Dyskusje na temat wszelakich praktyk duchowych - medytacji, pracy z energią, aurą, czakrami, itp.

Życie roślin

Post 19 maja 2013, 21:33

Podczas spaceru wśród natury zastanawiałam się...
Czy rośliny można zrywać? W sumie mają one uczucia, a tak to umrą...
Chodź przynoszą one nam pożytek, ale zwierzęta również -mięso.
Co myślicie o tym :) ?
Poznaj siebie, a poznasz wszechświat.
Avatar użytkownikaFantasstka Kobieta
 
Posty: 110
Dołączył(a): 16 maja 2012, 20:46
Droga życia: 4

Re: Życie roślin

Post 20 maja 2013, 07:31

Rośliny też czują.
Zrobili doświadczenia, męczyli jedną roślinkę, druga stała obok.
Roślinka kurczyła listki, ta druga też.
Przenieśli drugą roślinkę do innego pokoju, efekt był taki sam. Gdy pierwszą męczyli /razili słabym prądem/ ta druga też to odczuwała, a w każdym razie miała tą świadomość, że pierwsza cierpi.

Cała nasza planeta jest żyjącą ISTOTĄ.
Indiańscy tropiciele pytali kamienia, w którą stronę poszła zwierzyna, bo kamień ma pamięć długotrwałą.
Ostatnie odkrycia pokazują, że woda też ma pamięć długotrwałą, co dla mnie jest ogromnym zaskoczeniem.

Jednak nasza planeta jest drapieżna, tak ją zaprojektowano. Silniejszy zjada słabszego, nawet rośliny walczą o miejsce do życia - a część z nich łapie i zjada owady.

Można nie jeść mięsa, ale nie jeść roślin? To już zdecydowana przesada.
A one też żyją.
Więc nie dajmy się zwariować, nie działajmy wbrew naturze.
Bez skrupułów zabiję komara, wyrwę chwast, tak samo zerwę kwiat do wazonu.
Dbam o przyrodę, nie zabiję kury - ale ją jem.
Więc to że sama nie zabiję, jest nielogiczne.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Życie roślin

Post 20 maja 2013, 17:30

No, ale tak żeby żyć z harmonią ze wszystkim. Jak patrzeć na tą zasadę, że silniejszy wygrywa, to małych ludzi na legalu można bić...
: )
Poznaj siebie, a poznasz wszechświat.
Avatar użytkownikaFantasstka Kobieta
 
Posty: 110
Dołączył(a): 16 maja 2012, 20:46
Droga życia: 4

Re: Życie roślin

Post 20 maja 2013, 18:29

Silniejszy wygrywa, ale nie koniecznie musi to być siła fizyczna.
Siła umysłu, intelekt, inicjatywa , to wszystko daje siłę przebicia.
Drzewo walczy o swe miejsce, silniejsze wygrywa, ale nie bije słabszych.
Wśród zwierząt też walczą o przywództwo, ale gdy ono jest ustalone, to nie biją słabszych.
Nie wiem skąd pomysł, że ludzi można bić.

Żyć w zgodzie z przyrodą, z naturą, to dbać o nią, ale mądrze.
To my jesteśmy na szczycie drabiny, do nas należy dbanie o to, by myszy czy szczury nadmiernie się nie rozpleniły. Więc pozwólmy kotom na spacery, bo one za nas załatwiają brudną robotę. Jednak gdy koty nadmiernie się się rozmnożą, to naszym obowiązkiem jest ograniczyć ich liczbę, np. poprzez sterylizację.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Życie roślin

Post 24 maja 2013, 00:58

Moim zdaniem rośliny myślą i czują, a nawet są połączone i współczuwają. :)
Ostatnio poświęciłem troszkę czasu sadzonkom winogrona. Pogadałem w myślach do jednej i odczułem, że zrozumiała. Taka fajna relacja się wywiązała że aż się uśmiechnąłem. Na drugi dzień zamiast pączków rano już były piękne rozwinięte listki, choć na innych jeszcze się tak nie rozwinęły :) Zaczęła już owocować, choć sprzedawca mi w tamtym roku mówił, że dopiero za dwa lata od kupna będę zbierał jakieś grona.
To takie moje osobiste doświadczenie i być może, gdybym więcej czasu poświęcał naturze, to zrozumiałbym coś jeszcze głębszego :)
Michał1987 Mężczyzna
Żyjąc w Świetle
 
Imię: Michał
Posty: 76
Dołączył(a): 11 sie 2011, 23:40
Droga życia: 11
Zodiak: byk

Re: Życie roślin

Post 24 maja 2013, 05:50

Zdarza mi się, że zapominam podlać kwiatki w pokoju.
Zaczynam podlewać i czuję, jak ta druga mnie woła : mnie daj pić!
Przenoszę konewkę a ta pierwsza woła ; za mało wody, podlej mnie!
I mnie podlej -woła trzeci kwiatek....
Odbieram to tak jasno, że latam z tą konewką i usiłuję je wszystkie na raz zadowolić.
Czasem czuję jak wołają, ale mówię : jutro was podleję. Uspokajają się, czekają, ale następnego dnia od rana jest raban :OBIECAŁAŚ!
Czasem robią zmyłki. /w zimie tak bywa/ Wołają mnie, ja chcę je podlać a okazuje się, że są zbyt nawodnione i to im się nie podoba.
Znam siebie więc kwiatki mam takie, które wytrzymują przesuszenie, nie padają.

W ogrodzie od czasu do czasu coś muszę zmienić, np świerk przesadzałam trzy razy. Zawsze mu mówię, tu ci będzie lepiej i on w to wierzy. Sadziłam gęsto małe sadzonki bo chciałam, by szybko było zielono. Stąd częste zmiany.
Pięknie mi wszystko rośnie, a mam piach.
Ale zachwycam się każdym krzaczkiem, kwiatkiem i wierzę, że one to czują.
I odwdzięczają mi się.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Życie roślin

Post 25 maja 2013, 22:54

Pewnie zastanawiacie się, czy to możliwe, czy to prawda.
Nie wiem.
Opisałam ODCZUCIA.
Czy są realne?
Nie wiem.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Życie roślin

Post 26 maja 2013, 01:35

pewnie ze mozliwe, to podstawowy sposob wymiany informacji- poprzez odczuwanie przeplywu energii, dopiero wtornie przelozony na obrazy i dzwieki, ale podstawowa cecha organizmow zywych jedt zdolnosc odczuwania.
Sadze ze to o czym jest mowa w postach powyzej precyzuje roznice pomiedzy nieswiadomymi formami zycia ktorymi zarzadza instynkt przetrwania, osobniczy lub stadny, najczesciej kosztem innych- slabszych, a formami swiadomymi ktore kieruja sie dobrem calosci- wspomagajac i ukierunkowujac slabsze formy tak aby ich rozwoj nie odbywal sie kosztem innych.
ayalen
 

Re: Życie roślin

Post 28 maja 2013, 07:20

Z samochodami było podobnie. Na jednego mówiłam :ty krowo - i ta bestia potrafiła sobie stanąć na środku drogi. Nic jej nie było, chciała tylko odpocząć.
Następnego kochałam i nawet jak opona mu siadła, to w pobliżu zakładu wulkanizacyjnego.
Pierwszego kupiłam malucha /fiacik/ Kolor nie ważny, ma być dobry, powiedziałam i tak było.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Życie roślin

Post 15 gru 2013, 01:02

To o czym pisze Baśka jest chyba jedną z lepszych dróg do zrozumienia co z tym zrywanym kwiatkiem ;) kiedy nauczymy się rozmawiać z żywymi istotami i rozumieć co czują wtedy nie będziemy się zastanawiać co w takim przypadku zrobić to będzie się samo nasuwało :)
Sam mam dużo do czynienia z roślinami i szczerze powiedziawszy mój ogród wygląda jak dżungla :) wszystko rośnie jak chce i jak potrafi. Nie mam ochoty tego zmieniać bo jest w tym coś pięknego. widać w tym doskonałość tego co nie jest każdą rośliną z osobna tylko miastem żyjących istot wzajemnie współgrających ze sobą i tworzących coś niepowtarzalnego. Ostatnio w ogóle nie mam ochoty tego zmieniać bo każde "upiększenie" wydaje mi się "na siłę". Zresztą jak tu usunąć roślinę skoro żadna nie wygląda na chwast ? ;) choćby nie wiem jak mi kto wmawiał że to chwascisko najstraszniejsze z okropnych :D. I masz tu powiedz jej że jest chwastem i musi zginać ze względu na przynależność rasową ;)
Co do zrywania kwiatka to mogę się założyć że nie będzie zachwycony kiedy urwiesz mu głowę kwitując sprawę stwierdzeniem że jest taka piękna ;D heheh z drugiej jednak strony nie stresuj się tym. taka jest specyfika przyrody,że równie dobrze ten kwiatek mogłaby zjeść przechadzająca się spacerkiem krowa, królik lub pożreć ze smakiem jakaś włochata liszka :) rośliny to rozumieją. Po swojemu oczywiście ale nie jest to jakaś wielka tragedia. W takiej sytuacji możesz wysłać roślinie trochę miłości która pomoże jej odbudować to co straciła i nie przejmować się tym tylko ruszyć z rekonstrukcją (na pewno jest to o wiele lepsze niż posłać jej stres że to coś strasznego)
Z miłością mówię serio. Rośliny tak samo jak my czują i potrzebują pomocy, także w takiej formie. To taka sama istota tylko o wiele wiele "młodsza" od nas takie dziecko które uczy się na swoim własnym poziomie. Nie żałujmy więc miłości dzieciom :)
"Gdy los poda ci cytrynę,
zrób z niej lemoniadę!"

Maharishi Mahesh Yogi
Avatar użytkownikazooey Mężczyzna
 
Imię: Grzegorz
Posty: 42
Dołączył(a): 30 lis 2008, 22:16
Lokalizacja: Pruszków
Zodiak: ryby

Re: Życie roślin

Post 17 gru 2013, 09:57

Mój ogród też jest nieco dziki, odtworzyłam naturę .
Dobrze się w nim czuję, odpowiada mi.
Sąsiadom fachowcy urządzili ogród, byłam nim zachwycona, ale po godzinie zaczęłam się w nim źle czuć. Jednak taki ugrzeczniony i wylizany, to nie mój klimat.
Mam sporo mchu, ludzie z nim walczą, ale przecież on sam w sobie jest piękny!
Nadmiar zielska wyrywam, bo jednak pole pokrzyw, nie wygląda najpiękniej.
Łąka ze swoją różnorodnością, wygląda cudownie, ale w małym ogrodzie niezbyt atrakcyjnie, - oczywiście, dla mnie. Najważniejsze jest, byśmy my się tam dobrze czuli, by nam się podobało otoczenie.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Re: Życie roślin

Post 15 mar 2015, 12:17

Ja marze o terenie który będzie naturalnie piękny i nie będzie wymagał "upiększania", żeby wyglądał jak ogród :)
To zazwyczaj dość trudne kiedy masz działkę która ma takie właściwości jakie ma i nie koniecznie jest fragmentem bieszczadzkiej połoniny - ale z drugiej strony to ciekawy wyzwanie :) doprowadzić jakiś teren do stanu naturalnej symbiozy.
Należę zawodowo do tych tzw "fachowców" od zieleni i powiem że zrobienie ogrodu który będzie piękny nie dlatego, że został gładko wykoszony i ma wszystko poukładane w zgodzie z "regulaminem ładnego ogrodu" wymaga sporej wiedzy.
I tu ciekawie wkracza temat rozwoju osobistego, bo tworząc coś takiego można wiele zrozumieć z szeroko pojętej umiejętności tworzenia piękna i dobra.
Człowiek po mału dostrzega że taka łąka to nie tylko zielona masa, ale złożony system inżynieryjno-energetyczno -regulujący. Okazuje się że trzeba być dobrym "mechanikiem" który ma serce i umie zauważyć że działa na żywych i czujących stworzeniach. W końcu tworzy warunki dla żyjących istot.
To trochę taka "zabawa w Pana Boga" i przede wszystkim trening tworzenia z udziałem życia czyli wbrew pozorom bardzo zaawansowany. To dobry wstęp dla późniejszego działania z ludźmi :)

W tym roku mam plan stworzenia pewnego rodzaju laboratorium ;) Mianowicie ogrodu warzywno-ziołowego zgodnego z ekologią tych roślin i połączonego z regułami Sthapatya Vedy czyli wedyjskiej nauki o projektowaniu. To jeszcze będzie połączone z dodatkowym elementem wspomagającym czyli Agnihotrą. A więc także bioenergetyczne laboratorium :)
"Gdy los poda ci cytrynę,
zrób z niej lemoniadę!"

Maharishi Mahesh Yogi
Avatar użytkownikazooey Mężczyzna
 
Imię: Grzegorz
Posty: 42
Dołączył(a): 30 lis 2008, 22:16
Lokalizacja: Pruszków
Zodiak: ryby

Re: Życie roślin

Post 20 mar 2015, 10:37

Jako że mieszkam na wsi i też posiadam ogród, po kilkunastu latach mogę śmiało powiedzieć, że sadząc rośliny, krzewy, drzewa - robimy dla natury wiele dobrego. Natura wykorzystuje takie prezenty na maksa, np. tuja płożąca dała schronienie i możliwość rozrodu jaszczurkom, kasztan i buk siedlisko ptaków, zioła, kwiaty pokarm dla trzmieli pszczół, motyli.
Piszesz zooey o doprowadzaniu terenu do naturalnej symbiozy - z moich obserwacji wynika, że nie ma takiej potrzeby, natura sama wykorzysta i doprowadzi do równowagi to co jej od siebie podarujesz.
Wszystko jest trudne nim stanie się proste :)
Avatar użytkownikaLeśny
 
Imię: Andrzej
Posty: 58
Dołączył(a): 02 lut 2012, 22:17
Droga życia: 8
Typ: 5w6

Re: Życie roślin

Post 07 kwi 2015, 08:05

Gdy kupiłam ten teren, na którym mieszkam, było tam mnóstwo pojemników po środkach trujących mszyce - i mnóstwo mszyc w ogrodzie, w którym prawie nic nie rosło.
Była też głucha cisza, żadnych owadów - oprócz komarów.

Mam ekologiczny ogród, nie truję niczego. Mszyce zniknęły, a te niewielki ich ilości, po prostu rozgniatam palcami. Za to są pszczoły, motyle, ważki , ogród tętni życiem.
Mam problem jedynie z pluskwiakami - takie czerwone w ciemne kropki - na nie znalazłam ekologiczny sposób, po prostu polewam je wrzątkiem. Giną błyskawicznie. Pewnie ich nie wyplenię do końca, bo są wszędzie, nie tylko u mnie.
Ostatnio mam problem z jeżami - a właściwie nie z nimi, tylko z psem, który je łapie i nie odpuszcza. Znalazłam jednak rozwiązanie - nie wypuszczam z domu psa, gdy zapada ciemność. Jeże mogą swobodnie chodzić, a pies jest spokojny.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec

Powrót do działu „Praktyka”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości