Prądy religijne, wielkie religie i małe nurty. Sekty, założyciele, wiadomości.

Re: Tajemnica Eucharystii

Post 26 gru 2010, 13:27

Hmm....

Muszę z całą powagą przyznać, że eucharystia w kościele Katolickim jest tym czynnikiem który przewyższa wszystkie sekty roszczące sobie prawo do prawdy jedynej. Dlaczego tak uważam? Otóż obrzęd ten nosi wszelkie znamiona religii misteryjnej. Jest to zakamuflowana forma inicjacji która przetrwała po pierwotnym chrześcijaństwie. Jeżeli ktoś chce głębiej zrozumieć znaczenie eucharystii powinien zapoznać się z tematem "Znaczenie rytuału" wówczas już nikomu na myśl nie przyjdzie dosłowne rozumienie świętego przeistoczenia. Wszystkie czynności które kapłan dokonuje na ołtarzu stanowią jedynie zewnętrzny teatr procesów odbywających się w głębi duszy, osób aktywnie biorących udział w rytuale (nie biernie przyglądających się).

Pozdrawiam
Misterium Christi
Avatar użytkownikaApollo Mężczyzna
 
Imię: Apollo
Posty: 397
Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
Lokalizacja: Dublin, Irlandia
Droga życia: 8
Zodiak: Wodnik

Re: Tajemnica Eucharystii

Post 26 gru 2010, 15:08

hm...
chrzescijanstwo ogolnie i msza katolicka wywoluja u mnie sprzeczne uczucia.
Osobiscie nie rozumiem kultu smierci Jezusa, jego wizerunki na krzyzu sa dla mnie jakas pomylka, jakos nie rozumiem jak krwia i cierpieniem mozna zbawic swiat. Jak to odbieracie ? Czy to nie narzucona interpretacja, wedlug ktorej chrzescijanie powinni cierpiec (szukac cierpienia zamiast szczescia) w swoim zyciu bo ich to zbawi ? I to dlatego ze i tak wszyscy nie dosc ze od urodzenia tkwimy w grzechu pierworodnym to jeszcze ogolnie mamy grzeszne ciagoty. A pijac krew swojego Boga mozna sie z tego troche tam oczyscic ...

To dogmaty, przeciwko ktorym buntuje sie moje wnetrze, aczkolwiek dostrzegam wiele pozytywnych aspektow,
glownie Jezusa i Jego nauki.
Avatar użytkownikaJeżynna Kobieta
polska jezyna lesna
 
Posty: 421
Dołączył(a): 18 lut 2010, 18:41
Typ: 4w5

Re: Tajemnica Eucharystii

Post 26 gru 2010, 18:14

DzikaJezyna napisał(a):hm...
chrzescijanstwo ogolnie i msza katolicka wywoluja u mnie sprzeczne uczucia.
Osobiscie nie rozumiem kultu smierci Jezusa, jego wizerunki na krzyzu sa dla mnie jakas pomylka, jakos nie rozumiem jak krwia i cierpieniem mozna zbawic swiat. Jak to odbieracie ? Czy to nie narzucona interpretacja, wedlug ktorej chrzescijanie powinni cierpiec (szukac cierpienia zamiast szczescia) w swoim zyciu bo ich to zbawi ? I to dlatego ze i tak wszyscy nie dosc ze od urodzenia tkwimy w grzechu pierworodnym to jeszcze ogolnie mamy grzeszne ciagoty. A pijac krew swojego Boga mozna sie z tego troche tam oczyscic ...

To dogmaty, przeciwko ktorym buntuje sie moje wnetrze, aczkolwiek dostrzegam wiele pozytywnych aspektow,
glownie Jezusa i Jego nauki.


Nasze zbawienie dokonało się bowiem nie przez samą śmierć, ale przez posłuszeństwo Jezusa; posłuszeństwo aż do śmierci. On wiedząc co Go czeka dobrowolnie zgodził się przyjąć mękę z ręki swoich oprawców. To nie Ojciec skazał Syna na śmierć. Zrobili to ludzie. Zrobili za to, że powiedział, iż jest Bożym Synem (zobacz Mk 14,55nn). Nawet w obliczu wielkiego cierpienia Jezus pozostał wierny Ojcu. Gdyby skłamał, zapewne ocaliłby życie. Ale przecież po to przyszedł, aby być pierwszym wiernym Bogu od początku do końca. Tak jak grzech Adama, polegający na nieposłuszeństwie, sprowadził na wszystkich ludzi śmierć, tak posłuszeństwo Jezusa przyniosło nam życie wieczne... Święty Paweł tak o tym pisał (Rz 5, 18-19):

„A zatem, jak przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich ludzi wyrok potępiający, tak czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie. Albowiem jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy stali się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi”.

„On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię (...)”

Tak więc istotą odkupieńczej śmierci Jezusa jest nie tyle sama śmierć, co Jego posłuszeństwo wobec Ojca, posłuszeństwo, które trwało przez całe życie, ale na koniec wyraziło się w dobrowolnym przyjęciu strasznej śmierci.

Jeszcze jedno: trudno oprzeć się wrażeniu, że Jezus przyjął mękę, żebyśmy zobaczyli, iż to posłuszeństwo wobec Ojca nie było łatwe, ale naprawdę Go kosztowało

http://zapytaj.wiara.pl/doc/525316.Zbawienie-przez-krzyz
merkaba Mężczyzna
czas ucieka-wiecznosć czeka
 
Imię: krzysztof
Posty: 95
Dołączył(a): 31 paź 2010, 11:46
Droga życia: 33
Zodiak: smok

Re: Tajemnica Eucharystii

Post 27 gru 2010, 10:23

Witam

DzikaJeżyna napisała:
.....Osobiście nie rozumiem kultu śmierci Jezusa, jego wizerunki na krzyżu są dla mnie jakaś pomyłka, jakoś nie rozumiem jak krwią i cierpieniem można zbawić świat. Jak to odbieracie ? Czy to nie narzucona interpretacja, według której chrześcijanie powinni cierpieć (szukać cierpienia zamiast szczęścia) w swoim życiu bo ich to zbawi ?......

Twoja dezaprobata dla kultu śmierci Jezusa i wogóle kultów śmierci jest dla mnie całkiem zrozumiała. Wiele osób ma z tym problemy, a wynika to stąd, że nasze umysły są postkartezjańskie i zgoła inaczej tłumaczą sobie zachodzące zjawiska we wszechświecie. Jednakże w starożytności ludzie rozumowali całkowicie odmiennie. Musimy zrozumieć, że wcześniej stosowano zupełnie inny aparat mentalny, charakteryzujący się myśleniem bardziej symbolicznym, aniżeli ma to miejsce obecnie. Wszystko to co nas otaczało było jedynie odbiciem rzeczywistości niewidzialnej. Świat był pełen magii i przepełniony bóstwami. Kamienie miały własną duszę, drzewa uzdrawiały a pod przykrywką fali wzbierających się w strumykach tańcowały wróżki. Każde stworzenie czy roślina posiadała swojego ducha opiekuńczego. Za piorunami stały duchy piorunów, za huraganami, duchy wiatrów, za płomieniem duchy ognia itd. Wszystko to składało się na pewien wewnętrzny świat dostrzegany tylko poprzez wtajemniczonych. Podobnie śmierć w ówczesnych czasach nie miała takiego negatywnego znaczenia jak obecnie. Tutaj musimy przyznać, że społeczeństwa rolnicze miały w tej materii o wiele bardziej rozciągniętą wizję istnienia niż my dzisiaj. Mianowicie, ich spojrzenie wykraczało dużo dalej poza granice tzw. śmierci, niż przeciętnego Kowalskiego ery komputerów i lotów kosmicznych. Odzwierciedlało się to oczywiście w rytmach natury, przez co tajemnicę życia i płodności świętowano podczas rozmaitych misteriów, gdzie śmierć była symbolem rytuałów przejścia, a doświadczenie jej najwyższym wtajemniczeniem (de facto ukoronowaniem).

A wiec symbolika rytów śmierci związana jest z ważnymi etapami życia gdzie śmierć i zmartwychwstanie funkcjonują jako przejście z jednego rodzaju życia do innego, i często odnoszą się do symboliki drogi. Natomiast dzięki takim osobistościom jak Tomasz Whittaker, W.B.Smith i Artur Drews oraz Robertson, którzy ustalając podstawy tzw. "teorii mitu" opartej na bogatych źródłach z zakresu antropologi i religii porównawczych doszli do wniosku, że również symbole chrześcijańskie a w szczególności ewangelie i opisane w nich wydarzenia śmierci i zmartwychwstania są niczym innym jak zapisem pewnej formy misterium. Tego rodzaju sztuki były już wcześniej rozpowszechnione w świecie hellenistycznym, natomiast tutaj zostało to osadzone w realiach Palestyny. Od tej pory chrześcijańscy mystowie poprzez wpisanie ewangelii w orbitę własnych przeżyć religijnych, doświadczali tego co symbolicznie nazywamy śmiercią i zmartwychwstaniem, a co z czasem ukonstytuowało się jako wszystkim nam znana Eucharystia. Niewykluczone więc, że całe to wydarzenie stanowi nic innego jak symbol wewnętrznej przemiany która dokonuje się realnie i właśnie w tym sensie należy rozumieć śmierć i zmartwychwstanie - czyli jako ustanowienie misterium. A zatem ciało Chrystusa nie jest tu rzeczywiste, tylko symbolicznie, aczkolwiek i tutaj są pewne implikacje związane z praktykami wtajemniczeń, ponieważ wówczas doprowadzano adeptów do stanu z pogranicza życia i śmierci. Przez co na podstawie tego doświadczenia doznawali oni zjednoczenia z bóstwem i odrodzenia. Mamy tu zatem całą masę racjonalnych rozwiązań pomijających jedynie słuszną kwestię wiary.

meerkaba napisał:
.....Nasze zbawienie dokonało się bowiem nie przez samą śmierć, ale przez posłuszeństwo Jezusa; posłuszeństwo aż do śmierci. .....

Nie do końca się z tym zgodzę, ponieważ wszystko to co wiemy o Jezusie, wiemy przede wszystkim z ewangelii których magia polega na umiejętnym przejściu z punktu w czasie i przestrzeni (śmierć Jezusa) do punktu poza czasem (zmartwychwstanie). Jest to najważniejsza idea zawarta w tych dziełach i bez niej nie byłoby chrześcijaństwa. Jeżeli przyjmiemy, że Ewangelie opisują Jezusa zmartwychwstałego jako osobę wyzwoloną (poprzez śmierć) z biegu wydarzeń historycznych, oraz jako osobę nie poddającą się prawom fizyki itp. Okres po zmartwychwstaniu (aczkolwiek nie tylko - por. przemienienie pańskie) zrozumiemy, że mamy do czynienia z przedmiotem mieszanki mistycyzmu z życiem codziennym apostołów. Wymieszanie tych aspektów prowadzi rzecz jasna do nieporozumień które ciągną się całe stulecia. Muszę tutaj stwierdzić stanowczo, Chrześcijaństwo nie polega na ślepym naśladownictwie Jezusa, lecz bezpośrednim udziale w jego śmierci i zmartwychwstaniu. Zresztą każdy z chrześcijan biorący czynny udział w tym misterium po dziś dzień miesza historię z mistyką, mitem i eschatologią. Natomiast wpisując ewangelię o śmierci i zmartwychwstaniu we własne serce sprawia tym samym że wydarzenia golgoty mają charakter ponadczasowy. A chociaż jest to zaledwie aspekt zewnętrzny tego obrzędu, to jednak daje już sporo do myślenia......

Reasumując pamiętajmy, że kulty śmierci ukształtowały się w związku z pradawnymi rytami płodności wśród ludów rolniczych. Zasadniczą podstawą było tu zdumienie, jakie w pierwotnym człowieku budził ciągle powtarzający się fakt, że ziarno złożone w ziemi obumiera po to, aby odrodzić się w nowym plonie, i że cała przyroda umierająca zimą - ponownie na wiosnę, powraca do życia. Ta piękna metafora była jednym z najbardziej znanych symboli przezwyciężenia śmierci w świecie starożytnym. Dlatego też funkcją misteryjnych obrzędów, było tu nie tylko zapewnienie człowiekowi lepszego plonu, lecz było także mistycznym symbolem duszy, mającej się obudzić do nowego życia, pomimo rozkładu ciała. Ta idea jest najistotniejszym punktem który łączy religie pogańskie z chrześcijaństwem, bowiem nawet Apostoł Paweł powołuje się na ową metaforę, która dla niego brzmiała jak najbardziej swojsko (zob. 1.Kor.15 35-38; 42-44). Mamy wiec w tym aspekcie całkowicie widoczny sens idei śmierci i zmartwychwstania, która w myśli chrześcijańskiej, a w zasadzie jej nurcie misteryjnym wynosi nas do punktu poza czasoprzestrzenią, gdzie dokonuje się przemiana, zjednoczenie z Bóstwem i przebudzenie ducha - Jednym słowem Eucharystia......

Pozdrawiam
Misterium Christi
Avatar użytkownikaApollo Mężczyzna
 
Imię: Apollo
Posty: 397
Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
Lokalizacja: Dublin, Irlandia
Droga życia: 8
Zodiak: Wodnik

Re: Tajemnica Eucharystii

Post 16 maja 2011, 05:12

filmik chyba bardzo na temat . Przez jedno drobne (umyślne ) zmienienie tłumaczenia ewangelii z języka Greckiego otrzymujemy kanibalizm i wampiryzm . Polecam http://www.youtube.com/watch?v=39fvFmveItI
easy russian
 

Re: Tajemnica Eucharystii

Post 21 maja 2011, 17:52

SCOTT NA TROPIE PRAWDY
SCOTT I KIMBERLY HAHN
W domu najlepiej. Nasza droga do Kościoła katolickiego".

kim jest scott jest byłym protestantem który przeszedł na katolicyzm

znający grekę i hebrajski wykrył tak pisze
Odkryłem również, że święty Paweł nie twierdził nigdzie, że jesteśmy usprawiedliwieni jedynie przez wiarę. Protestancka zasada "sola fide" jest niebiblijna!

"Sola fide" była podstawową zasadą Reformacji, a tymczasem ja dochodziłem do wniosku, że święty Paweł nigdy jej nie wyznawał.

Biblia naucza w Liście św. Jakuba 2,24, że "człowiek dostępuje usprawiedliwienia na podstawie uczynków, a nie samej tylko wiary". "Także św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian 13,2, powiedział: "Gdybym [...] posiadał [...] wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym". Uznanie, że Luter popełnił tej kwestii zasadniczy błąd, bardzo wiele mnie kosztowało. Od siedmiu lat Luter był moim głównym źródłem inspiracji do pełnego głoszenia mocy Słowa. Poza tym, doktryna ta była podstawą intelektualną całej Reformacji.


zaczął porównywać doktryny katolickie z biblia był w szoku bo potwierdziło sie jego domysły kk jest jego domem
i dogmaty maja potwierdzenie w bibli
merkaba Mężczyzna
czas ucieka-wiecznosć czeka
 
Imię: krzysztof
Posty: 95
Dołączył(a): 31 paź 2010, 11:46
Droga życia: 33
Zodiak: smok

Powrót do działu „Religie i wierzenia”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron