Zgodzę się z Bezebeuszem. Porządek w głowie to coś, czego większość ludzi nigdy w życiu nie doświadczyła. Podstawową rolę w jego zaprowadzeniu odgrywa świadomość - uświadomienie sobie swojego własnego postępowania na poziomie mentalnym, ale przede wszystkim w naszym społeczeństwie - na poziomie emocjonalnym. Oba, jak już pisałem, są od siebie odrębne.
Z tym, że osobiście najpierw skupiłbym się wyłącznie na swoim centrum - nasz wewnętrzny potencjał to nie jest coś, co odnosi się do zewnątrz (naszego miejsca w świecie), ale nasze miejsce w świecie zależy od tego, kim jesteśmy wewnątrz, czyli od tego, co mamy do zaoferowania.
W przeciwnym wypadku pojawia się tutaj nieświadome założenie, że istniejemy w odniesieniu do otoczenia, które określa to, kim jesteśmy. A to nie jest
wolność - to jest uzależnienie się od owego otoczenia.
Innymi słowy, nie ma sensu określać swojego miejsca w świecie, jeśli najpierw nie określimy kim w swoim wnętrzu rzeczywiście jesteśmy, czyli nie zaprowadzimy tam porządku, od którego nasza cywilizacja stroni - bo skupia się na tym, co na zewnątrz. Jeśli nie są świadomi samych siebie i swoich motywacji, to jak mogą oczekiwać, że osiągną to, co ich 'ego' im nakazuje osiągać? Osobowość, czy raczej - nasze prawdziwe wewnętrzne ja - z pewnością nie kończy się na ego ani na poziomie myśli.
Wracając do ego. Apollo dał bardzo ciekawe i obrazowe przykłady. Mimo, że 'ego' jest dla mnie dość sztucznym terminem, określa ona moim zdaniem tą część nas, która podejmuje decyzje (na poziomie mentalnym) na podstawie bliżej nieuświadomionych sobie czynników. Np. możemy powiedzieć, że ktoś ma "ego na kilometr", co z reguły wiąże się z
odczuciem, że decyzje podjęte przez tą osobę (w sposób prawie zawsze podświadomy, na podstawie
odczuć takiej osoby) określiły "przestrzeń" - którą to cechę można wyraźnie dostrzec astralnie - jako zarezerwowaną dla siebie, zabierając tym samym przestrzeń przeznaczoną dla innych osób, z którymi się styka na co dzień.
Oczywiście tak naprawdę owa "przestrzeń" jest pojęciem bardzo umownym i zależnym od percepcji osoby i określa wszystko, co dana osoba uznała za istotne (wartości materialne, intelektualne, miłość etc.), a czego
boi się (znowu emocja) stracić. Stąd następnie dopiero logika wkracza do akcji (tj. 3 czakra), która na podstawie pierwotnego strachu pochodzącego z czakry pierwszej dedukuje, że ilość wszystkiego istotnego dla tej osoby jest ograniczona i ważne jest, by w nieskończoność zwiększać 'zapasy', co prowadzi do zaborczości i rozwijania się w kierunku walki z innymi, manipulacji, kłamstw, wprowadzania chaosu. Ponieważ inni ludzie są tu postrzegani jako wrogowie, takie nastawienie w konsekwencji spowoduje życie w strachu, poczuciu braku, odseparowania od innych (z jednej strony pragnie owej miłości - jako wartości, z drugiej strony swoim zachowaniem wynikającym z fundamentalnych przekonań potwierdza, głównie samemu sobie, że może jej zabraknąć i trzeba zrobić wszystko, by ją utrzymać siłą) itd.
Dowcip polega na tym, że to właśnie inni ludzie są prawie zawsze uznawani za źródło tego, co ta osoba chce "mieć".

Skąd przychodzą pieniądze? Z reguły sami sobie ich nie drukujemy

Już nie wspominając o takich kwestiach, jak miłość w naszym społeczeństwie - prawie nie istnieje idea miłości własnej (jest raczej kojarzona z narcyzmem), ale za to a'priori uznaje się, że pochodzi ona z zewnątrz, od innych osób.
Pozostaje jeszcze jedna kwestia do rozwiązania: dlaczego ta osoba właśnie takie wartości uznała za istotne?
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
- Hilary Duff