Prądy religijne, wielkie religie i małe nurty. Sekty, założyciele, wiadomości.
Mam na myśli pewną "medytację" wywodzącą się z misteriów starożytnego wschodu, kiedy to "mysta w świetym milczeniu nasłuchiwał głosu boga".... Rzecz jasna chodzi o taki stan umysłu w którym zawieszone zostają wszystkie czynności mentalne, a więc medytację bierną.

Wiadomo zaś, że w znaczeniu fizjologicznym medytacja bierna, nie jest spaniem czy marzeniem sennym, lecz raczej czymś co przypomina stan z pogranicza śmierci. Fale mózgowe, częstotliwość bicia serca, ciśnienie krwi, pocenie się, galwaniczny opór skóry i inne funkcje ciała podczas medytacji ulegają zmianie i spadają aż do punktu osiągalnego tylko w głębokim śnie, a czasem jeszcze niżej.

W tym stanie, na pograniczu życia i śmierci, wielu ludzi staje wobec wizji tzw. „białego światła”, co wskazuje na to, że jest to doświadczenie jakie doznaje się podczas śmierci klinicznej. Natomiast czy są to halucynacje, czy nie, nie ma to na razie znaczenia. Jedynie fakt występowania tego zjawiska.

Czyż starożytni byli na tyle zaprzyjaźnieni ze śmiercią, że sztucznie wprowadzali się w ten stan podczas inicjacji misteryjnych…?
Myślę, że jest to fakt obecnie dostatecznie potwierdzony. Z tych właśnie inicjacji wywodzi się symbolika „śmierci i powtórnych narodzin” a kierując się w stronę chrześcijaństwa symbolika ta występuje w trakcie „iluminacji chrztu”.

Czy istnieje więc pewien stan umysłu, bliski śmierci, który nazywano w różny sposób i który osiągano różnymi technikami…?
Czasami było to doświadczenie spontaniczne, czasami pod wpływem wypadku, bądź inicjowane, niemniej zawsze chodziło to samo doświadczenie „duchowego światła” występujące pod każdą szerokością geograficzną aż do dnia dzisiejszego….
Misterium Christi
Avatar użytkownikaApollo Mężczyzna
 
Imię: Apollo
Posty: 397
Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
Lokalizacja: Dublin, Irlandia
Droga życia: 8
Zodiak: Wodnik

Post 04 kwi 2008, 11:02

Exterioryzacja jest czasem nazywana taka kontrolowana smiercia kliniczna i a stan ten mozna osiagac np wchodzac w gleboki trans. Towarzysza oczywiscie temu objawy o ktorych pisales, typu obnizenie temperatury ciala itp.
Ona: Kocham Cie!!! A Ty mnie tez?
On: Tak, Ciebie TEZ.
xD
Avatar użytkownikaMeph Mężczyzna
 
Posty: 1056
Dołączył(a): 06 gru 2005, 14:50
Droga życia: 4
Zodiak: Waga, Bawół

Post 13 lut 2009, 10:38

Tak na wszystkie Twoje pytania.Bardzo fachowo napisałeś o medytacji. Więc skąd te pytania? Zacznij medytować a sam się przekonasz. Doświadczając głębokiej medytacji sam zrozumiesz,że tylko dla zewnętrznego obserwatora jesteś martwy, wewnątrz siebie tryskasz pełnią życia.
Cokolwiek piszę to tylko moje zdanie. Pozdrawiam.
Avatar użytkownikawiasa Mężczyzna
STRAŻNIK
 
Posty: 85
Dołączył(a): 04 lip 2008, 00:09
Lokalizacja: Sosnowiec
Droga życia: 2

Post 14 lut 2009, 00:25

Witam

Ewentulanie odkrywasz, ze jestes samym zyciem, a smierc jest zludzeniem......

Pozdrawiam
Misterium Christi
Avatar użytkownikaApollo Mężczyzna
 
Imię: Apollo
Posty: 397
Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
Lokalizacja: Dublin, Irlandia
Droga życia: 8
Zodiak: Wodnik

Post 16 lut 2009, 22:22

Ewentualnie odkrywasz, ze jesteś samym życiem, a śmierć jest złudzeniem.....

Z tym bywa różnie. Według nauk akademickich świadomość jest wynikiem procesów zachodzących w mózgu. Martwy mózg,martwa świadomość, jednak przryjmując, że wszystko na najniższym poziomie jest energią tak jest.

Bo jak te same nauki mówią suma energii i materii wszechświata równa się constance.
Pytanie czy ty żyjący to to samo co ty po "śmierci".
:-k :dontknow:
Czekam
Cokolwiek piszę to tylko moje zdanie. Pozdrawiam.
Avatar użytkownikawiasa Mężczyzna
STRAŻNIK
 
Posty: 85
Dołączył(a): 04 lip 2008, 00:09
Lokalizacja: Sosnowiec
Droga życia: 2

Post 19 lut 2009, 03:29

Witam

Rozumiem.....martwy mózg, martwa świadomośc...... Niemniej medytacja jak wiemy dotyczy rozbudzenia istoty naszej świadomości. Natomiast wychamowanie aktywności mózgu, czy to podczas sesji Silvy, czy też głębokiego snu bliskiego granicy śmierci powoduje raczej rozbudzenie naszego wewnetrznego życia. W tym miejscu aż kusi nas do posunięcia się dalej i przyjęcia tezy, ze śmierc jest ostatecznym uwolnieniem najgłębszej jaźni człowieka. Przykładem niech tu będą starożytne misteria podczas których doprowadzano myste do granicy pomiedzy życiem i śmierciom podczas której doświadczał iluminacji, albo jak kto woli wyzwolenia energii. Natomiast w misteriozofii Apostoła Pawła bezpośrednio spotykamy się z inicjacją w śmierc (rytuał chrztu). Takiego rodzaju praktyki dawały niegdyś pewnośc życia po drugiej stronie rzeczywistości. I chociaż dzisiaj, już się tych praktyk nie stosuje, być może ze względu na ich dramatyczny przebieg i niebezpieczeństwo, pozostaje nam jednak jeszcze medytacja, która przecież posiada podobne właściwości. Jeżeli natomiat postawimy znak równosci pomiedzy materią i energią to musimy pamietac że ciało ludzkie jest jedynie formą jej koncentracji, natomiast medytacja, gleboki sen i wreszcie sama śmierc stanowiła by tu proces jej dekoncentracji, albo tzw. przeistoczenia. Te trzy stany można by także potraktowac jako trzy stopnie na ścieżce duchowego rozwoju - zwanej życiem. Przy czym każdy stan uwalnia energię z materii w stopniu właściwym do siebie - jeden mniej, drugi więcej. Ażeby więc odpowiedziec na twoje pytanie, a przynajmniej sie jakoś do niego przybliżyc należy zastanowic się, czy materia rozkładającej się komórki mózgu w trakcie obmierania przechodzi tylko proces reorganizacji materii, czy także zmiany stanu jej skupienia i bądź co bądź - uwolnienia z niej energii życia....? Bowiem procesy myślowe, które według nauki są przypadlością mózgu, nie stanowią naszej najgłębszej istoty. W obecnych czasach możemy stymulowac nasze mysli np. za pomocą chemii, niemniej nie ma to wpływu na zmiane naszej prawdziwej tożsamości, która bez względu na rodzaj interwencji z zewnątrz wciąż pozostaje nie naruszona......




Pozdrawiam
Misterium Christi
Avatar użytkownikaApollo Mężczyzna
 
Imię: Apollo
Posty: 397
Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
Lokalizacja: Dublin, Irlandia
Droga życia: 8
Zodiak: Wodnik

Post 21 lut 2009, 18:48

Drogi Apollo po co zadajesz pytania skoro sam znasz na nie odpowiedzi? Twoja ostatnia wypowiedź, to odpowiedź na temat postu. Jak już pisałem Masz dużą wiedzę ale coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że żadnej praktyki. W ten sposób nie znajdziesz odpowiedzi, nawet jeśli będziesz używał takich wybiegów jak teraz, bo ten post jest z twojej strony tylko pretekstem...........nie o jego treść Ci chodzi.
Wracając do dialogu......" W obecnych czasach możemy stymulować nasze myśli np. za pomocą chemii, niemniej nie ma to wpływu na zmianę naszej prawdziwej tożsamości, która bez względu na rodzaj interwencji z zewnątrz wciąż pozostaje nie naruszona......"
Bardzo duży błąd, niestety nie jesteśmy bosami i nawet umysł trenowany przez wiele lat upadnie przy odpowiedniej obróbce a z naszej tożsamości zostaną wióra. To co nazywasz tożsamością nie jest oddzielnym tworem w stosunku do twych: myśli, umysłu i ciała. I właśnie dzięki temu jest możliwy rozwój intelektualny i duchowy. Dzięki tym kanałom medytacja jest skuteczna a jej efekty w pewnym momencie praktyk przybierają materialną formę. Prościej kryminalista staje się świętym. Działa to też w drugą stronę np. satanizm, to nic innego jak te same procesy, łącza i działania ale o innej biegunowości. Całość bez względu na rodzaj bieguna jest twórczym procesem przemiany naszych najgłębszych poziomów w coś nowego.
Dalej....medytacja przechodząc przez kolejne stopnie wyciszenia umysłu prowadzi do stanu całkowitego zatrzymania świadomości, okazuje się jednak, że w tym stanie wchodzimy w bezpośredni kontakt z nową ekspresją całkowicie niezależną od naszego jestestwa. Wraz z pierwszym błyskiem naszej indywidualności zanim nasz umysł zacznie przekręcać i racjonalizować doznania doświadczamy tego czym jest ...................
Natomiast co do dawnych praktyk istnieją do dziś i są praktykowane czasem w zmienionej formie, udoskonalone dają wspaniałe efekty. Czy dramatyczne lub niebezpieczne? Cóż w rękach ignoranta na pewno, według mnie nieopanowane emocje lub codzienne życie stwarza więcej zagrożeń od nich. Nie mogę się jednak zgodzić z jakąś drugą stroną rzeczywistości niestety jest tylko jedna a jakaś druga strona czy równoległa to wymysł tych którzy boją się spojrzeć prawdzie w oczy lub unikają odpowiedzialności, za to trzy stany jako trzy stopnie rozwoju to ciekawy pomysł jednak można je zredukować.


Pisząc posty pamiętaj,że każdy może je czytać a pewne tematy powinny jednak pozostać w pewnych kręgach.

Pozdrawiam
Avatar użytkownikawiasa Mężczyzna
STRAŻNIK
 
Posty: 85
Dołączył(a): 04 lip 2008, 00:09
Lokalizacja: Sosnowiec
Droga życia: 2

Post 25 lut 2009, 21:31

Witam

Sek w tym, ze doswiadczenia plynace z medytacji nie sa mi wcale obce. Ponad to dzieki praktyce nabralem pewnosci stawianych przeze mnie wielu tez m.in. w zakresie zrozumienia doktryn wczesno-chrzescijanskich. Jak by tego malo bylo, uwazam wlasnie ze nasza najglebsza tozsamosc jest zupelnie niezalezna od naszych emocji i mysli. Rzecz jasna niewielu ludzi zdaje sobie z tego sprawe, zwlaszcza ze utozsamiaja swoje prawdziwe "Ja" z tym co mysla, tzn. z wlasnymi myslami. Dlatego tez w medytacji uwazam za niezwykle istotne zatrzymanie wewnetrznych procesów psychicznych, azeby w ten sposob zejsc glebiej i dotrzec do naszej wlasnej podstawy bytu. Zatrzymanie w nas biegu wlasnych mysli, podswiadomych wizji i emocjonalnych uniesien jest oczywiscie niczym innym jak smiercia naszego umyslu, tudziez nizszego "Ja" (mówiac tu o umysle mam na mysli oczywiscie jego warstwe swiadoma, nieswiadoma i emocjonalna). To wlasnie ten obszar jest odpowiedzialny za halucynacje stymulowane, badz to choroba psychiczna, badz to srodkami chemicznymi, badz to innymi metodami dostepnymi wspolczesnej nauce. Problem w tym, ze stymulacja zamiast wyciszyc nas wewnetrznie, doprowadza do wzmocnienia naszych wewnetrznych mysloksztaltow. Zachodzi wiec tu proces zupelnie odwrotny i przeciwny do medytacji. Nawiazujac zas do tematu, smierci klinicznej, mysle ze dochodzi wowczas do naturalnego zaniku procesow psychicznych, uwalniajac w ten sposob z nas nasze "wewnetrzne jestem". Tymczasem medytacja jest tu czynnikiem pozwalajacym osiagnac ten stan bez potrzeby umierania i jest to jak najbardziej wskazane i bezpieczne......


Pozdrawiam
Misterium Christi
Avatar użytkownikaApollo Mężczyzna
 
Imię: Apollo
Posty: 397
Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
Lokalizacja: Dublin, Irlandia
Droga życia: 8
Zodiak: Wodnik

Post 26 lut 2009, 04:24

Cześć.

Co do medytacji i jej wpływu na nas bezspornie się z Tobą zgadzam, cała moja praktyka to wciąż rosnący obszar niezwykłych nowych obszarów doznań i doświadczeń zarówno metafizycznych jak i fizycznych. Jednak dalej będę obstawał przy tym ,że nasz atman i umysł są współzależne. Chociażby dlatego, że od tego jak doskonały umysł posiadamy zależy to jak postrzegamy siebie i jego. Gdyby twój umysł nie rozwijał się jako narzędzie atmana nie pisałbyś tych postów. Twój atman wyraża się poprzez umysł a twój umysł jest filtrem przez który atman postrzega otaczający Cię świat. Fakt, że umysł to tylko (lub aż) narzędzie, które powinno być podporządkowane atmanowi ale nie powinno być wyprane z emocji a jego procesy powinny trwać. Umysł wcale nie umiera wtedy gdy medytujesz i wtedy gdy jesteś klinicznie martwy. Znam oba stany. Oczywiście śmierć umysłu nie musi oznaczać śmierci atmana, jednak bez względu na to,czy atman jest " w" czy " poza " umysłem z chwilą jego śmierci nie jesteśmy tym samym czym jesteśmy gdy żyje.Masz wątpliwości i bardzo chcesz się ich pozbyć, najlepiej tak aby mieć rację. To twój fałszywy prorok daje o sobie znać. Jeżeli medytujesz to powiedz skąd w twoich wypowiedziach jest tak wiele szufladek,teorii, poglądów które potwierdziły twoje praktyki a nie ma zrozumienia które płynie z doświadczenia. Nie mam zamiaru czegokolwiek Ci udowadniać, kłócić się czy spierać, nie mam takiej potrzeby. Masz dwa wyjścia trwać przy swoim lub nie. Jesteś na tyle rozwinięty, że kiedy zechcesz odwrócisz wszystkie swoje tezy o 180 stopni i też znajdziesz dowody, że masz rację. Ja szukam prawdy. Jeżeli chcesz możemy wymieniać informacje na temat technik medytacji ich przebiegu itp. w kwestii atman-umysł uważam, że wszystko jest jasne, przynajmniej dla mnie i niema sensu tego wałkować. Przynajmniej nie na łamach forum.
Ostatnio edytowano 28 lut 2009, 02:45 przez wiasa, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownikawiasa Mężczyzna
STRAŻNIK
 
Posty: 85
Dołączył(a): 04 lip 2008, 00:09
Lokalizacja: Sosnowiec
Droga życia: 2

Post 26 lut 2009, 14:20

Witam

Widzisz....rzecz w tym, ze wszystko zalezy od formy jezyka jakim wyrazasz swoje wlasne doswiadczenia. Teozofia mowi nam o ciele mentalnym, emocjonalnym, atmicznym. Natomiast ja staram sie zawsze odnosic do kultury w jakiej sie wychowalem. Dlatego tez atman, cialo atmiczne to dla mnie grecka pneuma, duch Apostola Pawla, tudziez zaginiona perla gnostykow oraz zakopany skarb Jezusa tozsamy (bedacy jego czescia) z Absolutem, Brahmanem, Wielkim Duchem itd. Natomiast mysli, umysl to w jezyku Nowego Testamentu nic innego jak dobrze znana nam wszystkim dusza, a wg. greków to psychika ludzka (gr. psyche). I chocby nie wiem jakkolwiek wzniosla by byla jej jakosc, stanowi zawsze zaslone oddzielajaca to co nierzeczywiste od tego co prawdziwe. W tradycji chrzescijanskiej Apostol Pawel niejednokrotnie wspominal o potrzebie zabicia w nas (ukrzyzowania itd.) wewnetrznego czlowieka. Jezus wspominal o potrzebie wewnetrznej ciszy. Medrcy wschodu mowia wprost - nie jestesmy naszym umyslem...... Jednym slowem kiedy ustanie nasza wewnetrzna burza, mysli sie zatrzymaja, ucisza, znikna -dopiero wowczas dno bedzie widoczne, a skarb zostanie odkryty i zajasnieje swym wspanialym blaskiem....

Rozumiem twoje spostrzezenie, doswiadczenie, wewnetrzny wglad ze nasze mysli pochodza od Atmana . Oczywiscie, ze tak jest, o ile rzeczywiscie to wlasnie On je inspiruje. Nie mniej niejednokrotnie zrodlo naszych mysli jest na zewnatrz nas. Ludzie sluchaja wszelkiego rodzaju mistrzów, chodza do kosciola, czytaja ksiegi, tworza teologie, filozofie itp. W efekcie mamy ludzi wyksztalconych a nie medrcow. I chociaz nie wiem jak bardzo wzniosle byly by ludzkie mysli, i nie wiem jak bardzo pozytywne bylyby ich wibracje to nigdy nie uczynia z nas tego co zaklada medytacja. Dopiero w ciszy, gdzie koncza sie wszystkie nasze dotychczasowe poglady na rzeczywistosc, poglady religijne, poglady teozoficzne, filozoficzne, ateistyczne - tam konczy sie nasza dotychczasowa egzystencja. Budda mowi ze wowczas nastepuje pustka, Pawel - ze nasz stary czlowiek umiera, Jezus ze musisz wpierw umrzec azeby moc sie narodzic na nowo. To wlasnie jest ten moment kiedy kontenplujac wewnetrzne milczenie Atman moze sie odslonic w calej swojej okazalosci i wywolane w ten sposob mysli tworza z nas zupelnie nowego czlowieka. I moze juz nie filozofa czy teologa, ale medrca i osobe oswiecona.... Jest to za tem jedyna zaleznosc naszych mysli od wewnetrznego ducha jaka widze. Zaleznosc wynikajaca z faktu wewnetrznego objawienia. .....

Natomiast pytanie, czy umysl trwa nadal po smierci to nalezy ujac to tak. Otoz zadna mysl nie jest wieczna, pojawia sie i znika analogicznie jak podczas medytacji. Natomiast istote sprawy stanowi tu zupelnie inny problem. Mianowicie chodzi o twoja zdolnosc do myslenia a raczej powolywania mysli do bytu. Oczywiscie Atman ma mozliwosc stwarzania mysli, emocji, ma takze mozliwosc stwarzania calych wewnetrznych swiatow. Niebezpieczenstwo polega jednak na tym, ze moze zostac w nie uwiklany. Wielu ludzi problem ten wlasnie spotyka podczas medytacji. Tak czy siak, moim doswiadczeniem jest stan w ktorym zarowno mysli moga istniec niezaleznie od nas samych (tzw. mysloksztalty, egregory) jak i my sami mozemy istniec niezaleznie od naszych mysli (czysty byt i nic wiecej).......

Ps. Nie rozumiem tylko dlaczego nie mielibysmy o tym rozmawiac publicznie na tym forum. Oczywiscie jezeli faktycznie wyrazasz chec dalszej dyskusji i dzielenia sie doswiadczeniami w innej formie to nie widze problemu. Czekam na propozycje......

Pozdrawiam
Misterium Christi
Avatar użytkownikaApollo Mężczyzna
 
Imię: Apollo
Posty: 397
Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
Lokalizacja: Dublin, Irlandia
Droga życia: 8
Zodiak: Wodnik

Post 27 lut 2009, 22:09

Witam

Potraktowałem Cię jak przyjaciela i już złożyłem propozycję dalszego sposobu wymiany doświadczeń popatrz uważnie na mój 4 post. Teraz wyjaśnienie dlaczego:

1- Pisząc posty pamiętaj,że każdy może je czytać a pewne tematy powinny jednak pozostać w pewnych kręgach.(3post)
Nie chodzi tu o próbę ukrywania wiedzy bo chociaż jestem jej strażnikiem jestem też sługą tych którzy jej potrzebują. Jednak nie daje się dziecku do zabawy granatów, nawet gdy mają zawleczki. Nasz dialog staje się coraz głębszy prędzej czy później wkroczymy w tematy technik, to są te granaty, zbieranie, używanie i obsługa tego typu "urządzeń" nie tylko jest lwią częścią moich działań ale jest też częścią mnie. W pewnym momencie mojego rozwoju filozoficzne rozważania zeszły na dalszy plan a ich miejsce zajęły granaty. Taka jest moja adżenda, technik mistyk jak określają mnie bliscy znajomi. Wyszukaj wszystkie posty wiasa a znajdziesz jeden z nich. Oczywiście zakodowany. Z mojej strony był to wyraz zrezygnowania i bezsilności wobec setek widzianych "dojrzałych"postów na dziesiątkach forów przeglądanych od momentu kupna komputera. Nawiasem twój widziałem już w dwa dni po napisaniu.
2- Cenię swoją prywatność, więc nie mam możliwości by być w pełni otwartym, a ponieważ lubię znać swoich rozmówców chciałbym się dowiedzieć więcej o Tobie samym i twoim życiu.
3- Konto e mail pozwala na wypowiedzi o objętości książki pozwalając równocześnie na przesyłanie znacznej ilości różnych dodatkowych materiałów co może okazać się przydatne.
Teraz o poście.
Natomiast pytanie, czy umysł trwa nadal po śmierci.....nie zadawałem tego pytania ale skoro poruszasz ten temat to uważam iż, umysł i użyję tu twojego określenia jest przypadłością która znika wraz z ustaniem funkcji mózgu. Przypadłością tylko dlatego, że jest strasznie kłopotliwy. Niedokończony tak jak nasze mózgi i tworzący fałszywą jaźń (ego) żyjącą w fałszywym świecie (maya) doprowadza do wewnętrznych konfliktów i zamiast być narzędziem atmana uzurpuje sobie prawo do bycia Bogiem. Jednak w sukurs przychodzi nam świadomość, wojowniczka która kiedy osiągnie swą dojrzałość pomaga w stwarzaniu nawyków stających się z czasem zasadami , które w końcu tworzą osobowość zgodną bądź niezgodną z atmanem i czy komuś się to podoba czy nie na tym polega nasza wolna wola. Wcale nie musimy iść tam gdzie prowadzi atman. a myśli no cóż jeżeli wszystko jest energią to chyba jasne ,że bez względu na to co ją tworzy jest nieśmiertelna tak jak każdy rodzaj energii i tak jak energia podlega pewnym prawom.
W jaki sposób medytowałeś skoro nie odkryłeś tak prostego prawa, że

tam gdzie myśl tam też energia

gdybyś to rozumiał nie pisałbyś: I chociaż nie wiem jak bardzo wzniosłe byłyby ludzkie myśli, i nie wiem jak bardzo pozytywne byłyby ich wibracje to nigdy nie uczynią z nas tego co zakłada medytacja. Cała sztuka polega na synchronizacji myśli (umysłu), słów i czynów. To początek przemiany. Początek narodzin prawdy. Medytacja to tylko wewnętrzny stan, narzędzie do auto obróbki mózgu i całej osobowości.I choćby jej technika była atomowym paliwem będzie guzik warta jeżeli TY nie podejmiesz świadomej decyzji. To wybór a nie presja atmana, który nabiera siły dopiero wtedy gdy TY mu ją dasz. A grecka psyche ma związki z umysłem, ego i mają.Nie z atmanem i duszą, bo to też odrębne choć bardzo bliskie sobie sprawy.

Łącząc zbyt wiele mieszasz nowe potrawy, to może być ciekawe lub niestrawne.

Mędrcy wschodu mówią wprost - nie jesteśmy naszym umysłem......ok i aż się prosi o cytat " wszystkie myśli żółwia są żółwiem"

Powodzenia.
Avatar użytkownikawiasa Mężczyzna
STRAŻNIK
 
Posty: 85
Dołączył(a): 04 lip 2008, 00:09
Lokalizacja: Sosnowiec
Droga życia: 2

Post 28 lut 2009, 03:04

Witam

......A grecka psyche ma związki z umysłem, ego i mają. Nie z atmanem i duszą, bo to też odrębne choć bardzo bliskie sobie sprawy.......


Tak wlasnie to przedstawiam. Niemniej wokol pojecia dusza, duch panuje dosc spore zamieszanie. Zanim powstala dwustopniowa skala cialo i dusza, w swiecie greckim a przede wszystkim w gnozie rozrozniano triade ciala (sarx), duszy (psyche) i ducha (pneuma). Taki tez podzial zaadoptowali chrzescijanie i tak tez wyraza sie Pawel w swoich listach. Stad dzielono ludzi na hylikow, somatykow, na psychikow oraz na pneumatykow. Dopiero z czasem w skotek walki z tzw. herezja gnostykow zastapiono ow podzial dwustopniowa skala ciala i duszy, eliminujac w ten sposob skutecznie pierwiastek duchowy z tradycji chrzescijanskiej. Podzial ten jednak pokutuje w umyslach dzisiejszych ludzi, ktorzy pruboja jakos sobie z nim radzic i stosuja pojecie duszy jako ekwiwalent slowa duch co jest zupelnym nieporozumieniem. Natomiast konsekwentne stosowanie tej matody, moim zdaniem wiecej gmatwa niz wyjasnia. Ale tu nie o slowa chodzi. Tak czy siak dokladnie cie rozumiem i sie zupelnie z tym zgadzam......

Ps. napisalem ci prywatna wiadomosc na PM - zerknij prosze.....


Pozdrawiam
Misterium Christi
Avatar użytkownikaApollo Mężczyzna
 
Imię: Apollo
Posty: 397
Dołączył(a): 26 mar 2008, 16:19
Lokalizacja: Dublin, Irlandia
Droga życia: 8
Zodiak: Wodnik

Post 28 lut 2009, 15:59

Witaj

o.k. w końcu to zrobiłeś masz odpowiedź na PM . jeśli nie dotarła to dlatego, że mam jeszcze braki techniczne w obsłudze tych wszystkich skrzynek, ników itp. Będą więc 2 opcje
1 pisz na
2 naucz mnie jak sobie z tym radzić, będę miał dla ciebie materiały do przesłania,skany teksty itp. Prawie całą moją wiedzę zebrałem w książkę, którą wciąż piszę. Jest to spadek dla moich dzieci.To czego nam potrzeba jest już gotowe. Nie licz na to że są tam jakiekolwiek odpowiedzi to czysta technika i mistyczna abstrakcja.

Jeżeli nie będzie to dla ciebie kłopotliwe skorzystaj z opcji 1 i pomóż mi w opcji 2

p.s
Wyrzuć ze swojego słownika słowa przepraszam, proszę, dziękuję wtedy gdy zemną rozmawiasz i opisz dokładnie sposób i czas praktyk.

Pozdrawiam
Ostatnio edytowano 01 mar 2009, 18:52 przez wiasa, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownikawiasa Mężczyzna
STRAŻNIK
 
Posty: 85
Dołączył(a): 04 lip 2008, 00:09
Lokalizacja: Sosnowiec
Droga życia: 2

Post 01 mar 2009, 13:25

Chciałem tylko wtrącić, że pisanie tego typu przemyśleń i dyskusji na forum jest o tyle dobre, że mogą je czytać też inne osoby, które może nie wypowiadają się w wątku, bo albo jeszcze się nie zdecydowały jakie stanowisko zająć, albo po prostu zgadzają się z tym co zostało napisane... W większości przypadków te 'granaty' są zbyt trudne do odbezpieczenia dla osób które nie posiadają odpowiedniego przygotowania, szczególnie jeśli odpowiednio zapisane... A osobom które są odpowiednio przygotowane i szukają odpowiedzi na jakieś pytanie, czytanie takich wypowiedzi często może bardzo pomóc...
"Zgodnie z zasadami aerodynamiki trzmiel nie powinien latać,
ale trzmiel o tym nie wie, więc i tak lata."
"Cats are known to see within the dark. Yet, if you had sight like a cat, even for one day, would you really want to see what's in the dark?"
Avatar użytkownikaTil Mężczyzna
Poszukujący
 
Posty: 1614
Dołączył(a): 31 sty 2006, 02:56
Lokalizacja: Bolesławiec - Wawa
Droga życia: 11
Zodiak: tygrys

Post 01 mar 2009, 18:51

Pozdrawiam
Ostatnio edytowano 06 mar 2009, 01:09 przez wiasa, łącznie edytowano 2 razy
Avatar użytkownikawiasa Mężczyzna
STRAŻNIK
 
Posty: 85
Dołączył(a): 04 lip 2008, 00:09
Lokalizacja: Sosnowiec
Droga życia: 2

Powrót do działu „Religie i wierzenia”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość