Prądy religijne, wielkie religie i małe nurty. Sekty, założyciele, wiadomości.
Ja wierzę w istnienie reinkarnacji czyli życie przed życiem , kazdy z nas żył wcześniej w innym wcieleniu.
A wy co o tym myślicie?
Bomba12
 
Posty: 1
Dołączył(a): 19 sie 2010, 11:22

Re: reinkarnacja

Post 28 sie 2010, 22:31

Uważam, że nigdy nie będziemy znać prawdziwej odpowiedzi na temat reinkarnacji. Jest wiele ciekawych publikacji na ten temat, ale czy mówią one prawde... tego nie wiemy. Ostatnio przeprowadzono na tym forum ankietę, gdzie poproszono ludzi o zajęcie swojego stanowiska na temat reinkarnacji.
Aż 78% z nich odpowiedziało, że wierzą w życie po śmierci
Ostatnio edytowano 02 wrz 2010, 00:25 przez Til, łącznie edytowano 1 raz
Powód: usunięcie linka - reklamy
bartmaxx Mężczyzna
 
Posty: 1
Dołączył(a): 28 sie 2010, 21:56

Re: reinkarnacja

Post 29 sie 2010, 01:48

nigdy nie mow nigdy;)
Krzyzak Mężczyzna
 
Imię: Bartlomiej
Posty: 93
Dołączył(a): 22 cze 2010, 22:50
Droga życia: 7
Zodiak: lew

Re: reinkarnacja

Post 29 sie 2010, 02:42

Jesteśmy Polakami więc będę mówił po polsku.

Pier dolisz.

Zdychaliśmy dziesiątki razy. Uczyliśmy się na błędach, Teraz jesteśmy wolni.

Niech wszechświat obdarzy wszystkich błogosławieństwem i uwolni moja planetę z błędu reinkarnacji. Niech rasa moja i wszystkie istoty na tej planecie będą błogosławione w Świetle, Miłości i Życiu. Niech błogosławią się w sobie.

Niech ich imiona zapiszą się w księdze Nieba.

Niech tak się Stanie

Teraz i TU


Amen.
Avatar użytkownikaV.D.Costa Mężczyzna
 
Imię: Konrad
Posty: 82
Dołączył(a): 09 sie 2010, 02:20
Droga życia: 5
Zodiak: Lew

Re: reinkarnacja

Post 29 sie 2010, 08:56

Reinkarnacja jest oczywista i nie podlega wątpliwościom. Nadchodzi taki moment w rozwoju istoty, w którym uświadamia sobie oczywistość tego procesu i przestaje w niego wątpić i żądać dowodów. Nie wiem jakich dowodów oczekujesz bartmaxx. Wyjdź z ciała, cofnij się w czasie i obczaj siebie w innych wcieleniach, jeśli tak bardzo potrzebujesz się upewnić :D

Reinkarnacja była zawsze i jest, wielu ludzi doświadczyło przypomnienia sobie poprzednich wcieleń, Buddha o tym nauczał, etc, ale zanim wynajdziemy przyrząd, który umożliwi zobaczenie i poznanie reinkarnacji fizycznymi zmysłami mogą minąć setki lat :D. Chociaż wiesz, współczesna fizyka stoi na stanowisku, że podróże w czasie są możliwe, tyle że nie ma maszyny która by to umożliwiła. Jakby zbudowali taką maszynę, dowiedli by też przypadkowo pewnie reinkarnacji :)... Ale to jest niepotrzebne, bo te wszystkie przyrządy badawcze są wewnątrz nas:).
Słońce gorące
Avatar użytkownikaluth
 
Imię: Alicja
Posty: 1085
Dołączył(a): 31 mar 2010, 23:06
Lokalizacja: Warszawa
Droga życia: 11
Typ: 7w8
Zodiak: Byk, Koza

Re: reinkarnacja

Post 29 sie 2010, 15:35

Luth, masz bardzo dziwną definicję rozwoju:)
Jeśli reinkarnacja byłaby oczywistością to nikt by jej nie kwestionował. Póki nie ma dowodów na jej istnienie nie można mówić o niepodważalności, ponieważ mówiąc chociażby "po śmierci nic nie ma" już ją podważam. Mimo, iż sam jestem praktykantem odmiennych stanów świadomości, np. oobe, to nadal mam wątpliwości czy jest to podróż moim ciałem poza cielesnym czy tylko bardzo realistyczna projekcja umysłu. Dlatego między innymi, robiliśmy kiedyś forumowy test oobe, który polegał na sprawdzeniu umeblowania mojego mieszkania :D Proponujesz żeby wyjść z ciała i przenieść się do przeszłości, a Tobie się to udało, że tak zachęcasz? Nie wiem czy przyjmowanie reinkarnacji jako fakt, bez jakiegoś potwierdzenia, bez przekonania siebie czymś konkretnym, jest akurat oznaką rozwoju, bo wg. mnie przechodzisz ze skrajności w skrajność. Wydaje mi się, że zadawanie sobie pytań i szukanie odpowiedzi oraz potwierdzenia jest dużo lepszym sposobem.

Piszesz również, że Budda mówił o reinkarnacji, a katolik Ci powie że Chrystus mówił o wiecznym życiu w raju (no i piekle). Ty wspominasz o ludziach, którzy pamiętają swoje poprzednie wcielenia, a katolik Ci powie o jakichś widzeniach matki boskiej itd.. A jak się może okazać i jedno i drugie może być efektem halucynacji, marzeń itp.. Jeden i drugi może mówić, że jego wersja jest prawdziwa, jedyna i niepodważalna.

Ja nie wiem czy reinkarnacja istnieje, nie mam pojęcia. Może i bym chciał, żeby się nie okazało, że tu teraz to wszystko, ale nie wiem.

PS Costa, to żeś zaszpanował polszczyzna... Pohamuj trochę swój język bo nie jesteś sam na forum.
Ona: Kocham Cie!!! A Ty mnie tez?
On: Tak, Ciebie TEZ.
xD
Avatar użytkownikaMeph Mężczyzna
 
Posty: 1053
Dołączył(a): 06 gru 2005, 14:50
Droga życia: 4
Zodiak: Waga, Bawół

Re: reinkarnacja

Post 29 sie 2010, 17:45

Meph napisał(a):Jeśli reinkarnacja byłaby oczywistością to nikt by jej nie kwestionował. Póki nie ma dowodów na jej istnienie nie można mówić o niepodważalności, ponieważ mówiąc chociażby "po śmierci nic nie ma" już ją podważam.


Oczywiście, ale w szeroko pojetych kwestiach duchowych wszystko jest w domyśle relatywne/względne. Gadając np. z ajatollahem o życiu po śmierci większość ludzi zastosowałaby owe podkreślenie, ale na forum traktującym duchowości nie ma sensu w taki sposób nieustannie się asekurować. : )

Meph napisał(a):A jak się może okazać i jedno i drugie może być efektem halucynacji, marzeń itp.. Jeden i drugi może mówić, że jego wersja jest prawdziwa, jedyna i niepodważalna.


Racja, zdrowego rozsądku nigdy nie za dużo : ) Niemniej odnosząc się - jeśli masz partnerkę i ją bardzo kochasz to po prostu o tym wiesz, nie potrzebny Ci do tego żaden wzór, wykaz reakcji chemicznych zachodzących w mózgu, bądź znajomość procesów socjobiologicznych - jest to nieuchwytne do zracjonalizowania uczucie, którego jesteś intuicyjnie świadomy. Poza researchem, poprzez głęboką intuicję, podobny mechanizm zachodzi u ludzi, którzy uznają reinkarnacje, jednak w przeciwieństwie do wielu poglądów duchowych/religijnych, większość z tych ludzi nie ma potrzeby misyjnej/uświadamiającej. : ) Warto też dodać, że istnieje sporo różnic w definiowaniu reinkarnacji, ale naturalnie nikt nigdy nie dostarczy uniwersalnego dowodu potwierdzającego reinkarnacyjny proces.

Osobiście, bardzo przemawia do mnie koncept ewoluującej duszy, która podejmując się mnogości wcieleń dąży do doskonałości i musi w wielu życiach doświadczać - choroby/zdrowia, szczęścia/marazmu, pełni/pustki, samotności/przynależności, bogactwa/biedy etc. a także z całymi karmnicznymi konsekwencjami poprzez wolną wolę - doceniać życie/popełnić samobójstwo, zabić/być zabitą, zgwałcić/być zgwałconą, kochać/nienawidzić, pomagać/odwrócić się plecami.

Ramtha

Kim jesteście? Bogami, którzy w wewnętrznej ciszy waszego jestestwa posiadają zdolność myślenia, zdolność tworzenia i zdolność stania się, czym tylko zapragną. W tym momencie waszego życia jesteście dokładnie tym, czym chcieliście i nikt nie wykręcił wam ręki, żebyście się tym stali. Jesteście prawodawcą, najwyższym twórcą waszego życia i okoliczności, jakie w nim istnieją. Jesteście istotnie najwyższymi władcami wszechmądrej inteligencji, czego nie zdołaliście sobie w pełni uświadomić ani w tym, ani w wielu innych wcieleniach.

Kiedyś byliście w stanie stworzyć kwiat. A co tworzycie dla siebie w chwili obecnej? Wasze największe kreacje to nieszczęścia, zmartwienia, rozpacz, nędza, nienawiść, niezgoda zaparcie się samych siebie, starość, choroba i śmierć. Tworzycie dla siebie życie pełne ograniczeń, akceptując ograniczone wierzenia, które następnie przekształcają się w niewzruszone prawdy wewnątrz waszego jestestwa i w ten sposób stają się waszą rzeczywistością. Separujecie się od życia, wygłaszając sądy o wszystkim wokół was, wszystkich ludziach i nawet o sobie samych. Żyjecie według kodeksu stylu zwanego pięknem i otaczacie się rzeczami, które pozwalają wam uzyskać akceptację w oczach ograniczonej świadomości ludzkiej, która uznaje jedynie jej własny nieosiągalny ideał. Jesteście niemowlętami, które przychodzą na świat, aby dorosnąć, stracić witalność ciała i żyć w przekonaniu o nieodwracalności procesu starzenia się aż do śmierci.

Wy, kreatywni Bogowie, którzy kiedyś byliście wiatrami wolności, przekształciliście się w zgromadzone w stadach istoty, stłoczone w dużych miastach i żyjące w strachu za zamkniętymi drzwiami. Zamiast wyniosłych gór i wspaniałych wiatrów posiadacie wysokie budynki i przerażającą świadomość. Stworzyliście społeczeństwo, które dyktuje wam, jak powinniście myśleć, w co powinniście wierzyć, jak powinniście się zachowywać i j powinniście wyglądać.
Boicie się wojny i pogłosek o wojnie. Boicie się chorób. Boicie się, że nie uzyskacie uznania. Boicie się patrzeć w oczy innego człowieka i zarazem jesteście spragnieni uczucia zwanego miłością. Kwestionujecie każdą dobrą rzecz, która wam się przytrafi, i wątpicie, że ona się kiedykolwiek powtórzy. Płaszczycie się na rynku zbytu, aby osiągnąć sukces i sławę, aby mieć złoto, rupie, drachmy, dolary i, ach, zaledwie odrobinę radości.

Wszystko to stworzyliście, ponieważ ów namiętny twórca wewnątrz was, który posiada taką moc, że jedna jego myśl może stworzyć wszechświaty i rozpalić na wieki gwiazdy na niebie, wpadł w pułapkę wierzeń, dogmatów, stylu i tradycji dzięki jednej ograniczonej myśli, po której przyszły następne.
III
 

Re: reinkarnacja

Post 29 sie 2010, 19:58

Jeśli reinkarnacja byłaby oczywistością to nikt by jej nie kwestionował.

Przez stulecia kwestionowano istnienie atomu, tylko dlatego że nie było narzędzia by to zbadać w prymitywny* (bo nie subtelny) sposób, za pomocą maszyny. Przez stulecia kwestionowano pogląd, że ziemia jest kulista, bo nie było jak tego dowieść. Ale atomy istniały od zawsze, a Ziemia odkąd istnieje jest kulą i jest to oczywiste :).

Ja powiem atom istnieje, a Ty powiesz, że go nie widzisz. Demokryt też nie widział nigdy atomów i nie miał sprzętu, a wiedział i pisał o ich istnieniu 2400 temu :). Nie potrzeba niepodważalnych dowodów dla rozumu, kiedy zaczyna się rozumować ponad nim :)

* Nasza zachodnia potrzeba badania wszystkiego jest z jednej strony wyrazem prymitywizmu duchowego, ale oczywiście z drugiej strony osiągnięcia najszej cywilizacji są triumfem intelektu :). Także, ja nie potępiam tego w pełni, bo dostrzegam również mejstat i piękno cywilizacji zachodniej opartej na rozumie :)

Piszesz również, że Budda mówił o reinkarnacji, a katolik Ci powie że Chrystus mówił o wiecznym życiu w raju (no i piekle). Ty wspominasz o ludziach, którzy pamiętają swoje poprzednie wcielenia, a katolik Ci powie o jakichś widzeniach matki boskiej itd..


Mamy wieczne życie, a raj - czy nie chodzi o "dom"/"swiatło" do którego podążamy po śmierci? Widzenia Matki Boskiej, czy one coś przekreślają? Pismo Święte było przeinaczane setki razy, mimo to nadal nic w nim nie zaprzecza reinkarnacji. Orygenes, Ojciec Kościoła obok Tomasza z Akwinu opierając się o stare teksty i przekazy o życiu Chrystusa rozpisywał się o reinkarnacji i nauczał o niej. :)
Słońce gorące
Avatar użytkownikaluth
 
Imię: Alicja
Posty: 1085
Dołączył(a): 31 mar 2010, 23:06
Lokalizacja: Warszawa
Droga życia: 11
Typ: 7w8
Zodiak: Byk, Koza

Re: reinkarnacja

Post 29 sie 2010, 21:22

III napisał(a):Oczywiście, ale w szeroko pojetych kwestiach duchowych wszystko jest w domyśle relatywne/względne. Gadając np. z ajatollahem o życiu po śmierci większość ludzi zastosowałaby owe podkreślenie, ale na forum traktującym duchowości nie ma sensu w taki sposób nieustannie się asekurować. : )

Ale to mnie nie zwalnia od rozgraniczania np. wiary od nauki, domysłów od dowodów. Wiara nie może być podstawą do wystawiania niepodważalnych twierdzeń na forum (to nie było "Wg mnie reinkarnacja istnieje" tylko "Reinkarnacja jest oczywista i nie podlega wątpliwościom."), tak to sobie mogę tłumaczyć w zaciszu swej głowy.

III napisał(a):Racja, zdrowego rozsądku nigdy nie za dużo : ) Niemniej odnosząc się - jeśli masz partnerkę i ją bardzo kochasz to po prostu o tym wiesz, nie potrzebny Ci do tego żaden wzór, wykaz reakcji chemicznych zachodzących w mózgu, bądź znajomość procesów socjobiologicznych - jest to nieuchwytne do zracjonalizowania uczucie, którego jesteś intuicyjnie świadomy. Poza researchem, poprzez głęboką intuicję, podobny mechanizm zachodzi u ludzi, którzy uznają reinkarnacje, jednak w przeciwieństwie do wielu poglądów duchowych/religijnych, większość z tych ludzi nie ma potrzeby misyjnej/uświadamiającej. : ) Warto też dodać, że istnieje sporo różnic w definiowaniu reinkarnacji, ale naturalnie nikt nigdy nie dostarczy uniwersalnego dowodu potwierdzającego reinkarnacyjny proces.

Oczywiście mało kto oczekuje wzoru albo podania procesów jakie zachodzą w mózgu ale w razie czego, dla zainteresowanych, one są. (np. miłość = C8-H11-N, czyli w hipotalamusie wytwarza się enzym fenyloetyloamina odpowiedzialna za... to można sobie wygooglać.) Każde uczucie to akcja, impuls zewnętrzny, poprzez który wytwarza się jakiś enzym odpowiedzialny za konkretną reakcję organizmu, uzewnętrzniające dane uczucie. Czyli uczucia jakoś ludzie starają się wytłumaczyć, i dobrze, a dla reinkarnacji (każdego innego życia po śmierci)? Dla zainteresowanych tym procesem już takiego wytłumaczenia nie ma.

Luth napisał(a):Przez stulecia kwestionowano istnienie atomu, tylko dlatego że nie było narzędzia by to zbadać w prymitywny* (bo nie subtelny) sposób, za pomocą maszyny. Przez stulecia kwestionowano pogląd, że ziemia jest kulista, bo nie było jak tego dowieść. Ale atomy istniały od zawsze, a Ziemia odkąd istnieje jest kulą i jest to oczywiste :).

Tak, jest to oczywiste od momentu udowodnienia. Gdybyś się urodziła w tamtych czasach to też byś uważała, że to nie jest oczywiste, wiec dlaczego inni mają z tego samego powodu uważać, że reinkarnacja jest oczywista. Jeśli ktoś udowodni, że reinkarnacja to fakt to wtedy będzie można mówić, że to oczywistość a póki co jest to tylko... teoria i wiara. Na takiej samej zasadzie mógłbym powiedzieć, że istnienie smerfów to oczywistość... Nie, nie jest i nie będzie dopóki ktoś tego nie udowodni innym tak samo jak z ziemią i atomem i kwarkiem i czym tam jeszcze.

Luth napisał(a):Mamy wieczne życie, a raj - czy nie chodzi o "dom"/"swiatło" do którego podążamy po śmierci? Widzenia Matki Boskiej, czy one coś przekreślają? Pismo Święte było przeinaczane setki razy, mimo to nadal nic w nim nie zaprzecza reinkarnacji. Orygenes, Ojciec Kościoła obok Tomasza z Akwinu opierając się o stare teksty i przekazy o życiu Chrystusa rozpisywał się o reinkarnacji i nauczał o niej. :)

Chodziło mi po prostu o inny punkt widzenia a i tak się może okazać, że każdy się myli. Równie dobrze może być tak jak z tymi bóstwami solarnymi że wszyscy sobie czczą słońce a żadnego boga nie ma :P Że póki coś nie jest pewne to nie ma mowy o oczywistości.
Ona: Kocham Cie!!! A Ty mnie tez?
On: Tak, Ciebie TEZ.
xD
Avatar użytkownikaMeph Mężczyzna
 
Posty: 1053
Dołączył(a): 06 gru 2005, 14:50
Droga życia: 4
Zodiak: Waga, Bawół

Re: reinkarnacja

Post 29 sie 2010, 23:01

Meph napisał(a):Oczywiście mało kto oczekuje wzoru albo podania procesów jakie zachodzą w mózgu ale w razie czego, dla zainteresowanych, one są. (np. miłość = C8-H11-N, czyli w hipotalamusie wytwarza się enzym fenyloetyloamina odpowiedzialna za... to można sobie wygooglać.)


Mephuś, powiem Ci frazes/truizm - wszystko jest kwestią perspektywy.
Fajnie jest się dowiedzieć, że ta cywilizacja odkryła już chemiczną specyfikę uczucia zwanego miłością, ale to nadal powoduje u mnie wielki dysonans, zwłaszcza gdy spacerując ulicą patrzę na twarze mijających mnie ludzi bądź wówczas kiedy przeglądam serwis informacyjny. Może lepiej jest zjeść tą żabę niźli uprzednio kroić ją na plasterki? : )

Co do reinkarnacji - karmię ją oczywiście swoją własną perspektywą i nawet jeśli udowodnisz mi matematycznie/genetycznie/neurologicznie etc. że jest to tylko mentalna projekcja mojego umysłu, to nie porzucę tej projekcji ponieważ cholernie świetnie się z tym czuje, naprawdę : )
III
 

Re: reinkarnacja

Post 30 sie 2010, 02:47

A nie wątpię, że Ci dobrze z tym przekonaniem:) Ale na prawdę nie czułbyś pewnego rozczarowania gdyby się okazało, że reinkarnacja to tylko ludzka zachcianka umodelowana przez lata w głowie?:)
Nie przeszkadzają mi ludzkie wierzenia. Nie odpowiada mi tylko opieranie wiedzy na wierze i przedstawianie tego jako faktu:)
Przyjemniej byłoby również myśleć, że jest w nas jakaś magia a nie sama chemia (o ile można było nazwać uczucia magią), ale cóż zrobić skoro już wypeplali;)
Ona: Kocham Cie!!! A Ty mnie tez?
On: Tak, Ciebie TEZ.
xD
Avatar użytkownikaMeph Mężczyzna
 
Posty: 1053
Dołączył(a): 06 gru 2005, 14:50
Droga życia: 4
Zodiak: Waga, Bawół

Re: reinkarnacja

Post 30 sie 2010, 08:25

Tak, jest to oczywiste od momentu udowodnienia. Gdybyś się urodziła w tamtych czasach to też byś uważała, że to nie jest oczywiste, wiec dlaczego inni mają z tego samego powodu uważać, że reinkarnacja jest oczywista.


Byli ludzie dla których to było oczywiste mimo braku dowodów, choćby wspomniany Demokryt. Spójrz ile rzeczy wykraczających poza epokę i poza dostępną wiedzę projektował Leonardo da Vinci. Jak się przyjżysz różnym teoriom filozoficznym, zobaczysz, że wielokrotnie ocierały się o rzeczy natury fizycznej, które odkryto setki lat po nich :).

Nie odpowiada mi tylko opieranie wiedzy na wierze


Pascal (zasłużony matematyk nota bene) stwierdził, że są prawdy rozumu i prawdy serca. Są rzeczy, które możemy pojąć rozumem i jest ich coraz więcej:). Ale jeszcze więcej, w zasadzie wszystko możemy pojąć sercem. Bergson też ładnie opisał proces poznawania sercem/intuicją ;). Rozum potyka się o wszystkie warstwy zewnętrzne zagadnienia/przedmiotu i musi je zdejmować, badać i zatapiać się coraz głębiej. Intuicja od razu wchodzi w samo serce przedmiotu/zagadnienia pojmując w lot jego naturę :). Od siebie powiem, że każde nowe odkrycie nosi w sobie bardzo dużo intuicji i serca :). Rozum nie wpadłby na wiele rzeczy drogą sztywnej dedukcji, zdaje się, że sam Einstein coś o tym mówił, ale nie pamiętam cytatu :). Także sprowadzanie rozumowania intuicyjnego/sercem nie wiem jak to nazwać do opierania się na wierze jest trochę niesprawiedliwe :)

Przyjemniej byłoby również myśleć, że jest w nas jakaś magia a nie sama chemia (o ile można było nazwać uczucia magią), ale cóż zrobić skoro już wypeplali;)


Z mojego punktu widzenia chemia, reakcje chemiczne w mózgu i ciele są fizycznym efektem odczuwania uczuć w ciele, a nie uczuciami :).

Wiesz, nie wiedziałam Meph, że jesteś takim racjonalnym czlowiekiem :D :)
Słońce gorące
Avatar użytkownikaluth
 
Imię: Alicja
Posty: 1085
Dołączył(a): 31 mar 2010, 23:06
Lokalizacja: Warszawa
Droga życia: 11
Typ: 7w8
Zodiak: Byk, Koza

Re: reinkarnacja

Post 31 sie 2010, 03:07

Luth napisał(a):Byli ludzie dla których to było oczywiste mimo braku dowodów, choćby wspomniany Demokryt. Spójrz ile rzeczy wykraczających poza epokę i poza dostępną wiedzę projektował Leonardo da Vinci. Jak się przyjżysz różnym teoriom filozoficznym, zobaczysz, że wielokrotnie ocierały się o rzeczy natury fizycznej, które odkryto setki lat po nich :).

Mogli tylko wierzyć w słuszność swoich przekonań ale teoria nie poparta faktami/dowodami jest tylko hipoteza. Tak samo jest z tą reinkarnacją. Dopóki nie jest weryfikowalna (mimo iż może się kiedyś okazać prawdziwa, kto wie) nie jest oczywistością, ponieważ to tylko hipoteza.

Luth napisał(a):Pascal (zasłużony matematyk nota bene) stwierdził, że są prawdy rozumu i prawdy serca. Są rzeczy, które możemy pojąć rozumem i jest ich coraz więcej:). Ale jeszcze więcej, w zasadzie wszystko możemy pojąć sercem. Bergson też ładnie opisał proces poznawania sercem/intuicją ;). Rozum potyka się o wszystkie warstwy zewnętrzne zagadnienia/przedmiotu i musi je zdejmować, badać i zatapiać się coraz głębiej. Intuicja od razu wchodzi w samo serce przedmiotu/zagadnienia pojmując w lot jego naturę :). Od siebie powiem, że każde nowe odkrycie nosi w sobie bardzo dużo intuicji i serca :). Rozum nie wpadłby na wiele rzeczy drogą sztywnej dedukcji, zdaje się, że sam Einstein coś o tym mówił, ale nie pamiętam cytatu :). Także sprowadzanie rozumowania intuicyjnego/sercem nie wiem jak to nazwać do opierania się na wierze jest trochę niesprawiedliwe :)

Jak dla mnie serce służy jedynie do pompowania krwi. Sercem nie da się rozumować, pojmować czy poznawać. To jakiś skrót myślowy, metafora np. kierowania się uczuciami, które nic nie mają wspólnego z sercem a właśnie z mózgiem. To tam są zakodowane reakcje na jakieś sytuacje, ewentualnie tworzone, na potrzeby chwili, najprościej opisywalne definicje na jeszcze nieznane sytuacje/rzeczy.

Jeśli chodzi o intuicję. Wydaje mi się, że intuicja może pomóc w zrozumieniu czegoś. Wpadnę na jakiś pomysł, który szybciej dowiedzie mnie do rozwiązania problemu, ale od rozumowania, jak sama nazwa wskazuje, jest rozum :P Tak samo, żeby coś pojąć, trzeba to najpierw zrozumieć:)

Potrzebowałbym jakichś przykładów, być może wtedy bym zrozumiał o co temu Bergsonowi i Pascalowi chodziło. Tylko wiesz, konkrety;) Jeśli nie podasz to pewnie któregoś dnia sam przeczytam jakaś ich książkę i będę mógł podyskutować;)

Luth napisał(a):Także sprowadzanie rozumowania intuicyjnego/sercem nie wiem jak to nazwać do opierania się na wierze jest trochę niesprawiedliwe :)

Udam przy tym zdaniu, że rozumiem co znaczy "rozumować intuicyjnie/sercem" ;) Wbrew pozorom to ważne ponieważ nie zgadzam się z takim sformułowaniem, nie rozumiem co ono oznacza.

1. Twierdzenie oparte o intuicję (wg mojego tłumaczenia na potrzeby przykładu: twierdzenie oparte o wiarę)
Intuicja mi mówi, że aktualnie coś zupełnie niewiadomego jest prawdą ale nie potrafię tego udowodnić, intuicja mi mówi, że w powietrzu jest więcej azotu niż tlenu. Nie wiem skąd to wiem ale wiem, tzn, wiem, intuicja mi podpowiedziała (ciężko mi nawet użyć słowa: zrozumiałem intuicyjnie).
2. Twierdzenie oparte o dowody (twierdzenie oparte o wiedzę)
Odkryłem doświadczalnie, przeprowadziłem analizę i udowodniłem, że w powietrzu jest więcej azotu niż tlenu.

Idąc za takim przykładem, uważam że to "rozumowanie intuicyjne/sercem" jest właśnie oparte o wiarę, ponieważ ten przypadek nie był weryfikowalny.

Luth napisał(a):Z mojego punktu widzenia chemia, reakcje chemiczne w mózgu i ciele są fizycznym efektem odczuwania uczuć w ciele, a nie uczuciami :).

Wg mnie jest na odwrót. Przykładowo: Kiedy w sklepach jeszcze była sprzedawana czekolada, to ludzie ją kupowali kiedy mieli doła, byli smutni. Po jej zjedzeniu humorek wracał a to ponoć za sprawą zawartej w czekoladzie fenyloetyloaminy (wspominanej już przy okazji miłości). Jest to jeden z powodów, dla których jestem bliższy stwierdzeniu że to substancje mają wpływ na nasz stan uczuciowy a nie na odwrót:)

Luth napisał(a):Wiesz, nie wiedziałam Meph, że jesteś takim racjonalnym czlowiekiem :D :)

Mam nadzieje, że to miało być w tym pozytywnym sensie a nie, że jestem jakiś zakapiorem;) Albo nie odpowiadaj;)
Pomimo tego, interesuje mnie np LD/OOBE, rozumiem zjawiska, bardzo mi się podobają, mam wątpliwości co do realności OOBE tak jak się go opisuje (czy faktycznie jest się w świecie fizycznym), ale mimo tego, podobnie jak III, lubię ten stan i nie przeszkadza mi to w jego praktykowaniu. Jak się okaże że OOBE to fakt to będzie po prostu jeszcze lepiej:D a póki co, cieszę się z samych projekcji;)

Jest już późno, zmęczony jestem i przez to chyba strasznie namieszałem, masło maślane mi wyszło. Najwyżej jutro jeszcze raz raz przeczytam co napisałem i poprawie:)

A tymczasem dobranoc:)
Ona: Kocham Cie!!! A Ty mnie tez?
On: Tak, Ciebie TEZ.
xD
Avatar użytkownikaMeph Mężczyzna
 
Posty: 1053
Dołączył(a): 06 gru 2005, 14:50
Droga życia: 4
Zodiak: Waga, Bawół

Powrót do działu „Religie i wierzenia”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość