony
Zwierzęta hodowlane są na szeroką skalę faszerowane hormonami, aby ich ciała były bardziej umięśnione i przyniosły większe zyski. W przypadku drobiu dochodzi do takich przypadków, że zwierzę nie jest w stanie ustać na nogach pod ciężarem swojego "napakowanego" ciała. Stosowane są wszelkiego rodzaju hormony. Myślę, że oczywistym jest, że te hormony nie ulatują w powietrze tylko tkwią w komórkach ciała zwierząt, które są później spożywane przez człowieka. Jest to jedno ze źródeł coraz częstszych zaburzeń hormonalnych u dzieci...

4. Choroby
Wielokrotnie zdarza się, że mimo stosowania antybiotyków, zwierzęta chorują. Choroby takie jak białaczka, nowotwory zdarzają się często. Kontrole nie są częste ani dokładne, powszechna jest korupcja, po za tym nowotworów nie zawsze da się z łatwością zdiagnozować przy rutynowej kontroli. Myślę, że nie muszę mówić, że jedzenie tkanek, kawałków ciała zwierzęcia chorego na raka raczej nie przyczynia się do poprawy zdrowia naszego ciała.

Także nieświadomość tych aspektów jest naprawdę przykra, bo ludzie sobie robią krzywdę nie wiedząc o tym i co więcej - robią krzywdę swoim dzieciom nieświadomi tego i pewni, że robią dobrze wmuszając w nie jedzenie, na które te nie mają ochoty. "Musisz jeść kotlecika niuniuś, Twoje ciało rośnie i potrzebuje mięsa".

W drugiej kolejności można się zastanowić nad aspektami moralnymi, czy jest w porządku zjadać ciała istot przejawiających się jako zwierzęta, które są całe życie hodowane w tak strasznych warunkach. Te zwierzęta zazwyczaj nie widziały światła słonecznego całe swoje życie. Nie zaznały biegania po łące, ani smaku świeżej trawy. Im więcej ludzi je mięso tym więcej zwierząt jest hodowana w takich warunkach i jeszcze gorszych. Gdy spada popyt na mięso - spada również podaż :).

Aha a to dopiero jest początek ubytków jakościowych oferowanego mięsa, bo to przecież dopiero jest pierwszy etap produkcji, zapomniałam :D.

Następnie mamy napełnianie mięsa roztworem solankowym, fosforanami i azotanami aby mięso było większe objętościowo i aby więcej na nim zarobić. Później podczas przetwarzania tego mięsa na kiełbaski, szyneczki i tak dalej pompujemy jeszcze trochę azotany i fosforany, glutaminany sodu i jakieś tam aby napęczniało i było takie "pyyyszne" w smaku. Dalej wali się masę konserwatnów i wypełniaczy, zachęcam przeczytać skład salami albo kabanosów :D. Ja nie jadam, ale brat jada więc jak czasem robię zakupy dla rodzinki to sobie czytam co wkładam do koszyka - nawet na słodyczach nie ma tak długiej listy składników :D.

Co do jajek, oblecha. To co można kupić to jest bomba sterydowo-antybiotykowa, od kiedy pamiętam chce mi się wymiotować od jajek, są obleśne.

A akurat dzisiaj w dzienniku była niezła propaganda na temat jakie jajka są za-je-bi-st-e, samo zdrowie :D. I coś tam, że naukowcy będą robić lekarstwa w oparciu o skład jajka, słuchałam jednym uchem a drugim wypuszczałam - wiadomo :D.

Natomiast Til.. nie wiem czy to był żart, nie ma żadnych kaczuszek ani turlajek, więc pozwolę sobie skomentować...

Rośliny czują gdy są w ziemii, ale po ścięciu, czy oderwaniu owocu nie czują. Krojenie sałaty jej nie boli :D tak samo jak krojenie odciętego palca nie boli ten palec - makabryczna metafora, ale tak jest :D. Zresztą rośliny czują siebie w mniej zindywidualizowany sposób z tego co wiem :)...
Słońce gorące
Avatar użytkownikaluth
 
Imię: Alicja
Posty: 1085
Dołączył(a): 31 mar 2010, 23:06
Lokalizacja: Warszawa
Droga życia: 11
Typ: 7w8
Zodiak: Byk, Koza

Re: Wiem, co kupuję!

Post 21 lis 2010, 22:35

Stosowanie antybiotyków w paszach jest obecnie zakane w PL (od jakichś 2 lat) a i w całej EU podejrzewam również (bo to w końcu my stopniowo dostosowujemy swoje przepisy do ichnich). Najdłuższy był okres przejściowy dla kokcydiostatyków dodawanych do pasz dla drobiu. Ale obecnie też już są chyba zakazane. Albo będą w najbliższym czasie. Inna sprawa, że stosuje się środki dezyfekcyjne rozpylane w powietrzu - w takim np. kurniku, specjalne urządzonka są do tego co ileś tam minut automatycznie rozpylają różne takie... No ale jak się zamknie w jednej hali ileś tam tysięcy kurek to musi być sterylnie. Czy służy to zdrowiu konsumentów niech każdy sobie sam odpowie:)
Hormony też są zakazane w PL (EU). W USA owszem stosuje się, u nas nie wolno. Kontrole są. Tak dla producentów mięsa jak i pasz. Kwestia łamania sobie nóg przez brojlery indycze pod własnym ciężarem to raczej sprawa genetyki. Obecne rasy/odmiany zwierząt chowanych na mięso to zupełnie co innego niż było 20-30 lat temu. Okres tuczu jest o wiele krótszy. Przyrosty dzienne dużo większe i czasem nawet idelanie zbilansowana dawka pokarmowa "nie daje rady". Zwierzę zwyczajnie może nie być w stanie pobrać takiej ilości paszy aby zaspokoić wszystkie potrzeby bytowe i produkcyjne organizmu. Rolnik chciał szybciej/więcej więc wyhodował zwierzę spełniające jego wymagania pod tym względem, ale obciążenie dla orgaznimu zwierzęcego jest za duże i tak to się kończy - konflikt interesów. Efekt drastyczny.
Co do nowotworów to raczej w samym brojlerze/tuczniku nie mają szans się rozwinąć - bo żyje on za krótko. Ale człowiek jedząc takie mięso (od zwierząt karmionych paszami zawierającymi substancje kancerogenne) przez ileś tam lat jest znacznie bardziej narażony.

Co do uzależniającego działania mięsa/kawy/cukru(sacharozy?) to z własnego doświadczenia mogę przyznać, że coś w tym jest. Ileś tam lat temu jak "rzucałam" mięso to pierwsze pół roku było naprawdę ciężkie a mięsko i ochota zjedzenia go chodziło za mną regularnie. Po pół roku minęło zupełnie. I zaczęło dryfować w druga stronę. Obecnie czuję raczej obrzydzenie. Podobnie było z kawą ale dużo mniej drastycznie.
No i jak już się na dobre uwolniłam od nich to stwierdzam, że i jedno i drugie ma dużo lepszy zapach niz smak.

Cukrem dalej się truję więc się nie wypowiem na jego temat :D
Avatar użytkownikaalkina Kobieta
mucha belzebuba
 
Posty: 40
Dołączył(a): 19 sie 2010, 21:43
Droga życia: 6
Zodiak: Wodnik

Re: Wiem, co kupuję!

Post 21 lis 2010, 23:46

No tak, rośliny nie czują po ścięciu... zwierzęta też nie ;P

Tak na prawdę to był w pewnym sensie żart o taki właśnie tekst który kiedyś zasłyszałem, ale żart tylko połowicznie, bo na prawdę uważam że jedzenie mięsa zwierząt jest tak samo fair jak jedzenie miąższu roślin.

Konsumpcja dużych ilości roślin tak samo powoduje ich masową produkcję w warunkach zupełnie nienaturalnych, a jakoś ludzie tak się tym nie przejmują, bo drzewko, warzywo czy zboże nie popatrzy na nich wielkimi oczami, tylko cierpi w ciszy.

Dopóki nie przejdę do etapu odżywiania się czystą energią, zamierzam jeść tak produkty zwierzęce jak i roślinne.
Ale staram się - na ile mogę - wybierać produkty bardziej zdrowe - mało- albo nieprzetworzone. Surowe mięso, najlepiej nie z supermarketu... Jajka 0 albo 1 (bo do wiejskich dostępu nie mam)... Mleko (a propos zakwaszania organizmu - mleko świetnie przeciwdziała efektom...) Warzywa z targu, nie mrożone, poobijane z supermarketu... Ryż, kasze... Pieczywo - jeśli już muszę, bo rzadko jadam - pełnoziarniste... Sporo ryb w różnych formach (jedyne co zdarza mi się jadać solone, wędzone...)
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
Avatar użytkownikaTil Mężczyzna
Poszukujący
 
Posty: 1614
Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
Droga życia: 11
Zodiak: tygrys

Re: Wiem, co kupuję!

Post 22 lis 2010, 00:03

Wow, gratuluję, że masz możliwości i zaparcie by wszystko tak doskonale dobierać nieprzetworzone:), ja tam warzywa i owoce często mimo wszystko kupuję w hipermarkecie.

Ale nie ma nic złego w jedzeniu mięsa jeśli ktoś potrzebuje, tak jest człowiek stworzony, nie rozumiem ludzi którzy to napiętnują. Nie każdy musi być wegetarianinem... Tak samo jak nie ma nic złego w tym że antylopki wcinają trawkę, a lew wcina antylopki.

Rośliny nie mają zindywidualizowanej świadomości, one mocno czują siebie jako całość. Być może się mylę, ale tak to czuję. Gdy myślę o byciu rośliną, czuję się cudownie i czuję się jednością ze wszystkimi roślinami dookoła mnie, z każdym źdźbłem trawy - bo docelowo czuję się jedną z wyższych trawek.

Gdy szukam innej rośliny czuję się kłosem pszenicy, tak samo jak w przypadku trawy, później jakimś bulwiakiem - tutaj czuję trochę swoją odrębność ale nie czuje strachu przed śmiercią-wyrwaniem, gdy nadchodzi po prostu nadchodzi i tyle. No i następnie to już drzewa i większe rośliny.

Odczuwam to tak, że rośliny niczym się nie przejmują tylko trwają, po prostu są i się cieszą tym, nie mają zindywidualizowanego instynktu przetrwania takiego ludzie i rozwinięte zwierzęta i silnego pragnienia podtrzymania żywotności swojego ciała ponad wszystko :) - ich instynkt przetrwania zdaje się być gatunkowy i całościowy.

Ale to tak jako ciekawostka pt "co czuje luth gdy myśli/wspomina o byciu rośliną" :D
Słońce gorące
Avatar użytkownikaluth
 
Imię: Alicja
Posty: 1085
Dołączył(a): 31 mar 2010, 23:06
Lokalizacja: Warszawa
Droga życia: 11
Typ: 7w8
Zodiak: Byk, Koza

Re: Wiem, co kupuję!

Post 22 lis 2010, 00:14

Też optuję za tym, że rośliny czują "całościowo". W przeciwieństwie do zwierząt nie mają centralnego układu nerwowego. A poza tym to co odcinamy, urywamy roślince nie staje się od razu martwe. Można przecież je rozmnażać w taki sposób. Dla porównania jesli odetniemy krowie nogę to z niej nie wyrośnie druga krowa :wink:
Avatar użytkownikaalkina Kobieta
mucha belzebuba
 
Posty: 40
Dołączył(a): 19 sie 2010, 21:43
Droga życia: 6
Zodiak: Wodnik

Re: Wiem, co kupuję!

Post 22 lis 2010, 01:27

To w moim osobistym odczuciu jest nieco inaczej, bo rośliny są jednocześnie jednością, ale i wielością... Każda w pewnym sensie jest pojedynczą jednostką - tak jak każdy człowiek jest jednostką... Ale tworzą też całość... Całość jaką niewielu ludzi jest w stanie non stop odczuwać z całą swoją rasą, z wszystkimi innymi zwierzętami... z całym światem...
Podobnie z resztą zwierzęta - są jednocześnie sobą samymi i częścią stada... Ludzie też są zwierzętami stadnymi - co warto wziąć do rozważenia patrząc na różne własne i innych zachowania ;P

A nawiasem, luth, ja lubię gotować, więc wolę gotować jak wiem z czego gotuję... Ale czasem jak mało czasu podpieram się też supermarketem, bo szybciej - chociaż jeśli tylko mam możliwość, staram się unikać tego ;P
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
Avatar użytkownikaTil Mężczyzna
Poszukujący
 
Posty: 1614
Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
Droga życia: 11
Zodiak: tygrys

Re: Wiem, co kupuję!

Post 22 lis 2010, 03:39

niedalej jak w sobotę stałam w Makro przy akwarium z żywymi rybami do sprzedaży, zawsze przeżywam to samo...... odbieram emocje tych przestraszonych istot, nie jest to miłe uczucie, ścisk w okolicach splotu słonecznegi i cisnące się łzy do oczu..... ale to moje odczucia
Avatar użytkownikairina Kobieta
wolna wola
 
Imię: Irin
Posty: 140
Dołączył(a): 01 lis 2010, 16:01

Re: Wiem, co kupuję!

Post 22 lis 2010, 03:43

Alkina napisał(a):Hormony też są zakazane w PL (EU). W USA owszem stosuje się, u nas nie wolno.

Gdyby Polska chciała wprowadzić zakaz importu mięsa np. z USA czy Kandy czy innego kraju to WTO nakłada wtedy kary finansowe za utrudnianie handlu międzynarodowego. W takim wypadku, ten przepis wcale nie chroni rynku przed mięsem z hormonami. Właściciel sieci sklepów nie będzie patrzył czy kupuje lepsze z UE czy gorsze z USA tylko gdzie więcej zarobi, przecież nigdzie nie musi pisać skąd mięso pochodzi.

Jeśli chodzi o jajka. Wiadomo, że kury hodowlane są do zarabiania kasy, ale... Nawet jeśli kogoś średnio interesuje czy kura żyła sobie w ciasnej klatce, obcinali jej dziób żeby się nie dziobały nawzajem (czytałem nawet o obcinaniu nóg nioskom) czy mogła sobie połazić po dworku i mieć nieco przyjemniejsze życie, to niech spojrzy na jajka jakie dostaje. Jeśli kura zje sobie jakiegoś robala to dostarcza do organizmu białko, jak ma dostęp do słońca to więcej witaminy D itd. to wszystko przekłada się na wartość jajka. W końcu to tak samo jak kobieta w ciąży pije alkohol czy niezdrowo się odżywia to przekłada się na płód, tak samo z jajkami.
Ona: Kocham Cie!!! A Ty mnie tez?
On: Tak, Ciebie TEZ.
xD
Avatar użytkownikaMeph Mężczyzna
 
Posty: 1053
Dołączył(a): 06 gru 2005, 14:50
Droga życia: 4
Zodiak: Waga, Bawół

Powrót do działu „Rozmaitości i media”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość