Dyskusje na temat wszelakich praktyk duchowych - medytacji, pracy z energią, aurą, czakrami, itp.
co mogę dopisać?

odkąd jestem zdrowa fizycznie źle się czuję wśród wydarzeń gdzie jest duzo ludzi którzy przychodzą szukac pomocy wśród innych ludzi mających ich uleczyć, pomóc im.

Ostatnio gdy poszłam na pewne wydarzenie gdzie odbywały się wykłady psychotrnicznie i chciałam posłuchać wykładu na sali czekałam aż sie skończy seans z jednym bioenergoteraputa i siedziałam z tyłu i patrzyłam na kolejkę ludzi czekających w kolejce do jego rąk i jedno krzesełko i jak taśma produkcyjna to wyglądało

generalnie nie wiem czy skłaniać się do poglądu, że skupisko ludzi chorych "bierze energię" od zdrowego iod siebie wokół ci bardziej chorzy

po moich przeżyciach ja nie odbieram tego jako jakąś energię bo to mi przypomina ukierunkowywanie człowieka w wiedzę: Bóg, szatan i walka o duszę

moje myślokształty o zdrowiu i chorobie są już na tyle inne, wiem ile człowiek zdrowia sam może sobie przywrócić, że oglądając tę scenę miałam swoją świadomość, że ciężko mi się na to wszystko patrzy bo JA WIEM ile ci ludzie mogliby zrobić sami ale nie mają wiedzy i wciąż ufają innym a nie sobie
seans był wtedy bezpłatny ale to nie ma znaczenia
ja przekonałam się mimo tego często, że ludzie mają jakiś dziwny mechanizm wbudowany w siebie i nawet jeśli dostają coś za darmo to nie uważają,że jest to cenna wiedza,
a ja w swoim życiu spotkałam ludzi, którzy dali mi bardzo dużo swojej wiedzy wcale nie biorąc ode mnie dużo pieniędzy

Według mnie jeśli czujemy się źle w takich miejscach nie chodzi o rzeczywiste przesyłanie sobie energii niczym prąd ale chodzi o to jaka ludzie będący tam reprezentują swoją świadomość i jak to między nimi się łączy

to wiedza i świadomość są ENERGIĄ ale to nie prąd
nie neguję tego człowieka który był pokazany w temacie chi ale wkurza mnie,że Kościoły straszą ludzi tym,że szatan może opętać, itp.
wkurza mnie to,że bioenergoterapeuci zarabiaja na myśleniu ludzkim, że ich zdolności wyleczą chorych bo w większości przypadków tak nie jest

Czemu ludzie nie dopuszczają do siebie myśli, żę tak naprawdę to ich własna świadomość i ich myśli przybierają kształt zdrowia !!! / teraz dopiero rozumiem książkę Ann Brenan w pełni/ !! energią nie jest jakaś tam energia!!! Energią jest jej autorki książki widzenie myślokształtów jej "pacjentów" ludzi, z którymi rozmawiała i to jej wola jej pomocy wchodziła w kontakt z myślokształtami chorych. Ona nie dotykała ludzi by ich uleczyć, ona z nimi rozmawiała , poznawała ich bo to jej pomagało każdego człowieka odebrać inaczej. Stąd opisywała potem ,że u każdego dany kolor , słup energii oznaczał czasem coś innego

To my jesteśmy swoimi uzdrowicielami ciała i duszy i to jest największa tajemnica bioenergoterapii. Bo jeśli ktoś doczyta głębiej to znajdzie w ich poradach także zwracanie uwagi na zjadane pokarmy na sztuczności itp.

Tylko większość ludzi nie potrafi, nie chce uznać siebie za tych, którzy potrafią.
by kiedyś zobaczyć tęczę w sobie:)
Avatar użytkownikaVioletHill
Fiolet i Biel we mnie już jest
 
Imię: VioletHill
Posty: 163
Dołączył(a): 24 gru 2012, 13:52
VioletHill napisał(a):To my jesteśmy swoimi uzdrowicielami ciała i duszy i to jest największa tajemnica bioenergoterapii. Bo jeśli ktoś doczyta głębiej to znajdzie w ich poradach także zwracanie uwagi na zjadane pokarmy na sztuczności itp.

Tak to prawda od nas dużo zależy i trzeba wierzyć w swoje uzdrowienie,jednak nie zawsze to wystarczy.Np Patrick Swayze wierzył w wyzdrowienie do końca i wrócił na plan, nie chciał się zadręczać myślami o swoim stanie lecz to jednak nie wystarczyło.

Czasem ktoś bez wiary i bez swojego i niczyjego psychicznego wsparcia ze stanu agonalnego powraca do zdrowia i nie wiadomo dlaczego,niektórzy lekarze to potwierdzają.
Zdarza się to bardzo bardzo rzadko a jednak się zdarza.

VioletHill napisał(a):nie neguję tego człowieka który był pokazany w temacie chi ale wkurza mnie,że Kościoły straszą ludzi tym,że szatan może opętać, itp.
wkurza mnie to,że bioenergoterapeuci zarabiaja na myśleniu ludzkim, że ich zdolności wyleczą chorych bo w większości przypadków tak nie jest


To dlatego,że tak jest napisane w ewangelii,nikt nie musi w to wierzyć,a poza tym bywa tak że sami psycholodzy, psychiatrzy współpracują z egzorcystami jak tutaj:
http://warszawa.pcts.pl/arts/TRANS-OPET ... a1-29.html
Cyt:
''
Wieloletnie doświadczenie naukowców zajmujących się zjawiskiem opętania wskazuje, że najbardziej skuteczne w kwestii diagnozowania i terapii są takie oddziaływania, które są owocem współpracy zarówno teologów jak i psychiatrów.''

Ze str:
http://warszawa.pcts.pl/arts/TRANS-OPET ... a1-29.html

Jak widać diagnostyka skomplikowana jest.
Te przypadki badał znany prof Morabito i nawet napisał książkę z tego tematu:
http://ksiegarnia.pwn.pl/produkt/179409 ... iekle.html
Trudno jest wytłumaczyć tego typu przypadki gdzie ktoś chodzi po psychiatrach 15 lat i nic ,nic i dopiero tego typu zabiegi pomogły.Nie do wyjaśnienia w sposób naukowy tak naprawdę
Jak tutaj:
http://www.youtube.com/watch?v=CnPaS7q9OtQ.

Co do bioenergoterapeutów to jeśli rzeczywiście naprawdę ma te zdolnosci i jeśli na tym zarabia to co w tym złego?
Z czegoś musi żyć i nikt mu nic nie da,byleby nie był oszustem bo takich tez pełno.

Kaszpirowski na pewno miał takie zdolności.
Ciotka mi mówiła pamiętam o swojej znajomej której włosy nabraly naturalnego koloru(po oglądaniu Kaszpirowskiego a była wcześniej cała siwa .
Na wiki trochę kontrowersyjnie:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Anatolij_Kaszpirowski
no właściwie jak to było.
mak123
 
Imię: Maciek
Posty: 387
Dołączył(a): 24 lip 2012, 15:01
Typ: 9
Zodiak: strzelec
Że chodził 15 lat do psychiatrów i go nie wyleczyli, to nie dziwi mnie.
To samo, gdy bioenergoterapeuta mu nie pomógł.

Pomagają ludzie z charyzmą, którzy mają to "coś", tą iskrę, która pobudza organizm ludzki, do samoleczenia.
Wszystko co potrzebne do wyleczenia, jest w nas samych. W jakiś sposób tą energię trzeba odblokować, by zaczęła ona działać.

Czasami jak słucham psychologów, /w TV/ to aż dziw mnie bierze, że takich durni tam sprowadzają. Człowiek który chce pomagać, sam musi być inteligentny, musi słuchać i zrozumieć problem, a nie tylko szafować gotowymi formułkami i pigułkami. /Nie wszyscy tacy są/
To samo jest z bioenergoterapeutami - trzeba trafić na dobrego, a oni są rzadkością.

Czy wiara pomaga wyzdrowieć? Zdecydowanie, tak. Jednak sama na sobie się przekonałam, że nie jest łatwo bezgranicznie w coś wierzyć. Gdzieś tam na dnie czai się wątpliwość , czy wszystko to ma sens, analizujemy przebieg naszej choroby, przejmujemy się chorobą. Czyli niby wierzymy, że możemy się uzdrowić, ale jednocześnie wierzymy, że cały czas jesteśmy chorzy - a jedno przeczy drugiemu.

Czasami ktoś nagle zdrowieje i nie wiadomo, dla czego. Innym razem umiera niespodzianie.
Kiedyś czytałam , że ktoś zszedł na ziemie, bo potrzebne mu było tylko doświadczenie z dzieciństwa i zgodnie z założeniem, odszedł. Innym razem mimo śmiertelnych ran żył długo, a dopiero po sekcji okazywało się, że od dawna nie powinien żyć. Może to jego ziemskie życie, do czegoś było potrzebne innym?
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec
A co rozumiesz przez błogośc?


Takie ciepło w sercu, które niszczy wszystkie niepokoje, z którym każdy oddech wydaje się być spełnieniem.

Spełnienie....

To uczucie takie intensywne jest...


Trudno to zjawisko wytłumaczyć....

Ale jak to osiągnąć? Ma ktoś klucz?
Poznaj siebie, a poznasz wszechświat.
Avatar użytkownikaFantasstka Kobieta
 
Posty: 110
Dołączył(a): 16 maja 2012, 20:46
Droga życia: 4
Doświadczyłam czegoś takiego, niespotykane uczucie szczęścia i zadowolenia, które utrzymywało się , przez jakiś czas.
Nawet inni ludzie to zauważali i twierdzili, że "cała pojaśniałam"
Już nie pamiętam szczegółów, ale zapamiętałam to, że wtedy uznałam , że "odrobiłam jakąś trudną lekcję" - tak sobie to zinterpretowałam i to uczucie i przeżycie, to była taka nagroda.
Tak, uznałam to za nagrodę.

A w normalnym życiu? Polecam komedie, rozrywkę, odcięcie się od zbrodni, wypadków, którymi media nadmiernie nas zarzucają.
Czytałam, że jakiś umierający człowiek zaczął namiętnie oglądać komedie z braćmi MAKS //czy Marks? ? coś koło tego/ , które uwielbiał. Zaśmiewał się do łez i ...zamiast umrzeć, wyzdrowiał.
Nie, nie jest to klucz, tylko wskazówka, w jakim kierunku podążać.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec
Fantasstka napisał(a):
A co rozumiesz przez błogośc?


Takie ciepło w sercu, które niszczy wszystkie niepokoje, z którym każdy oddech wydaje się być spełnieniem.

Spełnienie....

To uczucie takie intensywne jest...


Trudno to zjawisko wytłumaczyć....

Ale jak to osiągnąć? Ma ktoś klucz?


spełnienie wg Ciebie takie intensywne...

i co... czujesz w związku z tą intensywnością?

chcesz jej czy to za bardzo "intensywne " doznanie, chciałabym napisać pytanie: boisz się doznania intensywności... ale to złe pytanie?

no dobra, poczułam takie pytanie by je tobie zadać?
by kiedyś zobaczyć tęczę w sobie:)
Avatar użytkownikaVioletHill
Fiolet i Biel we mnie już jest
 
Imię: VioletHill
Posty: 163
Dołączył(a): 24 gru 2012, 13:52
A w normalnym życiu? Polecam komedie, rozrywkę, odcięcie się od zbrodni, wypadków, którymi media nadmiernie nas zarzucają.


Nie jestem za oglądaniem cudzych i to wymyślonych przeżyć...
ale rozumiem, że chodzi Ci żebym zajęła się czymś przyjemnym.
Nie chcę chwilowej radości, zapomnienia o swoim stanie ducha.
LECZ pożar w moim ciele :)

spełnienie wg Ciebie takie intensywne...

i co... czujesz w związku z tą intensywnością?

chcesz jej czy to za bardzo "intensywne " doznanie, chciałabym napisać pytanie: boisz się doznania intensywności... ale to złe pytanie?

no dobra, poczułam takie pytanie by je tobie zadać?


No spełnienie, spokój o jeny nie wiecie co oznacza określenie BŁOGOŚĆ?
Zwykła, prosta błogość, która sama w sobie jest niezwykła...

A no czuje ją tak intensywnie, że nie zapominałam o niej. Taki ogień co się pali wewnątrz.

Nie boję się doznania intensywności, bo przecież ja je chcę! ;D

Ale zniknęło przez moją głupotę... Nie chcę opowiadać teraz jak to się stało.

Tak więc? Może ktoś ma pomysł?

Bo ja pomyślałam, żeby odprawić taką samą ceremonię, lecz jedno ale...
Ten duch święty hmm? a on to może wydobycie energii kundalini?
Poznaj siebie, a poznasz wszechświat.
Avatar użytkownikaFantasstka Kobieta
 
Posty: 110
Dołączył(a): 16 maja 2012, 20:46
Droga życia: 4
Fantasstka napisał(a):
A w normalnym życiu? Polecam komedie, rozrywkę, odcięcie się od zbrodni, wypadków, którymi media nadmiernie nas zarzucają.


Nie jestem za oglądaniem cudzych i to wymyślonych przeżyć...
ale rozumiem, że chodzi Ci żebym zajęła się czymś przyjemnym.
Nie chcę chwilowej radości, zapomnienia o swoim stanie ducha.
LECZ pożar w moim ciele :)

spełnienie wg Ciebie takie intensywne...

i co... czujesz w związku z tą intensywnością?

chcesz jej czy to za bardzo "intensywne " doznanie, chciałabym napisać pytanie: boisz się doznania intensywności... ale to złe pytanie?

no dobra, poczułam takie pytanie by je tobie zadać?


No spełnienie, spokój o jeny nie wiecie co oznacza określenie BŁOGOŚĆ?
Zwykła, prosta błogość, która sama w sobie jest niezwykła...

A no czuje ją tak intensywnie, że nie zapominałam o niej. Taki ogień co się pali wewnątrz.

Nie boję się doznania intensywności, bo przecież ja je chcę! ;D

Ale zniknęło przez moją głupotę... Nie chcę opowiadać teraz jak to się stało.

Tak więc? Może ktoś ma pomysł?


Bo ja pomyślałam, żeby odprawić taką samą ceremonię, lecz jedno ale...
Ten duch święty hmm? a on to może wydobycie energii kundalini?


Ejże,
nikt nie robi nic głupiego,zniknęło, no właśnie

gdy czegoś pragniemy i przychodzi

gdy to coś odejdzie a my mamy zdecydować, podjąć siebie w swoich rękach co, dlaczego, na jaki czas, co dalej?

podtrzymuję swoje pytanie choć ty widzisz moje słowa i ich znaczenie
a wolałabym byś odczuła intencję mojego pytania bo kilka zawsze mamy możliwości

możemy to co chcemy mieć znów próboując tego samego,
możemy sprobować czegoś nowego i efekt będzie taki sam - bardzo podobny
możemy się zastanowić czemu odeszło bez wchodzenia w myslenie,że przez moją głupotę, blokujesz się tym i znów moje pytanie: z jakich twoich powodów się blokujesz

nie ma głupoty jest nauczenie się siebie
by kiedyś zobaczyć tęczę w sobie:)
Avatar użytkownikaVioletHill
Fiolet i Biel we mnie już jest
 
Imię: VioletHill
Posty: 163
Dołączył(a): 24 gru 2012, 13:52
Nieustanne uczucie błogości - po co? Wszak wkrótce stałoby się to stanem normalnym, przestałabyś to zauważać, byłoby codziennością.
Doznanie było intensywne przez to, że było wyjątkowe.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec
Fantasstka napisał(a):
A co rozumiesz przez błogośc?


Takie ciepło w sercu, które niszczy wszystkie niepokoje, z którym każdy oddech wydaje się być spełnieniem.

Spełnienie....

To uczucie takie intensywne jest...


Trudno to zjawisko wytłumaczyć....

Ale jak to osiągnąć? Ma ktoś klucz?



Ja tego doznaję od ponad roku ale...nie non stop, to przychodzi falami, cyklicznie, ostatnio nawet skojarzyłam to z przypływem i odpływem Faktem jest, ze można się od tego uzależnić :-) Zazwyczaj wiem, kiedy "to" się zbliża. Instynktownie mniej jem, używam mniej kosmetyków do ciała i szukam samotności. A potem to już nic nie jest ważne, czuję i wiem, że wszystko mam, że otacza mnie bezgraniczna i BEZWARUNKOWA miłość jakiej nigdy wcześniej nie odczuwałam, nikt słowem nie potrafi mnie zranić.

Czasami odnoszę wrażenie, że gdyby ten stan trwał cały czas to już nie potrafiłabym wykonywać swoich normalnych, codziennych obowiązków więc może lepiej jest tak jak jest? Też zastanawiałam się w jaki sposób zamienić ten stan w częstszy (mniej więcej) i wydaje mi się, że za każdym razem jestem coraz bliżej odp ale wciąż tego nie ogarniam :-)
Avatar użytkownikaIsabellaSempere Kobieta
...
 
Imię: Isabella
Posty: 86
Dołączył(a): 23 lis 2012, 00:12
Droga życia: 5
Zodiak: Lew
Ja tego doznaję od ponad roku ale...nie non stop, to przychodzi falami, cyklicznie, ostatnio nawet skojarzyłam to z przypływem i odpływem Faktem jest, ze można się od tego uzależnić :-)


Fajnie :) a od czego to się zaczęło?


Też zastanawiałam się w jaki sposób zamienić ten stan w częstszy (mniej więcej) i wydaje mi się, że za każdym razem jestem coraz bliżej odp ale wciąż tego nie ogarniam :-)


Może podzielisz się rozkminami?
Poznaj siebie, a poznasz wszechświat.
Avatar użytkownikaFantasstka Kobieta
 
Posty: 110
Dołączył(a): 16 maja 2012, 20:46
Droga życia: 4
Chcesz odczuwac blogosc?
ale w tych czasach to nie normalne!
Od razu wezna Cie za wariatke, cpunke i niepoczytalna.
Teraz norma to depresja, brak radosci, najlepiej jakbys cierpiala 24 na dobe.
Wtedy nikt nie zapyta co sie z toba stalo.:-)

" no jeny"
Wyraza wiecej niz tysiac slow :-)
Ps. Blogosc jest wtedy gdy wiesz ze snisz, ze to piekny sen, tylko sen. Co kolwiek by sie w nim nie dzialo, nie dotyczy twojej prawdziwej istoty.

Masz swiadomosc tych wydarzen i to wszystko.
Nie ma emocji, dzialania, osobowosci, ego, jedynie czysta swiadomosc.
Niezniszczalna, dla tego bloga i boska zarazem.
Poczuj ten stan, wznies sie ponad "rzeczywistosc"
Poczuj to co Bog i ciesz sie z powrotu do domu :-)
DANEKJESTJEDEN Mężczyzna
Gram każdy film
 
Imię: Adam
Posty: 79
Dołączył(a): 11 lut 2013, 15:18
Lokalizacja: woj. opolskie atak na poważnie to jestem wyłoniony z absolutu
Droga życia: 9
Typ: 5
Zodiak: Koziorozec
FANTASSTKA, od kiedy się zaczęło?
Od bólu w klatce piersiowej ponad rok temu i modlitwy, razem z bólem zaczęło wpływać uczucie błogości, bólu już dawno nie odczuwam a błogość została.

Jesli chodzi o "zatrzymanie" tego stanu to pojawiają sie czasami refleksje, że aby to odczuwać raczej "nic nie muszę", że jest mi to dane, kiedy tylko włączam rozumowanie to zaczynam na nowo tego nie ogarniać, tego nie da się tłumaczyć logicznie, nawet pisać o tym za bardzo nie potrafię. Kiedy indziej mam wrażenie, że pomaga modlitwa, wsłuchanie się w swoje wnętrze. Często w mojej głowie słyszę głos, który mówi:zwróć się do centrum i ja wtedy zamykam oczy i skupiam się na odczuciach płynących z miejsca gdzie prawie znajduje się serce tylko bardziej pośrodku klatki piersiowej. W moim przypadku tam jest bije źródło błogości, które rozlewa się po całym ciele. Jest niezależne od sytuacji w ktorej sie znajduję, nie mają na to uczucie wpluwu ludzie, którzy mnie otaczają (rodzina, przyjaciele, czy też zupełnie obcy), zajecia, które wykonuję. Czasami wydaje mi się, że ten stan śmieje się z mojego rozumu, z tego jak on kombinuje i co wiem na 101%- jest nadrzędne w stosunku do rozumu.
Avatar użytkownikaIsabellaSempere Kobieta
...
 
Imię: Isabella
Posty: 86
Dołączył(a): 23 lis 2012, 00:12
Droga życia: 5
Zodiak: Lew
Coś jeszcze mi sie przypomniało: okolo 1-2 tygodni przed codziennie budzę się pomiędzy 2 a 4 w nocy, to juz stało sie własciwie regułą. Na poczatku mialam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje i że jest tego przynajmniej 2 osoby. Teraz też tak mam ale chyba sie do tego przyzwyczaiłam i mi to nie przeszkadza.
Avatar użytkownikaIsabellaSempere Kobieta
...
 
Imię: Isabella
Posty: 86
Dołączył(a): 23 lis 2012, 00:12
Droga życia: 5
Zodiak: Lew
IsabellaSempere napisał(a):FANTASSTKA, od kiedy się zaczęło?
Od bólu w klatce piersiowej ponad rok temu i modlitwy, razem z bólem zaczęło wpływać uczucie błogości, bólu już dawno nie odczuwam a błogość została.

Jesli chodzi o "zatrzymanie" tego stanu to pojawiają sie czasami refleksje, że aby to odczuwać raczej "nic nie muszę", że jest mi to dane, kiedy tylko włączam rozumowanie to zaczynam na nowo tego nie ogarniać, tego nie da się tłumaczyć logicznie, nawet pisać o tym za bardzo nie potrafię. Kiedy indziej mam wrażenie, że pomaga modlitwa, wsłuchanie się w swoje wnętrze. Często w mojej głowie słyszę głos, który mówi:zwróć się do centrum i ja wtedy zamykam oczy i skupiam się na odczuciach płynących z miejsca gdzie prawie znajduje się serce tylko bardziej pośrodku klatki piersiowej. W moim przypadku tam jest bije źródło błogości, które rozlewa się po całym ciele. Jest niezależne od sytuacji w ktorej sie znajduję, nie mają na to uczucie wpluwu ludzie, którzy mnie otaczają (rodzina, przyjaciele, czy też zupełnie obcy), zajecia, które wykonuję. Czasami wydaje mi się, że ten stan śmieje się z mojego rozumu, z tego jak on kombinuje i co wiem na 101%- jest nadrzędne w stosunku do rozumu.


nie chcę żeby ktoś uznał,że chcę coś "ufizycznić" ale wolę po swoich doświadczeniach napisać z obu stron by wiedzieć, że ewentualnie osoby nowej nie wpuszczę w myślenie jakie ja miałam i tak naprawdę po wielu przemyśleniach i powrocie ale już innym do swoich sposobów wiem, że to jest normalne tylko dobrze pisać normalnie by "nie mieć innych na sumieniu" którzy mogą w to wpaść i nie będą mięli tyle swojego mózgu i jego siły wraz z sercem i uczuciami by to ogarnąć lub jakoś się do tego ustosunkować.

Podkreślam,że każdy jest inny ale najważniejsze: jakakolwiek forma znaleziona przez nas odprężenia, wyłączenia, medytacji itp. która w coraz dłuższym czasie będzie powtarzana np. codziennie czy co 2 dni itp. lub po prostu nauczymy się na maksa odprężać, uwalniać stres itp. w dłuższym czasie MOŻE spowodować zmianę dość ważnych dla naszego mózgu odpowiedzi z organizmu z takich zależności jak : adrenalina- kortyzol wygaszanie i przeciwległy biegun : oksytocyna - miłość itd.
Nauczenie się dla siebie samego stanu spokoju, wolnego oddechu, wyciszenia zmienia biochemię mózgu i zostało to udowodnione np. w badaniach nad ludzmi, którzy mięli wielkie problemy zdrowotne właśnie przez stres czy chroniczne bóle głowy i nauczeni technik antystresowych sami zmnieszali sobie złe samopoczucie i bółe głowy przewklekłe co zostało udowdnione badaniami przed i po w medycznych zdjęciach pracującego mózgu. Takie doświadczenia nie umniejszają wg mnie wagi to co każdy z nas wtedy odczuwa gdy medytujemy, gdy potrafimy już włąćzyć sobie albo przywołać taki stan. Miałam czas gdy nie wracałam do swojej metody oddechu i wyciszenia aż z powodów stresów i zawodowych plecy tak mnie bołayły, że zrobiłam to tylko po to by przestało boleć bo tabletek żadnych nie łykam już 8 lat.Zastosowałam więc ćwiczenie tai chi, do którego wróciłam po kilkulatach przerwy i ból ustąpił a na dodatek ponownie podczas wyciszenia i wolniejszego oddechu doświadczyłam podobnych moich wrażeń jak kiedyś. Powiem więc tylko tyle. Nikt nie widzi naszych snów ale tylu ludzi śniło, że nikt nie mówi: nie wierzę Ci. Aż tyle. Isabelle, powodzenia. Nie bój się i wybieraj moment gdy czujesz się bezpiecznie, gdy możesz z tego skorzystać ty, twoje ciało, psyche i serce to w duszy i to w głowie. :)

a dla ciekawskich link, co by nie było tak tajemniczo bo już kolejni autorzy wydają książki jaki to będzie kolejny cudowny rok 20 któryś tam, więc spoko, to my jesteśmy wyjątkowi a kolejne lata sobie biegną i płyną i już:

http://www.shantala.pl/mama/Milosc_i_lek.html
by kiedyś zobaczyć tęczę w sobie:)
Avatar użytkownikaVioletHill
Fiolet i Biel we mnie już jest
 
Imię: VioletHill
Posty: 163
Dołączył(a): 24 gru 2012, 13:52

Powrót do działu „Praktyka”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości