Psychologia, działanie mózgu.
Sinbard napisał(a):A dzisiaj zrozumiałem pewną rzecz...

Milcząc dajemy sobie sposobność usłyszenia Nas Samych.

Delfin poluźnij spodnie, bo cie coś widocznie uwiera. : )


A co Sinbard, przeszkadza Ci to?
Delfin
 
Posty: 32
Dołączył(a): 06 paź 2011, 19:16
To pytanie retoryczne? : )
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok
Delfin, też Cię kocham O:)

Ba, gdzie ból przy spełnianiu marzeń? Ano po drodze. Nie zawsze droga do celu jest usłana jedynie płatkami róż, ale i ich kolcami. Żebyś zrozumiał dam Ci przykład, bardzo prosty: ktoś jest w toksycznym związku, ale o tym nie wie, ponieważ widzi partnera przez różowe okulary. Jego życzenie brzmi "chcę być szczęśliwy, niech siła wyższa mnie poprowadzi do szczęścia!". Po niedługim czasie nakrywa partnera na zdradzie w ich wspólnym łożu. Szok niesamowity, łzy się leją, ALE: rany mają do siebie to, że się goją, a ludzi na tym świecie nigdy nie zabraknie. Partner uwolnił się z nieświadomego zła i jest szczęśliwy z kimś innym. I jak widzisz: jest sytuacja, jest marzenie, jest droga i jest cel. Ba. Ładnie? : D

A, jeszcze jedno- pamiętaj, Delfinku, że ludzie nie zawsze pokazują się takimi, jakimi są, nie zawsze mówią prawdę, nie zawsze mają zły zamiar i nie zawsze muszą słuchać. :angel4:
Avatar użytkownikakaku Kobieta
 
Imię: KAKU
Posty: 156
Dołączył(a): 22 kwi 2010, 19:11
Lokalizacja: Warszawa
Droga życia: 4
Typ: 4w5
Zodiak: BYK
No jasne, bardzo ładnie! I jak potwierdza przykład, przekonania mają się nijak do miłości! Po pierwsze, jeśli ona widziała przez różowe opkulary, pewnie chciała tego samego co jej partner. Po za tym, chyba wiedziało obojga co sobie brało, prawda? Oj, nie wiedziało, różowe okulary nie pokazują prawdy, pokazują jedynie własne wyobrażenia, te które chcemy, które sami sobie wybieramy. Tak więc każdy dostał dokładnie to co chciał! A gdzie tu ból? Oj Dużo tego! Ale ból bierze się tylko ze skrzywdzonego EGO! Ludzie uważają, że to i tamto się im należy, a to nie do końca tak! Nie wielu wie, że ich wolność kończy się tam gdzie zaczyna wolność innych ludzi, po za tym, co takiego znaczy zdrada? Kiedy się wydarza? Czy nie wydarza się wtedy, gdy spotkamy kogoś z kim naprawdę chcemy to zrobić? Dlaczego chcemy? Bo nagle wskakuje uczucie, emocja, wszystko jedno, wskakuje coś niesamowicie silnego, coś, czego nie było wcześniej, albo nie pozwalano sobie na to! I pewne jest to, że jest to prawdziwsze od tego co było wcześniej! Tak więc wcale nie jest złe! Jak mogło by być! Jest nawet lepsze od tego co było wcześniej! Wreście ktoś pozwala sobie na doświadczenie czegoś na co nie mógł pozwolić sobie wczesniej, z różnych powodów! I co... ludzie zamiast się cieszyć, że ich ukochani są szczęsliwi, chociaż w tej danej chwili, robią z tego aferę! I wracając do przykładu, czy partnerka naprawdę kochała partnera, jeśli po nakryciu "zdrady" nagle szlak trafił tą całą miłość? Czyzby kochała tak naprawdę tylko siebie? Ale jesli kochała siebie, to czemu się tak pomyliła? Miłość wcale nie jest ślepa! Jak mówią słowa pewnej piosenki! Gdyby ludzie naprawde kochali, nie potrzebowali by różowych szkieł, wybierali by siebie lepiej i pozwalali by pełniej cieszyć się sobą! A co się dzieje po drodze? Wchodzą przekonania i wszystko niszczą....

Kaku.... czym większe ego tym bardziej boli, rozumiesz? Przywiązania mają to do siebie, że gdy są zrywane, ktoś cierpi! Ale tak to jest właśnie z nimi, gdy zamiast miłości wkraczają właśnie one! Wierz mi, gdy jest miłość, nie ma miejsca na żadne przywiązania i nie ma żadnego miejsca na ból. Lecz tylko wtedy, gdy jest miłość... No i fakt, ktoś zaraz stwierdzi, że większość partnerów przywiązuje się do siebie... czy to znaczy, że nie ma między nimi miłości! No właśnie! Prawdziwa miłość zaczyna się u źródła! Tak więc należy zawsze jej szukać najpierw u siebie. Nie dziwne jest, że ludzie nie wiedza czym jest miłość, skoro uczy się ich od samej kołyski, że nalezy kochać innych, siebie ustawiając w kolejce na samym końcu. Wszystko na odwrót. Tak więc mamy całą masę ludzi, niedojrzałych do bycia z drugą osobą. Stąd potrzeba składania ślubów i całych innych bezsensów, by stworzyć choć iluzję miłości... Bo wszka prawda jest prostsza i fajniejsze, gdy w gre wchodzi miłość, nie potrzeba nic więcej, ludzie będą ze sobą tak długo, jak trzeba, ani mniej, ani więcej. A gdy miłość się skończy, cóż... każdy pójdzie w swoją stronę ciesząc się z przezytych doświadczeń, nadal szanując siebie! A gdy nadchodzi pora rozstania, właśnie nadchodzi kolejna próba na miłość! Bo nie wiem gdzie potrzeba większej miłości, czy by scalić dwoje ludzi, czy my mogły obydwoje odejść, by w konsekwencji uwolnić je od siebie.

I tak to jest.
Delfin
 
Posty: 32
Dołączył(a): 06 paź 2011, 19:16
Taaaak, aczkolwiek szczęście partnera przekłada się na cierpienie partnerki w tym przypadku. Lecz gdyby to była prawdziwa miłość tych obojga (o której nic nie wspomniałam, mówiłam jedynie o partnerstwie) ani jedno, ani drugie nie postąpiłoby tak, jak postąpiło. Choć to już bardziej dyskusyjne, no i kwestia przekonań, etyki, uprzedzeń czy ewentualnie rzeczy, których się brzydzimy. Ale jeśli już przyjmując Twój scenariusz, że zdrada przyniosła w tym momencie szczęście partnerowi, a prawdziwie kochał swoją partnerkę, miłość nie pozwoli im się rozdzielić. Mogą na siebie pluć, lecz gdy przyjdzie co do czego, jedno drugiego osłoni własnym ciałem. Miłość spali całe to 'nieporozumienie', a w popiołach pozostanie znów cudowna para kochanków. Ego, chyba zbyt małe ego i zbyt duże ego nie jest dobre, ba, jak zwykle równowaga daje się we znaki i biegnie na pierwsze miejsce.
Avatar użytkownikakaku Kobieta
 
Imię: KAKU
Posty: 156
Dołączył(a): 22 kwi 2010, 19:11
Lokalizacja: Warszawa
Droga życia: 4
Typ: 4w5
Zodiak: BYK
A czy ta partnerka chciałaby, by ją partner kochał kosztem swojego własnego szczęścia?
Uważasz, że na tym polega miłość?

Po za tym miłość nie tylko łączy, pozwala również się rozejść obojga zakochanym! Zauważ, zakochanym w sobie do szaleństwa! Tylko ludzie zakochani w sobie do szaleństwa potrafią kochać innych! I tylko ci ludzie potrafią bezboleśnie w pełnym zrozumieniu pozwolić i uszanować wolę drugiego o rozejściu się. Gdyby była miłość, nie było by bólu, lecz zamiast niej było przywiązanie i stąd ten ból!

I ostatni wątek twojej odpowiedzi, jeśli uważasz, że miłość nie pozwala się rozejść znaczy to tylko tyle, że nie było tu żadnej miłości! Opisujesz właśnie przywiązanie, nie miłość! W miłości partnerzy nie plują na siebie, a gdy przychodzi czas rozstania, rozstają się w zgodzie i we wzajemnym szacunku do siebie. Za to w przywiązaniu jest całkowicie na odwrót, partnerzy walczą ze sobą, opluwaja się nawzajem, a gdy w końcu jedno z nich ze chce odejść, zerwać ten chory zwiuązek oparty jedynie na przywiązaniu i przymusu znoszenia tego drugiego, wtedy rozgrywa się dramat, płacz i ból! A gdy to nie pomaga, zaczynają się oskarżenia! Cóż... gdy kogoś pokochasz naprawdę, pozwolisz mu odejść... Gdy nie ma miłości, a jest tylko przywiązanie, wtedy będzie bolało. I taki jest sens tego doświadczenia!

Proponuję zacząć nazywać rzeczy po imieniu, nie nazywaj miłością tego, co nią nie jest i nigdy nie było. Zrozum, że to nie miłość ślepą jest, a te różowe szkiełka właśnie! Prawdziwa miłość wie doskonale co wybiera i nie oczekuje, prawdziwa miłość akceptuje rzeczy takimi jakimi są i się nimi cieszy w każdej sytuacji! Tak można by zacząć ją opisywać! No właśnie.

I tak to jest, że w całym Wszechświecie jest wszystko w jak najlepszym porządku!
Ty ani nikt inny nie jest w stanie tu niczego zepsuć!
Więc bawmy się!
Delfin
 
Posty: 32
Dołączył(a): 06 paź 2011, 19:16
Oj, nie zrozumiałeś mnie. Zatem się powtórzę. Jest wiele przypadków, gdy dwoje ludzi bardzo się kocha, ale nagle rozgrywa się nieproszony spektakl pt. "Zdrada". Wtedy partnerzy nie patrzą ku sobie przychylnie, mają pewne obiekcje co do tego, co nazwałam pluciem na siebie. Jednak, gdy przychodzi co do czego, wszelkie fochy idą na bok, a oni walczą o siebie, choćby kosztem własnego życia (np. poświęcenie).

W poprzednim poście pisałam zaś jedynie o partnerstwie z nałożonymi różowymi okularami. Jejku.
Avatar użytkownikakaku Kobieta
 
Imię: KAKU
Posty: 156
Dołączył(a): 22 kwi 2010, 19:11
Lokalizacja: Warszawa
Droga życia: 4
Typ: 4w5
Zodiak: BYK
A co innego chciałeś usłyszeć ode mnie?

To Ty nie rozumiesz, gdyby się kochali naprawdę, to nie było by zdrady, och, ale ja głupotę rąbnąłem! Specjalnie! Wyobraź sobie, że jest dokładnie jak mówisz, faktycznie kochają się i nagle jedno z nich skacze w bok i już. I teraz siebie postawię na miejscu tego, który się dowiaduje o tej przygodzie, dowiaduję się i wiesz co robię? Przytulam. Mówię, że nic się nie stało, to drugie. A gdy jest już po wszystkim, pytam się jak było... dążąc np. do tego, by to zrobić jeszcze raz! Bo może to jest właśnie coś, czego brakuje właśnie tu, może On, Ona chce więcej... Więc może i Ja skorzystam! Ale różnica jest taka, że Ja kocham! Wiem czym jest miłość! Dla mnie cała ta przygoda to żaden problem, przeciwnie, to wstęp do jeszcze większej przygody!

Haha! Poszedłem dużo dalej! Widzisz... To Ty nie rozumiesz! Nie wiesz jak działa miłość, bo nigdy nie byłeś zakochany! Zwykle było to zauroczenie, potem przywiązanie. Stąd te przygody nazywasz zdradą, ja nie nazywam tego zdradą, lecz przygodą, czymś co zawsze może się zdarzyć. Ty i większość ludzi uważacie swoje dziwczyny, swoich chłopaków, żony i mężów za akt własności! Podchodzicie do siebie i ludzi przedmiotowo. Wszystko jest ok, dopóki wszystko jest ok, ale gdy ktoś zdradza, wszystko wywraca się do góry nogami. Tak nie postępuje kochająca osoba! Tak postępuje dyktator i to bardzo dobra sytuacja by to pokazać, by pokazać ludziom, że tak naprawdę tylko stworzyli w sobie przekonanie o tym, że kochają... nigdy nie kochali i raczej nie są na to gotowi... bo... nigdy tak naprawdę nie pokochali siebie! To jest zarzut! To jest prawda!

Spróbuj zrozumieć, podam przykład inny. Jesteś synem, córką, masz rodziców, którzy Cię kochają, nie są pewnie doskonali, lecz w końcu wszystko Ci wybaczają. Cóż... Ty wzorujesz się na nich, oni wzorowali się na swoich rodzicach i w tym sęk... Bo żadne tak naprawdę nie było kochane... Skąd potem taki człowiek ma wiedzieć czym jest miłość, jak ma szanować drugiego człowieka, skoro lepiej stosować żądania. Ludzie tak ograniczyli własne życia, że w tej chwili jest Ono bardzo trudne! A Ty się jeszcze dziwisz, że ktoś kogoś zdradza, wiesz, czasem jest to jedyny sposób na doświadczenie czegoś nowego, bywa, że to jedyne doświadczenie w którym może człowiek zrealizować swoje marzenia! Bo np. żona nie chce, mąż się wstydzi zaproponować to żonie, itd... A skoro nie chce, lub nie może, bo się wstydzi, bo chce uszanować żonę itd... to gdzie tu jest miejsce na miłość? Czy Ty rozumiesz czym jest miłość? Wierz mi, gdybyś naprawdę pokochał jakiegoś człowieka, a ten by Cie zdradził, nie miało by to żadnego znaczenia dla Ciebie, było by sygnałem tylko na to, że o czymś nie wiesz... zamiast więc tworzyć tragedię, może warto byłoby zapytać? Może to doskonała sytuacja by uwolnić się z jakichś ram, z jakiegoś tabu, pozwolić sobie na więcej... A może to taki czas, by od siebie odejść... I tak może być. Po za tym, jeśli nagle zrozumiałeś to, że z danym człowiekiem jest Ci źle, to po co to na siłę dalej kontynuować? Czemu zmuszać go, ją na siłę? Czy to również jest miłość? Takie zmuszanie... I jeszcze jedno, wspomniałem o wybaczaniu, nie jest to wogle potrzebne do szczęście, przecież nikt nie zrobił nic złego! Wystarczy sama akceptacja, to jest doskonałe wyjście z każdej sytuacji!

Za nim znów odpiszesz, że czegoś nie rozumiem, spróbuj zrozumieć to, co Ja napisałem tobie i to w tylu aż postach! Starałem się nie powtarzać, bo nie wierzę w powtórki, problemem nie są zdrady czy przygody w zależności jak się to nazywa, problem w tym, że Ty nie masz pojęcia czym jest miłość! Miłością nazywasz te wszystkie rzeczy, które nie są miłością i nigdy Nią nie były! Mówisz, że to zakochana para, ale Ja nie widzę tu żadnej Takiej! Nie widzę tu żadnej Miłości! Możesz się przestawić choć na chwilkę na mój punkt widzenia?
Ostatnio edytowano 12 lis 2011, 13:37 przez Delfin, łącznie edytowano 7 razy
Delfin
 
Posty: 32
Dołączył(a): 06 paź 2011, 19:16
Kaku, albo się kogoś kocha, albo nie. Nie ma miłości tam gdzie istnieje podział! Jakikolwiek podział! Albo kochasz człowieka takim jakim jest na prawdę, albo cała ta miłość to brednia, nic znaczącego! Jeśli poznałeś kogoś i połączyłeś się z nim, z nią, to czy zrobiłeś to z miłości, czy był to tylko biznes? Jeśli człowiek łączy się na całe zycie (dla mnie to głupota, ale wielu łączy się na całe życie, więc) to chyba w tym momencie w którym jest już zdecydowany, wie doskonale kogo sobie bierze na swoje plecy, prawda? Wydawało by się że tak! Ale tak nie jest! Ludzie żyją ze sobą 40 lat i dopiero się rozchodzą! Bo dopiero wtedy uświadamiają sobie, że nigdy się tak naprawdę nie znali! Zrozum! W miłości nie chodzi o to, by się wiązać razem ze sobą na całe życie! W miłości ważna jest tylko chwila obecna! Zawsze ważna jest tylko chwila obecna! Miłość żyje i wyraża się w Tu i Teraz! W chwili obecnej! Nie ma jej ani w przeszłości, ani w przyszłości! Tak więc, jak można się wiązać na całe życie? Dwoje ludzi poznaje siebie, zakochuje się w sobie i postanawia spędzić trochę życia razem ze sobą i to jest ok! Pewien czas mija i ci ludzie postanawiają się rozejść! Byli razem i było fajnie, lecz przyszedł moment rozejścia, znudzenia sobą, być może nauczyli się już od siebie wszystkiego, dalsze życie razem nie miało by już większego sensu! Rozchodzą się i w ten sposób oboje mogą podzielić się swoim zwielokrotnionym doświadczeniem z innymi ludźmi! Taki jest sens! Życie to ciągłe zmiany! Życie to ciągłe doświadczanie! Dusza nie lubi stagnacji, nie lubi nudy! A ta przychodzi wcześniej lub później gdy kończy się to, co przyciągnęło dwie Dusze do siebie! Wszystko co ma początek ma także koniec. Zrozumiesz to, gdy pokochasz siebie Kaku. A wraz z tym doświadczysz miłości zupełnie innej, innego rodzaju, takiej, która nigdy nie miała początku i nigdy nie będzie miała końca! Takiej miłości doświadczają te istoty, które pozwoliły sobie pokochać samych siebie! I dopiero takie istnienia sa w stanie naprawdę kochać innych! Ot i cały sekret...
Delfin
 
Posty: 32
Dołączył(a): 06 paź 2011, 19:16
Po pierwsze: jestem kobietą. Po drugie: jestem wychowywana od 4 roku życia tylko przez mamę, która walczyła o mnie przez trzy długie lata. Między nami jest nieprzerywalna więź, miłość, jakiej sobie nawet nie wyobrażasz, ponieważ mnie samej trudno to zilustrować. Jeżeli chodzi o miłość do innego człowieka jak do mamy, nigdy nie byłam tak naprawdę zakochana.

Jeśli chodzi o partnerstwo: dla mnie zdrada to zdrada, wybacz. Jeżeli nie zaspokajam w pełni męża, albo wstydzę się mu o czymś powiedzieć, to najlepszy znak, że między nami nie ma zaufania i chemii, czyli jednych z dwóch składników miłości. Podobałoby Ci się, że Twoja żona zdradza Cię na prawo i lewo, bo ma taki kaprys, bo jej marzeniem jest Bukkake, wraca o trzeciej w nocy z syfem i brzuchem i mówi Ci, że teraz jest spełniona i szczęśliwa? Ale tak naprawdę Ciebie bardzo kocha, tylko ma odchyły seksualne. Zaakceptowałbyś to mimo całej miłości? Nie wiem, czy to byłaby kwestia ego, ale... Ja bym sobie nie pozwoliła na takie postępowanie wobec mnie, ponieważ w tym momencie mówimy o szacunku wobec mojej osoby. Widzisz, może postępuję zgodnie z jakimiś stereotypami, ale ja się w nich odnajduję.

Nie narzucaj mi swojego punktu widzenia. Nie zmuszaj mnie, ja w niego wejdę w swoim czasie, gdy poznam tą miłość, wtedy z całą pewnością się do Ciebie odezwę i przyznam Ci rację. W tym momencie, w którym żyję, nie jestem w stanie pojąć tego stanu, wybacz Delfinku, ale do kontynuowania tej rozmowy potrzebne jest doświadczenie, którego jeszcze nie mam.
Avatar użytkownikakaku Kobieta
 
Imię: KAKU
Posty: 156
Dołączył(a): 22 kwi 2010, 19:11
Lokalizacja: Warszawa
Droga życia: 4
Typ: 4w5
Zodiak: BYK
kaku napisał(a):Po pierwsze: jestem kobietą. Po drugie: jestem wychowywana od 4 roku życia tylko przez mamę, która walczyła o mnie przez trzy długie lata. Między nami jest nieprzerywalna więź, miłość, jakiej sobie nawet nie wyobrażasz, ponieważ mnie samej trudno to zilustrować. Jeżeli chodzi o miłość do innego człowieka jak do mamy, nigdy nie byłam tak naprawdę zakochana.

Jeśli chodzi o partnerstwo: dla mnie zdrada to zdrada, wybacz. Jeżeli nie zaspokajam w pełni męża, albo wstydzę się mu o czymś powiedzieć, to najlepszy znak, że między nami nie ma zaufania i chemii, czyli jednych z dwóch składników miłości. Podobałoby Ci się, że Twoja żona zdradza Cię na prawo i lewo, bo ma taki kaprys, bo jej marzeniem jest Bukkake, wraca o trzeciej w nocy z syfem i brzuchem i mówi Ci, że teraz jest spełniona i szczęśliwa? Ale tak naprawdę Ciebie bardzo kocha, tylko ma odchyły seksualne. Zaakceptowałbyś to mimo całej miłości? Nie wiem, czy to byłaby kwestia ego, ale... Ja bym sobie nie pozwoliła na takie postępowanie wobec mnie, ponieważ w tym momencie mówimy o szacunku wobec mojej osoby. Widzisz, może postępuję zgodnie z jakimiś stereotypami, ale ja się w nich odnajduję.

Nie narzucaj mi swojego punktu widzenia. Nie zmuszaj mnie, ja w niego wejdę w swoim czasie, gdy poznam tą miłość, wtedy z całą pewnością się do Ciebie odezwę i przyznam Ci rację. W tym momencie, w którym żyję, nie jestem w stanie pojąć tego stanu, wybacz Delfinku, ale do kontynuowania tej rozmowy potrzebne jest doświadczenie, którego jeszcze nie mam.


Kolejna niezaspokojona dziewica...

Swoją drogą, jedni czytają książki, inni je piszą... Ja należę do tych drugich i samo przez się, nie potrzebuję żadnego dodatkowego podbudowania z twojej strony, a byle co mnie nie zadowoli, nie wiedziałaś, prawda?

Słuchasz i nie rozumiesz, jak żesz byś mogła, skoro to jedyny sposób zycia jaki znasz!

To nic że cię to zabija...
Zabiera życie po trochu... Powoli!

Nie wierzysz w siebie, a tylko udajesz, że wierzysz!
Nie kochasz, a tylko udajesz...

Każdego dnia podstawiasz sobie nogi, rozpalając i karmiąc swoje ego, ten swój kompleks niższości, ale w dalszym ciągu udajesz że Go nie masz!

Całe Twoje życie to jedno wielkie udawanie!
I nie podoba ci się, że ktoś to zobaczył! Widać to jak na dłoni, nie tylko u Ciebie!


I o co to wszystko?
Dla jednej racji?
Czy tylko o nie tu chodzi?
Jak mocno musiał upaść człowiek, żeby żebrać o racje!


I teraz Ty chcesz przyznać mi racje?
A na co mi one?
Jesteś smutna!
Nudna!
Nic dla mnie nie znaczysz!


Nie masz nic, czym mogłabyś mnie zachwycić!

Swoje racje możesz sobie zatrzymać, Ja swoje porzuciłem już dawno temu! Jak chcesz, możesz pójść tam, gdzie je zostawiłem i poszukać, może jeszcze jakieś znajdziesz...

A gdyby nie te racje, kim byś wtedy była?

Wiesz, że Uczestniczysz w wyścigu szczurów? Ty jesteś jednym z nich! Nie znasz innego życia, więc nie rozumiesz tego, że można doskonale obywać się bez racji, bez tego całego gówna!

Och! Jesteś już zmęczona całą tą gonitwą, prawda? Nie dziwię się. Sam przez to przechodziłem, wiem jakie to męczące, jak boli, gdy ktoś zabierze tobie nawet to, czego nigdy nie miałeś!

Właściwie wystarczyło by się zatrzymać... ale przecież nie Ty!
To byłoby zbyt proste! Prawda?

Ty będziesz gonić dalej, będziesz dalej płakać i obwiniać cały świat!
Za całe zło jakie dajesz samej sobie w całym tym szaleństwie...
Więc nie słuchasz, nie szukasz wyjścia, rozwiązania, ani przebudzenia, czy też uwolnienia... bo tylko ten ból jest dla ciebie rzeczywisty, prawda? Inaczej nawet nie wiedziałabyś, że żyjesz! I tylko to jedno dowartościowuje ciebie, choć tylko na chwilę, więc żebrzesz i skamlesz o te swoje racje... każdego dnia... o każdej porze...

A tu niespodzianka, bo wszedł tu taki gość i zamiast przyznać tobie racje, powiedział prawdę!
Nie to chciałaś usłyszeć, prawda?
By Ją przyjąć, musiałabyś odrzucić wszystko co w tej chwili masz i posiadasz!
Prawda?


Stąd cała ta afera! Stąd wszystkie afery jakie miewasz w życiu! Aż dziw, że tu jesteś na takim forum jak te, o takiej wielkiej nazwie... Widać, wszystko dziś spada na psy! A fora się tak chyba nazywają, ale tylko z nazwy, bo nie ma w tym już żadnej prawdy...

A wiesz jaka jest prawda?
A taka, że większość ludzi tu piszących i nie tylko tu, jest Tu dokładnie z tego samego powodu co i Ty!
By pokazać się światu że już są kimś!
By zaproponować wymianę!
Ja pogłaszczę ciebie, ty pogłaszczesz mnie!


Jesteście ludzie żebrakami!
Niczym więcej...
Delfin
 
Posty: 32
Dołączył(a): 06 paź 2011, 19:16
Więc nie mów do mnie, Delfinku.
Avatar użytkownikakaku Kobieta
 
Imię: KAKU
Posty: 156
Dołączył(a): 22 kwi 2010, 19:11
Lokalizacja: Warszawa
Droga życia: 4
Typ: 4w5
Zodiak: BYK
Delfin napisał(a):Jesteście ludzie żebrakami!

Wszyscy jesteśmy Chrystusami
Wszyscy jesteśmy Kosmitami
Wszyscy jesteśmy Żebrakami :D

Delfin, prosisz o pomoc, dostajesz ją
Nie prosisz, nie dostajesz.
Wolna wola.

Dlaczego uważasz, że wszyscy żebrają ? :-k


****************
Jakaś babcia przechodzi przez jezdnię w niedozwolonym miejscu. Na to stojący niedaleko policjant:
-Na zebry, babciu, na zebry.
A ona:
-Sam se idź na żebry, łachmyto jeden! Ja mam rentę!

:lol:
Intencja jest przenikającą wszystko siłą, która sprawia, że postrzegamy. Nie dlatego stajemy się świadomi , że postrzegamy - do percepcji dochodzi pod naciskiem napierającej intencji..
[C. Castaneda]
Avatar użytkownikasinsemilla
 
Posty: 1675
Dołączył(a): 26 maja 2010, 15:45
I teraz siebie postawię na miejscu tego, który się dowiaduje o tej przygodzie, dowiaduję się i wiesz co robię?


Wtenczas nie przytuliła Cię prawda?
Avatar użytkownikaSinbard Mężczyzna
Blackbird
 
Imię: Mariusz
Posty: 1888
Dołączył(a): 20 kwi 2011, 13:05
Lokalizacja: Multiwersum.
Zodiak: Wodny Smok
dla mnie to jakaś dziwna teoria, że jak ktoś kocha to pozwala na zdrady. ja na pewno nie pozwalam :) i nie uważam, żebym z tego powodu kochała jakoś mniej ;p jeśli się nie chce być z jedną osobą to niech się nie jest po prostu i tyle. wtedy nie trzeba być wiernym i można uprawiać seks z kim się tylko ma ochotę. a jak już się z kimś jest to nie rozumiem, po co go ranić. no i ja na pewno bym nie przytuliła faceta, który by mnie zdradził i nie wypytywała go, jak było. myślę, że byłoby mi to obojętne i raczej wzbudzało we mnie obrzydzenie i smutek.
Avatar użytkownikamandalka
 
Posty: 16
Dołączył(a): 07 lis 2011, 14:06

Powrót do działu „Psychologia”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość