Dyskusje na temat wszelakich praktyk duchowych - medytacji, pracy z energią, aurą, czakrami, itp.
Witam Wszystkich...

Nigdy wcześniej nie mieliśmy tak różnorodnych możliwości na odnajdywanie wiedzy o tym, kim jesteśmy naprawdę i co jest przyczyną tego, że bierzemy udział w tym, jakże ekscytującym i coraz bardziej niesamowitym życiu. Z pozoru wydaje nam się bardzo trudne to, że aby móc egzystować, to potrzebne jest wiele trudu w zdobywaniu chociażby środków do utrzymania się. Zupełnie nieświadomie wprowadziliśmy się w świat przekonań, w którym wydaje nam się, że wszystko wokół nas wymaga ciężkiej pracy fizycznej, jak również nasz wewnętrzny coraz bardziej budzący się świat potrzebuje nie lada wysiłku w postaci np. medytacji lub technik, które są proponowane przez nauczycieli, czy mistrzów, których uznaliśmy za lepszych od nas i bardziej oświeconych. Na podstawie nauk tychże mistrzów doszliśmy do świadomości, że jesteśmy w stanie całkowicie się przebudzić, jeśli np. będziemy praktykować bycie uważnym w TU i TERAZ, lub po prostu bezwarunkowo pokochamy siebie samego i cały otaczający nas świat. Próbujemy więc z całych sił tych najróżniejszych medytacji i praktyk, a zmian, których najbardziej oczekujemy, jak nie było, tak nie ma. Wydaje nam się na podstawie tych różnych nauk, że np. bycie obserwatorem, czy też jak to ładniej nazywamy – aktem obserwacji pomoże nam dojść do oświecenia, nie rozpoznając przy tym, że jest to bardzo zuchwała i sprytna gra egoistycznego umysłu. Pojawia się również coraz więcej kuszących nasz umysł możliwości, które płyną z różnych zewnętrznych źródeł. Mowa jest w nich np. o tym, że aby stać się oświeconym, czy przebudzonym, to wystarczy poddać się napływającym z galaktyki, czy z wszechświata energiom, które powodują to, że nasza świadomość staje się coraz bardziej oświecona i wolna od ograniczeń. Jeśli przyjmiemy tę wersję, to okaże się z kolei, że nie musimy nic robić. Potrzebne jest tylko korzystanie z energii słonecznej i ona zrobi za nas wszystko.

Jakże piękne jest to wszystko... Piękne a zarazem złudne i zwodnicze, ponieważ chcemy to wszystko zrobić SAMI z siebie, zapominając o tym, że jest jeszcze oprócz nas bardzo istotna siła, a także przyczyna tego, że np. oddychamy podczas snu w nocy, a także jesteśmy nieustannie podtrzymywani przy życiu na różne sposoby. Nasz egoistyczny i bardzo sprytny umysł wprowadza coraz więcej „sposobów” na to, że jesteśmy w stanie „sami” dojść do Oświecenia, Przebudzenia czy Nirvany, co według naszych przekonań miałoby zakończyć trud życia w ograniczeniach i niewiedzy. Często jednak nie zdajemy sobie sprawy z tego, że korzystając z takich sposobów oświecamy jedynie nasze Ego, a nie Duszę, która tak naprawdę nie potrzebuje oświecenia, a jedynie ponownego połączenia się ze Źródłem, Bogiem, Nadświadomością, Wyższą Jaźnią, Absolutem, czy jakkolwiek pięknie chcemy to nazwać. Słowa tak naprawdę nie mają w tym wszystkim znaczenia. Znaczenie ma jedynie fakt, że człowiek jest na tyle upadły, iż nie jest w stanie sam z siebie dokonać niczego, co mogłoby go wyzwolić z iluzji dualności, czasu, czy świata materialnego. Człowiek sam z siebie nie jest w stanie stworzyć niczego dobrego, jak również i złego. Sami z siebie możemy tworzyć tylko nieskończoną ilość egoistycznych iluzji w których tworzeniu ludzki umysł jest mistrzem nad mistrzami.

Trudno jest ująć w odpowiednie słowa to, co mogłoby okazać się Prawdą mającą moc przebudzenia nas z tego bardzo głębokiego snu, który nazywamy ŻYCIEM. Nie ma też na to gotowej recepty i na pewno nie znajdziemy tej recepty w świecie zewnętrznym, ani u najbardziej uznanego przez nas oświeconego człowieka. Nie pomoże też nam w tym nieskończona ilość doświadczeń, które niejednokrotnie doprowadziły wielu z nas do upadku duchowego, materialnego, czy też moralnego. Jedyne, co mogłoby nam w tym pomóc, to tylko CZUJNOŚĆ. Wiele razy upadaliśmy i nadal upadamy a wydaje nam się, że jesteśmy już na tyle przebudzeni, czy oświeceni, że możemy już nauczać innych o tym, jak dojść do podobnego stanu. Tutaj z kolei nasuwa się pytanie – Jak osiągnąć ten stan wyzwolenia i czy jest on dla nas możliwy?

Biorąc pod uwagę to, że przyjęliśmy nieskończoną ilość programów, które tworzą bardzo silny pancerz ochronny w naszej podświadomości, to prawie niemożliwe wydaje się, abyśmy kiedykolwiek mogli wyzwolić Umysł i jednocześnie zjednoczyć go z Duszą, co z kolei spowodowałoby to, że umysł ten zostałby ponownie naszym sługą, czyli mógłby wtedy nastąpić całkowity odwrót jego działania. Wydaje się to wszystko bardzo proste, ale nadal nie wiemy, czy uda nam się osiągnąć nieustanną uważność w TU i TERAZ, oraz czy uda nam się bezwarunkowo i trwale pokochać najgorszego wroga, który tak naprawdę pojawił się tylko po to, aby ukazać nam stan, w którym się znajdujemy. Ten tzw. „wróg” jest tylko naszym lustrzanym odbiciem i próbując z nim walczyć, walczymy tylko sami ze sobą. Czy jesteśmy już w stanie być na tyle uważni i czujni, aby rozpoznać, iż nasze dotychczasowe zmagania się z samym sobą, oraz przyjmowanie wszelkich nauk od ludzi, których uważaliśmy za wielkie autorytety nie doprowadziły nas do wyzwolenia z iluzji i prawdopodobnie nigdy tego nie uczynią? Czy jesteśmy już na tyle świadomi i silni, aby odrzucić wszystko to, co miało kiedykolwiek dla nas nawet największe znaczenie? Oczywiście, że sami z siebie jesteśmy zbyt słabi, aby to uczynić. Jednak, gdy pokornie zwrócimy się o pomoc do Źródła i nie będziemy oczekiwać natychmiastowych i naocznych rewelacji, to wówczas wszystko jest możliwe. Wtedy mogłoby się okazać, że zawsze mogliśmy otrzymać wszelką niezbędną do trwałego szczęścia w życiu pomoc, a tym, co nam to uniemożliwiało, była nasza pycha i niecierpliwość.

Mogłoby się też pojawić teraz pytanie - Czy kiedykolwiek istniał i czy być może istnieje człowiek, którego moglibyśmy uważać za autorytet w sensie tego, iż ukazał on nam sposób na całkowite wyzwolenie z iluzji? Jeśli chcielibyśmy nieco wytężyć naszą czujność, to okazałoby się, że tylko jeden jedyny człowiek, który nazwany był Jezusem nauczał, iż człowiek któremu się wydaje, że jest KIMŚ, jest tak naprawdę NIKIM wobec Stwórcy Całości Istnienia, który nas stworzył i powołał do życia. Często nauczał On, że tylko najmniejsi będą największymi. Właśnie Jezus próbował poprzez swoje nauki nam uświadomić, że jesteśmy JEDNYM z Bogiem, ale aby się ponownie z Nim połączyć, to konieczne jest pokorne uniżenie się i prośba o pomoc. Tylko z tą pomocą, będącą łaską dla syna marnotrawnego, który wcześniej odwrócił się od swojego Ojca, ale teraz szczerze pragnie powrócić, ponieważ pokornie o to prosi, jesteśmy w stanie otrzymać Miłość Bezwarunkową, a także stać się tą Miłością. To może połączyć nas ponownie z Całością Istnienia i dzięki temu otrzymamy w spadku nasze naturalne dziedzictwo, które utraciliśmy z powodu pychy i przeciwstawienia się woli Ojca, która była naszą wspólną wolą, działającą dla dobra oświecenia każdej duszy, a nie tylko „mojej”, czy „twojej”. Sami z siebie nigdy nie będziemy w stanie okazać nikomu Bezwarunkowej i Bezinteresownej Miłości, ponieważ może Ona nam zostać dana tylko i wyłącznie z łaski. Właśnie coraz bardziej zapominany podczas transformacji świadomości i sprytnie zasłonięty przez inne „autorytety” Jezus otworzył nam ponownie drogę do Jedności z Bogiem, którego wibracje mogą się połączyć z naszymi tylko wtedy, gdy pokornie się uniżymy i poprosimy w szczerości serca o wszelką pomoc, która jest nam potrzebna, aby ponownie ujrzeć prawdziwy świat z którego pochodzimy. Należałoby więc całkowicie odrzucić (a raczej pokornie poprosić o pomoc w tym) wszelkie egoistyczne i samodzielne starania się, czy dążenia do przebudzenia świadomości z iluzji snu, którą nazwaliśmy życiem, a która tak naprawdę z prawdziwym Życiem nie ma za wiele wspólnego.

Zdaję sobie sprawę, że podczas czytania tych słów może nastąpić bunt w egoistycznym umyśle, który twierdzi, że wszystkie drogi są właściwe i każdy z nas wcześniej czy później przebudzi się całkowicie z iluzji, którą sam sobie stworzył. Przecież nie bez powodu zostali nam postawieni na drodze różni wielcy i uznani przez nas samych nauczyciele duchowi. Jednak, czy na pewno każdy z tych nauczycieli wyraźnie i jasno naucza nas o tym, że jedynie pokorne uniżenie się jest w stanie otworzyć nam drogę do ponownego zjednoczenia się z Niebem, które znajdowało się zawsze właśnie tutaj na Ziemi? Niebo to nie było przez nas dostrzegalne z powodu pychy, która rozrosła się do takich rozmiarów, iż całkowicie poddaliśmy się umysłowi, zamiast w naturalny sposób przywołać tenże umysł do służenia w Jedności i dla dobra Wszystkich. Czy ci nauczyciele pragną służyć wszystkim jednakowo, czy służą tylko sobie samemu z myślą o swoich ukrytych korzyściach? Aby to rozpoznać, potrzebna jest wielka czujność z naszej strony. Jeszcze raz nawiążę tutaj do Jezusa, który pojawił się na tym świecie właśnie po to, aby nam służyć a także po to, aby nam uświadomić, że poprzez służenie dla dobra wszystkich, otwieramy sobie drogę do Królestwa, czyli do Nieba, które posiada dla nas dar nieskończoności oraz nieśmiertelności i znajduje się Ono tutaj na Ziemi, właśnie TU i TERAZ, czyli w naszym niepodzielnym wnętrzu i niekończącej się wiecznej chwili. Właśnie z tego wnętrza wypływa na zewnątrz to, co widzą nasze oczy. Tworzą to nasze uczucia i emocje, więc jakość życia zależna jest od wysokości tychże uczuć i emocji. Wynika więc dosyć jasno, że nasza prawdziwa Jedność ze Źródłem i Wszystkimi oraz Wszystkim-Co-Jest, jest niezbędna do tego, abyśmy tworzyli to, co zwiemy Szczęściem.

Warto więc stać się NIKIM, aby ponownie stać się WSZYSTKIM, jednocześnie nieustannie i świadomie pozostając właśnie NIKIM, gdyż zawsze znajdujemy się na początku Nowego, coraz bardziej otwierającego się dla Nas i coraz bardziej potężnego Wszechświata...
Miracle
 
Posty: 32
Dołączył(a): 05 sty 2012, 14:38
Prośba o pomoc, taka szczera, z głębi serca, jest potrzebna. Pokorne uniżenie, budzi mój sprzeciw.
Jesteśmy jednością, jesteśmy boską cząstką, więc wystarczy zrozumienie tego, bez poniżania się.
Wyzwolić się z iluzji, z dualizmu, ze świata materialnego? Też mi to nie odpowiada.
Ja mam tą świadomość, że jestem tu, by doznawać właśnie tego materialnego świata.
Jestem tu dobrowolnie, nikt mnie nie przymuszał. Więc mam zamiar nadal uczyć się, popełniać błędy, uczyć się na nich, rozwijać.
Przebudzenie w moim rozumieniu ma właśnie ten cel. Rozumieć swą duchową naturę, przy jednoczesnym uczeniu się życia w materialnym świecie.
Tu jesteśmy jednością, ciałem i duszą.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec
Czy chodzi o to zeby nie byc pysznym, byc skromnym tak? Czy ktos, kto jest dumny i ambitny nie wyjdzie z iluzji? Czy nalezy zmienic nazwe urzytkownika? O:) Ilu ludzi moglo zyc na tym swiecie prawdziwie przebudzonych, nie bedacymi slawnymi osobami? Czy naprawde musza nas okreslic inni ludzie by potwierdzic lub zaprzeczyc naszym mysla?
DANEKJESTJEDEN Mężczyzna
Gram każdy film
 
Imię: Adam
Posty: 79
Dołączył(a): 11 lut 2013, 15:18
Lokalizacja: woj. opolskie atak na poważnie to jestem wyłoniony z absolutu
Droga życia: 9
Typ: 5
Zodiak: Koziorozec
Miracle napisał(a):nadal nie wiemy, czy uda nam się osiągnąć nieustanną uważność w TU i TERAZ, oraz czy uda nam się bezwarunkowo i trwale pokochać najgorszego wroga, który tak naprawdę pojawił się tylko po to, aby ukazać nam stan, w którym się znajdujemy.


Tu i Teraz - tego nie można osiągnąć, ponieważ to już jest :)

Właśnie Jezus próbował poprzez swoje nauki nam uświadomić, że jesteśmy JEDNYM z Bogiem, ale aby się ponownie z Nim połączyć, to konieczne jest pokorne uniżenie się i prośba o pomoc
.

ale co tak naprawdę znaczy stwierdzenie, że "jesteśmy jednym z Bogiem" oraz "ponowne z nim połączenie" ? to umysł dzieli istnienie na "Ciebie" i "Boga", jeśli stwierdzasz, że jesteś jednym z Bogiem, to kto kogo miałby prosić o pomoc ? :wink:

To może połączyć nas ponownie z Całością Istnienia


najpierw zakładamy "całość istnienia" a potem "połączenie z ową całością istnienia" przecież to bez sensu :wink:
jeśli jesteś "jednym z Bogiem" jeśli istnienie jest jedno to dlaczego sądzisz że jesteś TY oddzielna od tego ? sprawdź to :)
Aleksandraola
 
Posty: 9
Dołączył(a): 14 kwi 2012, 11:20
Trafne uwagi.
baska Kobieta
 
Imię: Barbara
Posty: 918
Dołączył(a): 07 lut 2013, 08:27
Droga życia: 7
Zodiak: koza, strzelec
Aleksandraola napisał(a):
Miracle napisał(a):jeśli jesteś "jednym z Bogiem" jeśli istnienie jest jedno to dlaczego sądzisz że jesteś TY oddzielna od tego ? sprawdź to :)


Ja bym natomiast nikomu nie proponował sprawdzania. Jeżeli "to" się w nim narodzi nie będzie już odwrotu i nie będą mu potrzebne żadne kibicowanie. I tylko tacy ludzi powinni wchodzić do tej wody, tacy którzy nie mają już innego wyjścia.

Bardzo dobry artykuł, każdy, któremu marzy się raj,nirwana, wolność i inne bajki powinien najpierw być świadom niebezpieczeństwa, które wiąże się z poszukiwaniem. Nie będe ukrywał, że mam podobne nastawienie do "mistrzów duchowy" jak U.G Krishnamurti.
Zresztą wystarczy popatrzeć na Eckharta Tollego, u którego wyczuwa się nerwicę. Nie mówię o próbach stosowania medytacji, jogi i innych technik docierania do swojej podświadomości w celach terapeutycznych. Ale poszukiwanie takich mitycznych miejsc jak nirwana, wieczne szczęście lub takiego stanu jak wolność wiąże się w najlepszym wypadku z rozczarowaniem, a w najgorszym z chorobą psychiczną.

Co do Jezusa, to on też nie był takim aniołkiem, przecież miał momenty gdy wpadał do świątyni i rzucał czym popadnie, bo nie można mieć cudzych bogów. Ale chyba sam zapomniał, że wszystko wokół to jeden bóg.
Eon
 
Posty: 22
Dołączył(a): 19 mar 2013, 19:14
Eon napisał(a):
Ja bym natomiast nikomu nie proponował sprawdzania. Jeżeli "to" się w nim narodzi nie będzie już odwrotu i nie będą mu potrzebne żadne kibicowanie. I tylko tacy ludzi powinni wchodzić do tej wody, tacy którzy nie mają już innego wyjścia.


"to" się w nikim nie naradza. TO JEST. Chcesz przez to powiedzieć, że do Życia się wchodzi ? Życie JEST. Kwestią jest jedynie widzenie tego lub nie.


Bardzo dobry artykuł, każdy, któremu marzy się raj,nirwana, wolność i inne bajki powinien najpierw być świadom niebezpieczeństwa, które wiąże się z poszukiwaniem.

niebezpieczeństwa poszukiwania ? :lol:
ten wątek chyba nie jest o jakich dziwnych stanach świadomości tylko o prawdziwym stanie świadomości, który nawet nie jest stanem, tylko jest dokładnie Świadomością
(bynajmniej ja piszę o tym)


Zresztą wystarczy popatrzeć na Eckharta Tollego, u którego wyczuwa się nerwicę.


rozumiem na czym polega Twój problem. uważasz, że to osoba się "oświeca". Otóż muszę, Cię zmartwić - osoba się nie oświeca, oświecenie to zbudzenie się ze snu bycia osobą, więc co tu ma do rzeczy osoba Eckharta Tolle?
Palec wskazuje na księżyc, a Tolle na Prawdę, ale ty czepiasz się palca i Tolle'go

Nie mówię o próbach stosowania medytacji, jogi i innych technik docierania do swojej podświadomości w celach terapeutycznych. Ale poszukiwanie takich mitycznych miejsc jak nirwana, wieczne szczęście lub takiego stanu jak wolność wiąże się w najlepszym wypadku z rozczarowaniem, a w najgorszym z chorobą psychiczną.


nirwana to nie jest po pierwsze miejsce, a po drugie nie jest mistyczne.
Forum ma nazwę "Przebudzenie" a Wy nawet nie wiecie po co tu przychodzicie i o czym piszecie.
Nie mieszajcie ludziom w głowach ! Nasz świat jest już dość pomieszany..
Może ktoś tu wchodzi ponieważ NAPRAWDĘ szuka i oto co znajduje ...

Każdy musi wszystko sam sprawdzić, a tym polega dążenie do prawdy.
Aleksandraola
 
Posty: 9
Dołączył(a): 14 kwi 2012, 11:20

Powrót do działu „Praktyka”

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość