Psychologia, działanie mózgu.
a ja jestem po prostu wdzięczna za ten temat... .

luth :)
dziękuję

być może dla siebie również wskazówki znajdę...

Na ten moment ja ratuję się medytacją lub przekazami Reiki dla siebie...
bo wystarczy brak harmonii w moim otoczeniu... - słabnę...

Sherargetu
o co chodzi z tą duszą hybrydową?
Proszę o odpowiedź albo tu, albo na pw
z góry dziękuję...
ELMA_KI Kobieta
^_^
 
Posty: 20
Dołączył(a): 11 sty 2011, 22:33
Zodiak: bliźniak/szczur
Cały wszechświat to energia. Materia jest złożona w ogromnej większości z pustej przestrzeni, w której poruszają się sfery energii, niczym w galaktyce, gdzie "cząsteczki" przesyłają między sobą energię (światło). Warto potraktować swoje ciała energetyczne, w tym ciało fizyczne, jako swego rodzaju galaktykę - czyli wielopoziomowy układ energii. W układzie energia wpływająca (do nas) i wypływająca (od nas) może być odpowiednio uporządkowana i zharmonizowana... lub nie.

Jedną sprawą jest brak harmonii z otoczeniem, inną - układ zawierający niezbalansowane "dziury". Starożytni Egipcjanie, Chińczycy czy Sumerowie wiedzieli o tym, a ich systemy mistyczne przede wszystkim mówią o siłach energii we wszechświecie, ich dualizmie lub "trzecich" energiach - harmonizujących dwie pozostałe. Choć brzmi to jak filozofia i abstrakcja, te energie są podstawą funkcjonowania człowieka i jego umysłu, i brak ich świadomości prowadzi zawsze do braku harmonii. Wiedza o tych energiach i umiejętność ich balansowania jest podstawą starożytnych sztuk medycznych, związanych przede wszystkim z energią (a nie materią).

W pierwszym przypadku - przyczyną są bodźce (impulsy) zewnętrzne, wpływające na obecny już brak harmonii w układzie wewnętrznym. Oznacza to, ze wewnętrzne energie nie funkcjonują zgodnie z naszym życzeniem - trzeba je "poprzekładać". Wówczas przyczyną poczucia osłabienia jest energia zużywana na wewnętrzną walkę z bodźcami zewnętrznymi i odpowiadającymi im energiami wewnątrz. Jeśli ktoś nie jest jeszcze na etapie radzenia sobie z "porządkiem w otoczeniu chaosu" (mówiąc metaforycznie), powinien opuścić nieharmonijne otoczenie i skierować się do takiego, które naturalnie posiada wrodzoną harmonię i wysoką wibrację, przede wszystkim miejsca związane z naturą. Dzięki takiej harmonijnej energii w otoczeniu można odpowiednio "przebudować" wewnętrzny układ energii (przy pomocy odpowiedniego rodzaju energii).

W drugim przypadku - system energii może posiadać dziury, z którego otoczenie (świadomie lub nie) może czerpać energię z nas. Warto poczytać o tym, jak układ energii (obwód mikro i makro) widzieli taoiści. Pozwoli to zrozumieć, dlaczego zamknięty obwód energii - i umiejętność zarządzania nim - są tak istotne. Dla początkujących wystarczy któraś z podstawowych książek Mantiaka Chia. Bardziej zaawansowani mogą być rozczarowani tym autorem - wówczas klasyczne starochińskie teksty będą odpowiednie.
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 826
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon
ELMA_KI napisał(a):Proszę o odpowiedź albo tu, albo na pw


Pofrunęło na pw :boohoo:
Sherargetu
 
Enlil napisał:
W pierwszym przypadku - przyczyną są bodźce (impulsy) zewnętrzne, wpływające na obecny już brak harmonii w układzie wewnętrznym. Oznacza to, ze wewnętrzne energie nie funkcjonują zgodnie z naszym życzeniem - trzeba je "poprzekładać". Wówczas przyczyną poczucia osłabienia jest energia zużywana na wewnętrzną walkę z bodźcami zewnętrznymi i odpowiadającymi im energiami wewnątrz. Jeśli ktoś nie jest jeszcze na etapie radzenia sobie z "porządkiem w otoczeniu chaosu" (mówiąc metaforycznie), powinien opuścić nieharmonijne otoczenie i skierować się do takiego, które naturalnie posiada wrodzoną harmonię i wysoką wibrację, przede wszystkim miejsca związane z naturą. Dzięki takiej harmonijnej energii w otoczeniu można odpowiednio "przebudować" wewnętrzny układ energii (przy pomocy odpowiedniego rodzaju energii).


Czyli czasem trzeba się wycofać ,w bezpieczne czy pozytywne i spokojne i przyjazne miejsce aby wyciszyć się i przegrupować energię aby popłynęła innym torem lub "zajęła sie" czym innym,innym niz to co spowodowało że sytuacja była ponad naszą zdolnośc do adaptacji ,przystosowania.
Nie radzę robienia czegoś przeciwnego,mianowicie iśc tam gdzie wiemy że wydarzenia przerosną nasze mozliwosc,choć ma sie z tego taką korzyśc ze po tym wiemy co nas wytrąca z równowagi nerwowej i niejako" mamy to w garsci" po czym mozemy nad tym popracować samodzielnie,bo juz znamy się i znamy to co było przyczyną jakiegoś dyskomfortu czy niedyspozycji.
Mówię o przypadkach nerwic albo o osobach które w ogóle "rezonują"z otoczeniem i poddają się mimowolnie wszelkim wibracjom,
Natomiast poradzić sobie z chaosem wewnętrznym trzeba koniecznie bo gdy spotka sie chaos wewnętrzny z zewnętrznym wtedy powstaje piekło nie do zniesienia,Pracujmy nad tym co mozna poprawić w sobie bo na otoczenie nie mamy wyraznego wpływu.
Do tego cytatu pasuje definicja ego,to jest w zasadzie to samo,ego zderza sie z czynnikiem zewnętrznym czyli ze srodowiskiem i potem rozwija się zderzając sie dalej ze srodowiskiem i z czynnikiem somatycznym(wewnętrznym) w wyniku tych zderzeń po prostu działa i żyje(psychicznie)ponadto ego zajmuje się koordynacją impulsów motorycznych(wewnętrznych) oraz organizacją percepcji ,czyli bodzców zewnętrznych.
Po prostu te definicje to nic wiekszego niż to nad czym skupia uwagę kierowca prowadząc auto.
Listen to my muscle memory.
Avatar użytkownikafalko Mężczyzna
wysłuhaj pamięci mych muskułów
 
Posty: 706
Dołączył(a): 13 lip 2007, 19:40
falko napisał(a):Czyli czasem trzeba się wycofać ,w bezpieczne czy pozytywne i spokojne i przyjazne miejsce aby wyciszyć się i przegrupować energię aby popłynęła innym torem lub "zajęła sie" czym innym,innym niz to co spowodowało że sytuacja była ponad naszą zdolnośc do adaptacji ,przystosowania.
Nie radzę robienia czegoś przeciwnego,mianowicie iśc tam gdzie wiemy że wydarzenia przerosną nasze mozliwosc,choć ma sie z tego taką korzyśc ze po tym wiemy co nas wytrąca z równowagi nerwowej i niejako" mamy to w garsci" po czym mozemy nad tym popracować samodzielnie,bo juz znamy się i znamy to co było przyczyną jakiegoś dyskomfortu czy niedyspozycji.
Mówię o przypadkach nerwic albo o osobach które w ogóle "rezonują"z otoczeniem i poddają się mimowolnie wszelkim wibracjom,
Natomiast poradzić sobie z chaosem wewnętrznym trzeba koniecznie bo gdy spotka sie chaos wewnętrzny z zewnętrznym wtedy powstaje piekło nie do zniesienia,Pracujmy nad tym co mozna poprawić w sobie bo na otoczenie nie mamy wyraznego wpływu.
Do tego cytatu pasuje definicja ego,to jest w zasadzie to samo,ego zderza sie z czynnikiem zewnętrznym czyli ze srodowiskiem i potem rozwija się zderzając sie dalej ze srodowiskiem i z czynnikiem somatycznym(wewnętrznym) w wyniku tych zderzeń po prostu działa i żyje(psychicznie)ponadto ego zajmuje się koordynacją impulsów motorycznych(wewnętrznych) oraz organizacją percepcji ,czyli bodzców zewnętrznych.
Po prostu te definicje to nic wiekszego niż to nad czym skupia uwagę kierowca prowadząc auto.


Potwierdzam każde słowo. : )
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok
Dzięki Falko za uzupełnienie i zrozumienie. Pisałem prosto z mostu, więc możliwe, że zabrzmiało zbyt technicznie :) Trudno myśleć o układzie inaczej niż jako o strukturze.
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 826
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon
Enlil napisał(a):trudno myśleć o układzie inaczej niż jako o strukturze.


Albo masz słodziaszne poczucie humoru :lol: albo to ja mam słodziaszne nadinterpretacje :lol:

Enlil napisał(a):Jeśli ktoś nie jest jeszcze na etapie radzenia sobie z "porządkiem w otoczeniu chaosu" (mówiąc metaforycznie), powinien opuścić nieharmonijne otoczenie i skierować się do takiego, które naturalnie posiada wrodzoną harmonię i wysoką wibrację, przede wszystkim miejsca związane z naturą. Dzięki takiej harmonijnej energii w otoczeniu można odpowiednio "przebudować" wewnętrzny układ energii (przy pomocy odpowiedniego rodzaju energii).


Apropo struktury i tematu ubytków energetycznych to nie zapominajmy jeszcze o tym, że leśna przestrzeń, poza bioarchitekturą - jest przykładem doskonałej energetycznej kompresji. Zatem niezależnie od tego jak dobrze odrobiliśmy zadanie domowe pt. „zarządzanie własnymi zasobami energetycznymi” to zawsze goszcząc w takiej uporządkowanej przestrzeni (przypominającej fraktalny kondensator) nasze aury mogą swobodnie „rozpakować się” w przeciwieństwie do np. stalowo-betonowego budynku nie posiadającego łuków, sklepień, etc. o elektrosmogu i innych cudach już nie wspominam. Słowem - hasając, medutując, wizualizując, etc. w leśnej przestrzeni, kąpiemy nasze DNA oraz świetlisto-eteryczne „KA” w wyjątkowo orzeźwiających wibracjach.

Pożytkując się Twoim zacytowanym fragmentem, zmierzam jedynie do tego że konieczność wypracowania własnej solidności energetycznej jest kwestią osobniczą, natomiast sama natura, czy też bliskie sąsiedztwo natury jest naszym naturalnym „domem” a nie tylko remedium dla osób które doświadczają wewnętrznego "spalania się"
Sherargetu
 
Jest naturalnym domem, ale dla struktury / architektury ciała fizycznego, oraz przyjazną gościną dla Ka. Natomiast istotne jest to, by ciała subtelne powinny być stopniowo uniezależniane od niepożądanego promieniowania z zewnątrz na niższych poziomach - dzięki czemu kompresja z czasem przestaje być niezbędna. Istnieje też inna szkoła, mówiąca o systemie wartości na różnych poziomach energii, który jest naturalną "ochroną". Obie są przedstawione na schemacie drzewa życia znanego z kabały.
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 826
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon
Eh, wszyscy się tutaj zachwycacie leśną przestrzenią, a ja czuję się jakoś łyso przebywając w lesie :D. Może jestem jakaś obca, nie wiem.. :D

Co do ubytków energetycznych -na razie od czasu napisania posta w zasadzie nie doświadczam :). Coś mnie skleja jakoś samoistnie jak się tylko zaczyna uciekanie :).
Słońce gorące
Avatar użytkownikaluth
 
Imię: Alicja
Posty: 1085
Dołączył(a): 31 mar 2010, 23:06
Lokalizacja: Warszawa
Droga życia: 11
Typ: 7w8
Zodiak: Byk, Koza
Nie czytałam innych odpowiedzi, więc jeśli się powtórzę to sorki.
Pierwsze co mi się "rzuciło" w Twoim opisie, to, że bierzesz odpowiedzialność za innych ludzi, bierzesz ich problemy do rozwiązania, obciążasz się nimi, chcesz im pomóc. To nieuświadomione ratownictwo, pewnie uwarunkowane bardzo mocno z bardzo odległych czasów..
To oczywiste, że Twoje zabezpieczenia nie działają, bo przekonanie o ratowaniu świata jest silniejsze.
Czujesz energie innych ludzi, z których niemal każdy ma jakieś obciążenia, ograniczenia i Twoja podświadomość natychmiast uruchamia program pomocy dla nich. Nie potrafisz utrzymać świadomej uwagi na zabezpieczeniu, bo wazniejsi są w takiej chwili inni a nie Ty.
Co do zabezpieczenia w postaci kuli, to lepsza jest tuba , która nie odcina Cię od zasilania od góry(kosmos) i od dołu(ziemia).
No i kiedy uruchamiasz to zabezpieczenie? Jak już jesteś w danej sytuacji? Powinno się to robić wcześniej, wyjść z domu z takim zabezpieczeniem. A jak już zostaje uruchomiony proces wysysania energii, to trudno go przerwać bęąc w tych warunkach (oczywiście mając opisany przeze mnie program).
Dopóki nie ugruntujesz w sobie takiego poczucia pewności, że nikt i nic nie jest w stanie odebrać Ci energii wbrew Twojej woli, zabezpieczenia są niezłym rozwiązaniem, ale moim zdaniem tylko czasowo można się tym podeprzeć i pracować nad sednem problemu.
Po pierwsze uświadomić sobie, że nic nikomu nie jesteś winna, niczego nie musisz dla innych robić, najważniejsza jesteś Ty i Twoja równowaga, Twoja stabilność.
Po drugie popatrzeć z podziomu jedności na siebie i innych ludzi.
Skoro jesteśmy jednością to żadne wysysanie nie ma możliwości zaistnieć. Nie można zabrać sobie. Siebie nie można samemu okraść. To iluzja istniejąca tylko na poziomie 3d. Poczuj jedność a poczucie okradania zniknie. Otworzysz się po prostu i jak popatrzysz bez oceniania, to energia będzie w ciagłym przepływie bez oceny. Wtedy jest dzielenie się a nie użyczanie albo blokada energii.
Zależy z którego poziomu jesteś w stanie odczuć swój "problem". dla każdego poziomu są troszkę inne narzędzia.
Antenka Kobieta
Jedyna pewna rzecz to zmiana
 
Imię: Aneta
Posty: 113
Dołączył(a): 10 lis 2010, 13:35
Lokalizacja: Staszów
Droga życia: 11
Zodiak: baran/pies
luth napisał(a):Może jestem jakaś obca, nie wiem.. :D


Aby mieć pełnoprawny status aliena trzeba posiadać swoje prywatne ufo wraz z dowodem rejestracyjnym, sorry Lutuś, ale ni dy rydy inaczej :lol:

Enlil napisał(a):Obie są przedstawione na schemacie drzewa życia znanego z kabały.


Btw. to ja nie mam zaufania do kabały gdyż z tego co wiem owo drzewo ma plejadańskie „korzenie” natomiast ta rasa poza dobrym PR ma ponoć mnóstwo karmicznych zaszłości na Ziemi, po drugie kabała ma sporo szemranych naleciałości, które obecnie krystalizują się pod postacią skrajnych ruchów syjonistycznych. Uprzedzając Twoje ewentualne pytanie - nie posiadam precyzyjnych danych na ten temat, musiałbym zrobić reserach bądź mówiąc po ludowemu – pogrzebać tu i ówdzie. :boohoo:
Sherargetu
 
Antenka napisał(a):Pierwsze co mi się "rzuciło" w Twoim opisie, to, że bierzesz odpowiedzialność za innych ludzi, bierzesz ich problemy do rozwiązania, obciążasz się nimi, chcesz im pomóc.


Świetna uwaga :) Od siebie dodam, że świat zewnętrzny jaki postrzegamy jest dla nas lustrem. Jeśli chcesz pomagać innym to podświadomie chcesz pomóc sama sobie. Nie możemy zrobić dla innych nic ponad to, że sami z sobą zrobimy porządek.


http://www.youtube.com/watch?feature=pl ... zNXiQ8lZAc
"Bronią mistrza jest Transmutacja, a nie zarozumiały sprzeciw" Kybalion

http://wojtmucha.pl/?page_id=141 => Przypowieść na Twojego maila
http://wojtmucha.pl/?page_id=67 => Kurs medytacji i panowania nad umysłem
Avatar użytkownikaflywojt Mężczyzna
 
Posty: 49
Dołączył(a): 29 maja 2006, 13:49
Lokalizacja: Nysa
Dużo ras popełniło błędy na Ziemi - jeśli nie wszystkie (do czego bym się skłaniał) :P Kabała i jej otoczka mi nie pasuje do Plejadian ani trochę, bardziej do Arkturian, ale nie ma to znaczenia. Liczy się to, czy dany system poszerza rozumienie i perspektywę, czy nie.
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 826
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon
Enlil napisał(a):Dużo ras popełniło błędy na Ziemi - jeśli nie wszystkie (do czego bym się skłaniał)


I dlatego rozmaite rasy i ich wielowymiarowe wpływy „wkrótce” odlepią się m.in. od Ziemi. W temacie o 2012 napisałeś że oczywistością jest iż Ziemia jako planeta będzie istnieć wiecznie. Osobiście zgadzam się z tym zdrowo-rozsądkowym stwierdzeniem, jednak co ciekawe to w naszym układzie istniała jeszcze jedna planeta pomiędzy Jowiszem a Marsem, która na wskutek „błędów” wyżej wspominanych rozmaitych ras, a właściwie ich wojen – przestała istnieć i stała się pasem asteroid.
Spieszmy się kochać planety, tak szybko odchodzą :lol:

Enlil napisał(a):Kabała i jej otoczka mi nie pasuje do Plejadian ani trochę, bardziej do Arkturian, ale nie ma to znaczenia. Liczy się to, czy dany system poszerza rozumienie i perspektywę, czy nie.


Racja - z każdego źródła można oddzielić ziarno od plew w zgodzie z własnym systemem postrzegania/definiowania/odczuwania. :boohoo:
Sherargetu
 
A co do planet i błędów, dodam jeszcze, że człowiek - wbrew pozorom - ma wolną wolę. Co oznacza, że korzystniej jest myśleć w ten sposób, że pomijając błędy swoich bardziej doświadczonych braci (do których każdy ma prawo), ZAWSZE jest się odpowiedzialnym za własne wybory w takiej i siakiej sytuacji. Jeśli nie jestem "władcą" sytuacji (a trudno, żeby człowiek był władcą wszechświata), należy rozwinąć inne zdolności, niż "brutalną" siłę (patrz I-Cing). Na tym polega rozwój: blokując tymczasowo swoje atuty, jesteśmy zmuszeni rozwijać inne umiejętności.
“Mom always tells me to celebrate everyone's uniqueness. I like the way that sounds.”
"I've finally found the rhythm of love, the feeling of sound."
- Hilary Duff
Avatar użytkownikaEnlil Mężczyzna
Earth is my home now
 
Imię: Enlil
Posty: 826
Dołączył(a): 17 mar 2009, 22:04
Lokalizacja: An
Droga życia: 7
Zodiak: Panteon

Powrót do działu „Psychologia”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość